@PlatynowyBazant Byłem w ostatnie wakacje xD W przygranicznych raczej mniejszych miejscowościach.
Nie powiem - był to dla mnie niemały szok, chyba nigdy Czech mnie nie obsługiwał w sklepie spożywczym ;P
I co lepsze - jak już był jakiś Czeski sklep np. z lokalnym pieczywem, to był jakoś mega krótko otwarty, w weekend wcale, a te Azjatyckie to pełna samowolka.
@zuchtomek Jak zaczynałem pracę miałem takiego osiedlaka koło siebie... Ceny o wiele wyższe niż w nowopowstałym dyskoncie, pieczywo i wędliny nieświeże (ekspedientka na tyle mnie lubiła, że jak chciałem wziąć nieświeżą wędlinę to porozumiewawczo kręciła głową). Raz janusz właściciel na mnie naskoczył że widział jak wracam z zakupami z lidla, i jak to on ma przetrwać jak klienci od niego uciekają. A było u niego brudno, gówniany wybór i wysokie ceny. Padł. A obok został i po dziś dzień działa warzywniak, gdzie są super warzywa, do których dyskonty się nie umywają. Może i drogo, ale jakość kosztuje. A u janusza było drogo i chujowo. Da się przetrwać nawet najmniejszym, ale nie na zasadzie kupowania tandety i marży 50%.
@dradrian_zwierachs już sobie zablokowali sami nie tylko GPS, ale też telefony i Internet. Najlepsze co możemy robić to wysyłać zabawki i finansowanie Ukrainie :)
Spacer na dwóch łapach. W 2018 roku w Jukonie, nieopodal wodospadu Million Dollar Falls, fotograf Ernst Weiss zaobserwował i uwiecznił na zdjęciu ursona poruszającego się wzdłuż Haines Road w pozycji wyprostowanej. Wiele gryzoni przysiada od czasu do czasu na tylnych łapach, żeby rozejrzeć się, powęszyć dookoła i zbadać otoczenie - jednak wygląda na to, że przynajmniej niektóre jeżozwierze potrafią też chodzić w takiej pozycji .
To zachowanie jest obserwowane dość rzadko i jeszcze rzadziej udaje się je uchwycić na zdjęciu lub na filmie. Wciąż nie bardzo wiadomo, dlaczego niektóre jeżozwierze postanawiają od czasu do czasu pospacerować na dwóch łapach, choć prawdopodobnie jest to w jakimś stopniu powiązane z obserwowaniem i badaniem otoczenia. Chód jeżozwierza jest dość powolny i lekko kołyszący nawet kiedy zwierzę przemieszcza się na czterech łapach. W pozycji wyprostowanej jeżozwierz porusza się jeszcze wolniej.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Ziemniaczane pyszczki Koendu (Coendou) występują w Ameryce Południowej i Środkowej – w języku polskim są znane także jako igłozwierze lub jeżownice, a w języku angielskim są określane jako „jeżozwierze o chwytnych ogonach” (ang. prehensile-tailed porcupines). Znakomicie zaadaptowały się do życia na drzewach i wyróżniają się spośród pozostałych jeżozwierzy długimi, chwytnymi ogonami, a także łapami dobrze przystosowanymi do chwytania gałęzi. Z wyglądu przypominają trochę krzyżówkę jeżozwierza i lemura.
Koendu poruszają się dość powoli, w przypadku zagrożenia zwijają się w kulkę i stroszą kolce, a podekscytowane lub podenerwowane – tupią. Są dość łagodne i łatwe do oswojenia, wydają też urocze odgłosy, podobnie jak inne jeżozwierze. Ich pożywienie składa się głównie z liści, pędów, pąków, owoców i innych części roślin. Zdarza im się odwiedzać uprawy, między innymi plantacje bananów i pola kukurydzy, przez co bywają postrzegane jako szkodniki.
W Polsce koendu można zobaczyć w łódzkim ogrodzie zoologicznym. Mieszkają tam dwa koendu brazylijskie (Coendou prehensilis), które z uwagi na charakterystyczne dla tego gatunku „ziemniaczane” pyszczki otrzymały imiona Ziemniak i Kartofel: https://www.youtube.com/watch?v=UhEe3Ai74yA
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Dobra, słuchajcie, przypomniało mi się ostatnio, jak kilka lat temu był skandal w Japonii, bo typiara zdjęła żakiet na wizji.
