
smierdakow
- 6015wpisów
- 15481komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Resort kultury Słowacji przesłał pracownikom rekomendacje bezpieczeństwa. Ich częścią jest spis ryzykownej literatury, który zawiera pozycje mogące sprzyjać "radykalizacji w kontekście nowoczesnych technologii". Na liście, do której dotarli dziennikarze znaleźli się obok siebie Hitler, Stalin i Breivik, ale też lewicowy filozof słowacki Slavoj Žižek czy znany brytyjski pisarz powieści sensacyjnych Frederick Forsyth (autor "Dnia szakala"). Za problematyczne uznano dzieło Forsytha "Akta Odessy" z 1972 r.
https://x.com/DebiecKrzysztof/status/1824399020141273192?t=yLUbUNUboO-57oaZ2eFCAQ&s=19
#wiadomosciswiat #polityka #slowacja #ksiazki
Zaloguj się aby komentować
Niepokojące dane płyną z rumuńskiej gospodarki.
PKB tego kraju wzrosło w II kw. br. zaledwie o 0,1% w porównaniu do - także bardzo słabego - I kw. br.
W ujęciu rocznym rumuńskie PKB w II kw. br. urosło zaledwie o 0,8%.
Liczby te są znacznie poniżej szacunków analityków, którzy oczekiwali wzrostu o 1,7% (w ujęciu I kw. br. vs. II kw. br.) i o 2,3% (w ujęciu II kw. 2023 vs. II kw. 2024).
W efekcie analitycy banków działających w Rumunii rewidują swoje prognozy dotyczącego rumuńskiego PKB za rok 2024. ING obniżył ją z 2,8% na 2% (podkreślając że jest to szacunek optymistyczny) a Erste deklaruje, że zgodnie z ich modelem prognostycznym wzrost nie powinien przekroczyć 1,4% (wcześniejsze szacunki mówiły o 2,6%).
https://x.com/KamilCaus/status/1824378372023066646?t=mlzPsE2bz_rrrqRx7XgooA&s=19
#wiadomosciswiat #rumunia

Zaloguj się aby komentować
Prezesi w Hyatcie, cena hotelu powyżej 4 tys. zł, ponad tysiąc euro za noc, z osobami towarzyszącymi, a lekarze, np. doktor Zając, który opiekował się polskimi siatkarzami i siatkarkami, w domu pielgrzyma za 48 euro. Ja to widziałem na własne oczy.
To słowa ministra sportu, ostro wypowiedział się też Premier:
W obecnym prawie mam wystarczająco dużo narzędzi, aby otworzyć sejfy i wydobyć na światło dzienne utrzymywane w tajemnicy dane dotyczące polityki finansowej PKOl i związków sportowych. To nie są enklawy wyjęte spod polskiego prawa. Do gry mogą wejść Najwyższa Izba Kontroli, Krajowa Administracja Skarbowa, wojewodowie czy nawet prezydenci miast. Narzędzi jest wystarczająco dużo
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/zamieszanie-wokol-pkol-donald-tusk-wchodzi-do-gry/x5jjf6p?
#polityka #igrzyskaolimpijskie
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Pięć osób zamieszanych w nielegalny obrót ketaminą zatrzymano w związku ze śmiercią Matthew Perry'ego
Zatrzymani to dilerka Jasveen Sangha, dwóch lekarzy, którzy pomagali aktorowi w zdobyciu narkotyku, asystent aktora Kenneth Iwamasa oraz inna współpracująca z siatką osoba.
Tych oskarżonych bardziej interesowało dorobienie się na uzależnieniu Matthew Perry'ego niż opieka nad nim.
Według prokuratury zatrzymani lekarze zastanawiali się w rozmowach między sobą "ile ten dureń zapłaci" za narkotyk, sprzedając mu kosztującą 12 dolarów fiolkę za 2 tys. dolarów.
#wiadomosciswiat #friends #przyjaciele

ostatnio znowu pojawiły się jakieś teorie spiskowe, że ktoś mu pomógł strzelić samobója, bo ponoć miał ujawnić jakieś rewelacje o siatce pedofilskiej w Hollywood
https://thepeoplesvoice.tv/lapd-bombshell-matthew-perry-was-murdered/
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Ponad miesiąc temu Krzysztof Paszyk - minister rozwoju i technologii powiedział:
Dysponujemy badaniami, z których wynika, że respondenci główny problem widzą w braku zdolności kredytowej, a nie w cenie metra kwadratowego mieszkania
Jak ktoś był ciekawy co to za badania, to ministerstwo się pochwaliło. Badanie na 666 osobach, wśród których 73% ma już własne mieszkanie 🤡
https://x.com/dgpopiolek/status/1824007663543291970?t=EBDsqzSqvCcska-LvrD2nw&s=19
#polityka #nieruchomosci

Za rogiem mamy nadchodzący kryzys demograficzny.
Abstrachując od znalezienia rozwiązania tego problemu, to po wprowadzeniu go na pierwsze efekty będziemy musieli czekać co najmniej 18 lat i 9 miesięcy. W praktyce nie zdziwie się jeżeli zajmie to co najmniej 2 razy dłużej (bo przecież nie wszyscy zabiorą się za ratowanie demografii od razu). Czytaj: ten kryzys może spokojnie trwać przez 40 lat.
To co się mocno dokłada do tego kryzysu, to brak dostępności mieszkań (mało kto mieszkający z rodzicami ma możliwość znaleść partnerkę i spłodzić dziecka, no i podstawowa rzecz nie ma miejsca na wychowanie dziecka).
KO z Tuskiem, Hetmanem i Paszykiem na czele nas wpierdoli w 40 letni kryzys, byle dolać oliwy do pożaru na rynku nieruchomości, w imię własnych zysków.
Nie żałuję że oddałem glos na KO 15.10 i zrobiłbym to ponownie, ale nie możemy dopuścić żeby ten skandaliczny program wszedł w życie
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
"Król Kultur", "Brat Przywódca", "Przywódca Rewolucji", "Przewodnik do Ery Mas" został wywleczony z rury kanalizacyjnej i za chwilę zostanie zlinczowany. „Co ja wam zrobiłem?” pyta niedługo przed śmiercią.
To zaskakujące, że tak niewinne pytanie zadaje brutalny dyktator rozwrzeszczanemu tłumowi czterdzieści dwa lata po tym, jak zaprowadził w kraju swoje okrutne rządy. Brak jakiejkolwiek samoświadomości słychać właściwie w każdej sylabie.
Jedynym usprawiedliwieniem dla Mu’ammar al-Kaddafiego jest to, że zadając je, był w stanie paniki. Jego wrogowie – ludzie w rodzaju tych, których bezlitośnie mordował w swoich najlepszych latach za choćby samą myśl, że mogliby podnieść na niego rękę; tych, którym kiedyś nawet nie przyszłoby do głowy, żeby spojrzeć mu w oczy, a co dopiero dotknąć niegodną dłonią zwykłego śmiertelnika jego boskiej powłoki – w końcu go osaczyli. Jego los zależał teraz od kogoś innego.
Mając zaledwie dwadzieścia siedem lat, w 1969 roku doszedł do władzy po bezkrwawym zamachu stanu. Ostatniego libijskiego monarchę zastąpił chłopiec, który z całą pewnością widział siebie jako króla. Kaddafi przejął kraj, stojąc na czele grupki niższych oficerów – przekonał ich, żeby przekroczyli swoje uprawnienia i zagarnęli wszystko. Zanim ktokolwiek zdołał się zastanowić, jak mu się to udało, on już siedział na tronie, na którym miał spędzić resztę życia.
Fundamentem, dzięki któremu Kaddafi utrzymywał się przy władzy, było połączenie kultu, chaosu i okrucieństwa. Głównie okrucieństwa.
Zasklepił się w środku własnego mitu o swojej nadprzyrodzonej mocy i prowadzącej go wyższej filozoficznej sile. „Jestem chwałą, której Libia nie może pozwolić odejść i której Libijczycy nie mogą pozwolić odejść, ani naród arabski, ani naród islamski, ani Afryka, ani Ameryka Łacińska”, oświadczył kiedyś Kaddafi. Wydał swoje przemyślenia na temat rządów w formie zwoju zatytułowanego Zielona książeczka i była to lektura obowiązkowo czytana w szkole. Kaddafi uważał, że jego oryginalna filozofia opiera się na rozwijaniu wyższej teorii, ponad socjalizmem i kapitalizmem, budowanej wokół „siły ludu”.
Przekonany o swojej wielkiej chwale, śnił o zjednoczeniu kontynentu pod jednym panowaniem: jego własnym. Kaddafi marzył o tym, że pewnego dnia stanie na czele „Stanów Zjednoczonych Afryki”, i rozpaczliwie pragnął, by kontynent obdarzył go najwyższym tytułem Króla Królów Afryki.
