
Od 1 września w sklepach i na stacjach benzynowych w całym Gdańsku będzie obowiązywał nocny zakaz sprzedaży alkoholu. W czwartek, 27 marca, radni przyjęli uchwałę w tej sprawie oraz dwie inne - także antyalkoholowe.
#gdansk #wiadomoscipolska


Od 1 września w sklepach i na stacjach benzynowych w całym Gdańsku będzie obowiązywał nocny zakaz sprzedaży alkoholu. W czwartek, 27 marca, radni przyjęli uchwałę w tej sprawie oraz dwie inne - także antyalkoholowe.
#gdansk #wiadomoscipolska

@Wrzoo Komuno wróć!!
Pamiętam jeszcze za PRL jak ludziska stali już od 12 w Społem po alkohol.Kumpel ma jeszcze pamiątkę z nocnej wizyty na melinie jak dostał kwasem w twarz.Nie sądziłem, że dożyje jeszcze kolejnych ograniczeń i reaktywacji spelunek.Kto ma pełną kieszeń i tak w restauracji się dobije.
@Wrzoo trochę nie w porządku zagrałaś. Ograniczenia w części wspólnej są naturalną konsekwencją życia w społeczeństwie.
W mojej ocenie to ograniczenie jest niejako indywidualne.
Mogę podać Tobie prosty przykład (może to pozwoli jakoś zobrazować co mam na myśli).
Jakiś czas temu byłem w Katowicach, po wyjściu z przestawienia chcieliśmy napić się wina, wiesz, romantyzm i te sprawy. Okazało się że Katowice w pewnej części maja prohibicję nocną. No i tak sobie szliśmy z „centrum” do domu. Wszędzie siedzieli ludzie którzy kupili sobie alko na zapas. My doszliśmy do domu, wsiadłem w samochód (trzeźwy) pojechaliśmy trochę dalej i w Al Capone kupiliśmy co chcieliśmy.
Więc dla mnie takie wybiórcze zakazy, w dodatku dziurawe są bez sensu.
I nie mam zamiaru wybielać tu patologi, pomijać osoby uzależnione ale jednak taki zakaz wnosi więcej złego niż dobrego.
Oczywiście, mogliśmy ten wieczór spędzić bez wina, nic by wielkiego się nie stało ale chcieliśmy spędzić go e ten a nie w inny sposób.
@Astro ale to przecież też jest ograniczenie w części wspólnej. Dzięki tej umowie społecznej ograniczamy koszta związane z większą liczbą interwencji policji, straży miejskiej, ratownictwa medycznego i obłożenia SORów (bo jest ich mniej, o czym mówią statystyki), a więc społeczeństwo oszczędza. Oszczędzamy też na zniszczeniach infrastruktury, mniejszej liczbie wypadków (bo nie oszukujmy się, pijani wsiadają za kierownicę - ale możliwe, że dzięki temu wsiadają nieco mniej pijani, mają większą szansę na dojechanie do domu mimo najebki). Koniec końców czasowe ograniczenie sprzedaży używki dotyka Cię, uwiera Cię, ale korzysta na tym społeczeństwo. Po to się go wprowadza.
Co jest romantycznego w alkoholu, tak z ciekawości?
@utede Te ograniczenia są po to, żeby ludzie kulturalni mogli nadal w spokoju napić się na domówkach wcześniej kupionego alkoholu lub ewentualnie w knajpach.
A menele i chołota, wyzeruje co tam sobie kupiła i do rana będzie już tylko trzeźwieć, a nie dokładać sobie promili, tłuc szkło po chodnikach i i szwendać się od żabki do żabki, szukając przy okazji zaczepki.
@Wrzoo no w moim odczuciu takie ograniczenie zepchnie patologiczne zachowania głębiej a nie im zapobiegnie.
Trudniejsze a moim zdaniem skuteczniejsze byłoby egzekwowanie zakazów picia w miejscach publicznych, karanie (bezwzględne) pijanych kierowców czy wspominach przez Ciebie aktów wandalizmu. Są do tego narzędzia, nie ma środków czy woli.
Co jest „romantycznego” w alko, wiesz że to trudne do obronienia bo każdy z nas jest inny.
My lubimy czasami usiąść z kieliszkiem wina (czy kto co tam lubi bo ja jestem „niewinny”) i porozmawiać do rana o obejrzanej sztuce, filmie, serialu czy książce. Czy wschód albo zachód słońca obejrzeć. Ale to jest bardzo osobnicze i nikogo nie będę namawiał czy przekonywał że ten sposób jest lepszy :) można bez :) ale fajnie jest mieć wybór
@Oolie nie, nie to miałem na myśli (w sensie olewania dyskusji bo tak). Ale jak pewnie wiesz za pomocą statystki można udowodnić że liczba urodzonych dzieci w Polsce (to oczywiście żart).
Żeby była jasność. Uwazam ze taki zakaz jest dziurawy, prowadzi do zepchnięcia patologi czy alkoholizmu „głębiej”, nie przyniesie społeczeństwu nic dobrego.
@Wrzoo już napisałem że nie podam Tobie uniwersalnej prawdy bo my lubimy to lekkie (nie, nie pijemy do odcinki) zniekształcenie i smak wina.
Nie mam zamiaru udowadniać tej tezy bo jeden lubi wchody słona a drugi zachody. Ktoś woli góry, ktoś morze. Nam tak pasuje.
Nie będę nikogo przekonywał albo nawiał że każdy tak musi to odczuwać.
@Astro no możecie. Tylko czemu tak Cię zirytowało to, że nie mogłeś zmieniać sobie świadomości po 22:00 w czasie wyjazdu w Katowicach w towarzystwie bliskiej Ci osoby i zazdrościłeś tym, którzy się na to przygotowali? Bo to już dziebko może wykraczać poza lubienie tematu
Edit: a, i dodatkowo jechaliście specjalnie po to, by kupić to wino gdzieś dalej.
@Wrzoo bo uważam że ten zakaz jest dziurawy. Nie wiem dlaczego tak bardzo dopytujesz dlaczego. Już Tobie napisałem że po prostu mieliśmy ochotę. Czy dało się ominąć zakaz? Tak. Czy to nie pokazuje jak są one dziurawe? Wg mnie tak.
I jeśli pozwolisz nie będę więcej odpowiadał na pytania dlaczego mieliśmy ochotę na wino :) po prostu mieliśmy.
@Astro no to jest tak, jak z zakazem posiadania broni bez zezwolenia. Też jest dziurawy — da się kupić broń pokątnie i ominąć temat. Co nie znaczy, że zakaz sprzedaży osobom bez zezwolenia broni nie jest słuszny.
A okazuje się, że alkohol w Polsce ma działanie bardziej destrukcyjne, niż broń. I nie chodzi tylko o jednostki i ich wątroby, ale wszystkich potrąconych przez pijanych, wszystkich, którzy nie otrzymują pomocy w porę, bo leczeni są pijani, albo dzieci, które obrywają rykoszetem, wyrastając wśród alkoholików.
Dlatego próbuję zrozumieć przyczynę, dlaczego Ci tak nie odpowiada ten zakaz. Szukam w tym jakiejś logiki. I niepokoi mnie po prostu to, że Cię te pytania uwierają. Ale spoko, nie będę pytać więcej.
@utede nie nauczyli. Dalej 15 letni gówniarz bez problemów kupuje piwo czy nawet wódkę, wesele bez alkoholu zorganizuj to nawet świadkowie nie przyjdą. Idź na jakiś festyn w mniejszej miejscowości to będziesz się na rzygach ślizgał jak na łyżwach. Polacy nie potrafią się napić piwa, oni się muszą napierdolic
@JanPapiez2 Wychowałem się w dużym mieście i wiem jak wyglądało to 15-20 lat temu a jak jest teraz. Zmieniło się mega dużo na plus
@Oolie Twarde statystyki są często takie jakie mają być pod tezę. Jak np policyjne „pijanych” gdzie często są to wyniki 0.2-0.3 gdzie w innych krajach to nadal poniżej limitu sporo.
Jak zakażesz aut to też zlikwidujesz wypadki drogowe :)
@Astro ciężko znaleźć tu coś korzystnego z tytułu braku takiego zakazu. Sam wiem , po sobie, po znajomych, po co były odwiedziny sklepu po 22. Przecież nie po to żeby się napić kulturalnie, a uwalić jeszcze mocniej, najlepiej jak najszybciej i najtaniej.
Zwykle były to 2 ostatnie piwa czy flaszka, które równie dobrze mogły się nie wydarzyć.
Nie wiem co masz na myśli mówiąc, jeszcze bardziej pogłębi problem? Zupełnie nie mogę sobie wyobrazić sytuacji gdy grupa żuli (mówimy w końcu o pogłębieniu problemów patologii) pogłębi swój problem, nie mogąc kupić kolejnego alkoholu o 22.
Daj przykład, bo zupełnie nie rozumiem tego fragmentu.
Każdy był młody i głupi - może nie każdy pił, ale akurat do tej grupy nie należę, i każdy kto alkohol brał o tej godzinie to po to żeby się bardziej uwalić.
Na imprezy miało się zawsze zaplanowane, a jak było zaplanowane źle to i tak jechało się jeszcze przed 21 póki jakiś kierowca trzeźwy był czy kupił ktoś kto na imprezę dojeżdżał.
Jak ktoś pije z kulturą w domu i mu się zdarza to i tak będzie miał barek alkoholu, a jak nie to zostają bary.
Jak kogoś nie stać na piwo za 15 zl w barze to akurat dla mnie jest targetem który alkoholu spożywać nie powinien, dla mnie „win”.
@Astro ale tu nie chodzi o ograniczenie picia patusów (bo jak zwrócono uwagę wrócą do nawyków z PRL i łazenia po melinach), tylko żeby się ta patologia nie szlajala nocą i nie robiła burd pod sklepami. Bo to jest główny powód, czemu takie ograniczenia są wprowadzane. Także częśc wspólna proszę Pana.
@Tapporauta strasznie wąsko patrzysz na czas. Dla Ciebie 22 to koniec dnia a dla mnie to jego połowa.
Po 21 mam w domu czas dla siebie, mogę zająć się gotowaniem, obejrzeniem serialu czy poczytaniem książki. Spać chodzę zwykle po 1 w nocy. A co będzie jak zabraknie mi wina do bigosu:)
Wiec dla mnie „przegryw”. Bo gdybym mieszkał w moim ukochanym Gdańsku to musiałbym zmienić nawyki.
A do tej pory nie przyzwyczaiłem się że niedzielę są niehandlowe!
@Astro
My doszliśmy do domu, wsiadłem w samochód (trzeźwy) pojechaliśmy trochę dalej i w Al Capone kupiliśmy co chcieliśmy.
Więc dla mnie takie wybiórcze zakazy, w dodatku dziurawe są bez sensu.
I nie mam zamiaru wybielać tu patologi, pomijać osoby uzależnione ale jednak taki zakaz wnosi więcej złego niż dobrego.
@Astro chyba bardziej nie mogę się z toba niezgodzic. Nie ma nic zlego w tym, ze jest dziurawy. Mozesz przeciez trzymac zapas wódy w komórce i o 23 najebać sie do odciny, nikt tego nie sprawdza. Ten zakaz nie jest tez dla tych co o 23 mogą jeszcze prowadzić pojazdy, tylko bardziej dla tych co juz od rana nie mogą. Albo od tygodnia. Albo co juz dawno prawko stracili. Więcej zlego niz dobrego? Co konkretnie zlego ten zakaz robi (oprocz tego, ze musiales gdzies podjechac autem) bo ile dobrego robi w miastach w których obowiazuje mozesz sprawdzic w policyjnych statystykach
@nyszom każdy krok ku ułatwieniu życia osobom uzależnionym to w mojej opinii dobry krok ku polepszeniu sytuacji całego społeczeństwa. Państwo w sytuacji depenalizacji jednych narkotyków a penalizacji drugich bierze w pewien sposób odpowiedzialność za osoby uzależnione. Zwłaszcza, że ich życie w kraju gdzie na każdym kroku, wszędzie, dosłownie dostępny jest alkohol- nawet w warzywniaku- nie jest łatwe. A alkohol to wg badań drugi po heroinie najgorszy narkotyk w ujęciu szkód społecznych i indywidualnych.
Jedną z cech polityki antyalkoholowej jest także ograniczanie obszaru w jakim można spożywać alkohol. Więc tak. Ma sens ograniczenie sprzedaży w sklepach spychając ją do knajp, które raczej znajdują się w centrach miast.
Przykład Krakowa pokazuje również, że o połowę spada przez to obłożenie sorów. Kto był w nocy z dzieckiem po pomoc ten się z tego pomysłu nie śmieje.
@AdelbertVonBimberstein alkohol w sklepie nie jest ułatwieniem życia dla alkoholików.
Do leczenia alkoholizmu są ośrodki, edukacja wsparcie bliskich lub terapie.
Gdyby nawet całkowity zakaz był skuteczny to nie mielibyśmy narkomanow, historie stanów zjednoczonych i prohibicji trzeba byłoby zmienić.
Mało tego (oczywiście nie mam pod ręką artykułu czy też badań w których to wyczytałem więc możesz pominąć) brak małej lub dostępnej dawki nałogowej powoduje tworzenie „zapasów” lub szara strefę.
I oczywiście że patologię trzeba wytępić ale moim zdaniem nie za pomocą durnych zakazów.
@Gustawff @AdelbertVonBimberstein no to może każdy z nas ma inny dowód anegdotyczny po swojej stronie, bo mi wieczorny alko-syf kojarzy się z tymi wszystkimi "pijalniami wódy" i typowymi imprezowniami na mieście i przy plaży (chociaz to bardziej Sopot niż gda). Ze sklepów ludzie raczej biorą alko do domu. Pod sklepem walą małpki i browary rano, ewentualnie do "obiadu", w trakcie pracy.
@nyszom Twierdzisz, że ograniczenie otwarcia sprzedaży sklepów z alkoholem nie wpływa na spożycie oraz nie utrudnia dostępu osobom uzależnionym?
Nawet nie chodzi o dowód anegdotyczny. Bo mogę przysiąść i pokazać ci jak przejęcie przez państwo, w Norwegii to są sklepy vinmonopollet, ciężaru w zakresie sprzedaży alkoholu wysokoprocentowego (pow. 4.7%) wpływa na konsumpcję. W Norwegii normalnie kupisz taki alkohol w barze.
@AdelbertVonBimberstein państwo w temacie koncesjonowania używek jest skrajnym hipokrytą, pozwalając wybiórczo na te najbardziej szkodliwe, a zabraniając innych. Z jednej strony udaje, że martwi się o zdrowie ludzi, a z drugiej ma interes w akcyzie.
Ograniczenia w miejscu spożywania są już od dekad i oczywiście nie robią wrażenia na nikim. Jest też zakaz picia w pracy, a jednak najwięcej małpek sprzedaj się w godzinach "roboczych".
Jedyny pozytyw to zmiana mentalności u pokolenia Z, Alfa i trochę u milenialsów, gdzie akceptacja alkoholu jest sporo niższa.
@nyszom ale ta zmiana, biorąc za przykład państwa skandynawskie, przychodzi właśnie z ograniczeń. W linku, który dałem powyżej:
Taxation has also had an important role in protecting young people from the harmful effects of alcohol in the Nordics. High taxes on alcohol have been proven to reduce alcohol consumption and harm for all of society, including heavy drinkers and adolescents. There is also evidence of the benefit of taxation in delaying when young people start drinking.
Concerns over the negative effects of advertising on young people was also a core reason for countries like Norway to enforce stricter bans and restrictions on alcohol marketing.
Tam zmiana zaczęła się od przepisów.
@AdelbertVonBimberstein nie wiem czy to krok w dobrą stronę, bo spłaca problem do skrajności "alkoholizm kontra prohibicja" i raczej pogłębia podział. No chyba, że mamy się cieszyć, że cokolwiek sie zmienia. Ten temat jest tak wielki, że forma komentarza na hejto nie może zmieścić wszystkich niuansów, ale jak dla mnie to krok w niewłaściwym kierunku, bo w prosty, wręcz prostacki sposób próbuje rozwiązać złożony problem. Ale może to też taki krzyk rozpaczy mieszkańców, kiedy państwo udaje, że problemu nie ma.
@AdelbertVonBimberstein Nie denerwuj się chłopie.Każdy ma swoje zdanie i możemy sobie tylko podyskutować.Dla mnie mogą zakazać całkowicie papierosów i alkoholu, ale nie lubię jak ktoś wpierdziela się w moje sprawy i narzuca coś odgórnie.Alkohol jest legalny?Mam ukończone 18 lat? Płacę 16 złotych akcyzy za wódkę?
A od pilnowania porządku jest policja i straż miejska.
Władza i tak zrobi to co zechce i co jej akurat pasuje.A zakazy pomogą tyle co całkowity zakaz noszenia noży w Amsterdamie.
https://polishexpress.eu/atak-nozownika-w-centrum-amsterdamu/
@Gustawff @AdelbertVonBimberstein dokładnie od kiedy zakazali picia w miejscu publicznym już trudniej znaleźć menela na przystanku, który zawsze zajmuje ławkę.
I jeszcze raz wspomnę teraz powinno sie coś na peciarzy wynaleźć bo niby jest zakaz palenia w miejscach publicznych, ale od kiedy wszedł covid i kwarantanna to po zdjęciu kwarantanny patusy zapomniał chyba o tym i chodzą na nowo i smrodzą gdzie sie tylko da.....
@nyszom za każdego takiego alkusa potem płacimy w formie wydatków na ich leczenie, działania policji i sprzątanie po nich. A mówienie o alkoholiku, że sam decyduje o swoim piciu jest niezrozumieniem na czym polega uzależnienie. Albo prewencja albo metoda z Kalifornii, czyli tłumy bezdomnych na ulicach.
@AureliaNova masz mylne wyobrażenie o alkoholiku jako osobie robiącej syf i rozpierdol w miejscu publicznym, za którym cały dzień musi ganiać policja. Polski alkoholik nie jest bezdomny, chodzi (lekko) pijany do pracy i płaci tam podatki na własne leczenie. Wieczorem wali kilka browarów z żabki przed telewizorem i o 22 już go żona wywysla do łóżka, żeby o 6 rano mógł walnąć kolejną porcję, zanim zacznie robotę. Do Gdańska jeździ na wakacje, żeby pić cały dzień na plaży z dziećmi, a wieczorem dobić kilkoma szotami w "barze" do którego wchodzi sie na szybką kolejkę ze szwagrem, zeby potem zataczać się wzdłuż Motławy. Dlatego uważam, że ten zakaz jest nietrafiony.
@AdelbertVonBimberstein Tam była taka akcja, że lodówki zamykali roletkami i niby “na kasę nie wchodzi”. Ta sama stacja, kilka razy, różna obsługa. Ale może po prostu nie chcieli osobnej lodówki na bezalkoholowe wstawiać.
Sprawdzę przy okazji czy dalej tak jest i czy to na wszystkich stacjach w mieście
@owczareknietrzymryjski bardzo dobrze. To nie jest żadne odbieranie wolności, do 22 to i tak do całkiem późna. Nocą w ruchliwych miejscach gdzie sprzedaje się alkohol (stacja paliw, żabka itp) np. koło bulwarów w Warszawie, robi się po prostu niebezpiecznie, patola. No ale tak, co niektórzy nie będą przecież mogli porządnie się dochlać, o jak szkoda. Mam nadzieje, że ograniczenia w sprzedaży alkoholu będą w całej Polsce.
Mi się bardzo ten zakaz podoba. Kto mieszkał na osiedlu pełnym patologii, wie co się dzieje wieczorami, zwłaszcza w wakacje. Darcie mordy od 20 do 5 rano, przesiadywanie pod blokami, wycieczki nocne na CPN i zabawa od nowa.
Niech ktoś mi pokaże osiedle gdzie patologia kupuje na zapas i nigdy nie chodził z ziomeczkami na cpka po 22. No jakieś niesamowite historie tu czytam w komentarzach XD inny kraj a niby ten sam - Polska.
Tez pamiętam mety i branie z nich alko/ szlug i minus był taki że nie zawsze mieli, a też nie wszyscy wiedzieli.
Tez zwyczajnie nie zawsze się chciało d⁎⁎e ruszyć, bo może nie mają, a może coś.
Z różnych perspektyw, temat różnie wygląda. Jakbym miał patologię pod oknem od 10 lat to pewnie i zabrałbym dowód babci i podpisał petycję dwa razy.
Z obecnej perspektywy - brak kontaktu z ludźmi pijącymi wieczorami, dodatkowo mieszkanie w dość kulturalnym mieście bez większych awantur - nonsens. Czyli wracając późno z biura, normalny człowiek nie kupi butelki wina w nocnym. Musi kupić na zapas. No trudno, nikt od tego nie umrze. Choć nie lubię ograniczeń, jeśli ma być bezpieczniej to jestem za. Chociaż znając życie i trójmiasto to wiemy kto i komu sypnął i za co. Biznes zna się dobrze z urzędem miasta.
Zaloguj się aby komentować