Czy macie jakiś sprawdzony przepis na chleb tartine? Chodzi mi konkretnie o proporcje mąki do wody. Mąki amerykańskie są inne od polskich i inaczej chłoną wodę. Zagubiłem moje notatki z przed lat i nie wiem jaka proporcja była idealna.
Jak to mówią "jakbyś się nie obrócił, d⁎⁎a zawsze z tyłu". Fermentowany dziś 9h, potem 3h w lodówce. Najpierw autoliza mąki z wodą, potem dopiero zakwas. Wyrósł bardziej w koszyku, ale za to mniej w piekarniku. Takie se pęknięcie. Wielkościowo nie sugeruje, że będzie jakoś lepiej wyrośnięty w środku niż zazwyczaj. Licząc po kratkach taki sam jak zwykle (szeroki na 11 kratek, długi na całą szerokość bez dwóch kratek), dosyć plaskaty na oko. Finalnie dowiem się jak wystygnie i rozkroję, ale nie spodziewam sie wiele.
Dzisiaj ponownie autoliza bez zakwasu, potem dodany zakwas. Dodanie zakwasu później znacząco wydłuża czas fermentacji. Na tyle, że nie było czasu już na garowanie w lodówce. Chętnie jeszcze potrzymalabym go na blacie ale miałam już rozgrzany piekarnik po robieniu obiadu. Trochę się rozpłynął i nie wyszło efektowne pęknięcie przez to.
Po dodaniu zakwasu i soli po autolizie, spróbowałam ciasto wyrobić suchą ręką i udało się, z minimalnym pobrudzeniem ręki. Na dodatek udało się wyrobić na gładką kulkę od razu. Wyrabiałam wolniej, robiłam kilkunastusekundowe przerwy jak mnie rozbolała ręka, udało się nie zepsuć ciasta do poziomu sraki.
Przekrój - lepszy niż wczoraj ale nadal d⁎⁎y nie urywa.
#365chlebowgazelki i zakładam #kologospodynhejto - zapraszam także panów
Trochę zdjęć z procesu pieczenia. Więcej zdjęć w komentarzu, bo jest limit 5 zdjęć. Przyznam się nieskromnie, że jestem bardzo zadowolny z efektu.
Zrobiłem tym razem bez termoobiegu - w ogóle. Rozgrzanie najpierw przez 50 minut na maksa, potem po prostu 50 minut grzałką od góry na 200°C. Nie ma obiegu powietrza - nie wysusza się tak ciasto - lepiej wyrasta. A temperatura jest dzięki kamieniom. Na blasze (takiej domyślnej - cienkiej, jakaś gruba co zmagazynuje dużo energii też da radę) myślę, że taki sposób pieczenia mógłby nie przejść.
@Pjorun Bardzo ładny. Ta kratka to must have u każdego piekarza, widzę ją u każdego
Nie ogarniam nadal jak po pierwsze wychodzą takie bąble na powierzchni (mi ani razu nic cokolwiek by to przypominało nie wyszło), po drugie ech te dziury i ich układ.
Zauważyłam jeszcze jedną rzecz, a mianowicie dodanie najpierw wody a potem zakwasu spowalnia fermentację. Tak jakby mąka wciągająca od razu wodę z kwaśnym zakwasem była łatwiejsza do penetracji przez zakwas. Wczoraj wyszedł - w sumie jak na to patrzę - niedofermentowany fools crumb, dzisiaj też wyjątkowo długo chleb fermentował i wyrastał. 6 godzin w ciepłym, a w domu wyjątkowo ciepło, 26 stopni. Gdzie normalnie to było u mnie 4h, maks 5h i do lodówki. Musiałabym zrobić dwa bochenki do porównania w tych samych warunkach, ale jestem pewna że jest dłużej, aż się zaczęłam zastanawiać czy coś się nie stało z moim zakwasem.
Dostałem zakwas od znajomej jakieś 3 lata temu, ile wcześniej lat miał, to nie wiem. Pamiętam że na początku ciasto rosło jak po***ne, ale potem jak zacząłem kupować chleb w piekarni #tombakery to odpuściłem pieczenie i zakwas trzymałem w lodówce starając się go dokarmiać jeszcze raz na jakiś czas. Ostatnio znów wróciłem do prób piekarskich i mam wrażenie, że ciasto szybko fermentuje i traci na sile - wychodzą kwaśne placki - OK, przefermentowane, trzeba bardziej pilnować ale jestem leniwy... Idąc za radami ekspertów m.in. https://www.youtube.com/watch?v=MqH3GVfjfBc , próbuję zrobić sztywny zakwas, ale ten z kolei w ogóle nie rośnie, tylko od razu wali octem. Czy macie jakieś rady? Cieplej? Zimniej? Większy pojemnik? Więcej powietrza? Może powinienem w jakiś sposób odświeżyć zakwas (mam jeszcze pojemnik z zakwasem 100% hydro) tak żeby zwiększyć stosunek drożdży?
Ja swój zakwas dokarmiam co najmniej raz w tygodniu. W słoiku 900ml zostawiam z 20-30g zakwasu, dodaje do niego 30g letniej wody + 30g mąki żytniej 2000. Zostawiam na blacie kuchennym, po jakimś czasie zakręcam nakrętka i chowam do lodówki na kolejny tydzień lub do kolejnego pieczenia. Co do zapachu to zalatuje winem, octu nigdy nie czułem. Chleb wychodzi z niego elegancki.
@uowiec W niższej temperaturze namnażają się szybciej bakterie niż drożdże, może po takim czasie w lodówce "przejęły teren" i zdominowały zakwas?. Może weź trochę tego z lodówki do słoika i trzymaj w ciepłym parę dni, odrzucając i dokarmiając 2x dziennie w stosunku np. 60:40 mąka:woda? Wyższa temperatura i gęstość faworyzuje drożdże, może uda im się odzyskać władzę nad twoim zakwasem
Kombinuję żeby wyszło lepiej a wychodzi gorzej. Dziś spróbowałam najpierw zrobić autolizę samej mąki z wodą, potem dopiero dodać zakwas i sól. Na początku ciasto po autolizie było WOW! To jest to! Gładziutkie, nie klei się, fajne ciągnące się błonki glutenu, jak na filmikach na youtube.
Już byłam pewna, że to brakujący element mojej układanki. Ale radość ta skończyła się z dodaniem do ciasta zakwasu i soli. Zaczęłam wyrabiać ciasto żeby rozmieszać je z solą i zakwasem i coraz bardziej rzedła mi mina. Z każdym moim ruchem cudowne warstwy glutenu rwały się na coraz to mniejsze kawałki, ciasto stawało się bardziej lepiące, coraz bardziej rzadkie, rozlewające na boki, widać było po jego powierzchni że nie jest idealnie gładka tylko składa się z takich malutkich niteczek porwanego glutenu. Czyli takie jak zawsze, tylko zawsze było takie od samego początku, a tutaj miałam w ręce cudowny aksamitny gluten, który w zasadzie nie wymagał już wyrabiania, a została mi z tego w ręce rzadka sraka.
Albo to jest tak słaba mąka, że nie daje rady mieszania z zakwasem, albo razowa mąka z zakwasu go jakoś rwie? Nie wiem. Na wszystkich filmikach z youtube im więcej wyrabiania ciasta, tym widać że ciasto robi się gładsze i sztywniejsze. W przypadku tej mąki ciasto jest gładsze i sztywniejsze po kilku złożeniach (taka fajka kulka, która stawia opór i jest zwarta), a potem w miarę wyrabiania już zaczyna coraz bardziej się rwać, kleić, lepić, rozlewać na boki, kleić do miski. Nie wiem o co chodzi. Takie mam wrażenie jakbym rozszarpywała już wcześniej związany fajny gluten.
Hydratacja 80%, o dziwo nie miałam większego problemu z tak rzadkim ciastem. Niestety tak duża hydratacja wcale nie przekłada się jakoś na jakość ciasta, jeżeli nie idzie w parze z... no właśnie nie wiem czym. Ale sama hydratacja na pewno gówno daje.
@GazelkaFarelka czytałem różne książki "Flour, water, Yeast", "Tartain Bread" ale najlepsza dla mnie i najlepsze efekty osiągnąłem z "Artistan Sourdough" bazowy przepis był świetny do domowego pieczenia. Ciekawy tip to było użycie do optoczenia uformowanego ju chlebka mieszkanki maki ryżowej ze zwykłą. Bardzo polecam książkę.
Z hydracja bym odpuścił ważna jest temperatura wody. U mnie autoliza czy jak inaczej nazywa się mieszanie mąki z wodą się sprawdzała. I do wszystkich którzy mają piekarnik parowy gotowy program chlebowy sprawdza się bardzo dobrze
@Pjorun rozmowa z tobą dała mi do myślenia, wygląda lepiej, (na razie ta samą mąka, 75% hydratacji, ale zmodyfikowane wyrabianie ciasta) ciekawe co dziś z tego wyjdzie.
Ale mi wyrósł diabeł rogaty. A żeby nie było, że tylko szpanuję
Zmniejszyłem czas autolizy z 4-5h do 30 minut jak wy wszyscy i... chleb nie jest tak kwaśny Wychodzi na to, że w czasie autolizy już się fermentuje ciasto i kwasy są wydzielane. Aktualnie kwasowość jest prawie optymalna dla mnie. Chleb nie wyrósł gorzej, i nie widzę plusów tak długiej autolizy.
Zmniejszyłem też hydrację do 70%. Ciasto się robi dużo szybciej, przyjemniej i mniej brudno. Ładnie wyrasta to i nie jest ciężki. Chyba przy takiej hydracji zostanę już na amen przy takim chlebie.
@Pjorun co do kwasowości to próbowałeś na zakwasie pszennym? U mnie na żytnim dzieci nie chciały jeść bo za kwaśny, za wytrawny dla nich. Żytniego chleba zresztą też nie jedzą. Wyhodowałam sobie pszenny, prowadzę go na hydratacji ok. 66% i jest łagodny, delikatnie kwaśny smak.
Kiedyś też muszę w końcu upiec żytni z prawdziwego zdarzenia. Ale wcześniej to muszę skombinować że 2 formy, bo te co mamy teraz to jakiś paździerz jest i farba odchodzi z nich. Do tego każda w innym rozmiarze
Wróciłem do pieczenia po latach i kupiłem mąki do dokarmiania zakwasu - razowa 2000 i prłnoziarnista bo nie wiedziałem która nazwa marketingowa będzie odpowiadała grubielonej mące z otrębami. Jak otworzyłem obie to się zdziwiłem bo wyglądały jak żytnia 720.
Kiedys kupowałem razową która była pełna otrąb i resztek ziaren. Co się stało że żadna taka nie jest?
możecie polecić jakąś firmę? Nie będę przecież rozrywał opakowań na sklepie.
Spróbowałem swoich piekarskich sił po raz pierwszy w życiu i... zaliczyłem glebę po całości
Ciasto ani trochę nie chciało się zebrać w sobie tylko rozlewało się na wszystkie strony.
Próby poprawienia sytuacji tylko ją pogorszyły, nie było czego kształtować. Zrezygnowany przelałem masę do garnka, wstawiłem do piekarnika aby stworzyć w efekcie potworka widocznego na zdjęciach.
Niemniej nie poddaje się i próbuje dalej. Chyba już wiem w czym tkwił problem
Post publikuję 4 fun bo chwalić to się nie ma czym
Trzy miesiące temu upiekłam pierwszy chleb na drożdżach, zainspirowana wpisem na hejto użytkownika @Niewiemja
W zasadzie to nie chciałam się jakoś wciągać w pieczenie chleba, chciałam tylko mieć jakiś przepis na chleb, który można upiec od czasu do czasu w dzień niehandlowy, w razie jak zapomni się kupić w piekarni - żeby nie być skazanym na czerstwe paczkowane krojone gówno dostępne w sklepach w okolicy, bo tego się w ogóle nie da jeść.
Tak ogólnie to zawsze brakowało nam dobrego chleba w okolicy, kupowaliśmy w piekarni 20 km od domu. Chociaż nigdy nie umiałam zdefiniować, co określa dobry, smaczny chleb, czym się różnią. Nawet żartowałam kiedyś, że założę tutaj piekarnię. Piekarnia niby jest, ale pieką na drożdżach, wszystko studzą, kroją i paczkują - jak się kupuje ten chleb w sklepie który jest 100 m od piekarni to jest suchy i robi wrażenie jakby był wczorajszy. Nie ma przy tej piekarni sklepiku, gdzie można by kupić świeże chrupiące pieczywo, które dopiero co wyjechało z pieca, pachnące drożdżówki, bułeczki itp.
Tak mnie wciągnęło to pieczenie chleba, że zabrałam się za pieczenie na zakwasie. Z ciekawości dziś w sklepie przejrzałam etykiety - wszystko w sprzedaży jest na drożdżach, jeżeli jest zakwas to tylko jako suszony, nieaktywny dodatek smakowy. Teraz myślę, że mogę zaryzykować stwierdzenie, że prawdopodobnie mam najlepszy chleb pszenny w okolicy. Mogę otwierać piekarnię
Robię porządki w spiżarce i zużywam różne mąki, które kiedyś nakupiłam. Daję je do naleśników albo leniwych pierogów, bo tam w sumie wszystko jedno co się wrzuci, byle typ 450-550 miało. Teraz idzie mąka "do pizzy", typ 00. Bogatsza w wiedzę nabytą przy pieczeniu chleba czytam sobie etykiety, czego kiedyś nie robiłam - mąka do pizzy to była dla mnie mąka do pizzy i tyle.
Teraz widzę że tutaj są odstawiane cuda. Okazuje się, że można kupić mąki "do pizzy", gdzie z typową mąką do pizzy ma to tylko tyle wspólnego co typ przemiału 00. Natomiast jeśli chodzi o zawartość białka, która pozwoli na wyrobienie glutenu i rozciąganie placków, to jest tyle co w zwykłej tortowej - tylko 10%. Aby zatem nie była to w sumie zwykła mąka tortowa, została wzbogacona L-cysteiną. Która sama w sobie trująca nie jest, no ale zawsze jest to jakiś dodatek, żeby podpicować mąkę o słabych parametrach i sprzedawać ją jako "do pizzy". Patrzę na skład "mąki do pizzy" innych producentów i jest podobnie - białko 10%, "skład: mąka pszenna, środki do przetwarzania mąki: kwas askorbinowy, enzymy". Czyli w sumie do tej mąki walą wszystkie ulepszacze, jakie można znaleźć w tanich głęboko mrożonych wypiekach z marketu.
Dla porównania oryginalna włoska mąka na pizzę typ "00" zawiera 12,5% białka i żadnych dodatków.
O co chodzi? Jak nie wiadomo co co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pszenica z większą zawartością białka jest droższa, ponieważ wymaga lepszej gleby, dobrego nasłonecznienia i lepszego nawożenia azotem, siarką, manganem i cynkiem itp. A nawozy, wiadomo, kosztują. Więc można wziąć tanią pszenicę, dosypać ulepszacza i voila, mamy to samo.
