Komentarze (88)

@bartek555

Ja to odbieram, że brak poważniejszej kłótni. Bo tak w ogóle się nie spiąć, nie miec gorszego czasu to chyba się nie da.

A przynajmniej ja tak mam ze swoją. Czasem po prostu wyniknie chujowa sytuacja z którą trzeba sobie poradzić

@bartek555 Ja mam 20 lat, z moją żoną znam się 15 lat, mamy piątkę dzieci, mają same piątki w szkole.

Zarabiam 30 tysięcy, żona 20 tysięcy. Mamy dom na własność i ogromną działkę


Pamiętajcie, nic nie jest niemożliwe jeśli nauczycie się kłamać

@BoTak nie chcialem tego glosno mowic. Nie znam opa, nie chce absolutnie go obrazac, ale dla mnie to jedyna mozliwosc w realnym swiecie

@bartek555 Wiesz ja też nie. Po prostu jest niemożliwe, żeby się z żoną nie pokłócić ani razu. Jedna ze stron musi być pod butem, jeżeli OP nie faktycznie nie kłamie, a kłamią wszyscy ludzie.

@Fishery Gratuluję, chociazmam wrażenie, że nie poznałeś do końca jeszcze swojej żony, skoro nie wiesz, jak zachowa się podczas różnicy zdań. Pamiętaj, że wtedy z każdego wychodzi jego druga natura, dlatego warto ją poznać przed ślubem.

@Fishery Kłótnia to też rozmowa, ale rzecz w tym, by umieć przeprowadzić ją w sposób cywilizowany. Mieliśmy z żoną kilka kłótni w życiu i z każdej wychodziliśmy silniejsi i bardziej scementowani. A do tego w kłótni najlepsze jest... godzenie się.

@GordonLameman Źle się wyraziłem. Nie każda różnica zdań to kłótnia, ale mam na myśli te ostre różnice zdań, oraz inne powody kłótni.

@Westfield

szczerze, to brzmi to trochę na siłę.

Jakbyś się usprawiedliwiał.


nie widzę nic złego w tym, że niektóre pary się kłócą, ani tego, że niektóre nie.


chcoiaz kiedyś kolega mnie zapytał czy w naszym związku też się wyzywamy od „głupich ch**** i tępych pi**”. Trochę byłem zszokowany xddd

@Fishery Nie. Po prostu uważam, że jeśli nie pokłóciłeś się z drugą osobą, mniej ją znasz. Chodzi właśnie o to, by wiedzieć, czy gdy spotka dwoje ludzi sytuacja konfliktowa, będą potrafili rozwiązać ją w sposób cywilizowany i jak się wtedy zachowają.

@GordonLameman Właśnie dlatego trochę wątpię, by op nigdy się nie pokłócił z żoną, ale może zwyczajnie nie nazywa tego kłótnią.


Edit: Zdarzyło nam się z żoną parę kłótni w życiu, chociaż uważam, że świetnie się dobraliśmy i jesteśmy razem już chyba 17 lat, ale dzięki tym kłótniom wiem, jak reaguje na sytuacje nerwowe, konfliktowe. Właśnie dzięki temu wiem, że nie wyzwie mnie od ostatnich i nie wyciągnie brudów, albo nie zagra nie fair.

@Westfield Wciąż zakładasz ze nie mieliśmy sytuacji kryzysowych. Skoro nie było wrzasków to pewnie nic się nie działo. Otóż działo się jednak potrafiliśmy oboje opanować emocje i rozmawiać normalnie. Bez wrzasków, wypominań, oskarżania się nawzajem etc. Moim zdaniem to właśnie jest powód do radości a nie to że wrzeszczeliśmy na siebie przez godzinę a potem się pogodziliśmy.

@Fishery No i u nas wygląda to podobnie, ale to też są kłótnie. Nie trzeba na siebie wrzeszczeć, by się kłócić. Ja nigdy powyżej podniesionego głosu nie wyszedłem.

@Westfield @Fishery @GordonLameman nie no jak żonie nie przyjebiesz to nie wiecie co to życie. Siła i dominacja cementuje związek, jeśli nigdy nie podniosłeś ręki na żonę, to wy w ogóle się nie znacie - nie masz pewności, jak zareagujecie przy samcu alfa albo kto wygra w siłowaniu na rękę. No i oczywiście godzenie się Ostatnio na SOR lekarze musieli nas wyganiać #pdk

@Westfield myślę, że przyjąłeś niewłaściwe założenie, że wszyscy ludzie w sytuacjach nerwowych/konfliktowych zaczynają się kłócić i tracić nad sobą panowanie. Nam staż związku też powoli dobija do dwudziestki i w sumie nigdy nie było u nas kłótni. Były różnice zdań, ale nigdy się nie kłóciliśmy, ale też nie ma jakiegoś nieustannego ustępowania drugiej osobie. To jest kwestia osobowościowa. Różnica zdań? Emocje na bok i rozmawiamy na spokojnie. Pogadajmy konkretnie, rozważmy argumenty, traktujmy siebie po partnersku, abyśmy oboje korzystali na byciu w związku.

@Fishery też uważałam, że mam zajebisty związek bez większej kłótni, z super wsparciem; mamy gorsze chwile i potrafimy rozmawiać, ale po 13 latach okazało się, że wcale że nie xD związek end… plusy? Jesteśmy dalej przyjaciółmi, bo wszystko to zostało, ale okazało się, że to za mało do kontynuowania związku ¯\_(ツ)_/¯


ale oczywiście u Ciebie scenariusza takiego nie musi być i życzę, aby nie było


upewnij się tylko, czy na pewno masz kobietę i motylki w jajach, a nie tylko przyjaciółkę-współlokatorkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@ismenka Oboje dbamy aby to się nie wypaliło i nie przeszło w rutynę. Jak to Różowa ujęła: każdego dnia mamy randkę;)

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Sądząc po zamieszczonych tu wpisach należałoby chyba wpierw usystematyzować pojęcie kłótni, bo dla jednych może on oznaczać po prostu spór, dyskusję w wyniku pewnych różnic w postrzeganiu, a dla innych przemoc domową i awantury. Ja należę do tych pierwszych i przyjąłem założenie, że wszyscy podlegamy tym samym prawom. Dlatego nie jestem w stanie sobie wyobrazić, by podczas blisko dwóch dekad życia z jedną osobą ani razu się nie pokłócić. Byłby to związek idealny, a takie nie istnieją. Wszyscy się na początku docieramy, potem mamy dzieci (kto miał dójkę małych dzieci, ten się w cyrku nie śmieje), jesteśmy przemęczeni, mamy gorsze dni, targają nami emocje, popełniamy błędy, kobiety mają PMS, są różne trudne zdarzenia losowe. To wszystko wpływa na mnogość sytuacji mogących potencjalnie nas poróżnić. Nie oznacza to jednak, że różnica zdań, czy poglądów musi przeradzać się w krzyki, wyzwiska, wypominanie, czy przemoc. Jeśli ludzie potrafią rozmawiać, to wyjdą zwycięsko z każdej różnicy zdań i rozładują każde napięcie ze wzajemnym szacunkiem. Nie wierzę jednak, by takie sytuacje mogłyby zupełnie nie mieć miejsca w dłuższym związku dwojga ludzi.

kłótnia «gwałtowna i ostra wymiana zdań»


@Westfield no to pozostaje współczuć, jeśli nie wyobrażasz sobie związku bez tego, w którym jednocześnie jedna ze stron nie jest w pełni podporządkowana drugiej. Wszystko zależy od ludzi.

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Nigdzie niczego podobnego nie napisałem. Zwłaszcza, że przecież fakt zaistnienia kłótni świadczy o braku uległości i bronieniu własnego punktu widzenia przez każdą ze stron, a kłótnia per se jest czymś naturalnym dla dwojga ludzi żyjących w związku i również może być prowadzona z wzajemnym szacunkiem.

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Oczywiście, że jest naturalna. Nie jesteśmy idealni i czasem ktoś coś spieprzy, czasem dojdzie do nieporozumienia, a czasem zwyczajnie mamy odmienne zdanie w jakiejś ważnej sprawie. Dodatkowo każda z tych sytuacji może mieć niesprzyjające okoliczności: stres, zmęczenie, złe samopoczucie, ból głowy, niezapowiedziana wizyta mamusi, PMS i wiele innych. Pamiętam, jak kiedyś, niedługo po porodzie, po kilku nieprzespanych nocach wypełnionych płaczem dziecka, poszedłem do przychodni, by złożyć jakieś dokumenty. Niestety okazało się, że któregoś z nich zapomniałem i gdy wróciłem po niego do domu, żona na tę wieść zareagowała histerycznym płaczem. To była pierdoła, ale w połączeniu z buzującymi hormonami i zmęczeniem zaowocowała kłótnią. Z resztą wystarczy wkleić frazę w wyszukiwarkę, by pojawiło się multum artykułów, które jednym głosem mówią, że kłótnie w związku nie muszą oznaczać niczego złego i świadczą o emocjach i pewnej formie zaangażowania. Jeszcze raz podkreślę, że nie mówimy o awanturach domowych, ale o konfrontacji z zachowaniem wzajemnego szacunku.

@Westfield nie, nie w każdym związku takie coś kończy się kłótnią i wcale nie jest to sytuacja, w której "możemy lepiej poznać drugą stronę". Nie w każdym zdrowym związku występują:

kłótnia «gwałtowna i ostra wymiana zdań»

definicja z sjp.pwn.pl

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta

"Obserwacja różnych związków jasno pokazuje, że brak kłótni w związku nie jest niczym dobrym. Konflikty są raczej zdrowym znakiem tego, że różnimy się od siebie, ale mimo różnic umiemy je przekazywać sobie nawzajem. Są próbą wzajemnego uczenia się siebie. Stawania w prawdzie przed sobą nawzajem. Zrzucenia masek, które zakładamy w różnych sytuacjach życiowych przed obcymi. (...)"

To tylko jeden z artykułów, których jest w sieci od groma.

Źródło: https://miedzyparami.pl/brak-klotni-w-zwiazku/

@Fishery gratulacje.


Nie wiem jak u was, ale co do tego dobrania to ja się już od 25 lat zastanawiam czy tak się idealnie dobraliśmy czy po prostu ktoś ciągle ustępuje dla świętego spokoju. A może to konkubinat czyni cuda?

@wonsz no my po 16 latach konkubinatu byliśmy już blisko ślubu cywilnego w tym roku (dla ubezpieczenia lol). Na szczęście udało się znaleźć pracę i nie musimy ;).

@Fishery starszy bombelek 13 lat, młodszy 6, także tego


@banan-smietana no właśnie u nas podobny pomysł ciągle krąży w powietrzu, bo partnerka wybrała sobie zawód "mama 24/7", ale jakoś nigdy się nie materializuje. ile kasy przez ten czas by wróciło ze wspólnego rozliczenia pitu to już wolę nie myśleć...

Gratulacje :) niektórzy powiedzą że jak bez kłótni to Red flag, i czasem tak jest, że ludzie ze strachu przed kłótnią nie poruszają nieprzyjemnych tematów i udają że wszystko jest ok. Ale są też pary które po prostu się nie kłócą, poruszają nieprzyjemne tematy i po prostu na nie rozmawiają, bez kłótni. Wszystko zależy od charakteru. Życzę jeszcze wielu jubileuszy, trzymajcie się tam ciepło

@camonday Poruszamy wszystkie tematy. Od tych nieprzyjemnych po te ultra przyjemne. Znamy swoje demony i znamy swoje najskrytsze fantazje.

Nie pokłócić się przez tyle lat to naprawdę sztuka. Jestem w związku od 14 lat. Od samego początku aż do dziś wiemy, że "to jest to" ale i tak małe kłótnie się zdarzały. Człowiek to nie robot. Każdemu zdarzy się mieć gorszy dzień czy palnąć coś głupiego.

Szczere gratulacje. Od niedawna jestem w pierwszym związku, w ktorym czuje, że "to jest to". Mam nadzieje, ze tak jak potrafimy rozmawiac teraz, tak i pojdziemy w Wasze ślady w przyszłości.


No i ogromny szacunek, bo to, że tak prowadzicie relacje to jest efekt uboczny dobrego wychowania, pracy nad sobą przez lata i wielu innych spraw, ktore nie są łatwe ani oczywiste.

@Byk Chce się, chce. Ale za kasę zaoszczędzoną na gowniakach będę mógł sobie pozwolić na cycatą opiekunkę i whisky którą będzie podawała.

@Fishery ale się dajecie nabierać na takie myślenie. Na starość to inflacja i leczenie Ci rozpieprzą wszystkie oszczędności a dzieci na starość nie są, żeby Ci usługiwać(to jest chore kiedy rodzice wykorzystują tak swoje dorosłe dzieci), ale mieć z kim pogadać i spędzać życie.


No chyba, że planujesz eutanazje na starość, bo i tacy są xD

Gratulacje! W moim przypadku znam się z żoną od 30 lat, małżeństwem jesteśmy od 22. Poznałem ją jak miałem 19 lat, więc nuuuudy Panie.

@PomagamyRosnac

Nie przesadzajmy z tym dialogiem

Moja bratowa dużo mówi do brata i to się często kończy... no nie tak jak by chciała.

My z kolei nie rozmawiamy dużo i jakoś jest w miarę cicho.


Gx

@JakTamCoTam W wieku? Dwudziestym pierwszym.

Gówniaków nie chcemy. Wolimy wolność i spokój. Mamy psy, ale to są psy, nie dzieci. Oprócz tego mamy całą menażerię dziwnych stworzeń od węży poprzez jeże na żabach kończąc.

@Fishery skąd to pasive-aggressive? Ciekawi mnie ile lat miałeś. Nie jest nic złego mieć ślub w wieku 18 ani w wieku 30 lat. Pytam się z ciekawości. No i skąd ta nienawiść do gowniakow? (nie mów, że jesteś neutralny, bo nie jesteś) Z kaszojadami też można mieć wolność jak się dorośle nimi zajmuje a Ty zapijasz potrzebę opieki całym zwierzyńcem, który koniec końców wymaga nawet więcej odpowiedzialności i kosztów, bo zwierzęta tez cierpią bez właściciela (szczególnie te które traktują Cię jak mamę).

@JakTamCoTam Uwielbiam internetowych psychologów:) Zazwyczaj ich wszystkie diagnozy są błędne. Nawet nie będę Ci tłumaczył bo i po co? Wiesz przecież lepiej.

Jako ciekawostkę podam Ci tylko że ogarnięcie całego zwierzyńca to na ogół 30-60 minut dziennie. I jest to dla Różowej zwykle hobby.

@Fishery to powiem Ci też „hard swallow pill”. Najgorszymi psychologami jesteśmy my sami dla siebie ;). Nawet zawodowy psycholog nie może diagnozować siebie samego.

Polecam nauczyć się analizowania krytyki innych. Wbrew obecnej toksycznej propagandy „nie słuchaj innych”.

@Fishery Elegancko, tak trzeba żyć . Nic nie spaja tak związku jak wspólne zainteresowania, dobry sex i dzieciaki. Z fartem mordo, udanych następnych 10!

Zaloguj się aby komentować