
boogie
- 2662wpisów
- 6511komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Tak wiem było, albo ustawione, albo inne, ale ciągle bawi :)
#heheszki #hejtokoksy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Czy zdarza się Wam robić przemowy w głowie albo na głos z jakiegoś powodu? Powiedzmy mowę po zdobyciu Oskara (nagrody filmowej nie tego z PiS) albo Nobla albo cokolwiek?
Jeżeli tak to napiszcie w komentarzach co to za mowy / jaka nagroda i o czym mówicie.
To trochę #heheszki, aby rozweselić społeczeństwo, a trochę sprawdzenie jak bardzo jest walnięty
#pytanie

Zaloguj się aby komentować
Mam nadzieję, że niczego nie jecie w tej chwili xD
#heheszki #suchar #czerstwyhumor #hejto40plus





W robocie niedawno kobitka do mnie z tekstem, że na pewno jestem młodszy od niej. Nie lubię takich rozmów więc coś tam odburknąłem. Ona na to że ma 41 lat a ja to pewnie 39.
A ja ją z wyglądu oceniałem na jakieś 55
Po moim wyrazie twarzy chyba się zreflektowała co myślałem, bo jej się głupio zrobiło i teraz się do mnie nie odzywa.
Zaloguj się aby komentować
Zdjęcie to zostało wykonane w sierpniu 1985 roku w Wielkiej Brytanii, a konkretnie w Castle Donington. Fotografia autorstwa znanego fotografa rockowego Rossa Halfina przedstawia zespół na parkingu przed ich autokarem koncertowym. Było to podczas festiwalu Monsters of Rock, na którym Metallica zadebiutowała przed ogromną brytyjską publicznością. Ciekawostką jest fakt, że to właśnie z tego festiwalu pochodzi słynne nagranie, na którym James Hetfield krzyczy do tłumu: „If you came here to see spandex and eye makeup, this ain't the band!” (Jeśli przyszliście tu zobaczyć spandex i makijaż, to nie jest ten zespół!).
Cliff Burton (pierwszy z prawej) zginął rok później.
#ciekawostki #muzyka #metallica #metal

@boogie No jako fan mogę pogdybać, że skończyła by się gdyby przestali grać. Śmierć przyjaciela wiadomo wpłynela na nich-kawalek "To life it's to die" na kolejnym albumie "..And justice for all" jako hołd Clifowi. Grali po śmierci dalej ciężko i koncerowali jak dawniej chociażby najlepszy ich koncert nagrany z "Life shit in San Diego" to była stara dobra meta tylko bez Clifa na pokładzie. Osobiscie dla mnie przełom to kolejny "czarny album". Tu słychać, że zaczeli eksperymentować od zejścia ze sceny heavy metalowej na coś pokroju komercji- choć darze ten album sentymentem.
@Spider najlepszy koncert to chyba Live Shit Binge & Purge z Seattle, chociaż na live to posklejali parę koncertów.
Natomiast ja uważam że śmierć Cliffa to taki punkt zwrotny: wierzę że na AJFA były też jego pomysły a potem Black Album świetny ale to już coś innego. No a potem się skończyli, wiadomo.
Zaloguj się aby komentować
Czy da się jakoś online wymeldować syna od dziadków?
#pytanie #uk
Zaloguj się aby komentować
#codzienneigrzyskaolimpijskie #hokej
Zaloguj się aby komentować
NARSZCIE!!!!!!! FUCK YEAH!!!!!
J⁎⁎AĆ JANKESÓW!
Syrop klonowy ponad masłem orzechowym xD
#hokej #codzienneigrzyskaolimpijskie #igrzyskaolimpijskie2026

Zaloguj się aby komentować
Dawać Kanada!!!
#hokej #codzienneigrzyskaolimpijskie #igrzyskaolimpijskie2026

Zaloguj się aby komentować
Ktoś jeszcze nie śpi? Co robicie?
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Ja wiem, że nie powinienem się z tego śmiać, ale to było silniejsze ode mnie 🤣
#heheszki #czarnyhumor

Zaloguj się aby komentować
277 + 1 = 278
Tytuł: The Pitt (sezon 1)
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Dramat
Czas trwania: 15 odcinków po 45-50 min
Ocena: 8/10
Serial „The Pitt”, dostępny na platformie HBO Max, to produkcja, obok której żaden fan dramatów medycznych nie może przejść obojętnie. Jest to projekt o tyle szczególny, że w rolę główną – doktora Michaela „Robby’ego” Robinavitcha – wciela się Noah Wyle, doskonale znany jako John Carter z kultowego „Ostrego dyżuru” (ER). Jego powrót do szpitalnych korytarzy jest symboliczny, ale sam serial idzie o krok dalej niż jego poprzednicy.
Wybuchowa mieszanka: ER spotyka 24 godziny
To, co wyróżnia „The Pitt” na tle innych produkcji, to unikalna konstrukcja odcinków. Krytycy słusznie opisują go jako połączenie „Ostrego dyżuru” z dynamiką serialu „24 godziny”. Jak to wygląda w praktyce? Każdy odcinek to jedna godzina z życia oddziału ratunkowego w Pittsburghu, pokazana minuta po minucie. Dzięki takiemu zabiegowi tempo akcji jest zawrotne. Widz czuje presję uciekających sekund, dokładnie tak, jak Jack Bauer w walce z terroryzmem – tyle że tutaj wrogiem jest śmierć, a polem walki stół operacyjny. Długie ujęcia i ciągły ruch kamery sprawiają, że mamy wrażenie bycia w samym centrum chaosu, bez chwili na złapanie oddechu.
Realizm, który boli
Twórcy postawili na ekstremalną autentyczność. Wiele urazów i zabiegów medycznych wygląda niesamowicie realistycznie. Z jednej strony budzi to ogromny podziw dla pracy charakteryzatorów i konsultantów medycznych, ale z drugiej – może silnie odrzucać. Serial nie boi się pokazać krwi, otwartych złamań czy brutalności medycyny ratunkowej w sposób niemal dokumentalny. To zdecydowanie nie jest pozycja do oglądania przy kolacji.
Deszcz nagród
Wysoka jakość produkcji została szybko dostrzeżona. Serial „The Pitt” stał się prawdziwym czarnym koniem gal nagród, zdobywając m.in .:
Nagrody Emmy (w tym dla najlepszego serialu dramatycznego oraz dla samego Noah Wyle’a).
Złote Globy, które potwierdziły jego status jako jednego z najlepszych serialu ostatnich lat.
Uznanie w rankingach Critics' Choice Television, szczególnie za dobór obsady i scenariusz.
Jeśli szukasz serialu, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty i nie boi się pokazać brudnej, nieprzefiltrowanej rzeczywistości medycznej – „The Pitt” jest pozycją obowiązkową.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter

Konstrukcja serialu świetna, tylko psuje ją puszczanie po jednym odcinku na tydzień, bo żeby jeszcze lepiej poczuć ten zapierdol najlepiej przyjmować odcinki po kilka na raz. Pierwszy sezon był kompletny jak zacząłem oglądać, teraz 2 sezon oglądam na bieżącą jak pojawiają się odcinki i wkurwia to niemiłosiernie, poza tym tempo akcji wydaje się przez to wolniejsze.
Zaloguj się aby komentować
Nie miałem czasu ostatnio na #codzienneigrzyskaolimpijskie ale teraz nadrabiam ile się tylko da
Jeśli nie mieliście czasu śledzić zmagań na lodzie i śniegu, przygotowałem dla Was pigułkę najważniejszych wydarzeń. Jest dramat, jest nadzieja i są też niezłe inby.
Co u naszych? Słodko-gorzki tydzień
Występ Alysy Liu (to ta z włosami w paski xD) był absolutnie wyjątkowy i magiczny. Podczas gdy większość zawodniczek startowała z twarzami zastygłymi w ogromnym skupieniu i stresie, Alysa jako jedna z niewielu naprawdę bawiła się na tafli lodu. Od pierwszej do ostatniej sekundy jej programu było widać, że sprawia jej to ogromną frajdę – to był pokaz "pure joy" w najczystszej postaci. Zero paraliżującego stresu, tylko lekkość, uśmiech i niesamowita energia, którą zaraziła całą halę. To właśnie ta autentyczna radość z jazdy, połączona z techniczną perfekcją, dała jej w pełni zasłużone olimpijskie złoto. Co najważniejsze, Alysa przeszła do historii, zdobywając pierwsze złoto dla USA w łyżwiarstwie figurowym kobiet od 24 lat! Podczas Igrzysk w Salt Lake City w 2002 roku, ostatnia Amerykanka, Sarah Hughes, stała na najwyższym stopniu podium w konkurencji solistek. Od tamtej pory USA miało ogromną posuchę – jedynym indywidualnym medalem kobiet w tym czasie było srebro Sashy Cohen w 2006 roku.
Dla fanów curlingu (i moich sąsiadów z Edynburga) mamy wielkie święto! Team GB, złożony w 100% ze Szkotów pod wodzą Bruce’a Mouata, wjechał do finału jak taran.
Afera "wypychaczy": Na Reddicie huczy o kombinezonach skoczków narciarskich. Podobno niektórzy stosują specjalne wkładki w kroku, żeby zwiększyć siłę nośną. Sędziowie zapowiadają naloty z centymetrem.
Husky na trasie: Podczas biegów narciarskich na trasę wbił pies rasy Husky. Przez chwilę biegł ramię w ramię z liderem wyścigu. Pies czuł się świetnie, ochrona nieco mniej.
Dramat w stylu TMZ: Amerykańskie media rozpisują się o wpadce australijskiej reporterki, która wystąpiła na żywo w stanie... "wskazującym na spożycie". Twierdzi, że to choroba lokomocyjna, ale internet wie swoje.
#sport #igrzyskaolimpijskie2026 #curling #skokinarciarskie #wiadomoscipolska #wiadomosciswiat



Zaloguj się aby komentować
Zawsze się zastanawiałem jak to się trenuje :)
#sport #codzienneigrzyskaolimpijskie #igrzyskaolimpijskie2026
Zaloguj się aby komentować
272 + 1 = 273
Tytuł: Elvis
Rok produkcji: 2022
Kategoria: Biograficzny / Muzyczny
Reżyseria: Baz Luhrmann
Czas trwania: 2 godziny i 39 minuty
Ocena: 7/10
Baz Luhrmann, twórca wizualnych widowisk takich jak Wielki Gatsby czy mój ukochany Moulin Rouge!, tym razem wziął na warsztat historię Króla Rock and Rolla. Mimo wysokich oczekiwań, seans pozostawił mnie z mieszanymi uczuciami. Moja ocena to solidne, choć niepozbawione uwag 7/10.
Moje wrażenia:
Gatunkowy rozjazd: Spodziewałem się czegoś bliższego musicalowi, radosnej celebracji muzyki. Otrzymałem jednak dość ciężką, momentami depresyjną biografię, skupioną na mrokach życia artysty, a nie tylko na jego sukcesach.
Tempo i realizacja: Film jest nakręcony z ogromnym rozmachem i wizualną finezją, co jest znakiem rozpoznawczym reżysera. Niestety, metraż daje się we znaki – produkcja dłuży się niemiłosiernie i niektóre wątki można było skrócić bez straty dla całości.
Obsada:
Na duży plus zasługuje Tom Hanks w roli Pułkownika Parkera – postaci tragicznej, która pośrednio doprowadziła do upadku Elvisa. Zaskoczeniem był Austin Butler. Trudno uwierzyć, że ten sam aktor, który tak świetnie oddał charyzmę i "wygibasy" Króla, grał później psychopatycznego Feyd-Rauthę w drugiej części Diuny.
Werdykt:
Film wydaje się rzetelny i niezbyt przekoloryzowany. Jeśli ktoś chce poznać życiorys Elvisa Presleya podany w efektownej formie, to na pewno warto poświęcić mu czas. Fani machania biodrami i klasycznego rock and rolla znajdą tu sporo dla siebie, o ile przygotują się na długi i momentami przygnębiający seans.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter

Zaloguj się aby komentować
271 + 1 = 272
Tytuł: 28 lat później
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Dramat / Dreszczowiec / Thriller
Reżyseria: Danny Boyle
Czas trwania: 2 godz. 6min
Ocena: 6/10
Powrót do świata wykreowanego przez Danny’ego Boyle’a budził ogromne nadzieje, ale finalny produkt pozostawia po sobie pewien niedosyt. Film otrzymuje ode mnie naciągane 6/10. Choć technicznie jest poprawny, odnosi się wrażenie, że cała historia została stworzona nieco na siłę, bez tej surowej energii, która definiowała pierwszą część.
Fajnie operowali kamerą podczas pokazywania postrzałów z łuków w zombiaki.
Główne zastrzeżenia:
Kierunek fabuły: Zamiast skupić się na walce z wirusem i napięciu znanym z poprzedników, scenariusz zbyt mocno ucieka w stronę „życia codziennego” w postapokaliptycznym świecie. Jest to momentami nużące i irytujące.
Przeciwnicy: Same zombiaki (zarażeni) wypadają blado na tle poprzednich części. Straciły swój pierwotny, przerażający impet i wygląd.
Niewykorzystany potencjał: Najciekawszym punktem filmu jest postać Doktora. Niestety, pojawia się on na ekranie „jak na lekarstwo”. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejny film, skupiony właśnie na tej postaci, naprawi błędy tej produkcji.
Lokalne akcenty i realizm:
Największą zaletą filmu są zdjęcia zrealizowane na Holy Island w północnej Anglii. Dla kogoś, kto zna to miejsce, oglądanie znanych punktów – jak kopczyki z kamieni czy charakterystyczne magazyny w odwróconych łodziach – sprawia dużą frajdę.
Warto jednak odnotować pewne filmowe „przekłamania”:
Dojazd: Filmowa ścieżka prowadząca na wyspę różni się od rzeczywistej, asfaltowej drogi, która faktycznie jest zalewana podczas przypływu.
Otoczenie: Filmowy las w miejscu wjazdu na wyspę to fikcja – w rzeczywistości są tam po prostu domy i otwarta przestrzeń.
Podsumowując, to film poprawny, ale raczej zawodzi oczekiwania fanów serii.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter

Zaloguj się aby komentować
Za stworzenie tego krótkiego filmiku odpowiedzialna jest nowa wersja generatora wideo Seedance 2.0 od firmy ByteDance.
Zastanawiam się czy taka jest przyszłość Hollywood... No bo czym się różni CGI z jakiegoś blendera od CGI z prompta AI?
#ciekawostki #filmy #kino #ai
@Zarieln niczym skok przez płot kolesia posiadającego zestaw konkretnych umiejętności https://youtu.be/gCKhktcbfQM
Zaloguj się aby komentować
Jakby ktoś pytał na c⁎⁎j zostawiać miejsce pomiędzy samochodami podczas jazdy..., a tylko jeden przykład. Tego jest znacznie więcej.
#motoryzacja #samochody #naukajazdy
Fun fact, największymi zawalidrogami są właśnie ci co siedzą na zderzaku. To właśnie oni powodują korki na prostej drodze. A jak? Bo ktoś przed nimi zahamuje, to oni muszą zahamować 2 razy bardziej, a za nimi znowu ktoś zahamuje... No i tak leci. Gdyby odstęp był zachowywany, to można hamować znacznie mniej
Zaloguj się aby komentować