#zwiazki #rozowepaski
I 10 lat pyklo. Bez choćby jednej kłótni, fochów czy jakichkolwiek spin. Idealne dobranie.

#zwiazki #rozowepaski
I 10 lat pyklo. Bez choćby jednej kłótni, fochów czy jakichkolwiek spin. Idealne dobranie.

@GordonLameman Właśnie dlatego trochę wątpię, by op nigdy się nie pokłócił z żoną, ale może zwyczajnie nie nazywa tego kłótnią.
Edit: Zdarzyło nam się z żoną parę kłótni w życiu, chociaż uważam, że świetnie się dobraliśmy i jesteśmy razem już chyba 17 lat, ale dzięki tym kłótniom wiem, jak reaguje na sytuacje nerwowe, konfliktowe. Właśnie dzięki temu wiem, że nie wyzwie mnie od ostatnich i nie wyciągnie brudów, albo nie zagra nie fair.
@Westfield Wciąż zakładasz ze nie mieliśmy sytuacji kryzysowych. Skoro nie było wrzasków to pewnie nic się nie działo. Otóż działo się jednak potrafiliśmy oboje opanować emocje i rozmawiać normalnie. Bez wrzasków, wypominań, oskarżania się nawzajem etc. Moim zdaniem to właśnie jest powód do radości a nie to że wrzeszczeliśmy na siebie przez godzinę a potem się pogodziliśmy.
@Westfield @Fishery @GordonLameman nie no jak żonie nie przyjebiesz to nie wiecie co to życie. Siła i dominacja cementuje związek, jeśli nigdy nie podniosłeś ręki na żonę, to wy w ogóle się nie znacie - nie masz pewności, jak zareagujecie przy samcu alfa albo kto wygra w siłowaniu na rękę. No i oczywiście godzenie się
@Westfield myślę, że przyjąłeś niewłaściwe założenie, że wszyscy ludzie w sytuacjach nerwowych/konfliktowych zaczynają się kłócić i tracić nad sobą panowanie. Nam staż związku też powoli dobija do dwudziestki i w sumie nigdy nie było u nas kłótni. Były różnice zdań, ale nigdy się nie kłóciliśmy, ale też nie ma jakiegoś nieustannego ustępowania drugiej osobie. To jest kwestia osobowościowa. Różnica zdań? Emocje na bok i rozmawiamy na spokojnie. Pogadajmy konkretnie, rozważmy argumenty, traktujmy siebie po partnersku, abyśmy oboje korzystali na byciu w związku.
@Fishery też uważałam, że mam zajebisty związek bez większej kłótni, z super wsparciem; mamy gorsze chwile i potrafimy rozmawiać, ale po 13 latach okazało się, że wcale że nie xD związek end… plusy? Jesteśmy dalej przyjaciółmi, bo wszystko to zostało, ale okazało się, że to za mało do kontynuowania związku ¯\_(ツ)_/¯
ale oczywiście u Ciebie scenariusza takiego nie musi być i życzę, aby nie było
upewnij się tylko, czy na pewno masz kobietę i motylki w jajach, a nie tylko przyjaciółkę-współlokatorkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Sądząc po zamieszczonych tu wpisach należałoby chyba wpierw usystematyzować pojęcie kłótni, bo dla jednych może on oznaczać po prostu spór, dyskusję w wyniku pewnych różnic w postrzeganiu, a dla innych przemoc domową i awantury. Ja należę do tych pierwszych i przyjąłem założenie, że wszyscy podlegamy tym samym prawom. Dlatego nie jestem w stanie sobie wyobrazić, by podczas blisko dwóch dekad życia z jedną osobą ani razu się nie pokłócić. Byłby to związek idealny, a takie nie istnieją. Wszyscy się na początku docieramy, potem mamy dzieci (kto miał dójkę małych dzieci, ten się w cyrku nie śmieje), jesteśmy przemęczeni, mamy gorsze dni, targają nami emocje, popełniamy błędy, kobiety mają PMS, są różne trudne zdarzenia losowe. To wszystko wpływa na mnogość sytuacji mogących potencjalnie nas poróżnić. Nie oznacza to jednak, że różnica zdań, czy poglądów musi przeradzać się w krzyki, wyzwiska, wypominanie, czy przemoc. Jeśli ludzie potrafią rozmawiać, to wyjdą zwycięsko z każdej różnicy zdań i rozładują każde napięcie ze wzajemnym szacunkiem. Nie wierzę jednak, by takie sytuacje mogłyby zupełnie nie mieć miejsca w dłuższym związku dwojga ludzi.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Nigdzie niczego podobnego nie napisałem. Zwłaszcza, że przecież fakt zaistnienia kłótni świadczy o braku uległości i bronieniu własnego punktu widzenia przez każdą ze stron, a kłótnia per se jest czymś naturalnym dla dwojga ludzi żyjących w związku i również może być prowadzona z wzajemnym szacunkiem.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Oczywiście, że jest naturalna. Nie jesteśmy idealni i czasem ktoś coś spieprzy, czasem dojdzie do nieporozumienia, a czasem zwyczajnie mamy odmienne zdanie w jakiejś ważnej sprawie. Dodatkowo każda z tych sytuacji może mieć niesprzyjające okoliczności: stres, zmęczenie, złe samopoczucie, ból głowy, niezapowiedziana wizyta mamusi, PMS i wiele innych. Pamiętam, jak kiedyś, niedługo po porodzie, po kilku nieprzespanych nocach wypełnionych płaczem dziecka, poszedłem do przychodni, by złożyć jakieś dokumenty. Niestety okazało się, że któregoś z nich zapomniałem i gdy wróciłem po niego do domu, żona na tę wieść zareagowała histerycznym płaczem. To była pierdoła, ale w połączeniu z buzującymi hormonami i zmęczeniem zaowocowała kłótnią. Z resztą wystarczy wkleić frazę w wyszukiwarkę, by pojawiło się multum artykułów, które jednym głosem mówią, że kłótnie w związku nie muszą oznaczać niczego złego i świadczą o emocjach i pewnej formie zaangażowania. Jeszcze raz podkreślę, że nie mówimy o awanturach domowych, ale o konfrontacji z zachowaniem wzajemnego szacunku.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta
"Obserwacja różnych związków jasno pokazuje, że brak kłótni w związku nie jest niczym dobrym. Konflikty są raczej zdrowym znakiem tego, że różnimy się od siebie, ale mimo różnic umiemy je przekazywać sobie nawzajem. Są próbą wzajemnego uczenia się siebie. Stawania w prawdzie przed sobą nawzajem. Zrzucenia masek, które zakładamy w różnych sytuacjach życiowych przed obcymi. (...)"
To tylko jeden z artykułów, których jest w sieci od groma.
@Fishery starszy bombelek 13 lat, młodszy 6, także tego
@banan-smietana no właśnie u nas podobny pomysł ciągle krąży w powietrzu, bo partnerka wybrała sobie zawód "mama 24/7", ale jakoś nigdy się nie materializuje. ile kasy przez ten czas by wróciło ze wspólnego rozliczenia pitu to już wolę nie myśleć...
Gratulacje :) niektórzy powiedzą że jak bez kłótni to Red flag, i czasem tak jest, że ludzie ze strachu przed kłótnią nie poruszają nieprzyjemnych tematów i udają że wszystko jest ok. Ale są też pary które po prostu się nie kłócą, poruszają nieprzyjemne tematy i po prostu na nie rozmawiają, bez kłótni. Wszystko zależy od charakteru. Życzę jeszcze wielu jubileuszy, trzymajcie się tam ciepło
Szczere gratulacje. Od niedawna jestem w pierwszym związku, w ktorym czuje, że "to jest to". Mam nadzieje, ze tak jak potrafimy rozmawiac teraz, tak i pojdziemy w Wasze ślady w przyszłości.
No i ogromny szacunek, bo to, że tak prowadzicie relacje to jest efekt uboczny dobrego wychowania, pracy nad sobą przez lata i wielu innych spraw, ktore nie są łatwe ani oczywiste.
@Fishery ale się dajecie nabierać na takie myślenie. Na starość to inflacja i leczenie Ci rozpieprzą wszystkie oszczędności a dzieci na starość nie są, żeby Ci usługiwać(to jest chore kiedy rodzice wykorzystują tak swoje dorosłe dzieci), ale mieć z kim pogadać i spędzać życie.
No chyba, że planujesz eutanazje na starość, bo i tacy są xD
@Fishery skąd to pasive-aggressive? Ciekawi mnie ile lat miałeś. Nie jest nic złego mieć ślub w wieku 18 ani w wieku 30 lat. Pytam się z ciekawości. No i skąd ta nienawiść do gowniakow? (nie mów, że jesteś neutralny, bo nie jesteś) Z kaszojadami też można mieć wolność jak się dorośle nimi zajmuje a Ty zapijasz potrzebę opieki całym zwierzyńcem, który koniec końców wymaga nawet więcej odpowiedzialności i kosztów, bo zwierzęta tez cierpią bez właściciela (szczególnie te które traktują Cię jak mamę).
Zaloguj się aby komentować