Zdjęcie w tle

Społeczność

Filmy

839

313 + 1 = 314

Tytuł: Niebo nad Berlinem (tytuł oryginału: Der Himmel über Berlin)

Rok produkcji: 1987

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Wim Wenders

Czas trwania: 127 minut

Ocena: 9/10


Recenzja nr 5 z 5: Kraj pochodzenia - Niemcy / Francja


Zacznę od cytatu:

The mystery of life isn't a problem to solve, but a reality to experience.

Cytat ten nie pochodzi z tegoż filmu, ale perfekcyjnie oddaje myśli, jakie chodzą po głowie po jego obejrzeniu. Sam cytat jest fragmentem z Duny, Franka Herberta, ale i tam jest tylko parafrazą słów filozofa Sørena Kierkegaarda.


Wracając jednak do filmu - mamy tu historię aniołów, poruszających się wśród śmiertelników, poznających, analizujących i notujących ich myśli, odczucia oraz lęki. Sami aniołowie niestety nie odczuwają zbyt wiele - jedynie bacznie obserwują, będąc biernymi świadkami wydarzeń od tysięcy lat. Nieraz widać, że chcieliby bardzo pomóc ludziom, których wysłuchują, ale nie mają takiej możliwości, gdyż są kompletnie niematerialni, niesłyszalni i niewidzialni. Wraz z biegiem czasu, pod wpływem tego, co usłyszał w głowie przestraszonej akrobatki cyrkowej, jeden z aniołów postawia odmienić swój los i zrezygnować ze swojej anielskiej formy, przeistaczając się w człowieka.


Więcej fabuły spoilerować nie będę, więc przejdę od razu do ogólnych wrażeń. Film jest niebywale poetycki, skłania do refleksji na temat tego po co żyjemy, i co czyni życie wartościowym. Przekaz jest raczej pozytywny, na pewno dużo bardziej pozytywny niż pozostałych filmów jakie dzisiaj wrzucałem. Kadry są ciekawie zbudowane, i nie można tez nic zarzucić pracy kamery. Muzyka jest ok, choć nie jest czymś co zapamiętałem z tego filmu.


Chyba, przy odrobinę lepszej muzyce i kadrach bardziej w stylu Tarkowskiego, bym dał 10/10.


TL;DR: Świetny film, jeśli kogoś nie odstrasza koncepcja melodramatu egzystencjalnego, to warto obejrzeć.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

fe37b466-b900-47ec-8e44-5f9a11152ce8

Zaloguj się aby komentować

312 + 1 = 313

Tytuł: Amadeusz

Reżyseria: Miloš Forman

Czas trwania: 3h

Ocena: 10/10


Trzeci seans w życiu, drugi z wersją reżyserską. Seans obiecany fance filmów kostiumowej - mojej mamie już kilka tygodni temu więc nadszedł w końcu czas na wspólne obejrzenie, a że film owy znakomity to żaden problem obejrzeć znowu.


Zamiast rozpisywać się o genialności tego obrazu wypiszę ot parę swoich myśli.


Pamiętam, że gdy pierwszy raz obejrzałam ten film na drugi dzień pognałam do sklepu i kupiłam CD z Requiem Mozarta i słuchałam tego do zdarcia (teraz też słucham gdy to piszę!).


Pamiętam też, że na studiach na zajęciach z muzyki wykładowczyni pokazała nam fragment "Amadeusza" jako przykład niezwykłego połączenia/przyłączenia obrazu z muzyką. Było to tak proste a zarazem odkrywcze, wspominam to bardzo miło.


Ten film przetacza się co jakiś czas w mojej filmowej przygodzie i zawsze kończy tak samo - jako arcydzieło. Jako sztos, jako 10/10. Nie sposób chyba lepiej przekazać muzycznego geniuszu człowieka na takim przykładzie Mozarta, jak to zrobił Milos Forman.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

6acd9a5a-3aa4-44a6-adde-cc0109b067e0

Zgadzam się, świetny film. Ciekawi mnie czy Mozart był w rzeczywistości taki jak przedstawiony tutaj, czyli lekkoduch, firmy i trochę taki głupek obdarzony wielkim talentem.

