119 657 330 - 200 = 119 657 130
Wiejski wysokobiałkowy do kanapeczki
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
119 657 330 - 200 = 119 657 130
Wiejski wysokobiałkowy do kanapeczki
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Prawdopodobnie gdzieś wkradł się błąd. Nie obwiniaj się — wszechświat jest pełen pomyłek, ta jest tylko jedną z nich.
⚠️ Wartość początkowa (119 657 780) jest inna niż końcowa (119 657 330) z poprzedniego wpisu
⚠️ Prawdopodobnie nieprawidłowa wartość końcowa
To jest automatyczny komentarz z https://hejtostats.pl .
Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.
Zaloguj się aby komentować
327 292,67 - 4,56 - 3,37 - 2,07 = 327 282,67
Wczoraj się obijałem, a dziś z długiego spaceru nici, bo jest lodowisko.
Zawsze wiatr w oczy :(
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
186 + 1 = 187
Tytuł: Głowa Kasandry
Autor: Marek Baraniecki
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: superNOWA
Format: e-book
Liczba stron: 411
Ocena: 6/10
Tym razem klasyczek, którego nigdy nie czytałem.
"Głowa Kasandry" to dla mnie książka, która ma w sobie świetny rdzeń pomysłów, ale forma raz po raz podcina jej skrzydła. Najmocniej działa tu wizja technologii jako systemu-trybunału: czegoś, co nie tylko pomaga ludziom przetrwać, ale wręcz przejmuje prawo do decyzji o przyszłości świata. Kiedy autor wchodzi w ton moralnego dylematu (kto ma nacisnąć przycisk, kto ma decydować za gatunek), robi się gęsto i naprawdę nieprzyjemnie - w dobrym sensie.
Problem w tym, że całość jest dla mnie nierówna. Widać, że książka składa się z opowiadań, które mają różną energię: "Głowa Kasandry" ciągnie całość w górę, bo ma najbardziej nośną stawkę i klimat postkatastroficzny, ale pozostałe części potrafią brzmieć jak szkice/warianty tej samej tezy: technologia wymyka się z rąk, człowiek zostaje wepchnięty w role, a reguły gry są ustawione przeciwko niemu. Czasem wchodzi też trochę technicznej ekspozycji (wyjaśnianie mechanizmów, procedur, parametrów), która spowalnia i osłabia emocjonalny ciężar scen.
Najbardziej zapamiętałem z tej książki nie bohaterów, tylko uczucie osaczenia przez logikę systemu i to jest jej siła. Tyle że jako czytelnik chciałbym, żeby ta siła przekładała się na bardziej satysfakcjonującą narrację: głębsze postacie, mocniejsze domknięcia i mniej wrażenia, że autor czasem bardziej opowiada o idei niż pozwala jej wybrzmieć w fabule.
Mocny koncept "Kasandry" i etyczny ciężar decyzji z gęstym klimatem SF z nutą paranoi i systemowej grozy. Do tego obraz świata po katastrofie, który ma konsekwencje (a nie jest tylko dekoracją). Ale całość obniża nierówność segmentów i wrażenie patchworku, a bohaterowie częściej są nośnikami idei niż pełnoprawnymi postaciami. A na dokładkę miejscami autor zbyt „techniczne” tłumaczy świat kosztem spowalniania i obniżania napięcia.
Osobisty licznik: 22/128
#czytelniczebingo (22/25) - pole 9 - Klasyk fantasy, którego nie przeczytałeś
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
181 + 1 = 182
Tytuł: Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium
Autor: Michał Lubina
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Szczeliny
Format: e-book
Liczba stron: 427
Ocena: 7/10
Świetny przewodnik po peryferiach i to dosłownie. Autor buduje opowieść na trafnej metaforze obwarzanka: ośrodek władzy w kontynentalnych Chinach i pierścień regionów, które Pekin musi stale doglądać, dyscyplinować albo uwodzić - od Tajwanu, przez Hongkong i Makau, po Tybet czy Mongolię Wewnętrzną. Dla mnie to porządny zestaw ciekawych informacji o historii, narzędziach wpływu i zmianach ostatnich dekad, podany w formie krótkich, esejowych rozdziałów.
Co w środku? Zamiast jednej tezy, rozbicie każdego z regionów na przypadki. Tajwan jako "najtrudniejszy orzech do zgryzienia", gdzie mieszają się presja militarna, ekonomiczna i informacyjna. Hongkong i Makau jako laboratoria formuły "jedno państwo, dwa systemy" i lekcja, jak szybko marchewka potrafi ustąpić kijowi. Tybet i Xinjiang - kolonizacja osadnicza, infrastruktura, kontrola religii i języka, techno-nadzór. Do tego peryferia zewnętrzne: Morze Południowochińskie, pas BRI - miejsca, gdzie obwarzanek rozciąga się poza granice. Autor sprawnie łączy historię z polityką tu i teraz, podrzuca smaczki, anegdoty, rysuje tło, a nie tylko aktualności.
Klarowny pomysł na całość (pierścień peryferii) i czytelna mapa pojęć, w której łatwo się odnaleźć. Dużo kontekstu historycznego, który wyjaśnia dzisiejsze decyzje Pekinu. Esejowy, ludzki styl - nie trzeba być sinologiem, żeby skumać mechanikę imperium. Brakuje jednak więcej głosów z peryferii (świadectw, cytatów, mikrohistorii, wywiadów) - momentami dominuje perspektywa politologiczna. Na zdecydowany plus jest to, że autor pofatygował się w każdy z rejonów osobiście i spędził tam trochę czasu, więc jest to po części wiedza od środka.
Osobisty licznik: 21/128
#czytelniczebingo (21/25) - pole 15 - Reportaż o kraju, o którym wiedziałeś niewiele
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
119 662 578 - 250 = 119 662 328
Chudy z kiwi i bananem
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
327 424,79 - 4,93 - 4,49 - 2,77 - 1,18 = 327 411,42
Wieczorny spacer po Krakowskim Przedmieściu i drobnica z wczoraj i dziś
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
119 669 700 - 100 = 119 669 600
Serniczek na śniadanko
#smacznejkawusi
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
169 + 1 = 170
Tytuł: Sen o bohaterach
Autor: Adolfo Bioy Casares
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: e-book
Liczba stron: 183
Ocena: 8/10
Miało być coś z Ameryki Południowej, a "Sen o bohaterach" miałem na liście już jakiś czas, więc się dobrze złożyło. Autor nie jest tak znany w Polsce, jak jego bardziej znany przyjaciel - Jorge Luis Borges, z którym wspólnie wydał kilka książek.
"Sen o bohaterach" ma w sobie coś z książek, które udają historię o zwykłych ludziach, a potem - bez powiadomienia - wprowadzają w nią mechanizm magiczny, jakby w tle od początku pracowała maszyna przeznaczenia, której główny bohater nie może uniknąć. Już pierwsze strony ustawiają wszystko tak, żeby czytelnik czuł, że coś się wydarzy w karnawale 1927, że nie jest on po prostu epizodem, ale pęknięciem rzeczywistości, przez które życie bohatera i jego tożsamość się rozdzielą bezpowrotnie. Punktem kulminacyjnym życia Emilio, są trzy dni i trzy noce karnawału, które przeżywa razem z przyjaciółmi po wygranym zakładzie bukmacherskim, a to, co zobaczył pod koniec trzeciej nocy, choć nie pamięta, stanie się "przedmiotem porządania" - czymś, co zyskał i utracił jednocześnie.
I to jest dla mnie najlepszy skrót tej powieści: Gauna traci coś, czego nie potrafi nawet nazwać, a potem spędza lata, próbując odzyskać nie rzecz, tylko stan duszy, który osiągnął w tym zapomnianym momencie. Zwykłe życie: praca, znajomi, miłość, przegrywają z jego wewnętrznym przymusem "odtworzenia" utraconej nocy.
To nie jest realizm magiczny w stylu fajerwerków i jawnych cudów. To realizm magiczny na chłodno: magia rodzi się z ambiwalencji i z tego, że świat zewnętrzny pozostaje realistyczny, a to co niepojęte i niedoścignione zaczyna przeczyć prawom fizyki. Ten moment nie przyjdzie też znienacka, bo zostaje zaanonsowany przez narratora, który zatrzymuje akcję i mówi do czytelnika: teraz trzeba iść powoli, bo zaczyna się część magiczna opowieści - po czym od razu podsuwa racjonalne wyjaśnienia magii (zmęczenie, alkohol, warunki karnawału), jakby chciał odebrać nam grunt pod nogami… i natychmiast dodaje, że nawet jeśli wszystko da się opisać psychologicznie, to "pozostają okoliczności niewytłumaczalne albo przynajmniej magiczne".
Jakby tego było mało, to dostaniemu tu jeszcze jeden filar realizmu magicznego (dobra, będą jeszcze dwa, ale drugiego nie zdradzę, żeby nie psuć frajdy z czytania) - przymus powtórzenia. Karnawał zaczynający się w 1930 roku ma odbić karnawał z 1927 jak negatyw i znowu narrator gra dwoma rejestrami: z jednej strony widzimy, że Gauna "przygotowywał się psychicznie" do odzyskania stanu z 1927 (czyli sam sobie to wytwarza), a z drugiej strony pewne elementy wracają zbyt "precyzyjnie" (ten sam blondyn, to samo Armenonville, te same kluby czy kawiarnie, ta sama mechanika drogi i te same zwierzęta spotkane przy drodze).
Podsumowując:
Świetnie gra tu pętla przeznaczenia i próba jej dopełnienia, ucieczka od codzienności na rzecz utraconej cząstki siebie. Pokazanie, że życie bohatera nie jest pełne, dopóki nie odzyska tej cząstki, że zacznie się zapadać w głąb, straci sens, przyjaciół, a nawet najpękniejsza kobieta u boku przestanie mu się podobać. Książka jest hipnotyzująca, trudno się od niej oderwać bez poznania, co było "tym", co Emilio utracił i jak się potoczy jego życie, gdy "to" odzyska. Hipnotyzująca jest też opisywana rzeczywistość bohaterów, to co robią, jak rozmawiają, jakie ich życie jest realne i tuż obok czytelnika, że niemal czujemy zapach klubu, czy dźwięk muzyki.
Osobisty licznik: 20/128
#czytelniczebingo (20/25) - pole 12 - Książka autora z Ameryki Południowej
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem


Zaloguj się aby komentować
Jednak się starzeję xD
Dziś oddałem auto na myjnię i w końcu nie jest upierdzielone śniegiem, błotem, piachem, solą i płynem do spryskiwaczy.
Od razu się jakoś milej jechało ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#chwalesie #portalstarychludzi #cieszmysiezmalychrzeczy #myjnia #motoryzacja

Zaloguj się aby komentować
327 679,27 - 5,17 - 1,26 = 327 672,84
Może i niedużo, ale tylko tyle czasu miałem
Głównie zabawa w ślizganie na świeżym śniegu na grubszej warstwie lodu
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
@SpokoZiomek @WujekAlien ja kiedyś pracując w UK dostałem zwrot podatku w formie czeku. Zwykłym listem przyszedł, byle gałgan mógł sobie go otworzyć i wziąć
Ktoś powie "ale przecież to imienne to nic by z tym nie zrobił" a gówno prawda bo ja już w UK nie mieszkałem jak to przyszło i mi wujas normalnie to ogarnął na konto xD
Zaloguj się aby komentować
Prawie się załapałem na nowego Wegnera, bo płatność służbową kartą kultura nie przeszła na ŚK i nie zauważyłem powiadomienia, że czekają na płatność, ale w końcu jest
#ksiazki #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
162 + 1 = 163
Tytuł: Luna to surowa pani
Autor: Robert A. Heinlein
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: audiobook
Liczba stron: 400
Ocena: 6/10
Kolonia karna na Księżycu, technik Manny, samoświadomy superkomputer "HOLMES (Mike)", charyzmatyczny Profesor i rewolucja przeciw Ziemskiej hegemonii. Polityczny traktat miesza się tu z planem powstania, podręcznikiem konspiracji i rozwojem AI, a tłem są księżycowe realia: gospodarka niedoboru, "plantacja" pożywienia dla Ziemii, woda i powietrze jako waluta, złożone małżeństwa jako dostosowanie do surowych warunków osadniczych.
Pomysły - jak na rok wydania (1966) - wciąż potrafią szokować, a relacja Manny’ego z Mike’em jest jednym z najmocniejszych punktów książki. Problem w tym, że powieść mocno się zestarzała. Technologia potwornie odstaje: mamy księżycową kolonię, a superkomputer, rządzący jej życiem, działa i komunikuje się jak urządzenie o mocy obliczeniowej dzisiejszej… mikrofalówki, z klimatem kart perforowanych, rozdzielni telefonicznych i analogowych obejść. Komunikacja i możliwości Mike’a są sinusoidą: raz wszechwiedzący i błyskawiczny, raz bezradny wobec podstawowych rzeczy. Do tego Heinlein często zwalnia akcję, żeby wyłożyć ideologię i modele ustrojowe czytelnikowi - co wypada ciekawie jako esej, gorzej jakomotor napędowy fabuły.
Największy zgrzyt to finał: przewidywalny, zbyt gładki dla mieszkańców Księżyca i mało satysfakcjonujący jak na stawkę "wojny o niepodległość" i o prawa do współistnienia i samostanowienia. Postacie kobiece są pomijane jak @bori na tym portalu
Podsumowując:
Niezły rozmach i kilka świetnych idei. Zanurzenie w wiarygodnym postapo i nowoczesnej SF - nie do końca udane. Szanuję, bo to klasyka, ale emocjonalnie i technologicznie ta wizja już nie niesie takiej frajdy z lektury, jak w momencie premiery.
Osobisty licznik: 19/128
#czytelniczebingo (19/25) - pole 2 - SF, w którym technologia jest moralnym problemem
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajhejto


Zaloguj się aby komentować
119 680 363 - 100 = 119 680 263
Już nic więcej nie wcisnę po obiedzie, no dobra może jednak kawałek serniczka ;)
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
327 719,43 - 10,25 - 1,06 = 327 708,12
Dyszka z rana😎 #ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Może i zimno, ale kawka szybciej stygnie 😎 #dziendobry #smacznejkawusi

Zaloguj się aby komentować
155 + 1 = 156
Tytuł: Czarna kropla
Autor: Leonora Nattrass
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Nemezis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 374
Ocena: 8/10
Kontynuując postanowienie noworoczne, by sięgać po książki, które mam na półce, wybór padł na powieść historyczną "Czarna kropla". Od dłuższego czasu byłem mega ciekaw jak to wyjdzie, bo jest to jeden z moich ulubionych klimatów w książkach, grach i serialach.
Nattrass serwuje kapitalny mariaż faktów i fikcji: Londyn roku 1794, wojna z Francją, procesy o zdradę stanu, pamfleciarze i salony polityczne, a w tym wszystkim nasz protagonista - Laurence Jago, urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który po uszy pakuje się w spisek i działania, które mogą go skrócić o głowę. "Czarna kropla" to tu nie tylko mroczny eliksir - laudanum, od którego Jago jest uzależniony - ale i metafora atramentu, kłamstw i depesz pisanych piórem w nim maczanym, które mogą przesunąć oś geopolityki europejskiej. Mamy tajemniczą śmierć z pozoru samobójczą, znikające listy, wyścig o poufne papiery związane z negocjacjami obcymi mocartswami i cieniem francuskich agentów w tle. Fabuła świetnie meandruje: im więcej śladów, tym mniej pewny staje się narrator (uzależnienie od czarnej kropli robi swoje), a drobne detale zasłyszane przypadkowo, na spotkaniach i w kuluarach składają się w większą układankę.
Najmocniejsza strona książki to klimat i realia epoki. Czuć uliczny kurz i brud, zimną mgłę nad Tamizą i nerwowość tamtejszej polityki: mowy w parlamencie, ulotki, podsłuchane szepty w prywatnych gabinetach. Świetnie wypada też konstrukcja pół-wyznania: pierwszoosobowy Jago jest niejednoznaczny, przerażony, naćpany i przez to wciągający, a jego błędy i nawyki realnie wpływają na śledztwo.
To wszystko dało mi mocne skojarzenia z grą "The Council" czy serialem "Tabu" – podobne przecięcie dyplomacji, salonowych intryg i tajemnych sojuszy, tylko tu całość jest mniej barokowo zagmatwana i bardziej przyziemna, zakotwiczona w dokumentach, pieczęciach i poczcie dyplomatycznej. Nałóg i psychoza w jaką popada Laurence świetnie gra z czytelnikiem w kotka i myszkę, a do tego sprawia, że nie do końca wiemy, czy serio oni coś na niego mają.
To czemu nie dyszka? Tempo bywa nierówne. Środek potrafi się dłużyć, gdy bohater krąży między kolejnymi biurkami i drukarniami, a kilka dygresji historycznych brzmi jak bardzo rozległy aneks czy DLC - świetny dla budowania klimatu, ale dużo gorszy dla tempa. Końcówka jednak ładnie spina wątki, a twist nie jest z czapy, tylko wynika z ziarenek rozsypanych wcześniej, po których czytelnik mógł trafić do prawdy.
Jest to pierwszy tom trylogii i chętnie sprawdzę jak rozwinie się akcja w kolejnych tomach.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 18/128
#czytelniczebingo (18/25) - pole 22 - Powieść historyczna
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
327 755,73 - 8,09 - 1,77 - 2,32 = 327 743,55
Dzisiejsze 8km i wczorajsza drobnica #ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować