Zdjęcie w tle

nobodys

Gruba ryba
  • 1370wpisy
  • 3307komentarzy

Ostatnio oglądałem na niemieckim galileo ciekawy materiał o kobiecie która się przeprowadziła na Madagaskar i mieszka tam od 13 lat ze swoją rodziną (w Parku Narodowym Masoala). Zostawię na dole link gdyby ktoś chciał w całości obejrzeć


Podzielę się jednak czymś, co dla mnie było nowością, czyli.. jak tam wygląda "lodówka" W zależności od klimatu i warunków istnieją na świecie różne naturalne lodówki, ale takiej jeszcze nie widziałem, heh


https://streamable.com/1h0yz4


#ciekawostki #madagaskar

Taka bardzie klasyczna spiżarnia tylko gorsza, niżeli lodówka. Nie bez powodu są tam same warzywa a nie mięso czy nabiał.

Węgiel nie ma właściwości repelentu. W formie skalnej nie jest dobrym izolatorem. Tam jest chyba drzewny to może trochę przez porowatość ale pomieszczenie jest dziurawe...

Sorki za psucie imprezy i wymadrzanie ale nie mogłem wytrzymać

@bejonse @maly_ludek_lego Tak, to jest taka prymitywna lodówka, ale dla nich nadal lodówka wystarczająca do owoców i warzyw Kobieta opowiada też o tym, że w ich regionie głównym pożywieniem jest ryż (podobno dorosła osoba zjada około kilograma dziennie) i jedzą go na śniadanie, obiad i kolację. Ryby przygotowują pewnie jak są jeszcze świeże a mięsa obstawiam, że akurat tam (prawie) nie jedzą.

Zaloguj się aby komentować

W życiu niektóre rzeczy z czasem zaczynają się nudzić, ale pieczone ziemniaczki raczej mi się nigdy nie znudzą


Jedyne przyprawy sól i papryka słodka, kefir do picia.


#jedzzhejto

67a0e33e-8644-4ca9-a3ae-322cbd2515d9

@HolenderskiWafel 200°C/35 minut


Papryka wędzona to jedna z moich ulubionych przypraw, ale dzisiaj akurat nie miałem ochoty. Za to np. do jajecznicy zawszę dodaję

@mordaJakZiemniaczek Na początku nie wiedziałem czy z czystym piekarnikiem to nie jakaś ironia xD sam nie mam porównania jak wyglądają inne w środku przy normalnym użytkowaniu. Ten jest używany średnio z 5 razy dziennie od jakichś 7 lat (jest z funkcją mikrofali, więc dlatego tak często) i przy przeprowadzce chciałbym mieć coś podobnego gdyby się udało

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@sierzant_armii_12_malp 


Ja tam się cieszę, że wiemy, dlaczego ludzie umierali 


Jak młody Komsomolec któremu wytłumaczyli, że pochodzi od małpy

Zaloguj się aby komentować

187 + 1 = 188


Tytuł: Psie sucharki. Wszystko, co powiedziałby twój pies, gdyby umiał mówić

Autor: Maria Apoleika

Kategoria: poradniki

Wydawnictwo: Znak

ISBN: 9788324059492

Liczba stron: 320

Ocena: 7/10


Licznik prywatny: 6/x


Dawniej dosyć popularne były psie sucharki i powstała z nimi również książka. W teorii jest to kategoria "poradniki", ale.. trzeba brać na to sporą poprawkę autorka nawiązuje głównie do oczywistych oczywistości kiedy zdecydujemy się na adopcję/zakup psa oraz ogólne "zasady" czym się kierować, żeby w życiu było dobrze i nam i psu.


Początkowo myślałem, że dam 8/10, ale tyle to aż nie


Problemem książki z mojej perspektywy jest to, że nie wie czym chce być. Jeżeli chce być poradnikiem to brakuje kilku ważnych, podstawowych informacji (np. jak wygląda pierwsza pomoc u psów). Jest to bardziej album niż książka, bo samego tekstu jest jakaś 1/3 i niestety niektóre zdania wydają się napisane bardzo na siłę. Sam styl również nie jestem przekonany czy ma na celu dogodzić bardziej dzieciom czy dorosłym.


