
WujekAlien
- 2576wpisów
- 8303komentarzy
Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
588 + 1 = 589
Tytuł: Niegrzeczne dziewczynki muszą milczeć
Autor: Helen Fields
Wydawnictwo: Bouq Publishing
Format: audiobook
Liczba stron: 389
Ocena: 8/10
Czwarty tom serii z Lucem Callanachem i Avą Turner ponownie zabiera nas do mrocznego Edynburga, gdzie śledczy trafiają na sprawę wyjątkowo brutalnych zbrodni. Na przedmieściach zostają odnalezione zwłoki ciężko okaleczonej dziewczyny, a kolejne odkrycia szybko pokazują, że mają do czynienia z seryjnym mordercą prowadzącym swoją własną, makabryczną „grę” z policją i ofiarami. Śledztwo rozwija się dynamicznie, a każda kolejna wskazówka tylko pogłębia poczucie, że stawka jest znacznie wyższa niż początkowo się wydawało.
Największą siłą tej książki jest dla mnie bardzo udany mariaż dwóch warstw - brutalnego kryminału i obyczajowej historii bohaterów. Fields nie tylko dostarcza mocnych, momentami naprawdę ciężkich scen, ale jednocześnie rozwija relacje między Callanachem i Turner. Ich prywatne problemy, emocje i napięcia nadają historii dodatkowej głębi i sprawiają, że to nie jest tylko „kolejna sprawa do rozwiązania”. Dzięki temu czytelnik angażuje się nie tylko w śledztwo, ale też w perypetie samych bohaterów.
Jak zwykle u Fields, opisy zbrodni są bardzo dosadne i bezkompromisowe. To jeden z tych elementów, który jednych przyciąga, innych może odrzucać - ale trudno odmówić autorce konsekwencji w budowaniu klimatu. Brutalność nie jest tu tylko dla efektu, stanowi integralną część historii i psychologii sprawcy.
Sama intryga jest dobrze poprowadzona i trzyma w napięciu, choć wpisuje się w sprawdzony schemat serii. Jeśli ktoś zna wcześniejsze tomy, wie mniej więcej, czego się spodziewać - ale to akurat w przypadku tej serii bardziej zaleta niż wada. 4 tom podobał mi się bardziej niż 3, ale też dlatego, że sama zagadka była lepiej napisana i bardziej wciągająca.
Książką nie doczekała się w Polsce papierowego wydania, ale jest dostępna na BookBeat jako 2w1, z opcją przełączania między ebookiem i audiobookiem.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wyjedźmy z Warszawy o 13 na święta, nie będzie korków, pomyślało pół Warszawy 🤣 #korki #warszawa #swieta

Zaloguj się aby komentować
Apka na iOS po za dość częstym zostawianiem klawiatury na wierzchu, złapała drugi błąd, ikonka wyzwań zasłania przyciski wyślij i dodawania obrazka :( #hejtobugi


Zaloguj się aby komentować
319 375,94 - 14,12 - 1,90 - 5,15 = 319 354,77
Nadwiślański poranek
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Mały update w nawiązaniu do TEGO wpisu ;)
TL : DR Zostałem zwolniony
Dłuższa historia:
Zostałem, ale nie do końca
Sytuacja w firmie była kiepska już od początku 4 kwartału. Co chwilę dość nerwowe zerkanie na sprzedawców i słupki sprzedaży, które były poniżej oczekiwań. Może ja się nie znam, ale wypuszczanie 6 nowych produktów na rynek w tym samym roku, gdy w poprzednich latach wypuszczaliśmy 1-2, a konkurencja nic, nie było może tak dobrym pomysłem, jak się prezesowi wydawało. Każdy z nowych produktów generował gigantyczne koszta, od R&D przez produkcję, a kończąc na całym procesie prawno-licencyjnym.
Oczywiście nikt nie brał tego pod uwagę, bo przecież nowe produkty będą się sprzedawać super. Zapomnieliśmy jednak, że połowa nowych produktów była skierowany do odbiorców premium, którzy nie specjalnie podatni są na marketing i nawijanie makaronu na uszy, ale kto mógł to przewidzieć
Cała grupa szyszkowników z C przed nazwiskiem i kilku VP (połowa to hindusi) wyjechała po Bożym Narodzeniu na zimowe wczasy do Szwajcarii (gdzie mieści się europejska siedziba firmy) po to, żeby ustalić, jak z twarzą wyjść z tej sytuacji i wymyśliła, że ludzie są kosztem. Dlatego pierwsze spotkanie w nowym roku miało na celu poinformowanie menedżerów, że za chwilę firma ogłosi plan dobrowolnych odejść (nIestety dla 6 krajów, bez Polski na liście). Proste w założeniu - odchodzisz, firma płaci Ci odprawę (w zależności od stażu), pracujesz jeszcze 1-3 miesiące (do ustalenia) i się rozstajecie w zgodzie. I program okazał się sukcesem. Zakładano, że odejdzie 200 osób. Odeszło blisko 300. A jak wiadomo odprawy płaci się z innego koszyczka niż wypłaty, więc sukces może obwieścić i pora na CSa
Tylko tu się pojawił problem, bo po pierwsze zgłosili się ludzie z długoletnim stażem (którym przysługiwała duża odprawa), a do tego praca wykonywana przez odchodzących przez kolejne te 1, 2 lub 3 miesiące to wypłaty, więc nie zobaczymy oszczędności od razu . Firma wymyśliła, że jednak będzie wypierdalać ludzi, żeby oszczędności pojawiły się od zaraz. Tak wiem, w Polsce to tak nie działa, ale to firma z USA, więc u nich działało, reszta krajów jest nieistotna
Zaczęły krążyć listy kogo się pozbyć, mniej więcej w tym samym czasie co listy odchodzących, bo całość programu była owiana tajemnicą. Zerknąłem na listę i nie znalazłem na niej swojego nazwiska, ale za to nazwiska 4 moich peerów, których obowiązki zapewne przejmę za jakiś miesiąc. Postanowiłem, że nie dam sobie wrzucić na garb kolejnych miesięcy pracy na 2-3 etaty za darmo z obietnicą, że firma mnie nie zwolni.
Całkiem nieźle żyłem z szefową HR, więc poprosiłem ją o wyliczenie kwot wypowiedzenia, odprawy, zaległego urlopu (60+ dni) i wszystkich innych benefitów, które mi przysługują z racji stanowiska i lat w firmie. NIe ukrywam, że kwota była na tyle wysoka, że postanowiliśmy (ja sam, ale z jej pomocą), że moje nazwisko się jednak znajdzie na liście do zwolnienia. Gdy już wiedziałem, że jestem do wyjebania, to była tylko kwestia czasu, kiedy się o tym dowiem, a że firma ma politykę zwalniania na początku miesiąca, to oficjalnie stało się to dziś przed południem. W sumie chwilę po przyjściu do pracy, więc zdążyłem wypić kawę i dołączyć do calla z szefem, który musiał wstać o 4 rano, żeby mi przekazać tę super nowinę. Od dziś nie muszę świadczyć obowiązku pracy, a moje konta są już zablokowane
Zobaczymy, czy ryzyko życia bez pracy się opłaciło, ale około 11-12 miesięcznych pensji trochę łagodzi gorycz tego, że w ciągu pół roku firma ze świetnego pracodawcy stała się zjebana i trzeba było się zawijać. Jak zawsze w takiej sytuacji jest trochę smutku i trochę szczęścia.
Jeszcze nie wiem, jak ten temat nie przeora, ale dowiemy się wspólnie z czasem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Trzymajcie kciuki, żeby udało się szybko znaleźć nową pracę
#pracbaza #korpo #zwolnienia

@WujekAlien nooo, prawie rok odprawy to przyjemnie. Teraz tylko dobrze odpoczywaj, zaraz coś się znajdzie i będzie git!
To teraz będzie jeszcze więcej spacerowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
319 480,33 - 14,25 - 1,07 = 319 465,01
Łazienki z rana
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
119 277 700 - 250 - 350 - 150 = 119 276 950
Truskawki z chudym i skyry z wczoraj
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Czy kojarzycie może co się stało z postami #bookmeter sprzed 10 stycznia?
Na stronie pierwszy wpis to recenzja @Hilalum książki "Zatruty Kielich" z 10 stycznia 00:18. Nic wcześniej nie ma.
Tak mi się wydawało, że spierdzieliło mi kilka książek, bo wczoraj stuknęło mi 68 książek na Goodreads, przy 2 polskich książkach, których GR nie ma, więc 70, a tu w liczniku mam 64 ¯\_(ツ)_/¯
#ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
578 + 1 = 579
Tytuł: Wojna
Autor: Michael McDowell
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 272
Ocena: 6/10
Czwarty tom sagi Blackwater przenosi nas do kolejnego etapu historii rodziny Caskeyów - momentu, w którym wcześniejsze konflikty zaczynają wygasać, a miasto Perdido powoli się zmienia za sprawą II Wojny Światowej. Pojawia się nowe pokolenie, nowe postacie i nowe napięcia, częściowo związane z wydarzeniami w Europie i napływem "świeżej krwi" do miasteczka. To książka bardziej rozciągnięta w czasie, trochę przejściowa, która prawdopodobnie ma przygotować grunt pod to, co wydarzy się dalej. I niestety to właśnie czuć najmocniej - że to tom pomiędzy.
Po bardzo udanym "Domu", gdzie w końcu dostaliśmy konkretną grozę i rozwinięcie nadprzyrodzonych wątków, "Wojna" wyraźnie zwalnia. Horror praktycznie schodzi na dalszy plan, a historia wraca bardziej w stronę sagi rodzinnej. Oczywiście nadal pojawiają się elementy niepokoju i pojedyncze sceny sugerujące coś więcej (właściwie tylko 1 porządna scena rodem z horroru i nie dotyczy Elinor), ale jest ich zdecydowanie mniej i nie mają już takiej siły jak wcześniej.
Największą wartością książki jest rozwijanie świata i postaci. Widzimy nowe pokolenie Caskeyów, ich relacje, ambicje i konflikty. To też moment, w którym udaje się rozwikłać kolejną rodzinną zagadkę i lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące tym światem. Problem w tym, że odbywa się to kosztem tempa i emocji - zamiast napięcia dostajemy raczej spokojne, mocno obyczajowe "układanie pionków na planszy".
To właśnie sprawia, że jak do tej pory jest to najsłabszy tom serii. Nadal czyta się go dobrze - McDowell ma bardzo lekki styl i potrafi prowadzić narrację tak, że strony same sie przewracają (rozdziały audiobooka przewijają) - ale trudno pozbyć się wrażenia, że to bardziej przygotowanie pod kolejne części niż pełnoprawna, samodzielnie mocna historia.
Najsłabszy jak dotąd tom sagi - ważny dla całości, ale wyraźnie ustępujący poprzednikom pod względem emocji i grozy. Dalej uważam, że ta saga powinna być wydana 1-tomowo, tak jak w USA, gdzie ten tom ma 800 stron.
Ostatnia ksiązka przeczytana w marcu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 64/128 - połowa celu na 2026
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować