Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

80

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

„Co za kretyn zaproponował jako wiesz di proposta utwór, choć piękny, to tak niewdzięczny do układania?!” – chciałbym zapytać. Ale nie zapytam. Zamiast zapytać, pochwalę się co udało się do tego utworu pięknego, choć niewdzięcznego, ułożyć:



Rzeka płonna


Nad Quinnipiac River leży New Haven,

przez północ Francji przepływa Somma,

Niemcy i Czesi mają swą Łabę,

w Polsce zaś Wisła – rzeka koronna.


Lecz co tam Wisła – Odra to złoto!,

a już szczególnie jej część lewostonna.

I tylko z Odrą jest taki kłopot,

że wcale nie jest ogioochronna.


Gdzie Gorzów leży, poznasz po dymie,

z dymem zaś ogień – rzecz nieuchronna,

bo jak Flegeton przez Hades płynie,

przez Gorzów płynie tak Odra płonna.




#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,
Jak to wszystko ostatnio zap... szybko mija. Zwłaszcza czas. Dopiero co mi się po urlopie tydzień zaczął i już obudziłem się w sobotę. Ale do brzegu. Jako że czwartkowe #hejtopiwo, które zupełnie przez przypadek odbywało się dwa kroki od Ramki PWP przy Wrzeniu Świata, nie mogłem nie skorzystać z okazji, żeby wspomnianej ramki nie odwiedzić. No więc odwiedziłem. I troszkę się zasmuciłem, bo ramka znowu pusta. Co prawda koleżanka @KatieWee twierdzi, że to powinien być powód do radości, bo jak pusta to znaczy, że się częstują, zabierają i czytają. A o to przecież w idei #punktwymianypoezji między innymi chodzi. No ale z drugiej strony nic nie piszą. A przecież za oknem mamy taką porę roku, kiedy poeci powinni wychodzić się pojesienić. W każdym razie chyba mogę napisać, że @fonfi "zastał ramkę ogołoconą, a zostawił owierszowioną".

Wiersze z Centralnej Dystrybucji

Szansa

Dolatujący do mnie dźwięk

Docierający promień światła

Napełniający nowy wdech

Myśl tak najdoskonalej barwna


Latarnia pośród moich mgieł

Pokazująca czym jest prawda

Porywająca mnie do miejsc

Niczym do magicznego tańca


Jak krew niosąca cenny tlen

Esencja, życiodajna pasja

Odpychająca każdy cień

Otulająca do snu bajka


To pewność, która obok jest

To ta wygrywającą karta

To ten wpleciony w Ciebie sens

To ta wykorzystana szansa


Bartosz Wotalski

——————————

Testament Awejniaka


A kiedy rozpłynie się widnokrąg

Opadnie wzbity dawno kurz

Obok powietrza tak nieruchomo

Ostatni dzień przeminie już


Zatoczy pętlę znajomy toast

Wiatrem oślepiających zórz

Zapach ukryty w Twoich włosach

Ulotni się jak niemy duch


Niewydeptane ścieżki znikną gdzieś

Niczym niedostrzegalny punkt

Bo jednak nie udało się ich przejść

Choć były przed oczami tuż


Właśnie w ten sposób położy kres

Nędzarz, co zerwał kolce róż

Przegraną w nierozstrzygalnej grze

Ten najpiękniejszy spośród snów


Zostanie tam lewitujący szept

Świadek niewyczerpalnych prób

Tam gdzie się zaczął i gdzie zawsze jest

Pośród tych niewybranych dróg


Bartosz Wotalski


——————————


twoja twarz –

bezpieczny port;

oczy kryją się za sitowiem rzęs;

spokojna tafla tęczówek

coraz to skrzy się uśmiechem;

słońce igra na krawędzi ust,

gdzie moje cumują pospiesznie;

nasze pocałunki wzlatują

jak okrzyki mew


Gertruda Korolczuk


——————————


Krzyk


Zabudowuję swoją ciszę

I tam głęboko się zanurzam

Tym niemieszczącym się już krzykiem

Którego chciwie nie wypuszczam


Towarzyszącym mi tę chwilę

Jak niezapowiedziana burza

Dusząca gardło silnym chwytem

Nierozpoznana na czas złuda


Dryfuje, jakby była hymnem

Który już zawsze mnie porusza

Wszystkiego, co we mnie bezsilne

Wszystkiego, czego ciągle szukam


Bezruchem jestem, czuję, widzę

Choć jest to inkarnacja głupca

Zamaskowanym krzykiem milczę

Słucha mnie tylko moja pustka


Bartosz Wotalski


Do kompletu jak zwykle sam też powiesiłem się pod ramką, tym razem ze swoimi kawiarenkowymi Szumami w uszach :)

#punktwymianypoezji #zafirewallem

PS. Zwróciliście Państwo uwagę jak zgrabnie połączyłem tag #hejtopiwo z #punktwymianypoezji? Ciekawe ile osób przez to tutaj trafi.

84ea5d48-4c97-40aa-8576-13fb18e704d2
4563e68a-89f7-4f49-a32c-8fd92660a469
8f109165-ebb4-45ae-b7df-cd921f03ba9f

@fonfi kolejny pokrzywdzony przez @PanNiepoprawny . Potwierdza się, że ludziom pigułki gwałtu do browara dodawał...


@fonfi wypił piwo w czwartek i obudził się w sobotę, @Yes_Man wypił piwo i obudził się w Radomiu... Ciekawe kto jeszcze się zgłosi!

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta do utworu di proposta w bitwie #nasonety




Wziąłem w garść siebie, a także kawę,

Wchodzę - a ona taka bezbronna.

Co miałem chciałem wyłożyć na ławę -

Wygrała znowu jej poza obronna.


"Tak...?" - pyta. Widzę, szkli jej się oko;

Niewinna niczym siostra zakonna.

"Nie" - odpowiadam - "Wszystko jest spoko."

Fraza wykuta i monotonna.


Łza w dół policzka spływa jej skromnie.

Czy ona byłaby zrobić to skłonna?

Nie chcę w to wierzyć, bo kocham ogromnie -

Miłość do śmierci, ma belladonna.




Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Wziąłem w garść siebie, a także kawę,

[...]

Co miałem chciałem wyłożyć na ławę -


Ale ten punkt wyjścia jest wspaniale sprytny! I dalej wcale niegorzej.

Zaloguj się aby komentować

Po długim, acz bardzo przyjemnym (przynajmniej w jego drugiej części) piątku, zasiadł Jerzy do komputera i z przykrością zauważył, że jest zobowiązany, ech.


No ale trudno. Obowiązek obowiązkiem jest, trzeba podrzucić jakiś sonet. Choć to nie będzie sonet. W XCVII edycji zabawy #nasonety zajmować będziemy się bowiem wierszem pięknym, który nie jest jednak sonetem. Wierszem, który wspaniale zinterpretował pan Marek Dyjak, a który jeszcze wspanialej napisał pan Konstanty Ildefons Gałczyński, a będzie to wiersz Serwus, madonna.


***

Konstanty Ildefons Gałczyński

Serwus Madonna


Niechaj tam inni księgi piszą. Nawet

niechaj im sława dźwięczy jak wieża studzwonna,

ja ksiąg pisać nie umiem, a nie dbam o sławę -

serwus, madonna.


Przecie nie dla mnie spokój ksiąg lśniących wysoko

i wiosna też nie dla mnie, słońce i ruń wonna,

tylko noc, noc deszczowa i wiatr, i alkohol -

serwus, madonna.


Byli inni przede mną. Przyjdą inni po mnie,

albowiem życie wiekuiste, a śmierć płonna.

Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie -

serwus, madonna.


To ty jesteś, przybrana w złociste kaczeńce,

kwiaty mego dzieciństwa, ty cicha wonna -

że rosa brud obmyje z rąk, splatam ci wieńce -

serwus, madonna.


Nie gardź wiankiem poety, łotra i łobuza;

znają mnie redaktorzy, zna policja konna,

a tyś matka moja, kochanka i muza -

serwus, madonna.



***


Znów podły układ rymów ABAB nie pozwala na zgrabne ucięcie utworu po czternastu wersach, więc rymujemy albo do dwunastu (słowa pogrubione) albo do szesnastu (słowa pogrubione oraz pogrubione i pochylone).


Nie podejrzewam, że ktoś do nas dołączy, więc zasad nie podaję - wydaje mi się, że są one znane. W razie czego proszę pytać, ktoś na pewno odpowie. Kończymy w przyszły piątek, dziękuję.


Dobrej zabawy!


#zafirewallem

#nasonety

#diproposta

Zaloguj się aby komentować

Jako, że nasz kolega @pingWIN ma gorszy czas, bo męczy go jesień, postanowiłem, że tematem dzisiejszego #naczteryrymy będzie sposób, by go rozweselić. Miałem tylko jakieś 40min, to namalowany obrazek tematyczny jest ... no ale musi starczyć. xD

Temat: Rozweselamy @pingWIN - punkty bonusowe za kreatywność w sugestiach co może zrobić, by docenić obecną porę roku.
Rymy: dzień - jesień - się - tę

Trochę większa wolność rymowa, by dać wam pole do popisu. No chyba, że kolegi nie lubicie. Wtedy nie trzeba rozweselać... No przecież, że go lubicie. xD
------

Dobra zrąbałem rymy. Trzeba przeżyć, bo miałem ciężki dzień. xD
#zafirewallem i trochę #dziwenrysuje

9e7e0e72-eceb-4b24-acaf-a19fd83d3f07

Wreszcie się stało, nadszedł ten dzień,

On już zapłakany krzyczy: "tylko nie jesień!"

Zacisnął poślady, w garść zebrał się!

Lont się dopalał - jeb - opuścił armatę.


@pingWIN czyli klasycznie. xD

I cyk, drag and drop obrazków. Mam nadzieję, że nikt mi tej opcji nie usunie. xD

5192ced9-d856-4e37-8688-5e32c9ac9b97
a7c13db6-ee57-464b-84e0-9595e418740c

@Dziwen Ale piękny obrazek spod pędzla samego DziVinci'ego

Długi, deszczowy dzień
Ponury, toż to jesień
Coraz mniej chce się
Dziękuję za sztukę tę

Choć krótki i ponury staje się dzień,

I w życie wepchnęła się jesień,

To nie dam szarości zdeptać się,

Ciepło w @pingWINa się wtulę.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Kolega @Piechur zamknął już co prawda XCVI edycję naszej zabawy #nasonety, ale że wytwór był już "in progress", to przecież nie mogłem nie skończyć. Zamieszczam zatem pod tagiem, ale bez oznaczania, że to diriposta, bo nią już niestety być nie może. Tak, czy siak - jak zwykle życzę Państwu miłej lektury

Po lecie poeci się jesienią

Gdy w kalendarzu kartka się zmienia,

I zaczynają się liście czerwienić,

Wtedy powoli, tak od niechcenia,

Poeci wychodzą się pojesienić.


Zwiędłego liścia im estetyka

Każe malować złotym kolorem,

I gdy przed deszczem każdy umyka,

Że "krople się perlą", piszą z uporem.


A kiedy w korku ponownie utykasz,

Z powodu tej mgły co tworzy zatory,

Dla nich to aura magiczna, mistyka...


Epitety wciąż tworzą i metafory,

Z grafomana wdziękiem, czy wierszoklety,

Gdy ja tu moknę. Po prostu. Jak kretyn.


#zafirewallem #nasonety #niestetyniediriposta więc tylko #wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

#podsumowanienasonety w XCVI edycji


I oto piątek nastał, a noc się w dzień zamienia

Czas więc by obowiązków swoich przykrych dopełnić

Chociaż w #zafirewallem poeci mieli lenia

I żaden #diriposta nie spróbował popełnić


Wszystkie ptaszki zamilkły - wszystkie, oprócz Jerzyka

Który dla całej reszty niech będzie lśniącym wzorem

Śpiewał jak światło z cieniem znów po Gorzowie bryka

I nasrał biedny w pory, może trochę nie w porę


I co go teraz w zamian za wszystko to spotyka?

Za to, że do pisania jak zazwyczaj był skory?

