@hatti-vatti bo nie każdemu jest potrzebne. Zawsze ogarniałem się życiowo (praca/studia), mimo że psychicznie/emocjonalnie nie za bardzo i dlatego uważam, że mi to potrzebna jest terapia, a nie tabsy. W końcu, żeby jakkolwiek zacząć sięgać po pomoc, poszedłem do psychiatry i po tabsy. Jadłem je, widziałem trochę różnicę w funkcjonowaniu, gdy miałem wysoką dawkę (miałem w ciul energii i wolnego czasu i dużo chlałem przez to, więc zmniejszyłem sobie dawkę, żeby tak nie chlać, ale wtedy zauważalna różnica zniknęła) ale generalnie nie były same w sobie gamechangerem. Myślę, że był nim brak negatywnych emocjonalnie bodźców (relacji), rzucenie pracy i trochę tabsy. Ale samo rzucenie pracy było uff, a brak złych relacji uff uff. Odstawiłem tabsy po 9 msc, bo nie było tej różnicy. Tabsy są potrzebne, jak nie wstajesz z łóżka, nie masz żadnych sił, żeby zrobić cokolwiek i potrzebujesz mocnego boosta, żeby w ogóle zacząć myśleć o powrocie do życia (zaznaczam, że to zdanie to moja opinia tylko). Czasem potrzebujesz terapii, jak sama nie wiesz, o co ci chodzi (to ja na przykład - trochę już wiem, ale tylko trochę). A czasem potrzebujesz, żeby życie przestało się tak dopierdalać.
Jak człowiek nagle stanie się bezdomnym przez nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, to też nie potrzebuje tabsów ani terapii, żeby stanąć na nogi, tylko dosłownie zasiłku, żeby miał czas znaleźć pracę i sam stanąć na nogi. (Oczywiście nie zniechęcam tu do sięgania do psychiatrów i terapeutów, chcę pokazać trzeci mechanizm chujni czy coś, czaisz).