
Społeczność

Społeczność
Zaloguj się aby komentować
@Endrevoir Śremski by Ci tego nie zrobił
@Endrevoir To nieistotny detal
Zaloguj się aby komentować
Kopalnie srebra – odroczony wyrok śmierci?
Począwszy od zwycięstwa w Drugiej Wojnie Punickiej (201 r. p.n.e.) i opanowania południowej części Półwyspu Iberyjskiego, Republika, a następnie Cesarstwo Rzymskie, rozpoczęły intensywną eksploatację tamtejszych złóż metali. Do najcenniejszych, a zarazem najniebezpieczniejszych w wydobyciu, należało srebro, stanowiące także podstawę dla wybijanych przez Rzym monet.
W popkulturze utarł się pogląd, jakoby zesłanie do kopalni srebra było tożsame z odwleczoną w czasie karą śmierci. Czy rzeczywiście tak było?
(więcej pod linkiem)
https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/kopalnie-srebra-odroczony-wyrok-smierci/
#imperiumromanum #ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu
-----------------------------------------------------------------------------
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dwanaście ścian, zero odpowiedzi. Największa zagadka archeologii rzymskiej
Rzymianie zostawili po sobie tysiące tekstów, inskrypcji i przedmiotów, dzięki którym możemy dziś odtworzyć zadziwiająco wiele szczegółów ich życia. A jednak istnieje pewien przedmiot, którego przeznaczenia nie potrafimy wyjaśnić do dziś. Co więcej, nie zachował się ani jeden współczesny mu opis ani przedstawienie, które mówiłoby nam, czym właściwie był.
(więcej pod linkiem)
#imperiumromanum #ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu
-----------------------------------------------------------------------------
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

Zaloguj się aby komentować
Piraty i marynarze som rużne som, muwie ci, trzeba innych spróbować ale jest taki jeden co o nim w Biblii pisali, jego liczba to 555
https://www.youtube.com/watch?v=bDbeRbFdDE8
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Z moich dotychczasowych doświadczeń na tinderze wychodzi tak, że matchuje mnie z laskami 9/10 topka z ciała i urody i jest możliwość wspólnej kawy, a czar pryska kiedy dowiadują się, że nie mieszkam w wojewódzkim (Poznań/Bydgoszcz/Gdańsk) tylko w średnim mieście i nie chcą się spotykać na odległość, zaś u mnie na tej apce i w okolicy są albo same karyńska albo brak dupek XD Opcjonalnie wymieniamy się insta i jestem na ławce rezerwowych i kontakt się wycisza, bo nie jestem blisko w kolejce, a nie chcę orbitować
W sumie ta apka potrafi ryć ostro banie mężczyznom, ale u mnie dała mi jakiegoś tam boosta, że jednak muszę być jako-tako atrakcyjny na 1 rzuzt oka, bo sporo tego się zbiera z wysokiej półki, tylko problem jest taki, że nie jestem pod ręką + standardzik w postaci 15 stulejarzy na 1 księżniczkę, z tego 14 jest w odległości do 15 km XD A ja wolałbym kogoś, gdzie zainteresowanie jest równe z obu stron.
no c⁎⁎j, życie, przynajmniej da to jakiegoś kopa żeby więcej na żywo zagadywać. Nie umiem schować ego do kieszeni, nie mam na to ochoty, mimo że w sumie jak sobie podliczyłem w okresie po rozstaniu, to na ok 15 razy chyba 13 razy wyhaczyłem namiary (insta/tel), więc w sumie c⁎⁎j wie dlaczego jestem zniechęcony. Chyba przez 2 toksyczne situationshipy, które zrobiły ze mnie mizogina.
mam już tak poryty beret mimo względnej atrkacyjności i dobrego statusu majątkowego i wysokiego social skilla, że:
1.uśmiecha się do mnie barmanka/kelnerka/ekspedientka albo zawstydzi przy pytaniu albo coś -> jest miła bo musi, jej praca
2.uśmiechnie się losowa laska ->
a) to nie było do mnie
b) atencjuszka i szuka orbtiera do kolekcji, bo jest niedowartościowana
a może krzywdę to robię sobie chyba sam? już k⁎⁎wa sam nie wiem XD
jest jeszcze taka rzecz, że średnio umiem zdobywać, bo moje 2 dotychczasowe partnerki (rok i prawie 7 lat) to same mocno naciskały i dawały bardzo jasne zainteresowanie i deklaracje i tak się przyzwyczaiłem, więc dla mnie trochę przeciągania liny = odpuszczam, bo boję się zrobić z siebie simpa lub zaczynam "dopinać sprzedaż" i się pod presją wycofują, bo nie chcę tracić czasu.
Powiedzcie mi, ziomeczki, co jest nie tak? Dzisiejsze baby czy moja bania poryta doświadczeniami?
#tinder #randkujzhejto #randki #zwiazki #pytanie #pytaniedoeksperta #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski
Zaloguj się aby komentować
1243 + 1 = 1244
Tytuł: Wojenna lekcja przetrwania
Autor: Marcin Strzyżewski
Kategoria: reportaż
Format: ebook
Liczba stron: 140
Ebooka kupiłem, bo jestem widzem kanału Marcina, ale też byłem ciekaw jego punktu widzenia. Znam bardzo dobrze realia zachodniej Ukrainy i w czasie lektury prowadziłem coś w rodzaju wewnętrznej polemiki.
Ale do rzeczy: książka ma swoje - całkiem dobre przesłanie, które jest podparte rozmowami z ludźmi: ekspertami, profesorami, albo po prostu wolontariuszami-mieszkańcami Kijowa. Zawiera dużo informacji, choć część z nich odnosi się stricte do bezpośredniego zagrożenia wojną. Jeśli więc mieszkasz blisko przesmyku suwalskiego, to mam nadzieję, że już jesteś spakowany i znasz podstawy bushcraftu. Ale mieszkańcy Krakowa, czy innego Wrocławia? No jakby mniej. Jest tam sporo odniesień do kwestii broni, plecaków ewakuacyjnych, odpowiedniej odzieży do ucieczki - wg. mnie to nie jest dla każdego. W większości przypadków potrzebujemy informacji jak przetrwać 3 dni bez prądu lub nawet dłuższy czas bez dostępu do aptek, czy sklepów. Bo to faktycznie się zdarza - wystarczy po prostu powódź lub atak ostrej zimy. Mam znajomych, którzy nawet powodzi nie widzieli, ale odczuwali jej skutki - nie było prądu, zasięgu, niektóre drogi/mosty były zupełnie nieprzejezdne. Więc generalnie warto być przygotowanym, choć z perspektywy zachodniej Ukrainy nie do marszu z plecakiem ewakuacyjnym, a do przetrwania w domu mimo różnych braków i niedoborów. Z resztą już popełniłem wpis na ten temat przy okazji blackoutu w Hiszpanii (gdzie było akurat dwóch różnych znajomych).
Dygresja:
Tu już się narażam na krytykę, ale takiego choćby plecaka ewakuacyjnego we Wrocławiu, czy innej Łodzi - nie rozumiem. Jedynym momentem, gdzie by się miał przydać, to uderzenie bronią jądrową - oczywiście na tyle odległe, że nam bezpośrednio nie zagrozi. Albo uciekasz przed mobilizacją i wtedy potrzebujesz dokumentów, kart płatniczych, pieniędzy i szybkiego auta, albo... zostajesz w domu (o ile nie mieszkasz w pobliżu ewentualnej linii frontu oczywiście). Myśl, że przewidzisz, że dron akurat uderzy w twoje mieszkanie i sobie uciekniesz z takim plecakiem... no to chyba nie jest takie proste. A przy 5 latach wojny i tysiącach alarmów taki "plecak" wygląda jednak nieco inaczej - telefon, powerbank, karimata, śpiwór, książka, rozkładane krzesełko, czyli to, co się przyda na kilka godzin w schronie.
Książka zawiera oczywiście przydatne informacje do wykorzystania przy innych zagrożeniach, choć nieco prosiłoby się o ich rozwinięcie, bo wciąż uważam, że właśnie to dotyczy większości ludzi. Przydałoby się np. więcej o prądzie: od prostych spraw typu oświetlenie, czy zasilanie routera aż po "off-grid"
tl;dr książka o wojennej sztuce przetrwania, która skupia się na wojennej sztuce przetrwania
#bookmeter #ksiazki #wojna

