314 529,65 - 14,49 - 2,44 = 314 512,72
Spacerek w deszczu zawsze spoko
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
314 529,65 - 14,49 - 2,44 = 314 512,72
Spacerek w deszczu zawsze spoko
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien No cześć ʕ•ᴥ•ʔ

Zaloguj się aby komentować
119 126 288 - 250 - 250 = 119 125 788
Chudy z guacamole i sosem Trynindad scorpion na śniadanie + Picioskyr z kolacji
#pletwalztwarogu #ceramikaboleslawiec
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
314 606,65 - 16,87 = 314 589,78
Nowy tydzień, nowe cyferki do tuptania
+1 #squadratinhos
+5 #yardinho
+3.1km #wandrer
#ksiezycowyspacer #kwadraty
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
807 + 1 = 808
Tytuł: Krew nie woda
Autor: J.D. Kirk
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: ebook
Liczba stron: 408
Ocena: 6/10
Drugi tom przygód Jacka Logana ponownie zabiera nas do mrocznej Szkocji, ale tym razem w rejony Loch Ness, gdzie brutalne śledztwo miesza się z prywatnymi problemami bohaterów. Tym razem Logan trafia do sprawy związanej z przemocą, zbrodnią rytualną, rodzinnymi tajemnicami i niejasną przeszłością. Autor próbuje mocniej rozbudować zarówno samą intrygę, jak i relacje między postaciami, dzięki czemu książka wypada trochę lepiej niż pierwszy tom.
I faktycznie jest progres. Historia jest bardziej spójna, tempo lepsze, a klimat szkockiego kryminału momentami naprawdę wgniata w fotel. Kirk potrafi budować atmosferę małych społeczności, gdzie wszyscy coś wiedzą, ale nikt nie mówi wszystkiego wprost. To nadal dość klasyczny policyjny thriller, ale czyta się go znacznie płynniej niż poprzednią część.
Największy problem pozostaje jednak ten sam protagonista -Jack Logan. Naprawdę trudno go mi go jest polubić. Rozumiem zamysł autora - zmęczony życiem policjant zgred, w dodatku z problemami, ciętym językiem i trudnym charakterem - ale w moim odczuciu Logan bardzo często po prostu zachowuje się jak dupek. Nie jest charyzmatycznie trudny, tylko zwyczajnie męczący w obyciu. Ma poczucie humoru, ale nie do końca moje, choć biorę na klatę to, że to może być wina tłumaczenia szkockiego humoru na polski. Przez to trudno się z nim emocjonalnie związać, nawet jeśli jego historia momentami próbuje budzić współczucie.
Mam też wrażenie, że seria bardzo chce iść w stronę kryminałów z charakterem, trochę innych niż wszystkie, gdzie relacje w zespole i osobowość głównego bohatera są równie ważne, jak same śledztwo. Problem w tym, że kiedy główny bohater bardziej irytuje niż angażuje, część emocjonalnego ciężaru po prostu nie działa. Do tego, nie jest to innowacyjne podejście i wiele świeżych kryminałów zmierza tą samą drogą. Ale mam wrażenie, że robią to jednak lepiej.
Mimo tego "Krew nie woda" to krok w dobrą stronę względem pierwszego tomu. Nadal daleko mi do zachwytu nad tą serią, ale przynajmniej zaczynam widzieć, dlaczego część czytelników daje jej oceny 8 lub 9.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Nie wiem czemu, ale męczy mnie ten autor. Mam z nim taki problem, jak z filmem, który włączam o 23 i zasypiam po 15-30 minutach, albo oglądam go do końca i jestem wkurwiony, bo zamiast niego mogłem obejrzeć coś lepszego. A już na pewno nie mam ochoty czytać kolejnego tomu po angielsku, jeśli jest szansa, że na polskie tłumaczenie trzeba będzie czekać miesiącami.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
314 669,79 - 8,51 = 314 661,28
Miałem już dziś olać, ale Strava mi przypomniała, że od 7 dni robie średnio ponad 15km dziennie, więc nie ma co przerywać ładnej dwucyfrowej serii 🥸
666kcal spalone tylko potwierdziło, że to była słuszna decyzja 😈
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Dziś krócej, bo zbyt wiele się ostatnio nie działo w tym temacie. Poszukiwania pracy i przygotowywanie się do rozmów zajmowały mi większość wolnego czasu.
Nowości od ostatniego wpisu:
Przegląd polecanych książek zapisanych na później i wrzuconych do wiki
Przerobienie indexów, żeby zamiast 6 różnych o tej samej nazwie, każdy miał nazwę odpowiadającą typowi. Wygląda to lepiej niż 1 index, ale może przy większej ilości notatek zdecyduję się na tylko 1, bo może to lepiej wyglądać na grafie i Claude będzie operował mimo wszystko na mniejszej liczbie plików, co może się przełożyć na mniejszą kredytożerność
Ulepszone notatki Daily z tagami w zależności od tego co opisują
Odpalenie trybu remote-admin, dzięki czemu mogę się bawić w ClaudeCode na iPadzie, mieć dostęp do lokalnych plików PC, leżąc jednocześnie na kanapie. Sprawdzę, czy da się to zrobić z VSCode, bo jednak wolę ten terminal.
Przebicie 500 notatek łącznie
Po początkowym zachywcie opadły trochę emocje
Na screenach wrzucam screen przed i po wciągnięciu danych z plików raw. Ciekawie obrazuje tworzenie nowych połączeń i zapisywanie danych w SecodnBrain.
#secondbrain #obsidian #claude


@WujekAlien
Po początkowym zachywcie opadły trochę emocje
Zawsze tak jest
Natomiast co do remote admina z poziomu VSC- nie wiem czy to dokładnie tego szukasz, ale ja dość sporo korzystam z Remote Explorer czyli 2 wtyczek: Remote SSH i Remote Tunnels. Jest jeszcze bardziej rozbudowana wersja- Remote Development jeśli potrzebujesz integracji z WSLem i kontenerami dockerowymi. I naprawdę za⁎⁎⁎⁎ście to działa nawet jak masz maszynę postawioną na jakimś cloudzie i się do niej remotujesz
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Dziś przychodzę do Was z promocją: "I przyszedł maj" -50% na książki w sklepie księgarni Insignis - LINK do promocji .
Promocja kończy się dzis o 23:59, a objętę są nią wszystkie książki (około 270 pozycji).
Darmowa dostawa od 99zł.
#ksiazki #promocjeksiazkowe #czytajzwujkiem #insignis





Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien znów dyskutuje z memem, ale rozwiązanie tego problemu jest (jeszcze) dość proste i tanie
Zaloguj się aby komentować
314 785,70 - 5,70 - 2,48 = 314 777,52
Spacerek z Pragi do Ronda ONZ
+3 #squadratinhos
+4.3km #wandrer
150km na nogach w maju ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
#ksiezycowyspacer #kwadraty
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
804 + 1 = 805
Tytuł: Odległe życie
Autor: M.L. Stedman
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10
Po "Świetle między oceanami" spodziewałem się po M.L. Stedman przede wszystkim emocjonalnej historii i bardzo "ludzkiego" dramatu. "Odległe życie" daje nam to wszystko, a nawet więcej, ale mam wrażenie, że robi to w znacznie mroczniejszy sposób. Już scena otwarcia ustawia ton całej książki - wypadek samochodowy, śmierć ludzi i zwierząt (owiec) w ogniu, chaos i poczucie, że życie może rozpaść się dosłownie w jednej chwili. A później jest tylko ciężej.
To książka mocno zanurzona w stracie, żałobie i konsekwencjach decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Śmierć przewija się tu praktycznie cały czas i zdecydowanie nie jest związana jedynie z naturalnym biegiem życia. Stedman bardzo dobrze pokazuje, jak tragedie rozchodzą się po rodzinach i społecznościach niczym fale - nawet jeśli ktoś nie był bezpośrednio ich częścią, i tak zostają nimi naznaczone.
Bardzo ciekawie działa też motyw owiec, który wraca przez całą książkę. Z jednej strony to element mocno wpisany w realia świata przedstawionego - bohaterowie zajmują się ich wypasem, na ogromnych pastwiskach, z drugiej staje się symbolem kruchości życia i pewnej bezbronności bohaterów wobec losu. Razem z nimi obserwujemy pełny krąg życia zwierząt, od narodzin, po śmierć. Już sam początek z martwymi zwierzętami pokazuje, że autorka nie będzie budować ładnej opowieści, tylko historię, w której natura i śmierć są czymś bardzo namacalnym. Jak dołożymy do tego Australijskie odludzie, to mamy już pełny obraz kruchości życia w obliczu ogromu świata.
Największą siłą książki pozostają jednak emocje i relacje między bohaterami. Stedman świetnie pisze o poczuciu winy, przemilczeniach i o tym, jak ludzie próbują żyć dalej mimo rodzinnych tragedii. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji - bardziej powolne osuwanie się bohaterów pod ciężarem wydarzeń. I właśnie to działa najmocniej. Piękna jest też przyjaźń małego chłopca i geolożki, która pokazuje, że wiek i pochodzenie nie ma znaczenia, gdy łączy Was wspólna pasja.
To co moim zdaniem było tu niepotrzebne, to wątek queerowy, który zabrał może 3-4 strony, a jednocześnie nie miał jakiegoś wielkiego wpływu na całość historii, po za 2 wyjazdami jednego z bohaterów.
Mam wrażenie, że "Odległe życie" stoi bardzo blisko "Światła między oceanami" pod względem jakości, choć jest od niego bardziej przygnębiające i mniej "romantyczne" w emocjonalnym odbiorze. To książka ciężka, melancholijna, ale bardzo dobrze napisana i zostawiająca po sobie sporo refleksji.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
803 + 1 = 804
Tytuł: Kiedyś były tu wilki
Autor: Charlotte McConaghy
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Filia
Format: ebook
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10
Charlotte McConaghy ponownie zabiera czytelnika do świata natury, samotności i ludzi próbujących odnaleźć się gdzieś na granicy cywilizacji. Tym razem trafiamy do szkockich Highlands, z biolożką Inti Flynn, jej siostrą bliźniaczką i zespołem badaczy, których zadaniem będzie wpuszczenie do lokalnego ekosystemu, niemal wymarłego gatunku, wilka szarego. Bardzo szybko okazuje się jednak, że mieszkańcy nie są zachwyceni obecnością drapieżników, a napięcie między ludźmi i naturą zaczyna prowadzić do tragedii. Gdy dochodzi do śmierci jednego z mieszkańców, historia zaczyna skręcać niebezpiecznie w stronę kryminału.
I właśnie z tym mam największy problem. Dla mnie ten mariaż kryminału i obyczajówki wypada co najmniej średnio. Wątek śledztwa niby buduje napięcie, ale nigdy nie staje się pełnoprawnym kryminałem, a jednocześnie trochę rozmywa to, co u McConaghy działa najlepiej - emocjonalną i refleksyjną warstwę opowieści o naturze, traumie i relacjach między ludźmi.
Najbardziej doceniam tutaj język i sposób prowadzenia narracji. Autorka bardzo umiejętnie operuje słowem i klimatem. Jest w tej książce dużo melancholii, ciszy i poczucia obcowania z czymś pierwotnym. Highlands, lasy i same wilki nie są tylko tłem - mają własną obecność i wpływają na bohaterów niemal tak samo mocno jak inni ludzie. Możemy je śledzić dzięki nadajnikom, co też obrazuje ich naturę i jednoczenie się z nowym "domem". Widać też, że McConaghy lubi bawić się formą i sposobem opowiadania historii, dzięki czemu książka ma momenty naprawdę piękne literacko.
Jednocześnie emocjonalnie ta historia trafiła do mnie słabiej niż "Dziki mroczny brzeg". Tam miałem poczucie większej intensywności i lepszego połączenia człowieka z naturą. "Kiedyś były tu wilki" wydaje mi się bardziej wykalkulowane i momentami trochę zbyt świadome swojej poetyckości.
To nadal dobra książka, szczególnie dla osób lubiących literaturę opisującą naturę z mocnym tłem emocjonalnym, ale w moim odczuciu autorka potrafi lepiej połączyć piękny język z naprawdę poruszającą historią.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować