No trzymajcie mnie.


Organizuję spotkanie klasowe, od ponad miesiąca coś na grupie na fb próbuję ustalić.

Wszyscy bardzo chętni żeby się spotkać, ale żeby odpowiedzieć w ankiecie jaki termin pasuje i który lokal wolą - to głucha cisza.

W każdym poście wszyscy oznaczeni, żeby pokazało im powiadomienie bo z grupami na fb to różnie pokazuje posty, ale większość wyświetliła i nadal nic.

Pomyślałem, że trzeba towarzystwo wziąć za mordę i ustalić samemu, a komu nie pasuje niech spada, bo przecież miał możliwość zdecydowania.

Ustaliłem więc termin, lokal. Pytam ile osób będzie.


I co? Nagle się przypomniało że wolą inny lokal.


No ale jakaś interakcja jest. Napisałem, że ten lokal to wybrałem bo najwygodniej z parkingami i całkiem spoko miejscówka.

Parę osób przyznało mi rację.


No dobra, lokal i termin ustalony. Czas goni, trzeba zarezerwować.

Wstawiłem posta że potrzebuję zaliczkę na konto od każdej osoby, to będę wiedzieć ile osób się pojawi (znam sytuację że na spotkanie klasowe ktoś przyjechał, pojadł i popił, przespał się w hotelu i nie zapłacił organizatorowi, a później wiadomości ignorował - wolę nie ryzykować podobnej sytuacji).


Wpisałem możliwe metody zaliczki, dane żeby cyknąć przelew, termin ostateczny.


Kilka osób się odezwało, że będzie pół godziny wcześniej albo później, bo transport/praca/inne.

Odpisałem każdemu że ok, poczekamy, nie ma problemu.


Nie zgadniecie. Termin ostateczny minął, żadna zaliczka do mnie nie dotarła.


Świetnie, impreza z głowy. Nie wiem, ile jeszcze trzeba by się nagimnastykować żeby ustalić spotkanie z grupą DOROSŁYCH LUDZI.

Nie rozumiem ich zachowania, nie rozumiem procesu myślowego, dzięki któremu spinają się o pół godziny a wielokrotnie ignorują pytanie ,,ile osób będzie".


Dałem im jeszcze jeden dzień po terminie ostatecznym, później usunąłem z posta informacje, gdzie wysłać zaliczkę i potrzebne dane. No i co się stało?


Wielkie przebudzenie! ,,Ej, MalyDiabel, możesz dać dane gdzie wysłać zaliczkę?" ,,MalyDiabel, gdzie wpłacić zaliczkę, chyba coś usunęło" itd. NOSZ K.


Napisałem ogłoszenie że impreza się nie odbędzie ze względu na brak zainteresowania.

Pewnie się poobrażają, będą pisać że przecież oni byli zainteresowani, że chcieli wpłacić ale nie było danych, że nie widzieli info bo fejsbuk nie dał powiadomienia.

Nie, nie byli zainteresowani, w poście o zaliczce były dane do wpłaty a pod tym postem pisali o spóźnieniach i innych takich.

Nie wiem co tam się teraz dzieje na grupie, przestałem zaglądać. Wrócę sobie poczytać za kilka dni i usunę grupę.


Gdyby mieli 15 lat, rodzice by im zabierali telefony albo nie wiem, ktoś by nie umiał obsłużyć facebooka, to może bym zrozumiał. Ale to są dorośli ludzie, sami sobie zarządzają czasem, powinni mieć pojęcie jak się zachować w społeczeństwie. A na fejsie to siedzą na okrągło, więc nie wmówią mi że nie wiedzą jak z tego korzystać.


Zdenerwowałem się bo zmarnowali mi trochę czasu, musiałem dzwonić po lokalach a nie lubię dzwonić, przez miesiąc praktycznie cisza a jak minął termin to się przypomniało.
Jak bardzo chcą się spotkać to mogą sobie ustalić termin albo zarezerwować lokal na ten tydzień, powodzenia.


Dziękuję za uwagę.
#gorzkiezale #gownowpis #zalesie

Komentarze (55)

@MalyDiabel po co ciągnąć coś co powinno się skończyć , nigdy bym nie przypuszczał że ktoś ma ochotę widzieć osoby ze szkoły podstawowej, organizujesz coś i tak cię mają w pompie bo każdy poszedł dalej. Konsekwencją tego wszystkiego że to ty się tak naprawdę obraziłeś i wrzucisz za parę dni żeby cię całowali po pale żebyś zorganizował imprezę. Chyba najlepsza opcja to grill bez zbędnej nonszalancji i każdy by wpadł .

@lekcjekaczan9e Kończyłem trochę więcej niż podstawówkę.
Jesteśmy dorośli i jeżeli ktoś nie ma ochoty, kasy albo czasu to może napisać że go to nie interesuje, a nie bawić się w ciuciubabkę.
Grill? To w końcu grill ,,i każdy by wpadł" czy ,,po co ciągnąć coś co powinno się skończyć"?
Myślisz że będą się zjeżdżali z połowy Polski na kiełbasę bez piwa (bo prowadzą a spania nie ma u mnie), na grilla pod blokiem, wszyscy z wielką chęcią skoro ustalić termin było ciężko? No i to wszyscy, którzy szkołę zostawili za sobą i ,,poszli dalej"?
A co do obrażania - jestem wkurzony że zmarnowali mój czas, nie obrażam się tylko robię sobie swoje rzeczy dalej, ale teraz wiem że nie będę więcej dla nich nic organizował i wiem, na kim mogę polegać.

wrzucisz za parę dni żeby cię całowali po pale żebyś zorganizował imprezę.

Tak, bo to moje marzenie i uwielbiam organizować imprezy, skoro dzwonienie po ludziach nie jest moją ulubioną czynnością(że tak delikatnie się wyrażę). I nie mam nic innego do roboty xD

@MalyDiabel myślałem że mówimy o podstawówce skoro takie osobistości zapracowane i nie wiedziałem że jesteś taki wrażliwy przepraszam jeszcze mi się dostało za tych kutasow …

Czasem się zastanawiam, czy mnie nie ominęło jakieś spotkanie klasowe. Bo nie mam fejsa, a chyba nikomu nie chciałoby się szukać namiarów na mnie.

@szatkus-4 aż mi przypomniałeś. W czasach studenckich czasem koleżanka z podstawówki się do mnie odzywała. No i moja klasa zrobiła sobie jakieś tam spotkanie klasowe. Podobno byli wszyscy. Na pytanie tejże koleżanki "ej, a gdzie jest Armando" odpowiedzieli "kto?" XD

Także ten xD

@szatkus-4 z mojej podstawówki to niby mam kilka osób w znajomych, ale nic o spotkaniu nie słyszałem. ¯\_(ツ)_/¯
Raczej nic nie organizowali, bo dużo osób z klasy ciągle mieszka w tej samej miejscowości i pewnie codziennie się widują.

Trochę na własne życzenie cierpisz, bo w ogóle zacząłeś to organizować Miałem już sam kilka takich przygód na mniejszą skalę i od kilku lat praktykuję tylko to podejście:

  1. Ugaduję się z jednym ziomkiem, a reszcie wrzucam info, że jak mają chęć to mogą dołączyć.

  2. Żadnych dużych wypadów wymagających rezerwacji i większych koordynacji.

  3. Odpowiadam tylko za siebie i idę, żeby się dobrze bawić, bez żadnej spiny.

@Piechur Postanowiłem wyjść ze strefy komfortu xD
Ogólnie lubię siedzieć w domu i sam sobie coś robić, nie cierpię się umawiać i wychodzić na imprezy. Ale jak już jestem na imprezie to nie jest tak źle, dobrze się bawię, lepiej się po tym czuję.
Mamy z grupą jakiś tam kontakt, zawsze się pojawiały głosy ,,trzeba by się spotkać w końcu".

Stwierdziłem że podejmę wyzwanie bo zgnuśnieję sam ze sobą, trzeba trochę przemóc lęk społeczny i nieśmiałość, a to będzie idealne ćwiczenie. Bo przy takich spotkaniach zawsze jest ,,niech ktoś coś", zawsze brakuje tej jednej osoby, która to pociągnie.
No i myślałem że jak zdobędę się na odwagę to podołam. Nie przewidziałem, że z nimi gorzej jak z dziećmi xD
Ćwiczenie mam za sobą, jestem bogatszy o nowe doświadczenia i jeszcze bardziej nie mam ochoty zadawać się z ludźmi xDD Nie mam zamiaru zamykać się w pokoju z tego powodu, po prostu obniżam oczekiwania.

@MalyDiabel ja nigdy nie wiem czy to ktoś coś to takie gadanie, bo głupio wprost powiedzieć, że fajnie było, ale nie zawracajcie mi dupy.

@MalyDiabel I feel you bro. Co roku organizuję wyjazdy wakacyjne dla rodziny i zawsze wszyscy chętni ale jak cokolwiek zadecydować czy informację zdobyć to jakbym do psa gadał. Zero odpowiedzi xD


W końcu jak nic się nie udzielają to decyduję sam a jak marudzą to się nie tłumaczę tylko idę na zwarcie bo gdy był czas się wypowiedzieć to mieli w d⁎⁎ie.


Z mojego doświadczenia dużo pomaga wyznaczanie "ochotników" i delegowanie im zadań. Nawet tak głupich jak "gdzie będziemy jesć w czwartek, ogarnij restauracje w okolicy" Im więcej osób dostaje swoją działkę i jest zaangażowana w organizację tym bardziej się wszyscy udzielają.

@MalyDiabel grupa na WhatsAppie jest chyba lepsza niż Facebook.

I nie ma co się pytać trzeba narzucać termin i się wszyscy mają dostosować.

@Opornik Nie mam whatsappa.
A termin narzuciłem i też nie pomogło, musiałbym chyba stać nad każdym żeby wysłał przelew i za rączkę na spotkanie przyprowadzić żeby się udało...

@MalyDiabel u mnie było tak, że się umawialiśmy. Był uzgodniony termin i miejsce. Przyszło 6 osób, ci sami co zwykle, jak graliśmy online w szkole to tak samo przyszli na spotkanie po latach. Były kolejne wymiksowałem się, dorośli ludzie którzy nie potrafią napisać nie, nie będę. Za chwilę będzie okrągła rocznica i też mam to gdzieś. Przez 20 lat nie przybyło im odpowiedzialności.

@MalyDiabel zbiegło ci się kilka z poniższych rzeczy:

  • ludzie to debile, szczególnie w grupie

  • żeby pójść na takie spotkanie większość musi mieć pewność, że inni idą, a jak główny organizator dużo pisze ze termin się zbliża i ze już trzeba wpłacać, to większość słyszy że prawie nikt nie idzie, więc wstrzymują się z wpłatą - trzeba było zagrać klasyką w stylu: uwaga to super miejscówka, ale jest ograniczona liczba miejsc, kto pierwszy ten lepszy, a potem że do terminu zostaly teoretycznie 4 dni, ale już miejsca się wyczerpują... To głupie ale dziala, bo patrz punkt 1

  • w temacie spotkań klasowych ludzie lubią sobie samemu wciskać kit w stylu, że szkoda że tych ludzi nie widuję czesciej, ciekawe co u nich słychać, a tak naprawdę to nie chcą się spotykać. takie spotkanie to duży emocjonalny stres, bo to moment w którym zderzysz mlodziencze marzenia z rzeczywistością, a dla większości to będzie chwila gorzkiej pigułki - efekt dużo gadania na fb, ale frekwencja na spotkaniach mizerna

  • pewnie duża część z tych osób cię nigdy nie lubiła (let's face it)

Jak to dobrze, że nie mam fb, mesengera itp. bo jeszcze komuś ze szkoły przyszłoby do głowy zapraszać mnie na jakieś spotkanie

@MalyDiabel bo to taki rodzaj imprezy, że tak naprawdę nikt nie chce na nią przychodzić, ale nie wypada tak publicznie mówić, że ma się to w d⁎⁎ie.


Mnie to na szczęście omija, bo nie mając mediów społecznościowych nie mam już kontaktu do żadnej z osób ze szkolnych lat. Niemniej gdybym miał, gdyby mnie zaproszono do grupy - zapewne zachowałbym się podobnie. Napisał ze dwa komentarze, że "jak najbardziej jestem chętny" i korzystał z każdej możliwej okazji, żeby się z tego jakoś wyplątać xD Bo oczywiście nigdzie bym nie szedł. Więc głucha cisza odnośnie zaliczki to mogłaby być jedna z moich odpowiedzi. Ewentualnie czekał co tam inni ustalą, żeby napisać, że "uuu jednak termin nie pasuje".


Po prostu takie spotkania po latach to w sumie nic fajnego. Przyjdą ludzie chwalić się jakimiś pierdoletami. A dzieciaków i młodzieży z tamtych lat i tak się nie zobaczy, bo to już zupełnie inni i obcy ludzie.

@onomatorychu no niby tak, ale przez miesiąc tylko jedna osoba się wykręciła. A część się o pół godziny na konkretny termin licytowała, czyli chęci jakieś były. Albo szachy 4D, nie wiem.

@onomatorychu a ja tego nie rozumiem, co stoi na przeszkodzie, zeby jasno powiedziec "ja odpadam" i tyle? po co marnowac czas innej osoby?

@solly-1 Taki, że byłbym namawiany i byłaby truta dupa przez każdego, kto się wymiksować nie może. Dlatego wypisanie się z tematu najlepiej przedłużyć do samego końca. Nikt nie chce wyjść na tego, który "ma w dupie" starych znajomych. A jak nie ma ustalonego ostatecznie terminu, to ciężko powiedzieć "dlaczego nie mogę", tylko moim argumentem będzie wówczas, że "po prostu nie chcę was widzieć". Co oznacza fajny temat do dyskusji dla tych których się zjawią i obrobienia dupy.


Wiem, że jest to badziewie, ale to po prostu specyficzny rodzaj spotkania. Zanim pozrywałem do reszty drogi kontaktu, zdarzyło mi się być na jednym takim i miałem dość już w momencie zobaczenia tych ludzi. Bo każdy przyłazi żeby się zaprezentować, że jemu to się w życiu udało xd Wyszedłem po angielsku, bo miałem serdecznie dość. Niemniej mogę spotykać tych ludzi, mogę mieć nawet czasem jakieś koneksje rodzinno-biznesowe, więc nie chcę też wychodzić na chama. Dlatego bym się chciał podobnie jak większość - wymiksować jak najmniejszym kosztem xd I stąd moje podejrzenia, że tak myśli większość. A część nie wpłaca, bo standardowo czeka co zrobią inni. Jak to w życiu.

@onomatorychu 

Taki, że byłbym namawiany i byłaby truta dupa przez każdego, kto się wymiksować nie może.

Taki, ale co? Co taki?


Dlatego wypisanie się z tematu najlepiej przedłużyć do samego końca. Nikt nie chce wyjść na tego, który "ma w dupie" starych znajomych.

Przeciez i tak na takiego wychodzi. Sam to tlumaczysz, ze na tym to polega.


A jak nie ma ustalonego ostatecznie terminu, to ciężko powiedzieć "dlaczego nie mogę", tylko moim argumentem będzie wówczas, że "po prostu nie chcę was widzieć". Co oznacza fajny temat do dyskusji dla tych których się zjawią i obrobienia dupy.

Teraz pytanie, co typa, ktory nie ma interesu w kontynuacji kontaktu interesuje, ze ktos z towarzystwa, z ktorego chce sie wymiksowac obrobi mu dupe? Teraz op obrabia dupe calej grupie.


Niemniej mogę spotykać tych ludzi, mogę mieć nawet czasem jakieś koneksje rodzinno-biznesowe, więc nie chcę też wychodzić na chama. Dlatego bym się chciał podobnie jak większość - wymiksować jak najmniejszym kosztem

Ostatecznie i tak wychodzac na chama i wymiksowujac sie dodatkowym kosztem, ciagle przedluzajac, zamiast na start powiedziec "nie".

@solly-1 ;*


To też dobry przykład. Nie chcę wyjść na chama, ale również nie chce mi się z tobą gadać. Zwłaszcza, że cię znam trochę z komentarzy Więc nie chcę żebyś się czuł urażony z jednej strony, a z drugiej absolutnie nic chcę ci poświęcać czasu na tłumaczenie.

@onomatorychu 

Po prostu takie spotkania po latach to w sumie nic fajnego.

Chyba zależy jaką miałeś klasę, u mnie są slotkania i zwykle ze 20 osób wpada i jest bardzo fajnie.

Przestałbym się tym interesować na etapie braku odzewu w ankiecie xD Też miałem podobne przejscia kilka razy i zawsze jest tak samo przy braku reakcji, jak byś nie ciągnął to i tak nie dojdzie do skutku. Każdy opowiada jaki to nie jest zabiegany ale zapytaj o jakis nowy serial albo gre to większość widziała xD A ludzie faktycznie zajęci pracujący od rana do nocy, bardzo często są tymi którzy faktycznie są zainteresowani albo od razu konkretnie napiszą, że nie. Reszta po prostu nieogarnia życia.

@jedzczarnekoty Niech sobie robią co chcą, oczywiście, że w samym oglądaniu seriali nie ma nic złego, ale mogliby poświęcić 30 sekund i napisać, że nie dadzą rady, mają to gdzieś itd, a nie gadać jacy to nie są zajęci

Dla mnie to zamknięty rozdział, nie wiem po co miałbym się z tymi ludźmi ponownie spotykać po latach. Może kiedyś dostanę zaproszenie na zjazd absolwentów to wtedy.

Chyba żyjesz w przekonaniu, że wszyscy ludzie po 1. Wiedzą czego rzeczywiście chcą. 2. Mówią to. 3. Są gotowi podjąć wysiłek ku temu.

Gdy w rzeczywistości pewnie większość ludzi raczej preferują deklarowac i budować dobry obraz siebie (choćby przed samymi sobą) przy najmniejszym wysiłku.

Jeżeli ktoś nie utrzymuje kontaktu regularnie to to jest miłe wspomnienie i myśl a nie realnie istotne relacje na które będą wydawać wysiłek i czas. To jest całkowicie zrozumiałe. Choć sam też mam raczej większe oczekiwania... Ale za swoje oczekiwania odpowiadają ludzie je żywiący a nie je zawodzący

@b905 Liczyłem że dorośli będą się zachowywać jak dorośli. I to kolejny raz jak się na tym przejechałem. Na moje nieszczęście jestem bardzo empatyczny i optymistyczny w kontaktach z ludźmi.

Dorastałem w przekonaniu że dorośli ludzie wiedzą co robią, ale życie dawno zweryfikowało moje oczekiwania xD

@MalyDiabel znam to uczucie. Kiedyś przez kilka lat organizowalem wyjscia firmowe, zeby sie "zintegrować" robiąc coś wspólnie, a później kulturalnie sie na***bać. Nie mieliśmy ani "pani z hr" ani nikogo innego komu by można to oddelegować, padło na mnie. Co do zasady były trzy rodzaje scenariuszy: A) pytałem o sugestie, to nie było żadnych B) jak sam coś zdecydowałem i dawałem znać z duzym wyprzedzeniem co i jak, to nie było uwag do ostatniego momentu, kiedy to nagle setka pytan czemu tam, a nie gdzie indziej i ze w ogole bez sensu

Z czasem wyrobiłem trzecią opcję, ktora spisywała sie najlepiej. Robilem ankietę, gdzie dawałem okolo 3 opcje lokali i podobną ilość terminów i wygrywało to, co miało najwiecej głosów (nawet jeśli to były dwa glosy z kilkudziesięciu uprawnionych). Po pierwsze, ludzie mieli szanse sie wypowiedzieć więc jak nie skorzystali to ich strata. Po drugie 2-3 opcje do wyboru było wystarczające, przy większej dostawali małpiego rozumu i nie wybierali nic. Po trzecie na pytanie "a dlaczego nie..." odpowiadałem "demokracja, następnym razem glosuj inaczej".

Natomiast nie było problemów z finansowaniem tego, a chyba tutaj leży pies pogrzebany w Twoim przypadku - nie wiem co doradzić, chyba tylko "odpuść sobie, umów sie z 3 najlepszymi ziomkami z klasy, jak dotrze jeden to będzie sukces"

@MalyDiabel "Wszyscy bardzo chętni żeby się spotkać"

Nie rozumiem tego, ja bym nie chciał się spotkać. Spotkania klasowe po latach to taki mini festiwal spierdolenia żeby zobaczyć czy ma się w życiu lepiej niż inni. Gdybym chciał się z kimś zgadać to bym to zrobił bezpośrednio, albo chociaż zadzwonił raz w roku zapytać jak życie.

@chess_peppe No ale jak nie jesteś zainteresowany to nie jesteś i koniec tematu.
A tu grupa niby była chętna.
I wszystko zależy od grupy, z moją podstawówką też bym się nie chciał spotkać a z grupą ze studiów bardzo chętnie ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Rozumiem Cie doskonale i nie dziwi mnie Twoja irytacja. Nie organizowałam spotkania klasowego, ale podobny problem miałam przy organizacji spotkań ze znajomymi. Zawsze brałam pod uwagę, że każdy ma swoje życie, może mieć jakieś plany, są porozjeżdżani w po innych miastach itd więc rzucałam hasło tak na 2 miesiące wcześniej.


Najbardziej ciulowe zachowanie dla mnie to takie, że na pytanie czy w danym dniu masz jakieś plany dostawałam odpowiedzieć na zasadzie, że jeszcze nie wiedzą co będą robić...no ja pierdzielę. Jeśli mnie ktoś gdzieś zaprasza, nie mam żadnych planów i przede wszystkim chcę tam iść to od razu sobie rezerwuje też dzień w kalendarzu. Dorośli ludzie, ale nie potrafią powiedzieć, że ich nie będzie bez zbędnych ceregieli.

Ten kto ma gen organizatora w cyrku się nie śmieje. A zbieranie zaliczek, czy jakiejkolwiek kasy od doroslych ludzi to często żart.


Jedynie sztywne daty i świadomość że za te dobre chęci przypłacisz plaskunem w ryj to podstawa.


Jak chce sie robić coś dobrego dla innych to trzeba wychodować duże jaja i twardą d⁎⁎e i z połową z nich, walczyć.

@MalyDiabel Hehe, też próbowałem ale olałem temat.

W tym roku skapnąłem się, że minęło 10 lat od zakończenia liceum. Napisałem na grupce - o jezu o faktycznie to już minęło, trzeba się spotkać!

Spytałem gdzie woleliby się spotkać, czy w naszym małym miasteczku pod stolicą czy w stolicy bo może się przeprowadzili do Wawy. I cisza. No i c⁎⁎j z nimi.

Z plusów to 2 lata temu (czyli 8 od zakończenia szkoły) udało się mi spotkać z 2 innymi kolegami ze szkoły (była nas paczka 5 więc 3 z 5 to całkiem znośny wynik). Z minusów to popadliśmy w deprechę jak to życie nam przelecieło i jak nasze aspiracje zostały szybko wdeptane w ziemię.

Aż zaczynam docieniać swoją klasę, na spotkania przychodzi ~1/3, co w przypadku ponad 30-osobowej klasy daje około 10 osób i są to raczej zawsze te same osoby. Tylko my wybieramy spelunę lokal w którym nie płaci się za rezerwację, więc nawet gdyby się powykruszali i ostatecznie było 5 osób to i tak będzie spoko. Nawet pewnie we dwie osoby byłoby ok. Na tych spotkaniach jest po prostu gadanie i picie piwa/drinków

@ZohanTSW Termin majówkowy bez rezerwacji odpada bo się raczej nie wciśniesz tak łatwo. I lubię mieć plan.
No i co innego jakbym był na miejscu, ale mieszkam i pracuję 360 km od miejscowości, w której miałoby się odbyć spotkanie, część osób też dojeżdża więc dochodzi nocleg...
Jak naprawdę będą się chcieli spotkać to przyjdę na gotowe.

@MalyDiabel my ostatnio robimy tak, że po prostu leci ankieta na czacie messengerowym kiedy ludzie mają czas się spotkać i lecimy w termin, który wygra. Ale też "bazę" budujemy sobie w prywatnych wiadomościach, bo niektórzy wciąż utrzymują kontakt ze sobą. Ja np. z dwoma osobami z klasy jeszcze mieszkałem na studiach przez kilka lat, więc startowo mamy 3 osoby i nawet gdyby wszyscy inni się wykruszyli to i tak się spotkamy. Do tego niektórzy trzymają kontakty z innymi i te spotkania tworzą się dodatkowo pocztą pantoflową

@MalyDiabel @MalyDiabel wybrałeś majówkę, serio?

Takie imprezy najlepiej w nudny weekend gdy jest brzydko pochmurno i nie ma za bardzo innych świąt

Bardzo często ludziom podoba się zamysł spotkania po latach, a jak przyjdzie do konkretów to panikują, albo czekają, aż kto inny zacznie, bo on się wstydzi jakby było 3 czy 5 osób i on poczeka. To coś takiego jak ślub dla części kobiet. One nie myślą o mężu, o zakładaniu rodziny, o zobowiązaniach, o formalizacji związku z ukochaną osobą, z którą chcą spędzić resztę życia. One chcą wziąć ślub :D

@MalyDiabel mega to słabe i szkoda Twoich nerwów i czasu Niepoważni ludzie.

A jak ktoś fajnie napisał - dogadaj się z jednym dwoma kolegami z którymi masz kontakt, spotkajcie się gdzieś na luzie a reszcie napisz tylko że gdzie i kiedy będziecie i koniec tematu. Szkoda nerwów na ludzi

@MalyDiabel Działam w samorządzie i trochę w innych organizacjach, które chcą czasami coś zrobić. Twoje obserwacje mnie zupełnie nie dziwią: ilość osób narzekających, że nic się nie dzieje jest odwrotnie proporcjonalna do ilości osób, które ruszą d⁎⁎ę i coś zrobią. Kto próbował zmobilizować większą grupę do działania ten wie, jaka to orka

Zaloguj się aby komentować