Tańczył @George_Stark samotnie w edycji tej walczyka

A zatem będzie musiał kolejną sam otworzyć


Bo tak to już wygląda w konkursie #nasonety

Przegrywa się na szczęście, wygrywa się - niestety

@Piechur Piękny wiersz, ale DLACZEGO TAK WCZEŚNIE?

Tu jest bardzo dużo osób odmiennie gospodarujących czasem i uważam, że to podpada pod dyskryminację.


A koledze @George_Stark gratuluję, jak zwykle ze szczerego serduszka.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#naopowiesci #zafirewallem


Rok 2037 لَنْدَن (Londyn)


Deszczowy październik, Alan Polec stoi w kolejce do punktu kontrolnego przy autostradzie m25, robi to od 7 lat 2x w tygodniu mimo to za każdym razem odczuwa wewnętrzny niepokój...

Pod podłogą przerobionego forda Transita wiezie wyroby z wieprzowiny. Niegdyś transport mięsa wieprzowego nie był niczym dziwnym, jednak wszystko zmieniło się 7 lat temu gdy jak on to zwykł mawiać Londyn został podbity przez okupanta.


Rok 2030 Londyn


Nastroje w mieście są napięte, Alan Polec od dobrych 25 lat pracuje w przetwórni mięsa we wschodnio Londyńskiej dzielnicy Leyton. Od dłuższego czasu było wiadomo, że coś się szykuje, niegdyś mniejszość dzisiaj zdecydowana większość arabska podburzana przez swoich imamów opłacanych petrodolarami, coraz śmielej wychodziła na ulicę organizując się w bojówki. feralnego dnia Alan miał w pracy dniówkę, po godzinie 3PM jak zwykle miał w zwyczaju pożegnał się z kolegami z pracy i poszedł do pobliskiego pubu napić się pinty piwa.

Los jednak miał dla niego inne plany.

5 kroków za bramą zakładu do Alana podeszła grupa zamaskowanych mężczyzn, nie znał arabskiego, nie wiedział co od niego chcą, jednak Alan miał w sobie ułańską fantazje w końcu jego dziadek Mieczysław Połeć był żołnierzem AK podczas 2wś, jego ojciec Sławomir Połeć w czasach młodości był w związkach antykomunistycznych więc i Alan miał w sobie "gorąca Polską krew" która nie pozwoliła mu uciekać, wręcz przeciwnie, napastnicy nie musieli długo czekać aż Alan wyciągnie z rękawa nóż masarski z którym od pół roku się nie rozstaje gdy tylko opuszcza swoje mieszkanie.

3 szybkie pchnięcia i 2 z 5 napastników leży, sytuacja była na prawdę dynamiczna, 2 leży, 3 się patrzy i nie wie co robić, jednak na nieszczęście Alana dał się podejść, nie zauważył że jeden z przeciwników podszedł go od tyłu i wymierzył mu cios rozbitą butelka prosto w szyję...

Alan padł, dookoła było pełno krwi, zaczął padać deszcz, Alanowi zrobiło się ciepło, czuł jakby ktoś rozpalił obok niego ognisko, jakby iskierki ognia strzelały mu prosto w twarz... Przed oczami zrobiło się ciemno...


2 miesiace później لَنْدَن (Londyn).


Pik... Pik... Pik...

Pikanie było pierwszym co usłyszał Alan Polec po wybudzeniu się ze śpiączki, nikogo obok nie było, zresztą kto miał być skoro Alan był typem samotnika, nie miał rodziny ani przyjaciół.

Leży bez ruchu patrzy się w sufit, 2 miesiące w śpiączce doprowadziły do takich przykurczów, że nie może nawet ruszyć głową by dokładnie rozejrzeć się po sali, jedyne co rzuca mu się w oczy to arabski półksiężyc wiszący na ścianie...


Siostro Emma! Pacjent się wybudził!


Usłyszał, jednak nie mógł nawet przekręcić głowy by zobaczyć kto to krzyczy.

Nagle nad nim pojawiły się dwie osoby raczej kobiety, ale ciężko stwierdzić co tak naprawdę kryło się pod burką...

Co... Coo... Co się stało? Wybełkotał Alan


Proszę się nie martwić, był Pan ofiarą napaści, przypadkowy przechodzień Pana znalazł ledwo żywego na chodniku i przetransportował Pana do naszego szpitala moorefields hospital. Pozszywalismy Pana ale stracił Pan sporo krwi, był Pan w śpiączce 2 miesiące niestety wiele się przez ten czas zmieniło...


Pod nieobecność Alana Londyn został wywrócony do góry nogami... Arabskie bojówki terrorem przejęły miasto, Król uciekł do Liverpoolu zostawiając miasto na pastwę losu nie widząc już dla niego ratunku, zresztą kto miał je ratować jak 3/4 policji dołączyło do bojówek. Można powiedzieć, że miasto zostało podbite bez wojny...

Na mocy umowy między rządem brytyjskim a nowopowstalym rządem Londonistanu granice zostały wyznaczone na obwodnicy m25 a rząd brytyjski uznaje enklawę jako niepodległe terytorium. Co ciekawe za Londynem podobne aspiracje ma Birmingham ale to już temat na inną opowieść...


Alan obudziwszy się w nowej rzeczywistości szybko się dostosował, można by powiedzieć, że nawet wyczuł okazję do dobrego zarobku, widać opowiadania ojca jak to szmuglował fanty z Berlina Zachodniego nie poszły na marne. Dość szybko zaistniał w podziemiu, otworzył nielegalny bar na tyłach swojego domu przy Abdul (niegdyś essex) road, gdzie serwował wszelkiej maści alkohole robione w piwnicy, był też chyba jedynym we wschodnim Londonistanie który oferował wieprzowinę.

Dosyć szybko rozbudował sobie siatkę kontaktów, tuż za obwodnica m25 w miejscowości Cuffley otworzył mała masarnie skąd pozyskiwał mięso do swojego pubu. Miał ugadanych strażników granicznych, za odpowiednią opłatą jego ford transit zawsze był czyściutki. Jednak nie wszystko trwa wiecznie...


Feralnego jesiennego dnia roku 2037 Alan Polec tak jakby coś przeczuwał, nie wiedział czy ten wewnętrzny niepokój spowodowany był deszczem i wichurą która nawiedziła wyspy czy czymś innym. Ciężko mu się było opanować stojąc w kolejce do przejścia granicznego...


Co to tak długo trwa do cholery?! Nigdy to tyle nie trwało! Mruczał pod nosem...


Wieprzowiny miał tyle, że aż resory w wysłużonym transicie się uginały, miał spore zamówienie bo szykował się na Halloween które miał zorganizować w swoim nielegalnym pubie, co jak co jak człowiek wypije to chce mu się jeść, a co jest lepszego pod bimberek niż marynowana słonina, boczek, pasztetowa czy bodaj i zwykła szynka...


Kolejka się trochę ruszyła, kolejne 30 minut i przyszła kolej na Alana, podjeżdża do budki strażniczej przy której miał być umówiony człowiek któremu zapłacił odpowiednią ilość szterlingów... Jednak coś jest nie tak pomyślał! To nie jest Mohamed, to ktoś inny do cholery jasnej!


Pot spływał po ciele Alana niczym woda z wodospadu Niagara, ciężko było mu ukryć zdenerwowanie, Mohamed szybko złapał haczyk i zaczął węszyć dokładniej... Nie zajęło mu dużo czasu by odkryć ślepa podłogę na pace Transita, mimo próżniowego pakowania wyroby wędliniarskie nadal pachniały i serio trzeba było być głupim by wierzyć, że bez łapówki da się od tak przejechać z takim towarem przez granicę... Alan próbował się ratować, oferował całą gotówkę co miał by tylko ten pościł go wolno, jednak nie wiedział, że Mohamed był młodym aspirującym strażnikiem granicznym i wolał awans niż łapówkę...


5 minut później Alan Polec leżał na asfalcie skuty kajdankami i z wycelowana w jego stronę bronią. Jednak jak już wiecie w ciele Alana płynęła słowiańska krew, nie pozwoliło mu to leżeć bezczynnie, szybki kop w krocze, obrót, ucieczka... Strach spowodował, że nie myślał o niczym, po prostu biegł bo biegł, nie wiedział dlaczego, nie wiedział gdzie po prostu biegł...


