JAAAAA PI⁎⁎⁎⁎LĘ...
Kaweco... Ciebie to już do reszty na głowę pi⁎⁎⁎⁎li...
#piorawieczne



Społeczność
Społeczność o piórach, atramentach i innych artykułach piśmienniczych
JAAAAA PI⁎⁎⁎⁎LĘ...
Kaweco... Ciebie to już do reszty na głowę pi⁎⁎⁎⁎li...
#piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
Nie zgadniecie co dzisiaj zostanie doręczone XD
#manacieopowiesci #piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
Atrament na dziś: KWZ Stare Złoto
Trochę inaczej niż normalnie, bo bez zdjęcia butelki, bo a) jestem roztrzepany jak jaja w torcie i b) od sharków i swanów mam taki pierdolnik na biurku, że nawet nie mam gdzie zdjęcia zrobić. Więc będzie z neta.
Przyznam szczerze, że jestem zawiedziony. Atrament jest ogólnie ok, jak to KWZ. Wszystko działa jak należy, wszystko płynie gdzie powinno. Sam kolor też nie jest wcale zły. Po prostu po próbkach pokazanych w internecie spodziewałem się czegoś innego, niż to, co otrzymałem, a co prawie pokrywa się z Platinum Citrus Black.
Stare Złoto jest trochę cieplejszy, ale nie jest to zmiana wystarczająco widoczna, żebym mógł być zadowolony z dwóch różnych atramentów. Gdybym Citrus Black wpakował w coś z grubszą stalówką, to różnica mogłaby w ogóle zniknąć. Zresztą, gdybyście dali mi jedną kartkę z niepodpisaną próbką, to nie jestem pewien, czy bym trafił w to, co to jest.
Jak ktoś celuje w taki kolor, to oba atramenty są jak najbardziej super. KWZ ma kolosalną przewagę ceny, bo kosztuje niecałe 40 złotych za 60ml. Porównując to z Platinum Citrus Black, które za taką samą ilość kosztuje 100 złotych więcej - mamy przepaść.
Ale jednak Citrus Black wywołuje u mnie za każdym razem ciarki ekscytacji, bo zaczyna jako bardzo jasny, niemal niewidoczny żółty, a potem na powietrzu ciemnieje z sekundy na sekundę.
KWZ za to pachnie wanilią XD
Więc każdemu według potrzeb.
I już posiadanych atramentów
Tyle ode mnie!
#piorawieczne





Zaloguj się aby komentować
Granatowy zeszyt - podejście #13 i ostatnie
W międzyczasie przetestowałem kilka innych opcji, żadna nie urywała tyłka, więc wrzucam podejście najbliższe udanego
Znalazłem na Amazonku tusz do kaligrafii - Winsor & Newton w kolorze srebrnym. Miałem spore oczekiwania, bo nie dość, że był w kolorze, który z pewnścią będzie się wyróżniał na granatowym tlem, to jeszcze drobinki brokatu, które też odwalą część roboty.
Niestety choć test wyglądał obiecująco, to tekst jest dobrze widoczny tylko pod światło, z poziomu pisania i zeszytu leżącego na biurku, gdy już go weźmiesz do ręki i nie jest pod światło, widoczność tekstu jest dużo niższa. Zdjęcia niestety tego nie oddają, więc skala porażki będzie mniej widoczna (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Odpuszczam sobie szukanie alternatyw i dalsze rozwijanie tego pomysłu, bo trochę mi sie już nie chce. Mam kilka świetnych atramentów do pisania na białym papierze, więc jestem ukontentowany sukcesami na tym polu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#piorawieczne #pomyslywujka #glupiepomysly #bitwynatusze #atramenty




Zaloguj się aby komentować
Nie wiem, czy pamiętacie wpis, który zrobiłem na temat Asvine, ale ten będzie podobny. Bo jak to już z Chińskimi markami wiadomo - wiadomo, że c⁎⁎ja wiadomo. H jak HongDian O marce wiadomo tyle, że jest Chińska. W przeciwieństwie do Asvine nawet posiada stronę internetową! Skłamałem, bo Asvine w tej chwili też posiada. Mało tego - wyglądają k⁎⁎wa praktyczne identycznie. Ale dowiedzieć się z nich można cały c⁎⁎j, głównie to, że mają pióra. Na samym dole strony można znaleźć jedyny skrawek informacji merytorycznej - adres. 887 Tianning Street, Lishui City, Zhejiang Province, China. Tak się składa, że jest to adres Lishui Blue Sky Pen Making...
Zdjęcie numer 1: Monteverde MVP, 199 złotych polskich
Zdjęcie numer 2: Majohn N8, 40 złotych polskich.
Zalety Monteverde: Ma klips
Zalety Majohna: Ma k⁎⁎wa wymienną końcówkę na szklaną maczankę.
Nie wiem, który był pierwszy, ani czy ktoś zerżnął projekt, czy po prostu jest to ten sam chińczyk z innym opakowaniem. Ale niech o jakości tego Monteverde świadczy stalówka Iridium Point Germany...
200 złotych...
#piorawieczne



Zaloguj się aby komentować
NOSZ K⁎⁎WA DOPIERO CO DZISIAJ PISAŁEM ŻE GO NIE CHCĘ DO POŁOWY GRUDNIA BO SIĘ WKURWIĘ XD
Kakuno się znalazł XD
Wkurwiłem się XD
Gównostradamus, ja pi⁎⁎⁎⁎lę XD
#manacieopowiesci #piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
Ale się wkurwiłem teraz. I to tak k⁎⁎wa na serio, a nie na śmiesznie. Upierdalać ręce śmieciom.
Inicjatywa robiona k⁎⁎wa dla pasjonatów, to jeszcze przyjdzie jakiś śmieć pierdolony i mu się k⁎⁎wa do ręki przyklei. Odzyskać k⁎⁎wa razem z ręką. Jak ja nie trawię złodziei. Ha k⁎⁎wa tfu.
#piorawieczne #zlodzieje #podludzie


Zaloguj się aby komentować
Dramy #piorawieczne Ferris Wheel Press ciąg dalszy XDD
FWP wpakowało się, jak to mają w zwyczaju, w kolejne PRowe fiasko XDD
Zacznijmy od tego, że zostali zajebani krytyką XD
Część podstawna, część dyskusyjna, część bezpodstawna jak się okazało
Podstawna:
Niepraktyczność butelek
Cena
Stosunek do klientów
Wszystko limitowane
Jakość atramentów
Wartość tego wpisu (o tym później)
Dyskusyjna
Bezpodstawna
No i wracamy do wartości wpisu
"AMA" od początku zostało odebrane jako ruch stricte PRowy mający na celu przedstawić pozytywną narrację i zapełnić miejsce w wyszukiwarce (Ferris Wheel Press reddit pokazuje ama na drugiej pozycji w wyszukiwarce, to bardzo dużo). Odpowiedzi na pytania z czasem się pojawiły...
Ale jaki formułki o polityce zwrotu i oferowanie reklamacji XD
Na to wkurwili się moderatorzy reddita robiąc wpis mówiący o tym, że FWP wyskoczyło z całą akcją całkowicie z d⁎⁎y i nie mówiąc nikomu, a oni mimo wątpliwości dali się temu rozwinąć licząc, że wpis został zrobiony w dobrej wierze. Z perspektywy czasu - nie był XD.
Wpis został zablokowany XD
Typ dostał bana XDDD
Tyle ode mnie!
#piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
Co to by był za poniedziałek, jakby się manat nie wkurwił? Pamiętacie to Kakuno co o nim dwa tygodnie temu pisałem, że wziął utknął? XD
To k⁎⁎wa utknięty nadal XD
1 października kupiony, od 19 października oczekuje na lot XD
Tym bardziej ironiczne, że Jinhao Sharki i Swany, które zamówiłem 6 listopada już leżą w paczkomacie, a Kakuno z 1 K⁎⁎WA PAŹDZIERNIKA dalej czeka na swoją kolej do wylotu XD
Mam teraz nadzieję, że nie dojdzie do 15 grudnia, żeby mi mogli za niego hajs oddać jako niedostarczony, jak dotrze zaraz przed terminem zwrotu pieniędzy po takim k⁎⁎wa czasie czekania to się wkurwię XD
Tyle się naczekałem, to niech chociaż hajs z tego będzie XDD
A, a sharki i swany będę rozdawał na ogólnopolskim hejtopiwo z próbką losowego atramentu jak ktoś będzie chętny i do wyczerpania zapasów, atramentownik i możliwość przetestowania mojej kolekcji też będzie :D
Chyba że się do tego czasu rozpierdolę, to wtedy nie XD
Tyle ode mnie!
#manacieopowiesci #piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
Atrament na dziś:
Pilot Iroshizuku Yama-Budo. Bardzo głęboki róż z bardzo delikatnym złotym sheenem, który jest raczej nieśmiały i pokazuje się tylko w określonych warunkach (jak się napierdoli mnóstwo atramentu zazwyczaj).
Iroshizuku, jak to iroshizuku, kosztuje w c⁎⁎j z kawałkiem. Za 15ml zapłaciłem niecałe 64 złote. Duża butelka kosztuje 166 i ma tych mililitrów 50.
Tyle ode mnie!
#piorawieczne



