#bookmeter

171
4423

1183 + 1 = 1184


Tytuł: Noc szpilek

Autor: Santiago Roncagliolo

Kategoria: dramat psychologiczny

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

ISBN: 9788367515542

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10


Prywatny licznik 42/48


Książka przewijała mi się w różnych sugestiach i poleceniach, więc postanowiłam przeczytać, nie do końca wiedząc, czego się po tym tytule spodziewać.


A dostałam samo gęste, ujęte w ciekawy sposób. Czterech szkolnych antymisterów popularności po latach wspomina swój szkolny "wybryk". Rozdziały to umiejętnie poszatkowane i przetasowane, krótkie fragmenty relacji każdego z bohaterów wydarzeń. Wszystko się przeplata, uzupełnia, daje różne punkty widzenia na te same wydarzenia.

Fabuła ciekawa, chociaż pod koniec wydawało mi się, że ciężko będzie sensownie wybrnąć z koziego rogu, w który zapędzili się pryszczaci bohaterowie.


Polecam, myślę że przemówi szczególnie do panów. Mam wrażenie że w przypadku narracji z punktu widzenia "męskiego nastolatka" pewne subtelne kwestie mogły mi umknąć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto

f73660e9-5487-49de-8c90-958da50ff4cd

@WujekAlien mam jeszcze jedną jego książkę na półce wirtualnej, ponieważ znalazłam, że W cieniu orła wyszło w ciekawej, szerszej serii, która jest mixem różnych autorów i mam ambicję przeczytać wszystko

Zaloguj się aby komentować

1182 + 1 = 1183


Tytuł: Wstęp do informatyki

Autor: Rafał Kawa, Jacek Lembas

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: e-book

Ocena: 7/10


Informatyka głównie kojarzy się z komputerami. Dla reszty rodziny to pewnie z drukarką i pomocą, bo coś się poprzestawiało w ustawieniach. A tu na ponad 300 stronach, matma, algebra, teoria programowania, działania na bitach i wiele innych rzeczy. Tak na pół akademicko. Mnie się podobało, bo w sumie szukałem podobnych pozycji.


Prywatny licznik: 85/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

e2dad791-53df-430a-b22f-08936527ea42

Zaloguj się aby komentować

1181 + 1 = 1182


Tytuł: Mężczyzna, którego na męża wybierać nie wolno!

Autor: Reinhold Gerling

Kategoria: poradnik

Format: e-book

Ocena: 6/10


Książkę przeczytałem, ponieważ memy. Takie z dwiema sylwetkami profilu głowy z boku z odpowiednim podpisem zaczerpniętym z tytułu książki. Sama książka jest z 1923 roku i kontekst jest tu ważny. Raz, bo powstała jako odpowiedź czytelniczek na książkę tego autora pt. "Dziewczyna, której za żonę brać się nie powinno...". Dwa to jest po I wojnie światowej i ilość mężczyzn jest dość ograniczona celem założenia rodziny i spłodzenia/wychowania dzieci. Te tak 50 stron miało być coś à la ówczesnym poradnikiem. Nie brać mężczyzny, co korzystał z prostytutek (tu mowa o wyniku badań przed ożenkiem),alkoholikiem czy rzeczone już sylwetki profili twarzy. Miały między innymi dawać wstępną ocenę o stanie zdrowia i rozumu danego mężczyzny. W podobnym tonie jest temat wzrostu, gdzie im wyższy, tym głupszy.


Prywatny licznik: 84/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

4120567e-e0aa-4d7d-9061-54067e0c9c94

Zaloguj się aby komentować

1180 + 1 = 1181


Tytuł: Drony. Wprowadzenie.

Autor: Ty Audronis

Kategoria: technika

Format: e-book

Ocena: 5/10


Całkiem zabawnie czyta się książkę z 2014 roku o dronach dzisiaj. Autor wskazuje, że z racji odrzutu to nie będzie możliwa instalacja broni strzeleckiej na dronie zamiast kamery. A wlatywanie dronem w pojazd czy w ludzi to strata finansowa. Chłop pewnie by zdziwił jak zobaczył, co się dzieje na Ukrainie. Ale od czegoś trzeba zacząć i tym właśnie jest ta książka. Jak zbudować swojego drona, teoria, fizyka, elektronika, żeby mieć ładny film/zdjęcia. Tak skrótowo opisane w iście amerykańskim stylu i humorze. Ciężkim dość.


Prywatny licznik: 83/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

42b01adc-e497-4bac-aa93-494d47adbd0a

Zaloguj się aby komentować

1179 + 1 = 1180


Tytuł: Myśl jak rzymski cesarz

Autor: Donald Robertson

Kategoria: filozofia

Wydawnictwo: Onepress

Format: e-book

ISBN: 9788328383876

Liczba stron: 296

Ocena: 10/10


Książkę dostałem od hejtowego guru stoicyzmu @splash545 (#gifted #notsponsored) za co bardzo dziękuję.


Nie wiedziałem czego się spodziewać po tej pozycji. Sprawdziłem przypisy na końcu książki i 90% to rozmyślania Marka Aureliusza, które ciągle leżą na półce nie ruszone. Nie zabrałem się jeszcze do nich i chyba potrzebuję dorosłego, który weźmie mnie za rękę i mi je objaśni. Takim dorosłym okazał się Donald Robertson. Przeprowadził mnie w tej książce przez to jak mógł myśleć Marek Aureliusz. Cała historia jest całkiem spójna, fragmenty pisane z perspektywy Marka są nieco dziwne bo ciężko powiedzieć co jest wymyślone przez autora książki a co jest faktem ale niech będzie. Porównania stoicyzmu i terapii behawioralno-poznawczej Becka i innych bardzo na plus. Jest to nurt który najbardziej do mnie przemawia ze względu właśnie na czerpanie garściami ze stoicyzmu.


