@fadeimageone ta ustawa nie ma na celu umożliwienia legalnego zakupu marihuany lub zwiększenia jej dostępności, tylko depenalizację posiadania i według mnie jest to jedynie słuszne podejście do tego tematu. Dlaczego? Ano dlatego, że odpowiedzialność karna za posiadanie narkotyków nie przynosi ŻADNYCH pozytywnych skutków, ani dla jednostki, ani dla państwa. Dla jednostki jest oczywisty problem prawny i psychologiczny, który w żaden sposób nie rozwiązuje problemu ewentualnego uzależnienia, dla Państwa jest to obciążenie organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
Mój przykład anegdotyczny jest taki, że pół życia paliłem, najpierw nielegalnie, obecnie vapuję / jem na receptę i jestem zdrowym, szczęśliwym, odpowiedzialnym i dojrzałym człowiekiem, od dłuższego czasu nie zażywam żadnych innych substancji psychoaktywnych, pracuję, dobrze zarabiam i jestem po prostu zadowolony z życia. Mimo odbycia terapii uzależnien (alkohol i prawdziwe dragi) nadal nie potrafię znaleźć strat - na zdrowiu czy jakichkolwiek innych, związanych z używaniem konopii, a co więcej - przemyślenia pod ich wpływem były jednym z sygnałów, które pozwoliły mi dostrzec i odwiesić na kołek nadużywanie alkoholu i inych dragów, które niszczyły mnie psychicznie, emocjonalnie, społecznie i rodzinnie. Po cannabis jestem bardziej empatyczny, potrafię lepiej zrozumieć innych, w tym bliskich i rozmawiać z poziomu ja, zamiast z poziomu ego, co przekłada pozytywnie na moje relacje. Jak nie używam konopii, nie odczuwam z tego tytułu dolegliwości - nadal kocham życie i ludzi.
Nie widzę powodu dla legalizacji marihuany do wolnego obrotu - nadal jest to substancja psychoaktywna i nie każdy kto się z nią zetknie będzie na nią reagował pozytywnie i bezproblemowo, natomiast obecna dostępność na receptę jest strzałem w dziesiątkę - mamy dostęp do doskonałej jakości suszu, bez ryzyka zanieczysczenia toksycznymi środkami ochrony roślin lub syntetycznymi kannabinoidami i zarówno osoba, której konopie pomagają na schorzenia jak i ktoś, kto po prostu lubi palic, może uzyskać receptę przy odrobinie zaangażowania - przy czym przepisywane ilości sa na tyle niewielkie, że nie ma sensu załatwiać recept tylko po to, żeby potem tym ziołem handlować.
Dochodzi do tego jeszcze kwestia zwykłej wolności osobistej - karanie za wprowadzenie czegokolwiek do swojego organizmu to imo totalny absurd, każdy dorosły człowiek powinien móc robić ze swoim życiem, ciałem i umysłem co tylko chce.
Karanie za posiadanie marihuany, której szkodliwość zdrowotna i społeczna jest nieporówywalnie mniejsza od alkoholu, przy jednoczesnym radosnym handlowaniu alkoholem, który zbiera śmiertelne żniwo , niszczy całe rodziny i pokolenia i pobieraniem zysków z jego sprzedaży (akcyza), to natomiast zwykła hipokryzja.