Zdjęcie w tle

smierdakow

Lider
  • 6015wpisów
  • 15481komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Tak sobie słucham jedynym uchem Trzaskowskiego na wiecu i nie wiem skąd się wziął taki mit, że on jest jakiś błyskotliwy i przebojowy (hurr durr miał przemówienie w Ted Talks), on próbuje naśladować Tuska w kampanii, no ale Tusk nie musi się uczyć na pamięć co ma mówić, a u niego to czuć


Przynajmniej Hołownia będzie miał szansę błyszczeć przy topornych Nawrockim i Trzaskowskim


#polityka

Tusk nie musi się uczyć na pamięć co ma mówić, a u niego to czuć


@smierdakow nic więcej nie mogłeś na niego znaleźć? XD „u niego to czuć” xDDDDD

Zaloguj się aby komentować

Głosami Polski 2050, Lewicy i Konfederacji sejmowa podkomisja przyjęła w środę projekt ustawy mającej ograniczyć polityczne przejęcia spółek skarbu państwa. Przeciw głosowali posłowie PO i PSL.


Projekt ustawy dotyczący odpolitycznienia spółek skarbu państwa trafi do dalszych prac w Sejmie.


https://wiadomosci.wp.pl/odpartyjnianie-spolek-i-rozlam-w-koalicji-7094662570863200a


#polityka

@smierdakow Można prosić o jakieś streszczenie ustawy, bo artykuł nie mówi za dużo jak to ma odpolityczniać? A PiSowcy swoją drogą jak? Niemniej znowu inba.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@smierdakow połowa prawdy, połowa kłamstw, ale żeby pasowała do tezy


- US tech building massive hubs - no bardziej ulubione miejsce na shared services centers

- brain drain reversed - no zdecydowanie nie

- western innovation without bureaucracy - W Global Innovation Index miejsce 40 na 133 gospodarki I 25 miejsce w Europie, w rankingach biurokracji niezmiennie od wielu lat jesteśmy w ogonie Europy

- without authoritarianism - :)))))))

- business freedom - W rankingu Index of Economic Freedom miejsce 42 na świecie i 21 w Europie

- minimal bureaucratic hurdles - :)))))

- no rushing privatisation, etc. - no wcale XD po prostu oligarchowie, w przeciwieństwie do innych państw regionu, szczęśliwie dla nas nie mieszają się w politykę

Zaloguj się aby komentować

@smierdakow

W rankingu randomowych screenów bez podania kontekstu to ten też wysuwa się na pierwsze miejsce.


Mamy życie, kumplu, nie śledzimy codziennie co 2h co się dzieje w polityce. Podaj trzy słowa do czego się w ogóle odnosisz

Elegancko, po to wykupiłem sobie prywatną opiekę medyczną za 500zl msc żeby mieć wizytę od ręki, a tu jeszcze muszę płacić ponad 1100zl za wariant obowiązkowy i czekać na wizytę 2 tygodnie jak nie dłużej.


Edit: dobra, bo wyczuwam gówno burzę. Mógłbym płacić te 9% gdyby jakoś usług była adekwatna.

Zaloguj się aby komentować

ale do wolnej wigilii to trzeba usiąść na spokojnie za rok

@smierdakow Akurat "wolna wigilia" wprowadzana z wyprzedzeniem 1.5 miesiąca jest faktycznie idiotyczna, bo przestawianie grafików z tak krótkim wyprzedzeniem jest zwyczajnie dodatkowym kosztem i problemem dla ludzi. Jest to tym bardziej głupie, że daty wigilii są powszechnie znane, i nie są czymś, co ich mogło zaskoczyć i o czym zorientowali się dopiero teraz.


Dokładnie tak samo krytykowałem PiSowców, kiedy był jakiś pomysł z dodatkowym wolnym parę lat temu, w związku z jakąś rocznicą (już nie pamiętam czego, ale też obudzili się na miesiąc przed z pomysłem "ej, może by tak wolne zrobić").

@smierdakow kiedy wy sobie w głowach zakodujecie, że NIE BĘDZIE żadnej kwoty wolnej od podatku czy innej niższej składki zdrowotnej?


Jak wy chcecie pokryć ten cały socjal, z czego? Jak ktokolwiek może stworzyć system gdzie podatki są niskie a wydatki wysokie? Przecież to j⁎⁎⁎ie.


”Wolna wigilia” to następny socjal z tym, że płacony z kieszeni pracodawców, nic więcej.

Zaloguj się aby komentować

Cisnąć z kolesiostwem, bardzo dobrze panie Zandberg. Pisowskie kanalie zamiast schować mordy i siedzieć cicho to rechoczą. Nie ma bardziej bezczelnych ludzi w naszej polityce.

Zaloguj się aby komentować

Mi to już nie mają ręce gdzie opadać.


@smierdakow jak ja gardzę takimi dziennikarskimi prosiakami. Jak Adrian ukrywał w Pałacu Prawomocnie skazanych przestępców tfu Wąsika i tfu Kamińskiego to ręce opadały czy były w górze?


Może by się w końcu politycy zajęli rzeczeniem…


Od rządzenia jest rząd, Prezydent RP to rządzi co najwyżej służbą w Pałacu gdzie popija sobie dzień w dzień kawusię i herbatkę.

@smierdakow A może to nie Trzaskowski powiedział tylko ten Karbowiak coś pomylił? Bo mi się nie chce wierzyć, że tak małpuje Sikorskiego.

Ogladalem ten wywiad i powiem szczerze, ze Rafalek nie wypadl w moich oczach najlepiej. Za stwierdzenie, ze ON SIE ZGODZIL NA PRAWYBORY W PARTII bym go zjebal jak bura suke na miejscu Tuska. Butny i pewny siebie cwaniak. Wlasnie przez takie podejscie Platforma stracila wladze i wlasnie przez takie podejscie Walesa i Komorowski przegrali wybory.

Zaloguj się aby komentować

W 2010 roku, korzystając z przerwy semestralnej podczas studiów w Pekinie, po raz pierwszy pojechałem na wyspę. Gdy wróciłem, rozmowy o Tajwanie szybko okazały się toksyczne. „Piękne są tam góry” – relacjonowałem. „Tajwan jest częścią Chin!” – słyszałem w odpowiedzi. „Bardzo dobre jedzenie”. „Tajwan jest częścią Chin!” „Trudno mi zrozumieć ich wymowę, jest za miękka”. „Tajwan jest częścią Chin!” Podobne doświadczenia mają niemal wszyscy moi znajomi: „Gdzie się tak dobrze nauczyłeś mandaryńskiego?” – pytali kolegę pekińczycy. „Na Tajwanie”. „Tajwan jest częścią Chin!” – padało natychmiast.


Nie ma drugiego tak trudnego tematu w rozmowach z Chińczykami. Tajwan należy obok Tybetu i Xinjiangu do wątków, których lepiej nie podejmować, jeśli nie chce się stracić znajomych. Zapominając o tym tabu w 2022 roku, powiedziałem chińskiej koleżance, od ponad dekady mieszkającej poza Państwem Środka: „Nie mogę pojechać do Chin, to przynajmniej polecę na Tajwan”. Zamarła. Zatkało ją na kilka sekund, a potem wydusiła: „Miłego pobytu w… Tajpej”. Więcej się do mnie już nie odezwała.


___


Michał Lubina Chiński obwarzanek


#chiny #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

978 + 1 = 979


Tytuł: Klucz do Kaczyńskiego

Autor: Robert Krasowski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne

Liczba stron: 256

Ocena: 8/10


Krótka książka, ale potrafi zmienić perspektywę i pozwolić trochę zrozumieć polską politykę, a raczej politykę Kaczyńskiego.


Autor przedstawia różne oblicza Jarosława, które go napędzają w działaniu. Z jednej strony jest to partia - Kaczyński wcale nie chce władzy w kraju, nie chce sprawczości, jemu zależy na posiadaniu własnej, całkowicie wiernej partii, a wszystkie działania są podejmowane po to by jego władza w tej partii była nienaruszalna.


Kaczyński jest politykiem wybitnym, tu się zgodzi chyba nawet jego największy wróg, ale wcale nie gra w szachy 5D. Kaczyński głównie boksuje i wali na oślep, jak najmocniej, ale wcale nokautować nie chce - podejmuje jakieś skrajne działania po to by doprowadzać do obsesji przeciwników, ale wcale nie chce ich sfinalizować, Kaczyński nie jest Orbanem.


Autor w książce też dużo pisze o liberalnej inteligencji w Polsce. Nie tylko o tym, że Kaczyński zawsze z nią walczył, ale też wysuwa silne oskarżenia - nasze intelektualne elity zabetonowały swoje miejsce po upadku PRL, a są zwyczajnie głupie i zaślepione. U nas prawdziwi eksperci występują na drugim planie, mówią do wąskiego grona, do tłumów dociera jedynie jazgot, sprowadzający się strachu przed Kaczyńskim i bezwarunkowego oddania zachodowi. Opinie medialne kształtują u nas elity, które w ogóle Polski nie rozumieją.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #polityka

9fbe61f8-0408-4b42-a8d7-012f941ed221

Zaloguj się aby komentować

Liberalna inteligencja Po 1989 roku była pogubiona, bo pojawiły się niezwykłe wyzwania. To wybaczalne. Ale po wejściu do Unii było inaczej, polityka wróciła w koleiny normalności, wróciła do politycznego elementarza, do oczywistości. Polska mogła robić to, co robią wszystkie państwa, czyli skupić się na narodowych interesach. I tu nagle pojawił się problem. Polska inteligencja pojęcia interesu nie znała. Dla niej Zachód, a w szczególności Unia, były światem, w którym nie trzeba, a nawet nie wolno się bić o własny interes, bo wszyscy mają ten sam.


Inteligencja chciała być nowoczesna, chciała być zachodnia, ale nie była. Wybiegła przed szereg, nie rozumiała nowoczesnego państwa. Po 1989 roku wysiłek politycznego wsparcia dla rozwoju, zwany wówczas reformami, krążył wokół spraw krajowych. Wszystkie mechanizmy rozwojowe były nad Wisłą albo przychodziły z Zachodu w rytmie zmian dokonujących się nad Wisłą. Jednak po 2004 roku polityczne wsparcie dla rozwoju zmieniło swój wektor. Od porządków wewnętrznych ważniejsze się stały globalne reguły, w szczególności unijne regulacje. Nawet drobne w nich zmiany wywołują większe skutki niż największe wysiłki w polityce krajowej. Mogą przynieść Polsce wielkie korzyści, mogą przynieść straty. Niemcy, Francuzi czy Holendrzy z imponującą skutecznością naginają metareguły dla własnych korzyści. W zasadnym poczuciu, że wspólnota to jedno, a dbanie o własne korzyści to drugie. Sprawa jest tak oczywista, że wszystkie państwa – z Niemcami i Francją na czele – biją się o władzę i wpływy w Unii.


Polska inteligencja nawet tego nie dostrzegła.

Postawa była tak zaskakująca, że z początku trudno było uwierzyć. Była więc seria niezrozumiałych ekscesów. Wejście Polski do Unii zaczęło się od mocnego akordu, od czołowego starcia z unijnymi drapieżnikami, Francja i Niemcy postanowiły zmienić reguły, odebrać Polsce i Hiszpanii liczbę głosów, jaką im przyznano w Nicei, przy czym grali bezczelnie, bo głosy nam zabrane wzięli dla siebie. Gdy jednak Rokita z Tuskiem rzucili hasło „Nicea albo śmierć”, mocniej zostali zaatakowani w Warszawie niż w Berlinie i Paryżu. Liberalna inteligencja była oburzona, dowodziła, że to skrajny populizm, szkodzenie Polsce, psucie na starcie relacji z Unią. Z równą niechęcią przyjęto weto rządu Millera wobec zmiany systemu głosowania. Co za różnica – tłumaczyły polskie elity – ile głosów ma Polska? Przecież w Unii jesteśmy wspólnotą. Podobnie opisywano narodowe bezpieczeństwo, głęboko wierzono, że w Unii wszyscy dbają o bezpieczeństwo wszystkich. Gdy podpisanie umowy o budowie Nord Stream 1 Radek Sikorski nazwał „drugim paktem Ribbentrop-Mołotow”, spotkał się z olbrzymią krytyką. Opisano go jako radykała psującego relacje z Niemcami. Gdy Putin najechał Gruzję, obiektem ataku był Lech Kaczyński. Po co pojechał do Gruzji, po co zaostrza konflikt, sprawę lepiej załatwi Bruksela. Nie załatwiła, Sarkozy poleciał do Tbilisi i pokornie przyjął warunki Putina.