Do samego tłumaczenia nie mogę się przyczepić bo jest bardzo dobre ale to co tłumacz odpiernicza trochę mnie drażniło. Czasami używał przypisów tłumacza w stopce jako osobistych zapisków na marginesie, czasami dopisywał tam własny cytat, który według jego widzimisię powinien być też w książce. Połowa tych dopisków nie dotyczyła tłumaczenia tylko złotych myśli tłumacza. Kompletnie tego nie rozumiem.


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #mysljakrzymskicesarz

b97d6f16-2229-4d3e-b5d5-a1400ef9bc64
owczareknietrzymryjski userbar

@owczareknietrzymryjski dobrze właśnie przeczytać tego typu książkę przed Rozmyślaniami, bo w książce Marka jest sporo sformułowań z takiej mowy techniczno-stoickiej, gdzie niektóre słowa znaczą zupełnie co innego niż potocznie. Dlatego też początkowo od Rozmyślań się zupełnie odbiłem. Teraz możesz ją śmiało przeczytać. A gdybyś miał chęć zrozumieć ją jeszcze bardziej i zgłębić większość niuansów i kontekstu, to polecam przeczytać - Twierdzę wewnętrzną Pierrea Hadota. Myślę, że Donald Robertson wzorował się na tej książce starając się zrobić ją lżejszą dla przeciętnego czytelnika, bo tam to już jest konkretna filozofia i bardzo głębokie próby zrozumienia tego wszystkiego.

to polecam przeczytać - Twierdzę wewnętrzną Pierrea Hadota

@splash545 zanotowane, dzięki za polecajkę i za książkę. Coś czuję że niedługo będę czytać ją jeszcze raz. Tym razem z notatnikiem bo teraz już wiem, że jest tam masa informacji która jest przydatna ale nie byłem w stanie zapamiętać wszystkiego. Sporo przydatnych technik ale tak jak pisałeś w swojej recenzji jak nie jest się systematycznym to ciężko robić postępy.

@owczareknietrzymryjski no tak, jak przeczyta się taką książkę i nie wdroży się w życie choć kilku opisanych w niej technik, to nic to nie da, i można ją wtedy traktować jedynie jako ciekawostkę.

251545fe-c5d9-43b3-a843-5132ccb54ee3

@owczareknietrzymryjski nigdy nie czytałam żadnej pozycji o stoicyźmie, ale Twój wpis mi się spodobał. Dodane do przeczytania, thx.

Odkąd przeczytałam cytat o tym, że zwierzęta włączają mechanizmy obronne w momencie zagrożenia, a gdy ono minie wracają do normalnego życia jakby nigdy nic, coś we mnie pękłlo. Ta prosta prawda uderzyła mnie w łeb jak kasztan spadający z drzewa, bo ja całe dotychczasowe życie żyłam jak w zagrożeniu. Chętnie sięgnę po coś ze stoickiej biblioteczki, może @splash545 podpowie, co dla początkującego stoika?

@Kaligula_Minus

  • Zachowaj spokój, Brigid Delaney - napisana prostym, zrozumiałym językiem, najłatwiej wchodzi i jest w miarę kompletna

  • Sztuka życia według stoików, Piotra Stankiewicza - chyba najpełnjniejsza książka z podstawami stoicyzmu, choć styl pisania pana Piotra nie każdemu odpowiada i parę osób się od niej odbiło. Jest też książką najdłuższą, lecz niekoniecznie jest to zaletą bo jest trochę rozwleczona

  • Myśl jak rzymski cesarz, Donalda Robertsona również uważam za dobrą książkę na początek, jeśli jesteś zdecydowana, żeby od razu wprowadzać stoickie techniki w życie. Bo siłą tej książki jest to, że jest w niej opisanych cała masa klasycznych technik stoickich, jak i wywodzących się z nich technik psychologicznych. Są ładnie i konkretnie rozpisane od a do z jak z nich korzystać.

Zaloguj się aby komentować

1178 + 1 = 1179


Tytuł: O podmiotowości istot żywych

Autor: Romualda Lelek

Kategoria: Filozofia / Naukowe / Studium 

Wydawnictwo: Nomos

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376884509 

Liczba stron: 160

Ocena: 6/10


Dla kogo? Każdego, zainteresowanego istotą, istnieniem i bytem. Osobiście np. książka dała mi inne spojrzenie na "Solaris" Lema oraz ogólnie na motywy istot "nieznanych". Książka daje również inne spojrzenie na codzienność, nas samych i innych ludzi poprzez rozbicie na części pierwsze natury "istot żywych".


Książka jest studium fenomenologicznym, które za swe zadanie uznaje opisanie tego, czym są istoty żywe, czym różnią się od istot "nieżywych", jakie cechy takowe istoty muszą posiadać. Autorka opisuje takie zagadnienia jak: narzędzia, znaczenie, potrzeby, podmiotowość itp.


Dobrze znać podstawy fenomenologii w celu pełnego zrozumienia tekstu, lecz nawet i laik da sobie z książką radę, choć konieczne będzie powolniejsze czytanie i wracanie do konkretnych haseł (ew. można przeczytać od końca, tj. przeczytać podsumowanie a potem dopiero czytać początek).


Na plus: 


- uwzględnienie polskiego Filozofa Romana Ingardena;

- bardzo ciekawe fragmenty dot. poręczności istot żywych, jak traktujemy siebie nawzajem, jak "ludzie" traktują innych jak "narzędzia" (trochę Heideggera);

- wbrew pozorom książka nie jest nieprzystępna, skupienie i ew. robienie notatek/zaznaczeń wystarczy.


Mam nadzieję, że format posta jest prawidłowy. W załączeniu przykładowe fragmenty.


#bookmeter #ksiazki

136b9c10-7511-482b-a3cd-e0bd99d9eb1a

@mordaJakZiemniaczek Podejrzewam, że taka przypadłość książek, które są owocem projektów naukowych i raczej są rzadko kupowane. Mało $$ idzie na okładki.

Zaloguj się aby komentować

1177 + 1 = 1178

prywatny licznik: 35/52


Tytuł: Problem trzech ciał

Autor: Cixin Liu

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

Liczba stron: 452

Ocena: 8/10


Po fali recenzji tej chińskiej SF, jaka przewaliła się przez Hejto w zeszłym roku stwierdziłem, że trzeba nadrobić. Zamówiłem więc pierwszy tom "Wspomnienia o przeszłości Ziemi" i ledwo rok później nadeszła jej kolej. Dużo już zostało napisane, więc ode mnie tylko kilka zdań.


No... jest nieźle! Choć styl autora może wydawać się suchy i pozbawiony finezji czy rozmaitych ozdobników, to jednak czyta się znakomicie i bardzo szybko pochłania stronę za stroną. Bo co tu dużo gadać - fabuła wciąga. Dzięki szerokiemu planowi czasowemu łatwo wsiąka się w chińską rzeczywistość a sama powieść nabiera realizmu. Choć fragmenty, które dzieją się w grze 3 ciała i tak były dla mnie ciekawsze niż historia Rewolucji Kulturalnej Świetny pomysł z ginącą i odradzającą się wciąż cywilizacją, żyjącą w trudnym miejscu w kosmosie. Swoją drogą ci naukowcy to serio debile #pdk. Trajektorię dwóch ciał można łatwo obliczyć, a dodasz tylko jedno i od razu hurr durr, niepoliczalne i chaotyczne xD


Książka to jeden wielki miks znanych i lubianych pomysłów, polany sosem historycznym. Dużo w tej książce Science a mniej Fiction, ale spokojnie, nie trzeba mieć przygotowania naukowego aby ją przeczytać, autor elegancko prowadzi czytelnika za rękę i obszernie tłumaczy swoje teorie. Asimov bywał trudniejszy Pozostaje zamówić kolejne dwa tomy i wsiąknąć znowu w ten świat.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

7c965d37-5962-47d5-9d4d-3f1c3fbad782
trixx.420 userbar

Trzy uwagi:


1. Frustruje mnie bardzo cenzura światopoglądową. Jakbym czytał literaturę czasów ZSRR.


2. Teoria Dark Forest (druga część) jest dla mnie objawem bankructwa etycznego i moralnego. Bankructwa, bo jest to efekt projekcji naszych ograniczeń na inną cywilizacje. Etycznego i moralnego - bo taka projekcja jest efektem ograniczeń światopoglądowych.


3. Podkreslam, że jest duża różnica między teorią gier a rzeczywistością. Książka próbuje nas przekonać stawiając logicznego chochoła, a tak naprawdę jest to duże ograniczenie wynikające ze światopoglądu autora.


Rzucę kilkoma prostymi powodami, dla których teorie autora nie trzymają się kupy:


1. Obca cywilizacja jest monolityczna. Wyobraźcie sobie, kultura, która istnieje dłużej niż ludzkość, a wszyscy mówią jednym głosem. Czyż nie brzmi to jak realizacja propagandy partii komunistycznej?


2. Obca cywilizacja konstruuje supertechnologie (więcej niż jedną) i ma problem z przekazywaniem wiedzy przez kolejne katastrofy. To co, nie mogli zrobić sobie takiego sofona dla siebie, i użyć go jako trampoliny do przeskoczenia katastrof? Wg tego co pamiętam, oni się świetnie kompresuja, więc kompresja + arka + sofon i już masz ogarnięty sposób na przetrwanie cywilizacji. Ale nie, oni wola jechać za granicę.


3. Dark Forest zakłada walkę wynikająca z ksenofobii, ograniczenia zasobów, i braku innych opcji zapewniających przetrwanie. Czyli co, terraforming, arki, transhumanizm i naprawdę dużo materiału w układzie słonecznym nie wchodzą w grę? Dla cywilizacji zdolnej produkować sofony?


Rrrright.

@trixx.420 Ta część to i tak jest jescze najbardziej stonowana, autor chyba sobie nawet przez to trochę strzelił w stopę bo czytelniczy spodziewali się że w kolejnych dalej będzie większy nacisk na science, a tak naprawdę to co się dalej dzieje to już konkretna jazda bez trzymanki.

Zaloguj się aby komentować

1176 + 1 = 1177


Tytuł: Jedyni dobrzy Indianie

Autor: Stephen Graham Jones

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367353090

Liczba stron: 288

Ocena: 8/10


"Jedyni dobrzy Indianie" to powieść łącząca w sobie ukazanie różnych aspektów przyziemnego życia wiedzionego przez kilku przedstawicieli tytułowej grupy, którzy w mniejszym niż większym stopniu mają z tradycją za pan brat z nadnaturalnymi aspektami wywodzącymi się z ich rodzimych terenów.

Historia skupia się na paczce czterech przyjaciół, których życie - ze sporym, swoją drogą, opóźnieniem - wywraca się do góry nogami po pewnym pamiętnym polowaniu. Stanowią oni postacie scharakteryzowane w takim stopniu, by całkiem szybko zacząć ich rozróżniać i umieszczać w szerszym kontekście przedstawionej historii, ale nie na tyle, by na dłużej zapadli w pamięć - w przeciwieństwie do tego, co się im przytrafia.

Niesamowicie podoba mi się ww. ukazanie zwykłego życia zwykłych Indian, którzy postanowili nie tyle odciąć się, co raczej oddalić od tradycji, choć czasami zdarza im się "odnowić" z nią kontakty. Koniec końców są to przeciętni ludzie, a nie kosmici nieprzystosowani do funkcjonowania wśród innych przedstawicieli naszego gatunku. Równie dobre, o ile nie lepsze, jest też bardzo powolne budowanie suspensu i wzbudzanie naszej podejrzliwości, by w pewnym momencie strzelić z grubej rury gęstym i - delikatnie mówiąc - niepokojącym rozwojem akcji. Muszę też wspomnieć o świetnie zrealizowanym wzbudzaniu w czytelniku uczucia bezsilności wobec wydarzeń dotykających bohaterów - są one zaskakujące, bezlitosne, bezsensowne (w tym znaczeniu, że doprowadziły do nich błahe rzeczy) i - gdy klocki domina zostają wprawione w ruch - nieuniknione.

Aspekt "indiańskości" został tutaj wpleciony w zrównoważony sposób: jest go na tyle dużo, by poczuć, iż dzięki niemu książka posiada swoistą duszę, ale też na tyle mało, by nie przypominał o swojej obecności na co drugiej stronie.

Nienazwana seria grozy MAGa ponownie nie rozczarowuje: powoli buduje, a potem trzyma w napięciu, dialogi są napisane naturalnie, nie uświadczymy niepotrzebnych kwiecistych opisów, a aspekt kulturowy nie przytłacza. Dostrzegam sporo podobieństw do świetnej "Objawicielki", lecz opisywanej pozycji brakuje w porównaniu do niej tego "czegoś". Jest to też zdecydowany progres względem wybitnie nijakiej "Mapy wnętrza" tego samego autora.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephengrahamjones #grozamag #mag #ksiazkicerbera

8d79e42b-2766-4c6a-8081-549802d59b73

Zaloguj się aby komentować

1175 + 1 = 1176


Tytuł: Kongres futurologiczny

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: Science-fiction

Wydawnictwo literackie Kraków

Format: książka papierowa

Liczba stron: 104

Ocena: 8/10


Po raz pierwszy miałem możliwość poznania Lema z tej strony - to jest w powieści z założenia przede wszystkim humorystycznej. Historia opowiada o kongresie futurologicznym obserwowanym z perspektywy jednego z jego uczestników - Ijona Tichy'ego . Wydarzenia jednak szybko wymykają się spod kontroli w wyniku czego mamy do czynienia z serią nieprzewidywalnych i absurdalnych wydarzeń.

Książkę opisałbym jako miks klasycznego Lema z Monty Pythonem. Kolejne sytuacje z którymi mamy do czynienia są m są coraz bardziej absurdalne i zaskakujące a jednocześnie nie brakuje przy tym charakterystycznych dla Lema rozważań. Dowiedziałem się nawet, że pewne tematy Stanisław Lem poruszał na kilkadziesiąt lat przed braćmi (siostrami?) Wachowskimi. Jednym z głównych smaczków książki jest wręcz od nowa wymyślona na potrzeby tej powieści przez Lema polszczyzna - by się przekonać o co konkretnie chodzi najlepiej samemu się zapoznać z tym tytułem bo zdecydowanie warto!


#bookmeter

@Kuba0788 jakbyś to porównał do "Cyberiady"? Bo szczerze mówiąc ledwo ją zmęczyłem.

Bardzo podobał mi się za to "Solaris" i "Niezwyciężony".

Stąd też moje pytanie, bo może po prostu leży mi bardziej "poważny" Lem.

Zaloguj się aby komentować

1174 + 1 = 1175


Tytuł: Głos Pana

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: Science-fiction

Wydawnictwo literackie Kraków

Format: książka papierowa

Liczba stron: 201

Ocena: 8/10


Historia przedstawiona w książce opowiada o próbie rozszyfrowania sygnału z kosmosu wskazującego na pochodzącego od innej cywilizacji przypadkowo odebranego przez naukowców. Okazuje się to zadaniem dużo trudniejszym niż mogłoby się wydawać. W tym celu tworzy się zespół naukowców godnych "Projektu Manhattan" ale pomimo tego wydarcie z sygnału chociaż strzępka informacji kosztuje mnóstwo czasu i energii. Jednak nawet te drobiny uzyskanych informacji skutkują następstwami o potencjalnie ogromnych rozmiarach.

Historię poznajemy z wspomnień pisanych przez genialnego matematyka będącego jedną z wiodących postaci biorących udział w projekcie "Master Voice" - w związku z czym mamy tutaj do czynienia z bardzo dużą ilością przemyśleń i rozważań, dialogów natomiast tutaj jak na lekarstwo. Główny bohater opisuje także całą paletę innych naukowców biorących udział w projekcie z których każdy jest zupełnie inną a jednocześnie ciekawą osobistością.

Nie jest to lektura lekka - wymaga dużej uwagi przy czytaniu ale jest jednocześnie na tyle ciekawa i wciągająca, że wejście w stan odpowiedniego skupienia nie jest aż tak trudne. Mamy tutaj do czynienia z najlepszym kunsztem Lema i każdy kto zna i lubi jego twórczość na pewno się nie zawiedzie.


#bookmeter

Zaloguj się aby komentować

1173 + 1 = 1174


Tytuł: Perfekcjonista

Autor: Helen Fields

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Amber

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10


To dobry przykład solidnego kryminału proceduralnego, z najlepszego gatunku zimnych szkockich ulic Edynburga, choć znacznie mniej mroczny niż thrillery, które czytam zazwyczaj. 


Główny bohater Luc Callanach pracował wcześniej we francuskim oddziale Interpolu i ciężko mu się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Pierwszą jego sprawą w Edynburgu jest seria tajemniczych zbrodni, gdzie ciała są zmasakrowane lub spalone do tego stopnia, że ofiary można rozpoznać tylko po uzębieniu. Od samego początku narracja jest prowadzona dwutorowo, gdzie z jednej strony poznajemy metody pracy Luca i jego zespołu, w tym Avie Turner, a z drugiej strony widzimy mordercę i jego ofiary, na chwilę przed śmiercią.


To co przede wszystkim tu gra świetnie, to klimat życia policyjnego i pracy naszego duetu Callanach - Turner, sama sprawa jest też dość absorbująca, a podejście dwutorowe wzbudza w czytelniku napięcie wyczekiwania na przecięcie tych torów.


To co nie gra to tempo, jest mocno nierówne, momentami się dłuży, a później znów błyskawicznie przyspiesza. Są momenty przegadane i pominięte. Sama historia jest też trochę przewidywalna, momentami to kalka z innych thrillerów, w tym motywów personalnych i porwania jednej z kluczowych postaci.


