Przepraszam za spóźnienie ale jestem w delegacji.
Temat: Krewetki
rymy:
otchłani
czosnek
rani
mostek
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Społeczność
"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy
Przepraszam za spóźnienie ale jestem w delegacji.
Temat: Krewetki
rymy:
otchłani
czosnek
rani
mostek
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
@Kronos
Dążąc do zatkania głodu otchłani
Usmażę krewetki, masełko i czosnek.
Porażka! Alergia ciałko me rani,
Agonalna zgaga wypala mi mostek.
Krewetki
Gdzieś z piekarnika piekielnej otchłani,
Aromat roztacza cebula i czosnek,
I żadna krewetka mi smaku nie zrani,
Kiedy na obiad cielęcy jest mostek.
Ból istnienia
W mrocznej i ciężkiej pogrążeni otchłani,
Co purpurą rozkwita niczym czosnek,
W igrzyskach bogów jesteśmy przegrani,
A serca krwawiące rozsadzą mostek.
Zupełnie nie mam pojęcia jakim skomplikowanym ciągiem logicznym przeszedłem od krewetek do powyższego
Zaloguj się aby komentować
Dziś wygrała nas dwójka,
Ugadanie zeznań trwa, a ja dziś nie mam czasu:(
@pingWIN , darujże.
A zatem:
Temat: listwa przypodłogowa
Rymy: bramka - zamka - mniamka - klamka.
Dla niewtajemniczonych, "mniamka" to coś pysznego - słowo zapożyczone z czeskiego mema. Nomen omen, samo jest mniamka.
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
Et voilà
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Ps. Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.
Użył listwy w hokeju i bramka,
I to mimo założonego zamka.
Pod listwą leżała mniamka,
A pod nią gangsterska klamka.
Listwa przypodłogowa
Podjąłem decyzję jak logiczna bramka
Trzask odciąganego słychać już zamka,
Smak życia mojego to żadna jest mniamka,
Przy tej listwie zgasnę, gdy wypali klamka.
Komentarz usunięty przez moderatora
Zaloguj się aby komentować
Moi drodzy!
U mnie trwa remont w najlepsze, ale teraz jest czas na szóste spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego (#klubczytelniczy)!
Dziś w centrum naszej uwagi znajdzie się:
"Obcy" Alberta Camusa.
Zapraszam was serdecznie do rozmowy w komentarzach! Podzielcie się swoimi przemyśleniami, emocjami, ulubionymi fragmentami lub tym, co was najbardziej zaskoczyło w tej książce.
Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri

Wedlug mnie najmocniejszy inkipit literatury feancuzkiej, « Aujourd’hui maman est morte » / « Dzisiaj mama umarla », prostota werbalna pozwala na odczucie tego zdania czytelnikowi od 10 do 99 roku zycia, a co do reszty, to wiadomo ze niwinny i nie zapraszam nawet do dyskusji.
Ogólne wrażenie jakie zostawiła po sobie ta książka to całkowity brak emocji u głównego bohatera przez co sprawia wrażenie pozbawionego charakteru. Ani go lubię, ani go nie lubię, jest mi wszystko jedno co się z nim w rezultacie stanie. Poniekąd trochę irytuje mnie fakt, że muszę sięgnąć po opracowania czy recenzje na temat tej książki i autora. Owszem, to dobra okazja dowiedzieć się czegoś nowego, ale dzisiaj nawet pytania pomocnicze od l__p niewiele mi ułatwiają
Kurde, nie dość, że wgl nie dostałam powiadomienia odnośnie tego wpisu, to jeszcze pomyliłam niedziele (myślałam, że to w przyszłą) i nie przeczytałam, a sama proponowałam tę książkę. Przypau 🫠
Jednak już kiedyś Obcego czytałam (w licbazie), z ciekawości po przeczytaniu gdzieś amatorskiej analizy, że główny bohater był psychopatą. Z tego, co pamiętam, to napisałabym, że nie był, ja bym bardziej obstawiała neuroatypowość. Mersault nie postępuje w zgodzie z konwenansami i na końcu dopuszcza się morderstwa, jednak w jego postępowaniu brak utożsamianej z psychopatią "złej woli", jego czyny nie są też obliczone na przyniesienie mu pewnych korzyści, on po prostu taki jest i już i nawet nie potrafi zrozumieć, co z nim nie tak.
Zaloguj się aby komentować
Oho, @Dziwen usunął posta i myśli, że jak nie ma posta, to nie istniał i nikt nie wie, jak narzekał sobie, że specjalnie przyszedł a #nocna śpi.
Sowie po-nocki
Szykował się Dziwen na srogie niespanie
Miał memy oglądać i patrzeć w ściganie
Na Le Mans posucha
Na Hejto ni ducha
Jedyne co czeka go dziś: niewyspanie
#limeryk #tworczoscwlasna #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór
wczoraj doceniliscie mój wysublimowany
poemat o serze ( za co serdecznie Wam
dziękuję) to na mnie spoczywa dzisiejsze
kontynuowanie zabawy. Także, do brzegu:
Temat: Kompleks Edypa
Rymy: Huśtawka - Jeździectwo - Truskawka ⁃ Kalectwo
Powodzenia i udanej zabawy
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Wygląda na to, że dzisiaj wypadło na mnie. Tym razem zaproponuję Państwu rymy ukradzione z jednego z wierszy pana Adama Asnyka "Publiczność do poetów", chociaż sam temat w przeciwieństwie do wiersza jest zdecydowanie bardziej przyziemny.
Temat: Ser długo dojrzewający
Rymy: nutę - bezbrzeżną - zatrute - lubieżną
Miłej zabawy i udanego rymowania
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Z dedykacją dla @Rozpierpapierduchacz
Ą Ę do czasu pierwszej katastrofy
Pisał Manat wyłącznie piórami
Gardził dla plebsu długopisami
Kałamarz rozwalił
Wszystko uwalił
I pisze od dziś ołówkami
#limeryk #zafirewallem #tworczoscwlasna
I wepchnę się w #perypetiemanata xD

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
W zasadach bieżącej edycji Pani @moll napisała, że zwycięży najkrótsze zgłoszone opowiadanie, w związku z czym już wiem, że szans na wygraną nie mam i spokojnie mogę pogratulować pani @KatieWee . Jednak zupełnie mnie to nie powstrzymuje przed podzieleniem się z Państwem opowiadaniem o Radku. Radek jest... No właśnie - kim? Mam nadzieję, że uda się Państwu odgadnąć, bo jestem pewien, że każdy z nas ma gdzieś w domach koszyczki, pudełka czy szuflady pełne takich Radków. A ja liczę na obiecany bonus za utrzymanie tożsamości Radka w tajemnicy.
Mam nadzieję, że tym krótkim wstępem zachęciłem Państwa do zapoznania się z jednym dniem (w sumie to tylko porankiem) z życia Radka.
Miłej lektury.
************
Radek
Jak co dzień, punktualnie o 5:45, gdzieś na drugim końcu mieszkania ożył budzik. Ożył, drąc się w niebogłosy słowami “Wake me up before you go-go!”.
– Zamknij się! – krzyknął Radek z kuchni, chociaż wiedział, że i tak nic nie wskóra.
Na szczęście tym razem budzik zdążył odśpiewać tylko jeden refren, zanim klapnięcie dłonią definitywnie go uciszyło. Osobiście nie miał nic do twórczości zespołu Wham!, nawet lubił Georga Michaela, ale na litość boską, ile razy można słuchać w kółko tego samego?!
Przeciągnął się leniwie na najwyższej półce w kuchni i wyjrzał zza krawędzi wiklinowego koszyka, który od dawna był jego domem. Mieszkał w nim razem z całą gromadką “braci” i “sióstr” - bo chyba takie określenie najbardziej pasowało do gęsto upakowanej rodziny, do której co jakiś czas trafiał ktoś nowy.
Niewyraźne mamrotanie domowników, szuranie kapci i szum wody w łazience, były niekwestionowaną przesłanką tego, że dom powoli - i zdecydowanie niechętnie - budzi się do życia. Spojrzał na godzinę na wyświetlaczu piekarnika.
– Oho, 5:59. Zaraz wstanie ta młoda i będzie awantura o łazienkę. “Shit storm” za 3… 2… 1…
– Maaaamoooo!!! Bo on mi znowu zajął łazienkę! Ja nie zdążę się przed wyjściem umalować! – rozległo się wycie.
– Punktualnie! - skwitował Radek, opierając się wygodnie o brzeg koszyka, żeby mieć lepszy widok.
Leniwe szuranie wciąż niemrawych domowników zastępowała coraz bardziej nerwowa krzątanina w kuchni. Ekspres do kawy został brutalnie wyrwany z drzemki, zatrzeszczał wysłużonymi, starymi wnętrznościami a teraz krztusił się, wypluwając gorący czarny płyn do filiżanek. Radek głęboko zaciągnął się aromatem świeżej kawy, aż mu się warstwy foliowego laminatu na piersi napięły i przyglądał się procesowi robienia kanapek.
Na drewnianej desce do krojenia wylądowały cztery kajzerki. Wyjęte z papierowego worka, nagle oślepione jaskrawym światłem, nie zdążyły się nawet dobrze rozejrzeć kiedy ostry jak brzytwa nóż rozharatał je na połówki.
– Ładne, szybkie cięcie – fachowo ocenił Radek – ciekawe z czym będą kanapki?
Z zainteresowaniem obserwował jak bułki pokrywa najpierw cienka warstwa masła, potem jak na każdej ląduje plasterek wędliny i kolejny - smakowicie pachnącego sera.
– Żonaaaa! Mamy gdzieś pomidory albo sałatę?
– A kupiłeś wczoraj, jak prosiłam?
– A prosiłaś?!
– No to nie mamy.
Radek aż podskoczył. Brak pomidora, sałaty czy kiełków oznaczał jedno: smak kanapek trzeba będzie wzbogacić inaczej. A to z kolei wróżyło rychły koniec jednego z mieszkańców zapomnianego, wiklinowego koszyka. I rzeczywiście - po krótkiej, zdecydowanie bezowocnej inspekcji lodówki, zakończonej westchnieniem “_eh, nawet Kielecki się skończył_”, w kierunku koszyka wystrzeliła ręka. Widząc to, Radek puścił krawędź i próbował szybko zniknąć w tłumie pozostałych lokatorów.
Niestety, nie wystarczająco szybko.
Sprawne palce zacisnęły się na nim w żelaznym uścisku. Druga ręka złapała za zgrzew tuż przy samym nacięciu z napisem “otwórz tutaj”. Radek poczuł szarpnięcie i rozdzierający ból pękającego laminatu.
Przed oczami przeleciało mu całe jego życie: taśma produkcyjna w fabryce, wesoły transport do McDonalds, krótki pobyt w samej restauracji, gdzie przesiąkł charakterystycznym zapachem zużytego oleju i ten dreszczyk emocji, kiedy wędrował do nowego domu w kolorowym pudełku HappyMeal.
Teraz jego gęste, czerwone wnętrzności leżały równo rozsmarowane nożem na żółtym plasterku sera.
************
494 słowa
#zafirewallem
#naopowiesci
@onpanopticon @moll oj tam zaraz biedny. Mógł się nie wychylać? Mógł!
@onpanopticon a tak w ogóle to wina @moll że Radek tak skończył. Bo gdyby nie było limitu 1000 słów, to życie Radka mogło rozkwitnąć barwną historią. A tak musiałem je skrócić. Opowiadanie, znaczy się musiałem, skrócić
Ja nie mam pojęcia kim jest Radek, ale imię takie, że mi się z napromieniowaniem kojarzy. Co, zważywszy na jego pochodzenie, może być skojarzeniem słusznym.
Zaloguj się aby komentować
Ponieważ poezja (w moim rozumieniu) opiera się na emocjach, a są takie emocje, które już nawet nie wywołują gniewu, bo to się człowiek już dawno zdążył przyzwyczaić, to, żeby nie zwariować, chociaż ponarzekać sobie czasami warto:
***
Do prezesów-kolejarzy
Do prezesów-kolejarzy:
Wy parszywe małe fiutki!
To zaniedbań waszych skutki,
że se mogę tylko marzyć:
o byczeniu się na plaży,
żeby w górach wydać dutki,
o wyjeździe choćby krótkim.
Czy pasażer jest wam wraży?
Ani się dotrzeć da do Poznania,
na dworcach też już niejeden zbaraniał
czytając rozkład – męczarnie potworne!
Wrażeń z podróży się nie da zapomnieć,
punktualności nie śmiem tu wspomnieć.
Ech, kupię se, k⁎⁎wa, choć Tiguana!
***
#nasonety
#zafirewallem
O! Mam też ładną piosenkę w temacie kolejowym!
Zaloguj się aby komentować
Dobrze, to jeszcze Grudziądzki Cykl, a teraz cyk! – i do spania.
***
Regaty
Wypadł więc z łódki na jednym z wiraży
denat z ciałem o głowę za krótkim
(ta krótkość ciała to były skutki
nieuważności więziennej straży).
Grudziądzki Związek tam Kajakarzy
dostarczył łódki, pagaje, dulki,
w szranki stanęły miejscowe trupki,
każdemu medal z tych regat się marzył.
W wyniku tego wodnego ścigania
do równowagi doszło zachwiania:
wektory sił się stały niesforne.
Piachy niż woda bardziej wyporne,
zwłoki na plaży leżą dostojne,
taki był efekt regatowania.
***
#nasonety
#zafirewallem
EDIT: Kurde, zapomniałem dać linka do tej pierwszej strofy.
Zaloguj się aby komentować
Znów pozwolę sobie zlekceważyć tradycję (Tradycjo! – nie mścij się na mnie, bądź wyrozumiała!) i zacząć czymś innym niż kolejną osłoną Cyklu Grudziądzkiego. A pozwolę sobie na to z tego powodu, że niezwykle wyrafinowana gra słów związana z tytułem wiersza di proposta (łódka – wódka, chyba sami rozumiecie) nie pozwoliła mi się powstrzymać żeby nie napisać tego, co zamieszczam poniżej. Tym bardziej, że ta niezwykle wyrafinowana gra słów przypomniała mi o pięknej piosence, która to piosenka opowiada o tym, że kiedy mężczyzna wraca do domu pijany, to nigdy nie jest to jego wina. Proszę bardzo:
***
Wódka
Każdemu mężczyźnie się czasem zdarzy,
że go koledzy namówią do wódki,
a choć postronek żony jest krótki,
to chłop się przecież musi odważyć
żeby nie ciśli mu od pantoflarzy,
choć wie, że jutro poczuje skutki,
choć wolałby może gazetę i butki,
to z kolegami wieczorem barzy.
I niech tam sobie żona zabrania,
niech kary daje, odmawia dania,
potrzeby z wiekiem to i tak skromne.
I niech spać nawet nie chce koło mnie,
w postanowieniu wytrwam niezłomnie,
a w razie czego przyjmie mnie mama.
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Ponieważ okazało się, że nawet i w Kielcach są Punkty Wymiany Poezji, to postanowiłem skorzystać, a skoro skorzystałem, to postanowiłem się tym skorzystaniem pochwalić i w związku z tym chwaleniem się pozwolę też sobie użyć tagu kolegi @fonfi #punktwymianypoezji , choć ja w opiekuństwo wrobić się nie dam.
Zdjęcia Państwu prezentuję, zdjęcia z mojej dzisiejszej podmianki w kolejności następującej: przed, po oraz to co znalazłem. Podejmuję też próbę transkrypcji (? - nie wiem czy to właściwe słowo, ale brzmi mądrze, niech więc zostanie) dzisiejszego znaleziska. Próba ta była trudna i nie zakończyła się pełnym sukcesem, bo znalezisko cokolwiek wyblakło, co świadczy o tym, że chyba wisiało tam przez jakiś czas nietknięte, a to z kolei obrazuje poziom kulturalny stolicy Województwa Świętokrzyskiego.
Czy to żmija
z ust nieznanych [?]
pluje jadem
[?][?]
I z powietrza
do płuc wsącza
szyję z sufitem
złącza?
..
-
..
.....
Rak to
czy żmija
kołomyja
#zafirewallem



Zaloguj się aby komentować
Lubię deszcz, gdy jest
Lubię, gdy go nie ma też
Adaptacją bądź
#haikuna słoneczny dzień #poezja
Zaloguj się aby komentować
Siema,
#diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety
----------
Do Korsarzy
Od rana mi się marzy
poczuć ten smak słodziutki,
co przez moment króciutki
szczęściem by mnie obdarzył...
O, najwspanialsze z draży,
dzięki wam żywot krótki
jest bardziej wesolutki -
taka jest moc Korsarzy!
Pisanie tego skłania
mnie rychło do działania,
bo kiedy o was wspomnę
żądze budzę nieskromne -
a więc do sklepu pomknę
po niebiańskie doznania!
----------
Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Myślę, że pora zaczepić odrobinę wakacyjne klimaty, więc dziś:
Temat: ognisko
Rymy: lasy - kwasy - grzyby - ryby
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
Et voilà
GL&HF
#naczteryrymy #zafirewallem

Od zgiełku miasta ratują lasy,
Gdy między ludźmi są kwasy,
Rano ochoczo zbierać grzyby,
A wieczorem ognisko i ryby
Płoną góry, płoną lasy,
Od dilera weszły kwasy.
Potem jeszcze weszły grzyby -
Na gałęziach kraczą ryby.
Rusza latem Tadeusz w mazowieckie lasy
Jedzie drogą krajową, zapodaje kwasy
Na polanach tirówkom wylizuje grzyby
Z vagin potem zroszonych, o zapachu ryby.
Zaloguj się aby komentować
@fonfi mnie tu trochę wywołał w myśli wpychając mi Babcię Glamour. A jako że wprowadzenie zaczął od, pozwolę sobie zacytować, "Nadchodzi sezon wakacyjny, a wiele osób wbrew logice i często wbrew własnym chęciom ruszy ponownie w polskie góry.", to pochłonęła mnie ta myśl bez reszty i postanowiłem podjąć nierzucone wyzwanie i pojechać stereotypowymi myślami w góry. Konkretnie polskie, bardziej konkretnie - Tatry.
Stereotypem na Giewont!
Piach znajdziesz może, lecz nie ma plaży
Wzuj jednak swoje plażowe butki
Do coli dolej rumu lub wódki
Wody nie pakuj, słońce nie praży
Ubrania nie bierz, za dużo waży
Portki do kolan, rękawek krótki
Latarka zbędna, dzień nie jest krótki
Nic złego przecież się nie przydarzy
Przed tobą trochę w kolejce stania
Pod krzyżem fotka do wykonania
Z góry spojrzenie już półprzytomne
W dolinę kieruj swe kroki niezłomne
A gdy dopadną Cię lęki ogromne
Air-Taxi czeka na wszelkie wezwania
#nasonety #diriposta #zafirewallem #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Chociaż bardziej z Panem. Bo tym razem zwracam się, choć nie sonetem, głównie do Kolegi @Statyczny_Stefek w odpowiedzi do jego dzisiejszego wiersza .
Nadchodzi sezon wakacyjny, a wiele osób wbrew logice i często wbrew własnym chęciom ruszy ponownie w polskie góry. Choć nad polskim morzem są takie miejsca gdzie warto przyjechać. Gdzie, że pozwolę sobie zacytować: "Piach tylko z wodą się goni na plaży" i przeżywać możemy "bezhałasu doznania". I właśnie, z takiej mozaiki doznań i przenikliwych (mam nadzieję) obserwacji, spłodziłem kiedyś Babcię Galmour.
Babcia Glamour
Nad morzem, gdzieś w koktajl barze,
W fotelu, na brzegu plaży,
Gdzie czas jej zbyt szybko mija,
Drinka ze szklanki popija.
Mocny makijaż nad okiem,
Kapelusz z rondem szerokim,
Na ustach ciut pomarszczonych,
Szminka w kolorze czerwonym.
Na karku tatuaż nieduży,
W kształcie skrzydełek i róży,
Na szyi z pereł ma sznur,
W dal patrzy - Babcia Glamour.
Nad morzem, gdzieś w koktail barze,
Jest pusty fotel na plaży,
I pusta szklanka bez drinka,
Gdzie ślad odcisnęła szminka…
#zafirewallem #endorfiki #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Nadchodzi sezon wakacyjny, a wiele osób wbrew logice i często wbrew własnym chęciom ruszy ponownie nad polskie morze - więc sięgnę pamięcią w ten czas w roku, gdy jeszcze warto tam przyjechać.
Morze daleko poza sezonem
Muzyczka nie gra, nikt rybki nie smaży
Nie czujesz z ogródków zapachu wódki
Na szyldach zgaszonych smętnie tkwią łódki
Z plakatu bosmana słońce nie praży
O z rusztu mięsie nikt dziś nie marzy
Na drzwiach lodziarni rdzewieją kłódki
W deptaku nie tkwią jedzenia grudki
Piach tylko z wodą się goni na plaży
Czy cisza wartą jest przyjeżdżania?
Czy nie brak będzie w kolejkach stania?
Czy miłe to morze w atrakcje skromne?
Widzą nas z dachów mewy bezdomne
Wzrok śledzi kroki dziwnie przytomne
Wiodące nas w bezhałasu doznania
#diriposta #nasonety #zafirewallem #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Najbardziej to ja nie lubię, gdy pojawi się jeden rym, a potem dojdzie do niego cały wers, a potem, znienacka, pojawi się drugi i trzeci. Głupio zapomnieć bo szkoda roboty, ale nie do końca chce też się zapisywać. A potem do całej wesołej gromadki dołącza wers czwarty – i już wiem, że zapisać to będzie trzeba.
No i mamy, o, odrobinę infantylny, nieco pięknoduchowski sonecik #diriposta o drapaniu się tam, gdzie nas nie swędzi.
Wycieczka Via Ferratą
Nie będzie żałował ten, kto się odważy
Lonża wpięta niczym zakochanych kłódki
Rozgoń w głowie owcząt niepokoju trzódki
Rusz żelazną drogą, dziecię kolejarzy
Setki miń święconych bogom gór ołtarzy
Każdy głaz czy kamień, pień czy patyk krótki
Drogę polerują górołazów butki
Każdy w przód wygląda czym go szlak obdarzy
Niczym tłum nabożny, bez dokazywania,
Milcząc, górom bezlik wędrowców się kłania,
Każdą z przewodnika przejść chcą serca chłonne
Wciąż nienasycone, swych doświadczeń pomne
Gór pełne po brzegi, świata nieprzytomne
Pragną wciąż przeżywać wędrówek doznania
#nasonety #zafirewallem #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Ślepy los zadecydował dzisiaj o tym, że zostałem zwycięzcą zakończonej już edycji #nasonety, przez co mam teraz ogromną przyjemność otworzyć edycję kolejną. Edycję sygnowaną okrągłą liczbą LXXX (słownie: 80). W związku z tym, że nam się troszkę kalendarz sonetów rozjechał, a ja zdecydowanie nie będę miał czasu i możliwości na napisanie porządnego podsumowania w środku tygodnia, to pozwolę sobie wspomniany kalendarz wyprostować. Prostując go, dam Państwu również więcej czasu na napisanie swoich wytworów, bo na zgłoszenia czekał będę aż do piątku 19 czerwca.
Pomysł na wyłonienie zwycięzcy mam troszkę odważny albo nawet szalony. Na razie nie będę go zdradzał i napiszę tylko, że jeśli nie uda mi się go na czas (albo w ogóle) zrealizować, wtedy zwycięzcę wyłonimy klasycznie - na podstawie rankingu popularności.
W tej edycji rymy dostarczy nam pan Antoni Słonimski. Niech - broń boże - nie zmyli Państwa ten prosty, żeby nie napisać banalny, tytuł: "Łódka". Bo dzieło, które Państwo za chwilę przeczytacie z banałem i prostotą nic wspólnego nie ma.
Łódka
Brzęk owadów, woń trawy, słońce mocno praży.
Wodę czystą, jak lustro, rozcina dziób łódki.
Fale lekkie mijają, jak przelotne smutki,
Jako żal z uśmiechnionej spływający twarzy.
Siła dłoni rytmicznie łódź chyżością darzy,
Jeszcze jeden ruch wiosła powolny a rzutki
I łódź sunie w tatarak, w modre niezabudki,
Gdzie się lekko kołysze wśród brzęczenia szklarzy.
Woda uczy mnie mrocznych tajemnic poznania,
Lotności - wiatr, co trzciny rozigrane słania,
Ciszy wielkiej zaś uczy mnie niebo ogromne.
Kwiaty modre, jak oczy, których nie zapomnę,
Pochylone i ciche, zwierzają mi skromne,
A bolesne - sekrety niezapominania.
Jeszcze szybkie przypomnienie zasad - jak zawsze: układamy sonet, w którym rymy w poszczególnych wersach zgadzają się z rymami w tych samych wersach w powyższym utworze "dawcy".
Powodzenia i udanego rymowania!
#zafirewallem #nasonety #diproposta
Zaloguj się aby komentować