Nagle bah! Seria z karabinu bez trudu go dosięgnęła, Alan upadł na ziemię, strażnikowi nawet się nie spieszyło, mówił tylko "niech ten niewierny pies zdechnie"...




Jest ogień, jest ziemia, jest wiatr i jest woda, jest też Halloween

Jeżeli ktoś dotrwał do końca to się cieszę, jest to mój debiut, przepraszam za babole językowe, stylistyczne i wszystkie inne

b65ac747-4495-41a8-91f4-e0dc4954b89b

Zaloguj się aby komentować

To jeszcze jeden, zanim się spać położę z nadzieją, że obudzę się w jakimś maju albo może i w czerwcu:


***

Sierpień


No jak nie lubię ja października!

Ja października bym wolał unikać.

Październik jest u mnie przyczyną cierpień –

stąd w kalendarzu mam jeszcze sierpień.


Więc niech ten sierpień powisi jeszcze,

bo choć za oknem wiatry i deszcze

i noce długie, aż do wieczora,

i co dzień trochę zimniej niż wczoraj –


będę próbował lato zatrzymać!

Pomocna będzie D witamina,

lampa z słoneczną długością fali –

tak to spróbuję lato ocalić!



Tylko…

nie jestem przecież żadnym demiurgiem.

Cóż z tego, że kartki sobie nie urwę,

że patrzę na ten sierpień od świtu,

gdy szarość na niebie zamiast błękitu?


***


#wolnewiersze

#zafirewallem



Zaloguj się aby komentować

Pan Márquez miał swoją całkiem niezłą Miłość w czasach zarazy, no ale od roku 1985 świat trochę się zmienił (choć zarazę mieliśmy jakoś ostatnio), więc przychodzę z uaktualnioną odpowiedzią:



***



Miłość w czasach Tindera



Więc pierwsza randka? Tak moja droga?

Wszystkim się zajmę, nic się nie martw

bo u wybitnego już psychologa

mam opłaconą godzinę dla par.



---



A ponieważ wczoraj nastał dzień sądny i nikt nie dodał zadania w #naczteryrymy, to dziś dodam ja, choć wymyślać mi się nic nie chce – postapo w końcu:



temat: Tinder;

rymy: droga – martw – psychologa – par.



Proszę się dobrze bawić!



#naczteryrymy

#zafirewallem

Do zwycięstwa to będzie droga

o nic się moja droga nie martw

po to właśnie wyszłaś za psychologa

byśmy zwyciężyli w programie Czar par

Do miłości życia nie wiedzie ta droga

Jeśli nie masz dopasowań to siedź i się martw

Wnet będziesz potrzebował porad psychologa

Skąd przed Tinderem było tyle par?

Zaloguj się aby komentować

T

albo Litera Tura

A jeśli, jakimś wybrykiem natury,

światem zawładnąć by chciały tury?

Na ludzi wówczas patrzyłyby z góry…

jeśli w ogóle przetrwałby który.


Upadłaby wtedy ludzka kultura,

bo nic już chyba nie można by wskórać –

tury by miały do ludzi uraz

za puszcz wycinkę, chodzenie w skórach.


Pozbywszy ludzkiej się dyktatury

przeszłyby tury szybko w futuryzm

i zaturzyłyby zaraz Zurych,

Pekin, Chicago, Kalkutę, Turyn.


W miastach siedziałby tury biurach,

w pełnym make-upie, modnych fryzurach,

do pracy chodziłyby w garniturach,

woziłyby się w szpanerskich furach.

Sen z powiek spędzałyby im faktury

szefowie, sąsiedzi, wyniki matury;

nie miałby czasu ni na lektury,

na filmy, teatr czy inne bzdury.


A wywrotowcy w tajnych broszurach

głosiliby: „To nie jest życie, to jest tortura”

i wielkie by T pisali na murach:

symbol wolności – Litera Tura.

***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

O kurde bele, kto to nadzoruje? Biedny @bojowonastawionaowca pewnie, zaraz będzie musiał zrezygnować z kariery naukowej, żeby móc cały czas poświęcić na pieszczenie hejto

@entropy_ ale to nie była żadna aktualizacja ten pasek jest z nami od bardzo dawna (sporadycznie wykorzystywany). Z uwagi na mnogość konkursów użytkownikóœ w ostatnich dniach postanowiliśmy go odpalić

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Nie ma to jak dostać odrobinę ciepła od dobrej duszy w chłodny, deszczowy, jesienny poranek. Dlatego w odpowiedzi, a bardziej nawet w podziękowaniu za Wiersz z tramwaju koleżanki @KatieWee, przesyłam swój Wiersz z autobusu.


Wiersz z autobusu

Na przystanku stoję, moknę - bo pada,

Nie mam parasola - włosom mym biada,

Za kołnierz mi kapią kropelki deszczu…

Wtem jakaś błogość rozwiewa dreszcze,

Ciepełko w kieszeni niczym z grzejnika,

Gorący telefon! Włączam i czytam…

To Katie złapała jeden dzień lata,

I chrupie go w wersach jak w ustach sałatę,

Więc pytam grzecznie: „Czy gryza mogę?”

I przestępuję już z nogi na nogę,

Z niecierpliwością na odpowiedź czekam,

(przypomnę Państwu, że deszczem ociekam)

Empatii po chwili odbieram drobinkę -

Od Katie, lata dostałem kruszynkę,

I już jest cudownie, jak w Konopnickiej bajkach,

Więc chowam telefon - niech grzeje mnie w jajka...


O kurka! Niestety zakończyć wiersz muszę,

Przystanek zgapiłem swój w autobusie!

#zafirewallem #wolnewiersze #wierszezautobusu

Zaloguj się aby komentować

Wiersz z tramwaju 2


schowałam sobie na później

jeden słoneczny letni dzień

zachowałam go w głowie

tam gdzie trzymam urodziny, koty i nowe książki


i teraz gdy stoję w deszczu na przystanku

mogę go sobie wyciągnąć

ogrzać dłonie

possać trochę, może lekko nadgryźć


i udawać, że to wszystko wokół

mnie nie dotyczy


#wolnewiersze #wierszeztramwaju #zafirewallem

Że też sam nie pomyślałem o tym, żeby sobie taki słoneczny dzień schować na później, ech. Czas chyba skończyć z tym YOLO.


Na szczęście, mimo że nie mam czego possać ani lekko nadgryźć, mogę udawać, że mnie to wszystko nie dotyczy pod kołderką. Letnią kołderką, pod którą trochę mi jednak zimno.

Zaloguj się aby komentować

Spóźnienie

Poszedł @Piechur na spacer do lasu,

Zamyślił się, i w siną zapatrzył dal,

Ale wróćże @Piechurze “zafirewal”,

Bo naczteryrymy zabraknie nam czasu.

Zaloguj się aby komentować

No to może ja...


Temat: Burza

Rymy: wiatr - rozdziela - świat - otwiera


Rymujemy używając powyższych słów, mniej więcej na zadany temat.

Wygrywa osoba, która będzie miała najwięcej piorunów do jutra do 20 i ona rozpocznie jutrzejszą edycję.



#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

sireplama userbar

Zaloguj się aby komentować

Widzę, jak wkraczasz w ten gęsty dym

Nie mogę ci pomóc, chociaż chciałbym

Zostaniesz na zawsze już w mieście tym

Echo dopowie twemu krzyku rym

Zaloguj się aby komentować

Wracamy, Drodzy Państwo, do tradycji. Nawet jeśli ten powrót do tradycji odbędzie się kosztem zlekceważenia zasad, co w zasadzie również jest w naszym przypadku tradycją:

***

W pory


A gdym już nie mógł wytrzymać ciśnienia,

chociaż tak bardzo chciałem być dzielny –

na stacji zrobić, com miał do zrobienia,

bo ucisk na zwieracz miałem cholerny.


Jechałem wtedy w stronę Kraśnika,

a dookoła nic – tylko pole!

organizm zaś wysłał mi komunikat,

że skończy się to chyba errorem.


Aż po horyzont żadnego rolnika,

tylko te plony czekają na zbiory

i jakiś zając po polach kicał…

A ja zesrałem się wtedy w pory.


***

#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować