Szuka miejsca na urodzinową kolację dla trzech osób - ktoś coś?
Ostatnio super poleciliście mi jedzenie w wawie i kato, to teraz czas na mój rodzinny #wroclaw ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Chciałam Idę, ale nie ma już miejsca na piątek, byliśmy w Peruwianie, Bernardzie, Nafcie, Chinkalni, Fali [*], Galbi, El Cubano - więc coś w tym klimacie średnio wyższej półki cenowej, żeby było ładnie i może trochę nietypowo.
Myślę o Papi Chulo albo Woo Thai, ale może jakieś inne pomysły? Dojadę wszędzie, tylko nie na Leśnicę xd
Kontrolne USG należy się każdemu pjeskowi przynajmniej raz w roku, ale zwłaszcza starszemu! Psy nie dają znać, że coś boli, więc łatwiej przegapić różne rzeczy aż będzie za późno...
A co zrobić, jak pies nie przepada za zabiegami? Można go premedykować - czyli lekko przyćpać, tak, jak Thorina musieliśmy ogłupić do badania. Przed takim zabiegiem trzeba psa przebadać - echo serca, badanie krwi i w sumie tyle, można usypiać (ale warto się upewnić, że jest w pobliżu anestezjolog).
Wiadomo, każde uśpienie niesie ze sobą ryzyko, ale zdecydowanie większym ryzykiem jest olanie badań, zwłaszcza u starszych psów. Nie zawsze warto też walczyć z psem na siłę - Kudeł wyjątkowo źle znosi leżenie w dziwnej pozycji, więc wolę na spokojnie go ogarnąć, niż walczyć z nim o życie ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
@Shizue zależy od wielu czynników, w tym od renomy robiącego USG xd ale tak od 100zł można szukać. Ciężko mi powiedzieć, bo Kudła trzeba usypiać, a przy jego wadze to też koszta rosną, plus nasza klinika nie jest tania i tym razem za całość zapłaciłam 400zl (radiolog+anestezjolog, usypiacz, wybudzacz, dodatkowe USG jąder)
#wroclaw rozglądajcie się plis w okolicy Lidla/Paczkowskiej za suką ze zdjęcia - nazywa się Szafa, adoptowali ją kilka dni temu... Jakby ktoś w okolicy znalazł też luzem leżące odblaskowe szelki, to też info na podany numer telefonu. Tylko nie gonić, nie wołać, serio wystarczy telefon.
Druga, bardzo podobna suka zaginęła dzisiaj obok Zawoni, ta sama sytuacja -> właściciel nie ogarnął, smycz wypadła z ręki, a że to flexi, to zaczęła lecieć w stronę psa, pies się wystraszył dźwięku i teraz spierdala sam przed sobą ( ‾ʖ̫‾)
Dlatego apel do wszystkich z tagu #psy ale też do mam, babć i innych waszych bliskich - psów lękowych nie wyprowadzamy na flexi, bo o tragedię naprawdę nie jest trudno.
Jechałam sobie dzisiaj ze stolicy, a że nie lubię pustych przebiegów, to wypełniłam ankietę dostępną na FB/IG Lab Rescue I zostałam szczurzym kurierem xd
Lab Rescue to fundacja, która ratuje zwierzaki (szczury/myszy/kroliki/świnki morskie...) używane w laboratoriach i szuka im domów. Często zgłaszają się do nich chętni z różnych stron Polski i wtedy trzeba takie zwierzaki przewieźć. Wiadomo, fundacja dużo pieniędzy nie ma, więc szuka osób, które akurat w danym kierunku jadą i mogą za darmo podwieźć takiego puchatego pasażera. Wolontariusze podrzucają wtedy zwierzaki do auta i ktoś inny odbiera je już w miejscu docelowym.
Bardzo fajna akcja, zupełnie za darmo można jakiemuś zwierzakowi poprawić życie, polecam moc, od razu dostajesz +10 do życiowej karmy! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@kiri Warto jeszcze dodać że to nie jedyna fundacja która często potrzebuje transportu dla zwierzaków wiec jak ktoś podróżuje często między różnymi miastami to warto zaobserwowac profile fundacji czy stowarzyszeń dzialajacych w pobliżu. Często zwierzaki znajdują dom na drugim końcu Polski i można pomóc takiemu delikwentowi dojechac do jego nowego domu. Stowarzyszenia często ledwo finansowo wyrabiaja z opieką na zwierzakami do momentu znalezienia im domu.
Ten typ w zeszłym tygodniu ujebał znienacka pracownicę schroniska -_- czasami mnie osłabia, bo jak już myślę, że można mu nieco bardziej zaufać i nie powinien nic odwalić, to szybko sprowadza mnie na ziemię xd dla mnie słodki jak miód, kochany piesek, dla innych... No właśnie różnie xd
Mam już nowy plan, jak pokierować pracą z nim, żeby zbudować mu pewność do człowieka na tyle, żeby jednak wybierał inne strategie, niż używanie zębów (są serio ostre!). Jedno jest pewne - to będzie dłuższa droga xd bardzo się cieszę, że poprzedni chętni na niego zrezygnowali jednak, bo wydaje mi się, że nie skończyłoby się to dobrze...
Burbon - pies z problemem z ludźmi, z którym pracuję nad obniżeniem emocji zwłaszcza w kontakcie z człowiekiem.
Wzięłam go z kolegą z boksu na godzinę na wybieg, ponad połowę tego czasu siedziałam na leżaczku i dawałam im zająć się sobą, żeby trochę zszedł z emocji. Po tym zaczął trochę łapać kontakt z bazą (zwolnił, zaczął lepiej reagować na imię, przestał biegać w tę i z powrotem), więc spróbowałam się z nim pobawić zabawkami. Raczej bez żadnego dotykania zabawek, tylko zagadywałam, udawałam, że chcę mu zabrać, z raz czy dwa złapałam za dalszy koniec sznurka, ale od razu puszczałam. Okazało się, że dużo łatwiej mu wejść w kontakt z człowiekiem, kiedy wprowadzi się właśnie kontekst zabawy był bardzo zadowolony, sam przynosił zabawki - leżał z nimi blisko i je sobie ciumkał, mocniej się rozluźnił i ogólnie zrobił się na chwilę "normalny". Pokazał, jakim fajnym może być psem, jeśli tylko da mu się dużo przestrzeni, czas i zbuduje już jakąś relację (od dawna z nim wychodzę). Moim celem na przyszłość jest zbudowanie mu jeszcze lepszych skojarzeń ze mną - bez dotykania, bez nadmiernej bliskości, ale z zabawą i dużą dozą spokoju. Mam nadzieję, że dzięki temu powoli będzie mu łatwiej wchodzić w kontakt również z innymi ludźmi i uspokajać się, kiedy ktoś będzie bliżej.
Najbardziej boli mnie, że nie mam dla niego tyle czasu, ile bym chciała i tak naprawdę mogę mu poświęcić tylko maksymalnie dwie godziny w tygodniu, a nikt inny jakoś się nie pali do roboty z nim ¯\_(ツ)_/¯ nie ma też chętnych do adopcji, a w fajnym, spokojnym domu postępy zrobiłby błyskawicznie
Kiedy wydasz do adopcji jednego ze swoich ulubionych ancymonów i po tygodniu dostajesz takie info:
"Opanowal kolana i kanape.
Spi cala noc spokojnie, czasem kladzie sie pod stolem i podsypia, miske zjada w sekunde. Gotowane jedzenie mu sluzy. Czesto lezy na plecach. Przytulanki lubi bardzo.
Napada na rowerzystow i niektore psy. Damy rade.
Dziekujemy"
To "damy radę" to jest dokładnie to, co każdy wydający psy do adopcji chce usłyszeć ʕ•ᴥ•ʔ
Darmowe warsztaty dla rodziców o komunikacji w rodzinie i budowaniu wioski wsparcia - prowadzone przez dziewczyny z ogromnym doświadczeniem, sponsorowane przez miasto #wroclaw .
Bardzo polecam, na dole strony jeszcze kilka innych tematów, o których będą opowiadać, w tym darmowe warsztaty z masażu (już stacjonarnie):
Dla wszystkich fanów baśni - retelling Kopciuszka z perspektywy brzydkiej siostry, która walczy o miłość księcia. Świetnie nakręcony (momentami miałam wspomnienia z filmów dla dzieci typu pan kleks), z polskim akcentem bardzo groteskowy, przerysowany, dosłowny. Raczej dla wielbicieli oryginału niż wersji Disneya xd no i nie polecam zabierać dzieci czy osób ze słabszym żołądkiem, kilka scen "oglądałam" z zamkniętymi oczami.
Teraz trzymamy kciuki, żeby się odnalazł w nowym miejscu, ale ludzie bardzo fajni, nawet im nie przeszkadza, że w jednej łapce nie ma palców i jest nie do końca pełnosprawny!
Jak bardzo Twój pies jest kudłaty w skali od "nagi pies meksykański" do "chrząszcz majowy zaplątał się w sierść i umarł, zanim ktokolwiek go znalazł" ლ(ಠ_ಠ ლ)
@kiri no ciekawe dlaczego. W tamtym roku chcieliśmy dla dziadków wziąć starego psa ze schroniska, no i nie chcieli im dać. Nie powiedzieli wprost że są za starzy ale jakieś głupoty wymyślali. Było tak dziwnie że nikomu nie polecam. Łatwiej było ogarnąć dla dziadków szczeniaka z olxa.
@A_I otóż to. Moje schronisko (znaczy w moim mieście, ale chwilę tam wolontariuszowałem) też ma tyle wymogów że wyłącznie z ich powodu mają masę psów. Paranoja.
Chłop pojechał do domu i przywiózł mnóstwo jajek od szczęśliwych kur, więc wspinam się na wyżyny kreatywności i robię śniadania, których jeszcze nie testowałam.
Zawsze żyłam w przekonaniu, że jajka są meh, ale wczoraj zrobiłam jajka po turecku, dzisiaj omlet z pomidorami i fetą (na domowym boczku!) i chyba się przekonuję do jajek jednak ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jezu, jaja od gospodarza są obrzydliwe. Na samą myśl o tym że mam jeść jajka od kury która chodzi po podwórku i zżera to co wyciekło z traktora, siki rolnika i jego żółte, gardłowe mely cofa mi się obiad. Ale tobie smacznego skoro ci smakują
Niesamowite, że w tym psie mieści się jednocześnie największa panikara świata, królowa, która rozstawia psy po kątach oraz uparciuch, który idzie tylko tam, gdzie chce.
Naprawdę, za każdym razem zaskakuje mnie ta suka xd
Pierwsza połowa typowy horror zombie, bardzo fajne sceny koszmarów nocnych.
Druga połowa (im bliżej do spotkania z doktorem) to całkowite odpięcie wrotek xD nie będę spoilerować, ale śmiałam się w głos - kręcone niby na poważnie, ale jezu xD absurd i patetyczna muzyka, naprawdę majstersztyk xD
Teraz przejrzałam komentarze na filmwebie i ludzie piszą, że druga część beznadziejna i mało realistyczna... Well xD
Dla niewtajemniczonych - to 3 część z serii, pierwszą można zobaczyć, bo jest równie dobra, druga była kręcona przez kogoś innego i prawie zasnęłam z nudów. Trochę się bałam, że trzecia będzie słaba, ale według mnie to najlepsza część więc polecam!
@AndrzejZupa nom, naprawdę fajny jest, chociaż my byliśmy w 4 osoby i 3 zachwycone, a jedna uznała, że to było strasznie głupie, więc może być różnie xd
@kiri właśnie wróciłem i bawiłem się świetnie xD. Pierwsza połowa kupiła mnie jak dzieciaka, klimacik, trudne życie, surwiwal tu tego. A druga część... ja pierdole, nie byłem na to gotowy, ale może dlatego uśmiałem się setnie, jazda bez trzymanki xD
Tytuł: Dzień dobry, potworku. Historie z terapii, które inspirują do walki o samego siebie
Autor: Catherine Gildiner
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
ISBN: 9788324082773
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10
Kolejna książka, której trochę nie umiem ocenić xd
Książka napisana przez psycholożkę, która opisuje 5 przypadków ze swojej kariery, gdzie wieloletnia terapia prowadzona przez nią pomogła ludziom z naprawdę traumatycznymi przeżyciami w dzieciństwie.
Nie jest odkrywcza, główna bohaterka (psycholożka) nawet jakoś specjalnie nie daje się polubić, a z opisywanymi historiami ciężko się utożsamiać - są naprawdę dramatyczne, mimo to większość szczegółów nie została podana, wieloletnie terapie skrócono do kilkudziesięciu stron, gdzie wszystko opisane jest dość ogólnie. Język też nie jest jakiś wyjatkowy, literacko bez szału.
A mimo to - zaczęłam czytać ją wczoraj i skończyłam dzisiaj xd no i zapisałam się z powrotem na terapię, żeby ruszyć kilka rzeczy, które już jakiś czas temu porzuciłam i uznałam, że "jakoś to będzie" xd
Więc podsumowując - książka niby słaba, sama warstwa literacka max 5/10, ale cos we mnie ruszyła dziwnego, dlatego dorzucam dwa punkty i proszę o trzymanie kciuków za moją terapię xd
W tej książce nie ma ani jednej kropki. To jest jeden, długaśny i niczym niezatrzymywany ciąg świadomości głównego bohatera. Może czasem jedynie przerywany dialogami, ale w taki sposób, że nadal nie mam pewności czy te dialogi nie działy się tylko w jego głowie xd i tak, tam też nie ma kropek.
Książki właściwie nie da się zrecenzować, przeczytałam ją jakiś czas temu, myślałam, że jak się prześpię z nią kilka tygodni, to będzie mi łatwiej... Nie jest, nadal nie wiem, jak ja ocenić xd to jest słowotok, przeplata się przeszłość, wyobrażenia, bohaterowie. Momentami ciężko zrozumieć, czy opisywana historia zdarzyła się jednemu czy drugiemu człowiekowi, a może w ogóle się nie przydarzyła? A może nie dzieje się teraz, tylko działa się kiedyś? Może komuś się przyśniła albo wyobraziła?
Ogólne wrażenie miałam za każdym razem takie, jakbym wskakiwała do jadącego pociągu pospiesznego w samym środku jego trasy, może też dlatego najlepiej było mi ją czytać właśnie w pociągu
To chaos w czystej postaci, a mimo to... Nie odłożyłam jej na półkę, tylko czytałam, porwana formą i historiami w niej zawartymi. Nie wiem jednak czy ją polecam, ani nawet nie wiem czy naprawdę mi się podobała xd to książka dziwna, nietypowa i działająca na mnie w jakiś sposób, którego nie umiem ująć w słowa. Może dlatego, że sama jestem człowiekiem chaosem i moje myśli też zazwyczaj plączą się i nie zawsze układają się w jedną spójną całość? Nie wiem, ale chyba za jakiś czas sięgnę po drugi tom tej opowieści, tylko po to, żeby znowu mieć to dziwne wrażenie wskakiwania po pociągu.
Najgorzej, kiedy rezerwujesz konkretne miejsce w wagonie, a PKP ci robi żarcik i podstawiają wagon przedziałowy, więc zamiast kulturalnie siedzieć przy stoliku, to lądujesz wciśnięty między obcych ludzi (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Tak, podstawienie innego typu wagonu niż ten, który widnieje na bilecie, może stanowić podstawę do reklamacji w PKP. Jeśli zmiana ta skutkuje obniżeniem komfortu podróży, np. brakiem obiecanych udogodnień, pasażer ma prawo domagać się rekompensaty.
No tylko raczej trzeba się od początku nastawiać na durną napierdalankę z kimś kto tego ticketa podejmie
Bardzo fajny film typu komedia romantyczna/obyczajowy o chłopaku, którego mąż zostawił po 12 latach małżeństwa.
Dużo ładnych chłopców i dużo o odnajdywaniu siebie, kiedy całe swoje dotychczasowe życie poświęciło się małżeństwu. Wiadomo, nie jest to nic odkrywczego xd ale przyjemnie się ogląda, jest z fajnym przesłaniem, można sobie ponarzekać na niektóre wybory bohaterów, napić się wina oraz jeszcze trochę ponarzekać, tym razem na cały męski ród i "samców alfa" xd
Bawiliśmy się nieźle, podobno całkiem wiernie oddaje gejowskie aplikacje randkowe xd chociaż przyznaję, że "Bros" zabawniejsze i podobno bardziej realistyczne.
W każdym razie jak ktoś lubi takie filmy, to przyjemnie się ogląda, jak na komedię romantyczną dużo mądrzejsze niż większość hetero produkcji.
Tylko tłumaczenie tytułu zepsuli, bo w oryginale tytuł to "rodzaj męski liczba pojedyncza" i dobrze oddaje cały wydźwięk filmu, a tłumaczenie jakie jest każdy widzi xd
Adi - niech go ktoś weźmie, bo to jest pies idealny ʕ•ᴥ•ʔ mały (można nosić pod pachą), człowieka uwielbia, z psami się dogaduje, odnajdzie się w każdych warunkach... Mało widuję tak absolutnie bezproblemowych psów, serio serio! Nic tylko brać na kanapę do domu (づ•﹏•)づ