
Społeczność

Społeczność
Zaloguj się aby komentować
Pierwszy deszcz od kilkunastu dni i akurat jak przechodziłem przez park. Woń petrichoru cudownie unosi się w powietrzu. Nawet nie pamiętam kiedy aż tak intensywnie było to czuć
#deszcz
Zaloguj się aby komentować
#austria #kalkalpen Największy minus mieszkani w alpach wapiennych, to ze czasem spadną głazy wielkości samochodów na ulice i trzeba dodać 4+40km na objazd zablokowanej drogi do pracy xD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jan Frycz RIP
#wiadomoscipolska #hejto
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Polecam trwajaca w media expert promocje na tabsy do zmywarki. 280 szt 70 zl.
#promocje #mediaexpert

Zaloguj się aby komentować
Mam głupie pytanie, a tak się składa że jesteście jedynymi osobami, którym mogę je zadać i liczyć na jakąś sensowną odpowiedź :D
A mianowicie zauważyłem, że większe firmy, małe firmy, freelancerzy, złote rączki i cała reszta ekip z branży budowlanki, wykończeniówki, przemysłu i pokrewnych branż, jeśli chodzi o narzędzia pracy dzielą się na dwie główne grupy:
1. dziady
2. i ci drudzy którzy mają cały sprzęt, albo prawie cały sprzęt potrzebny do pracy
Mam kilku znajomych z branży budowlanej i wykończeniowej, znam dobrze 2-3 firmy wykonujące specjalistyczne prace w przemyśle i zauważyłem, że to czym pracują nie zależy wcale od zarobków ze zleceń. Kiedyś myślałem, że fachowcy z bieda narzędziami są po prostu słabiej zarabiającymi, pracują tym na co ich stać, nadrabiają braki fachem w ręku, ale po czasie mam wrażenie, że to jest jakiś stan umysłu.
Ostatnio obserwowałem właśnie znajomą firmę z grupy pierwszej, czyli dziadów, narzędzia zawsze najtańsze dostępne, zawsze absolutne minimum, niekoniecznie wystarczające minimum do normalnej pracy i chłopaki muszą "drutować", męczyć się, poświęcać więcej czasu.
A w odstępie tygodniowym miałem okazje obserwować drugą ekipę, przy tej samej pracy, ale właściciel tej drugiej firmy to narzędziowy freak
Oczywiście obydwie ekipy zarobiły tyle samo, zleceniodawca wziął dwie różne ekipy bo zależało mu na czasie, a ta pierwsza nie wyrobiłaby się z dwoma zleceniami jednocześnie dlatego mialem okazje obserwować dwie te ekipy.
Ktoś może bliżej związany z jakąś branżą ma swoje przemyślenia i się wypowie? Pytanie z czystej ciekawości bo sam w żaden sposób nie jestem związany z takimi pracami.
#budownictwo #majsterkowanie #diy
@-nvm- wypowiem sie - jak juz niektorzy wskazali, jednym z powodow jest brak zaufania do pracownikow. Jesli delikwentom hehe "gina" narzedzia, psuja sie nad wyraz czesto (rozpierdalaja je) to kupowanie super sprzetu nie wydaje sie najlepszym pomyslem. Drugim powodem moze byc januszostwo szefa. Tak czy inaczej - gdyby mu sie to nie spinalo finansowo to raczej robilby inaczej.
Jak sie ma zaufanych ludzi to mozna zainwestowac i w sprzet i w prezencje
@-nvm- U mnie jest inaczej. Moja ekhm konkurencja, firma typu "drucik, trytka" busy miała z roczników 2012-2015. Co skutkowało tym że często ich towar nie poleciał bo bus zesrał się na trasie. Zatrudnienie umowa zlecenie za naprawdę średnią jak na Polskę kasę też skutkowało przemiałem ludzi i kolejne akcje typu kierowca zgubił się na lotnisku, towar nie poleciał. Po pół roku Góra powiedziała wystarczy, zrywamy kontrakt z winy przewoźnika, wypierdalać. I skończył się Januszowi torcik bo Góra już nie dopuści go do żadnego przetargu. A takiej kasy gdzie indziej to on nie będzie miał. Czyli czasem warto inwestować w sprzęt i ludzi.
@kto3 praca akurat taka, że jakość okaże się po latach, a estetyka nieistotna w zasadzie, ale według mnie ta z lepszym sprzętem zrobiła ładniej. To znaczy ocenić można to po detalach typu równo docięte koncówki śrub, przycięte trytki a nie zostawione pół metrowe kikuty itp. No, a jeśli chodzi o czystość po robocie to zdecydowanie ta wyposażona wygrała bo pozamiatali po sobie plac, a nikt tego nie oczekiwał, pozbierali wszystkie śmieci w worki, poukładali worki i pozostały materiał. A ta pierwsza zostawiła cały syf na placu.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#systemkaucyjny #butelkomaty
Nie lubię zbierać kaucyjnych opakowań, wolę wymieniać na bieżąco.
Idąc do pobliskiego Dino - zabieram zazwyczaj jakieś 2-3 butelki/puszki kaucyjne, by wrzucić do automatu, wypluje mi kupon na złotówkę lub dwie i lecę na zakupy.
Ale... w połowie przypadków moich wypadów zakupowych butelkomat nie działa - a to trzeba wyczyścić, a to przepełniony - zanim przyjdzie pracownik to naprawić to mija sporo czasu, po zakupach zachodzę jeszcze sprawdzić to nigdy nie działa jeszcze.
Więc zabieram te gówna z powrotem i ostatecznie chcę czy nie chcę i tak zbieram. Ech.
Ostatnio rozmawiałam z jedną z Pań z Lidla, przyznam, że poszłam do niej poirytowana, że kolejka stoi a automaty nie działają. Powiedziała tylko, że jak ktoś będzie wolny to podejdzie. Później jak już skończyłam zakupy, zaglądałam do tej pani i powiedziała, że mają mało pracowników na sklepie a ciągle te maszyny się psują, że wystarczy że ktoś wrzucił jedna brudna butelkę i już czujnik trzeba czyścić. Ogólnie że wszystkie pracownice mają dość tych maszyn. Podsumowując bardzo współczuję niczemu winnym pracownikom, którzy muszą się z tym użerać i z frustracja ludzi co chodzą w kółko z tymi butelkami bo sprzęt nie działa ...
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1167 + 1 = 1168
Tytuł: Kurier wolności. Jan Nowak-Jeziorański
Autor: Jarosław Kurski
Kategoria: biografia
Wydawnictwo: Agora
Format: papierowa
ISBN: 9788326828553
Liczba stron: 447
Ocena: 7/10
Zaczyna się urlop to i można zacząć systematyczne nadrabianie książek.
Zakładam, że postać Nowaka-Jeziorańskiego jest powszechnie znana i nie muszę pisać, o kim jest ten biogram. I nie chciałbym, by ktoś wyprowadził mnie z błędu, bo są pewne granice ignorancji.
Kurski zapewniał, że książka ma przede wszystkim popularyzować życie i dokonania Jeziorańskiego. To zadanie zostało spełnione. Kurski nie napisał na szczęście mdłej laurki, zwrócił uwagę chociażby na trudny bohater Jeziorańskiego. Tam gdzie trzeba skrytykować poważnie to krytyka jest kierowana, tam gdzie wadę można potraktować z przymrużeniem oka to wprowadzana jest anegdota. Jednocześnie autor nie ukrywa, że znał się z Jeziorańskim, broni go na łamach książki tam, gdzie był niesłusznie atakowany (a w naszym nieszczęsnym polskim piekiełku o atak nie trudno), szanował go, do prac nad książką usiadł jeszcze za jego życia Jeziorańskiego, by tylko zdążyć podpytać o jak najwięcej szczegółów. Szacunek nie przechodzi jednak w bałwochwalstwo, Kurski parokrotnie przypomina, że odzyskanie niepodległości to zasługa wielu innych Polaków, gdzie pomogli Jeziorańskiemu. To się ceni. Zresztą bohater książki też był na tym polu uczciwy i był pod wrażeniem m.in. nieznanych nam szeregowych pracowników na kolei, portach itd., który wspierali go podczas misji kurierskich, co tylko dobrze świadczy także o Jeziorańskim.
Przeglądając opinie na lubimyczytac.pl jeden z internautów zasugerował, że nie jest to biografia, a zbiór esejów o Jeziorańskim. Coś w tym może być. Nie mamy tutaj rozdziałów ułożonych według chronologii, a tematów.
Jest jeden rozdział, który moim zdaniem nie pasuje do całości, w którym to Jeziorański robi za tło. Jest cały rozdział o relacjach Jeziorańskiego z Michnikiem, gdzie naczelny Wyborczej staje się bohaterem pierwszego planu. No niekoniecznie powinna być taka forma. Ale cóż, wszystko zostaje w Agorze. No i dla porządku muszę odnotować, że trochę zbyt dużo miejsca poświęcono naszej polskiej emigracji w USA. Tu chyba jednak nie dało by się wiele skrócić, aby zrozumieć działalność Jeziorańskiego w USA i jego lobbowanie na rzecz akceptacji Polski w NATO, no środowisko to jest tak specyficzne, że wyjaśnianie wszelkich konfliktów pomiędzy Jeziorańskim a działaczami polonijnymi wymaga szerszego kontekstu.
Pierwsze wydanie ukazało się w 2005 roku. Ja czytałem wydanie II z 2019 roku, które w zasadzie jest reprintem pierwszego (a przynajmniej nie zaznaczono poprawek i uzupełnień względem wydania pierwszego). Wydanie II zapewne ukazało się w związku z premierą „Kuriera” Pasikowskiego.
Prywatny licznik: 34/50
#bookmeter #czytajzhejto #bapitankombaczyta

Zaloguj się aby komentować
Ehh no i znowu w bolzdze - jak swietnie wrocic na nasz dziki drogowy wschod - zezygac sie idzie #zalesie #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
W pobliżu miasta Ottawa w stanie Illinois znajduje sie "Volvo island" - Maleńka wyspa, na której od ponad 14 lat stoi Volvo S80.
Samochód otacza woda, która w najgłębszym miejscu ma około 12 metrów.
https://en.wikipedia.org/wiki/Volvo_Island
#ciekawostkizdupy #gownowpis #motoryzacja #usa

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Radiowe kalendarium - Sierpień
1921 - W Warszawie, w prywatnym mieszkaniu przy ulicy Chmielnej odbył się pierwszy kurs odbioru i nadawania alfabetem Morse'a . Zorganizowali go harcerze, druhowie Konrad Potocki i Witold Rychter. Następnego roku zorganizowano tak kurs w czerwcu w Kazuniu niedaleko Modlina . W 1921 roku, w październiku - Chorągiew Warszawska przeprowadziła szkolenie instruktorów nauki telegrafii – kilkudziesięcioosobowej grupy. W grudniu 1923 r. absolwenci tych kursów założyli Radioklub Harcerski. Kierowali nim druh Konrad Piotrkowski i kol. Władysław Arnold Trembiński - TPAD. To właśnie absolwenci tych kursów, już jako członkowie klubu prowadzili w dniu 24 lipca 1924 roku udaną transmisję z występu chóru "Harfa”, który pod dyrekcją prof. Lachmana koncertował na terenie Politechniki. Impreza ta była jednym z punktów Wystawy Radiowego Sprzętu w Warszawie zorganizowanej przez Harcerski Radioklub Warszawy. Niestety - ale działania tego Radioklubu nie podobały się wcale Dyrekcji Generalnej Poczt i Telegrafów , która uważając je za nazbyt śmiałe według obowiązujących wtedy przepisów - trybem natychmiastowym wydała zakaz działalności Harcerskiego Radioklubu. Był to dla tego klubu bardzo bolesny zakaz. Ponieważ po początkowym okresie działalnośći na tak zwanych "iskrówkach" - zaiwestowali oni duże pieniądze w budowę sprzętu, który określany był wtedy mianem "skomplikowanego"- duży klubowy nadajnik lampowy .
#radiofakty #radiokalendarium #historia #ciekawostki #radio
Zaloguj się aby komentować