Większość czarno-białych sucharków bardzo mi się podoba. W książce jest jednak z 10 stron z kolorowymi ilustracjami i psują one jej styl.


Dodatkowo nie przeszkadza mi łamana gramatyka pod styl psich sucharków i sam czasami lubię się tak wygłupiać, aaaale.. z drugiej strony nie jestem na tyle psiarzem lvl hard i nawet w życiu codziennym czuję zażenowanie kiedy mówi się o psach dzieci a o właścicielach mama/tata/mamusia/tatus/mame/tate/papcio/papcia.. i to mi osobiście się nie podoba


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #psy

b383f279-32d9-4184-848b-57f020a81574
fee9b91e-a0f5-4f62-b787-8170be11aa5c
62e9c1d3-d4f2-42e0-a913-89f8f3b77e90
5bda0aa7-e17d-4dd6-9d11-2f3f10b1d47c
38ada8bb-f0b4-4fbf-8c5c-b06bec6af5ca

@nobodys Z sucharkowymi obrazkami mam taką.

W miarę spoko, co prawda ktokolwiek interesuje się adopcją psa to powinien to wszystko wiedzieć, ale utrwalanie treści w przyjemnej formie zawsze na propsie

8a345375-1a6a-4697-a323-3f36aa69b756

@zuchtomek Pewnie w tym roku jak się uda to chcemy adoptować kolejnego psa i dobrze jest sobie kilka tematów (nawet oczywistych) powtórzyć

Zaloguj się aby komentować

@nobodys chyba jednak wolałabym znów zagrać w grę niż obejrzeć ten film. Myślałam, że Uve Boll skończył już karierę.

Zaloguj się aby komentować

179 + 1 = 180


Tytuł: Każdy umiera w samotności

Autor: Hans Fallada

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Sonia Draga

ISBN: 978-83-7508-385-9

Liczba stron: 544

Ocena: 8/10


Licznik prywatny 5/x


Kilka słów o autorze: Hans Fallada (właściwie Rudolf Ditzen) skończył pisać tę książkę (rękopis) 2 miesiące przed swoją śmiercią pod koniec 1946 roku. Od młodych lat zmagał się z depresją oraz uzależnieniem od alkoholu i morfiny, przez co regularnie trafiał do szpitali na kuracje odwykowe. Książkę "Każdy umiera w samotności" naspisał w miesiąc podczas właśnie takiej kuracji w psychiatryku w Berlinie.


Krótki opis:


Dowiedziawszy się o śmierci syna w wojnie prowadzonej przez Hitlera, mieszkańcy Berlina Anna i Otto Quanglowie pragną wyrazić swój sprzeciw. Wpadają na pomysł, który ma pokazać reszcie narodu, że nazistowski system nie ma prawa bytu.

Książka oparta jest na prawdziwej historii męża i żony z klasy robotniczej, Otto i Elise Hampel, którzy działając w pojedynkę stali się częścią niemieckiego ruchu oporu.


Powieść przedstawia jak nawet w beznadziejnych czasach działa nasz wewnętrzny kompas i, że czasami nie mamy z tego jakichkolwiek profitów i się na to godzimy. Oczywiście większość osób da się porwać fali, ale niektórzy nie będą potrzebować zewnętrznych poklasków i będą starali się postąpić słusznie według własnych przekonań. Książka jest dosyć przygnębiająca (kto by pomyślał ) a niektóre rozdziały potrafią dodatkowo obciążyć, ale właśnie taka miała być i pokazać kontrasty ludzkiego charakteru.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

ba513f30-3618-4af5-9957-20fc06a72fe6
10a04493-9292-41bb-8369-d33896e504df
61efab1a-c082-443b-8da0-9f2b045a061a
def4f05b-fedf-44ff-a2e1-3c478d967a3a
1f305f85-dd9c-4a79-904f-0226c0bafe0b

Fallada za Falladą dzisiaj. Czytałeś może Szarego człowieka? Mam na półce i nie wiem, czy po (w mojej ocenie) średniej Zmorze uda mi się przebrnąć.

@Piechur Nie mam ani nie planowałem czytać mam jeszcze dosyć długą kolejkę lektur. Jeszcze co do "każdy umiera w samotności" w 2016 powstała ekranizacja, którą chyba jednak pominę, bo opinie nie zachęcają.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Polecam tego allegrowicza #hejto


Kubek błyszczy się jak psu jajka


Ostatnio przeorała mnie choroba (high score 40,7°C) i "z jedzenia najbardziej smakuje mi woda", więc płyny z piorunującego kubka powinny w pełni postawić na nogi

704e3814-923c-4509-b4dc-cd5495059bce

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wyniki ostatniej ankiety.


Pytanie ankiety: Jak wygląda obecnie Twój sposób odżywiania się?

Głosowało: 426x


  1. Nie stosuję konkretnej diety. Jem i piję na co mam ochotę w ilościach na jakie mam akurat ochotę: 20,66%

  2. Nie stosuję konkretnej diety. Staram się zwracać uwagę na jakość produktów które spożywam, ale nie na ich ilość: 38,73%

  3. Nie stosuję konkretnej diety. Zwracam uwagę na jakość produktów oraz na to ile spożywam kalorii: 30,52%

  4. Stosuję określoną dietę (np. "keto", "wegańska", "bez laktozy" itd.) i nie liczę kalorii: 5,87%

  5. Stosuję określoną dietę (np. "keto", "wegańska", "bez laktozy" itd.) i liczę bądź staram się liczyć kalorie: 4,23%


Krótkie podsumowanie:


Z osób które brały udział w ankiecie 90% (opcja 1. 2. 3.) nie stosuje konkretnej diety a 10% taką ma (opcja 4. 5.).

Oznacza to, że 10% osób chce albo musi się ograniczać z najróżniejszych powodów do określonej grupy produktów, a połowa z tych osób dodatkowo liczy bądź stara się liczyć kalorie.


Patrząc na wszystkie głosy: Na kalorie bądź ilość pożywienia nie zwraca wielkiej uwagi 65,26% osób (20,66+38,73+5,87) a 34,75% osób (30,52+4,23) stara się zwracać na to uwagę.


Dodatkowo grupa osób która je i pije na co ma ochotę to 20,66%. Nie musi to wcale oznaczać, że jest to opcja "śmieciowe jedzenie", bo niektórzy (oczywiście nie wszyscy) intuicyjnie potrafią się zdrowo odżywiać i trzymać właściwą wagę.


Oczywiście jest to bardzo uproszczone, bo w wielu przypadkach jadłospis jest zmienny i nie zawsze ma się czas i ochotę rozmyślać co wpadnie do pieca


Komentarze i urywki

([...] oznacza, że przed bądź po cytacie jest jeszcze dłuższa część komentarza w oryginalnym wątku ankiety)


Xax: W moim przypadku to w zasadzie, staram się pilnować ilość kalorii, staram się przemycać białko kiedy tylko mogę i staram się aby znalazły się jakieś warzywa w diecie itp. Dokładnie w tej kolejności i wszystko na oko (choć kiedyś liczyłem to mocno, ale teraz na oko i daje to radę).


Zielczan: 2000kcal z pudełka + dorzucam warzywa, na które mam ochotę. W weekendy pudełek nie mam, więc wtedy robię coś sam, ale staram się nie żreć w opór Do zrzucenia zostało jeszcze parę kilogramów, byłoby to banalne, ale za bardzo lubię słodycze xd


Atexor: [...] Ogólnie myślę, że jak ktoś chce stracić kilogramy bez siłowni i ekstra diety, to musi popracować nad... determinacją. Determinacją aby nie jeść słodkiego. To bardzo dużo zmienia, nawet dwie kosteczki czekolady na dzień potrafią zaburzyć równowagę organizmu, serio. Mi było ciężko wytrzymać na początku bez batonika raz-dwa w tygodniu, stąd wtedy piłem właśnie len mielony (mnóstwo błonnika i białka) z mlekiem, bo fajnie zapychał żołądek. [...]