Ta książka nie wyróżnia się na tle innych, cierpi też trochę na syndrom 1 tomu, który jest lekko nijaki i nie daje odczuć dokąd zmierza cała seria, a szkoda, bo kolejne tomy mogą się okazać perełkami. Ma też okładkę w style Chemii śmierci, co jest dość wysoko postawioną poprzeczką, zobaczymy czy ją utrzyma


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 120/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

d660ce9c-2cef-45ad-a6fc-15723d01e4f0

Zaloguj się aby komentować

1172 + 1 = 1173


Tytuł: Rozdarta zasłona

Autor: Maryla Szymiczkowa

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324036875

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 41/48


Po latach przerwy wróciłam do przygód profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej. Powrotem tym zdecydowanie rozczarowana nie jestem.


Profesorowa Ignacowa pomaga krakowskiemu wymiarowi sprawiedliwości w rozwiązaniu kolejnej sprawy - zabójstwa jej własnej służącej. I to pomaga dwukrotnie!

Rewelacyjna fabuła, pokręcone zakończenie. Magia Krakowa za czasów panowania Austro-Węgier w doskonale odmalowanych barwach i obyczajowości.

O ile poprzedni tom dotykał pośrednio porabacyjnych losów szlachty i służby, o tyle w tym zanurzamy się w świat lupanarów i handlu żywym towarem.


I gdyby nie ta nieszczęsna Silberbergówna, byłoby 9/10. Silberberżanka, na Boga, Panowie Marylowie!


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #czytajzhejto #ksiazki

79724ca6-0f43-420c-98cf-19c218cc7d78

Zaloguj się aby komentować

1171 + 1 = 1172


Tytuł: Wielki Mistrz

Autor: Trudi Canavan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Galeria Książki 

Format: audiobook

Liczba stron: 656

Ocena: 4/10


Dobrze że już się skończyło.


Mam z tą książką dużo problemów, a szkoda, bo autorka widać że umie pisać, tylko szkoda że nie myśli podczas tworzenia historii. To jak w tej książce ludzie nie myślą mnie wprost przeraża. Naprawdę szkoda, bo autorka ma dość lekkie pióro, książka płynie dobrze. Akcja jest, postacie nawet lubialne w tej części. Oczywiście pomijając to że absurd goni absurd... 


Dobra, odhaczone, można iść dalej. 


Nie polecam trylogii. Szkoda zaczynać pierwszą znośną część żeby dwie kolejne zgrzytać zębami. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

7011d95e-e2b3-49f0-93f0-7572ab8a1e0c

Zaloguj się aby komentować

1170 + 1 = 1171


Tytuł: Północna Granica

Autor: Feliks W. Kres

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

ISBN: 9788379646197

Liczba stron: 345

Ocena: 5,5/10


Akcja serii Księga Całości rozgrywa się w uniwersum, w którym na niebie widnieją dwie magiczno-fizyczne moce? boskie byty z kosmosu?, Szerń oraz Aler, zdolne oddziaływać na żywe organizmy. Szerń obdarzyla rozumem (w niejednakowym stopniu) trzy gatunki – ludzi, koty i sępy, podczas gdy Aler stworzył dwa gatunki krwiożerczych mutasów - srebrnych oraz złotych.

Akcja pierwszego tomu serii rozgrywa się na pograniczu leżącego w zasięgu oddziaływania pasm Szerni Cesarstwa Armektańskiego oraz ziem Aleru zamieszkanych przez wspomniane już mutanty. Podczas rutynowych działań legioniści z jednej z przygranicznych stanic orientują się, że nad granicą zgromadziły się hordy mutantów. Wkrótce zaczyna się dramatyczna walka z wrogimi siłami. Podczas bitwy kilku żołnierzy odkrywa, w jakim naprawdę celu mutasy ściągnęły nad granicę z Cesarstwem.


Trzeba przyznać, że uniwersum jest naprawdę nietuzinkowe i za sam pomysł na świat przedstawiony należy się Kresowi miejsce w panteonie polskiej fantastyki. Nietrudno przy okazji nie odnieść wrażenia, że Północna Granica była jedną z istotniejszych inspiracji dla Opowieści z meekhańskiego pogranicza.

Niestety, Kres gorzej niż Wegner poradził sobie z fabułą. Przez większą część książki miałam poczucie, że nie wiem za bardzo, dokąd cała historia zmierza i czy wydarzenia z Północnej Granicy będą w ogóle miały wpływ na resztę serii. Dopiero pod koniec książki istota wydarzeń i ich potencjalny wpływ na uniwersum nieco się wyjaśniły. Tutaj powiem, że nawet jak czytam pierwszy tom jakiejś dłuższej serii lubię wiedzieć, w jakim mniej więcej kierunku pobiegnie fabuła dalszych części. Dlatego sprawiający wrażenie nie do końca jasnego w kontekście uniwersum pierwszy tom dostaje ode mnie ocenę "niezły".


Jakbym się miała jeszcze czegoś czepić w powieści, to relacji panujących między legionistami, bo wyszły nierealistycznie – podoficerowie regularnie pyskowali swojemu dowódcy i robili, co chcieli, no która armia pozwalałaby na podobną niesubordynację?


Chociaż mam mieszane uczucia co do pierwszego tomu, uniwersum jest na tyle ciekawe, że zdecydowałam się kontynuować serię. No zobaczę, jeśli Król bezmiarów też okaże się napisany w taki sposób, że w gruncie rzeczy nie wiadomo, o co chodzi w całej serii, to pewnie porzucę lekturę dalszych części.


I jeszcze przy okazji, propsy dla Fabryki Słów za ładne okładki całej serii, grafik zrobił postaranko.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

9afec6a3-0b0b-4cce-849e-59abeaae8036

Zatrzymałem się po 4 godzinach i 45 minutach tej książki (47%) bo właśnie nie ogarniałem o co tak naprawdę chodzi, cały ten Rawat jest nieciekawy i to, co się tam dzieje było nudne. Podobało mi się starcie z Alerami, opisy Alerów, no rzeczywiście jest to coś wyjątkowego w kategorii fantasy zdominowanej przez elfów, orków i inne znane rasy. Ta recenzja dała mi trochę motywacji, by się przemęczyć do końca książki, ale jeszcze poczekam na twoją opinię o drugiej części :)

Ogólnie zwróciłem uwagę na Kresa bo jest nazywany ojcem polskiej fantastyki, więc chyba z tego względu już będzie w panteonie

@ZohanTSW druga połowa książki jest nieco ciekawsza, wjeżdża tam na tapet trochę mitologii Alerów, a postać Rawata zyskuje większą głębię. Jednak akcja nieco siada i jest więcej gadania, a z bitew jest tylko jedna, więc nie powiedziałabym, że poziom książki znacząco wzrasta

Odbiłem się od tej książki. Może wina tego że słuchałem audiobooka, może jakbym miał książkę w rękach czytałoby mi się lepiej. Cóż, na razie ten świat porzucam

@AndzelaBomba Przeczytałem całą serię, jak dla mnie zmarnowany potencjał. Choć szanuję za kreację rozbudowanego świata, to wątki tak średnio się kleją. Bohaterowie dostają też dość nierówny czas "antenowy".

Zaloguj się aby komentować

1169 + 1 = 1170


Tytuł: Sterowanie ruchem w sieciach teleinformatycznych

Autor: Adam Grzech

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: e-book

Ocena: 5/10


Książka z 2002 roku i to z Politechniki Wrocławskiej. Wykresy, wzory, grafy, matma i taka sytuacja. No ciężko to się czyta.


Prywatny licznik: 82/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

f9537349-40c0-43b0-85b0-a0c15cfeb4ad

Zaloguj się aby komentować

1168 + 1 = 1169


Tytuł: Jak działa oprogramowanie? Tajemnice komputerowych mechanizmów szyfrowania, obrazowania, wyszukiwania i innych powszechnie używanych technologii

Autor: Anton V. Spraul

Kategoria: informatyka, matematyka 

Format: e-book

Ocena: 7/10


Parę książek już przeczytałem odnośnie szeroko pojętej informatyki. Zawsze jest kryptografia, podstawy systemów operacyjnych i tak dalej. Spodziewałem się kolejnej książki w tym tonie. Tutaj są podstawy, ale takie bardziej na czasie i tak w zjadliwym wytłumaczeniu. Są wzory, ale tam, gdzie muszą. Taka na pół akademicka o algorytmach, grafice, kompresji danych, współbieżności. I tak idziemy dalej z bagażem w postaci poprzednich rozdziałów.


Prywatny licznik: 81/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d86f938e-1cbd-4b0a-b395-744e59dd21f8

Zaloguj się aby komentować

1167 + 1 = 1168


Tytuł: Jestem legendą. Piekielny dom. Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał

Autor: Richard Matheson

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788366409460

Liczba stron: 752

Ocena: 4/10


Tym razem przyszła kolej na zbiór zawierający solidne starocie - najstarszy ma ponad 70 na karku. Jak się za chwilę okaże, niestety nie zestarzały się zbyt godnie.

Jestem legendą - to historia opowiadająca o próbach przetrwania (a czasami nawet sensownego bytowania) w świecie spustoszonym przez plagę wampiryzmu. Akcja nie zaczyna się w dniach wiodących do wybuchu plagi - te fragmenty poznajemy poprzez retrospekcje bohatera - tylko kilka miesięcy po śmierci lub zarażeniu się wszystkich ludzi.

Na przestrzeni całego tekstu jesteśmy świadkami toczenia przez bohatera 3 różnych bojów: o przetrwanie, o odkrycie natury plagi i o zachowanie człowieczeństwa.

Ten pierwszy, najbardziej podstawowy i najwcześniej w tego typu okolicznościach przychodzący na myśl, opierał się oczywiście na gromadzeniu zapasów spożywki i części zamiennych czy szukaniu komponentów przydatnych w akurat prowadzonych eksperymentach, ale także na utrzymywaniu schronienia w odpowiednim stanie, dbaniu o kluczowe uprawy i przygotowywaniu się na codzienną, nieuniknioną dawkę zabijania. Przywodziło to na myśl gry typu zombie-survival (z tą różnicą, że tutaj mamy wampiry) i nawet jeżeli czasami można było dostrzec oczywiste głupotki albo uproszczenia np. opisanie jakiejś czynności, którą bohater musiał codziennie, bez wyjątku, odfajkować, by później już o niej nie wspominać, ale wciąż zakładać, że w tle dalej się tym zajmuje, choć w międzyczasie nagromadziło mu się całkiem sporo innych zajęć, a doba przecież nie jest z gumy, tak generalnie stanowiło to całkiem ciekawe urozmaicenie dla tego rodzaju historii - bardziej techniczne, konkretne, osadzone w ramach.

Bój drugi: protagonista, właściwie od momentu, kiedy go poznajemy, cały czas eksperymentuje z metodami, które pozwoliłyby mu w łatwiejszy sposób - oszczędzający materiały i czas - pozbywać się zarażonych i przemienionych. Z czasem wyczuwa jednak, że to za mało, postanawia więc dosłownie odkryć naturę choroby: czym jest, co ją spowodowało, w jaki sposób się rozprzestrzenia, jak funkcjonuje i się rozwija oraz najważniejsze - jak zabić ją oraz jej nosicieli lub - w miarę możliwości - wyleczyć. Ponownie, jest tu - co oczywiste - jeszcze więcej uproszczeń i bzdur niż w punkcie poprzednim, niemniej jednak zostało to napisane na tyle sensownie i ciekawie, że nie zwraca się na to większej uwagi, a cały ten element - obok aspektów survivalowych - podobał mi się najbardziej.