@lexico Z tego co widzę w necie, ma tylko 11% białka, za to nie ma przynajmniej żadnych dodatków. Ale też nie ma właściwości mąki na pizzę, patrząc po opiniach na ceneo. Równie dobrze można używać tej 550, która kosztuje połowę taniej.
Dzisiaj z mąki Basia chlebowej 650 (13g białka). Trochę inaczej zwinęłam bochenek i wydłużyłam czas fermentacji w koszyku (zmniejszając czas w misce). Dwa razy rozciągany i składany w trakcie fermentacji. W sumie to nie ma jakiejś wielkiej różnicy. Może ciut większe dziury są. Ale generalnie czy dasz sól od razu, czy po autolizie, czy przekładasz czy nie, to różnice są minimalne. Równie dobrze można wpierdalać od razu wszystkie składniki do miski i wymieszać, po 20 min krótko wyrobić, zostawić na 3h bez przekładania, potem zwinąć w rulon ciasto, godzinę w koszyku na blacie i do lodówki na kilka godzin. Wyjdzie tak samo dobry chleb jak przekładany i z babraniem się we wgniatanie soli.
Zakwas mam już mocny, już ponad 2 miesiące ma bez wkładania w ogóle do lodówki, karmiony 2x dziennie.
Wydaje mi się że jedyna różnica jaką tu jeszcze widzę mogę mieć, żeby zrobić jakiś progres, to mąka - nie próbowałam jeszcze lepszych mąk typu manitoba.
Kto próbował zrobić bezglutenowe bułki na zakwasie, ten się w cyrku nie śmieje. Te wychodzą mi trochę płaskie, bo trzeba bawić się z konsystencją ciasta: rzadsze ciasto - miękkie, ale płaskie bułki, gęste ciasto - twardsze, ale wyższe bułki.
W konsystencji i smaku w żadnym wypadku nie mają nic wspólnego z tradycyjnymi, pszennymi wypiekami, ale mają swój własny "styl". W smaku i strukturze są trochę podobne do pieczywa żytniego, ale o wiele łagodniejsze.
Ciekawa opcja dla osób na diecie bezglutenowej. Poniżej przepis:
@BettyLou bezglutenowe pieczywo to już wyższa szkoła jazdy, kiedyś podjąłem rękawice, bo w jedna osoba w rodzinie ma celiakię i nawet wyszło coś tam, ponoć nawet niezłe w smaku.
@kon-jakub To prawda, pieczywo bezglutenowe jest kapryśne, ja już 4 rok piekę bez glutenu i nawet po takim czasie zdarzy się że coś nie wyjdzie, albo wypieki wychodzą raz tak a raz tak.
Dzisiaj spróbowałam dodać od razu sól do ciasta, zamiast dodawać ją po 30 minutach autolizy. Nie widzę żadnej różnicy ani w pracy z ciastem, ani w finalnym bochenku. Jedynie taką, że wyrabiając ciasto nie muszę memłać go ponad miarę, aby mieć pewność że dobrze rozprowadziła się sól. Wyrabiam tylko do momentu, aż czuję że jest fajna, stawiająca opór zwarta kulka, której mogę dawać bitch slapa. Powyżej tego czuję, że gluten w tej używanej przeze mące znów zaczyna się rozmemływać, rwać i rozpadać.
Zatem. Od razu sól, autoliza, delikatne wyrabianie do gładkiej kulki i ani chwili dłużej (nawet jak minęła tylko jedna minuta). Nie widzę żeby z tego powodu coś bochenkowi brakowało.
Bulk fermentation w misce 4h, bez przekładania (nie rozjechało się to nie było potrzeby), 1h w koszyku na blacie, 4h w lodówce. Hydratacja 75%.
@hlorek organoleptycznie też da się upiec pyszny chleb, ale dopiero metodyka daje Ci możliwość obserwowania wpływu poszczególnych puzzli w całej układance. Jeden rabin podchodzi tak, drugi inaczej.