___


Robert Krasowski Klucz do Kaczyńskiego


#polityka #czytajzhejto

@smierdakow Specyfikę świata liberalnych wartości widać w badaniu o nazwie "alokacja moralna". Liberał ma w sobie jakąś niechęć do swoich korzeni, do swoich bliskich, do tradycji czy do swojej ojczyzny. Liberałowie idealizują natomiast wielkie i odległe idee typu demokracja, prawa człowieka albo praworządność. Wiedząc powyższe nie dziwi mnie, że nasi liberałowie idealizują unię a deprecjonują Polskę i jej interesy. Lenin nazywał takich ludzi pożytecznymi idiotami.

e5e6a7d9-db1e-464d-a271-fcfb2d39228b

@wstreczyciel liberałowie czyli kto dokładnie? Ktoś kto lubi austriacka szkołę ekraniki czy liberał w rozumieniu amerykańskiej kultury politycznej?

@Bylina_Rdestu Chodzi o liberałów w tym drugim, polityczno-światopoglądowym znaczeniu. Jeśli odrzucić podział lewica-prawica i na skrajnych biegunach postawić konserwatystów i liberałów to - moim zdaniem - łatwo zrozumieć podziały w społeczeństwie polskimi i amerykańskim.


Od dawna sobie obiecuję, że zrobię tutaj o tym wpis i ciągle to odkładam.

Zaloguj się aby komentować

Wraz z nadejściem Kaczyńskiego i Tuska (...) władców przestano oskarżać. Zaczęła się nowa epoka – bezkarności władców. Oczywiście opozycja nadal krzyczała, ale narodziła się nowa praktyka, liberalna inteligencja udawała, że nic złego nie widzi w zachowaniach Tuska, prawicowa inteligencja nic złego w zachowaniach Kaczyńskiego. To był najważniejszy przełom w polityce, jaki wprowadziła rozgrzana inteligencja. Poczucie, że apokalipsa już się zaczęła, sprawiło, że zapanowała autocenzura. I w mediach, i w reszcie sfery publicznej, i nawet w prywatnym myśleniu. Nie dopuszczano do siebie niewygodnych faktów.


Ta sytuacja demoralizowała. I Tuska, i Kaczyńskiego. Jeden patrzył na bezczelne praktyki drugiego, a widząc, że rywalowi uchodzą, kopiował je na własnym podwórku. Przykładów jest mnóstwo, weźmy kilka, obrazujących skalę zjawiska. Widząc, jak Kaczyński zamienił PiS w partię prywatną, Tusk zaczął robić to samo. Wyrzucał z partii każdego, kto wyrósł za bardzo. Za bezpieczną miarę wielkości przyjął standardy Kaczyńskiego: partyjni koledzy mogli mu dorastać do pięt, ale już nie do kolan. Rok po roku pozbywał się wszystkich silnych postaci. Wybaczano mu wszystko, bo był biblijnym katechonem powstrzymującym nadejście Antychrysta.


Kłopot w tym, że w 2013 roku Tusk z walki z diabłem zrezygnował. Wszystko w tamtej decyzji było małe. I porzucenie własnej partii na rok przed wyborami. I porzucenie władzy nad Polską na rzecz dobrze płatnej posady. I wybór następcy, osoby ewidentnie fatalnej. Nikt nawet nie jęknął, wśród liberalnych elit autocenzura była tak wielka, że Tusk zbierał wyłącznie oklaski. Udawano, że Polska obejmuje strategiczne stanowisko. Udawano, że porzucenie fotela premiera to coś normalnego, choć był to eksces, gdzie indziej nieznany. I co najgorsze, udawano, że partia i rząd trafiły w dobre ręce. A przecież Tusk, aby partię nadal posiadać z tylnego siedzenia, oddał ją w ręce najgorszego następcy. Oddał po to, żeby Platforma marniała, żeby mieć pewność, że wszyscy będą marzyć o jego powrocie.


Przesadził w rachubach. Nowy lider miał być słaby, a był fatalny. Nie tylko poprowadził partię do podwójnej porażki, ale doprowadził do rozbicia liberalnego elektoratu. Choć to właśnie Tusk otworzył PiS-owi drogę do władzy, nie usłyszał nawet słowa pretensji. Nowy lider Platformy pożegnał się z fotelem, jego miejsce zajął Grzegorz Schetyna. Od tego momentu Tusk robił wszystko, aby Schetyna przypadkiem nie uratował Polski przed PiS-em. Cała pierwsza kadencja PiS-u to zakulisowe intrygi Tuska przeciw Schetynie, ale też Schetyny przeciw Tuskowi. Kulisy tej samobójczej polityki znało wielu dziennikarzy, ale ich nie opisali. Nie mogli, temat był tabu.


Czy można było odebrać władzę PiS-owi po pierwszej kadencji? Chyba tak, a na pewno połowę, czyli prezydenturę. Kiedy Schetyna przegrał wybory parlamentarne, musiał się pożegnać z fotelem lidera. I wtedy nastąpił kolejny zuchwały krok. Wiedząc, że nie muszą się bać krytyki, Tusk i Schetyna zawarli kompromis. Nowym szefem partii został kolejny polityk z poziomu kostek, był bezpieczny dla obu, nie miał szansy na sukces, na obalenie PiS-u. Im większa była stawka polskiej polityki, im bardziej inteligencja chciała Polskę ratować, tym niższe motywacje mieli ludzie, którym powierzono ratunek. Stali się bezkarni, więc byli bezczelni.


Przyszły prezydenckie wybory, Platforma wystawiła polityka jeszcze gorszego, zadecydowali wspólnie Tusk, Schetyna i Borys Budka. Kandydat był jeszcze gorszy, bo teraz miarą wielkości były kostki nie Tuska, nie Schetyny, lecz Budki. Tuż przed wyborami poparcie dla kandydata Platformy spadło do poziomu kilku procent.


Przyszło opamiętanie, takiego wyniku partia by nie przeżyła. Pojawiła się możliwość podmiany kandydata, więc tym razem wystawiano sensownego. Rafał Trzaskowski natychmiast wystrzelił w górę, gdyby kampania trwała kilka tygodni dłużej, polityk PO byłby prezydentem, a rząd PiS-u zostałby sparaliżowany. Od tamtej chwili cała energia Tuska skupiła się na osłabieniu pozycji Trzaskowskiego. Osiągnął swoje, opozycja przez dwa lata wegetowała, Budka dalej zadawał ciosy swoimi małymi piąstkami, a Kaczyński nawet ich nie czuł, a był przecież słaby, stał na jednej nodze, co kwartał tracił większość w Sejmie. Powrót Tuska do Platformy był tak udany i tak triumfalny tylko dlatego, że partia została przez niego zdeptana. Przez osiem lat największa antypisowska partia więdła tylko po to, aby zakwitnąć mogła wyłącznie pod Tuskiem.


___


Robert Krasowski Klucz do Kaczyńskiego


#polityka #czytajzhejto

@smierdakow


Nie lubię Krasowskiego. Ma styl, ma erudycję i ma agendę. Więc tak naprawdę buduje narrację pod swoje tezy zamiast analizować. Spójrzmy:


Od tamtej chwili cała energia Tuska skupiła się na osłabieniu pozycji Trzaskowskiego. Osiągnął swoje, opozycja przez dwa lata wegetowała, Budka dalej zadawał ciosy swoimi małymi piąstkami, a Kaczyński nawet ich nie czuł, a był przecież słaby, stał na jednej nodze, co kwartał tracił większość w Sejmie. Powrót Tuska do Platformy był tak udany i tak triumfalny tylko dlatego, że partia została przez niego zdeptana. 


I co my tu mamy?

Uproszczenia.

Przyrównywanie do dzieci przez wszechwiedzącego narratora.

Silnie emocjonalny sposób obrazowania.


Trzy grube przewiny, które nie powinny znaleźć się w rzeczowej i uczciwej analizie.


Więc jeśli chcesz sprawić sobie przyjemnosc, sięgnij po Kapuścińskiego. Podobny ton, głębsze przemyślenia i uczciwsze podejście do tematu.

@smierdakow Rządowi Tuska dużo uchodziło na sucho, tak dużo że uwierzyli w swoją teflonowość choć sukces wyborczy Ruchu Palikota i wiele innych znaków powinno dać im do myślenia. Nie zwalałbym wszystkiego na Tuska, to cała partia była tak zajęta swoim życiem wewnętrznym, szefem został Schetyna, bo był najlepszy w partyjne gierki ale dla obywateli gość tak śliskiego obycia że przeciętny wyborca KO nie kupiłby od niego używanej hulajnogi o samochodzie nie wspominając.

Budka to faktycznie był jakiś kompromis ale naprawdę można było się obok Budki wybić wystarczyło mieć osobowość...


Tusk nauczył Kaczyńskiego jednej rzeczy: Można naprawdę ostro lecieć w c⁎⁎ja z zasadami i dalej mieć dobre sondaże.


Też mnie zadziwia że kaczor tyle czasu utrzymał swoją minimalną większość i KO nie udało się ani jednego posła "wydłubać" i skończyć tego rządu.


Gx

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować