Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

79

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Wybaczcie klimat, ale się odpalam w te tematy.


Kryzys demograficzny?


Jedyny kryzys, to kryzys beczki

Beczka śmiechu trawi kraj jak ognisty rydwan

Kryzys to każdy nowy syn Polski mateczki

I córka Boga ojca, którą ten zwykle zbywa


Kryzys to gdy piłka golfowa nie wpadnie do dołeczka

Kryzys to gdy z Johnnym Walkerem popsuje się kran

Kryzys to gdy nie ma czym odpalić fajeczka

Kryzys to gdy zaczepi mnie ten śmierdzący Pan


8 miliardów i rośnie - że tak powiem zwięźle

16 miliardów nóg - kopie, biega, rwie

16 miliardów stóp - ile z nich jest gołe?


Rodzisz się, by umierać w mozole

I dlatego póki stoim na glebie

Kryzys demograficzny dopada mnie i ciebie


#nasonety #diriposta #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Jednak pisanie pod wpływem emocji jest jeszcze lepsze niż w wyniku obserwacji. Każdy kolejny wiersz coraz bardziej mi się podoba.


Teraz pytanie: czym można Pana jeszcze bardziej odpalić?

Zaloguj się aby komentować

#włoskiekotki


Torba spakowana, a w niej są klapeczki 

Czas wyrwać się z kraju, gdzie pora jest dżdża

By usiąść pod palmą, podziwiać babeczki,

te z piasku zlepione! Niech chwila ta trwa! 


Lecz zanim stąd zniknę, to pompki, deseczka 

By dobrą mieć formę, nim pojadę w dal 

Bo polować będę na włoskie koteczki 

Uwiecznie je w kadrze i wrzucę na tag 


By wyrwać się z kraju, tak czasem mnie ciśnie

Lecz jednak powrócę, pilnować nurt w Wiśle 

I wrócę tu z nowych doświadczeń tobołem 


A tu wiersz mój skończę, choć ledwie zacząłem 

Tak życie się kończy, raz w rzece, raz w glebie 

Jak sonet jest krótkie, więc myślę: ja j⁎⁎ie...


#nasonety #zafirewallem

7c68ea45-068a-4227-8871-b0ba69f19b6d

Zaloguj się aby komentować

Będzie po stoicku, a przynajmniej od tej stoickości mi toto co poniżej wyszło. Bo niby memento mori, ale, tak z drugiej strony, to jednak fajnie jest żyć. A, żeby żyć, czasami należy uważać. Szczególnie zaś należy uważać w Grudziądzu:


***


Cavere flumen


Zaczyna się w górach od byle tam rzeczki,

co suchą stopą przekroczyć się da,

by dalej – w miarę do morza ucieczki –

objętość wody toczonej przybrać.


W Grudziądzu fest-rzeka, nie żadna już rzeczka:

się chowa Tamiza, Loara czy San;

i tylko opuszków palców czubeczki

od czasu do czasu migają gdzieś tam


w tej już-nie-za-czystej wodzie,

gdzie liczne zwłoki leżą na dnie

tak jak kotwice lub zbyt ciężkie boje…


Ty się nie boisz? Bo ja się boję,

bo niejednego Wisła pogrzebie,

a może kiedyś pochłonie i ciebie?


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Sam się wkopałem, no ale trudno.


Jako zwycięzca zastępczy (wyrób zwycięzcopodobny?) mam zaszczyt otworzyć (i obowiązek zamknąć, ale to dopiero za niecały tydzień, bo zamknę w piątek) LXXXVI edycję zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem !


Ponieważ Koleżnaka-Organizatorka edycji poprzedniej, która obarczyła mnie tym zaszczytem (i obowiązkiem, ale to dopiero za niecały tydzień), nakazała mi przejąć pałeczkę , no to wpisałem w wyszukiwarkę hasło „sonet pałeczka”. Będziemy się bawić pierwszym rymowanym tekstem, który pod tą frazą znalazłem, a będzie to tekst do piosenki pana Andrzeja Rosiewicza o jakże wdzięcznym tytule Poleczka-pałeczka. Zamieszczam tylko fragment, do którego nasze wytwory będziemy układać, podzieliłem go nawet na strofy sonetowe, żeby mi tu jacyś legaliści marudzić nie zaczęli. Gdyby ktoś jednak potrzebował tego tekstu w całości, to można ją sobie łatwo znaleźć w Internecie albo też wysłuchać jej tutaj (polecam!).


Andrzej Rosiewicz

Poleczka-pałeczka (fragment)


Zapraszamy do poleczki,

zapraszamy na trzy-dwa.

Zapraszamy do bajeczki,

bajki, która prawdę zna.


Już zaczyna się poleczka,

zapraszamy wszystkich w tan.

Kto posłuchać chce bajeczki?

Może Pani, może Pan?


W Milicji nie jest źle,

w Milicji, nie nie nie.

To życie dość wesołe,


za życia być aniołem.

Tu na niebieskim chlebie,

tu żyje się jak w niebie.


***


Ci, którzy piszą, zasady znają. Jeśli ktoś miałby ochotę dołączyć (zapraszam!), a zasad nie zna, to proszę albo o nie zapytać, albo je sobie wymyślić i do tych wymyślonych zasad napisać jakiś wiersz – tak też będzie dobrze.


Kończymy, jak to tam wyżej wspomniałem, pierwszego sierpnia, jakoś pewnie wieczorem. Chyba, że zwolnią mnie z roboty, no to wtedy zakończę o jakiejś wcześniejszej godzinie, bo pewnie nie będę miał co robić.





Proszę się dobrze bawić i płodzić, płodzić wiersze! Bo ponoć mamy kryzys. Nie tylko demograficzny.

Zaloguj się aby komentować

Nadeszła również pora na #podsumowanienasonety , a konkretnie LXXXV edycji naszego konkursu #nasonety .


Wystąpili:

  • @splash545 i jego sonet Kos

  • @George_Stark i jego sonety Czas jak rzeka , Okręt twój płynie dalej , oraz O bezsenności

  • @fonfi i jego sonet Łza

  • ja i moja Południca


Sonetowaliśmy sobie do utworu Sonet X Johna Donne'a, a motywem przewodnim była, a jakże, śmierć.


I jasne, memento mori, ale też nie wszystek umrę. W związku z czym chciałabym świętować w tym podsumowaniu triumf życia nad śmiercią.

Wygranym w obecnej edycji został, naturalnie, @splash545 za jego cudowny sonet o zmartwychwstałym kosie. Kondolencje i alleluja.


***


Ale mam jeszcze kilka nagród pocie... no, wyróżnień:


Chusteczka haftowana złotą nicią dla @fonfi , tak na otarcie łez i ewentualnych glutków po kichnięciu.


Diamentowa rafantynka dla @George_Stark za sonety morsko-rzeczne.


Srebrny wiatraczek na baterie dla @splash545 , gdyby w budce było za gorąco latem.


Odkurzacz z naładowaną baterią dla mnie, bo pora się zabrać za sprzątanie.


Dziękuję i do porymowania (au rymoderci)!


#zafirewallem #poezja

Wrzoo userbar

@Wrzoo Dziękuję za wspaniałą nagrodę pocie... Za wyróżnienie. Chusteczka właśnie się przydała, wytarłem sobie nią jedną łzę szczęścia, że to nie na mnie padło tylko na @splash545 i drugą łzę - ze śmiechu - że się @George_Stark tak ładnie sam wpakował. A obydwu wspomnianym Panom gratuluję zwycięstwa, tego właściwego i tego podebranego.

Zaloguj się aby komentować

Inspiracją do wytworu poniższego rzeczywiście jest sytuacja, kiedy dostałem wiadomość, że Ozzy nie żyje. Rozmowa, jaka została w wierszu przedstawiona również miała miejsce naprawdę, a na dodatek wyglądała mniej więcej tak, jak to zostało tutaj zapisane. Bardzo mocno uderzyły mnie w tej rozmowie słowa, że „Trochę dziwnie żyć w świecie bez Ozzyego. Bo zawsze był.” I tak siedziało mi w głowie to ogromnie trafne spostrzeżenie, siedziało tak mocno, że aż musiałem dać mu ujście. No to daję:


***


When the lights go down

it's just an empty stage.

Okay.


Ozzy Osbourne, Ordinary man





God is dead


Aż drży podłoga, mnie na ciary zbiera

od niskich tonów basu Butlera

i przed ciarami nie umiem się bronić,

kiedy z gitarą wchodzi Iommy.


Później już rozkosz się w pełni rozlewa,

gdy Ty się zjawiasz, żeby zaśpiewać:

mój uśmiech – dosłownie: od ucha do ucha,

kiedy okazję mam Cię posłuchać;

na przedramionach ten dziwny sztorc włosów

kiedy Twój wokal dochodzi do głosu…





… a później wiadomość:

„Ozzy zmarł”.


Nie wierzę.

I pytam: „Żartujesz?”

(Bo zawsze tak się pyta,

choć nigdy się tak nie żartuje.)


I zastanawiam się:

Is God really dead?





Byłeś.

Grałeś niedawno, dwa tygodnie temu.

Mnie tam nie było, dziś myślę: „Czemu?”


Byłeś.

Przy pierwszych winach,

pierwszych dziewczynach,

bo Ty już byłeś,

gdy byliśmy młodzi.


Zawsze byłeś, Ozzy.


***


W tym miejscu chciałem jeszcze bardzo przeprosić pana Billa Warda, pierwszego perkusistę Black Sabbath za to, że go w wierszu nie wymieniłem. Ale tak to już jest na tym parszywym świecie, że, tak jak The Beatles to John Lennon, Paul McCartney, Ringo Starr i „Ten Czwarty”, tak jak załoga Apollo 11 to Neil Armstrong, Buzz Aldrin i „Ten Trzeci”, tak właśnie w mojej głowie wygląda pierwszy skład pierwszego zespołu Ozzyego Osbourne’a, bo nazwisko pana Warda musiałem sobie w Wikipedii sprawdzić.


No a tytuł wiersza jest inspirowany tytułem jednej z wielu moich ulubionych piosenek zespołu Black Sabbath .


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Przyszedłem na hejto robić pompki i pisać wiersze. I właśnie skończyły mi się pompki.

Czasem przeglądam stare rzeczy. Znajdźcie easter egga albo i dwa.


Płonące lasy mówią coraz głośniej

Nie mogą krzyczeć, zabrakło im płuc

Przywódcy świata krzyczą radośnie 

Produkt krajowy brutto still to the moon

Autobus 116 jak życie, już odjechał 

Odliczam 1-2-3, cisza, coś umiera

Wykręcam ten numer regularnie, co niedziela

Od dawna zero zdziwienia

Tam się po prostu nie odbiera... 

Jedziemy na pętlę, nas tu reszta tam wysiada 

Może gdyby odebrali choć raz… 

Może gdybym miał czas zadzwonić w środę 

Zawijam pod brodą ten mój słynny żółty szal

Te lasy już szepcą tylko przeciągle, choć głośniej 

Ja na sąsiada trawę spoglądam zazdrośnie 

I zamiast swojej dać wody więcej 

Wyciągam spod łóżka farby i pędzle 

I mam ochotę trenować skoki w dal

Z mostu

Mój pies coś zwęszył

M*****, zostaw to, chodź tu

Lasy płoną, niby szumią

Przywódcy się cieszą 

Niedługo skończy się przywództwo 

Obywatele się powieszą


#tworczoscwlasna #poezja #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Płonące lasy mówią coraz głośniej

Nie mogą krzyczeć, zabrakło im płuc

Mega.


A odpowiedzią są 2 filmy:

- Żółty szalik

- Maska (pies Milo i skok z mostu)

Bardzo, bardzo mocno zazdroszczę Ci takiej umiejętności, której nawet nie umiem nazwać. Chodzi mi o tę ekspozycję, taką prezentację myśli, jaka jest w zestawieniach rodzaju: nie mogą krzyczeć, zabrakło im płuc.


Kurde, nie umiem tego, a bym chciał umieć!

Zaloguj się aby komentować

Co zrobić kiedy hajsu nie ma

Na Bali nie pojadę, ale wyjebane

W Ustrzykach też jest upał i spękana ziemia

Bez zasięgu i od świerszczy noce nieprzespane.

Nieobecność


Rymów kto wrzucić w kawiarni nie ma,

Wszyscy mają wyjebane -

Halo poeci! Tu ziemia!

@George_Stark ma przez nas noce nieprzespane…

Ogłaszam, oświadczam, zaznaczam - MNIE NIE MA!

Na wszelkie wasze problemy i troski mam wyjebane.

Przede mną przygoda i słońce i obca mi ziemia,

Nagroda za wszystkie te w pracy noce nieprzespane.

Zaloguj się aby komentować

Przypomniało mi się, że miałem napisać wiersz o air fryerze, no bo rzeczywiście go kupiłem. Oto więc, wzbijając się na wyżyny sztuki, prezentuję wiersz biały (choć air fryer czarny):


***


Kupiłem air fryera

i moje życie

stało się

jeszcze bardziej leniwe.


***


I z taką myślą radosno-optymistyczną z niecierpliwością oczekuję na zakończenie zabawy sonetowej, bo mam straszną ochotę sobie kogoś po obiedzie utopić.


#wolnewiersze

#zafirewallem

Kupiłem air fryera

i moje życie

stało się

jeszcze bardziej leniwe.

To wyobraź sobie jak rozleniwieni są posiadacze dużych erfrajerów (piekarników) jak np. @AdelbertVonBimberstein

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

W bieżącej edycji #nasonety , Pani @Wrzoo zażyczyła sobie motyw "memento mori i danse macabre". I w bieżącej edycji postanowiłem jednak uszanować wolę organizatorki i dostosować się zasad. Dlatego też, w bieżącej edycji, przychodzę do Państwa z wytworem, który mam nadzieję, chociaż mniej więcej wpisuje się w motyw.


Łza


Gdy nie mógł zapomnieć o pewnej dziewczynie,

Co niezmiernie była jego sercu miła,

Skończyła do życia mu się chęć i siła,

Więc poprawił węzeł przy pętli na linie.


I stojąc na krześle przy samej futrynie,

Na wspomnienie miłości co się skończyła,

Na chłopca policzku się łza uroniła,

Gdy poprawiał na szyi pętlę na linie.


Lecz tak na tym krześle chybotał się długo,

Aż przeszła mu rozpacz i pomyślał sobie:

Przecież znajdę inną - co też ja robię?!


A kiedy miłości już szansę dał drugą,

Kichnąwszy - zobaczył jak krzesło ucieka...

Po sinym policzku mu teraz łza ścieka.


#nasonety #zafirewallem #diriposta


EDYP: Pozwoliłem sobie zmienić jeden wers. Ale nie powiem który.

Pozwoliłem sobie zmienić jeden wers. Ale nie powiem który.


@fonfi przedostatni! W oryginale było, że w ostatniej chwili wpada owa dziewczyna i ratuje bohatera, po czym odkrywają, że im na sobie zależy i to traumatyczne doświadczenie podnieca ponownie ogień ich miłości i postanowili ponownie dać sobie szansę i tak zacementowany związek dotrwał do małżeństwa i dzieci i dalej było już tylko życie... ale uznałeś, że to zbyt cukierkowe i nie do końca spełnia wymogi Zamawiającej i postanowiłeś to zmienić?

Zaloguj się aby komentować

Dawno temu szedłem do pracy w pierwszy dzień, gdy powietrze czuć już było wiosną. To był jeszcze luty, ale było już tak miłej, wiatr nie smagał mrozem po twarzy. Miałem na słuchawkach Chopina, ulubione preludium opus 28 nr 4, czy jak to się tam numeruje. Szedłem estakadą i w idealnym momencie było by fajnie się z niej rzucić, pasowałoby to. Filmowe takie.

Jakiś czas później jechałem tą estakadą rowerem, lato, słońce. Tak rok temu. Wtedy mi wpadł do głowy kawałek, który jest na końcu tego sonetu. Nie wiedziałem, jak go użyć, chciałem nim zacząć tekst piosenki, ale nie pasowało. Myślę, że teraz pasuje wystarczająco. To wystarczająco mi wystarczy. Ostatni wers można chyba rozumieć dwojako. W sumie dopiero teraz to zauważyłem.


Życie to sinusoida, a to zdanie to truizm

Czyli banalne bardzo, lecz prawdy mu nie odmówisz

Im starszy tym wolniejszy, problemy jakby bledsze

Czy oczekiwania spadły, czy moje życie lepsze?


Uczucia mniej ostre, na szczęście też te drące

Duszyczkę na pół, bo już bym mógł nie być

Dwie osoby widzę w wodzie do kostek stojące

Czas nie wykorzystać dobrze, tylko spędzić


Kiedyś tędy szedłem i myślałem o wypadku

Ciepły powiew jak wtedy, ale zmiany znak tuż

Jest mi ciepło, jakbym był odziany w zamsz


Jadę rowerem, jadę estakadą

Świeci słońce w twarz

Tylko teraz czuję radość


#tworczoscwlasna #zafirewallem #poezja


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Podobno myśli, które nas czasem nachodzą jak przechodzimy przez mosty i estakady, żeby skoczyć, są zupełnie naturalne, oczywiście póki nie zaczynamy to wewnętrzne polecenie wykonywać.

Dałbym dwa pieruny, no ale nie mogę, to sobie do ulubionych zapisałem - świetny jest!


A pochwalę nie tylko przesłanie, ale i wers Czy oczekiwania spadły, czy moje życie lepsze?, który tak bardzo kojarzy mi się z niektórymi z przykazań profesora Kołakowskiego . No i jeszcze ta zmiana fokusu z tymi dwiema osobami w wodzie, tak w połowie strofy, kapitalne!


EDIT: A, zapomniałem. Wstęp jeszcze bardzo fajny. W ogóle wstępy wychodzą Ci świetne.

Zaloguj się aby komentować

@emdet

Zapach potu miała kwaśny,

Za to cycek całkiem jędrny.

Puścił Zenka przebój przaśny,

Pornhub dzisiaj będzie zbędny!

...

Potem jedli żelki

Zaloguj się aby komentować

Coś nie pykło z #naczteryrymy , zatem awaryjnie wstawiam zadanie. A tym razem:


Temat: zakup domu / mieszkania

Rymy: cena - wena - zielona - ona


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja  #tworczoscwlasna  #zafirewallem

XXI wiek, także w kosmos odleciała cena

na marże zbójeckie niekończąca się wena

dobrze że chociaż okolica spokojna, zielona

tylko niecałe 100km od centrum oddalona

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry, dobry wieczór. Dzisiaj razem z kolegą @TheCaptain prezentujemy:


Pierwszy Polski lotniskowiec! - co jest tematem

A rymy to: wielki - wszelki - pływa - pokrywa


Zasady: (zapożyczone od kolegi @plemnik_w_piwie)

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà

Miłego rymowania GL & HF


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Pierwszy Polski Lotniskowiec


Polskiej myśli technicznej to sukces wielki,

ORP Bartek - zdobywca mórz wszelkich.

I od Radomia, aż hen! - po Tatry pływa,

Styropianowy pancerz mu burty pokrywa.

Ważne żeby istniał, nie musi być wielki

Najlepiej to w porcie na wypadek wszelki

Bo może zatonąć gdy się gdzieś wypływa

A ubezpieczenie tego nie pokrywa.

Nasz "Macierewicz" to okręt wielki,

Na klęczkach podziwia go lud wszelki.

Dzięki drewnianej konstrukcji on pływa,

Eskadra z papieru pokład pokrywa.

Zaloguj się aby komentować

Dzień doby wieczór się z Państwem,

Najwyraźniej zostałem dyżurnym w klasie. W związku z brakiem rymów od Pani @moll - wczorajszej zwyciężczyni, ponownie mam przyjemność zaprosić do zabawy z poniższymi rymami.


Temat: A jutro jest poniedziałek

Rymy: uciechy - mnóstwo - śmiechy - ubóstwo


Miłej zabawy i udanego rymowania


#zafirewallem #naczteryrymy

Bo jutro jest poniedziałek


Czekają jutro biurowe uciechy,

I nieprzytomnych spojrzeń mnóstwo,

Nadzieja w kawie! - Że przywoła uśmiechy,

I zakończy wigoru ubóstwo.

Zaloguj się aby komentować

Moi drodzy!


U mnie zapierdziel, z wszystkim jestem spóźniony, a jutro przeprowadzka. Ale teraz jest czas na siódme spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego (#klubczytelniczy)!


Dziś w centrum naszej uwagi znajdzie się:

"Billy Budd" Hermana Melvillego.


Zapraszam was serdecznie do rozmowy w komentarzach! Podzielcie się swoimi przemyśleniami, emocjami, ulubionymi fragmentami lub tym, co was najbardziej zaskoczyło w tej książce.


Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri

1f4cbc55-ad04-483f-961f-63ff1c02c457

@l__p zgadzam się z moll. Autor nie dał po sobie poznać czy preferuje kodeks naturalny czy wojskowy. Argumenty za/przeciw przytaczał tylko w kontekście kapitana jakby inni bohaterowie nie mieli nic do przekazania czytelnikowi.

@l__p zdziwiło mnie, że podczas procesu nie powołał żadnych świadków mogących rzucić światło na sytuację z Claggartem. Sam oskarżony nie domagał się wezwania osób, którym się zwierzał. Zarzut dotyczył morderstwa w afekcie, a sam Billy szybko się poddał osądowi kapitana. Mógł też poczekać na admirała i zdać się na jego doświadczenie.

O! To jest ta książka, którą od kilku lat mam zamiar przeczytać i myślałem, że tym razem mi się uda. Cóż: myliłem się.


Tylko tyle, niestety, mam w tym temacie do powiedzenia.

Zaloguj się aby komentować

– „Cóż to by była za edycja, w której ostentacyjnie nie zlekceważyłbym zasad? Toż to nie po chrześcijańsku!” – pomyślałem sobie, no i zasadę dotyczącą tematu w wytworze poniższym postanowiłem całkowicie zignorować:


***


O bezsenności


Czas tak ci wtedy powoli płynie:

– „By Morfeusza kiła trafiła!” –

myślisz, niemal dostając świra

po trzeciej bezsennej w łóżku godzinie.


Owce zliczyłeś już w całej gminie,

na wylot deseń poznałeś firan,

setny wulgarny rzuciłeś wyraz,

no i łyknąłeś melatoninę.


Lecz leżysz i martwisz się snu obsuwą,

i to zmartwienie sen spędza ci z powiek,

a więc w rozpaczy modlisz się: – Boże…


Aż w końcu, gdzieś między trzecią a drugą,

gdy sen już dreptał ci po powiekach

to pies sąsiada – no wziął i zaszczekał.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark


Lecz leżysz i martwisz się snu obsuwą,

i to zmartwienie sen spędza ci z powiek,

a więc w rozpaczy modlisz się: – Boże…


No majstersztyk. Jakbym czytała o swoich bezsennych nocach.

Zaloguj się aby komentować

To będzie truizm, ale obserwacja ludzi bywa fascynująca, a rzeczywistość potrafi napisać takie scenariusze, których chyba nie dałoby się wymyślić, a przynajmniej ja bym nie potrafił. Koleżanka-Organizatorka @Wrzoo zażyczyła sobie, żeby w tej edycji zabawy #nasonety zawrzeć w swoich wytworach motyw śmierci. Zwykle takie życzenia (z większą bądź mniejszą premedytacją) olewam, ale nie tym razem. Tym razem życzenie otworzyło mi w głowie kilka klapek, a to, co spod tych klapek mi się powysypywało, niepokoiło na tyle, że trzeba było jakoś to w sobie uporządkować. W taki właśnie powstał wytwór poniższy, z którego zamierzam się trochę wytłumaczyć.


Mam koleżankę. A raczej miałem, bo od bardzo dawna już się nie widzieliśmy i nie rozmawialiśmy ze sobą i pewnie oboje zmieniliśmy się przez ten czas na tyle, że spotkanie, gdyby do niego doszło dziś, mogłoby okazać się cokolwiek niezręczne. Koleżance tej, już ponad dziesięć lat temu, zmarł partner. Zmarł we śnie, nie wiadomo dlaczego, sekcja zwłok nie wykazała przyczyny. Po prostu rano się nie obudził. Koleżanka przeżyła żałobę, a później zaczęła żyć dalej, znalazła sobie między innymi nowego partnera. Ostatnio mignął mi gdzieś jej wpis z okazji tej smutnej rocznicy, w którym napisała, że być może kocha dwie osoby jednocześnie. Cieszę się, że udało się jej sobie z tym wszystkim poradzić i że wydaje się być szczęśliwą (mam nadzieję, że rzeczywiście jest), a wspomnienie tej koleżanki i jej wpisu to pierwszy z przyczynków do powstania tego co poniżej.


Kolejne przyczynki są już czysto literackie. Pierwszym z nich (a drugim w ogóle) jest chyba mój ukochany wiersz, wiersz pana Stanisława Barańczaka *** / Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka . Wiersz, którego moje rozumienie, wraz z moją stopniową zmianą podejścia do świata, bardzo się zmieniło i uważam, że to moje obecne rozumienie go nadaje mu jeszcze większego sensu i prawdziwości. I może to właśnie dlatego podoba mi się on coraz to bardziej i bardziej – czyż odbiorca nie ma prawa ugniatać sobie utworu (szczególnie poetyckiego) tak, jak mu to akurat pasuje? Drugim z kolei utworem, też w temacie, który zadość daje życzeniu Koleżanki-Organizatorki i z którego ukradłem motyw zawarty tak w tytule mojego wiersza, jak i w jednym z jego wersów, jest tekst autorstwa pana Romana Kostrzewskiego, tekst do piosenki Łza dla cieniów minionych , którą to piosenkę pan Kostrzewski wykonywał wraz z zespołem Kat.


Ech. Dłuższy mi ten wstęp wyszedł niż sam wiersz. Może dziś nie mam dnia poety, ale dzień eseisty albo innego felietonisty?


***


Okręt twój płynie dalej


Co wieczór o tej samej godzinie,

kiedy zmęczona już się położyła,

kiedy bezpiecznie się kołdrą okryła,

ty przychodziłeś. Żeby być przy niej.


Mówiłeś jej wtedy, że wszystko minie –

tak jej mówiłeś, gdy się martwiła.

Minęło –dziś już jej nie ma, bo dziś już: była.

A okręt twój? Cóż – dalej płynie.


Wspomnij ją czasem, rano się budząc;

tę pamięć o was pielęgnuj w sobie,

tylko nie cumuj przy tym jej grobie.


Płyń! – być może ku nowym cudom? –

po łez przypływie gdy opadnie rzeka,

podnieś kotwicę! Płyń i nie zwlekaj!


***


Ponieważ dużo pisałem o tym spełnianiu życzenia Koleżanki-Organizatorki, podrzucę jeszcze jeden utwór, który mi się z tematem skojarzył, a który ogromnie mi się podoba, choć to, co autor chciał (tak mi się wydaje) w tekście zawrzeć zrozumiałem dopiero przy którymś kolejnym przesłuchaniu (no i nie odnajduję w nim inspiracji do wytworu swojego, chyba że to jakaś inspiracja bardzo mocno podświadoma). Ale tak piosenka, jak i jej tekst uważam za wyjątkowo piękne, wobec czego chciałem się z Państwem utworem Nad wyraz w wykonaniu pana Marka Dyjaka podzielić.


***


EDIT: Oj, nieładnie się zachowałem wspominając autora słów do jednego utworu, a do drugiego nie. Ten piękny tekst do piosenki Nad wyraz napisał pan Jan Kondrak, z którego twórczością mam ogromną ochotę się szerzej zapoznać.


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark przepiękny, wzruszający sonet i równie wzruszająca geneza. 💛

Z wierszem Barańczaka mam tak, że wracam do niego co kilka lat, i za każdym razem odbieram go inaczej. Trochę jak horoskop, który sto różnych osób inaczej interpretuje pod swoje życie.

Zaloguj się aby komentować

Ście się dzisiaj rozpisali, aż miło! Mam zamiar czytać za chwilę, najpierw jednak obowiązki:


***


Czas jak rzeka


Ta rzeka Wisła, co przez Grudziądz płynie,

(choć jeszcze wczoraj inaczej się wiła),

ta mokra trumna, wodna mogiła –

niejeden w niej zginął. I niejeden zginie.


Opowiem dzisiaj o pewnej dziewczynie,

co się wiślanej wody napiła:

tak piła i piła, aż się utopiła.

A przecież będą i jej następczynie.


Bo czas, jak rzeka, też płynie długo –

ujście znajduje w morzu, nie w grobie.

Morze to wieczność, Grudziądz – jej probierz.


Z tąże grudziądzką więc śmierci żeglugą

będziesz przemierzał wieczność po wiekach:

Grudziądz jak kurant, a czas jak rzeka.


***


#nasonety

#zafirewallem

@onpanopticon


Ja mam dziś jakiś nastrój zbyt dobry i mi pierdoły do głowy przychodzą, więc chyba lepiej pójdę już spać:


Męczyło zaparcie,

więc kąpiel w Warcie

lekarz zalecił

z ze Śremu Marcie.


Marta uparta:

– Żadna tam Warta!;

Xennę kupiła,

liczyła na farta.


Xenna nie warta

ni piasku ziarnka:

– Ech, głupia Marto,

teraz umarta.

@splash545 Niedługo będzie tych sonetów więcej niż mieszkańców Grudziądza. Szczególnie, że tych pierwszych przybywa, a ci drudzy ciągle się topią.

Zaloguj się aby komentować