3zet: mogę się przyznać bez żadnego problemu - Jestem tłustą świnią bo jestem leniwy ale nie jem śmieci. I tyle.


AndrzejZupa: Zaznaczyłem dwójkę, ale w planach jest keto bo to jedyna dieta ktora jest przyjemna dla mięsożerców…i działa (2 lata temu przerabiałem i były efekty…wszystko inne to dziadostwo) ¯\_(ツ)_/¯


dru_gru: Brak opcji: Jestem na "pudełkach", po prostu jem, a raz na 2tyg. wybieram jakie posiłki będę jeść.


bartek555: Stosuje konkretna, rozpisana diete (unikam laktozy, ale nie ze wzgledu na nietolerancje) i waze jedzenie, licze kalorie.


l__p: Jestem na diecie roślinnej (nie wegetariańskiej i nie veganskiej), bez laktozy. Nie patrzę na kalorie, ale od kilku lat codziennie kontroluję swoją wagę i na jej podstawie decyduje o porcjach jakie spożywam.


Moose: Jem w zasadzie wszystko, na co mam ochotę ale czasem sprawdzam skład danego produktu. Czyli jestem gdzieś pomiędzy opcją 1 i 2 ale zaznaczyłem pierwszą. Jem kiedy chcę i co chcę. Jedynie staram się ograniczać chipsy i ser żółty ale nie jakoś rygorystycznie. Nigdy też nie kryłem mojego zamiłowania do słodyczy, które jem często a w zasadzie to codziennie. Nigdy nie miałem kłopotów z wagą, jestem od zawsze szczupły, nie muszę się zatem ograniczać. Mam pracę w ruchu więc ze spalaniem kalorii nie mam problemów.


jonas: Staram się nie obżerać ponad miarę i rozsądek, bo po trzydziestce metabolizm zwolnił, d⁎⁎a i bandzioch urosły, czterdziestka pyknęła niedawno i ani młodszy, ani szczuplejszy się czarodziejsko nie robię. Bardzo restrykcyjną ściśle wyliczoną przez fachowca dietę i ćwiczenia stosowałem dziesięć lat temu, kiedy staraliśmy się o dziecko. Nawet suplementowałem kwas foliowy, żeby mieć silnych i zdrowych pływaków, kiedy nadejdzie właściwy moment na te śmieszne zwierzęce ruchy niegodne istoty rozumnej. Spadłem z ponad 100 kg na 82 kg w kilka miesięcy, znajomi z pracy dopytywali czy nie mam raka, bo tak schudłem. No i dziecko też silne i zdrowe, więc warto było. Ale na wyliczony co do grama zestaw ryż+kurczak+brokuły nie umiem już spojrzeć inaczej niż z bezgranicznym obrzydzeniem.


BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta: jestem na masie, więc patrzę przede wszystkim na kalorie i białko, a reszta to tylko dodatek. Jak się je 4400 kcal dziennie, to człowiekowi już naprawdę nie chce się kombinować


Semicolon: Jem co chce, ale ograniczam wielkość porcji, nie liczę spożywanych kalorii


LaMo.zord: całkowicie zrezygnowałem ze słodyczy i napojów slodzonych i/lub gazowanych:) więcej warzyw i owoców. Ja musiałem zmienić nawyki na "zdrowsze" ponieważ cisnę na ostro leki:/ Dodałem spacery i trochę ćwiczeń w domu. Zeszły rok waga z 90kg na 72.


hellgihad: Nie stosuję konkretnej diety, ani nie liczę kalorii ale unikam mocno przetworzonego żarcia, słodyczy i snacków a ostatnio ograniczyłem też mięcho do dwóch razy w tygodniu. No i jakoś tak wyszło że jem tylko pomiędzy 12-19 - nie to że specjalnie sobie wyznaczyłem okienko żywieniowe bo od dawna tak mam, ale przeczytałem że to podobno też jest jakaś metoda u dietetyków wiec się w sumie tego trzymam.


zuchtomek: [...] Na jakość ogólnie zwracam uwagę, staram się nie kupować najtańszych i najbardziej przetworzonych produktów. A na słodycze czy jakieś zupki chińskie to raczej nigdy ochoty po prostu nie mam (jasne, zdarzy się może raz w miesiącu, ale to raczej z konieczności niż chęci), bardziej fastfoody, ale tu też raczej wydaje mi się, że w 'normalnych' ilościach - średnio góra raz w tygodniu. [...]


budyniek: Stosuję dietę , bo przez brzuch straciłem siurka z oczu. [...]


przemoko90: Zaznaczyłem drugie od góry. Byłbym bardziej restrykcyjny gdybym zapewne miał kłopoty z wagą, tycie, uczulenia itp. Wagę mam w normie, ale też nie wrzucam w siebie co popadnie.


Papa_gregorio: Ostatnie dwa tygodnie to liczenie kalorii i przestrzeganie limitu. Głównie wziąłem się za olany temat żeby poprawić cukry i póki co jest dobrze więc pijcie że mna wodę (kompot na zbędne węglowodany)


camonday: Nie mam konkretnej diety, staram się trzymać następujące zasady 1) w każdym posiłku porcja węgli tłuszczy białka i owoców lub warzyw 2) raz w tygodniu ryba (ostatnio ciężko mi to wychodzi). [...] Suplementuje też witaminy D i B12 [...]


klaudia: [...] konkretna dieta - nie jem mięsa, ale też unikam bardzo przetworzonych produktów, cukru (choć za słodyczami nigdy nie przepadałam), laktozy (ze względu na prawdopodobną nietolerancję) i jednocześnie uwielbiam jeść, czasem wpadnie pizza, czasem falafel, fryty, no i generalnie to ograniczać się nie muszę, jem tyle ile chcę i to co chcę, czasem, no i w zasadzie ta "dieta" to trochę jak nie dieta, bo nie czuję w tym żadnych restrykcji [...]


Rafi66: 1 opcja - yolo tak zwane, był czas parę lat temu jak 3-4 razy w tygodniu wlatywał mak/kebs czy inny fastfood. Ale staram sie do drugiej opcji dojść czyli codziennie z 2 owoce na dzień i jakieś warzywo do każdeg o posiłku.


pluszowy_zergling: 5 niskie węgle ale liczę kalorie + w cholerę jem i czasem jednak tych węgli wchodzi więcej, by trzymać lekką nadwyżkę i ciągle budować sobie ciałko


Dziękuję wszystkim którzy brali udział w głosowaniu (426x), komentowali oraz pomogli wypromować wątek przy pomocy piorunów


#ankieta #kiciochpyta #zapytajhejto #zdrowie #dieta

9c53d622-3d9f-4cea-a9a8-ce53c5b83d81

@nobodys Tak jak pisałem poprzednio

Zaznaczyłem: "Nie stosuję konkretnej diety. Jem i piję na co mam ochotę w ilościach na jakie mam akurat ochotę."


Ale tak po prawdzie mogłem zaznaczyć:

"Nie stosuję konkretnej diety. Staram się zwracać uwagę na jakość produktów które spożywam, ale nie na ich ilość."


Bo ja po prostu nie mam ochoty ani się specjalnie opychać, ani tym bardziej zjadać kiepskiej jakości żarcia.


Jedzenie na które mam ochotę to te dobrej jakości, dla mnie to to samo, aczkolwiek dla wyników mogło mieć pewne znaczenie jeśli nie tylko ja tak pomyślałem

@nobodys ja to tak staram się żeby do jedzenia były zawsze warzywa, sałaty. Zamiast masła czy innego tłuszczu oliwa. Mniej smażonego. Chyba jest git. Gotowane warzywa bez dodatków takie jak oleje czy majonez to można w opór ładować.

Zaloguj się aby komentować