Zdjęcie w tle

WujekAlien

GURU
  • 1550wpisy
  • 5921komentarzy

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien - i przypomniałeś, że dentysta na piątek (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Bardziej bolą mnie spodziewane koszta niż oczekiwany ból

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien tak sobie zawsze wyobrazalem wieden, ze co krok sa takie kawiarnie, gdzie mozna sobie zjesc sniadanie albo ciasteczko, czujac sie jak w Schonbrunie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien wienerschnitzel zawsze na propsie, ale w Polsce trudno o dobre dania z CK kuchni... Kiedyś w Przemyślu byla Austeria ale już nie ma...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien pytaj się jak bardzo są wdzięczni Janowi III Sobieskiemu za tamto uratowanie d⁎⁎y podczas oblężenia w 1683 roku.

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien uwielbiam takie barokowe (neobarokowe?) kościoły w stylu schludnie choć nasrane, jakoś zawsze mnie uspokaja ten natłok rzeźb, malowideł, detali

Zaloguj się aby komentować

@Trismagist niestety, najmłodsza książka jest z 1850 roku, a siostra Anastazja ma dożywotni deal z Pocztą Polską na wyłączność ;)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Pawel45030 to prawda, trudno tu nie zachwycać się architekturą, gdy większość budynków jest odrestaurowana i widać, że miasto o nie dba

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien paaanie, to koło jest tak wolne, że prędzej coś Ci się stanie z nudów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

ale jak turystycznie to miłego urlopu, jedno z moich ulubionych miast

@WujekAlien pozdro. Ja dzis w drugą stronę niestety. Protip jeśli jedziesz na kilka dni na popowrniczanie po muzeach to lepiej kupić bilet kilkudniowy na komunikacje bo to sie tylko tak wydaje ze sie będzie chodzic i wszystko jest blisko

6d058746-ba16-430b-aa6d-e778b28b0529

@bendyz dzięki za tipa, zakładaliśmy, że będziemy chodzić, ale coś czuję, że po dzisiejszych 24km na nogach żona ma już dość i jednak od jutra komunikacja 🤣

Zaloguj się aby komentować

1125 + 1 = 1126


Tytuł: Bóg lasów

Autor: Liz Moore

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Otwarte

Format: e-book

Liczba stron: 496

Ocena: 6/10


Dostajemy taki opis książki: 

Historia osadzona w sierpniu 1975 roku w górach Adirondack, na terenie obozu Camp Emerson - miejscu, w którym podobno zawiera się przyjaźnie na całe życie. Serdecznie zapraszamy na survivalowy obóz szkoleniowy, podczas którego najważniejsza zasada brzmi: "GDY SIĘ ZGUBISZ, USIĄDŹ I KRZYCZ".


I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że książka sama siebie weryfikuje, jak Grok polityków na X. Pomysł - naprawdę niezły. Mamy zaginioną nastolatkę (w pewnym momencie nawet 2), tajemniczy obóz w lesie, zaginięcie sprzed lat w tej samej rodzinie i śledztwo, które stopniowo odsłania kolejne warstwy rodzinnych sekretów, traumy i społecznych napięć. To mogła być bardzo dobra książka. Ale niestety - coś tu nie gra od samego początku. Mniej więcej od połowy I części.


Autorka buduje atmosferę, ale robi to zbyt rozwlekle. Zamiast napięcia, które powinno narastać z każdą stroną, walki z czasem, malejącymi szanse na przetrwanie, dostajemy opowieść, która zwyczajnie grzęźnie w zbyt rozwodnionych opisach i emocjonalnych mieliznach. Postacie niby ciekawe, ale żadna nie wybija się na tyle, żeby naprawdę zaangażować. A kiedy już zaczyna się robić ciekawie, to tempo siada i historia zaczyna się rozłazić.


Na osobną frustrację zasługuje sposób oznaczania rozdziałów od II części książki. Niby miał być koncept, może nawet coś symbolicznego… ale wyszło po prostu niezrozumiale. Bo jak niby mam intepretować taki zapis:

Alice

Lata 50. * 1961 * Zima 1973 * Czerwiec 1975 * Lipiec 1975 * Sierpień 1975


Gdy poprzednie rozdziały oznaczane były tak:

Alice

Sierpień 1975


Ten zabieg bardziej przeszkadza niż pomaga i sprawia, że trudno się w tym wszystkim połapać - szczególnie gdy narracja przeskakuje między postaciami i liniami czasowymi w ramach tego samego rozdziału.


Nie jest to tragiczna książka. Fabuła jest angażująca i ciekawa. Chcesz się dowiedzieć, czy nastolatka się odnajdzie i co się stało z jej bratem. Ale czuć, że autorka pisała ją albo na kolanie, albo zaczynając pisać nie miała pomysłu jak to się wszystko skończy. Trochę jakby między pełnymi rozdziałami dodawała kolejne z notatkami napisanymi na serwetkach, gdzieś między 1 kawą, a ciastkiem. Do tego książka ma blisko 500 stron, a realnej treści może 100-150 stron, reszta to wątki na siłę i rozmowy o niczym.


Książka zalicza wyzwanie Poolside Puzzlers na Goodreads.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 116/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #wyzwaniagoodreads

98ca1ebf-0872-4d32-80f3-a00e3fd1a815

1124 + 1 = 1125


Tytuł: Goście weselni

Autor: Alison Espach

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

Liczba stron: 413

Ocena: 5/10


To jedna z tych książek, które miały ogromny potencjał, ale potknęły się na zbyt wielu fabularnych kliszach. 


Główna bohaterka - Phoebe - kobieta stojąca na krawędzi – planuje popełnić samobójstwo w drogim hotelu na odludziu, spędzając ostatnie chwile życia w warunkach, na które nigdy nie było jej stać i godnie odejsć. Dokładnie w tym samym momencie w hotelu organizowany jest ślub Lili i Gary'ego. Bohaterka i panna młoda wpadają na siebie już pierwszego dnia, a gdy Lili pyta, z której rodziny jest gościem, Pheobe wyjawia jej swój sekret i powód pobytu. Od tego momentu mają wpływ na siebie nawzajem. 


Już samo założenie podejścia do próby samobójczej mogłoby być potężnym ładunkiem emocjonalnym, a momentami rzeczywiście nim jest. Zwłaszcza w warstwie psychologicznej - tam, gdzie autorka skupia się na myślach, lękach i rozpaczy kobiety, książka błyszczy. Espach potrafi bardzo dobrze wejść w głowę osoby, która czuje się niewidzialna, niechciana, samotna i zmęczona wszystkim. Pokazuje, jak cienka może być granica między zwyczajnym funkcjonowaniem, a decyzją o odejściu. Niestety - im dalej od tej psychologicznej głębi, tym więcej banałów. Mamy tu cały katalog rodzinnych napięć, przemilczanych konfliktów i weselnych dramatów, które momentami wydają się aż nadto przerysowane. 


Wątki romantyczne? Przewidywalne. 

Relacje rodzinne? Momentami wręcz podręcznikowe.

Panna młoda? Bardziej przerysowana być nie mogła.


Szkoda, bo gdyby zrezygnować z tych wszystkich oczywistości i zostawić surową, intymną opowieść o kobiecie na granicy życia, wpływie drugiej kobiety na jej decyzję, Goście weselni mogliby stać się książką, która naprawdę zostaje z czytelnikiem na długo. A tak, zostaje ogromny niedosyt. I pytanie: co by było, gdyby autorka zaufała bardziej emocjom niż schematom i napisała książkę nie dla mas, a dla wrażliwego czytelnika z podobnymi problemami, który takiej lekko niszowej książki szukał?


Książka zalicza wyzwanie - Challenge Faves na Goodreads.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 115/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #wyzwaniagoodreads

5ad9bf3b-2e28-461f-b66a-57251cea84be
b330f855-0e0d-4ee4-850c-ac928cdd3d75

Zaloguj się aby komentować

@otoczenie_sieciowe a wiesz, że w życiu nie trzeba brać wszystkiego tak na poważnie i czasem można się zaśmiać nawet do fejka? ;)

Patrząc tak realnie na treść, to ten Andrzej wcale tak źle nie ma - musi TYLKO wynieść śmieci i umyć naczynia (i to jeszcze kobieta musiała mu powiedzieć, że ma to zrobić, a nawet prosić, choć powinien sam z siebie dbać o porządek w domu) i odebrać dzieci. Szczerze mówiąc, to ja bardziej współczuję partnerce Andrzeja

Zaloguj się aby komentować