Scena jak odgrywa ze słuchu utwór Salieri-ego i coś mu tam nie gra, to majstersztyk.

Zaloguj się aby komentować

311 + 1 = 312

Tytuł: Wartość sentymentalna

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Joachim Trier

Czas trwania: 2h 15m

Ocena: 8+/10


Ten film dłużył mi się, cierpiałam mocno czasem, próbując wczuć się w historię głównych bohaterów. Ale ani razu nie odpłynęłam, dzięki temu wzmocnionemu skupieniu, co, po końcowych napisach, pozwoliło mi docenić ten film. Nie do końca, ale jednak - widzę tam duże kino. Z daleka, ale widok jest piękny.


Podejrzewam, że dopiero drugi seans tego filmu pozwoli mi go sowicie ocenić czy naprawdę to 8/10 lub wzwyż czy mheh zaledwie 6/10 (niżej nie da rady, to wiem już teraz). Ale to nie teraz, nie za rok czy dwa. Właśnie dziś muszę zmierzyć się z tym tytułem i go sobie wyjaśnić ową notatką!


Żeby to był jeszcze film, który jest ciężki do zrozumienia, to łatwiej byłoby sobie dać kartę upustową. Ale nie, w filmie wszystko jest wyłożone na tacy - nie ma tam ukrytych znaczeń.


Film opowiada o relacjach rodzinnych, które odnawiają się w związku z tym, że umiera matka Nory i Agness i do domu, swojego rodzinnego, co ważne, wraca ich ojciec. W tej roli znakomity Stellan Skarsgad, roznosiciel pięknej męskiej urody i talentu aktorskiego.


Ojciec chce po 15 latach przerwy nakręcić kolejny film. Jest znanym reżyserem, i możemy wnioskować, że zapewne to było konfliktem pomiędzy nim a jego żoną - wybrał drogę kariery, zostawiając rodzinę samą sobie.


Na początku Gustav proponuje główną rolę w filmie swojej córce - Norze, która żyje z aktorstwa na scenie. Ta natychmiast odmawia. Zarzuty wobec wieloletniej nieobecności ojca są zbyt wielkie by nawet przemyśleć taką decyzję. Ale Gustav mimo tego upiera się przy realizacji filmu.


Oglądamy więc jego perypetie związane z początkową realizacją filmu oraz obie jego córki, w matni jego nagłej nadobecności, w jego własnym domu, który opuścił tak wiele lat temu, z historią w rodzaju uporczywego ogona, który nawet odcięty, wraca ciągle i zawsze. Doświadczenia rodziny, zmagania jej własne z historią, gdzie w pewnym momencie będziemy zmuszeni przejść ze znaczenia "wartości sentymentalnej" do głębokiego rodzinnego uczucia, którego nie da rady przekazać dosłownie. Ale można wyrazić je za pomocą sztuki.


Świetnie koreluje ten obraz do "Hamneta", tylko w stylu surowym ot, właśnie skandynawskim, zimnym, ale w środku ukryte jest to ciepło, które ratuje ludzkie relacje - które jeśli nie umie się normalnie, to trzeba wydobyć ciężko, z szybu w ciemnościach, to uczucie szyte grubymi nićmi, niedbale, ale istniejące - to najważniejsze.. Zapewne gdyby Bergman żył i kręcił w dzisiejszych czasach - to nakręciłby właśnie "Wartość sentymentalną".


PS spoilerowskie: gdybyście szukali fajnego prezentu dla swojego 9-letniego wnuka to DVD z filmami Gaspara Noe i Michaela Haneke będą w sam raz!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

05172a55-16ca-480e-bab6-0f679fb4ed7c
af843c09-b12c-42b5-bf1e-ec3f45f107d4
b9c8316b-fd78-42f7-b7d2-bf68425cdefd

Zaloguj się aby komentować

310 + 1 = 311

Tytuł: Pojedynek

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Historyczny

Reżyseria: Łukasz Palkowski

Czas trwania: 1h 52m

Ocena: 8/10


W końcu jakiś polski film, który można ocenić poza skalę 6-7/10!


Jeśli komuś nie pasował wajdowski "Katyń" to całkiem możliwe, że formułę "Pojedynku" przyjmie o wiele lepiej.


