Zdjęcie w tle

tmg

Gruba ryba
  • 453wpisy
  • 2427komentarzy

Drugi etap regat klasy IMOCA 65 "The Ocean Race" właśnie się kończy. A ja przecieram oczy ze zdziwienia że wszyscy wbili na metę w Kapsztadzie w jednym momencie. Po ponad 17 dniach żeglugi różnice pomiędzy pierwszym jachtem a drugim to ... 15 minut, a między drugim a trzecim 9! https://www.theoceanrace.com/en/racing/tracker . Tak jakby się ustawili między sobą, że ma być emocjonująca końcówka. Już wcześniej mnie to dziwiło czemu wszyscy płynęli razem jedną trasą i nikt nie podjął jakiegokolwiek ryzyka kursowego (no może poza najstarszą łódką w stawce czyli Guyot który coś tam próbował). Drugie wytłumaczenie jest takie, że płyną po kursach wyliczanych im przez jeden program a jachty są niemal identyczne. Czyli w sumie nie ma po co tego śledzić na trasie skoro wystarczy obczaić finisz. No chyba że jakaś awaria może tylko rozwalić tę "rywalizację".


#zeglarstwo

9c6e33e6-184d-421e-8222-c12187b770dd

Zaloguj się aby komentować

Przeglądając stary dysk natrafiłem na fotki jedynej rakiety jaką wykonałem całkowicie z kartonu. Projekt ściągnięty jako freeware ze sklepu FlisKits. Wystarczyło wrzucić na drukarkę, wydrukować, powycinać i posklejać. Fajna zabawa była. Nawet zechciało mi się ją pomalować jak widać. Niestety pliki mi gdzieś zaginęły a i na stronie już ich nie ma. Może na jakiś chomikach są jeszcze do ściągnięcia. W każdym razie polecam bo to najprostszy sposób na zbudowanie rakiety. Szczególnie łatwo zrobić głowicę jak widać (co jest największą trudnością początkujących). Po sklejeniu jest zdumiewająco sztywna i na pewno da się ją wystrzelić wiele razy. Ta akurat nigdy nie wzleciała chociaż miałem już prawie gotowy silnik ale tyle kminiłem nad odpalaniem spadochronu że zrobiło się z niego abandonware ;).

ab303e4a-023a-4de2-b5a3-a43718fac3f0
8abe442b-c639-4da1-a5ec-89a4638c6d8a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hej chłopaki hejciaki. Zimowa masakra za oknem nie odpuszcza więc tym chętniej przygotowuję się do sezonu wodnego. W tym poście radziłem się w temacie zakupu kajaka ale po intensywnej burzy mózgów doszedłem do przekonania że to nie jest najlepsza opcja. Skończyło się na tym że kupiłem 12 stopowy #sup Atlas Aqua Marina. Oto male #chwalesie . Żem to z trudem napompował zasapawszy się nieco. BTW elektryczna pompka za prawie 300 zł to zły pomysł bo pompuje tylko do 1 bara (co jest najłatwiejsze). Resztę i tak musisz dobić ręczną.


Na Olx za stówkę kupiłem dwie używane ale solidne kamizelki oraz nowiutki plecak typu dry bag (też za stówkę).


Sup jest wielki i dobrze bo bałem się że nie zmieszczę się tam z synem ale bez potrzeby. Jedyna rzecz która mi się nie podoba to jakość wiosła ale na to byłem przygotowany bo wielu pisało że zatrzask regulacji długości wiosła nie działa. No i to prawda, muszę to jakoś naprawić.


Ogólnie z supa jestem mega zadowolony i pewnie go już wypróbuję wczesną wiosną. Myślę jeszcze o zakupieniu takiego gumowanego obuwia tylko na razie waham się czy mi to potrzebne.

4eb3aeb4-5721-48dd-9f8e-a8488e49a167
72462909-3117-41c6-9a14-321c57537b26
f696c792-008f-48f7-b3d7-c9c5b5f231fe

@golden-skull hehe, trzeba sobie pewne sprawy spokojnie sprawdzić w środowisku testowym by nie było kichy na produkcji hihi. Idziesz w buszkraft z namiotem a tam brakuje rurek i szlak trafia człowieka. Albo nie umiesz rozłożyć, wyciągasz instrukcję a inni westmani wyją ze śmiechu.

Zaloguj się aby komentować

Jak to w końcu jest z kamizelkami ratunkowymi, czy muszę je mieć na statku (kajaku/żaglówce/supie) czy też muszę mieć ją założoną na siebie. Bo z prawa wynika że musi być na statku ale nic nie mówi o tym bym musiał ją nosić. Jeśli tak to czemu jakieś ratowniki się do mnie przypływają i straszą mandatami że nie mam jej na sobie tylko na niej się opieram? Można ich olać w takich przypadkach? Ignorancja czy nadużycie władzy?


https://gokajak.com/blog/porady/czy-kamizelka-ratunkowa-jest-obowiazkowa/

@WolandWspanialy dlatego mnie to dziwi że ratownicy wprost straszą mandatami jak się nie ma na sobie kamizelki (chociać mam ją przy sobie). Czyli są to bezprawne groźby i będę je olewał od tej pory. Swoją drogą nie jestem przeciwny założeniu kamizelki gdy warunki są groźne albo ktoś słabo pływa.

@tmg Aż zacząłem szukać czy są jakieś wyjątki dla kajaków ale nic nie znalazłem, być może jest to kolejny przykład bałaganu prawnego albo ja nie umiem szukać. W każdym razie środki ratunkowe mają być ale nie ma też nigdzie obowiązku ich noszenia. W Twoim wypadku może to był akwen prywatny ?


P.S. Jakby co to znalazłem "ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY 1) z dnia 5 listopada 2010 r. w sprawie wymagań technicznych i wyposażenia statków żeglugi śródlądowej"


Tam jest napisane:


§ 6.

  1. Statek, z wyjątkiem statku na stałe zacumowanego do nabrzeża, powinien być wyposażony w pasy lub kamizelki ratunkowe w liczbie odpowiadającej liczbie osób znajdujących się na statku oraz w koła ratunkowe.

  1. Statek pasażerski powinien być wyposażony dodatkowo w pasy lub kamizelki ratunkowe dla dzieci, w liczbie odpowiadającej 10 % maksymalnej liczby pasażerów.

Czyli inaczej niż ja pamiętam z kursu (ilość kamizelek = ilości osób dopuszczonych na statku)

@WolandWspanialy akwen na którym się stale o to przywalają jest publiczny. To Zalew Zemborzycki w Lublinie. Następnym razem dla pewności zażądam podania podstawy prawnej a jak nie to każę spadać na drzewo. Zaczyna mnie ogólnie to już wnerwiać, chodzi mi o to że kraj staje się represyjny ponad miarę a komendanci sobie szczelają z granatników po komendach i nic (może jeszcze wywalczy odszkodowanie znając życie).

Zaloguj się aby komentować

Hej,


W tym sezonie chciałbym w końcu pobawić się w spływy kajakowe. Sporo dotychczas pływałem ale raczej po wodach stojących np. zalew. Tym razem chciałbym spróbować rzeki. Nie lubię zorganizowanych spływów więc wolałbym sam z synem ewentualnie z kimś jeszcze. Dlatego myślę o własnym kajaku. No i mam parę pytań by nie wkopać się na minę co mi się często zdarza w takich przypadkach. Myślę o pneumatyku dla 2 osób na rzekę. Nie ceny jak widzę między 2-8 tyś. Znalazłem coś takiego (to zestaw SCORPIO KAYAK HYBRID II). Cena w moim zasięgu i wystarczy dokupić kamizelki. Ma to sens czy szukać czegoś innego? Trochę martwi mnie rozmiar (390 cm) . A może jednak plastik?


Od razu pozwolę sobie zawołać kolegę @zuchtomek

fdea866d-1d3c-49a1-99a7-82cbba3864a7

@tmg No widziałem, pływałem takim SUPem po jeziorku - spokojnie da radę na spokojnych rzekach typu Krutynia czy Skarlanka Kwestia wygody i 'pakowności' choćby jakiegoś prowiantu.


A na kajak zawsze można wyskoczyć z wypożyczalni

@Opornik w wersji jednoosobowej faktycznie leciutkie 3-4 kg. Czyli można by przyjechać nad rzekę autobusem spłynąć 30 km, spakować się i wrócić jakimś busem do domu. Ale cena takiego kajaka powala jak zauważyłeś. No i wyglądają mi na bardzo wrażliwe na przebicia, pewnie coś jak materac dmuchany. Spore ryzyko jak dla mnie.

@Opornik ludzie na Packrafcie robią Patagonię (greater patagonian trail). Tylko tam są jeziora i fjordy, a nie szorowanie po zwalonych gałęziach

Finlandia mogła by fajnie wyjść z packraftingiem, ewentualnie szlaki u nas, które lecą po połączonych jeziorach rynnowych.

Zaloguj się aby komentować

1051 stron prezentu od żony który sam żem se był wybrał. Ręka zdrętwiała mi od pozowania.


Początek już za mną ... po pierwszym WTF zaczynam się powoli wciągać....

f7aef29e-8207-4666-bc57-7e67ea823cfe

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Szczęściarz i pechowcy


Autor: Leonid Zawalniuk


Gatunek: literatura piękna


Ocena: ☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆


Przedstawiam wam bezsprzecznie najnudniejszą książkę świata. Trafiłem na nią przypadkowo gdy ktoś wyjątkowo perfidny i bezczelny porzucił ją w pirackiej bibliotece osiedlowego spożywczaka. To haniebnie podstępna pozycja która od pierwszej strony atakuje czytelnika dawką nudy wprost nie do opisania co paradoxalnie wywołuje niezdrowe zaciekawienie jak takie ohydztwo mogło w ogóle powstać, przejść ocenę w wydawnictwie a nawet zostać wydane za granicą. Jedyna podnieta z lektury polega na ciągłej ciekawości czy kolejna strona będzie podobna do obecnie męczonej. Tak, nie zawiedziecie się, nawet może okazać się jeszcze gorsza. I tak do końca już czekacie chociaż na zakończenie by się dowiedzieć jaki jest finał bezsensownych męczarni komunistycznego nastolatka wchodzącego w dorosłość. Nawet nie wiem jak opisać te 'przygody' - interakcje z ojcem, bratem i płcią przeciwną jako że nie da się wywieść w tych wątkach ciągu przyczynowo skutkowego a bohater wije się w paroxyzmach udręk niewiadomej proweniecji. Im więcej czasu zmarnujecie na czytanie tym większa chrapka na jakiś bonus który musi tkwić w zakończeniu... I tu nie mogę niestety zdradzić tej tajemnicy bo to byłby zbyt duży spojler. Pewnie wielu hejtowników zachęconych moją recką sięgnie po tę pozycję i boję się żę popsuje im to lekturę ... W każdym razie książkę polecam jako masochistyczne niewiarygodne męczydło dla wyjątkowych twardzieli i książkowych zboczeńców.


PS. Tytuł też jest bez sensu. Nie wiem kto tam był szczęściarzem a którzy to pechowcy ...

d5f3cc90-5112-44f8-ae86-c792a3dc48b0

Taksobiemyślężeskoroniepotrafiszstawiaćprzecinkówtorównieżspacjesąniepotrzebne.Recenzującksiążkędobrzebybyłoprzynajmniejzaznajomićsięzpodstawowymizasadamiinterpunkcjiżebyniewyjśćnakogośdelikatniemówiącmałokompetentnego.Osobyoczytanemająbowiemstatystycznietendencjędopisaniapoprawnie.Ahaiparadoksalniepiszesięprzezkspopolsku.Skądwogólepomysłżebypisaćtoprzezx?

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Zakazana historia odkrycia Ameryki


Autor: Jarosław Molenda


Gatunek: literatura popularno-naukowa


Ocena: 8/10


To książka o faktach, poszlakach i domysłach na temat przedkolumbijskiej komunikacji morskiej pomiędzy Starym Światem, Azją, Polinezją i Ameryką. Coś jak "Zakazana Archeologia" ale w temacie odkryć geograficznych. W zasadzie jest tam wszystko: odkrycia materialne, stare mapy i dokumenty, legendy, badania i eksperymenty naukowe. Wszystko by podważyć tezę iż Krzysztof Kolumb pierwszym był.... Wygląda na to że przed nim było setki innych śmiałków którzy go wyprzedzili. Ba, kursowali do Ameryk regularnie różnymi drogami, statkami z różnych przyczyn. I to nawet tysiące lat temu w czasach kultur megalitycznych. Jak dla mnie bardzo ciekawe wątki botaniczne o których wcześniej nie miałem pojęcia (np. skąd się wzięła kokaina w mumiach egipskich). Sporo szczegółów na temat zaawansowanego szkutnictwa morskiego które pozwalało starożytnym dokonywać tak zdumiewających wyczynów. Polecam


Minusy:


  • trochę chaotyczna forma, czasem trzeba się zastanowić o co chodziło w zdaniu albo wyjaśnienie jest trochę dalej

Plusy:


  • jako ebooka można go trafić bardzo tanio (polecam upolujebooka.pl)

  • dużo źródeł

9d4f5bf7-206c-48a6-a7cf-023394b7ec84

@tmg książka fajna, ponieważ zbiera bardzo dużo informacji z różnych źródeł. Sporo nowych historii których wcześniej nie znałem.


Ja mogę polecić fajną książkę "W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka". O odkrywaniu kolejnych kawałków Ameryki

Lub "Wyspa niebieskich lisów. Legendarna wyprawa Beringa", jak ktoś lubi czytać o odkrywaniu Rosji.

Zaloguj się aby komentować

Zima, chłodo i mokro ... w takich chwilach człowiek tęskni za latem. Dzisiaj mnie coś napadło i w środku zimy kupiłem dwa hamaki z moskitierami na bushcraft. Już się nie mogę doczekać gdy znów się zapuścimy z synem w lasy Janowa Lubelskiego ...

2f972462-f471-4b8f-810f-7136981e1e06
4e06439a-6fb1-40c2-b854-ee1095fc1b9f

@tmg ja też miałem smartfon z mapą i gówno to dało uratował mnie złodziej drewna. Przyjechał z przyczepą do pociętego drzewa, zobaczył mnie i kumpla i odjechał. My rowerem po jego trasie wydostaliśmy się z lasu.

@tosiu czyli też z mapą się pogubiliście ... to w sumie dziwne bo zawsze mi się wydawało że znam się na mapach. Chyba że te mapy są nieaktualne. W tym sezonie będę bardziej uważał.

@tmg no mielismy Google Maps, ale co z tego skoro w lesie nie ma dróg za bardzo. W pewnym momencie szliśmy cały czas do przodu, bez względu na wszystko. Bo mapa pokazywała koniec lasu. Wyszliśmy na jakąś wielką polanę z paśnikiem. C⁎⁎ja nam to dało. Najśmieszniejsze że wjeżdząjąc byliśmy 1-2 km od celu.

Zaloguj się aby komentować

Jeśli męczą Was książki SF napisane skomplikowanym językiem z zawikłaną fabułą tak, że po 100 stronach już nie wiesz o co chodzi sięgnij po książkę autora Ben Bova pt. "Satelita energetyczny". To pierwsza część wielotomowego cyklu pt "Droga przez Układ Słoneczny" którego jako całości nie polecam (jedynie dwie pierwsze części o podboju orbity Ziemi i Księżyca) przez "Elona Muska" bez jego wad czyli Dana Randopha (Astra Corporation) i jego potomka. Ostrzegam, czyta się łatwo i przyjemnie a książka to mieszanina Science/Political/Military/Criminal & Romance Fiction. Chyba najlepsza recka jaką znalazłem na Lubimy Czytać we fragmencie:


Są szalone pomysły, politycy, duże pieniądze, szpiegostwo, seks, kosmos, trupy, ciosy poniżej pasa i nie całkiem przewidywalne zakończenie. (bor)


Druga część o podboju księżyca jest równie dobra i też przy okazji ją polecam ("Wschód Księżyca").


Podsumowując niby lektura nie najwyższych lotów (tłumaczenie też niezły hardkor) ale potężny dopalacz wyobraźni o nie tak odległej czasowo przyszłości (a nawet teraźniejszości patrząc na SpaceX i Elona Muska). Albo pokochasz albo znienawidzisz

559a9159-6de2-4b6d-a81c-930deb43e955
4d60b8f6-f252-45aa-ad01-55fc2c9df529

@pescyn tak, jak się spojrzy na półkę SF w bibliotece to pełno Solarisów. W większości to badziewne produkcje ale czasem można się przyjemnie zaskoczyć :). A okładki to nie dość że paskudne to często bez związku z treścią.

Zaloguj się aby komentować