#naczteryrymy
Temat: autystyk w pracy
Rymy: trawę - sprawę - przychlastów - chwastów
Zasady znane i lubiane. JAZDA przyjacielu.

Społeczność
"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy
#naczteryrymy
Temat: autystyk w pracy
Rymy: trawę - sprawę - przychlastów - chwastów
Zasady znane i lubiane. JAZDA przyjacielu.
Zaloguj się aby komentować
To nie moje auto. Po prostu zauważyłem je po drodze, kiedy wracałem dziś z pracy i jakoś mi się tak sama ta historyjka do tego widoku ułożyła. A dzień miałem, dziękuję, całkiem udany.
***
Codziennie od rana melodia ta sama
Jeszcze nie całkiem się obudziłeś,
a już kawę w kuchni rozlać zdążyłeś,
i kiedy poszedłeś się później wysiurać
w łazience zastała cię pęknięta rura.
Lecz nie masz czasu – zakręcasz zawór,
ciuchy zakładasz, wybiegasz na dwór
i chociaż wcale nie masz ochoty,
to musisz pędzić znów do roboty
jakoś zarobić tę marną pensję
choć znowu mieć będą pretensje
bo znowu zdarzy ci się spóźnienie –
bo w aucie pękło ci ogumienie.
Nie miałeś czasu by założyć zapas –
na autobus musiałeś człapać,
a biletomat znowu nie działał!
I miałeś pecha! – trafiłeś kanara,
który na żaden nie kupił się bajer
więc dziś – per saldo – pracujesz za frajer.
W robocie znowu to samo to wczoraj –
robota, wiadomo: człowieka zmora
więc nie ma się nad nią co tu rozwodzić,
tak że: piętnasta! Czas już wychodzić!
I humor nagle jakby masz lepszy
i myślisz sobie – „Wszystko to pieprzyć!”,
i nawet spaceru ci się zachciewa
i wtedy się właśnie zaczyna ulewa.
Wracasz do domu więc mocno zmęczony,
w podłym humorze i przemoczony,
lecz odpoczynek ci nie przeznaczony
bo zabrać się musisz za zmianę opony,
a nie dość, że już to bardzo cię wkurza
to jeszcze patrzysz – w aucie kałuża!
Bo kiedy wszystko i tak jest nie tak,
to jeszcze zepsuł ci się szyberach.
***
#wolnewiersze
#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
#naczteryrymy
Temat: trup
Rymy: szafie - lesie - drapie - dresie
GL&HF
Zaloguj się aby komentować
Oczywiście że miałem napisać! W najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się jednak, że tak mi się sprytnie z dwóch poprzednich Cykli uda przejść do trzeciego, jak mi się to w ostatnim wersie udało:
***
Tak myślę sobie, że czas o Krakowie :)
Co mi tam jakaś ulica Tamka
(a przy Zygmunta mi wisi Kolumnie);
nie tylko Warszawa zresztą ma zamka –
Wawel w Krakowie też stoi dumnie.
Dworzec tak samo jest zatłoczony,
(aż mnie od tego tłoku zemdliło)
i chociaż wróciłem mocno zmęczony,
to spotkać się z Wami było mi miło.
Lecz zapomniałem o czymś! No właśnie!
Więc, gdyby jakaś krakuska przybyła
z pytaniem: – A Cykl Krakowski? – Napiszę! Jasne!
Bo Wisła w Krakowie się jakby paliła.
***
#nasonety
#zafirewallem
I tylko zastanawiam się, czy wierszyk powyższy napisany jest na temat przyziemny czy raczej absurdalny?
Zaloguj się aby komentować
Wróciwszy z zakupów (no jak to skąd? – z zakupów, przecież mówię) chciałem podzielić się wierszem impresyjnym:
Nie tylko niższe ceny
Proszek do prania, makaron kolanka –
pieniądze lubię wydawać rozumnie,
na koniec miesiąca nie lubię mieć manka…
Że Lidl ma taniej?! – to są kalumnie!
Kasjerki w Biedronce milsze od żony –
z jedną bym nawet… Jak ogier z kobyłą!
I wózek po brzegi mam wypełniony!
A! Jeszcze cebula! – tak może z kilo?
I już obiadem zaczyna mi pachnieć,
godzina się całkiem późna zrobiła,
aż nagle dostaję cholery jasnej
bo kasa znowu się zawiesiła!