Jego chaotyczność oraz nieprzewidywalność pomagały mu wzmocnić żelazny uścisk, w którym trzymał Libię. Pułkownik najlepiej wykonywał swoją robotę, kiedy wszystko wokół niego wymykało się spod kontroli; naród wiecznie był oślepiony, a on zawsze pozostawał w oku wzbudzanego przez siebie cyklonu.
Ludność Libii, licząca około pięciu milionów, powinna była opływać w bogactwa pochodzące z eksportu ropy, ale gdzie się podziewały te pieniądze, stanowiło nierozwiązaną zagadkę, prawdopodobnie rozpływały się gdzieś pomiędzy jego prywatną kieszenią a niebywale kosztownymi bezmyślnymi projektami. Jednocześnie sprowadził na swoich rodaków finansową katastrofę, w jednej chwili ogłaszając, że nie ma żadnego powodu, aby Libijczycy mieli na koncie więcej niż trzy tysiące dolarów. Wszystko ponad to, był o tym przekonany, powinno zasilić rząd – administrację, którą tworzył w zasadzie głównie on.
Ekscentryczne wyskoki były częścią jego strategii – rzeczywistością, którą wymyślał, aby sprawić, żeby świat postrzegał go raczej jako „szalonego wujaszka” niż obłąkanego despotę. Miłość Kaddafiego do falbaniastych strojów i do botoksu w późniejszych latach sprawiła, że stanowił osobliwy widok na światowej scenie. Dokądkolwiek jechał, podróżował z wielkim beduińskim namiotem, w którym podejmował gości i czasem sypiał. Utrzymywał kręcącą się wokoło niego grupkę ochroniarek i publicznie obwieszczał swoją miłość do sekretarz stanu USA Condoleezzy Rice. W jego domu po jego śmierci napastnicy znaleźli album ze zdjęciami wyłącznie pani sekretarz stanu Rice.
Władzę Kaddafiego cementowała nieustanna kampania bezmyślnego okrucieństwa i brutalnych represji – rozpętana przeciw jego rodakom i każdemu innemu narodowi zwracającemu jego złowrogą uwagę, z jawnie okazywaną, szczerą radością, na co względnie niewielu znanych z historii dyktatorów na całym świecie by się zdecydowało. Tak to wymyślił, by Libijczycy nigdy nie wiedzieli, na kogo padnie jego gniew – i ten nieobliczalny chaos pomógł skutecznie stłumić zorganizowaną opozycję.
W latach siedemdziesiątych bez przerwy transmitowano w telewizji wieszanie skazańców; ciała pozostawiano na ulicach, żeby ostrzec tych, którzy ośmieliliby się organizować przeciwko niemu ze względu na stosowaną przez niego przemoc. „Egzekucja jest przeznaczeniem każdego, kto tworzy dowolną partię polityczną” – oznajmił Kaddafi w 1974 roku.
Setki ludzi – dziennikarzy, polityków, prawników, naukowców – było rutynowo torturowanych i znikało, w miarę jak represje stawały się coraz powszechniejsze. Wiele nieudanych zamachów stanu wywołało u niego paranoję. Kaddafi systematycznie przeprowadzał czystki pośród wyższych oficerów, zabijał każdego żołnierza podejrzanego o knucie przeciwko niemu. Około tysiąca dwustu pensjonariuszy więzienia Abu Salim – wielu z nich było więźniami politycznymi – zostało zbiorowo straconych w 1996 roku.
Działający kiedyś na jego zlecenie zabójca powiedział BBC w 2014 roku, że miał przynieść Kaddafiemu kilka głów jego rywali, bo dyktator lubił przechowywać je w zamrażarce w pałacu i oglądać je sobie, kiedy naszła go taka ochota.
Gniew Kaddafiego rozciągał się daleko poza granice Libii. W latach osiemdziesiątych Libia stała się jednym z krajów najhojniej sponsorujących światowy terroryzm. Finansowała grupy partyzanckie na całym kontynencie, odbierając potem długi, gdy za jej gotówkę inicjowano zamachy stanu w różnych miejscach Afryki. Szczodrość Kaddafiego znalazła też drogę do kieszeni Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Najgorszym ze sponsorowanych przez niego okrucieństw było podłożenie w 1988 roku bomby w samolocie Pan Am, lot 103, kiedy to eksplozja Boeinga 747 nad Lockerbie spowodowała śmierć dwustu siedemdziesięciu osób z dwudziestu jeden krajów.
Poddany trwającemu dziesięć lat ostracyzmowi, znalazł jednak drogę do łask Zachodu, kiedy w latach dziewięćdziesiątych obiecał, że przestanie sponsorować terrorystów.
Odnowione przez Kaddafiego relacje dyplomatyczne nie mogły go już uratować, gdy rewolucje Wiosny Arabskiej uruchomiły proces obalania dyktatorów. Kiedy wybuchające powstania – to w Libii wszczęto w lutym 2011 roku – zaczęły oplątywać starą elitę regionu, Kaddafi nie zamierzał po cichu uciekać pod osłoną nocy. Przeciwnie, kiedy rebelia szybko się rozszerzała, wyszedł przed kamery, grożąc, że rozdepcze dysydenckie „karaluchy” prowadzące antyrządowe protesty w Benghazi. Obiecał zrobić to „dom po domu”.
Jego przemowa dała zachodnim aliantom pretekst, którego potrzebowali, żeby naruszyć libijską przestrzeń powietrzną i cofnąć jego konwój, kiedy starał się znaleźć schronienie przed rosnącym tłumem.
W końcu zginął z rąk ludzi, w których sercach żył – jak kiedyś twierdził. Ale nawet nadchodząca śmierć nie była w stanie przynieść mu zbawiennej jasności umysłu, która umykała mu przez całe dorosłe życie.
– Co ja wam zrobiłem? – zapytał.
Może jednak pułkownik Muammar Kaddafi miał szczęście, że jego egzekutorzy nie odpowiedzieli na to pytanie. Gdyby tłum zadał sobie ten trud i jedne po drugich wymienił wszystkie jego nikczemne czyny, mogliby się zdecydować raczej przedłużyć jego cierpienie, niż pozwolić mu na szybką śmierć, który to przywilej Kaddafi rzadko przyznawał swoim wrogom.
Z książki Afryka to nie państwo.
https://youtu.be/HNqBLmJLOJU?si=OlmjY_5n0tNEAY6c
#czytajzhejto #historia #afryka #libia

Zaloguj się aby komentować
3 dni żyły Aysel & Aser Al-Qumsan palestyńskie bliźnięta, które zginęły wraz ze swoją matką Jumaną (28) w izraelskim bombardowaniu m. Dajr al-Balah w Strefie Gazy. Ich ojciec Mohammad Abu Al-Qumsan ocalał ponieważ wyszedł z domu, aby odebrać ich akty urodzenia.
https://x.com/KtoUmarl/status/1823797536559403449?t=sqKVXP3SRRf5KLRbRgDPnA&s=19
#wojna #izrael #palestyna

Boże.Szkoda chłopa,nie wiem czy nie lepiej by dla niego było zostać w tym domu i zginąć z żoną i dziećmi jak przeżyć takie coś...
Ale Izrael "jest już ok" nie to co Rosja. Ktoś mi powie jaka jest różnica miedzy Rosją a Izraelem,że ten drugi może wielokrotnie bardziej napierdalać w cywilów a dostaje broń od "cywilizowanego" zachodu i może wysłać reprezentacje na olimpiadę ?
Zaloguj się aby komentować
1. Państwo buduje tanie mieszkania na wynajem
2. Mieszkania są w różnych standardach, co lepsze dostają osoby zaprzyjaźnione z władzą po za kolejką i pewnie część po cichu wynajmują
3. Na tanie mieszkania są cholernie długie kolejki, dostaje je patologia i powstają nowe getta blokowiska dla patusów, które będą tak trwać w patoli przynajmniej przez dwa pokolenia dopóki ktoś się nie postanowi pozbyć mieszkań komunalnych, wyprzedać je za 5% i usunąć problematyczne osiedla
4. Projekty państwowe wciągają część specjalistów więc ludzie co chcą kupić od dewelopera mają drożej mieszkania (nadal ich brakuje), ustawiają się te osoby w kolejkach z punktu drugiego i trzeciego
6. Zandberg nadal ma odziedziczone mieszkanie w warszawie
7. Nie ma punktu 5
1. Państwo buduje tanie mieszkania na wynajem.
1.1. Na rynku pojawia się kasa z powietrza, więc ceny wszystkiego okołobudowlanego rosną dokładnie tak jak przy dopłatach do kredytów.
1.2. Krewni i znajomi królika tuczą się na państwowej budowlance do obrzydliwości.
1.3. Patodeweloperka przykleja się do państwowego cyca i produkuje taśmowo schowki na miotły, kurniki i fatalnie zaprojektowane budynki bez wind czy parkingów podziemnych, bo przecież ma być tanio. Dystopijny standard azjatycki staje się nową normą.
1.4. Miasta zaśmiecane są tanim budownictwem na miejskich gruntach, powstają getta i rozsadniki patologii.
2. Rośnie popyt na przyzwoitej jakości i standardu mieszkalnictwo, ceny nadal rosną.
2.1. Towarzysz Zandberg stęka znad "Kapitału" Marksa, że to nie był prawdziwy komunizm, ale następnym razem się uda.
Czerwoni są arcygłupi i nigdy się nie nauczą.
Zaloguj się aby komentować
Jak kreatywność kacapów wygląda tak, że jak Rusek ma być Hiszpanem, to nazwiemy go Pablo Gonzalez, to ja bym na wszelki wypadek prześwietlił Januszów Kowalskich
#polityka
Zaloguj się aby komentować
Berkowicz to jakoś się stoczył czy co się stało, że kiedyś pozował na bystrzaka, a teraz siedzi 24/7 na Twitterze i robi z siebie idiotę?
Screen to jego reakcja na to, że demagog napisał, że film, który Berkowicz wrzucił o zamieszkach w UK jest z 2022 xD
#polityka #konfederacja

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Paul Kagame rządzi Rwandą od ponad 20 lat, cały świat jest pod wrażeniem wyników gospodarczych kraju. Czy krwawy dyktator może być dobrym przywódcą?
Prawie metr dziewięćdziesiąt wzrostu, do tego żylasty, prezydent Rwandy ma posturę człowieka, o którego obawiałbyś się w razie mocniejszego podmuchu wiatru. Kagame emanuje energią kogoś grającego w zespole na tamburynie albo osoby, która uważnie studiuje warunki sprzedaży, zanim nabędzie znicz.
Kagame dorastał w obozie dla uchodźców w Ugandzie. Jego rodzina znalazła się pośród tysięcy Tutsi zmuszonych do ucieczki z Rwandy w 1959 roku, kiedy Hutu – reprezentujący około osiemdziesięciu procent populacji kraju – przemocą przejęli władzę od rządzącej Rwandą od wieków monarchii Tutsi. Napięcia pomiędzy obiema grupami etnicznymi celowo podsycano w okresie kolonialnym, ponieważ Niemcy, a później Belgia faworyzowały władzę mniejszości Tutsi, utrwalając tym samym podział klasowy w całym kraju.
To w Ugandzie Kagame jako młody chłopak zaczął planować swoją zemstę. Krótko po trzydziestce awansował na dowódcę Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego (RFP) – sił rebelianckich Tutsi w Ugandzie, które planowały usunięcie rwandyjskiego rządu, na którego czele stali Hutu. RFP zaatakował Rwandę w 1990 roku, rozpoczynając czteroletnią wojnę o władzę.
W kwietniu 1994 roku, po wspieranych przez ONZ negocjacjach pokojowych z RFP, samolot z rwandyjskim prezydentem Juvénalem Habyarimaną, Hutu, na pokładzie został zestrzelony rakietą. Choć ciągle nie wiemy, kto ją wystrzelił – zarówno ekstremiści Tutsi, jak i Hutu mieli ku temu własne powody – zabicie Habyarimany stało się pretekstem, którego potrzebowali silni liderzy Hutu, żeby zrobić to, co od dawna chcieli zrobić: zorganizować totalną eksterminację wszystkich Tutsi.
A więc z przerażającą, skrupulatną skutecznością, chodząc od drzwi do drzwi, właśnie do tego się zabrali. W zaledwie sto dni około miliona Tutsi, mężczyzn, kobiet i dzieci – oraz każdy Hutu, który starał się powstrzymać masakrę – zostało zaszlachtowanych.
Ludobójstwo skończyło się dopiero wtedy, gdy RFP Kagamego przy pomocy ugandyjskiej armii przejął kontrolę nad stolicą, Kigali, w lipcu tego roku, zmuszając miliony Hutu do ucieczki do sąsiedniego Zairu, obecnie Demokratycznej Republiki Konga.
W nowym układzie władzy Kagame jako dowódca wojska był w zasadzie najpotężniejszym człowiekiem w Rwandzie. Potrzebował sześciu lat, żeby dopasować tytuł do rzeczywistości. Sfrustrowany swoim malejącym wpływem na kraj, prezydent Pasteur Bizimungu na początku 2000 roku złożył rezygnację. Kagame został zaprzysiężony na prezydenta miesiąc później.
Nagle na czele Rwandy stanął dowódca wojskowy uformowany przez pobyt w biednym obozie dla uchodźców, wygnany tam przez te siły, które później dokonały jednego z najbardziej przerażających ludobójstw w historii, mając za jedyny cel zniszczenie całego jego klanu.
Historia uczy nas, że w takiej sytuacji powinny od razu nastąpić rewanżystowskie rządy niepohamowanej destrukcji, domagające się od Hutu zapłaty za ich zbrodnie. Rzeczywistość jednakże nie mogła być bardziej odmienna.
Kagame szybko porzucił swoje wojskowe maniery na rzecz spokojnego i pokojowego stylu oksfordzkiego profesora. Zaangażował się bez reszty w rozważne zarządzanie, przeglądanie raportów finansowych i najnowszych teorii rozwoju.
W rezultacie niewiele krajów przez ostatnie dwadzieścia lat mogło się pochwalić takim rozwojem gospodarczym i społecznym jak Rwanda. Pod rządami Kagamego gospodarka kraju wzrastała średnio osiem procent rocznie, i eksperci twierdzą, że ten trend będzie trwał. Jego rząd wprowadził państwowy system opieki zdrowotnej i zainicjował znaczące reformy systemu szkolnictwa. Nazywana Singapurem Afryki Rwanda znalazła się obecnie wśród czterdziestu najlepszych miejsc na świecie do robienia interesów. Jej miasta są jednymi z najbezpieczniejszych na kontynencie. Z ponad sześćdziesięcioprocentowym przedstawicielstwem Rwanda ma zdecydowanie najwięcej kobiet w parlamencie w stosunku do jakiegokolwiek rządu na świecie. W ramach swojej narodowej inicjatywy „Vision 2050” Rwanda – kraj bez dostępu do morza, ze skromną ilością poszukiwanych na rynkach bogactw naturalnych – planuje w ciągu następnych trzydziestu lat stać się krajem o wysokim PKB.
Jednak osiągnięciem Kagamego, które robi największe wrażenie, jest niewątpliwie to, w jaki sposób zahamował brutalne napięcia na tle etnicznym – a trzeba pamiętać, że te z łatwością mogły już dawno temu zniszczyć kraj. Dokonał tego częściowo przez uchwalenie prawa przeciw mowie nienawiści powiązanej z etnicznością oraz przepisów, których interpretacja każe uznać za nielegalne – a w każdym razie niewskazane – identyfikowanie się według grup etnicznych. Wprowadził te zarządzenia w okresie pokoju politycznego i stabilizacji, kiedy spodziewano się czegoś przeciwnego, przy okazji głosząc przebaczenie i tolerancję.
Sposób sprawowania rządów przez Kagamego jest niemal powszechnie wychwalany. Regularnie bywa ekspertem na szczytach międzynarodowych i na uniwersytetach; został zasypany doktoratami honoris causa, a pośród jego największych admiratorów znajdują się tacy ludzie jak Bill Clinton, Bill Gates i Tony Blair.
Ten podziw przyciąga zaś nie tylko płomienne słowa, ale także twardą walutę. Niemal połowa rwandyjskiego budżetu pochodzi z pomocy zagranicznej, i są to fundusze, które rządy Zachodu i organizacje pozarządowe uważają za dobrze wydane pieniądze.
I z tego powodu „New York Times” określił Kagamego jako „ulubionego silnego człowieka globalnej elity”.
I oto dotarliśmy do komplikacji.
Zasługi Kagamego nie są tak zupełnie krystaliczne. Może być popularny w całej Rwandzie, ale kwestii utrzymania władzy nie zostawił czystemu wyborczemu przypadkowi. Kagame nie jest uważany za dyktatora. Czy jego rządy są autorytarne? Być może. Jest tyranem? Może. Czy jest człowiekiem silnym? Z całą pewnością. Lecz niezupełnie jest dyktatorem. Skutecznie utrzymuje się przy władzy od ponad dwudziestu lat dzięki wygrywanym wyborom. Raz jednak powiedział o swoich politycznych oponentach: „Wielu z nich ma skłonność do umierania”.
Organizacje broniące praw człowieka od lat spisują dane wielu dziesiątek jego prominentnych i mniej znanych politycznych wrogów, którzy nagle zostali znalezieni martwi albo na wiele lat trafili do więzienia po tym, jak skrytykowali jego rządy. Jeden z jego największych krytyków, Paul Rusesabagina – którego bohaterskie czyny podczas ludobójstwa z 1994 roku zainspirowały film Hotel Rwanda – został aresztowany i skazany za rzekome czyny terrorystyczne w 2021 roku.
Żadna z tych rzeczy nie jest jakąś szczególną tajemnicą dla świata Zachodu. W 2013 roku Departament Stanu USA zauważył na temat Rwandy: „Najważniejszym problemem, jeśli chodzi o przestrzeganie praw człowieka w kraju, pozostaje ściganie przez rząd przeciwników politycznych i obrońców praw człowieka, którzy padają ofiarą prześladowań, aresztowań i nadużyć; nieposzanowanie rządów prawa przez siły bezpieczeństwa i sądownicze; [i] ograniczanie wolności obywatelskich".
Anegdot o ostrym charakterze Kagamego jest bez liku, od raportów na temat jego zdolności do przemiany w ciągu kilku sekund ze spokojnego profesora we wrzeszczącego tyrana, do historyjek o tym, jak osobiście chłosta ministrów, którym nie udało się osiągnąć wyznaczonych celów.
Pozostający u władzy przez ponad dwie dekady, obecnie żwawy sześćdziesięciokilkulatek, Kagame będzie koło osiemdziesiątki przy kolejnym poważnym sprawdzianie swoich rządów. Miał odejść w 2017 roku po wypełnieniu konstytucyjnego maksimum dwóch siedmioletnich kadencji. Szczęśliwie dla niego parlament wprowadził poprawkę do konstytucji, co oznacza, że będzie mógł rządzić do 2034 roku.
Przeprowadzane dotąd wybory nie były modelowym przykładem tych wolnych i uczciwych. Kagame często startuje w zasadzie bez przeciwnika, więc wciąż pojawiają się oskarżenia, że wyborcy, którzy mają zamiar wybrać innych kandydatów są wyprowadzani z błędu przez żołnierzy przy lokalach wyborczych. Pojawiają się nawet sugestie, że zakaz publicznego wyrażania się źle o innych grupach etnicznych jest próbą przykrycia wszelkich wewnętrznych sprzeciwów wobec tego, że Tutsi – którzy stanowią niespełna czternaście procent społeczeństwa – przejęli niemal wszystkie wyższe stanowiska w rządzie i administracji. Lecz i tak kubeczek prezydenta – pełen zagranicznej pomocy, zaproszeń do przemawiania na prestiżowych wydarzeniach i głośnych pochwał dla jego wzorowego afrykańskiego przywództwa – dalej się napełnia.
Rządy Kagamego są skomplikowaną zagadką i skłaniają do zadawania pytań o naturę demokracji oraz o to, jaka forma rządów najbardziej pasowałaby do tych młodych, siłą podzielonych państw zmagających się z własną tożsamością. Zapewnił pokój i dobrobyt małemu krajowi z bardzo małą ilością surowców naturalnych, który w przeciwnym razie mógłby implodować pod ciężarem dawnej ksenofobii. Niektórzy eksperci twierdzą, że tym młodym, podzielonym państwom potrzeba silnej i kompetentnej ręki. Jednak niezwykle trudno jest trzymać taką siłę w ryzach w nieskończoność. Ludzka moralność jest notorycznie nadwyrężana przez nieograniczoną władzę. W każdej chwili prąd może stać się jeszcze bardziej rwący i może odsunąć kraj od dobrobytu, a silny człowiek, któremu nikt nie rzuca wyzwania, może zwiększać swoją władzę, uwalniając falę przemocy, która nie oszczędzi nikogo, ponieważ będzie chciał ugruntować swoje – a dane mu z bożej łaski, jak sądzi – panowanie. Autorytarni władcy bardzo rzadko odchodzą, nie pociągając za sobą w otchłań swojego kraju.
W długim wywiadzie dla „New Yorkera” Kagame opowiada o swojej rozmowie z młodym człowiekiem, który został zraniony maczetą i zostawiony na śmierć w jednym z masowych grobów, jakich mnóstwo było w Rwandzie podczas ludobójstwa. Jakimś cudem chłopak przeżył. Wiele lat później w ramach krajowego programu pokoju i pojednania prezydent Kagame kazał wypuścić z więzienia ekstremistów, którzy zorganizowali masowe mordy – i kilku z nich zamieszkało potem w wiosce tego młodego człowieka. Po tylu latach od tamtych wydarzeń Kagame chciał się dowiedzieć, jak ten mężczyzna radzi sobie, żyjąc o kilka kroków od ludzi, którzy próbowali zamordować jego i jego bliskich.
Zapytałem go więc: "Jak dajesz radę?" – mówi Kagame w wywiadzie. – "Kiedy ich spotykasz, co ci mówią albo co ty do nich mówisz? Co czujesz? Chcę, żebyś mi szczerze powiedział, co czujesz." Młody człowiek spojrzał na swojego prezydenta i odpowiedział: "Daję radę, bo poprosiłeś nas, żebyśmy dawali radę”.
Z książki Afryka to nie państwo
#czytajzhejto #historia #afryka #rwanda


Z władzami autorytarnymi i dyktatorami tak już jest, że dzięki rządom silnej ręki często udaje im się zaprowadzić ład społeczny i wzrost gospodarczy, ale wystarczy jeden błędny krok, by wykrzesać iskierkę, która wznieci pożar. Wyjścia są wtedy dwa: albo utrata władzy, albo pozostanie przy niej, ale z popadaniem w coraz większą paranoję i totalitaryzm. Np. taki Łukaszenka. Kilka lat temu był coraz częściej wychwalany, że może autorytarny, może i nawet dyktator, ale przecież jaki spokój i porządek panuje na Białorusi, ewidentnie ma ogromne poparcie społeczeństwa, no i sprytnie lawiruje między Rosją a Zachodem, dzięki czemu może i tu, i tam coś dla siebie i swojego kraju ugrać. Wszystko zmieniło się po sfałszowanych wyborach w 2020 r. i masowych protestach po nich, kiedy wybrał drogę twardej dyktatury i ostrego kursu prorosyjskiego. Widzę tam sporo podobieństw z Rwandą - czy tam też wkrótce tak będzie? Albo np. Kim Dzong Un. Początkowo całkiem nieźle się zapowiadał. Stopniowa liberalizacja życia społecznego i gospodarczego w KRLD, wzrost ruchu turystycznego, pełne uśmiechów spotkania z władzami Korei Południowej i USA - a teraz? Rezygnacja z idei pokojowego zjednoczenia Korei, budowanie kultu własnej osoby wręcz przyćmiewającego poprzedników i coraz większą brutalność władzy wobec jakichkolwiek przejawów sprzeciwu. Co ciekawe, zmiana kursu władz Białorusi i KRLD zbiegła się w czasie z pandemią koronawirusa. Władze KRLD wykorzystały ją nawet do całkowitego zamknięcia kraju. Czy pandemia miała też wpływ na politykę Rwandy i sposób sprawowania władzy przez Kagamego?
https://dzialzagraniczny.pl/2024/07/dlaczego-nba-koleguje-sie-z-dyktatorem-rwandy/
dodatkowo o NBA i Rwandzie
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@maximilianan Ja bym tak stanowczo nie uciekał od tej analogii.
I tu, i tu jest odbierane czyjeś życie lub zdrowie w imię porypanych, osobistych pragnień. Jakby tak rozbierać to na czynniki pierwsze, to wyjdzie, że i jedne i drugie czyny są popełniane w imię atencji. Oczywiscie nie ma znaku równości, tak jak nie ma znaku równości, porównując USA i Polskę na wielu płaszczyznach.
Inny kraj, inni ludzie, inne sposoby na uzyskanie atencji.
Nie mniej zabójstwa drogowe, zwane dla niepoznaki wypadkami, wydają się polską specjalnością.
Tak jak strzelaniny w szkołach wydają się amerykańską specjalnością.
@maximilianan a ja jestem za tym żeby takie rzeczy nazywać, i karać jak zabójstwo z premedytacją.
To nie był wypadek że ktoś wyprzedza na przejściu dla pieszych, ani to nie jest wypadek że komuś zdrętwiała noga na pedale gazu i pojechał 325km/h na autostradzie. Ci ludzie doskonale wiedzieli co robią, i zrobili to umyślnie. To że nie pomyśleli przed tym jest tylko i wyłącznie ich winą.
O wypadku można mówić gdy kierowcy wyskoczy sarna na drogę, i ten próbując ją ominąć doprowadzi do czołowego zderzenia, a nie kiedy ktoś wyprzedza na milimetry, pod prąd.
@ErwinoRommelo - jechałem dzisiaj, kręta droga pod górkę, ograniczenie do 30 i do tego roboty drogowe bo nowy asfalt kładą więc brak jakichkolwiek linii - nie było wystarczającej prostej by wyprzedzić - zgadnijcie ilu debili mnie wyprzedziło jadąc gdzieś 80.
Jeden debil nie zdążył się przed zakrętem schować i gdyby rowerzysta jadący z górki nie miał refleksu to by go debil wziął na maskę.
Choćbyś jechał bezpiecznie to codziennie spotkasz bezmózga co stwarza zagrożenie - najgorsze, że dla innych.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować