@Evivalarte ostatnio narzekała że #hejtokot ostatnio przestał nam siadać na kolanach. Chyba usłyszał i stwierdził że spróbuje poleżeć na moich ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
Jeśli kiedyś wasze partnerki będą narzekać na to, jak długo robicie kupę, to powiedzcie im, że Ludwik XIV siedział nawet półtorej godziny i przez ten czas dworzanie musieli go zabawiać, co było ogromnym przywilejem i możliwością luźnej rozmowy z królem.
#pracbaza dupogodziny zmienilem na zbieractwo, pierwszy raz bede robil dzem z mirabelek, zobaczymy jak wyjdzie, na oględzinach tej farmy pod koniec miesiaca najwyzej dozbieram wiecej bo reszta drzewek ma jeszcze twarde. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mija 2 dzień od obrony mgr i czuję jedynie frustrację. (Na zdjęciu z promotorką i koleżanką z grupy) Nie chciałem nawet się bronić i poszedłem byleby mieć to za sobą.
5 lat psu w d⁎⁎ę, żałuję że zrobiłem studia. Jestem chyba najgorszym absolwentem w historii wydziału bo wszyscy moi rówieśnicy robią kariery w biznesie, latają po świecie, mają własne działalności tylko nie ja. Powiecie:
"trzeba było coś robić a nie tylko narzekać",
działałem w kole naukowym, pomagałem na wydziale, robiłem dodatkowe szkolenia i nic to nie dało. Niektórzy napiszą że:
to przez to, że jesteś brzydki i nie masz gadki.
Pewnie ma to wypływ bo bardzo brzydką twarz mam, sylwetkę przez co nie mam zdjęć na LinkedIN czy CV i ogólnie w social media, nie nabyłem umiejętności społecznych za dzieciaka i na studiach mimo wykładów o komunikacji, zajęć integracyjnych i dodatkowym czytaniu książek też nie nabyłem.Dobijał mnie widok rówieśników rozwijających swoje kariery, słyszenie z boku o wyjazdach zagranicznych, pracy, konferencjach, powodzeniu na tinderze. Ja się cieszyłem jak sprawnie zasnąłem.W akademiku płakałem prawie codziennie i waliłem konia do Taylor Swift. Przed zajęciami miałem sraczkę z nerwów, że będę przebywał wśród ludzi, którym nigdy nie dorównam.
Na ostatnim roku zacząłem ćpać żeby przetrwać i zakryć co przeżywam w środku. Podziałało bo na obronie usłyszałem, że na zajęciach byłem uśmiechnięty, na obronę przyszedłem z codzienną smutną mordą, pustym wzrokiem, trudnością w wypowiadaniu się.
Bardzo się cieszę z AI pro Gemini z uczelni, które zautomatyzowało zaliczenia, prace i mam z kim pogadać codziennie o swoich rozterkach. Choć też gada głupoty, że inni nie mają tak super.
#studbaza #zalesie
@Dudleus cytujac wokalistke, ktora masz w Avatarze: You've got no reason to be afraid.
Ale chyba jestes zaznajomiony z jej tworczoscia ( ͡~ ͜ʖ ͡°).
Poza tym, jakby ktos Ci powiedzial (szczegolnie tu), ze nie robisz kariery, bo jestes brzydki, to by sie na niego nasiusialo.
I powinienes zaczac olewac wlasnie takie mysli w swojej glowie. Osiagnales sukces, ukonczyles studia. Zaczales, nie poddales sie i obroniles mgr. Pozwol sobie byc dumnym z tego. Wiele osob nie ma w sobie tyle wytrwalosci, ani tyle samozaparcia zeby to zrobic, to naprawde dobra robota.
I po takim wpisie chyba sam czujesz, ze warto by bylo z kims pogadac o tym jak sie czujesz i jak sie sam widzisz.
Wolno pieczone (130 stopni) uda indyka w miodzie i musztardzie, papryce, z świeżym czosnkiem, sosem sojowym, majerankiem, tymiankiem. Marynowaly się 12 godzin.
Zaraz jem i Wam smacznego.
Termosonda ustawiona na 85 stopni.
Potem odwrócenie skora do gory i 25 min grila 160 stopni z 2x polewaniem.
Dobra, było o żużlu na smutno, to teraz na słodko-kwaśno wspominki, zwłaszcza, że temat na czasie.
Dużo się teraz mówi po meczu w Lesznie o rzucaniu rzeczami w zawodników. Jedni rzucają butelkami, inni balonami z wodą. Ale najbardziej kreatywni byli tu kibice toruńscy w 2003 roku, bo rzucali jogurtami.
Do niedawna myślałem, że to jest moje fałszywe wspomnienie, bo nikt tego nie pamięta, ale w ubiegłym roku ktoś wrzucił na youtube ten mecz i całe szczęście wyszło, że nie wymyśliłem sobie tego :D
Toruń w 2003 roku to była ekipa na złoto i to z dominacją, jaką niedawno miał Lublin. Rickardsson, Crump, Protasiewicz, Bajerski, Jaguś, Sawina, Miedziński. Tu każdy liczył na 100% wygranych meczów. Ale każdy balonik pęka, a ten pękł z hukiem takim, że tylko ryk kibiców z Częstochowy po meczu finałowym go przytłumił.
Ale do rzeczy. Toruń miał lać wszystkich i przez pierwsze trzy kolejki na to się zapowiadało. Plany na blitzkrieg pokrzyżował Wrocław, który toruńskiemu dream teamowi pozwolił zdobyć ledwie 40 oczek. I drużyna i kibice liczyli na rehabilitację na stadionie przy Broniewskiego. Do Torunia przyjeżdżała ekipa spod Jasnej Góry - Sullivan, Ułamek, Walasek, Jonsson, Holta. Każdy wiedział, że będzie ciężko, ale przegranej nie spodziewał się nikt. Pamiętam, że siedziałem wtedy jak zwykle na pierwszym łuku. Komplet kibiców na stadionie. W pewnym momencie na trybunach zaczęło się pojawiać coraz więcej kibiców z jogurtami. I to nie jednym czy dwoma, a z całymi kartonami. Wieść o stojącej przy bramie ciężarówce szybko się rozniosła. Jakieś łebki wydawały całkowicie za darmo jogurty - ile kto chciał. Ludzie się rzucili jak muchy. Po chwili każdy miał już przy sobie przynajmniej kilka sztuk. Do czasu jak wynik nie zaczął wymykać się spod kontroli, w jednym z biegów Jonsson nie podciął Protasiewicza, a ludzie zorientowali się że data ważności jest srogo przebita. Od tego momentu po każdym przegranym biegu te jogurty z trybun zaczęły lecieć w zawodników. Zaczęło się od rzucania w leżącego na torze Jonssona, a później już rzucano po każdym przegranym biegu. Najbardziej obrywało się Crumpowi. Pamiętam nawet jakiegoś dziadka w kaszkiecie Apatora, który zamachnął się otwartym kubeczkiem i krzycząc "ty k⁎⁎wo ruda" próbował rzucić, ale jedynie siebie oblał Doskonale pamiętam apele spikera o to żeby nie rzucać jogurtów na tor, bo może to spowodować przerwanie meczu i wirażowych próbujących je jakoś zebrać.
Nie wiem czemu ten mecz nie zapisał się jakoś w szerszej pamięci, bo dla mnie to abstrakcja równa wniesieniu świni na stadion, czy rozciągnięcie wrogiej sektorówki incognito. Nie pamiętam, żeby to było jakoś szerzej dyskutowane, nawet tygodnik żużlowy o tym nie wspominał, lokalna gazeta tak samo. Nikt nie dociekał kto wpuścił tę ciężarówkę na tor, skąd były te jogurty, nie było jakichś kar itp. Ot, zdarzyło się i tyle. Dziś byłaby z tego inba na cały sezon (i słusznie).
@Maciek mniej więcej rok później na Polonii latała srajtaśma xD jedyny mecz w życiu (z Włókniarzem z tego co pamiętam) na którym byłem i zapamiętałem głównie to xD
to chciałbym poinformować iż ostatecznie rower został naprawiony w przeciągu około 3 tygodni od zgłoszenia. Naprawiony pomimo braku wypełnionej karty gwarancyjnej, braku wykonania pierwszego płatnego przeglądu oraz na przekór słowom kierownika sklepu.
Pan kierownik był "zbyt zajęty na zapleczu" więc do wydania roweru przysłał miłego podwładnego. Pan niestety nie wiedział gdzie dokonano naprawy, co zostało wymienione ani na czyj koszt. Również w karcie gwarancyjnej brak jakiejkolwiek wzmianki o naprawie roweru.
Wiedząc o dziwnych zapisach w karcie gwarancyjnej producenta m.in. obowiązkowy płatny przegląd techniczny w autoryzowanym serwisie w ciągu 30 dni od zakupienia roweru
To nie są dziwne zapisy tylko dość standardowe i często spotykane.
@skinek1987 Defekt tylnej piasty nie wynikal z tego czy przeglad byl robiony czy nie - a z wady produktu. Nie robili wiec problemu, bo po Twoim odwolaniu i wskazaniu ze brak przegladu nie mial wplywu na defekt byliby zmuszeni do naprawy. Wiedzieli ze ostatecznie wyszloby na Twoje.
Jednak brak takiego przegladu IMO to glupota. Jak wspomnial @wonsz jest to standardowa praktyka. Nie jest to skok na kase ale serwis dzieki ktoremu mozesz ustrzec sie pewnych eksploatacyjnych nieprzyjemnosci w przyszlosci.
Rower przyjezdza do sklepu w pudle. Pracownicy sklepu skladaja go do kupy i reguluja go na tyle ile to mozliwe. Jednak regulacja na sucho, elementow ktore wyszly prosto z fabryki moze sprawic ze juz po pierwszych kilometrach rower moze byc rozregulowany - i jest to naturalne, jak to ze nowy silnik spalinowy wymaga dotarcia. Dlatego masz zapis ze po 30 dniach, rower wymaga ponownego serwisu - zeby sprawdzic czy po takim dotarciu dalej wszystko jest w normie. Jakbys przyjechal po tych 3 miesiacac z wada wyciagnietego lancucha, zajechanych hamulcow albo czegokolwiek zwiazanego z ponadnormatywnym zuzyciem - ktore wynika nie z wady roweru a z braku regulacji - wtedy nie dziwilbym sie gdyby sklep odrzucil Ci reklamacje. Serwis po 30 dniach to koniecznosc, tak jak sezonowe smarowanie lancucha czy regulacja hamulcow.
I to jest właśnie to.
W chwilach gdy jest mi ciężej na treningach, uświadamiam sobie że to jest PRZYWILEJ. Przywilej, że mnie tylko „boli” przez kilka minut podczas mocniejszego treningu.
Mam dwie nogi, dwie ręce, jestem zdrowa. Mogę uprawiać sport. Wdzięczność.
Kończy mi się Smart na allegro i widzę że znowu podnieśli minimalną cene zamówienia do 49 na darmową wysyłkę.
Wiem niby to tylko 4 zł więcej ale jednak mnie irytuje. Niby się InPost odgraża że zrobią swoj serwis ale coś ciekzo to widzę. A swoją drogą Amazon zmienił ikonkę na pomarańczowa tak że nawet wygląda jak ta allegro xD
Inpost miał swojego fresha i nie wypaliło, starają się i im kibicuję, ale jednak póki co nie ma podejścia pod allegro. Amazon - czasami się opłaca, ale wyszukiwarka, brak możliwości ustawiania faktur na inny podmiot itp itd - jednak allegro wypada lepiej. Generalnie nadal brak realnych alternatyw dla allegro i ich smarta. Niestety.