Hindus ze slumsów startuje w Milionerach i dobrze sobie radzi, za co zostaje aresztowany przez policję, no bo jak to tak, inteligentny Hindus?! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Pamiętam jeszcze hype wokół całego filmu. Po seansie mam wrażenie, że te 10 nominacji i 8 Oscarów to poleciało za sztuczki montażowe z Obywatela Kane'a - dziadki z Akademii pewnie poszczali się ze szczęścia, jak zobaczyli te wszystkie kadry holenderskie, żabie perspektywy i retrospekcje (swoją drogą, nawiązywanie do klasyków z lat 40. w XXI w. jest już nieco passe - jakby reżyser zastosował sztuczki techniczne z kina hinduskiego, to by dopiero było epickie dzieło ( ͡° ͜ʖ ͡°) )
Imo film nierówny, pierwsza połowa pokazująca ciężkie życie w slumsach świetna, od spotkania po latach z Latiką Slumdog staje się banalnym melodramatem.
Opowiada historię szlachetnego i odważnego pirata walczącego z brytyjskimi kolonizatorami w XIX-wiecznej Azji Południowo-Wschodniej.
W roli Tygrysa - Steve Reeves.
Z ciekawostek
Odrzucił propozycję głównej roli w filmie Doktor No , jak i - Za garść dolarów. Żonaty z polką - Aline Czartjarwicz znaną jako ks. Halina Czetwertyńska.
Adaptacja sztuki Terence'a Rattigana. UK, lata 50. Hester odchodzi od sporo starszego, bogatego męża do młodszego kochanka, byłego pilota RAF. Nowy związek nie przynosi jej jednak szczęścia.
Z jednej strony świetna rola Rachel Weisz oraz wysmakowana strona wizualna. Z drugiej strony, fabuła niezbyt interesująca (wtórna wobec Anny Kareniny i melodramatów z czasów Złotej Ery Hollywood), dodatkowo za bardzo rzucało się w oczy teatralne pochodzenie dzieła, jakby reżyser jedynie pobieżnie dostosował Glębokie błękitne morze do języka filmowego. Trochę wyszedł niewypał, ale myślę, że historia sprawdziłaby się w rękach Wong Kar Waia.
Prowadzący wieczorny talk-show zaprasza do swojego programu gości związanych ze zjawiskami paranormalnymi w celu podbicia tonącej oglądalności.
Fajny, mały film z elementami horroru, ale w żadnym momencie nie wywołujący strachu ani przesadnego napięcia. Pomysł na pomieszanie w obrazie stylów trochę paradokumentu, trochę talk-show z lat 70., trochę zakulisowego życia był całkiem spoko i chociaż nie zawsze trzymało się to kupy, to oglądało się nieźle. Ogólnie na plus zadziałał stosunkowo krótki czas trwania filmu, co sprawiło, że format się nie przejadł. Polecam na szybki, wieczorny seans.
Fun fact: Postać Carmichaela Haiga (w tej roli Ian Bliss, którego część osób może kojarzyć jako Bane'a z Matrixów Rewolucje i Reaktywacja) była wzorowana na znanym sceptyku aktywnie walczącym z wszelką szarlatanerią, Jamesie Randim, który zmarł w 2020 roku.
Kolejna misja księżycowa Amerykanów zyskuje zainteresowanie mediów dopiero, gdy na pokładzie statku dochodzi do groźnej awarii.
Taki sztampowy, pełen patosu i podniosłej muzyki film z Tomem Hanksem z lat 90. Reżyser używa wszystkich możliwych sztuczek, żeby z pracy naukowców i inżynierów, którzy starają się rozwiązać nawarstwiające się problemy, wykrzesać dramatyzm, a nawet trochę akcji. I, kurczę, udaje mu się to. Jest tu masa schematów i wątków przewijających się w innych produkcjach tamtego okresu, ale w dalszym ciągu ogląda się to dobrze. Polecam osobom, które pod koniec ubiegłego wieku dyskutowały o amerykańskich filmach.
Fun fact: Wiele scen pokazujących stan nieważkości zostało nakręconych dzięki lotom parabolicznym, których na potrzeby filmu wykonano ponad 600. Pojedynczy lot zapewniał ok. 25 sekund stanu nieważkości.
Ultimate Janusz wyzyskujący uchodźców wojennych zaprasza na wycieczkę po swoim kołchozie grupkę rozwydrzonych bachorów i ich pie⁎⁎⁎⁎⁎⁎ętych rodziców.
Nawet mi się spodobał ten specyficzny, groteskowy klimat z podskórnym creepy vibem, ale im bliżej końcówki, tym film mniej ciekawił, a końcówka zrobiona jakby trochę na odwal, oczekiwałam bardziej wyrazistego finału.
@4pietrowydrapaczchmur sorry ale nie wierzę w to, ciało to jeszcze, bo znam 50-latki wyżyłowane, ale nie twarz, chyba że ma dostęp do najlepszych specjalistów na świecie
Ziemie Odzyskane, 1945. Andrzej Kenig, weteran powstania warszawskiego i były więzień obozu koncentracyjnego, dołącza do grupy kierowanej przez dra Mieleckiego mającej za zadanie zabezpieczyć poniemieckie miasteczko Siwowo i przygotować go na przyjazd repatriantów. Po przyjeździe na miejsce Kenig orientuje się, że grupa Mieleckiego zamierza ukraść co cenniejsze sprzęty i sprzedać je na czarnym rynku.
Dzieło interesujące, choć mam wrażenie, że obecnie nieco zapomniane. Ciekawa historia umiejętnie bawiąca się konwencjami westernu + świetne role aktorskie. Tylko momentami jest zbyt statycznie, można by z 10 minut wyciąć i film nic by nie stracił.
NY 1862 rok. Syn dawnego przywódcy niegdyś potężnej irlandzkiej bandy przybywa do miasta, by zemścić się na Billu Rzeźniku, zabójcy ojca i szarej eminencji robotniczej dzielnicy Five Points.
Podczas seansu miałam wrażenie, że Scorsese tak bardzo chciał nakręcić film o mrocznej stronie XIX-wiecznego Nowego Jorku, kontrastujący z wyrafinowanym światem wyższych sfer z Wieku niewinności (polecam btw, świetny film), że dla pokazania brudu i patologii robotniczych dzielnicy olał nieco fabułę. W pierwszej połowie film sprawia wrażenie, jakby twórcy nie wiedzieli, w którym kierunku poprowadzić historię, generalnie ma się odczucie, że to bardzo przydługi i dość banalny wstęp. Dopiero w momencie wybuchu drugiej wojny między gangami akcja nabiera tempa. Imo Gangi Nowego Jorku lepiej sprawdziłyby się w roli miniserialu.
Świat przedstawiony to największy atut tego filmu.