Co prawda owa formuła jest wyłożona dość prosto, bez żadnych wieloznaczności - albo Polska albo nic. Ale jest jasno i na temat, bez zbędnych ozdobników, bo w gruncie rzeczy ten film jest cały zbudowany z ozdobników w postaci niezwykłych przyjaciół głównego przyjaciela takich jak pies, dzieciak nkwdowca czy kobieta-pilotka.


Gierszał w roli zbuntowanego ale ciągnącego swoją opinię niczym tarczę przed wszystkim oficera, który trafia wraz innymi do rosyjskiej niewoli w czasie wojny, gdy jeszcze Związek Radziecki jest wrogiem. Tam oficerowie są poddawani naciskom służb - wybierzcie nas, zdają się mówić agenci ze wschodu - damy wam wszystko, podpiszcie papierek. Ale "paliaki to dziwny naród". Nie chcą i już.


Największym tego przykładem jest gburowaty oficer Karol Grabowski, którego natychmiast rozkodowuje major Wasilij Zarubin (w tej roli Aidan Gillen znany z "Gry o tron"). To właśnie ich relacja jest tytułowym Pojedynkiem. Wydaje się, że major chciałby w nowym mirze zostawić sobie to, co lubi. Na przykład muzykę w wykonaniu Grabowskiego, który przed wojną był laureatem konkursu chopinowskiego i majora urzekł wtedy na jednym z występów. Ale Grabowski w rzyci ma pragnienia majora.


Jak to lubię pisać często w swoich notatkach - film sprawnie zrealizowany. Ogląda się wybornie, akcja leci, relacje porządnie zarysowane, dzieje się.


Od razu ostrzegam - wydźwięk jest mocno antykacapski (zarazem śladów typowej doniosłej polskiej martyrologii brak). Jedynie major i jego dzieciak (no ale dzieci to dzieci, zawsze do jakiegoś wieku są niewinne) jest przeciwwagą do reszty swoich krajan, którzy myślą, że nuty to szyfr. "Dzicz", jak komentuje to jeden z więzionych oficerów na ten moment gdy ruskie sołdaty próbują zrozumieć "szlaczki" Grabowskiego.


Sprawnie rozpisane są także kwestie dialogowe i relacje głównego bohatera. Ogląda to się dobrze, z wypiekami na twarzy.


Realia radzieckiej okupacji przedstawione w tym filmie mogą, podejrzewam na swoim przykładzie, wpłynąć mocno na odbiór w sensie czasów w jakich przyszło nam stworzenie i obejrzenie tego filmu.


Jakkolwiek - polecam, solidne polskie kino historyczne napakowane porządną dawką aktorstwa i "suprise" Gierszał nie wypada na takim tle wcale źle!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

1a32f145-5f4a-4200-815b-8035b8ff4e29
77088335-cf60-40e2-9492-932c4b84a38e

Zaloguj się aby komentować

310 + 1 = 311

Tytuł: Siódma Pieczęć (tytul oryginału: Det sjunde inseglet)

Rok produkcji: 1957

Kategoria: Dramat / Historyczny / Religijny

Reżyseria: Ingmar Bergman

Czas trwania: 96 minut

Ocena: 8/10


Recenzja nr 4 z 5: Kraj pochodzenia - Szwecja


Cóż... samo określenie kategorii tego filmu było trudne, dramat historyczny? Dramat fantastyczno-historyczny? Może filozoficzno religijny? A może właśnie historyczno-antyreligijny...?


Film opowiada a szwedzkim krzyżowcu powracającym z Ziemi Świętej do domu. Zamiast ciepłego powitania zastaje on zarazę, panikę i Śmierć. Śmierć z dużej osoby, ponieważ postać z kosą przychodzi po niego osobiście - Śmierć godzi się na partię szachów w celu uzyskania dodatkowego czasu.


Tenże "pożyczony" czas, główny bohater spędza na poszukiwaniu sensu, i na poszukiwaniu Boga, których nie odnalazł on na krucjacie. W trakcie poszukiwań, spotyka on śmierć jeszcze kilkukrotnie, tocząc cały czas swoją partię szachów.

Losy głównego bohatera splatają się także z grupą wędrownych kuglarzy, i czarownicą - symbolizującymi niejako przeciwne bieguny poszukiwań bohatera.


Zaletą filmu jest jego bezpośredniość. Nie próbuje nas wikłać w bardzo trudne do zrozumienia wątki, a atakuje problem niemalże frontalnie. Nie robi tego jednak w sposób banalny, więc nie można filmu oglądać z wyłączoną głową, czy jako tło do pracy przy sprzątaniu.


Od strony technicznej - jest dobrze, jeśli patrzymy na to jak na film historyczny sprzed prawie siedemdziesięciu lat. Jeśli ktoś oczekuje perfekcyjnego odwzorowania kostiumów, i nowoczesnej pracy kamery, to nie ma czego tutaj szukać.


TL;DR Bardzo solidna pozycja, jeśli ktoś lubi stare kino z zacięciem filozoficznym.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

79ad07ff-54df-488f-8b68-caf089011af4

Zaloguj się aby komentować

309 + 1 = 310

Tytuł: Spojrzenia / Looking: The Movie

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Andrew Haigh

Czas trwania: 1h 25m

Ocena: 3/10


W stosunku do serialu to ciepła laurka dla widzów, którzy potrzebowali zakończenia. Patrick wraca na ślub Augustina, poznajemy losy pozostałych oraz rozwiązanie pod tytułem "czy Patrick wybierze Richiego czy Kevina?"


Dlatego takie historie powinny zostać serialami. Nie sprawdziło się to dla mnie ani jako film ani jako odcinek specjalny - wolałabym pozostać z otwartym, lecz klarownym zakończeniem drugiego sezonu. Cała zabawa z tym serialem poszła się pieprzyć jak geje na gejowskim weselu w San Francisco.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

fb0641a3-34d2-417d-98ef-42ff81d86968

@Mahjong serial był fajny. pierwszy serial o tematyce homoseksualnej, który obejrzałam. Dziwnie oglądało mi się sceny seksu... Ale poza tym całkiem w porządku. Tego filmu nie pamiętam, czy oglądałam...

Zaloguj się aby komentować

308 + 1 = 309

Tytuł: Ostatni człowiek na Ziemi (Tytuły oryginału: The Last Man on Earth, L'ultimo uomo della Terra)

Rok produkcji: 1964

Kategoria: Horror / Sci-Fi

Reżyseria: Ubaldo Ragona, Sidney Salkow

Czas trwania: 86 minut

Ocena: 6/10


Recenzja nr 3 z 5: Kraj pochodzenia - USA, Włochy


Po obejrzeniu filmu Tarra dobrze zejść na jakiś przyjemniejszy i lżejszy kalibrowo motyw - np. horror, dla którego tłem jest globalna zagłada całej ludzkości.


Jest to pierwsza filmowa adaptacja powieści "I Am Legend" z 1954 roku... tak, dokładnie tej samej powieści, która zainspirowała film z Willem Smithem z 2007 roku.


Nie ukrywajmy - adaptacja z 1964 roku jest słabsza niż nowy film. Historia oraz świat przedstawiony są zbudowane nawet ciekawie, w miarę logicznie, i jako tako się bronią. Chyba największym problemem jest obsadzenie Vincenta Price'a w głównej roli. Aktor ten po prostu nie posiada wyrazu, jaki potrzebny był tej dosyć ciekawej postaci. Autentycznie, główna postać wydaje się kompletnie płaska emocjonalnie w momentach, które każdego normalnego człowieka by kompletnie "rozkleiły".


Ogólnie, jest to film średni i dałbym mu ocenę 5/10, ale jako że był pomysłem dosyć pionierskim, dorzucam mu +1 do oceny.


TL;DR: Przeciętniak, o ile kogoś wybitnie nie interesuje kino katastroficzne czy o zombie, nie ma sensu sobie zawracać głowy.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

7cd91c50-8632-4d93-82ce-c125c5985923

Zaloguj się aby komentować

307 + 1 = 308

Tytuł: Harmonie Werckmeistera (tutuł oryginału Werckmeister harmóniák)

Rok produkcji: 2000

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Béla Tarr

Czas trwania: 145 minut

Ocena: 8/10


Recenzja nr 2 z 5: Kraj pochodzenia - Węgry


Porządek świata, martwy wieloryb na rynku małego węgierskiego miasteczka, rozpad kontraktu społecznego i wiara, że nawet w najbardziej chaotycznych czasach, ludzie potrafią w sobie odnaleźć trochę człowieczeństwa - takie kompletnie niepowiązane ze sobą frazy przychodzą mi na myśl, kiedy myślę o tym, jak ten film zrecenzować.


Miałem wcześniej przyjemność obejrzeć Konia Turyńskiego tegoż samego autora. Koń Turyński to jego Magnus Opum, i trochę żałuję, że obejrzałem go w pierwszej kolejności, bo pewnie Werckmeister zrobiłby na mnie lepsze wrażenie, gdyby to był mój pierwszy kontakt z Tarrem.


Ale, w końcu wypada przejść do samego filmu - Béla Tarr, oczami swojego głównego bohatera, Jánosa, pokazuje rozkład społeczny małego węgierskiego miasteczka. Mogę tutaj rozpisywać się o wielorybie, księciu, czy o całej historii, która dzieje się na naszych oczach - ale tak na prawdę to nie historia, a odczucia, i przemyślenia jakie z nich wyciągam są moim zdaniem najważniejsze. Pytania "jak niewiele potrzeba do upadku społeczeństwa?" lub "czy jest w nas naprawdę na tyle godności, aby temu przeciwdziałać?" lub "czy w ogóle istnieje jakaś poprawna definicja porządku?" są tylko kilkoma kierunkami, jakie autor otwiera. Tak jak poprzednio opisany przeze mnie film Kieślowskiego nie potrafił obrać kierunku, tak film opisywany tutaj obiera ich wręcz zbyt dużo.


Jak to zwykle bywa u Tarra, dialogi nie są fundamentem treści. Kluczowa scena filmu, odbywająca się w szpitalu, nie zawiera żadnych słów - mimo wszystko, jest jedną z najbardziej wymownych scen, jakie w ogóle w życiu widziałem.


Aby jednak nie odpłynąć totalnie w nadęte filozoficzne bajanie, wrócę do bardziej technicznych aspektów filmu. Film mający 2 godziny 25 minut ma 39 ujęć. Tarr bardzo chętnie przedłuża ujęcie tak, aby zrobiło się wręcz niekomfortowe dla widza - oglądając filmy Tarra nie ma sensu walczyć z tym dyskomfortem - trzeba po prostu przyjąć to jako formę przekazu, i dać mu się wciągnąć. Muzyka jest ok, ale jest praktycznie niewyczuwalna. Tarr bardziej korzysta z selektywnego wyciszania i nagłaśniania tego, co widać, niż z samego akompaniamentu muzycznego w celu osiągnięcia efektu.


Gra aktorska głównego bohatera też jest warta docenienia. Świetnie pokazuje on postać, która po prostu, trochę naiwnie, stara się czynić dobro i w miarę normalnie żyć, niezależnie od tego co się wokół niego dzieje.


Tl;DR - Film nietypowy. Jeśli ktoś chce, aby pan Tarr mu bardzo powoli i metodycznie, przez 2,5 godziny wtłoczył mętlik do głowy to polecam. Nie polecam do oglądania rekreacyjnego.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

2647914a-a712-44ba-8c38-adb6085a132b

@LondoMollari opus magnum Tarra to chyba raczej jest Szatańskie Tango. Harmonie mam na liście. Ogólnie kino Tarra nie jest strawne dla każdego.

Zaloguj się aby komentować

306 + 1 = 307

Tytuł: Podwójne Życie Weroniki

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Krzysztof Kieślowski

Czas trwania: 98 minut

Ocena: 7/10


Pan Owcen mi wylosował hejtowyzwanie w postaci obejrzenia 5 filmów z różnych krajów. W sumie nie było to wyzwanie ciężkie, bo wymagało ode mnie jedynie lekkiego przesortowania zaplanowanych seansów. Obejrzałem już wszystko, ale czasu i weny na pisanie recenzji jakoś do tej pory zabrakło. W końcu, parę godzin przed deadlinem się zabieram.


1/5: Kraje pochodzenia - Polska/Francja:

Na pierwszy ogień wrzucam zatem krótką recenzję filmu mocno poleconego przez usera @Mahjong. Podwójne Życie Weroniki chyba nie trafiło do mnie tak mocno jak do mojego poprzednika, ale cały czas uważam go za dobry film, i ciekawe doświadczenie. Strona techniczna, muzyka, ale też urok i autentyczność odgrywającej dwie główne role Irène Jacob z całą pewnością czynią ten film czymś wartym obejrzenia.


Być może problemem są tutaj moje wąskie horyzonty, ale największym zarzutem jaki mam jest odczucie niekompletności. Film pięknie buduje wizję dwóch równoległych żywotów dwóch praktycznie obcych sobie postaci, ale gdy przychodzi moment, aby obrać jakiś kierunek, film bezceremonialnie się kończy. Sama koncepcja żywotów równoległych nie jest czymś nowym (np. prawie 2000 lat temu Plutarch napisał serię 23 biografii pod dokładnie takim tytułem), i moim zdaniem to za mało, aby zbudować na tym cały film. Chyba lepiej bym odebrał utwór, gdyby żywoty równoległe były środkiem do zbudowania jakiejś szerszej narracji, a nie celem samym w sobie.


Sam nie wiem - albo ja przeoczyłem kluczowy wątek lub zamysł, albo  Kieślowskiemu zależało na pozostawieniu widzowi maksymalnie szerokiej możliwości interpretacji, tak czy siak - moim zdaniem, zbytnie otwarcie przestrzeni interpretacji powoduje, że przekaz kompletnie się rozpływa, i traci na znaczeniu.


TL;DR: Bardzo ładny film, świetna muzyka, ale autor nie umiał lub nie chciał obrać kierunku.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

5790507c-53ca-4021-b0bf-1a3fa522026f

@LondoMollari użytkowniczki jak już


Tam jest cel - we are connected. Wszystko jakoś łączy się, możemy siebie uznać za lepszą lub gorszą kopię stworzoną przez siłę wyższą (boga lub naturę) ale to tylko moje gdybania.

Zaloguj się aby komentować

305 + 1 = 306

Tytuł: Zabity na śmierć

Rok produkcji: 1976

Kategoria: Komedia kryminalna / Thriller

Reżyseria: Robert Moore

obsada: Truman Capote, Peter Sellers, Alec Guinness, Columbo, David Niven

Czas trwania: 1h 34min

Ocena: 8/10


Ekscentryczny bogacz organizuje przyjęcie, na które zaprasza najlepszych detektywów świata. Informuje ich o nadchodzącym morderstwie i oferuje milion dolarów osobie, która rozwikła zagadkę zbrodni.

#filmmeter, cda, ogladajztygryskiem, filmy

c3e81c13-1e95-45bd-86b5-ff67b8a308d8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

304 + 1 = 305

Tytuł: Wystarczy być

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Hal Ashby

Scenariusz: Jerzy Kosiński, Robert C. Jones

Obsada: Peter Sellers, Jack Warden, Shirley MacLaine, Richard Dysart

Czas trwania: 2h 10min

Ocena: 7/10

Prosty ogrodnik, znając świat głównie z telewizji, zostaje przypadkowo wciągnięty w życie elit Waszyngtonu.


Jeszcze się nie spotkałem z tym by adaptacja była dłuższa niż czas poświęcony do przeczytania książki.

Tempo strasznie wolne - co zwyczajnie nuży. Gdyby nie to były bardzo dobry film. Musiałem ustawić tempo odtwarzania na 1.2 by było normalnie


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter #ogladajztygryskiem #filmy

a2e9b27a-c39e-4df5-8534-1fc41982bb42

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

302 + 1 = 303

Tytuł: Eden

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ron Howard

Czas trwania: 2h

Ocena: 7+/10


Nie wiem czemu tak surowe oceny ma ten film. Mi się oglądało bardzo dobrze. Film w stylu - zostaw ludzi samym sobie, a szybko ujawnią swoją prawdziwą naturę.


Friedrich Ritter wraz partnerką osiedlają się na bezludnej wyspie. Robi to po to by uciec od rozczarowującej cywilizacji i stworzyć filozofię, która będzie lekiem na poprawę ludzkości. Wierzy, że takie surowe życie pomoże mu w jego twórczości. Co jakiś czas z wyspy wysyła próbki swojej twórczości do gazet i w pewnym sensie żywot doktora inspiruje innych.


Tak trafia na wyspę rodzina Heinza, który ucieka z Niemczech przed biedą (lata 30. XX wieku) i by jego syn mógł wyzdrowieć w naturalnym środowisku. Ritterowi nie jest na rękę sąsiedztwo, więc wbija naiwnego Heinza, jego żonę Margaret i syna gdzieś dalej, tylko z małym źródłem wody. Ale upór i pracowitość rodziny są ogromne i z czasem nowi sąsiedzi stworzą sobie tam samowystarczalny dom.


Ale to nie koniec. Na wyspie zjawia się młoda kobieta z trzema mężczyznami - dwóch z nich to jej kochankowie, a trzeci to architekt. Kobieta podaje się za arystokratkę i planuje wybudować na wyspie hotel. Szybko się okazuje, że kobieta umie tylko wykorzystywać innych.


Trzy sąsiedztwa wchodzą z sobą w spór. Nie można nikomu ufać - Ritter uważa, że może robić co robi, bo zawsze wytłumaczy to swoją układaną filozofią, Baronessa jest manipulantką i pasożytem, i tylko Margaret i Heinz wydają się uczciwi, chociaż zdają sobie z czasem sprawę, że dookoła nich same "wilki".


Gdy wyspa zacznie dawać się we znaki, ludzie staną naprzeciw siebie by przeżyć.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

ccf7c665-e26e-48b7-9a7d-51cd0de20f30
8b503a1e-3c18-4b06-a236-0734ed102001
5552c128-73a5-42fc-8474-f1eaad345f0e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#filmy oglądam właśnie Seksmisję i się zaztanawiam, czy skoro udało się The Boys, Brave new World, Black Mirror. A na dokładkę Wiedźmin. Przecież ten film to po raz kolejny tak świetna dystopia z humorem, kttóry spokojnie można przełożyć na zagranicę w wersjach na inne kraje. Fallout dobry, o Seksmisji zapomniały...

Zaloguj się aby komentować

301 + 1 = 302


Tytuł: 50/50

Rok produkcji: 2011

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Jonathan Levine

Czas trwania: 1h 39m

Ocena: 7/10


Uwaga, spoilery.


Tytuł odnosi się do szans na przeżycie leczenia bardzo rzadkiego raka, który dopadł głównego bohatera.


Nie jest to typowy wyciskacz łez, opierający się na chorobie i trudnościach z nią związanych. Oczywiście pojawiają się nieprzyjemne tematy jak zostawienie przez partnerkę, która nie radzi sobie z chorobą bliskiej osoby czy śmierć jednego z pacjentów, z którym zakolegował się główny bohater podczas wspólnej chemioterapii.


Jednocześnie są też dobre akcenty, jak kumpel, który stara się za wszelką cenę, w dość nieporadny sposób, poprawić humor chorego.


Z osobistych preferencji to szkoda, że film ma szczęśliwe zakończenie. Bardziej zaskoczyłoby mnie, gdyby główny bohater nie przeżył operacji. Nie życzyłem mu tego, jednakże przez to historia ma dość naiwny wydźwięk.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy

568d93c8-a38d-4310-b4b1-9206313d7c5e

Zaloguj się aby komentować

300 + 1 = 301

Tytuł: Ada! To nie wypada!

Rok produkcji: 1936

Kategoria: Komedia / Muzyczny

Reżyseria: Konrad Tom

Czas trwania: 1h 22min

Ocena: 8/10


Niesforna Ada przyprawia ojca, właściciela majątku ziemskiego, o prawdziwy zawrót głowy. W końcu zostaje wysłana do internatu dla hrabianek, by nauczyć się ogłady i dobrych manier.


Cud-miód, ultramaryna

Trochę lepszy mógł być dźwięk bo czasami się zastanawiałem co mówią. Jakość obrazu bardzo dobra

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter #cda #ogladajztygryskiem #filmy

5edf8de8-b56b-48e7-a90a-66602346afdb

@TyGrySSek Więcej takiego przedwojennego kina rozrywkowego można znaleźć na Ninateka - za darmoszkę, odrestaurowane. Polecam!

Zaloguj się aby komentować

299 + 1 = 300

Tytuł: Ministranci

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Piotr Domalewski

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 7/10


Gdzieś ostatnio na necie widziałam komentarz dotyczący Hamneta, że szkoda, że aktorstwo dziecięce w naszym kraju jest takie kijowe. Otóż film "Ministranci" udowadnia, że to nie jest prawda.


Oto nasi mało-nastoletni superbohaterowie - czwórka ministrantów odkrywa, że kościół jest okradany przez... kościół z datków dla potrzebujących. Postanawiają ukraść pieniądze i rozdysponować je potrzebującym. Z czasem także zachęceni sukcesami swej działalności chcą wymierzać sprawiedliwość, tym którzy nie ustają w swoich złych uczynkach. My już wiemy, że w pewnym momencie to skręci w nie tę stronę. Ci młodzi ludzie jeszcze nie, zachłyśnięci tym, że Bóg stoi po ich stronie.


W tle rzeczywistość polskich blokowisk, biedy ludzi, przemocy domowej, znęcania się w szkole nad rówieśnikami.


Bardzo sprawnie nakręcony film, ogląda się dobrze, bez grama nudy.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

82930c7e-74e0-4e00-9ab5-4a1c540469dd

@Mahjong

W tle rzeczywistość polskich blokowisk

Blokowiska to raczej nie, Oskarek mieszka w willi, blondyn z dysfunkcyjną matką w kamienicy, o ile dobrze pamiętam (tak samo jak ta dziewczynka bita przez ojca), chyba tylko bracia mieszkali w bloku

@Vampiress no chodziło mi o taką miejską atmosferę lekkiej nędzy - dla porównania ten jeden chłopak, który ma sporo dobrego - miłość i zainteresowanie rodziców, ładny dom, przyszłość, kasa.

Zaloguj się aby komentować

298 + 1 = 299

Tytuł: Valentino

Rok produkcji: 1977

Kategoria: Biograficzny

Reżyseria: Ken Russell

Czas trwania: 2h 8m

Ocena: 8/10


Rudolf Valentino. Tancerz, aktor, macho, kobieciarz. Bożyszcze. Oto jego początki kariery w Hollywood - od tego zaczyna film gdy Rudolf jest jeszcze tancerzem, w sumie nieco opłacanym żigolakiem. Ale niebawem trafia do fabryki ruchomych obrazków i z miejsca staje się symbolem seksu. Obserwujemy jego perypetie, problemy z menedżerami oraz związki z kobietami.


Wydawać by się mogło - w końcu tak brzmi wg opisu powyżej - że mamy do czynienia ze zwykłą biografią. Ale to film Kena Russella - tan nic nie jest zwykłe.


Adaptacja kariery Valentino aż do jego tragicznego przedwczesnego końca jest bardzo przerysowana. Szaleńcze reakcje każdej postaci mogą albo wkurwić widza albo dać mu dawkę potężnej zabawy. Sam film zaczyna się wystawioną trumną z ciałem zmarłego Valentino. Wokół trumny krążą ludzie związani z Rudolfem i z ich opowieści poznajemy losy słynnego aktora.


Ten film to totalna jazda, takiej biografii jeszcze nie widziałam! Gdzie wszystko jest wyolbrzymione, przerysowane, reakcje bohaterów nie przypominają w ułamku nawet reakcji zwykłych ludzi.


Trudno orzecz czy Russell naśmiewa się tutaj z samego Valentino czy też z całego Hollywood - zapewne z obu, a przypadek Valentino reżyser traktuje jako papierek lakmusowy peaku hollywoodzkiej maszyny.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

b06a0971-039d-4b20-9871-4b7f1fe07f52
1c754135-f7c8-4c43-8aec-d046482edbcf
d7d3fd1c-8460-4147-8a5b-7866378071fc

Zaloguj się aby komentować