Zaloguj się aby komentować
Wczoraj na reddicie Ferris Wheel Press wystawił swojego kozła ofiarnego (teoretycznie właściciela), który opublikował odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, wątpliwości i zażalenia. Tłumaczone AI bo jestem leniwy, oryginał tu
Jestem Ray, założyciel Ferris Wheel Press. Przyszedłem posłuchać i odpowiedzieć na Wasze pytania.
Cześć wszystkim — jestem Raymond Yu, założyciel i CEO Ferris Wheel Press.Zastanawiałem się wiele razy, czy w ogóle powinienem się tu odzywać, ale po reakcji na mój ostatni post na Facebooku zrozumiałem, że bycie otwartym, dostępnym i odpowiedzialnym to najlepsza droga naprzód. Więc porozmawiajmy.
Jestem tutaj, bo słuchanie ma znaczenie — a część z Was ma w pełni uzasadnione obawy, frustracje i pytania. Rozumiem też, że wokół naszej marki narosła realna frustracja i sceptycyzm. Częściowo słuszny, a częściowo wynikający po prostu z tego, jak działa internet. Ja jednak chcę zrobić to, co do mnie należy, by poprawić relacje w społeczności.
Moje intencje na dziś są proste:
1) Chcę wysłuchać społeczności
Nie zadowolę wszystkich i nie zamierzam wdawać się w dyskusje z ludźmi, którzy chcą mi tylko powiedzieć, że jestem beznadziejny — mają do tego prawo, i... pewnie po prostu nie jesteśmy jeszcze w ich stylu
Ale jeśli ktoś ma prawdziwą obawę, prawdziwe pytanie albo czuje się zawiedziony czy wprowadzony w błąd, odpowiem z szacunkiem i transparentnie, w granicach tego, co mogę ujawnić (nigdy nie wiadomo, kto to czyta).
2) Chcę odnieść się do największych tematów, które ostatnio pojawiały się w dyskusjach
A) Produkcja, pochodzenie i transparentność
Jesteśmy kanadyjską firmą — zatrudniamy ponad 50 osób w naszym studiu w Markham.
Wszystko projektujemy wewnętrznie: ilustracje, modele 3D, opakowania, storytelling, prototypy, testy.Tak jak wiele firm w tej branży, komponenty są produkowane globalnie.
Niektórych rzeczy po prostu nie da się dziś wytworzyć w Kanadzie — butelek szklanych, elementów piór — wymagają specjalistycznych form i technologii. Sam chciałbym, żeby wszystko powstawało lokalnie, ale nie jest to wykonalne (koszty, dostępność, kompetencje). Jednocześnie nieustannie szukam lepszych producentów i nowych technologii, które pozwolą nam dostarczać najlepszy produkt w najlepszej cenie.Bez względu na to, wszystkie części i produkty trafiają do naszego biura w Markham, gdzie są sprawdzane, testowane i składane.
B) „Jesteście tylko marką od designu i marketingu.”
To ciekawa opinia, bo… tak. To jest nasze dziedzictwo.
Zaczynaliśmy jako studio letterpress i wszystko było ręcznie ilustrowane i drukowane. Papier, design, faktura, opowieść — to zawsze było nasze „coś”.
Dla mnie opakowanie, storytelling, unboxing, wygląd butelki na biurku — to część doświadczenia pisania. Nie wszyscy to doceniają, ale to jest szczere i prawdziwe w stosunku do tego, kim jesteśmy. To nie trik ani zasłona dymna. To właśnie to, w czym jesteśmy naprawdę światowej klasy.
C) Kontrola jakości i problemy z wczesnymi produktami
To uczciwa krytyka. Pierwsza generacja Carousel miała problemy z pękaniem, a inne modele też miały swoje trudności.
Pracujemy nad poprawą każdej kolejnej generacji, a jeśli ktoś ma wczesny model i chce wymienić go na najnowszy — z przyjemnością to zrobię!
QC zawsze będzie obszarem „możemy lepiej” — i każda pojedyncza opinia jest wdrażana.
D) Kickstarter / ceny / nasze intencje
Bez Kickstartera nie moglibyśmy tworzyć dużych licencjonowanych kolekcji (LOTR, Warner Bros, DC, itp.) jako mała, niezależna firma. Takie projekty kosztują setki tysięcy dolarów i wymagają 12+ miesięcy pracy: projektu, narzędzi, akceptacji licencyjnych.
Kickstarter daje nam:
pewność popytu,
możliwość oferowania niższych cen w przedsprzedaży,
szansę na sfinansowanie produkcji dzięki pre-orderom.
Wiem, że niektórzy nie lubią, gdy marki korzystają z Kickstartera, ale bez niego wiele z tych kolekcji po prostu by nie powstało — albo kosztowałyby znacznie więcej (jak inne licencjonowane pióra za 800–5000$).
I naprawdę chcę zrozumieć, co konkretnie irytuje ludzi w naszym korzystaniu z Kickstartera — bo jestem otwarty na zmiany.
E) Obsługa klienta i problemy z programem lojalnościowym
Rosliśmy szybciej, niż nasz zespół wsparcia mógł to udźwignąć, i coś nam zwyczajnie umknęło. Czas odpowiedzi się wydłużał, punkty lojalnościowe frustrowały ludzi, a klienci, którzy nas lubili, czuli się ignorowani. To był problem w zarządzaniu — mój problem. Nasza obsługa była do d⁎⁎y i zasłużyliśmy na krytykę.
Od tego czasu przebudowaliśmy wszystko — włącznie z tym, co moim zdaniem jest pierwszym w branży całodobowym wsparciem z prawdziwymi ludźmi oraz jednym z najlepszych programów gwarancyjnych.
F) Koszty wysyłki
To pojawia się często, więc wyjaśniam najprościej jak się da:
Nie zarabiamy na wysyłce.
W rzeczywistości dopłacamy do każdej paczki 3–5$.Nasze magazyny pobierają opłaty za kuriera, cła, pakowanie, składowanie, materiały, itd.
Do tego sezonowe dopłaty, które ciągle się zmieniają.Dlatego polecamy:
1–2 produkty: Amazon (Prime → tańsza wysyłka)
Większe zamówienia: nasza strona (progi darmowej wysyłki)
Nie próbujemy nikogo „doić” na wysyłce — tylko próbujemy przetrwać w świecie ukształtowanym przez Amazona.
3) Dlaczego tu naprawdę jestem
Zaufania nie odbudowuje pojedynczy post — ale odwaga zaczyna się od jednego posta.
Zależy mi na tej społeczności i chcę być jej pozytywnym uczestnikiem teraz i w przyszłości. Chcę też godnie reprezentować nasz zespół projektantów, ilustratorów, twórców — ludzi, którzy wkładają w to całe serce. Chcę także wspierać sprzedawców i partnerów, którzy wspierają naszą misję: Make Fancy FUN (z naciskiem na FUN).Z wdzięcznością,
Ray Yu
Odpuszczę sobie moje komentarze, bo mój stosunek do FWP znajdą już wszyscy. Powiem jedynie, że jak na moment publikacji tego wpisu nie odpowiedział jeszcze na żaden komentarz.
Zdecydowanie bardziej zaciekawiło mnie AMA z byłym pracownikiem FWP które pokazało zaraz potem
Tyle ode mnie!
#piorawieczne