Punkt trzeci - czyli zachowanie człowieczeństwa, borykanie się z osamotnieniem i wszystkie ich pokrewne - jest bodaj najważniejszym z bojów toczonych przez bohatera i ciągnie się przez cały utwór. Przybiera on najróżniejsze formy: od ataków depresji wywoływanych beznadzieją stanu świata, poprzez pijackie epizody spowodowane czymkolwiek dusza zapragnie, aż po dwojakiej natury próby radzenia sobie z samotnością. Zachowania bohatera dosyć często zakrawają o prymitywizm, choć w obliczu upadku społeczeństwa można to chyba wybaczyć. Cały aspekt "trzeciego boju" wychodzi różnie: z jednej strony poruszane są istotne, zwłaszcza w takich okolicznościach, tematy, gdzie przy niektórych można się z bohaterem identyfikować, a przy jeszcze większej ilości mu współczuć; z drugiej jednak strony sposób przedstawienia bywa niekiedy dosyć pokraczny, słownictwo oraz składnia ubogie i proste, a wisienkę na torcie stanowią powtórzenia - przeważnie w dialogach - której jeżeli już się pojawią, to robią od razu z 6 rundek i zamiast wzbogacać konkretną scenę, czynią ją przerysowaną, idiotyczną i nierealistyczną. Niestety, wszystko, co wyżej wymieniłem, w reszcie książki jeszcze dobitniej zaznacza swoją obecność.

W mojej opinii ten tekst jest najlepszy z całego zbioru; to spojrzenie na postapokalipsę z trochę innej strony i z naciskiem na inne akcenty.

Piekielny dom - tutaj mamy dziwny przypadek. W lewym narożniku - ciekawy pomysł polegający na postawieniu przeciw sobie dwóch polaryzujących podejść do wyjaśnienia sprawy nawiedzonego domu: naukowego, w postaci specjalisty patrzącego na wszystko logicznym wzrokiem, ufającemu swojemu doświadczeniu i sprzętowi oraz spirytystycznemu, reprezentowanemu przez dwie osoby o pozornie zbliżonych umiejętnościach, aczkolwiek o zupełnie odmiennych przeżyciach i podejściach do tematu. W drugim narożniku: drewniane dialogi, dziwna kreacja postaci, recykling scen, ogólna powtarzalność, absurdalne podejście do cielesności itepe, itede. Co z tego, że pomysł na fabułę wydawał się całkiem interesujący, a kolejne strony niekiedy oferowały ciekawe motywy, jeżeli w ostatecznym rozrachunku autor nie był w stanie przekuć tego w dobrą historię? Postacie to po prostu gadające kukły wykonujące dziwne czynności, ich relacje są sztuczne, interakcje niemrawe i po prostu nie da się ich brać na poważnie. Muszę jednak przyznać, że scena doktorka w saunie wypadła bardzo dobrze, no ale raczej nikt nie przeczyta 200 stron lipy dla kilku jako-takiej jakości.

Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał - kolejna dziwna sytuacja, choć trochę odmienna od poprzedniej. Sam zamysł nie jest tutaj wg mnie aż tak zajmujący, jednakże - jakby nie patrzeć - implikacje związane z ciągle zmieniającą się sytuacją życiową człowieka, którego wzrost zmniejsza się o 1/7 cala dziennie, otwierają drzwi do interesujących rozważań. No i muszę przyznać, że to się nawet autorowi udało: czuć rosnącą desperację bohatera, jego ciągłe wahania nastroju, niknącą nadzieję, psujące się relacje z rodziną i całą ludzkością. Ale ponownie - co z tego? Opisy i dialogi są bardzo często wręcz infantylne i proste do bólu, wspomniane wahania zachowań głównej postaci następują aż za często, a ciągle powtarzające się mini-sceny lub sytuacje doprowadzają do szału. Jednakże to nie wszystko. Gwoździem programu (i do trumny) jest przytrafienie się wielu mało prawdopodobnych zdarzeń akurat osobie, w której przypadku jeszcze dobitniej ukaże to jej postępującą odmienność. Wycieczka samochodowa z pijanym, plecącym nawiązaniami pederastą? Jest. Napadniecie przez 3 nastoletnich hultajów dzielących jedną szarą komórkę i mogących się pochwalić najgorzej napisanymi linijkami w książce? Jest. Wynajęcie niepełnoletniej opiekunki, która myszkuje po domu, kąpie się i chodzi tylko w szlafroku, a gdy się pochyli, to ze stanika wypadają jej cyce? A jak, jest. Spotkanie z karlicą, która z otwartymi ramionami oddaje się wyposzczonemu bohaterowi? Tak, to też.

Ta historia jest tak toporna, tak powtarzalna, tak naiwna, tak denna, że to aż śmieszne. To co jej wychodzi - poza tym, o czym wspomniałem wcześniej - to podział na 2 linie czasowe: w jednej bohater mierzy sobie już zaledwie cal i śledzimy jego codzienne próby przetrwania w domowej piwnicy (przy czym w tych fragmentach słowo "pająk" pojawia się chyba więcej razy niż w dowolnej publikacji poświęconej tym zwierzętom), w drugiej natomiast widzimy wycinki z niedalekiej przeszłości - od początku całej "przygody", a potem skokowo, za każdym razem z kilkoma calami mniej na liczniku.

Z opowiadań (o których istnieniu nawet nie wiedziałem, przynajmniej do chwili zerknięcia na spis treści) całkiem niezły, choć trochę ckliwy, był "Test". "Montaż" również mogę zaliczyć do udanych; historia sama w sobie nie była niczym specjalnym, aczkolwiek forma i zabawa konwencją wyszły tutaj całkiem nieźle, do tego zakończenie fajnie to wszystko spina. "Dystrybutor" ciągle trzyma w napięciu i bez przerwy zastanawiamy się, jaki jest cel działań protagonisty, by wreszcie zderzyć się z raczej rozczarowującym zakończeniem, do tego pozbawieni odpowiedzi na jedno niejasne pytanie. Czy w trzystronicowym "Tylko umówione wizyty" na serio trzeba było wspomnieć o "piersiach napierających na ciasny sweter" i zawrzeć scenę dymania? To jakiś rekord? "Guzik, guzik" natomiast, pomimo bycia objętościowym mikrusem, w taki sposób skonstruował fabułę, że mogła ona podążyć w masę kierunków i żaden by mnie nie zdziwił. Do tego podwójna puenta daje radę. Nie wspomniałem o kilku opowiadaniach, bo po prostu nie było nawet na czym się oprzeć. Cierpią one, zarówno te wymienione z nazwy, jak i nie (podobnie zresztą jak główne pozycje tego zbioru) na drewniane dialogi, irytującą powtarzalność i ogólnie pojętą nieporadność. Główne postacie zbyt często w wewnętrznych monologach skręcają w kierunku infantylności i żenady; nikt tak do siebie nie mówi/myśli (chyba że o czymś nie wiem, podobno przecież niektórzy ludzie nie posiadają wewnętrznego głosu).

Książki nie polecam. Wady wymieniłem wystarczającą ilość razy, zalet - poza ciekawymi pomysłami na historię lub zabawę formą - właściwie brak. Taka wysoka ocena tylko i wyłącznie za tytułowe "Jestem legendą", reszta jest doprawdy mierna.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #richardmatheson #artefakty #mag #ksiazkicerbera

52bd63dc-d177-4ea3-acaf-12d537644bbb

Zaloguj się aby komentować

1166 + 1 = 1167


Tytuł: Jakbyś kamień jadła

Autor: Wojciech Tochman

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

Liczba stron: 136

Ocena: 8/10


Ciężko się ocenia takie reportaże, jedynie 136 stron. Książka opowiada o masowych mordach podczas rozpadu Jugosławii na terenie Bośni i Hercegowiny. Temat mi bliski, pisałem pracę licencjacką na temat rozpadu tejże, 15 lat temu. 


Wśród tragicznych historii lokalnych kobiet, przejawia się jak anioł dr antropologii - Ewa Klonowski, której naprawdę zależy na pełnym dopasowaniu wszystkich kości ofiar do siebie. Link do artykułu na wiki o Pani Ewie: https://en.wikipedia.org/wiki/Ewa_Klonowski (polska wersja ssie)


Tym bardziej boli bylejakość polskich władz po katastrofie smoleńskiej, gdy dopuszczono do tego aby chowano wymieszane części ofiar. Szczególnie, że technologia od tego czasu poszła do przodu. 


#bookmeter #ksiazki

2eca44b1-4078-406e-9db5-125688143486

@Gilgamesh Tochmana kojarzę, z pióra które bardzo sugestywnie dotyka wnętrza człowieczeństwa. Ciekawe czy w tej pozycji jest tak samo. Przekonam się, książka ląduje na liście. Dzięki

Zaloguj się aby komentować

1165 + 1 = 1166


Tytuł: Automatyka. Podstawy teorii

Autor: Andrzej Dębowski

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: e-book

Ocena: 7/10


Łatwa książka to nie jest. Akademicka ze wzorami i wykresami. Poziom studiów. Pełny pod tytuł to "Podstawy teorii dla praktyków". Co dość sporo wyjaśnia.


Prywatny licznik: 80/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

530e7b95-b36a-4358-bc6c-ff33cd78d0a8

Zaloguj się aby komentować

1164 + 1 = 1165


Tytuł: Smok Jego Królewskiej Mości

Autor: Naomi Novik

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: e-book

ISBN: 9788373019423

Liczba stron: 352

Ocena: 5,5/10


Akcja powieści rozgrywa się w czasach wojen napoleońskich, ale nie takich, jakimi pamiętamy je z lekcji historii – w uniwersum stworzonym przez Novik żyją smoki, które udomowiono już w starożytności i obecnie większość państw ma w swojej armii dywizje smoczego lotnictwa.

Głównym bohaterem powieści jest William Laurence, kapitan okrętu HMS Reliant. Pewnego dnia Reliant przejmuje francuski okręt, na pokładzie którego angielscy marynarze znajdują smocze jajo. Kiedy z jaja wykluwa się smok, jako swojego opiekuna wybiera kapitana Laurence’a. Ponieważ opieka nad smokiem oznacza dla opiekuna przymusową całkowitą rezygnację z dotychczasowego życia i poświęcenie reszty swoich dni służbie w smoczym lotnictwie, Laurence występuje z marynarki i razem ze swoim podopiecznym Temerairem dołącza do smoczych sił lotniczych, obecnie szykujących się do walk z Napoleonem.


Już po samym powyższym opisie czuć, że seria Temeraire jest skierowana raczej do dzieci w wieku późnopodstawówkowym, niż dorosłych. Szkoda, bo liczyłam, że będzie to lektura zbliżona do Jonathana Strange’a i Pana Norrella, tylko dla odmiany ze smokami.


Fabuła raczej prosta i przewidywalna, przez większość część książki niewiele się dzieje (czego może trudno się czepiać, skoro to wstęp do 9-tomowej serii), postaci, jak na literaturę dziecięco-młodzieżową przystało, też raczej proste i nieszczególnie zniuansowane. Samo uniwersum jest nieco problematyczne – można pomyśleć, że udomowienie i wykorzystanie bojowe smoków powinno odmienić losy świata na tyle, żeby geopolityka początku XIX wieku w Temeraire nie przypominała w ogóle geopolityki początku XIX wieku w naszym świecie (ostatecznie żyjemy w świecie, w którym łańcuch wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu II WŚ, zapoczątkował odrzucony wniosek na ASP...). Imo tutaj autorka za bardzo poszła na łatwiznę, Susanna Clarke jakoś lepiej poradziła sobie z alternatywną historią Anglii. Nietuzinkowo zostały za to opisane smoki – nie jako wszechwiedzący senseje jak w filmie Ostatni smok i serialu Przygody Merlina, tylko inteligentne dzieci.


Seria Temeraire to dobra polecajka dla starszych dzieci, ale dorosłych może już rozczarować.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

ed85899c-acb7-4dc2-9991-8a4bd9c9d85b

Zaloguj się aby komentować