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Hej,
Nikt się nie przyznaje do wygranej, to ja rozstrzygam remis na swoją korzyść i zarzucam dzisiaj.
Temat: Utopia
Rymy: ludzie - brudzie - miłe - zgniłe
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
No i jeszcze o kondomie
Dura lex
Delikatna jak mydlana bańka
Na członku sterczącym dumnie
Niby we flaku kaszanka
Lecz używana jest tłumnie
Nią wszak to siur jest zdobiony
Nie po to by było miło
Lecz by plemników liczne szwadrony
W łonie nie zagościło
Bo chociaż pindol wygląda rubasznie
To drzemie w nim życiowa siła
A w gumie ejakulaty niestraszne
Grzybica, rzeżączka i kiła
#zafirewallem #nasonety #diproposta
Zaloguj się aby komentować
No to może i ode mnie kilka wersów. Wybaczcie brzydkie słowa, licentia poetica
Dioda
Spojrzałam w lustro coś koło poranka
Krytycznie, choć niebezrozumnie
W kasie urody spodziewam się manka
Bo nigdy nie było z tym szumnie
Przyjrzałam się bliżej, no znów pierdolony
Pryszczyczol, co świecił aż miło
W środku był biały choć z wierzchu czerwony
Zwyczajnie mnie wzięło zemdliło
Choć człowiek w mym wieku powoli już gaśnie
I dotąd ta myśl mnie karmiła
Lecz może to ta druga młodość właśnie
W tym pryszczu na nowo ożyła
#nasonety #zafirewallem #tworczoscwlasna #diproposta
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Kwadrans akademicki minął, kolega @Endrevoir zajęty pewnie parzeniem herbaty, więc wrzucam w zastępstwie.
Temat: Oportunista
Rymy: względy - zapędy - leci - świeci
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Wierszyk o prezerwatywie
Zabrał się Jerzy raz do dmuchanka,
zabrał się całkiem rozumnie –
od samiuśkiego szykował się ranka,
by ciężar zadania móc unieść.
Umyty był i ogolony –
nawet obuwie mu lśniło!
A i perfumem był wypachniony,
wypachnił się, aż dusiło.
Gdy nadszedł wieczór – jak Jerzy nie zacznie!
Oj – wielka w Jerzym jest siła!
Wtem prezerwatywa – jak mu nie trzaśnie! –
na jakości się oszczędziło!
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Wierszyk o baloniku
Zabrał się Jerzy raz do dmuchanka,
zabrał się całkiem rozumnie –
od samiuśkiego szykował się ranka,
by ciężar zadania móc unieść.
Umyty był i ogolony –
nawet obuwie mu lśniło!
A i perfumem był wypachniony,
wypachnił się, aż dusiło.
Gdy nadszedł wieczór – jak Jerzy nie zacznie!
Oj – wielka w Jerzym jest siła!
Nagle balonik: trzask! – jak mu nie trzaśnie! –
gumą strzelając mu w ryło.
***
#nasonety
#zafirewallem
@fonfi
Ależ proszę:
***
Wierszyk o baloniku
Zabrał się Jerzy raz do dmuchanka,
zabrał się całkiem rozumnie –
od samiuśkiego szykował się ranka,
by ciężar zadania móc unieść.
Umyty był i ogolony –
nawet obuwie mu lśniło!
A i perfumem był wypachniony,
wypachnił się, aż dusiło.
Gdy nadszedł wieczór – jak Jerzy nie zacznie!
Oj – wielka w Jerzym jest siła!
Nagle balonik: trzask! – jak nie trzaśnie! –
strzelając silikonem w ryło.
Zaloguj się aby komentować
Jest o umieraniu, no ale to @splash545 zaczął. No i jest o cegle, bo @fonfi tak chciał:
*** (Chciałbym zarabiać w euro lub w frankach)
Chciałbym zarabiać w euro lub w frankach,
a nawet i funt brzmi dumnie –
taka jest ze mnie niewierna kochanka,
że każda waluta mnie ujmie.
I ten wzrok mój, rozanielony,
i myśl o tym jak by to było,
gdyby się choćby dolar zielony
jakoś tam zarobiło!
Tylko, cholera, jakoś tak właśnie
robota nie jest mi miła –
przy pracy jeszcze w głowę mnie trzaśnie
cegła. I będzie mogiła.
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Mam wrażenie że kolega @fonfi ten jeden temat zrobił specjalnie pode mnie xd a jako że w pracy miałem chwile czasu, to zapraszam na moje #nasonety !
Po co herbaciarzowi łyżeczka?
Pełna herbaty szklanka
Zadowala mnie strasznie
Jeszcze lepiej gdy to Czarka
Ale w niej łyżeczki - nie!
Dla dobrej herbaty - ukłony
Do niej cukru nie trzeba było
Po łyżeczce spuśćmy milczenia zasłony
Kochanej babci oko jej brak cieszyło
Uwielbiam jak dobra herbata pachnie
Chwila z nią jest mi bardzo miła
Bez dnia z nią nigdy nie zasnę
Tylko gdzie się ta moja ulubiona ukryła?
No tak, przecież ja już wypiłem
Tak miłe są z nią parzenia chwile!
#zafirewallem #tworczoscwlasna #herbata #nasonety #diriposta
@Endrevoir
No piękny Ci Panie Kolego ten utwór wyszedł
I do tego sonet!
ALE - jak to herbata bez cukru?! (╯°□°)╯︵ ┻━┻
A że niektórzy twierdzą, że jestem "formalistom" (i mają rację), to dodaj tag #nasonety a #diproposta zmień na #diriposta bo później mi to przy podsumowaniu gdzieś umknąć może
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Branie udziału w konkursach to ryzykowne zajęcie. Ryzykowne, ponieważ wiąże się z ryzykiem wygranej. No i okazało się, proszę Państwa, że taka wygrana dzisiaj mi się przytrafiła. I to jeszcze przed pierwszą - no dobrze, przed drugą - kawą. A to dopiero poniedziałek.
Zatem nie przedłużając - bo jak wyżej zauważyłem to już poniedziałek, a skończyć chcielibyśmy pewnie w niedzielę - otwieram kolejną CXXVIII (słownie: 128 (ależ piękna okrągła liczba)) edycję zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem.
I jako że my, tutaj #zafirewallem, na każdym kroku usilnie staramy się udowodnić, że poezja nie musi być podniosła, górnolotna, patetyczna, wzniosła - choć oczywiście może, bo przecież nikt jej nie broni - to w bieżącej edycji, w ślad za panem Władysławem Broniewskim i jego wierszem Firanka udowodnimy również, że tematem jej może być dosłownie wszystko.
Firanka
Otworzyłem okno, a firanka
pofrunęła ku mnie,
jak Anka
w trumnie.
Biała firanka, błękitne zasłony,
zaszeleściło...
O! pokaż mi się od tamtej strony!
Jesteś? Jak miło!....
Jak miło... jak miło... jak strasznie,
moja miła...
Ja już chyba nie zasnę...
Firanka? ... Czy tyś tu była?
I tak jak pan Broniewski w powyższym wierszu zainspirował się zwykłą firanką, tak ja poproszę, żebyście Państwo napisali siedem (słownie: 7) utworów, na poniższe tematy:
Wiersz o łyżeczce do herbaty
Wiersz o pryszczu
Wiersz o prezerwatywie
Wiersz o rozjechanym jeżu
Wiersz o sklepie Biedronka (albo Żabka, jak kto woli)
Wiersz o baloniku
Wiersz o cegle
lub na inny, równie przyziemny lub absurdalny temat
Jak już zdążyliście zapewnie Państwo zauważyć, #diproposta składa się z tuzina wersów, a więc sonetem nie jest. Dlatego też utwory Wasze/nasze sonetami też być nie muszą. Jeśli jednak ktoś ma ochotę, to przecież nie zabronię dopisać sobie dwóch brakujących rymów - a nawet szczerze do tego namawiam.
Tak jak wspomniałem, bawimy się do najbliższej niedzieli, czyli 14.06, no chyba że nie uzbiera się pełna pula utworów, to wtedy zastanowimy się co z tym fantem zrobić.
W każdym razie bawcie się dobrze, bo przecież przede wszystkim o zabawę nam chodzi
#zafirewallem #nasonety #diproposta
Zaloguj się aby komentować
A, no tak, no tak. Te weekendowe podróże wybiły mnie z rytmu, więc nie będę już zbędnie przedłużać i szybko zakończę CXXVII edycję pojedynku #nasonety , w którym to w szranki stanęło dwóch wyśmienitych poetów!
Zaraz po rozpoczęciu walki @George_Stark zadał dwa szybkie wierszowe ciosy i już wydawało się, że wygra walkowerem! Jednak w ostatniej chwili rękawicę podjął @fonfi i obalił rywala potężnym ptasim sonetem! Po tym ciosie słynny Jerzy już się nie podniósł.
Wygrywa więc @fonfi ! Gratuluję!
#nasonety #zafirewallem #podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór, czy coś. Przed chwilą weszlim.
Temat: długa droga do domu
Rymy: korek - otworek - bociany - talizmany
GL&HF

Zaloguj się aby komentować
Karol Wigierski
– A do odpowiedzi poproszę dzisiaj Karolka Wigierskiego – powiedziała pani Irska, zaraz po tym, kiedy tylko skończyła sprawdzać listę obecności.
Tomasza zamurowało. Z ociąganiem podniósł się z ławki. Obrzucił spojrzeniem klasę tak, jakby próbował szukać ratunku, ratunku jednak nie mógł spodziewać się znikąd. Wszystkie pozostałe dziewiętnaście osób, które zasiadły w klasowych ławkach, wzrok miało wbity w znajdujące się przed nimi blaty. Tomasz powoli, noga za nogą, powlókł się w kierunku tablicy. Kiedy dotarł na miejsce, on również opuścił głowę. Wbił wzrok w podłogę, być może dlatego, że w tym momencie nie miał przed sobą żadnego blatu.
– Powiedz nam, proszę, Karolku, co wiesz o krajobrazie Tatr? – zapytała pani Irska.
Tomasz nie musiał wcale podnosić wzroku, żeby wiedzieć, że wszyscy inni, którzy w tej chwili znajdowali się razem z nim w sali podnieśli głowy i wpatrują się w niego. On sam przecież robił dokładnie to samo, kiedy pani Irska wywoływała do odpowiedzi kogoś innego. Czuł się wtedy bezpiecznie. Tylko że tym razem to właśnie on znajdował się w stanie zagrożenia, a bezpieczni, przynajmniej tymczasowo, byli wszyscy inni.
– A więc Tatry… – zaczął Tomasz wpatrując się w swoją obutą w but na jasnej podeszwie stopę, która z jakiegoś powodu mocno wsparła się piątą o podłogę, zaś palcami, jakby sama z siebie, zaczęła na tej podłodze wykonywać półkoliste ruchy. – A więc Tatry leżą w Zakopanem. Główną ulicą Zakopanego są Krupówki i przy tej ulicy znajduje się pensjonat Podhale, w którym pokoje są bardzo drogie – kontynuował Tomasz, przypominając sobie zeszłoroczną próbę ustalenia z Eweliną tego, gdzie mają pojechać na wakacje. Ewelina od zawsze chciała odwiedzić góry, a on był nawet skłonny do tego, żeby to jej marzenie spełnić. Tylko te ceny. Kiedy na jednym z portali internetowych przeglądali ofertę noclegową Zakopanego, Tomasz był przerażony. Nie to, że nie było ich na to stać, ostatecznie mieli odłożone trochę pieniędzy, zresztą na wakacjach nie byli już od ilu to lat? Od trzech, chyba? Tylko że były pilniejsze wydatki. Zawsze były. Nie pojechali więc wtedy do Zakopanego, a Tomasz do dzisiaj pamiętał, jak bardzo się wtedy z Eweliną pokłócił.
– Nie pytam cię, Karolku, o Zakopane, ale o Tatry. Widzę, że się denerwujesz, więc spróbuję ci jakoś pomóc. Opowiedz nam, proszę, czym się różni regiel górny od regla górnego. Mówiliśmy o tym na poprzedniej lekcji.
Faktycznie, Tomasz kojarzył te nazwy. Faktycznie, pani Irska coś w zeszłym tygodniu o tych reglach opowiadała, jednak poza samymi nazwami, poza tym, że coś takiego istnieje, Tomasz nic więcej nie potrafił powiedzieć. Miał nawet zamiar wczoraj wieczorem o tym poczytać, ale przecież tyle miał na głowie, był tak zmęczony, że kiedy wieczorem usiadł przy biurku z podręcznikiem, to zwyczajnie nad tym podręcznikiem zasnął.
– Nie mam pojęcia czym różni się regiel dolny od regla górnego – pięknie, pełnym zdaniem Tomasz odpowiedział pani Irskiej, choć to piękne, pełne zdanie w niczym nie mogło już mu pomóc. Nie mogło ono już w żaden sposób zmienić tego, co usłyszał zaraz po nim:
– No dobrze, Karolku. Znowu jesteś nieprzygotowany, a przecież mówiłam ci, ostatnim razem, że dam ci szansę na poprawę. Ocena niedostateczna. To już kolejny twój niedostateczny w ostatnim czasie i twoja sytuacja zaczyna naprawdę wyglądać poważnie. A teraz wracaj do ławki.
Tomasz, znów posuwając się noga za nogą, przemierzył tę samą trasę co kilka minut wcześniej, ale w odwrotnym kierunku. Kiedy opadł na krzesło, usłyszał jak pani Irska prosi do odpowiedzi Kasię Kunicką. Tomaszowi udało się zarejestrować jeszcze to, jak Marta wstaje, jak podchodzi do tablicy, jednak samej odpowiedzi Marty Tomasz już nie usłyszał. Tomasz pogrążył się w myślach. Martwił się czekającą go w domu rozmową.
***
– Ta facetka się uwzięła na mojego Karolka! – wypuszczając dym stwierdził Tomasz w czasie przerwy, którą razem z Martą Kunicką, mamą Kasi spędzał w męskiej toalecie, gdzie przy uchylonym oknie palili na spółkę jednego papierosa.
– Ja z moją Kasią nie mam takich problemów. Moja Kasia to złote dziecko! Moja Kasia zawsze jest grzeczna i posłuszna. Moja Kasia dobrze się uczy i zawsze jest przygotowana. Ot, choćby dzisiaj, z tej geografii…
– „Łatwo powiedzieć” – pomyślał Tomasz, przestając słuchać Marty, która nie tylko nie przerywała swojego monologu, ale coraz bardziej rozpływała się nad wspaniałością własnej córki. – „Łatwo powiedzieć, kiedy ma się niemal całe dnie dla siebie, kiedy dzieckiem zajmuje się babcia. Kiedy pracuje się w firmie u teścia na stanowisku synowa i, chyba nawet z nudów, bo przecież w takiej pracy na pewno nie ma co robić, bo co też może w pracy robić synowa, chyba tylko jeździć w te delegacje, Malediwy czy inna Dominikana, z których zdjęciami tak lubi się chwalić po wywiadówkach, więc chyba nawet z nudów zaczyna się te podręczniki przeglądać. Kiedy nie ma się innych zajęć niż ten nieszczęsny obowiązek szkolny, a i to nie zawsze, bo przecież dziś Marta przyszła do szkoły wyjątkowo. Zwykle miejsce Kasi Kunickiej w szkolnej ławce zajmuje przecież jej babcia.”
– … i dlatego nie rozumiem tych wszystkich narzekań rodziców na swoje dzieci. Że im tak ciężko, że to tyle roboty, że są zmęczeni i na nic nie mają czasu… – kontynuowała Marta.
– Mieliśmy po trzy palić – w wypowiedź Marty wtrącił się Tomasz.
Marta niechętnie podała mu wypalonego do połowy papierosa. Tomasz włożył lekko czerwony od szminki filtr do ust i właśnie miał się zaciągnąć, kiedy drzwi prowadzące na korytarz nagle się otworzyły.
– Tutaj jesteście! – wykrzyknęła stojąca w nich pani Irska, a w jej głosie brzmiał pewien rodzaj triumfu. – Już od dawna dało się od was wyczuć dym, tylko jakoś wcześniej nie udawało mi się was przydybać! No to teraz będziemy mieli do pogadania!
***
Po szkole, tak jak co dzień, Tomasz udał się do pracy. Zadanie, którym ostatnio się zajmował okazało się być wyjątkowo trudne, Tomasz miał do przygotowania już i tak opóźniony kwartalny raport sprzedażowy. Siedział nad tym raportem już drugi tydzień, a wciąż nie umiał zestawić niezadowalających danych przedstawiających wyniki daleko niższe od założonych planów w taki sposób, żeby spełnić oczekiwania zarządu. Pracy wcale nie ułatwiało mu też to, że nie potrafił swoich spraw prywatnych zostawić poza biurem. Głowę wciąż zaprzątała sprawa kiepskich wyników jego syna.
– „I jeszcze ta cała sprawa z papierosami! Że też to musiało się zdarzyć akurat teraz! Jakbym mało miał jeszcze kłopotów na głowie!” – myślał Tomasz, wciąż zastanawiając się nad tym, w jaki sposób ma wieczorem przeprowadzić rozmowę z Karolkiem. – „A może by tak jakieś korepetycje? – przyszło mu nagle do głowy. – „Nie, to raczej nie jest dobry pomysł. Takie korepetycje przecież sporo kosztują, skąd wziąć na to pieniądze? A zresztą, pieniądze to nawet by się może i znalazły, ale przede wszystkim, to skąd wziąć na to czas?” – Tomasz nie potrafił sobie wyobrazić tego, jak do swojego, już i tak bardzo napiętego harmonogramu byłby w stanie wcisnąć jeszcze regularne spotkania z korepetytorem. – „Z drugiej jednak strony, jeśli Karolek nie zda, to trzeba będzie użerać się tym wszystkim o rok dłużej. No i, przede wszystkim, co sobie inni o nas pomyślą? Mój syn przecież nie może być gorszy, nie może być gorszy nawet od takiej Kasi Kunickiej! Tylko co zrobić? Co zrobić?”.
Tomasz nie potrafił wymyślić co ma zrobić, postanowił więc odłożyć problem na wieczór, rozważyć go w czasie powrotu z pracy. Wrócił tymczasem do raportu, udało mu się skupić na nim całą swoją uwagę, lecz nawet pomimo tego komórki arkusza kalkulacyjnego wciąż nie chciały zapalać się na zielono.
Kiedy nadeszła godzina zakończenia pracy, raport Tomasza wciąż jeszcze nie był gotowy. Mimo tego Tomasz wyłączył komputer, sięgnął po stojąca przy biurku teczkę i udał się do wyjścia. Przy odbijaniu karty spotkał Prezesa.
– Jak tam, panie Tomku? – zapytał Prezes. – Wciąż czekam na ten pański raport.
– Tak, wiem, panie Prezesie. Tyle, że dane ciągle jeszcze spływają. Myślę, że jutro, najdalej pojutrze, wszystko powinno być gotowe. Chociaż, powiem panu, że już teraz wygląda to wszystko bardzo, bardzo obiecująco.
– Cieszę się wobec tego, panie Tomku. I czekam niecierpliwie. A jak tam u w domu? Wszystko w porządku?
– Tak, wszystko w porządku – odpowiedział Tomasz, po czym schował kartę do wewnętrznej kieszeni marynarki i pospiesznie wyszedł z budynku.
***
– Ty myślisz, że po co ja sobie żyły wypruwam?! Ty myślisz, że po co ja to wszystko robię?! Dla siebie?! Dla ciebie to wszystko robię! A tu kolejna jedynka z geografii!
– Ale ja się naprawdę nauczyłem, tato! Mogę iść jutro do szkoły, mogę sam się zgłosić do odpowiedzi! A jak chcesz, to możesz mnie teraz przepytać!
– Ty mi tu nie pyskuj! Ciebie to z czymkolwiek samego zostawić, to człowiek później i tak musi to po tobie poprawiać! To chyba lepiej od razu zrobić dobrze i mieć święty spokój, prawda?
Karolek milczał.
– I jeszcze ta cała sprawa z papierosami! – kontynuował Tomasz wobec milczenia syna. – Co ci w ogóle strzeliło do głowy? Oj, będę się za ciebie wstydził na wywiadówce! Oj, znowu będzie wstyd przed wszystkimi! Tyle w tym dobrego, że i tą całą Kunicką razem z tobą przyłapali, to może jej matce utrze to w końcu trochę nosa i skończy się wreszcie, że „moja Kasia to i moja Kasia tamto”. Już ja będę wiedział, co jej wtedy odpowiedzieć! – Tomasz na chwilę zawiesił głos, po czym kontynuował: – A pomyślałeś może, jak ja bym chciał chociaż raz raz stanąć przed wszystkimi i posłuchać, że to właśnie mój syn, mój Karolek Wigierski napisał najlepsze wypracowanie w całej klasie? Że najlepiej zdał test z matematyki? Wiesz, jak ja bym tego chciał? Ale nie! Ja muszę wysłuchiwać o tym, że mój syn, mój Karolek Wigierski znowu jest zagrożony z geografii albo że został przyłapany na paleniu papierosów w toalecie! Wiesz co? Zejdź mi już lepiej z oczu! Idź mi stąd! Daj mi już święty spokój! Przestań mi już przeszkadzać, bo ja się muszę przecież jeszcze na jutro nauczyć w końcu o tych pieprzonych reglach!
***
– A do odpowiedzi poproszę dzisiaj Kubę Wigierskiego – powiedziała pani Brańczuk, zaraz po tym, kiedy tylko skończyła sprawdzać listę obecności.
Karola zamurowało. Z ociąganiem podniósł się z ławki. Obrzucił spojrzeniem klasę tak, jakby próbował szukać ratunku, ratunku jednak nie mógł spodziewać się znikąd. Wszystkie pozostałe dziewiętnaście osób, które zasiadły w klasowych ławkach, wzrok miało wbity w znajdujące się przed nimi blaty. Tomasz powoli, noga za nogą, powłóczył się w kierunku tablicy. Kiedy dotarł na miejsce, on również opuścił głowę. Wbił wzrok w podłogę, być może dlatego, że w tym momencie nie miał przed sobą żadnego blatu.
– Powiedz nam, proszę, Kubo, co wiesz o krajobrazie Tatr? Czym różni się regiel dolny od regla górnego – zapytała pani Brańczuk.
– A więc Tatry… – zaczął Karol wpatrując się w swoją obutą w but na jasnej podeszwie stopę, która z jakiegoś powodu mocno wsparła się piątą o podłogę, zaś palcami, jakby sama z siebie, zaczęła na tej podłodze wykonywać półkoliste ruchy. – A więc Tatry…
– No, śmiało – próbowała zachęcać nauczycielka.
– A więc Tatry… Nie mam bladego pojęcia o Tatrach i nie wiem czym różni się regiel dolny od regla górnego! – odpowiedział Karol.
1772 słowa, jeśli wciąż ma to jakieś znaczenie
#naopowiesci
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Imprezy, imprezami. Można jeść, pić, gadać, generalnie pysznie się bawić do późnej nocy, ale później trzeba rano wstać, żeby (na ostatnią chwilę) dokończyć sonet, bo się przecież edycja kończy.
Na tym polega odpowiedzialność.
Albo nerwica natręctw.
Leśna ptaszyna
Gdzie owoc na krzaczku jeżyny dojrzewa,
Skąpany w objęciach słonecznego żaru,
Piecuszek - choć ptaszek to lichych rozmiarów,
Melodyjne trele dźwięcznym głosem śpiewa.
Lecz milknie po chwili, żeby nie rozgniewać,
Pani piecuszkowej, która wśród konarów,
W gniazdku miała czekać na obiad z komarów,
I jajeczka kruche ciepłem swym ogrzewać.
Więc on się uwija, aż z wysiłku kwili,
Łapie muszki w locie i pajączki z ziemi,
Licząc, że małżonka starania doceni.
Lecz nadzieje prysły w gnieździe w jednej chwili,
Bo mizernym nagle zdał się zbiór obfity,
Gdy sześć, żreć chce dziobów w skorupkach rozbitych.
#zafirewallem #nasonety #diriposta

@fonfi Strasznie wczoraj zahejtopiwowałem. Waliłem sonety do piątej rano. Film mi się urwał jak leżałem w smoczej jamie. Teraz mnie krzyż napierdala. Trochę się przespałem, ale musiałem wstać rano bo mam obowiązki. Mam Kawiarenkę. Niektórzy mówią, że nie można się wyspać jak się ma #nasonety, ale to nieprawda. Można, tylko trzeba wstawać rano. Na tym polega odpowiedzialność.

Zaloguj się aby komentować
Przecieki
(znad tej samej rzeki)
cholernie mi szkoda
wracać z Krakowa
siedząc na dworcu
po zbyt szybkim końcu
spotkania
(ponownego w końcu)
bo miłe to było
lecz się skończyło
wspomnienie zostało
i żal że za mało
czasu
(zawsze za mało)
lecz uprawnione nadzieje jak sądzę
powoli łączyć można z Grudziądzem
(specjalnie dla Smoka naszego z Krakowa
autor z przecinków był zrezygnował)
#wolnewiersze
#wierszezdworca
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować