#anonimowehejtowyznania


Hej, moja dziewczyna jest w kryzysowej sytuacji... Potrzebujemy pomocy, choć nawet nie wiem sam gdzie jej szukać.


Otóż moja dziewczyna od 4,5 tygodnia znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Jest to jej ósmy pobyt w tego typu ośrodku. Praktycznie zawsze trafiała tam z powodu sytuacji rodzinnej, a mianowicie była torturowana psychicznie przez jej własnych rodziców. Bagatelizowanie prób samobójczych, umniejszanie osiągnięciom na rzecz nauki, ignorowanie problemów, dotykanie jej samej oraz jej brata, szantażowanie, ograniczanie kontaktów z koleżankami oraz ze mną, zakazywanie wykonywania najprostszych czynności w domu, a nawet zamykanie ją w domu to była codzienność. Tym razem trafiła tam, ponieważ jej matka szantażowała ją abym pokazał jej rodzicielce swój dowód osobisty. Zaczęły się bić, toteż jej stara zadzwoniła na policję. Nazajutrz trafiła do szpitala i od tej pory tam przebywa.


Moja dziewczyna czuje ogromny wstręt do swoich rodziców i kiedy tylko ich widzi w szpitalu to ogarniają ją myśli aby ich zabić. Matka przez całe życie stosowała pasywną agresję w jej stronę, ojciec natomiast był służalczy wobec swojej żony jak pies i miał gdzieś co córka powie, dopóki jego żona tego nie poprze. Na żadnego z opiekunów nie miała co liczyć, nawet przytulić się do nich nie mogła, bo ich wymówką było to, że nie mają czasu. Mimo, iż matka jest bezrobotna, ojciec natomiast po powrocie z pracy nie miał żadnych obowiązków. Niekiedy jej własna stara wycierała swoją głowę o szyję oraz klatkę piersiową mojej dziewczyny, a także dotykała ją po pośladkach, ojciec natomiast wcale nie reagował, ewentualnie mówił, że mama żartowała i/lub również ma prawo się zezłościć. Kiedy moja dziewczyna pisała na WhatsAppie swoim starym, że chce się zabić, odpisywali jej emotkami i śmiali się z tego, co pisze lub tłumaczyli się tym, iż świat nie kręci się wokół niej, i że ich też może kiedyś zabraknąć. Odnośnie mnie mówili, iż będę ją przywiązywał do kaloryfera i głodził. Od zawsze były z nimi problemy, ale ostatnie 5 lat wspomina najgorzej.


Dlatego też ona nie chce z nimi mieszkać. Problem w tym, że każdy wariant alternatywnego miejsca zamieszkania napawa ją strachem. Może ona trafić do ośrodka dla ofiar przemocy domowej, jednak może przebywać tam maksymalnie 3 miesiące, no i też rzekomo strasznie kładą tam nacisk na szukanie pracy. Moja dziewczyna miała dzisiaj rozmowę telefoniczną z dyrektorką tej placówki. Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić, a tamta zaczęła pi⁎⁎⁎⁎lić, że "skoro pani tak mówi, to zakładam, że nie jest pani zdolna do pracy". Na odchodne jeszcze rzuciła tekstem "witamy w świecie dorosłych". Może jeszcze trafić do domu dziadków lub z powrotem do rodziców, ale te opcje są absolutnie nie do przyjęcia ze względu na negatywne wspomnienia związane z tymi osobami. Każdy członek rodzeństwa jej rodziców jest albo za granicą, albo jest pokłócony z nimi. Nie chcę nawet myśleć, że po tych 3 miesiącach spędzonych w tym ośrodku zostanie wyrzucona na bruk. Jeżeli chodzi o edukację, to jest w klasie maturalnej i ma średnie wykształcenie, jednak nie jest w stanie pisać matury na ten moment (nauczyciele ją przepuścili mają na uwadze to, iż nie może uczestniczyć w lekcjach w chwili obecnej). Miała iść na studia i bardzo chce to zrobić, ale niestety nie jest to na tę chwilę możliwe.


Podczas pobytu miała robione różnorakie badania, wobec czego ma stwierdzony autyzm (jednakże na tę chwilę nie wiadomo jeszcze nic odnośnie dokładnej jego postaci), ADHD i CPTSD. Czy te wyniki wystarczą do uzyskania jakiegoś mieszkania socjalnego, zapomogi lub innej formy wsparcia? Moja dziewczyna codziennie ma rozmowy z lekarzami, psychologami oraz z pracownicą socjalną, lecz owa mówi, iż na razie nie widzi innego wyjścia niż ośrodek. Nie ma żadnego członka rodziny, rodziców, dziadków, którzy by jej pomogli. Teoretycznie mógłbym ją przygarnąć do siebie, jednakże mieszkam od niej ponad 300 km w linii prostej, w dodatku na wsi, nie stać nas na tak skomplikowane procesy logistyczne, a nasz dom jest za mały, aby pomieścić jeszcze jedną osobę. Gdyby to ode mnie zależało, to zrobiłbym to od razu... Bardzo ją kocham i strasznie mi zależy na lepszym jutrze dla niej. Nie zrobiła absolutnie niczego, aby być tak potraktowaną przez los. Jest jeszcze jakieś inne wyjście? Bardzo prosimy o pomoc, ja oraz ona.



Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo


#anonimowehejtowyznania #hejtoanonim

ID: #HA_0b83b284a1d1468f

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Komentarze (46)

Brzmi jakbyście mieli mniej niż 18 lat, ale wygląda na to, że jedyną opcją jest odcięcie od rodziców i usamodzielnienie się. Na tobie spoczywa teraz ogromny obowiązek wspierania jej w tym, bo jesteś jedyną życzliwą osobą. Boi się wyprowadzki - musi zaryzykować, miejcie w uwadze to, że toksyczne środowiska uzależniają. Dlatego wyprowadzka, blokada rodziców na wszelkich komunikatorach, może nawet zmiana numeru telefonu.

Ale to wszystko jeśli macie ponad 18 lat, w przeciwnym wypadku nie wiem, może ktoś tutaj będzie wiedział

Ożesz kurwa, przeoczyłem informację że to jest "związek" na 300km. W takim razie to albo troll, albo kurwa nie wiem, OPie, jest bardzo duża szansa na to, że ktoś cię robi w chuja i wykorzystuje. Zaraz będziesz miał prośby o przelew na życie na usamodzielnienie.

Przede wszystkim odcięcie grubą kreską od toksycznych rodziców. Możecie założyć zrzutkę i za tą kasę wynająć mieszkanie w twojej okolicy - odległość działa na waszą korzyść. Szkolę dokończy jak wyjdzie na prostą ze zdrowiem a tak złapać jakąkolwiek pracę i próbować zarobić na siebie.

@hejtoanonim


abym pokazał jej rodzicielce swój dowód osobisty.

Ja pi⁎⁎⁎⁎le co za patusiarnia. Zawsze jak takie rzeczy czytam to się zastanawiam jak wygląda mieszkanie takich ludzi i ich mordy.


Współczuję ziom, wam obojgu.


Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić

Prawdopodobnie nie będzie miała wyjścia, na szczęście dzisiaj jest dużo łatwiej młodym znaleźć prostą ale uczciwą pracę. Byle jej psychika wytrzymała, po takich przejsciach. Studia mogą poczekać (pomijam że dzisiaj masa kierunków to gówno po którym wcale nie jest łatwiej znaleźć pracę).

Ja zaraz po liceum musiałem iść do roboty, a rynek pracy był wtedy tragiczny (Łódź, k⁎⁎wa).

Praca ma też swoje plusy, odciaga od myślenia o problemach, uczysz się wielu rzeczy, no i jesteś niezależny.


Powodzenia, trzymam kciuki.

@Zapster to chyba najrozsądniejsza rada. Niestety łatwo nie będzie, bo w grę wchodzi uczucie do dziewczyny. W przypadku młodych ludzi, to bardzo determinuje życiowe wybory.

@WatluszPierwszy chłop jest w 300km związku z patologiczna rodzina, jeszcze nie wie, ze go czeka dokładnie to samo z partnerka

Jesteście widać bardzo młodzi, rozstań się póki możesz nie masz obowiązku, a nawet nie powinieneś psuć sobie życia zeby bawić się w Mesjasza

@Zapster to jest bardzo przykre i brutalne, ale ja dziś, jako stary chłop powtarzam wszystkim młodym ludziom - jak widzisz, że potencjalna partnerka/partner jest z rodziny w której coś jest mocno nie halo, to uciekaj dla swojego dobra. Wiadomo, że każda rodzina ma swoje niedociągnięcia i grzechy, ale jeśli sytuacja jest już patologią, to trzeba brać nogi za pas i nie zostawiać kontaktu do siebie.

@Zapster cieszę się, że ktoś to napisał i nie musiałem wyjść na jednego "dupka", ale taka jest szczera prawda. Anon sam nie ma żadnych środków i umiejętności, żeby jej pomóc. Dziewczyna jest chora, a w dodatku nie ma żadnych dobrych wzorców wyniesionych z domu. Nie mówię, że z takiego czegoś nie da się wyjść, ale to zajmiej przynajmniej dekadę, przez którą raczej oboje zmarnujecie sobie życie. BTW w tym wieku związek na odległość 300km, to nie jest związek, tylko jakąś fantazja. Tldr. Koleś uciekaj chyba, że masz jakieś chore fantazje związane z daddy issues...

@WatluszPierwszy trochę tak, z tym że op może być realną i być może jedyną deską ratunku dla tej dziewczyny w tym momencie. @TheLikatesy niżej zwrócił uwagę na jedną bardzo ważną rzecz - `Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić`. No tutaj nie ma co się zastanawiać, jeśli wybierze rodziców ponad pracę, niezależnie ile ma lat, to znaczy że pomoc jej będzie wymagać zbyt dużej ilości energii i może się skończyć tragicznie dla OPa.

Każdy człowiek jest inny, dlatego trzeba indywidualnie podejść do tej sprawy i ją ocenić.


Najpierw sugerowałbym przekonać dziewczynę do pracy i odcięcia się od rodziców na dobre, bez żadnych wyjątków. Tacy rodzice mogą też potem skamleć i płakać, błagać i przepraszać, lub udawać pokrzywdzonych i nie wolno dać się na to nabrać, bo inaczej powrót do bagna - oni się nie zmienią, nie bez pracy nad sobą u psychologa.


Jeśli dziewczyna nie będzie potrafiła za nic oderwać się od toksycznych rodziców to OPie, rozważ zadbanie o własny komfort psychiczny, bo też się szybko nabawisz traumy i skrzywienia. Nawet gdyby dziewczyna zechciała się odciąć i odeszła na swoje, to musi pracować nad sobą i właściwie zapomnieć wszystko, czego się nauczyła w domu, bo nieświadomie może powtarzać toksyczne schematy, oczywiście będą praktykowane na Tobie, chyba, że będziesz się zachowywał jak jej ojciec (co w zasadzie też jest pewnie wynikiem agresji psychicznej).

@ZohanTSW jasne i niech on jej nawet pomaga, niech wspiera, ale niech sobie z głowy wybije uczucia i związek. To się łatwo mówi wiem... jednak szkoda mi ludzi, którzy się ładują w sytuacje uczuciowe z osobami tak mocno poturbowanymi życiowo. Później często zamiast jednej stratowanej psychicznie osoby mamy w efekcie dwie.

@WatluszPierwszy tak jest, to bardzo trudne naprawić psychikę, bo wymaga to szczerej chęci pracy nad sobą i zainteresowania tym. Da się, tylko to wyamaga też sporej ilości pieniędzy, bo taka sesja u psychologa to już spokojnie ponad 200zł za godzinę. Chodzić raz w tygodniu, to jest ~800zł na miesiąc. Przy minimalnej płacy to jest koszmar. Z drugiej strony, jeśli są na progu pełnoletniości to do 26 roku życia mają pit 0, co w sumie jest niezłym wspomaganiem.

@hejtoanonim 'Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić" przestalem czytac i zaczlem miec to w d⁎⁎ie... milego dzionka

@TheLikatesy rozwiniesz? niepewność czy jest się na siłach jest tu bulwersująca czy że profesjonalista nie poczeka do jakiejś rozmowy żeby mieć pełniejszy obraz i wtedy wydawać wyroki? jestem sobie w stanie wyobrazić że w połowie tych 3 miesięcy ktoś po odcięciu się od chorego otoczenia poczuje się mocniejszy i zdolny właśnie do myślenia i działania

@ttoommakkoo bo to znaczy ze kompletnie nie ma tam oddolnej woli by z tego wyjść, jest czekanie 'az ktoś mnie wyciagnie'. Pracja to nic wielkiego, to tylko pierwszy krok do czegokolwiek, jakiegos celu, motywacji, środków na cokolwiek... no ale jak slysze ze "to tak nie mozna na szybko, to by sie trzeba zastanowic...". Tutaj by trzeba zespołu specjalistów, a nie konia na białym rycerzu. Uciekałbym...

Prawda jest brutalna. Wybór drugiej połówki wpływa na całe twoje życie i wszystkie jego aspekty. Wybierzesz źle i do końca życia będziesz się męczył.

Życie ma się tylko jedno. Odpuść, znajdź kogoś normalnego, żyj lekko, płyń z prądem.

Nie baw się w zbawcę po na 100% przegrasz. Nie masz żadnych "kwalifikacji" aby taką osobę wyprostować.

@Hasti ciężko się jakkolwiek zgodzić.

tak może powiedzieć tylko ktoś kto faktycznie nigdy nie spotkał kogoś ze swojej bajki i kogo nie da się po prostu spotkać gdzieś kiedyś później (tylko w wersji light) 😶

PS abstrahując czy ten przypadek jest w ogóle prawdziwy/rokujący to walka o związek nawet z początkowymi problemami jest warta świeczki

Otóż właśnie dążymy do tego, aby odciąć się od jej rodziców - zarówno ja, jak i ona mamy poblokowanych rodziców gdzie się tylko da; moja dziewczyna nie chce rozmawiać z nimi przez komórkę, nawet jeśli pielęgniarka przyjdzie z telefonem powiadomić, że oni dzwonią. Ona nawet nie myśli o powrocie do domu; już samo zobaczenie rodziców w szpitalu (co prawda bez interakcji) ją mocno zestresowało, obrzydziło i spowodowało nawrót tych myśli o zabiciu ich. I tak, jesteśmy młodymi ludźmi - pełnoletnimi, aczkolwiek wciąż przed dwudziestką. Mi jest również ciężko pojąć jej sytuację, bo w grę wchodzi ogromna odległość (ponad 300 km w linii prostej, sąsiednie województwa, nigdy nie mieliśmy nawet okazji zobaczyć się irl), a zarówno ja, jak i ona nie mieszkamy w Warszawie ani innym dużym mieście wojewódzkim. Zrzutka natomiast wydaje mi się (bo z nią jeszcze o tym nie rozmawiałem) ryzykownym przedsięwzięciem, nie wiem co prawda co ona o tym sądzi. Z tych wszystkich wyjść ten ośrodek wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem, przynajmniej na razie. Z dyrektorką tego ośrodka ma negatywne przeżycia, aczkolwiek wierzę, iż reszta kadry jej pomoże znaleźć pracę, jednak może ona zostać się tam jedynie 3 miesiące, a ten czas nie pozwoli na wyleczenie ran zadawanych przez ponad 18 lat. Ośrodek, do którego ma trafić nie znajduje się nawet w jej mieście wojewódzkim, które i tak już jest jednym z mniejszych w Polsce. Nie wiem też, czy diagnozy i inne dokumenty, które uzyska z tego szpitala upoważnią ją do jakiejś zapomogi lub mieszkania socjalnego. Dziewczyna nigdy nie miała okazji pracować, a jej rodzice to tacy idioci, że nie pozwalali jej nawet zmiksować truskawek w blenderze, bo próbowali jej wmówić, iż zepsuje nimi ostrze. Takie głupoty z ich ust to chleb powszedni w jej domu. Nie chcieli jej nawet wykupić doładowania na telefon za 40 zł, bo według nich 100 GB internetu starczy na 10 lat. Wiem, bo pokazywała mi screeny z rozmowy na WhatsAppie. Całe życie była ograniczana, także w takim przypadku chyba tym bardziej będzie ciężko poszukać na już jakiejś pracy...


