Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba spojrzał na bardzo odległe obiekty z czasów, kiedy wszechświat miał 600-800 mln lat. Wykrył stare gwiazdy i centralną czarną dziurę znacznie większą niż nasz SGR A*. Ewidentnie widać, że mamy potężne braki w wiedzy i kolejne modele kształtowania galaktyk raczej lądują w koszu.
A jeszcze się okaże że mikrofalowe promieniowanie tła jest reliktem wydarzenia jednego wielu w wszechświecie istniejącym znacznie dłużnej niż jajogłowym się wydaje (° ͜ʖ °)
Piątunio i kulminacja lenistwa na orbicie. Dzisiaj, o 7:06 rano Ziemia przeszła przez aphelium!
To właśnie dziś Ziemia znajduje się najdalej od Słońca, jak to tylko możliwe. Jesteśmy obecnie 151,4 mln km od najbliższej nam gwiazdy. Niektórzy będą Wam chcieli wcisnąć z absurdalną precyzją, że jesteśmy dokładnie 152 099 968 km od Słońca, ale to nie jest przecież prawda. To jest odległość między środkami Słońca i Ziemi. A jako że Słońce ma promień 693 000 km, a Ziemia 6 400 km, to w południe w Polsce byliśmy w odległości 151,4 mln km od powierzchni Słońca :)). A o północy będziemy w odległości 151,41 mln km od niej (bo średnica Ziemi). A potem jutro w południe znów będziemy 151,4 mln km (minus kilkaset km, które giną w zaokrągleniu). I tak to się kręci.
Jako że jesteśmy w aphelium, Ziemia porusza się na orbicie najwolniej. To z kolei powoduje, że doba słoneczna się nieco skróciła względem średniej. Tak o niespełna 10 sekund.
A przez to, że znajdujemy się od Słońca najdalej, to otrzymujemy odeń około 7% mniej ciepełka niż w styczniu. Taki paradoks półkuli północnej.
Następne peryhelium (największe zbliżenie do Słońca) nastąpi 4 stycznia 2025 roku. Będę wołał wszystkich, którzy pacną piorunem w mój komentarz poniżej. A teraz proszę o chwilę cierpliwości, jak będę wołał w komentarzach tych, którzy zaznaczyli w styczniu, że chcą być zawołani na aphelium :))
Nie wiem jak wy, ale ja od rana czułem, że zaczynamy się poruszać po orbicie z coraz to większą prędkością liniową.
Supermasywne czarne dziury z okresu, kiedy wszechświat miał 700 mln lat zachowują się praktycznie tak, jak te z bliższych nam rejonów kosmosu. Stąd po raz kolejny nasuwa się pytanie, w jaki sposób urosły w tak krótkim czasie do rozmiarów rzędu mld mas Słońca?
Kolejne badania przy pomocy JWST tylko dokładają pytań. Uświadamia to tylko, jak mało wiemy o otaczającym nas wszechświecie.
Aktywne czarne dziury w centrach galaktyk wypychają gaz pomiędzy gwiazdy bardzo wydatnie wpływając na późniejszy rozwój "okolicy". Te kwazary rozpędzają gaz do potężnych prędkości.
Wokół pobliskiej młodziutkiej gwiazdy dzieją się rzeczy niezwykle zastanawiające. 20 lat po badaniach teleskopem Spitzera, ostatnio zerknął tam James Web i zauważył ślady kataklizmu.
Mikrosoczewkowanie grawitacyjne, zjawisko pozwalające między innymi wykrywać czarne dziury. Polski zespół astronomów skorzystał z danych olbrzymiego, wieloletniego przeglądu OGLE w celu ich odnalezienia.
Wyniki jednoznacznie wskazują, że to nie czarne dziury tworzą ciemną materię.
Układy podwójne gwiazd są środowiskami dużo bardziej skomplikowanymi niż gwiazdy pojedyncze. Mimo tego nawet tam z dysków powstają młode planety. Dwóm takim układom przyjrzał się naziemny ALMA i trochę innego sprzętu.
Ciekawe, czy cywilizacje z układów podwójnych mają dwóch bogów, czy jednego jak na Ziemi (znaczy w aktualnie największych religiach mamy czy to Allaha czy Boga katolików). Myślę, że to by mogło być powiązane z czczeniem słońca, a u nich od początku istnienia są dwie gwiazdy.
@MiernyMirek dlatego to jest dobra rozkmina, bo jednak dwa słońca plus procesy pomiędzy nimi, orbita, różnice temperatur takiej planety... Dużo większy wpływ by to mogło mieć... Aż sobie chyba włączę dziś Apocalypto, to był niezły film
Kolejna próba wyjaśnienia powstawania i wzrostu potężnych czarnych dziur. Tym razem sprzęgnięto do roboty symulacje komputerowe i potężną próbkę badań rentgenowskich.
Autor wideo opowiada o opublikowanym przez siebie badaniu, z którego wynika, że obcych cywilizacji w galaktyce może być albo bardzo dużo, albo bardzo mało, bo czas przejscia z pierwszego stanu do drugiego jest wzglednie krotki i fakt, że w radioteleskopach słyszymy ciszę dowodzi, że prawdopodobnie żyjemy w okresie względnej pustki, a szansa, że niedługo czeka nas eksplozja liczby cywilizacji jest bardzo niska.
NASA ogłosiło , że prawie 47-letnia sonda Voyager 1 wróciła do pełnej sprawności po awarii, wskutek której sonda wysyłała bezsensowne dane w postaci zer i jedynek od 14 listopada 2023 r. Wiekowa sonda już nieraz stanowiła wyzwanie dla inżynierów NASA ze względu na rozmaite usterki, ale żadna nie była tak złożona jak obecna, gdyż NASA nie była w stanie nawet poprawnie się z nią skomunikować i sprawdzić, co mogło się zepsuć.
Jest to niemałe osiągnięcie, zważywszy na wiek sondy, jej prędkość oddalania od naszego Układu Słonecznego - 61500 km/h, a także odległość wynoszącą ok. 487 651 754 645 basenów olimpijskich lub 5 231 996 169 509 259 przeciętnych 15-centymetrowych bananów. Sygnał wysłany do sondy leci ponad 22h i 35 min. Na odpowiedź czekamy drugie tyle.
Podejrzewano usterki komputerów pokładowych, czy jednostki TMU (takiego Win-Rara i Gmaila do kompresowania i wysyłania danych na Ziemię). W marcu natrafiono na trop przyczyny usterki, kiedy to w ciągu losowych danych natrafiono na bardziej logiczny ciąg. W kwietniu go potwierdzono. Uszkodzony został fragment pamięci komputera FDS. Służy ona do przechowywania zbieranych danych, instrukcji wysyłanych z ziemi oraz sterowaniem przyrządami. W ostatnich tygodniach podzielono kod sondy na fragmenty i przesyłano go do sondy oraz wgrywano w różne miejsca w chipie,na wypadek dalszych uszkodzeń wokół wadliwych sektorów, a także uruchamiano kolejne, pozostałe przy życiu 4 instrumenty naukowe: do wykrywania promieniowania kosmicznego, cząstek niskiej energii, analizy fal plazmowych i heliosfery.
Niestety lata sondy nadal są policzone. Szacuje się, że paliwa starczy jeszcze na 2025, góra do 2036, kiedy to sonda i tak już znajdzie się już poza zasięgiem naszych radarów. W roku ok. 40270 r. powinna dotrzeć do gwiazdy Gliese 445 (będącej 17 lat świetlnych od Słońca), o ile jakiś UFO-rowerzysta nie wymusi jej pierwszeństwa.
A jak tam aktualizacje w Waszych trzyletnich Samsungch i Xiaomich ( ͡° ͜ʖ ͡°)?
@Mikuuuus ależ mi Pan słodzisz, natrafię na coś fajnego, to się dzielę
Twoje filmiki z Ukrainy też robią niezłą robotę. Sam bym nie wiedział, gdzie to po Telegramach szukać. A wbrew pozorom koją duszę za te wszystkie lata mojego wkurzania się na rusków w internetach, ale i za dziadka co został zesłany na Sybir, za Obławę Augustowską (gdzie miałem okazję poznać córkę i siostrę porwanych mężczyzn), czy Katyń, gdzie zginął dziadek mojego nauczyciela z liceum. Taka to z nas społeczność, gdzie sobie dogadzamy i cukrujemy
od 2025 do 2036 (ciężko im ocenić ile dokładnie), z czego w 2036 r. Voyager powinien być już w odległości poza zasięgiem anten DSN (deep space network).
Na 2025-2036 lat to byłby uber dobry mega wynik i zarazem precyzyjny. Nawet datowanie węglowe nie jest tak dokładne. Chodziło o rok, a raczej lata. Ograniczeniem jest pozostałe paliwo i zasięg. Mogłem to lepiej ubrać w słowa. Mea culpa.
@festiwal_otwartego_parasola brat go od paru lat wypuszcza z piwnicy raz-dwa razy do roku
Przykro, bo też go bardzo lubię. Bardzo fajnie popularyzuje naukę. Dobrym "zamiennikiem" jest Kacper Pitala, który również porusza ciekawe wątki i opowiada w ciekawy sposób, niestety trochę mniej technicznie wchodzi w temat.
Dyski protoplanetarne wokół mało masywnych gwiazd diametralnie różnią się składem chemicznym od tych wokół gwiazd podobnych do Słońca. Brakuje tam związków opartych na tlenie (np. woda czy dwutlenek węgla) za to jest mnóstwo węglowodorów.