Teoretycznie plecak ewakuacyjny może się przydać jak woda zaleje twój dom lub zacznie się palić.
Oczywiście najbardziej prawdopodobny jest blockout w wyniku awarii/zaniedbań infrastruktury.
Edit.
Zastanawiam się czy nie lepiej mieć gotowy rower z sakwami by sprawnie móc się ewakuować. Wtedy plecak, woda i prowiant nie przeszkadzają wagą czy rozmiarem.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Somsiad mnie wkurzyl to obcialem galezie jego drzewa rowno z linia ogrodzenia xD Śmiesznie teraz to wyglada :) Jakby pół drzewa nie było :) #gownowpis #chwalesie #sasiedzi
@100mph mógł nie sadzić chabecia tak blisko płotu ¯\_(ツ)_/¯ Ja kiedyś ze swoim też podobną dyskusję prowadziłem i co zaskakujące doszliśmy do jednego zdania, że jak jego eksperyment hodowlany, który z dekoracyjnego dwumetrowego drzewka zmienił się w drzewo wyższe od domu rośnie w granicy, to albo ja rżnę to co wisi mi przez płot, albo on się zobowiązuje, żeby przychodzić mi grabić i zbierać te swoje liście, a w zimie otrzepywać ze śniegu gałęzie, które się potem łamią i spadają mi na rabatę. "No kurde jak tak to ujmujesz to w sumie to ma to dużo sensu"
Zaloguj się aby komentować
#bębensmalcu #swiniobicie Waga: 86.3 -> 85.8 Bebzon: 102 -> 102
Nadal nie liczę kalorii, ale wracam do regularnej jogi i basenu, także liczę, że bebzon w końcu trochę zejdzie xd
Z sukcesów to udało się nie jeść śmieciowego żarcia mimo ciężkiego tygodnia.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować