@GrindFaterAnona U mnie moto stało się takim czymś daily, no może poza srogą zimą. Od tych kilku lat, kiedy w końcu dorobiłem się swojego rumaka (ten jest już któryś) właściwie zrezygnowałem z jazdy autem, w obejściu został tylko samochód żony. Zrezygnowałem z czterech kółek, kiedy złapałem się na tym, że auta nie mogę odpalić, bo bateria padła, tyle czasu stał w garażu. Ja co rok motórem robię po kilkanaście tysięcy, w tym czasie autem zrobiliśmy razem z małżonką równo 10k. Nie da się ukryć, że jest to wygodniejsze w parkowaniu czy jeździe w korkach, a zakupy w obecnych czasach można sobie zamówić prosto do domu.
PS. zazdraszczam wam tych gór, tam są dopiero widoki i zakrętasy