Pani na zdjęciu to jest pani Airi Uchino, obecnie znana głównie z tego, że - odrobinę szumnie mówiąc - wzięła i się rozebrała na wizji, podczas programu, hehe, elekcyjnego, nadawanego w ogólnokrajowej telewizji z tego względu, iż w toku były wówczas wybory na burmistrza Tokyo. No i afera była, bo sprawa wygląda tak, że telewizja NHK, czyli takie japońskie TVP, tylko bez Sylwestra z Jedynką, ma obowiązek dać czas antenowy każdemu z kandydatów, niezależnie od tego, co oni tam chcą pokazać, czy powiedzieć. No i pani Uchino doszła do wniosku, że ona to by chciała pokazać cy*ki i powiedzieć, żeby do niej pisać, jeśli ktoś uważa, że jest s*xy, a dla wzmocnienia efektu zrzuciła żakiet, odsłaniając tym samym ramiona, co w Japonii jest już negliżem dosyć niesłychanym w przestrzeni publicznej, a potem jeszcze dała popis brawurowego pochylenia się pod kątem widocznym na zdjęciu, poczyniając tym samym klikający się thumbnail w newsach na całym świecie.
No i tam wiadomo, trochę się zrobiła chryja, no bo tak - zdjąć tego z wizji nie mogą, przerwać też nie, a niektórzy przed telewizorami to wręcz oczekują wrażeń o podobnej naturze, bo lokalne wybory w Japonii to jest zawsze trochę kabaret i nieraz z kilkudziesięciu stających do walki o stołek, tylko kilku jest w posiadaniu rzeczywistych ambicji politycznych, a reszta sobie na legalu robi jaja, więc zawsze się pojawi jakaś bonanza. Oprócz pani Airi, w tamtym roku zabłysnął również inny typ, co przyszedł w przebraniu Jokera, a swoje plakaty wyborcze przyozdobił wizerunkami nagich typiar. I zaraz ktoś powie - że halo, jak to, jak to tak d*pą na plakacie świecić, a odpowiedź brzmi - a tak to; przepisy to w Japonii rzecz przenajświętsza, jednak przeważnie pojawiają się one w reakcji na zdarzenie, a wśród zasad projektowania plakatów wyborczych próżno szukać zakazu reklamowania się czyjąś klatką piersiową, bo i pewnie zwyczajni nikt nie wpadł na to, że kogoś może tak zdrowo popi*rdolić, toteż nic nie można z tym było zrobić. Spodziewam się, że coś będzie w tej kwestii podłubane w regulaminie następnej kadencji, jednak póki co - jeśli nie ma na to przepisu, to nie można tego zabronić i rzeczywiście, gołe baby bez spiny reklamowały kandydaturę pana Yusuke Kawai i ściągnięte zostały dopiero, jak ktoś przytomnie wyciągnął na stół inny zestaw regulacji, dotyczących dozowania treści o podtekście s*ksualnym w przestrzeni publicznej.
Kiedyś też miało miejsce wystąpienie partii, której centralnym punktem programowym jest zniszczenie telewizji NHK, transmitującej przecież całe wydarzenie, więc tam cały zarząd stacji z zaciśniętymi zębami musiał patrzeć, jak typy mówią, że ta cała telewizja to jest jakieś gó*no i to trzeba zniszczyć w cholerę. I ja na przykład uważam, że to jest całkiem fajne podejście do wolności słowa, nawet jeśli czasami odbija się komicznym echem. Wyobraźcie sobie, że TVP ma prawny obowiązek na pełnym legalu i bez ingerencji w materiał transmitować program wyobrczy i wypowiedzi opozycyjnego reżimu.
Ja to uważam, że prawdziwą bohaterką jest jednak przede wszystkim pani, co tam stoi z tyłu i z kamienną twarzą przekłada wszystko na język migowy, niezależnie od tego, co tam się odpi*rdala, no przecież to jest poezja najczystsza. Spodziewam się, że jak idą wybory, to tam się cała redakcja zaczynają pocić, zwłaszcza ta część operująca tym językiem migowym właśnie i zapewne chodzą struci wszyscy przez tydzień, że KUUUUUUU*WA, NIE, ZNOWU BĘDĄ JAKIEŚ INBY SIĘ DZIAĆ i nie wykorzystują masowo zwolnień chorobowych tylko dlatego, że zwolnienie chorobowe w Japonii to przeważnie potwarz i dyshonor do siódmego pokolenia.
@ostrynacienkim imho sowy trochę jak jeże - człowiek nie jest im zagrożeniem więc mniej się boją w porównaniu do innych dzikich zwierząt.
Kiedyś u mnie na wsi pisklę (podlotek) sowy spadło, bez problemu dało się z powrotem na gałąź posadzić, tylko grubą rękawice musiałem włożyć, bo niby małe ale pazury miało że ho ho
Sowy są supermysliwymi, w porównaniu do innych ptaków drapieżnych maja o wiele większą skuteczność ataków. Mają wyśmienity wzrok oraz słuch. Budowa skrzydeł i piór zapewnia im bezszelestny lot. Naprawdę niesamowite ptaki!