Zdjęcie w tle

enron

Gruba ryba
  • 486wpisy
  • 1579komentarzy

14 532,46 + 21,37 + 21,37 =  14 575,20


HABEMUS PAPAM, HABEMUS PAPATONUM


Dotrwanie do rozpoczęcia konklawe było wyzwaniem. Dotrwanie do jego końca to była formalność. Ale ja nie chcę zwalniać, co gorsza po głowie chodzi mi szalony pomysł... Kurde człowiek to głupi jest xD


Miłego dnia! ❤️


#bieganie #sztafeta   #2137

82439c80-3c3e-4ad5-a9da-4815462c5024

tak w ramach inspiracji "The most consecutive days to run a half marathon distance (male) is 555 days and was achieved by Alireza Safaeian (Iran), in Antalya, Turkey, from 26 December 2022 to 2 July 2024."

Zaloguj się aby komentować

14 364,72 + 21,37 + 21,37 =  14 407,46

I znowu dwa papatoniki do kolekcji, dzięki czemu dotarliśmy do rozpoczęcia konklawe. Ile jeszcze to pociągnę? Tyle, na ile mi logistyka pozwoli, bo w sumie tylko to jest problemem 😅

Wczoraj bieganie miałem dopiero o 13 i dziwne to uczucie było, strasznie dużo ludzi wszędzie 🙃 Ale dzisiaj już w sam raz, co prawda później niż planowałem (5:15) ale i tak przyzwoicie 😊

Miłego środeczka ❤️

#bieganie #sztafeta   #2137

dbdf8af9-2700-4514-9d83-52597ff81853

Zaloguj się aby komentować

14 129,92 + 21,37 + 21,37 =  14 172,66

Kolejne dwa papatoniki. Wczoraj miałem Akcję Arbuz - zagapiłem się i nie byłoby czym sobie uprzyjemnić odpoczynku po biegu, więc sprawdziłem tylko czy jedyna biedra czynna w niedzielę (na dworcu głównym) jest faktycznie czynna, wyznaczyłem trasę (Szczęśliwie jest to dokładnie w połowie drogi, około 10 km ode mnie) i śmignąłem. Było fajnie - resztki Słońca przed porannym dżdżem, silny ale cieplutki wmordewind, na drogach i chodnikach pustki. Pierwsza połowa biegu luzacka - z górki i bez obciążenia, a z powrotem nie dość że pod górkę to jeszcze z arbuzem xD

Ale było warto 😊

A dzisiaj kolejny papaton, tym razem w intencji biednych maturzystów. Niechże im lekko będzie ❤️ Tym razem dużo później niż zwykle, bo sporo przetasowań porannych było - młodszy syn miał wyjazd ze szkoły o 6 rano. Nawet dobrze wyszło, bo potem sobie poleciałem i nawet w miarę dobre tempo wyszło 😁

Tym samym zaliczone 6 papatonów dzień po dniu, zobaczymy do ilu dociągnę. Może do konklawe? 😅

A w maju niniejszym pękła setka 😎

Miłego piątego! ❤️

#bieganie #sztafeta   #2137

25ca1af1-75a0-4205-afda-d4c70cb10995

Zaloguj się aby komentować

13 816,82 + 21,37 + 21,37 =  13 859,56

No to trzeci papatonik na trzeciego maja, a co! 😎 Tym razem w wydaniu górskim, bo jestem w moim ukochanym Makowie Podhalańskim. Zaliczone 400m w górę, cudna pogoda i widoki wszystko zrekompensowały 😍


A tak się biegło 😅

https://streamable.com/g4rtao


Miłej majówki! ❤️

#bieganie #sztafeta   #2137

ee8d6dd0-c336-4f55-bb95-839982520021

Zaloguj się aby komentować

13 651,30 + 21,37 = 13 672,67


Co to za otwarcie majówki bez strzelenia połówki? A tym bardziej papapołówki? (ʘ‿ʘ)


Majowe dzień dobry! Miłego leniuchowania! ❤️


#bieganie #sztafeta #2137

c76517ed-aee8-447f-a733-7600eb40acfd

Zaloguj się aby komentować

13 462,0 + 15,01 + 16,02 + 21,37 = 13 514,4


No to dojechaliśmy do końca kwietnia - minęło jak z bicza strzelił!

Dobry to był miesiąc, choć nie jakiś rekordowy - 462 km to takie "not great, not terrible"


Ale zapamiętam go za to jak zaskakująco dobrze mi poszło w Cracovia Maratonie (właśnie sobie uświadomiłem, że w porównaniu z pierwszym startem urwałem równą godzinę) i jak uśmierciłem papieża swoim papatonem, wywołując burzę na FB xD


A poza tym to fajnie się biega, nie wiem czemu ale mam wrażenie że forma idzie mi w górę choć nie wiem dlaczego


Dziś niby późno poszedłem spać (gdzieś koło 1) ale byłem tak napalony na zakończenie miesiąca papatonem, że obudziłem się o 4:30 jeszcze przed budzikiem i ciutkę zamarudziwszy, wystartowałem o 4:56

Tak czy siak - miłego jakbypiątunia i do zobaczenia w maju!


#bieganie #sztafeta #2137

e9127d28-4303-4386-8274-e8f32af1588e

Zaloguj się aby komentować

12 677,70 + 13,02 + 13,60 + 13,46 + 19,37 = 12 737,15

Leniwe trzynastki i ciut mniej leniwa dzisiejsza dziewiętnastka. Tak se truchtam coby nie zapomnieć jak się chodzi.

Kwietniowe 400 km zaliczone, więc dramatu nie ma.Miłej niedzieli! ❤️

#bieganie #sztafeta

33a0f263-4a5d-4193-86f6-39607680190e

Zaloguj się aby komentować

12 425,11 + 1,01 + 14,04 + 12,20 = 12 452,36


Odwiedził Cię Enron.


I cyk! 350 km w kwietniu poszło 😎


Uroczego ponie... środy ❤️


#bieganie #sztafeta

92f454b6-5fb7-41a6-896d-53b11bbb2804

@enron Ło Panie, ciekawe czy jak w tym roku sporo przetuptam to te niskie 5-tki staną się dla mnie faktycznie easy, czy nadal tętno będzie harcowało Ładnieś wylatany !

Zaloguj się aby komentować

12 260,63 + 21,37 = 12 282,00


Ja już psikałem, dlaczego nikt ze mną nie psikał? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Mokrego jajka! ❤️


#bieganie #sztafeta #2137

adb0905e-c71c-41f2-958b-9079ae196318

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

12 043,37 + 9,21 + 17,02 + 21,37 = 12 090,97

No to radosnego jajka kochani! Żółciutkiego! 😏

Spalanie pyszności idzie dobrze, trzy setki w kwietniu pękły 😎

Wesołych Świąt! ❤️

#bieganie #sztafeta #2137

4aa1b283-4243-427c-ad54-9fd9f30c7521

Zaloguj się aby komentować

11 748,35 + 15,23 + 21,37 = 11 784,95


Dziś sakramencki upał ma być. Wczoraj nieźle się wymęczyłem późnym biegiem (wybiegłem tuż przed 8), więc dziś dla odmiany wyskoczyłem o 5:30 😉

A skoro już pobiegłem o uczciwej porze, to musiał się trafić #papaton 😎

Pogoda była idealna, wschód Słońca fajny, a mi się biegło na tyle dobrze że miko targania 3 kg zakupów na ostatnich 4 kilometrach wyrobiłem się poniżej 5 min/km 💪😊


Miłego czwartunia! ❤️


#bieganie #sztafeta #2137

6c0d1ce4-d850-4346-9f25-70a8e802a082

Zaloguj się aby komentować

1 589,88 + 13,06 + 15,02+ 17,12 = 11 635,08


Tydzień sobie spokojnie mija, a ja sobie spokojnie tuptam po bułeczki. Ani szybko, ani wolno - lecz w sam raz 😊


Miłego wtorunia! ❤️


#bieganie  #sztafeta

c1c65996-fcbf-4ab2-b5fa-9f44dd430d2e

@BoguslawLecina no jakoś nie mogłem się zdecydować w której piekarni kupić i tak latałem jak głupi xD


A z kolegą nakręcanie spirali przemocy idzie w najlepsze

173e574b-aae2-4a30-ba83-ed7a5540423c

Zaloguj się aby komentować

10 979,53 + 12,52 + 12,44 + 13,04 + 11,51 + 20,06 + 1,06 = 11 050,16


No i tak sobie dzień po dniu minęło 80 km od maratonu. Coś tam w nogach dało się czuć niedzielny wysiłek, ale bez dramatów - widocznie się już przyzwyczaiłem


Tempo nawet bywało dość przyzwoite, już we wtorek udało się zaliczyć kilometry poniżej 5 min/km, ale powoli zbliżał się weekend. I na weekend był prosty plan - zrobić w końcu jakiś #papaton, bo już trochę czasu minęło od ostatniego świentego dystansu.


Tak więc dzisiaj wystartowałem baaardzo późno, bo w okolicach 7:40 - wczoraj wróciłem z pracy dość późno, jeszcze trochę zamarudziłem i postanowiłem, że się powyleguję nieco. Ruszyłem już po kawce i odrobinie owsianki - pokarm bogów, a jak jeszcze dodać odrobinę domowego dżemu z malin i truskawek to klękajcie narody!


Czułem moc w nogach, więc przyspieszyłem. Szło dobrze, więc ciągnąłem temat dalej - a tu przeloty rzędu 4:27, 4:31, 4:29... Do upatrzonej piekarni było 8 km więc stwierdziłem że tam zrobię zakupy i się zobaczy. Przy piekarni średnia z biegu 4:31 - no ale nakupowałem ze 2 kilo pieczywa, więc się zobaczy. Kolejny przystanek przy aptece 3 km dalej - a tu średnia 4:32 i nie chce iść w górę Nic to, kolejny przystanek to biedra w pobliżu domu i tam się zobaczy. No i tak się zobaczyło, że jak już doleciałem do biedry to mi cykło 20 km ze średnią 4:33/km 


Zrobiło się groźnie, bo dokręcenie papatonu nawet w słabszym tempie oznaczałoby złamanie mojej życiówki na 1/2. A szczerze mówiąc nie uśmiechało mi się, by życiówka wynikała z takiego szarpanego i przerywanego biegu - trochę to takie oszukiwane. Chwilę pomyślałem, po czym z bólem (a nawet bulem) serca zakończyłem trening, by spokojnie już dotruchtać do domu. Nic to, papatonik się strzeli innym razem - a ja mam rekordowe dla siebie dwie dyszki


Krótko mówiąc - forma jest i muszę się zająć porządnie jej utrzymaniem, przyspieszeniem i kiedyś już na poważnie zaatakować życiówkę. Niby plan to dopiero Cracovia w październiku, trochę daleko... ale nic to, pomyśli się.


Miłej soboty!


#bieganie #sztafeta

305ebd42-5677-434a-9f14-d3fef36865de

Zaloguj się aby komentować

10 605,15 + 11,08 = 10 616,27


Pamiętam, jak po moim pierwszym maratonie siedem lat temu przez kilka dni nie byłem nawet w stanie normalnie zejść po schodach 🤣 Dziś może kozaczenia nie było, ale po ogarnięciu domowych obowiązków grzecznie trochę po szóstej wyruszyłm na zakupy - bułeczki przecież muszą być! Pierwszy kilometr był trochę przyciężkawy, ale potem już się jakoś rozkręciło i bardzo przyjemnie się truchało do samego końca 😊

Warunki dość zbliżone do wczorajszych – 0°C i zaskakująco silny wiatr, ale po wczorajszym to nawet rękawiczek nie brałem 😅


No to recovery zaliczone, pierwsza setka w kwietniu też. Można wracać do biegania 😎


Miłego poniedziałku ❤️


#bieganie #sztafeta

f132878d-8fc4-4d70-9235-49efdd92c9ed

Zaloguj się aby komentować

10 373,22 + 10,13 + 1,38 + 42,20 = 10 426,93


Siedem lat temu po raz pierwszy postanowiłem się zmierzyć z królewskim dystansem. Nie byłem specjalnie przygotowany, nie miałem pomysłu jak to przebiec i poległem - zaliczywszy czas ponad 4h21m. I tak byłem z siebie dumny, bo mimo myśli by poddać się już na półmetku - domęczyłem pełny dystans.


Dwa lata temu byłem już przygotowany, wytrenowany - ale upał, jaki zastał mnie na starcie i niezbyt przemyślana strategia niemal doprowadziły do katastrofy - cudem udało się złamać 4 godziny. Po przekroczeniu linii mety ległem półżyw, dopiero gromkie „HEJ TU SIĘ NIE LEŻY” mnie zmotywowało, by pokuśtykać po medal i napoje :zany_face:


Dziś po raz kolejny stanąłem na linii startu - bogatszy o doświadczenia i pełen nadziei przez wzgląd na pozornie niekorzystną pogodę - 0°C, delikatne opady śniegu i mocny wiatr. Ustawiłem się przy "zającach" na 3h30m - czułem, że mam szansę zmieścić się w tym czasie. Gdy wystartowaliśmy- było cudownie, lekko i bezproblemowo. Gdy na 8. kilometrze "mój" pacemaker pobiegł w krzaki... biegłem dalej, ale że mam tendencje do przyspieszania to leciałem ciutkę szybciej... i szybciej. Kolejne kilometry mijały, a ja wciąż czułem się wyśmienicie - a cudny doping tylko zachęcał by walczyć :heart_eyes: Minąwszy 32. kilometr wyłączyłem wszelkie hamulce i dałem z siebie wszystko! Pędziłem jak wariat - i na metę wbiegłem w obłędnie dobrym jak na moje możliwości czasie: 3h21m23s :star-struck:


Sam nie wierzę, że udało mi się tak pobiec - jeszcze rok temu byłem zdania, że maraton to nie dla mnie... :sweat_smile: A tu proszę, 751. miejsce na ponad 8000 startujących! Jestem cudownie spełniony i zadowolony )

Te warunki ktoś dla mnie załatwił, musiało tak być! Cóż - stracił ktoś, by cieszył się ktoś :upside_down_face:

Pozostaje się porozciągać, bo bułeczki jutro rano się same nie kupią!


Cudnej niedzieli!


#bieganie #sztafeta

7b426f43-6479-4f24-9c21-eed5eb11000a

Zaloguj się aby komentować

10 058,23 + 4,54 + 11,03 + 10,02 + 11,05 = 10 094,87

No to za mną ostatnia dyszka przed niedzielą. Jutro już tylko delikatna piąteczka, no chyba że się ciutkę zapomnę 😉

Miłej reszty piątunia! ❤️

#bieganie #sztafeta

2aaa3493-8a8c-452c-a825-809610e7fff4

Zaloguj się aby komentować

10 791,79 + 17,47 + 15,02 = 10 824,28


No i dotarłem do końca miesiąca. Było bez ciśnienia i leniwie, ale pod koniec miesiąca zobaczyłem że w sumie realne jest zrobienie 400 km i trochę się zmotywowałem ( ͡º ͜ʖ͡º)

I kiedy wczoraj rano gruuubo zaspałem (nie dość że zmiana czasu, to z żoną zarwałem trochę nockę przy serialach) to te 400 stanęło pod znakiem zapytania. Nadal jednak zależało mi, żeby nie stracić ciągłości biegu (od października nie odpuściłem ani jednego dnia) - więc gdy już wszystkie sprawy były pozałatwiane, postanowiłem się przynajmniej zebrać na jakąś leniwą dyszkę.


Jeszcze tak mimochodem rzuciłem na osiedlową grupę czy ktoś by się nie wybrał... Cisza. A po chwili jednak odzew - i kto się odezwał? Turbosprinter, który zjada wszystkich na śniadanie, na półmaratonie zającując na <1:30 narzeka że strasznie mu się nudzi, a w niedzielę będzie pacemakerem na 3:15


Zastrzegłem, że ja tak delikatnie i powoli i w ogóle po obiedzie obżarty jestem - kolega powiedział że on też i nie będzie ciśnienia.


Deklaracje deklaracjami, a po drugim kilometrze trzeba było zluzować bo wyszło 4:33 min/km xD Potem staraliśmy się biec grzecznie i powoli, ale parę razy jeszcze wpadły kilometry ze średnimi typu 4:40


Koniec końców wyszło grzecznie - 17,5 km ze średnią 4:54 min/km. Najlepsze jak podliczyłem kilometry tygodniowe... 99,32 xD ale już nie było jak dorobić, bo już byłem po kąpieli i w pidżamie.


A dzisiaj rano, żeby dobić do 400 - poleciałem sobie spokojnie 15 km po bułeczki. Po drodze odwiedziłem po raz ostatni osiedlową piekarnię, w której kupowałem zawsze pyszne obwarzanki - niestety realia rynkowe ich pokonały i z końcem marca zakończyli działalność Skąd ja teraz znajdę takie pyszne "odwarzanki" dla młodego?


No dobra, teraz najważniejsze.


ŻONA JUŻ WIE. JEST OK.


#bieganie #sztafeta

38fba713-91ec-4915-b0b1-797e429f6a7e

Zaloguj się aby komentować

10 378,76 +  10,03 + 14,01 + 14,10 + 13,28 + 12,35 + 13,09 + 15,02 = 10 470,64


Leniwy tydzień. Bo każdy ma prawo do lenistwa, prawda? Nawet mi się papatonu dzisiaj strzelić nie chciało, spałem... uwaga... do 7 rano! (ʘ‿ʘ)


A już za tydzień maraton. Żona nadal nie wie xD


Miłej soboty!


#sztafeta #bieganie

523680ef-2f65-4a52-88ff-bacce30995c7

@enron niezły dystans. Jutro bodajże półmaraton w default city,ale mimo że mam już kilka połówek za soba póki co nie uczestniczę,popatrzę z boku jak forma wróci. Niezłe tempo .

@enron Ło Panie, już nam na ten maraton zaczynają prognozwać 0 stopni, zobaczymy jak będzie w realu! Dzikie dystanse jak zwykle, niech zdrówko dopisze, bo to najważniejsze

Zaloguj się aby komentować

9 408,92 + 5,12 + 21,10 + 2,01 = 9 437,15


No i pobiegane!

Dziś pogoda na XXI Półmaraton Marzanny była wprost cudowna Jakieś 10°C powyżej zera, Słońce świecące jak marzenie, wiatr... no dobra, wiatr był dość mocny, ale jak mocniej przyświeciło to wręcz idealnie chłodził


Leń ze mnie jest, więc nie pojechałem wczoraj po pakiet tylko postanowiłem go odebrać dzisiaj przed biegiem. Bieg o 11, biuro zawodów czynne do 10, ja oczywiście na ostatnią chwilę pojechałem samochodem i jakimś cudem gdzieś zaparkowałem. Potruchtałem sobie po pakiet, następnie z powrotem do samochodu żeby zostawić niepotrzebne bambetle, a potem stwierdziłem - co już zostało udokumentowane na wypoku - podniosłem sobie poziom węgli przepyszną kremówką w kultowym lokalu w Cracovii BTW mam fajną fotkę dotyczącą tejże cukierni i kremówek, jak znajdę do wrzucę


Kremówka i kawka były przepyszne, a ja uznałem że się powoli udam w kierunku startu. Jeszcze zahaczyłem o biuro zawodów, gdzie jeszcze sobie pozakładałem plasterki w różne miejsca - w szczególności na stopach, gdzie mnie ostatnio obtarły nowe buty. BTW, dzisiaj w tych bieda-Adizero biegłem, takie niby ciutkę carbonowe (choć przy moim żałosnym tempie to nic nie daje). Poleciałem koniec końców na linię startu - tym samym zaliczając w sumie 5 km rozgrzewki. Może mądrze, może głupio - whatever xD


Tuż przed startem chwyciłem się za cycki - i zorientowałem że zapomniałem paska HRM. Ojtam, w sumie co za różnica jak jest ciągły bieg - ostatnio mnie paskudnie obtarł, więc może i lepiej.


Na starcie spotkałem kolegę, miał na sobie baloniki na 1h29m. Kusiło, ale taki kozak to ja nie jestem, ze swoją życiówką 1:37 z groszami. Może kiedyś, ale chyba niekoniecznie - toć to trzeba zapieprzać non stop 4:15/km


Grzecznie się ustawiłem przy zającach na 1:40. Nastroje super, minęła jedenasta, poszło odliczanie... i YEAH!


THUNDER!


Jak ja kuźwa szaleńczo uwielbiam Thunderstruck na startach! Chyba żaden inny kawałek nie daje mi takiego powera! Biegnąc wrzeszczałem na całe gardło THUNDER, po chwili okoliczni biegacze się dołączyli - uwielbiam tę atmosferę


Potem zaczęło się spokojne klepanie kilometrów z balonikami. Pierwszy drugi, trzeci - cały czaj jak w metronomie tempo 4:42/km. Było miło, trochę ciasnawo... i po prostu nudno. Po czwartym kilometrze stwierdziłem "eeee nie chce mi się" i ruszyłem naprzód - najpierw ciutkę przed zające, żeby mieć luźniej, a potem po prostu sobie poleciałem.


Od razu było przyjemniej - wiadomo, można sobie pobiec równiutko, ale przecież to są zawody i w sumie fajnie by było sobie dać trochę popalić, nie? Powoli wyprzedzałem ludzi, kolejne kilometry już mijały bardziej w tempie ~4:35, chwilami nawet poniżej 4:30 bywało. To ładnie pokazało, że ruszając z zającami na 1:29 bym zdechł - i koniec końców skończył dużo gorzej niż choćby z tymi balonikami na 1:40.


Od kiedy w ramach GPK zacząłem używać żeli, robię to konsekwentnie - nadal nie wiem czy mi pomagają, ale na pewno mi nie zaszkodziły. Dlatego jakoś po 30. minucie wsunąłem pierwszy, kolejny gdzieś w okolicach godziny. Potem już się nie żelowałem - hmm, może trzeba było? W każdym razie dobrze wypadało, jak już mi się morda kleiła to akurat trafiał się punkt nawadniania. Na jednym, na 14. km, nawet zgarnąłem całą buteleczkę 0,5l - przydało się, bo mnie naprawdę zaczęło suszyć.


Potem już było z górki - 16. km, w głowie zafiksowane "już mniej niż piątka!", 18, ostatnie nawadnianie, aż wybiegliśmy na ostatnią prostą przed metą. Tempo było już niższe, bliżej 4:40/km, ale olałem wszystko wokół i zapieprzałem ile się da, aż w końcu zamajaczyła meta i w końcu przeleciałem przez punkt pomiaru. UFF, kocham biegać ale kończyć kocham jeszcze bardziej xD


Wyszło jakieś 30 sekund dłużej niż moja życiówka. Czy mi z tym źle? Bynajmniej, bardziej by mnie wkurzyło gdybym przebił ją o marnych parę sekund. Jak łamać życiówki to z polotem a nie jakieś tam pitu pitu xD W każdym razie pocieszające, że mimo tuszy jeszcze jestem w stanie wysilić się podobnie jak na pierwszym moim półmaratonie 11 lat temu Może kiedyś zechce mi się trochę bardziej - kto wie, może już w październiku? Się zobaczy.


Chwila relaksu, a potem trzeba było się ruszyć z powrotem do samochodu. Idealnie wpadły dwa kilometry spokojnego truchtu - w sam raz na schłodzenie i wyluzowanie. Trud skończony xD


Nie liczyłem na wiele dzisiaj i myślę, że wyszło idealnie - jestem jeszcze w miarę w formie, może i powolny ale konsekwentny Dawno nie biegłem Marzanny - fajny to bieg, ciut inny niż oficjalny krakowski półmaraton, ciut bardziej kręty, ale też mniej po zwykłych ulicach co ma swój urok.


Za rok pewnie znowu pobiegnę.


Miłego wieczoru!


#bieganie #sztafeta

d18d82ef-3b50-43e6-a9c5-b4218a5a8a8b

@CapraCrepa na którymś półmaratonie mi wyszło idealne #2137 - od kiedy stosuję micoacha to pomiar jest zdecydowanie precyzyjniejszy 😎

Zaloguj się aby komentować