Zaloguj się aby komentować
@NiebieskiSzpadelNihilizmu zapytał, czy Graf von Faber-Castell to taki Apple wśród piór i w sumie to całkiem ciekawy temat, to stwierdziłem, że fajnie by coś o tym zrobić. A że sam jestem za leniwy, to zapytałem gjepeta i w sumie... uwag szczególnych brak. Podmieniłbym Moonmana na Asvine albo Hong Diana, a Sailor z Hujwejem że są "inne od reszty" i trochę "specjalne" więc albo komuś pasują, albo nie i nie ma po środku, ale to w sumie tyle XD
PS Tak, mój gjepet jest pięknie odchowany XD
Mówi w moim języku XD
#piorawieczne






Zaloguj się aby komentować
Dzisiejsza #encyklopediapiorwiecznych będzie wyjątkowo krótka, bo jest w zasadzie rozwinięciem tej o marce Faber-Castell. Niemniej - będzie. Po długim czasie, ale będzie XD Historia marki Jak już wiemy o Faber-Castellu - jest stary jak jasny c⁎⁎j, bo powstał 1761 roku. Po wielu latach rozwoju, ale też po kilku traumatycznych przejściach, pan z ósmej generacji Castellów, Anton-Wolfgang von Faber-Castell stwierdził, że czas pierdolnąć coś z przytupem i zrobić coś z klasą, za większe pieniądze. Tak oto, w 1993 roku (już nie takie stare, ale na hejto mógłby siedzieć) narodził się Graf von Faber-Castell, czyli linia premium marki. Pióra Graf von...
Dramy ze świata #piorawieczne ciąg dalszy
Esterbrook wydał oświadczenie zawierające oświadczenie Pen Star Stationary - producenta z Tajwanu, który robi dla nich pióra, że design Nibleta należy do niego.
Na to wjeżdża Yoseka, która wpierdala Esterbrooka pod pociąg mówiąc, że Esterbrook i Fine Writing Instruments mają pióra z tego samego źródła (czyli właśnie Pen Star Stationary)
Ale że FWI zamawia niewielkie nakłady, to OEM opierdolił design też Esterbrookowi
Który sprzedaje Nibleta za 3x ceny Pencketa
Czyli mamy sytuację z wieloma przegranymi, bo FWI c⁎⁎ja może, Esterbrook dostaje w p⁎⁎dę, bo nie dość, że podkupił FWI, to jeszcze ich pióro sprzedaje z przebitką że ja pi⁎⁎⁎⁎lę, Pen Star dostaje w p⁎⁎dę, bo wypiął się na małego producenta, Yoseka dostaje w p⁎⁎dę, bo wrzuciła Esterbrooka pod pociag, a klient dostaje po d⁎⁎ie, bo Niblet jest za drogi, a Pencket niedostępny XD
Z jednej znalezionej przeze mnie recenzji wychodzi, że dokładnie takie same nie są i różnią się materiałami, więc różnica w cenie ma prawo wystąpić, ale zdecydowanie nie 3x, bo to jednak ten sam model i ta sama technologia. I ten sam dostawca.
Wygranych brak XD
Tyle ode mnie!



Zaloguj się aby komentować
#piorawieczne Pilota znowu na głowę pi⁎⁎⁎⁎li i będzie podnosił ceny.
+15% na wszystko jak leci
Nawet +35% na Pilota MR
Przynajmniej takie plotki słychać na Reddicie

Zaloguj się aby komentować
Zachorowałem na tego Cartiera 🫠 Cartier Pasha Blue Marble Lacquer & 18k Gold Finish #piorawieczne #cartier





Zaloguj się aby komentować
Nowa drama w świecie #piorawieczne
Esterbrook, o którym pisałem już jakiś czas temu w Encyklopedii Piór Wiecznych zdaje się zacyganił design jesdnego ze swoich piór. Esterbrook Niblet to kieszonkowy model za popierdolone pieniądze, bo koło 700 złotych. Ale mało tego, że drogi, okazuje się też, że nieoryginalny.
Fine Writing International wypuściło bliźniaczy model na rynek wiele lat temu, stąd podejrzenia ludzi, że Niblet jest po prostu zlecany zewnętrznemu dostawcy i sprzedawany z brandem i nakładką cenową. Ale FWI temu zaprzeczyło . Czyli albo Esterbrook buchnął projekt, albo ktoś z FWI im go opierdolił na boku. Taki scenariusz sugeruje jeden z komentujących, który rzekomo usłyszał to od jednego z pracowników.
#piorawieczne




Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Ależ ja się dzisiaj jaram. To znaczy jaram się już od kilku dni, ale dzisiaj to szczególnie. Jaram się, bo przez zupełny przypadek, udało mi się ustrzelić perełkę. Kolega @Rozpierpapierduchacz będzie się śmiał, że to kolejny Parker Vector. Ale to nie jest zwyczajny Vector. To nawet nie jest Vector. To jest Parker 88. O historii Parkerów 88, które przez chichot historii musiały zostać przemianowane na Rialto, pisałem tutaj.
W swojej kolekcji piór wiecznych miałem dotychczas dwa pióra Rialto. Rialto - czyli późniejsze (po 1994) wersje Parkera 88, z dwoma ósemkami wygrawerowanymi na stalówce. Tym razem udało mi się zdobyć Parkera 88 z 1994 roku, o czym świadczy po pierwsze goły napis "Parker" na stalówce, którym ozdobione były pióra produkowane między rokiem 1989 a 1994, oraz oznaczenie na pierścieniu, które jednoznacznie już wskazuje drugi kwartał 1994 roku.
O ile jeszcze Rialto, od czasu do czasu się gdzieś trafia, o tyle Parker 88 to już rzadkość. A o istnieniu wersji, którą zaraz Państwu zaprezentuję to w ogóle do tej pory nawet nie wiedziałem.
Przeglądając w zeszłym tygodniu (jak co kilka dni) Vinted zobaczyłem pióro, które na pierwszy rzut oka wyglądało na bardzo zużyte Rialto. Ale jako że było w kolorze niebieskim, a takiego nie mam, zacząłem mu się bliżej przyglądać. Zdjęcia na Vinted jak zwykle robione kalkulatorem, więc o szczegóły trudno. Generalnie na tych niezbyt wyraźnych zdjęciach wyglądało jakby było poobijane i powycierane. Ale coś mnie tknęło bo "wytarcia" były w dziwnych miejscach - nie tylko na korpusie, ale i na skuwce. Zacząłem grzebać w czeluściach internetów i dosłownie w jednym miejscu, na jakimś zapomnianym forum ktoś napisał o Parkerze 88 Lacquer Gold Dust. Dzisiaj już wiem, że edycja ta nazywa się oficjalnie Starburst i są trzy wersje kolorystyczne - czarna, niebieska i zielona. Wszystkie trzy bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów.
A mnie się udało właśnie jedno zdobyć. Za "grosze".
Pióro okazało się być w stanie idealnym. Nie ma właściwie żadnych widocznych rys, otarć czy innych mankamentów. Stalówka, w rozmiarze M (szkoda, że nie F) pokryta jest 22 karatowym złotem, i ma rutenową końcówkę. Ale to co jest w tym piórze najważniejsze, to wykończenie korpusu i skuwki. A te pokryte są bardzo twardą, błyszczącą i przezroczystą powłoką z lakieru, w której zatopione są złote drobinki. Nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi, czy są to drobinki złota (ze względu na półkę cenową to szczerze wątpię) ale efekt z bliska jest fenomenalny. Mam nadzieję, że udało mi się to oddać na zdjęciu ze zbliżeniem.
Pióro w porównaniu z moimi pozostałymi dwoma Rialto jest wyczuwalnie cięższe. Na tyle, że nawet poszedłem je zważyć. Okazało się, że Rialto waży 16 gramów a Parker 88 waży gramów 20. Zresztą gołym okiem widać skąd ta różnica. Zarówno korpus jak i sekcja 88 wykończone są metalowymi elementami, natomiast Rialto to plastik-fantastik.
Pióro przy tej swojej "Vectorowej" prostocie i wykończeniu "premium" jest po prostu piękne. Poza modelem fApple, to chyba jeden z najrzadszych i najbardziej wartościowych (jakby Vectory były wartościowe xD) egzemplarzy w mojej kolekcji.
#piorawieczne #parkervector #parkerrialto #chwalesie





Zaloguj się aby komentować
Atrament na dziś to recykling starego wpisu z dodatkowym zdjęciem, bo już się skończył, a jednak w atramentowniku jest
Schneider Blush
Taki czerwono-różowy, ni to łosoś, ni to krewetka, taki sobie atramencik. Jeszcze tani jak barszcz, bo 17,60. No. W tym miejscu proszę o przerwanie czytania tego tekstu i spojrzenie na drugie zdjęcie dla pełnych wrażeń z podróży po moim upośledzeniu.
Już?
Super.
ZA 15 K⁎⁎WA MILILITRÓW. No brawo ja, się czyta przed zakupem nie? Się sprawdza? No jak widać nie każdy nie wszystko i nie zawsze XD
I to by było było właśnie to ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Jedyne, co się od tamtej pory zmieniło, to że k⁎⁎wa podrożał, teraz kosztuje 25 złotych za 15 mililitrów. Kogoś solidnie pi⁎⁎⁎⁎li na głowę, bo nie warto ani trochę, zwłaszcza że wkłady klasyczne kosztują 4,55zł na amazonie. Jeden nabój mieści koło 0,8 ml, w paczce jest 6. Ja jestem wyśmienity z matmy, to sobie policzyłem, że 1 ml atramentu z nabojów to jakieś 0,95 złotego za ml, a w tym czasie butelkowy, po nowych cenach, to 1,66 zł za 1 ml.
Nawet po starych cenach to jest 1.17 zł/ml.
No kogoś tam pi⁎⁎⁎⁎li konkretnie, zwłaszcza że aż taki fajny wcale nie był i więcej go nie kupię XD
Tyle ode mnie!
#piorawieczne



Zaloguj się aby komentować