Pisałem już kiedyś o tym, ale doszły nowe fakty i nowe oferty, więc poszło zgłoszonko. Tak się k⁎⁎wa bawić nię będziemy. Dla przypomnienia: Pióropuszek.pl to j⁎⁎⁎ni oszuści. Zgłoszenie niżej. Będę informował o postępach jak/jeśli coś będę wiedział.
Mnie wkurwili.
#piorawieczne
Dzień dobry, chciałbym zgłosić całą działalność sklepu Pióropuszek.pl jako wprowadzanie klientów w błąd zakrawające o oszustwo.
Zacznę może od najpoważniejszego zarzutu - strona oferuje pióro Aurora Press, sprzedają je za 229,99. Jest to tak naprawdę Jinhao 10 o wartości około 50 złotych. Jednak zmiana nazwy (będąca standardową praktyką firmy) jest w tym wypadku najmniejszym problemem, bo firma Aurora rzeczywiście istnieje, od 1919 roku i rzeczywiście zajmuje się sprzedażą piór wiecznych od początku swojej działalności.
Firma więc nie tylko zmieniła nazwę oryginalnego produktu (Jinhao 10, na stalówce jest nawet logo marki), ale zmieniła ją na nazwę firmy produkującej luksusowe pióra wieczne Aurora, wymyślając tylko model. Link to oferty -
Nie jest to oczywiście jedyne takie pióro w ofercie - każde z piór to chiński import ze zmyśloną nazwą i zawyżoną ceną.
Kolejnym fenomenalnym przykładem jest pióro, tu cytuję, Cigaro Pro, które jest tak naprawdę Jinhao X850. Na zdjęciach podanych na stronie Pióropuszek logo marki (rydwan) jest widoczne, ale już znajdujący się pod nim napis Jinhao został celowo zamazany.Jest to więc celowy zabieg mający wprowadzić klienta w błąd, żeby nie zorientował się, że jest robiony w ch... w balona. Załączam zdjęcie stalówki tak jak powinna wyglądać, link do pióra -
Każda oferta z tego sklepu to chiński import ze zmienioną nazwą i podniesioną ceną. Używają nawet tych samych zdjęć, co chińscy sprzedawcy z aliexpress, co bardzo łatwo sprawdzić. Ale trzeba najpierw orientować się w piórach, żeby wiedzieć, że należy.
Firma celowo zmienia nazwy produktów, żeby nieświadomy kupujący nie znalazł oryginalnych piór za ułamek ceny. Uważam to za bezczelne żerowanie na klientach, a wykorzystanie nazwy Aurora za jawne oszustwo.
Mam nadzieje, że przyjrzycie się państwo sprawie i ukrócicie ten proceder, bo aż się we mnie gotuje jak widzę ten sklep i myślę o ludziach, którzy chcąc kupić luksusowe pióro trafią na chińską tandetę z kolorową posypką.
@bojowonastawionaowca Jesteś w stanie wy⁎⁎⁎⁎⁎olić ten link który zawisł? W tekście już ogarnąłem, nie chcę im linkowania robić, a to gówno jak zawsze wisi od pierwszego dodania
Ja nie wiem jak to się stało, że notesy Moleskine są takie popularne. No nie pojmuję.
No to poszukałem nie? Dokształcać się trzeba.
Notesy Moleskine to źródło rozczarowań właścicieli piór wiecznych. Notorycznie przebijające, nawet strzępiące, cały czas odradzane użytkownikom piór wiecznych i określane jako not fountain pen friendly. A jednak, mimo tej opinii, jakimś cudem, mimochodem, drogą pantoflową, regularnie trafiają w ręce użytkowników piór wiecznych, żeby mogły się na nich zawieść. Jak jedyny pierścień, jak notes Toma Riddla, z własną świadomością szukając drogi w ręce nieświadomego piórwysyna. Więc jak to działa?
Tym, co napędza markę, jest jej historia. W 19 wieku na ulicach Paryża wielcy artyści łazili z notesami. Van Gogh, Picasso, Hemingway i ich wierne notesy, w których pomysły przelewane były na papier. Te notesy, ze względu na sposób wykonania, określone zostały mianem Moleskinów.
W 1994 roku Maria Sebregondi pracująca we włoskiej firmie Modo & Modo dostała zadanie stworzenia produktów dla nowej generacji. Stwierdziła, że zagra na renomie i nostalgii. Tak właśnie powstała nazwa brandu Moleskine, która została klepnięta 1996 roku. Nazwa rodzaju notesów, kojarząca się z artystami, poetami i ogólną jakością stała się marką, której samo imię stanowiło marketing. I to właśnie ten marketing ciągnie markę za uszy po dziś dzień.
Podpinam źródełko jakby ktoś był chętny. Jest tam jeszcze trochę ciekawych rzeczy, ale ogólny zamysł jest pochwalny. Niepotrzebnie
@Rozpierpapierduchacz Jakbyś miał powiedzieć to zwykłe zeszyty się nadają czy trzeba szukać jakiegoś oznaczenia? Za dziecka używałem pióra kulkowego i przebijało wszelkie kartki na których pisałem, strasznie brudziło i nie mam dobrych wspomnień.
@nbzwdsdzbcps nie da się jednoznacznie określić, bo różne są grubości, jakości, wykończenia. Na pewno odradzam moleskine i cienkiego leuchturma, bo przebijają strasznie. Dla mnie oxfory to dobre połączenie jakości i ceny, mają biały, lakierowany papier, który nie przebija nawet po flexach, a nie kosztuje milionów monet. O papierze z campusa i muji słyszałem dobre rzeczy, na 200% rhodia jest fenomenalna, ale jest za to droga. Jeszcze półkę wyżej jest midori.
Przy kupowaniu bezmarkowców w sklepach typu biedra czy inny auchan skupiłbym się raczej na grubości papieru i gładkości. Jak aż widać włókna, to na 99% będzie strzępić
@Rozpierpapierduchacz mnie rozwala jak ktoś mówi, że pisali/szkicowali w nich Vincent van Gogh, Pablo Picasso czy Ernest Hemingway, a marka sama w sobie ma niecałe 30 lat.
@Rozpierpapierduchacz Trzeba było zapytać. Bo ja dokładnie na tę bajeczkę o artystach się nabrałem. I dopiero potem doczytałem, że notes typu moleskine != Moleskine
Przez przypadek znalazłem fajne notesy na amazonie. 360 kartek, papier 100, gumki, zakładki, pierdoły. W opiniach mówią, że FP friendly. 33 złote od sztuki, czyli nawet mniej niż dałem chińczykowi.
Wszyscy wiecznie o pomarańczowym BICu pi⁎⁎⁎⁎lą, a nikt nie mówi o prawdziwym przechuju, który zrewolucjonizował cały świat, jakim był BIC Crystal.
BIC Crystal powstał w 1950 roku i od tamtej pory sprzedał się w ilości ponad 100 miliardów egzemplarzy. To przełomowy długopis, który sprawił, że pisanie stało się przystępne dla każdego i w każdych warunkach. Crystal to ballpoint pen, ale pierwszy tak skuteczny.
Długopisy kulkowe jako koncept powstały w 1888, ale nadawały się absolutnie do niczego. Albo były za ciasne i atrament się blokował, albo za luźne i się lał i bardzo ciężko było zrobić to naprawdę dobrze. Wtedy wchodzi Laszlo Biro, cały na jak tam się ubierał.
Człowiek z wizją, który uświadomił sobie, że problemem nie była sama konstrukcja, a wypełnienie. Wymienił atrament na bazie wody na oleisty tusz. Dzięki temu całość działała na podstawie kapilarnej i tusz sam siebie ciągnął ku kulce. Dzięki temu długopisem można pisać też do góry nogami. Rzecz cała w tym, że długopis był drogi w k⁎⁎wę.
Na jego patent trafił człowiek zwany Marcel Bich. Kupił patent i zaczął grzebać przy designie. To, co z tego wyszło, to BIC Crystal. Proste jak je⁎⁎⁎ie narzędzie, którego produkcję zautomatyzował jak tylko się dało, znacząco ograniczając koszty. W ten sposób, za śmieszne w porównaniu do alternatyw pieniądze, ludzie mogli pisać wszędzie gdzie chcieli.
Bo było ich na to stać. To właśnie jest prawdziwy prawilny BIC.
BIC Crystal: pękające rozlewające się gówno z rurki jak patyczek od żaluzji i gwintem pękającym u góry od popchnięcia wkładem przy pisaniu xD Ty to nazywasz długopis? Największy sukces CRYSTAL to dawanie ludziom pracy w czasach recesji i to na zasadzie, że pracując w sortowni śmieci za dnia i skręcając długopisy w nocy, ludzie mogli zobaczyć ten sam długopis kilka razy w ciągu doby.
Trzymaj się swojego contentu ziomek bo się kompromitujesz po prostu. Ja się nie dziwię tych Twoich piór wiecznych skoro nazywasz Crystal długopisem XD
BIC Orange jest król piórnika jak szczupak jest król wód. Pionierska konstrukcja: po pierwsze - nie widać że się rozlała bo jest "Orange", nie ma gwintu do połamania i możesz go gryźć ile wlezie, , dopracowany przez inżynierów Ferrari oktagonalny kształt korpusu , precyzyjnie kontrolowana grubość scianek, i samo tworzywo - które przez dodanie do składu zużytych piłeczek pingpongowych praktycznie uniemożliwiło pekanie przy dociskaniu , no i dodatkowa uszczelka na końcu wkladu - cymesik - zapewniła nie tylko szczelność żebyś nie ujebal sobie gaci, ale też elastyczność całej konstrukcji.
Mój dziadek dokręcał koła BIC Orange.
To jest pierwszy #dlugopis na miarę możliwości. Jak vw garbus.