W każdym razie bardzo dziękuję za rady, próbowałem szukać pomocy na portalu ze śmiesznymi papieżami, ale spotkałem się tam tylko z jedną merytoryczną odpowiedzią, do tego prawie każdy wasz wpis zawiera więcej informacji niż cała nitka komentarzy na stronie na w.


P.S. Właśnie teraz do mnie zadzwoniła i powiedziała coś o mieszkaniu chronionym. Rzekomo pracownik socjalny jej powiedział, że takie coś nie jest na tę chwilę dostępne, ale ona rzekomo znalazła informacje zaprzeczające jej tezie. Nie wiem natomiast co dalej, ponieważ cała rozmowa trwała dwie minuty, a teraz poszła rozmawiać z psychologiem. W każdym razie, jeszcze raz dziękuję za rady.


P.P.S. Jednak są tylko dla mężczyzn.



Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

@hejtoanonim niezależnie od tego, co zrobisz i jak bardzo będziesz się starał jej pomóc wyjść z tego syfu, to tutaj się nie obędzie bez terapii. Dziewczyna z tak pokręconą sytuacją nie poradzi sobie bez fachowej pomocy.

Masz dowód osobisty,więc pewnie masz powyżej 18 lat. Ogarniasz pracę i mieszkanie a ona odcina się od rodziny i tez zaczyna pracę. Jeśli chcesz pomóc to chyba jedyna opcja

@Guma888 ja wiem, że wychodzę tutaj na kawał ch...ja przez swoje komentarze, ale... on ją będzie ciągnął za sobą jak kulę u nogi. Niech jej pomaga, niech wspiera, ale niech nie ładuje się w związek. Problemy tej dziewczyny, to jest sprawa dla psychoterapeuty i to jest praca na długotrwałą terapię. Zanim ona sobie nie wyprostuje wszystkiego, nie pokona mechanizmów, które pewnie ma "wgrane do systemu" przez rodzinę i środowisko, to zniszczy życie chłopakowi. To nie będzie jej wina an dobrą sprawę, ale szkoda chłopa po prostu. Żeby było jasne w przypadku gdyby sytuacja dot. faceta wyciąganego z takiego barachła przez kobietę napisałbym to samo.

@WatluszPierwszy jasne rozumiem. Odniosłem się do sytuacji kiedy chce pomóc i się w to ładować,bo już widziałem komentarze,które mu to odradzają,więc nie chciałem powielać. Chłop sam wyciągnie wnioski i co chce zrobić

ponad 300 km w linii prostej, sąsiednie województwa, nigdy nie mieliśmy nawet okazji zobaczyć się irl

Stary, o czym my w ogole rozmawiamy? Masz dziewczynę z ktora sie nigdy nie widziales? To na twoje pytanie co robic ja bym powiedzial: moze spotkajcie sie najpierw sie dowiesz czy to w ogole jest twoja dziewczyna, bot czy Ukrainiec ktory chce wymusic od Ciebie pieniadze

@hejtoanonim Rozumiem, że masz dobre chęci i bardzo zależy Ci na tej dziewczynie, ale spróbuj na to spojrzeć chłodnym okiem. Przede wszystkim wasz związek opiera się wyłącznie na relacji na odległość. Mieszkacie 300 km od siebie, nigdy nie widzieliście się na żywo, więc tak naprawdę znasz tylko jej wersję wydarzeń wykreowaną przez ekran telefonu, a chcesz na tej podstawie podejmować gigantyczne życiowe decyzje. Musisz wziąć pod uwagę, że osiem pobytów w szpitalu psychiatrycznym to nie jest efekt zwykłego buntu czy kłótni o doładowanie telefonu. Oddziały są przepełnione i nikt nie trafia tam tyle razy bez bardzo poważnych zaburzeń. Zastanów się nad tym logicznie: skoro to już ósmy pobyt, ta rodzina musiała być wielokrotnie sprawdzana przez psychologów i opiekę społeczną. Gdyby w domu faktycznie dochodziło do molestowania i takich tortur, sprawa z urzędu dawno trafiłaby do prokuratury i sądu rodzinnego. Zrównywanie ciężkich zarzutów o przemoc z żalami o brak blendera czy limit internetu to potężna czerwona flaga i częsty mechanizm u osób z zaburzeniami, dla których każde postawienie granic przez rodziców urasta do rangi znęcania się. Jeśli chodzi o ten ośrodek kryzysowy, to dyrektorka powiedziała jej po prostu brutalną prawdę o dorosłym życiu. OIK wymaga chęci usamodzielnienia się i pójścia do pracy, a same diagnozy ze szpitala nie sprawią magicznie, że z dnia na dzień dostanie mieszkanie socjalne, na które w Polsce czeka się latami. Naprawdę uważaj, żeby z chęci pomocy nie wziąć na siebie problemów, których po prostu nie udźwigniesz.

@WatluszPierwszy młody jest, hormony buzują, a trafił najprawdopodobniej na wampira emocjonalnego, który go wydrenuje do zera, załączając mu syndrom rycerza na białym koniu, który musi uratować swoją księżniczkę zamkniętą w wieży.

@ZohanTSW też w tym całym natłoku informacji i późniejszych komentarzy przeczytałem to dopiero teraz.


Do chłopa: RUN FAST MATE, bo inaczej wdepniesz w błoto, które cię pochłonie.

@hejtoanonim przede wszystkim tak jak inni tutaj piszą - wymiksuj się z tego. Szkoda życia, tym bardziej że to scam.


Dodam, że jeżeli ona się uczy (nie ważne, czy studia czy policealna wieczorowa) to może wystąpić o alimenty od rodziców i wbrew pozorom to bardzo szybka droga. Warto podpytać w pomocy społecznej.

@hejtoanonim odpisuje na zarzutkę, ale serio, dziewczyna, której nigdy nie widziałeś na oczy? W jakim świecie ja żyje Kolejna historia o "bezdomnym z wykopu", zaraz się okaże że "z tą zrzutką to mieliście rację, pieniążki się przydadzą"

Wierzę, że to nie jest scam, ponieważ wielokrotnie dzieliła się ze mną wiadomościami, głosówkami i nagraniami z ukrycia. Wiem też, ile czasu przebywa w szpitalu, bo codziennie rozmawiamy ze sobą na kamerce. Nie spotkaliśmy się jednak irl, bo żadne z nas nie ma na tę chwilę możliwości. Lekarze i psycholodzy jej powiedzieli, że te pobyty są spowodowane wyłącznie zachowaniem jej rodziców, a te ataki w postaci rozpaczy, ewentualnych bójek są odpowiedzią na ich zaczepki i wywoływanie stresu. Na oddziale, w którym ona jest znajduje się 18 osób płci żeńskiej i przypuszczam, że tyle samo męskiej. Nigdy nie byłem w szpitalu psychiatrycznym, a ona prawie zawsze przebywała w tym samym zakładzie.


Zdaję sobie sprawę, że opisałem zaledwie fragment jej życia, a na wymienienie w zrozumiały sposób wszystkiego, co ją w życiu spotkało nie starczyłoby mi tygodnia. Odnoszę wrażenie, iż przez ich postępowanie stała się strasznie niesamodzielna, dlatego chcę dla niej poszukać jak najlepszego rozwiązania, na które mnie stać, aby mogła się rozwinąć. Wiem, że to jest ogromna odległość i nie mam szczegółowego wglądu w jej sprawy, ale nie mam również podstaw, aby podawać w wątpliwość jej zeznania. Mówimy o sobie wszystko, wiem jak wygląda, znam jej personalia, wyniki testu IQ, miejsce zamieszkania i wiele poufnych informacji, toteż tym bardziej wierzę w to co ona mówi. Staram się wytłumaczyć jej, że mimo początkowej przykrej rozmowy telefonicznej mojej dziewczyny z dyrektorką ośrodka dla ofiar przemocy domowej, znajdą się również ludzie, którzy pomogą jej ogarnąć sprawy zatrudnienia.


Nie mam powodów aby trollować, bo mija się to z celem. Mi naprawdę na niej zależy, ale przez odległość mogę być z nią jedynie w telefonie. Oczywiście nie traktuję też was jako psychologów ani ludzi od wszystkiego, a jeżeli odnieśliście takie wrażenie, to bardzo was przepraszam. Zwyczajnie się o nią boję.



Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

@hejtoanonim a wiesz jaką ma diagnozę? Bo przecież nie może być tak, że wszystko z nią w porządku, ale trafiła do szpitala bo rodzice jebnięci. To że się nie widzieliście to ogromny błąd i powinieneś się wystrzegać takich "związków". Przez kamerkę można genialnie oszukiwać, szczególnie w dobie AI. Tak naprawdę jedyny twój dowód na tą sytuację to jej słowo. Nie mówię że jesteś oszukiwany, ale chyba rozumiesz, że ryzyko jest ogromne? Jeśli rzeczywiście ona chce coś zmienić w życiu, to korzysta z tej pomocy, którą odrzuciła, bo musiała się zastanowić. Musi iść do roboty i się utrzymywać sama, nie ma innej drogi. Jeśli ona tak nie chce, to znaczy że nie potrzebuje pomocy, i nie staraj się pomagać osobom, których nie znasz osobiście i nie chcą pomocy. Pamiętaj, że najbardziej czerwoną lampką dla ciebie powinna być jakakolwiek prośba o pomoc finansową.

@ZohanTSW Ona jak najbardziej zdaje sobie sprawę, że jest zaburzona, ale rodzice nie potrafią jej okazać wsparcia, tylko pogarszają wszystko. Moja dziewczyna mi się zwierzała, że między innymi została wyrzucona z domu przez własną matkę w nocy, a na prośby ojca tamta mówiła "nie wpuszczaj jej, niech stoi na tym dworze i marznie" (wtedy też ojciec ten jeden raz uderzył swoją żonę w twarz przez te głupoty, które ona wygadywała), groziła jej, że zetnie jej włosy w nocy, bagatelizowała to, iż się tnie i wiele więcej. Rzekomo te wszystkie diagnozy mają zostać jej przedstawione w tym tygodniu, do tej pory miała robione jedynie badania. Nie mam natomiast pewności, czy na Messengerze można oszukiwać. Widziałem jej zdjęcia, rozmawialiśmy zarówno na Messengerze, jak i na Discordzie, nie ma mowy, aby to wszystko było wygenerowane.


Poza tym, przed chwilą do mnie zadzwoniła z wieścią, iż pojawiła się propozycja mieszkania w bursie. Jednakże, wydaje mi się, aby zamieszkać w takowej, musi kontynuować edukację. Zaproponowałem jej, aby poczytała o jakiejś szkole policealnej, na co ona się zgodziła, sama wierzy, że jest nadzieja. Nigdy również mnie nie prosiła, abym ją wsparł finansowo.



Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

@hejtoanonim żeby mieszkać w bursie, trzeba się uczyć. Nikt osoby skreślonej z listy studentów czy uczniów nie będzie trzymał w bursie nawet odpłatnie. Tak na spokojnie - znasz wersję drugiej strony? Nie zrozum mnie źle, nie chcę mówić, ze Twoja dziewczyna kręci, ale ja też mógłbym tutaj naopowiadać, że żona mnie bije, dzieci nie słuchają a sąsiad grozi, że mnie podpali jak zasnę. Masz jakąś możliwość zweryfikowania jej historii? Jeśli ona się tnie itp. to potrzebna jest jej pomoc psychiatryczna wsparcie psychologa i terapeuty. Jeśli jej na to nie stać, to jest opcja na NFZ. Oczywiście oczekiwanie plus najlepsiejsze opinie zniechęcają, ale lepsze to nić nic. Ty jej możesz podać rękę, ale nie zapewnisz fachowej pomocy. Weź całą tę sytuację na chłodno, bo inaczej to wpadniesz w syf.

Powołując się na dowód anegdotyczny z moich doświadczeń w psychiatryka h, wielokrotne pobyty w szpitalu są przypisane do pewnego typu osób, demonstracyjnych i ucieczkowych. Nie mówię że tak jest w tym przypadku, ale potraktuj to jako wskazówkę.

Rodzbiubując na elementy: - informacja o molestowaniu u nieletnich w razie AUTENTYCZNYCH przesłanek (świrki np. z zaburzeniami osobowości potrafią zwyczajnie kłamać dla uzyskania uwagi) jest automatycznie zgłaszana do prokuratury, - isnieje terapia na NFZ. Jak dostajesz wypis ze szpitala od razu masz skierowanie. Od osoby zależy czy z tego skorzysta, - autyzm, ADHD czy CPTSD to nie są choroby psychiczne, dziwne ze nie informuje np. o depresji. - i co najważniejsze, znasz tylko to co ona Ci przedstawia. Ludzie po przejściach, zwłaszcza kobiety w młodym wieku mogą być mitomankami. Zwłaszcza przy zaburzeniach osobowości typu borderline. Takie osoby potrzebują uwagi i wsparcia i to nic złego, ale potrafią tym spalić drugą osobę.

A i socjalnego nie dostanie i już. Nie ma podstaw. Ośrodek lub praca i pokój na własną rękę.

Miałabym się na baczności na Twoim miejscu i to wspaniale, że chcesz pomóc, ale uwierz mi proszę. Osoby wielokrotnie w tak młodym wieku będące w szpitalu psychiatrycznym potrafią w ten sposób uciekać przed światem co jest słabą strategą do prób rozwiązania tego typu sytuacji. Nawet ze wsparciem.

@WatluszPierwszy Szczerze powiedziawszy, to takim najbardziej dosadnym dowodem są głosówki z ukrycia przedstawiające kłótnie jej rodziców i krzyki na brata, a także wiadomości na WhatsAppie, na których każda próba wołania o pomoc jest bagatelizowana. Wszędzie się prsejawia pasywna, słowna, a niekiedy nawet fizyczna agresja, głównie ze strony matki wobec reszty członków rodziny. Widziałem też screeny z rozmów z jej koleżankami, na których było pisane to samo. Teraz się dowiedziałem, że w bursie nie można zostawać m.in. na wakacje, w wielu przypadkach również w weekendy... Ona powiedziała mi natomiast, że jeszcze zagada z pracownicą socjalną, a po tonie głosu podejrzewam, że coraz bardziej się przekonuje do tego ośrodka dla ofiar przemocy domowej. Nie stresuje się już tak wizją znalezienia pracy bez matury w tak młodym wieku, a przynajmniej tak mi się póki co wydaje. W szpitalu natomiast prawie codziennie rozmawia z lekarzem prowadzącym, psychologiem i pracownicą socjalną właśnie między innymi w sprawie ustalenia lokum.


@Fafalala No właśnie się zdarzało, że uciekała z domu przez zachowanie jej rodziców wobec niej samej. Mówiła mi jednak, iż nie spotkała się z żadną osobą, przy której czułaby podobne odczucia, stres i frustrację, co przy swoich starych. Powiedziała mi, że zaalarmowała lekarza o tym dotykaniu, jednak nie wiem, co on dalej w tej kwestii zrobił. Wiem natomiast, że któregoś dnia wezwał jej matkę na rozmowę. Spytał się, jaka atmosfera panuje w ich domu rodzinnym, na co tamta odpowiedziała "no normalna, jak u każdej normalnej rodziny". Poprosił ją o wytłumaczenie, co ona rozumie przez pojęcie "normalna rodzina", po czym matka się oburzyła, zaczęła krzyczeć i wyszła pisać skargę do szpitala. Przez ostatnie dni moja dziewczyna wysyłała screeny z wiadomościami typu "jeśli chcesz, aby ci coś przywieźć, odbieraj połączenia" albo "na nas już nie masz co liczyć", po czym i tak przyjeżdżali z jedzeniem, jednak tylko raz na tydzień. Ale wracając, być może po wyjściu ze szpitala dostanie takowe skierowanie, nie wiem akurat nic w tej kwestii. Nie wiem czy dzwoniła na policję odnośnie tego dotykania, jednak każda próba zadzwonienia na pomoc, czy to na telefon zaufania, czy do innej instytucji, kończyła się wyrywaniem telefonu z jej rąk i wciskaniem przez jej starych kitu, iż ma schizofrenię. To było ich wytłumaczenie przy każdej okazji tego typu. Gdy pierwszy raz natomiast poszła do szpitala psychiatrycznego jako dorosła osoba, nie stwierdzono u niej tego zaburzenia. Aktualnie, jako osoba dorosła przebywa tam drugi raz i ma robione badania.



Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Zaloguj się aby komentować