O 11 mam sprawę rozwodową, dzisiaj ostatni dzień jako "mąż"
Tak wiec Elo tomki i kasie zostanę wypisany z grona "dorosłych" xD
#zwiazki #rozwod #gownowpis
O 11 mam sprawę rozwodową, dzisiaj ostatni dzień jako "mąż"
Tak wiec Elo tomki i kasie zostanę wypisany z grona "dorosłych" xD
#zwiazki #rozwod #gownowpis
Jak wy się w pary dobieracie to ja nie mam pojęcia. Przecież jak się zaczynasz z kimś spotykać to można szybko rozszyfrować czy będzie OK czy nie. Ale widzę też, po moich kumplach, że większość redflagow nie widzi:) jak np. Kolega klepiacacy 30 nadgodzin w tygodniu a żona siedzadza w domu(bez dzieci) bo dobry obiad gotuje i zajmuje się domem.
@Ragnarokk niby nie jestes w stanie wszystkiego przewidziec. Ale kobiety sie az tak nie zmieniaja z wiekiem. Jesli majac 25 lat obraza sie o jakies gowno - to jej tak zostanie. Jesli nie jest w stanie zaakceptowac, ze was na cos chwilowo nie stac - to jej tak zostanie. Jesli nie rwie sie do pracy - to jej tak zostanie itd. itd. takie rzeczy tylko sie nasilaja.
---------
Na kursie przedmalzenskiem (jesli slub byl koscielny) mialem wiekszosc scenariuszy o ktorych piszesz. Wiele z tych tematow bylo omawianych, najpierw przez ksiedza, pozniej byla para ktora mowila o swoich problemach i jak je rozwiazywali a pozniej sam musiales z przyszla zona takie tematy przedyskutowac.
-> pamietam bankrutctwo
-> utrate domu
-> chorobe partnera
-> chorobe rodzica
-> chorego rodzica ktory wprowadza sie do was...
bylo jeszcze troche innych rzecy, ale wiem, ze te tematy omawialismy na kursie przygotowawczym XD
@Bystrygrzes
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni
Każda taka historia to sprawa mocno osobista dla każdej pary czy małżeństwa i każdy musi sam tę drogę przejść. A ślub to koniec końców tylko papierek czy jakieś czary kapłana, ważniejsze są i tak dzieci i nieruchomości, bo to fizyczne i bardzo zmieniające życie.
@Bystrygrzes super kolego, to skoro uczestniczyles w kursie przedmalzenskim to na pewno gosc powiedzial Ci, ze nalezy naprawiac zwiazek a nie zmieniac partnera. To co piszesz wydaje sie nielogiczne, dlatego, ze kazdy ma wady. Kazdy. Ja mam, moja zona ma. Ty tez i Twoja zona tez. A caly myk polega na tym, zeby nad soba pracowac. I nie jest prawda, ze pewnych zachowan nie da sie wyeliminowac. Da sie. Tylko do tego trzeba dojrzec a nie na problemy na poczatku zwiazku reagowac "a chuj, nie ty to kto inny, nara". Juz moje pokolenie bylo tym troszeczke spierdolone a dzisiejszej mlodziezy to moge juz tylko wspolczuc
@Bystrygrzes Ty szybko rozszyfrowujesz, bo jesteś Bystry Grześ, ale nie każdy jest taki bystry jak Ty.
Wiele kobiet zmienia się po: 1) ślubie, 2) wzięciu wspólnego kredytu na mieszkanie 3) urodzeniu dziecka
Możesz się awanturować, ale już jesteś złapany na haczyk małżeństwa, więc to są jałowe spory.
Poza tym masz rację, wiele rzeczy widać przed ślubem, ale w końcu trzeba zaakceptować pewne niedoskonałości, rzucić kostką i wyruszyć we wspólną podróż.
Ja bardzo długo szukałem, przebierałem, zawsze mi coś nie pasowało pod względem charakterów, ale zrozumiałem że nie ma ideałów.
@Sweet_acc_pr0sa również rozstałam się po związku 13-letnim, tak jak u Ciebie związaliśmy się, mając 19 lat. U nas nie było małżeństwa tylko konkubinat i też na całe szczęście rozstaliśmy się w przyjaźni - dalej się lubimy i rozmawiamy, totalnie neutralnie. Dlatego w zupełności rozumiem, że można po takim stażu się rozejść. Takie gadanie „nie widziałeś co brałeś?” jest moim zdaniem bardzo płytkie i krzywdzące, dla obu stron zresztą. Nie chodzi o to, że partner był „zły” czy nagle zaczęło coś przeszkadzać, co wcześniej się ignorowało. Po prostu zmieniają się okoliczności. Niektórzy nie rozumieją, że te X lat to naprawdę szmat czasu i wiele się dzieje, dużo jest życiowych sprawdzianów itd., człowiek też dojrzewa i najzwyczajniej zmieniają się lub klarują się priorytety (a przynajmniej mogą). Zwłaszcza jak się wiążesz jako nastolatek i dopiero zaczynają się „dorosłe sprawy” (pierwsze prace, przeprowadzki, wymiany znajomych itd.) - to naprawdę może zweryfikować związek.
@utede wiele rzeczy to byly faktycznie SRAKEN PIERDAKEN. Ale kilka taki faktow albo problemow ktore moga was poroznic zostaly tam poruszone. Wiec miales okazje omowic to z ta osoba ktora wybrales. A tak jak pisalem, niektore tematy to byly sytuacje ktore nigdy sie nie wydarza. Ale dobrze wiedziec jakie zdanie ma druga strona.
@Bystrygrzes znałem 4 związki, które rozpadły się po kilkunastu latach. Żaden z nich nie rozpadł się z tak banalnych powodów o których piszesz, po prostu ludzie się zmieniają, przestają dogadywać, namiętność wygasa. Wiadomo, trochę inaczej jak są dzieci, hipoteka itp. Ale zwłaszcza jak się nie jest uwiązanym to po co pchać to na siłę? I to nie ludzie którzy się rozstawali w gniewie. Ani nie, że nie próbowali tego ratować już wcześniej. Moim zdaniem to naturalne.
Według tego co piszesz, to ja już w wieku, powiedzmy, 20 lat powinienem wiedzieć, gdzie będę dzisiaj, jakim będę człowiekiem. A ja uważam, że to jest nie do przewidzenia. A co dopiero w przypadku osoby którą poznałem relatywnie niedawno i do tego w której jestem zabujany. Sygnały o których wspominasz są oczywiste, bo jak ktoś się chujem urodził, to skowronkiem nie umrze. Ale to wtedy się psuje raczej wcześniej niż później. A może komuś to odpowiada. Sytuacje są przecież tak różne, jak różni są ludzie. Nie jest to bynajmniej proste, a pomyśl choćby o ludziach z tzw lekkim aspi, oni tego nie będą w stanie w ogóle poprawnie odczytać, mimo że ogólnie poprawnie funkcjonują w społeczeństwie.
Ilu ludzi, tyle historii.
@baklazan Nie że nie chce rozmawiać, ale widzę że to nie prowadzi do niczego bo mylisz pojęcia- skoro wg Ciebie DIAGNOZA która z definicji może być postawiona wg objawów twardych (np badania) zrównujesz z OPINIĄ i to jeszcze niewykwalifikowanej i bez doświadczenia osoby, która całe życie spędziła POZA związkiem i partnerstwem
@utede
Ale ja tutaj nigdzie nie zrównanuję opnii z diagnozą, nie to miałem na myśli. Chodzi mi o to, że żeby na czymś się znać, nie trzeba tego doznać, tak jak lekarz uczy się o raku na studiach i w praktyce, tak o związkach księża uczą się na studiach i w praktyce.
Księża mają wykłady podczas studiów z psychologii i psychoterapii, to raz. Po drugie, sporo z nich ma wykształcenie w tym kierunku, to dość naturalne, kiedy pracujesz wśród ludzi i z ich problemami.
Osobną sprawą jest to, że wykształcenie wykształceniem, ale tak jak w innych branżach, bycie samoukiem i praktykiem bywa (co nie znaczy że zawsze jest i nic takiego nie twierdzę) jeśli nie wystarczające, to czasem nawet lepsze niż wykształcenie. I w drugą stronę, nie każdy wykształcony psycholog/psychoterapeuta nadaje się z automatu do tego czym się zajmuje, tak samo jak nie każdy ksiądz nadaje się do bycia księdzem. Ale to osobna kwestia i do tego kwestia indywidualna.
To do czego zmierzam to walka z bzdurnym twierdzeniem, że "księża nie znają się na związkach i małżeństwie bo nie mają żon". Nie potrzebujesz mieć własnego doświadczenia w jakiejś dziedzinie, żeby tą dziedzinę rozumieć i być w stanie pomóc komuś kto tą dziedzinę zna tylko z własnego doświadczenia.
@Wyrocznia
No wyraźnie obecne pokolenia przestają brać. Z moich 20+ kuzynów ze średnią wieku koło 30 to śluby były dwa (wliczając mój :P) i nie zanosi się na zwiększenie tej liczby w jakiejkolwiek najbliższej przyszłości. I to nie jest tak, że tylko wyzwolne miasta - połowa z tego mieszka na prowincji.
@Palymysie w konkubinacie też dostaniesz alimenty na dziecko. Za to bez dziecka po rozwodzie o alimenty ciężko jeśli sąd nie stwierdzi winy.
Podział majątku w małżeństwie jest dobry, bo sprawiedliwy i da się dogadać. W konkubinacie masz jazdę bez trzymanki, bo pokazujesz dowód na zakup dowolnej rzeczy i nie ma zmiłuj, to już jest Twoje xD
Podsumowując - rozwód jest znacznie lepszą opcją niż sadzenie się po 20 letnim życiu w konkubinacie.
@Palymysie coś mieszasz, podziałowi po rozwodzie podlega majątek wspólny, czyli nabyty przez oboje małżonków w trakcie trwania małżeństwa; zdobyty przed majątek osobisty jest z tego podziału wyłączony, dotyczy to mieszkania, nawet głupiej kanapy czy sprzętu AGD zakupionego przed małżeństwem. Zatem nawet jak kobieta przyjdzie „na gotowe” to nie ma do Twojego majątku osobistego praw.
Ogólnie brzmisz bardzo wykopowo i jesteś pełen goryczy. W Twoich komentarzach przewija się tylko jeden obraz kobiety, dążącej do zamążpójścia i przejęcia majątku, bo przecież to gołodupce i zamążpójście to korzystny układ (ALE TYLKO DLA NIEJ - sic!), a życie nie pisze innych scenariuszy. Było to już wielokrotnie grane na Wykopie i nie ma co znowu się z tym tematem rozprawiać, bo to jak walka z gównem rozbryzganym przez wiatrak i szkoda, że nawet tutaj to doleciało… Ale pamiętaj jedno:
To, że na taką trafiłeś i zostałeś zraniony, nie oznacza, że wszystkie są takie (to samo działa też w temacie mężczyzn). Serio. Głowa do góry!
PS Widzę, że dopiero się zarejestrowałeś i masz tylko kilka komentarzy. Mam nadzieję, że Twoje następne posty nie będą takie posępne i grane na jedną melodię.
@Palymysie też mam trochę majątku. Nie wiem dlaczego zakładasz, że to Ty masz być bogatszy niż kobieta? Moja wychodzi z założenia, że nie ma takiej opcji abym jej do czegoś dokładał i sama z tym nastawieniem zarabia bardzo dobrze sama.
Zresztą ona sama tak samo podchodzi do sprawy jak ty i mówi, że jak byśmy się rozstali, to ciężko będzie znaleźć partnera na poziomie. Bo co, na pierwszą randke ma przyjść z pitem za ostatni rok i poprosić faceta o to samo?
statystycznie w 90 proc przypadków to facet dysponuje większym majątkiem.
50 procent związków kończy się rozwodem
@Palymysie skąd masz te statystyki i jakiego kraju dotyczą? W jakim kraju anglosaskim mieszkasz, bo jestem ciekawa tego, co piszesz, tego o „zabieraniu połowy majątku” i „ nie ma praktycznie rozdzielności na to co przed i po ślubie” - ot tak, dla poszerzenia perspektywy. I naprawdę Twoim jedynym antywzorem małżeństwa jest Kaziu M, o którym w PL nikt już nie pamięta? Trochę przeorałeś ten argument. Serio już nie wiem, czy piszesz o swoich własnych doświadczeniach czy wnioskach z obserwacji mediów / internetu.
@Palymysie
Czemu ja mam sprawdzać? I to jeszcze w tak absurdalny sposób? Podałeś konkretne liczby, chcę poznać ich źródło. Zwłaszcza że dalej sypiesz liczbami, a już podejrzewam, z której części ciała one pochodzą.
Układy, o których piszesz, gdy mężczyzna utrzymuje rodzinę i jest jej głową, a kobieta dba o dom i ewentualnie dorabia, to klasyczny patriarchat, i nie jest typowy tylko dla krajów anglosaskich. A teraz zastanów się, kto go wymyślił i do kogo powinieneś mieć pretensje.
I tak, związki powinny opierać się na partnerstwie, ale to partnerstwo może dotyczyć też obustronnej zgody na powyższy układ - Tobie on nie pasuje, a brzmisz, jakby był to jedyny dostępny schemat związku. Nie jest.
Widzę, że się powtarzasz, nie umiesz ani podać argumentów, a tylko sypiesz truizmami i „statystykami” chociaż żadnych źródeł i statystyk nie przytoczyłeś. Robi się jałowo. ^^ Jak pisałam, już wiele podobnych dyskusji już bylo, nic z nich nie wychodzi, tutaj też. Ba, odlatujesz na tyle, że nawet wyrażasz zdanie w imieniu wszystkich mężczyzn i sam wiesz, co oni by woleli (xD), zatem podziękuję za dyskusje. Miłego dnia.
@Palymysie Sprawdziłam. Intercyza w UK jest prawnie wiążącą, a majątek przedślubny nie podlega podziałowi przy rozwodzie.
Oczywiście, są wyjątki, jak chociażby to, że intercyza nie może naruszac praw strony słabszej finansowo (m.in. pozbawiać jej środków do życia), a majątek staje się wspólny w konkretnych sytuacjach, np. jak został wprowadzony jako wkład do wspólnej nieruchomości - czyli te same zasady co w PL. Ba, alimenty dla byłego małżonka / małżonki też w PL funkcjonują.
Nie jest więc prawdą, co piszesz, że intercyza nie chroni, a rozwód pozbawia majątku osobistego. I co teraz?
@ismenka W moim towarzystwie (5 rozwodów) wygląda to tak, ze jedno rozstanie było pokojowe, reszta na noże, kobieta dostawała więcej + alimenty na dziecko. Wynikało to z tego że w każdym wypadku mężczyzna chciał to mieć już po prostu za sobą.
W tym wszystkim najgorsze jest to, że jeden kumpel już (prawie) nigdy nie zobaczy córki która bardzo kocha - niestety nie ma w Polsce kar za alienację rodzicielska.
@Orzech ja w swoim najbliższym otoczeniu mam pary, które rozeszły się bez krzywdzenia czy grania dziećmi (na szczęście). Za największe skurwysyństwo uważam alienację. Mój znajomy nie widział córki miesiącami, miała być na święta, prezenty kupione i zgadnij? I najlepsze jest to, że córka chce widzieć ojca, chce do niego chodzić na widzenie, nocować itd. Walka w sądach trwa, a ja widzę, jak on gaśnie i z jakim smutkiem mówi o córce… Dobrze, że jest coraz więcej prawników i stowarzyszeń, które pomagają w takich sytuacjach - jeszcze kilka lat temu nie uzyskałby pomocy. Przykre jest to, że nie jest to rozwiązane systemowo, chociaż widać już zapędy do zmian w prawie, chociaż na razie to tylko apele np. Rady ds. Rodziny Edukacji i Wychowania, powołującej się na Europejski Trybunał Praw Czlowieka. No i to, że polskie prawo jest krzywdzące w tym aspekcie jest coraz częściej podnoszone w mediach - to dobrze, znaczy, że problem jest widoczny.
prawdziwy dojrzały zwiazek nie jest dla każego
@libertarianin prawdziwy dojrzały związek jest wtedy, kiedy ślub jest ostatnim co potrzebujecie by się kochać nawzajem.
w pełni rozumiem ludzi co do 50 roku życia chodzą podrywać 40 letnie cougary w barze
Ja ani trochę, może dlatego że sam jestem w wieloletnim związku:)
Po kilkudziesięciu latach życia, po przeszło dwóch dekadach z małżonką, wiem że receptą udanego związku jest wzajemny szacunek, rozmowa bez zbędnych emocji oraz poszukiwanie consensusu. Czasem, również bez kroku w tył nie da się tego osiągnąć.
Przed ślubem byłem z małżonką dwa lata.
Teraz od dwóch walczę z nowotworem i tyle wsparcia, miłości i opieki co od niej dostałem 🥹 Nobla za to powinna dostać.
Kiedyś ludzie potrafili chyba bardziej rozmawiać 🤔 Chyba hartowało ich też bardziej pokonywanie wspólnie problemów.
Na początku małżeństwa byliśmy biedni jak mysz. Cieszyła nas piątka znaleziona w kieszeni płaszcza 😁 Trochę się ludzie chyba zmienili przez ostatnie dwie dekady. Nieraz się od dobrobytu w dupach przewraca. Moje, twoje ! Ja i ja! Kiedyś było nasze, bardziej patrzyliśmy na swoje potrzeby wspólnie.
@pawel-4 kiedyś ludzie gnili całe życie w nieszczęśliwych związkach, często pełnych przemocy, z ludźmi których nienawidzą, bo tak trzeba albo bo bozia piorunem strzeli jak się rozwiodą. Romantyzowanie tego i mówienie, że dzisiaj jest gorzej, bo ludzie się rozchodzą kiedy do siebie nie pasują to jedno wielkie xD
@Hilalum a w którym miejscu piszę o takich związkach i je romantyzuje?? Ja opisałem swoją receptę na udany związek. W mojej rodzinie były dwa rozwody z powodu przemocy ze 30 lat temu. Takie pitolenie o bozi to chyba tylko wschodnia ściana na głębokiej wsi. Kiedyś też ludzie się rozwodzili. Tylko powody były mniej błache. Więcej było pokonywania problemów wspólnie, rozmowy, teraz odnoszę wrażenie że byle różnica zdań prowadzi do rozwodów. Oczywiście mocno generalizuję, ale to tylko moje zdanie.
Związek musi być partnerski, nie egocentryczny.
@kitty95 to chyba prawda, świata poza sobą nie widzimy 😂 Wracając z pracy już się człowiek cieszy że małżonkęi zobaczy.
Nie jesteśmy jak dwie krople wody. Ale szanujemy się nawzajem. Przez już 22 lata pamiętam dwie kłótnie. Oczywiście perzedyskutowane i zakończone złotym środkiem 😂 ale one nas nauczyły że emocje tylko w seksie a reszta? Jak to mówimy "tylko spokój nas może uratować" 😁
16 lat jestem z jedną kobietą, bez ślubu, bez żadnych problemów, kochamy się i żyjemy w związku partnerskim gdzie obie strony wspierają się we wszystkim. Dojdzie do sytuacji rozłamu? Takie życie, każdy ma wolną drogę. Ale to właśnie powoduje, że wiemy że trwamy przy sobie ze względu na uczucie bieżące a nie jakiś wymyślony papier który jak bat ma nas na siłę ze sobą trzymać w obawie o konsekwencje. Sami sobie robicie krzywdę tymi ślubami.
@pepies "16 lat jestem z jedną kobietą, bez ślubu, bez żadnych problemów, kochamy się i żyjemy w związku partnerskim gdzie obie strony wspierają się we wszystkim. Dojdzie do sytuacji rozłamu? Takie życie, każdy ma wolną drogę. Ale to właśnie powoduje, że wiemy że trwamy przy sobie ze względu na uczucie bieżące a nie jakiś wymyślony papier który jak bat ma nas na siłę ze sobą trzymać w obawie o konsekwencje. Sami sobie robicie krzywdę tymi ślubami."
Podejście może i dobre, ale pamiętaj, że umowy podpisuje się na złe czasy. Ten "wymyślony" papier troszeczkę pomaga. Ślub można zawsze odbębnić w UC. Bez gości, bez pompy, bez informowania rodziny przed faktem. Przerabiałem temat i sprawę zamknąłem w kilka minut. Ja źle nie życzę, ale jak czegoś się dorobicie i coś się zdrowo popierdoli to nie zazdroszczę.
@Palymysie Jakie lewackie? Ostatni jestem do lewactwa. Zwyczajnie uważam, że związek polega na budowaniu czegoś razem.
Jak jesteś świadomy swojej pozycji wynikającej z zamożności i taką kobietę sobie weźmiesz, jak przedstawiłeś, to Twoja sprawa.
Umowa. Ty zamożny, ona ładna. Godzicie się na coś. Świadomy wybór. Budujcie sobie związek. Nic mi do tego.
@szczelamseczasem Chyba w przypadku konkubinatu to jest bardzo proste - moje - pieniądze na moim koncie, moja nieruchomość, moja działalność, mój samochód, mój motocykl itp. Drugiej osoby - pieniądze na jej koncie, jej nieruchomość, jej działalność, jej samochód itp.
Pozostałe rzeczy to raczej o mikrofalówkę sie jakoś dogada
@Orzech "Chyba w przypadku konkubinatu to jest bardzo proste - moje - pieniądze na moim koncie, moja nieruchomość, moja działalność, mój samochód, mój motocykl itp. Drugiej osoby - pieniądze na jej koncie, jej nieruchomość, jej działalność, jej samochód itp."
Żarcie, jakieś remonty, opłaty, raty kredytow, też osobno płacicie? Fajny związek.
@szczelamseczasem Ja jestem żonaty od lat i tak, żarcie, remonty, opłaty, raty kredytów płacimy na swoje rzeczy osobno, na wspólne razem
@Sweet_acc_pr0sa kurde, Ben - Ty tutaj?
Zaloguj się aby komentować