Zdjęcie w tle

Shivaa

Gruba ryba
  • 430wpisów
  • 3155komentarzy

Czytam 📚 jeżdżę rowerem 🚲 i jem pizzę 🍕

119 + 1 = 120


Tytuł: Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym

Autor: Jennie Dielemans

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375362558

Liczba stron: 232

Ocena: 7/10


Książka trafiła do mnie dość przypadkowo i tak wyszło że zaczęłam ją czytać 2 dni po urlopie co dodatkowo wzmocniło jej odbiór.

Czas urlopu zazwyczaj upływa na beztrosce, konsumpcji, płaceniu za rozmaite usługi które oferują nam 'tubylcy'. Może i mamy świadomość zanieczyszczenia środowiska czy tego że regionalne stroje i zwyczaje są mocno naciągnięte... pod nas, bo tego oczekujemy, za to chcemy płacić. Mimo że czasem rozsądek podpowiada coś innego, czujemy że to co dostajemy jest komercyjne, nie prawdziwe.

Ile razy przechadzając się na straganach w pobliżu polskich plaż czułam irytację chcąc kupić coś 'stąd' a dostawałam chiński produkt, który mogę kupić zarówno w Darłówku jak i w Zakopanem.

Książka opisuje przemysł turystyczny sprzed prawie 20stu lat, ale nie mija się z dzisiejszą rzeczywistością, wręcz jest taka sama ale kilkukrotnie mniej rozbudowana niż dziś.

Książka nie zniechęciła mnie do podróżowania, ale podniosła świadomość o moim wpływie na miejsca które odwiedzam


#bookmeter

a9dfc1ef-e184-4f23-ad2e-372fb586723e

@Shivaa będąc w tamtym roku w Kenii pojechałem do "wioski Masajów". Byłem całkowicie świadomy, że to pułapka na turystów ale stwierdziłem że trudno, przeboleje te 25 dolarów. Wszyscy Ci Masajowie (nie tylko w tej wiosce) bardzo lubowali się w bransoletkach/wisiorkach/kolczykach z koralików. Coś co mogłaby w Polsce zrobić 10 latka z zestawu z Temu i żelazka - plastikowe koraliki ułożone we wzór flagi lub jakiś napis.

Pytałem przewodnika jak się ozdabiali zanim dotarły tu plastikowe koraliki to powiedział że jeździ tam od 20 lat i już wtedy śmigali w tych plastikowych paciorkach.

No i do tego ze względu na to jaka bieda tam panuje to na każdym kroku wokół białego turysty zbiegało się pełno handlarzy badziewiem wszelakim. Koraliki, magnesy, breloczki, chusty... Kup cokolwiek bogaty turysto.

Byłem też w manufakturze figurek rzeźbionych z drewna w Mombasie. Często w Egipcie/Turcji/Tunezji piloci wycieczek ciągną do takich "fabryk" czegoś - papirusa, ubrań ze skóry itp. które były po prostu sklepami. Ale tutaj pierwszy raz widziałem, że to rzeczywiście miejsce pracy wielu ludzi - kilkanaście baraków w których siedzą i rzeźbią figurki. Oczywiście wszystko do kupienia dla turystów.

27f45ec0-b73c-4a6c-90c2-f4c776f5f583
5a90c1ed-2d00-42b5-9fe5-e98fa34636f8
aabbf324-7c76-47f0-9497-ce9a84bd6300

Zaloguj się aby komentować

113 + 1 = 114


Tytuł: Bóg zapłać

Autor: Wojciech Tochman

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375361780

Liczba stron: 240

Ocena: 9/10


'Bóg zapłać' to zdecydowanie jeden z lepszych reportaży jakie dane mi było czytać w ostatnim czasie. Książka która gra na emocjach i zostawia po sobie ślad na duszy.

Jest to zbiór reportaży wcale nie tak różnych od siebie, bo każdy z nich traktuje o ludziach, którym inni ludzie zgotowali ten los. Czy zawsze kościół jest tu źródłem zła? Niekoniecznie, choć większość historii czerpie z niego inspirację.

Czytając tą książkę moje myśli kierowały się nie tylko ku 'ofiarom', ale również ku 'oprawcom', chodź raczej nie takie było założenie autora.

Wróciłam myślami do niedawno przeczytanego reportażu o Jeffreyu Dahmerze, w którym autor miał irytującą tendencję do swoich prywatnych wstawek o tym co na dany temat myśli. Jeden z jego komentarzy został mi w głowie bo z całą pewnością gdyby to moje dziecko Jeffrey zgwałcił, zamordował, pożywił się jego mózgiem a genitalia wyciął i włożył do formaliny to z całą pewnością nie byłabym w stanie powstrzymać się aby zrobić Jeffreyowi to samo.

Ale. Czytanie o cudzych tragediach pozwala na spojrzenie na temat z szerszej perspektywy, dzięki braku cierpienia, które jak każda emocja zaburza racjonalne myślenie.

To co wzbudziło moje refleksje to 'druga strona medalu', nie chęć wybielania nikogo, ale historie często niewypowiedziane, pomijane. Bo zło nie kiełkuje w dzieciach kochanych, uczonych szacunku i zdrowych, którym życie dawało zarówno nauczki jak i oparcie.

Chyba zapędziłam się za daleko w rozkminach które bezpośrednio książki nie dotyczą... ale to jednak ta lektura sprawiła że zanurzyłam się w rozmyślaniach nie codziennych i dalszych niż widzi to bezrefleksyjne oko.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

9eefe4d1-5688-44bd-a463-c4dcf3c000b8

@Shivaa Tej nie czytałem, ale znam Tochmana z innych publikacji. Jest mistrzem w dotykaniu człowieczeństwa, sfery emocji, doświadczeń z wręcz niewyobrażalnym okrucieństwem w tle (jego książka np o Rwandzie), a zarazem pisaniu w "spokoju". Bez wykrzykników i zbędnych słów.

Zaloguj się aby komentować

87 + 1 = 88


Tytuł: Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości

Autor: David Graeber, David Wengrow

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382027099

Liczba stron: 672

Ocena: 7/10


Po lekturze 'Dlaczego koty boją się ogórków' wzięło mnie na tematykę mniej lub bardziej odległej historii naszego świata oraz historii człowieka, choć w tym przypadku jest to (bardzo dogłębna!) historia tworzenia się społeczeństw oraz formowania interakcji wewnątrz zarówno małych jak i wielkich grup.

Jest to zaskakująca i porządnie napisana książka, możecie być pewni że wydając na nią pieniądze staniecie się bogatsi o wartościową wiedzę


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

64a26b80-4de7-4b03-bd82-64bc54475022

Zaloguj się aby komentować

Czy może być coś piękniejszego zimą? 🥰

Może i nie jest zbyt ciepło ale za to wieje xD

Mimo wszystko te 16 stopni wciąż lepsze niż mróz i śnieg

#hiszpania #malaga

d0e5ca4d-b782-4420-9f7e-3fe851fbf0b5
eaa9d85c-4ea1-4ade-bc00-f01856dbf9eb

@Shivaa Zrobiłem ten sam ruch w tym roku do włoskiego Bari.

W maladze byliśmy rok temu

Zajrzyj se do muzeum z fajnymi furkami jak lubisz. edit. Myślałem, że piszę do faceta, ale może jest z Tobą jakiś lub lubisz jakimś cudem motoryzację

61771aa6-a2fc-4aa2-9c2c-182b8b41cc1a
01fc2b03-41eb-42dd-8401-4b58289e895b
695b5ace-4b14-45ce-8418-02c37a92152a

Zaloguj się aby komentować

19 + 1 = 20


Tytuł: Bolało jeszcze bardziej

Autor: Lidia Ostałowska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375364439

Liczba stron: 192

Ocena: 6/10


Lata 90, początek lat 00. Zmiany ustrojowe, coraz większy wpływ zachodu i tęsknota za godnym życiem, które teraz moglibyśmy porównać do kupowania 'tych lepszych parówek z Biedronki' z mema o januszowych małpach.

Jest to zbiór reportaży o ludziach przeciętnych i ponadprzeciętnych, historie są aż nazbyt znajome dla osób których dzieciństwo lub dorastanie przypadło na te czasy.

Mimo że każdy (millenials) czuje nostalgię za latami młodości, nie da się zaprzeczyć że był to czas w którym o każde dobro trzeba było walczyć, pracując za grosze po kilkanaście godzin dziennie lub kraść.

Jest to jak najbardziej poprawny reportaż traktujący o ludzkich zmaganiach sprzed ponad ćwierć wieku. Polecam lubiącym takie klimaty.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki

dad04df9-363d-4a2d-98c2-f758f237e9fa

@Shivaa

Jest to jak najbardziej poprawny reportaż traktujący o ludzkich zmaganiach sprzed ponad ćwierć wieku. Polecam lubiącym takie klimaty.

To dlaczego dajesz tylko 6 ?

Zaloguj się aby komentować

12 + 1 = 13


Tytuł: Jeffrey Dahmer. W głąb umysłu kanibala-zabójcy

Autor: Christopher Berry-Dee

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarna owca

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382528268

Liczba stron: 256

Ocena: 6/10


"W mieszkaniu panował względny porządek - zwłaszcza że zajmował je kawaler - lecz woń rozkładu była tak silna, że policjantom zbierało się na wymioty. Muller otworzył lodówkę i spojrzał prosto w martwe oczy Olivera Lacy'ego.

- Tu jest odcięta ludzka głowa! - krzyknął, zatrzaskując z powrotem drzwi.

W szafie znajdował się metalowy garnek, a w nim gnijące dłonie i penis. Na półkach stały dwie czaszki. Dahmer przechowywał tam również zbiorniki z alkoholem etylowym, chloroformem i formaldehydem, a także słoje z zakonserwowanymi w formalinie genitaliami. Wszędzie walały się polaroidowe zdjęcia zwłok w różnych fazach rozczłonkowania - na jednym widniała głowa mlodego mężczyzny leżąca w zlewie. Inne przedstawiało ludzki tułów rozcięty od szyi do krocza niczym tusza patroszonej zwierzyny. (...) Później Dahmer wyznał śledczym, że wykorzystywał seksualnie zwłoki wszystkich zamordowanych mężczyzn i masturbował się nad nimi. Do podobnego celu służyły mu ludzkie czaszki."


Ten fragment książki celnie opisuje reportaż oraz najintensywniejszy okres życia Jeffreya Dahmera. Choć z reguły nikt o delikatniejszych nerwach nie sięga po książkę z kanibalem w tytule, to warto wziąć pod uwagę, że nie jest to przyjemna opowieść.

Jeśli jednak nie zrazimy się tematem, to książkę czyta się szybko i lekko a sama analiza zachowań Dahmera zaczyna się od rodziców, kiedy tego jeszcze na świecie nie było. Dowiadujemy się także jak wiele porażek poniósł amerykański wymiar sprawiedliwości; pozostaje miesmak świadomości ile ludzkich żyć można by ocalić gdyby nie bagatelizowanie zagrożenia i zwyczajny 'niechcieizm' policji.

Dla fanów mocniejszych doznań będzie to interesujący reportaż, jeśli uprzednio nie znali historii Dahmera.

Nie jest to jednak dzieło w żaden sposób wybitne, a ogromnym minusem jak dla mnie są wstawki autora z jego osobistymi wysrywami, zupełnie niepotrzebne, odejmujące profesjonalizmu dla tej kategorii literatury faktu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

b707f3ba-30da-4c00-9fef-c63980febbe4

Btw zauważyłam że w aplikacji mobilnej myślnik zamienił się w wypunktowanie co psuje formatowanie tekstu w cytacie, niestety na edycję za późno, ale zapamiętam na przyszłość aby używać półpauzy

Zaloguj się aby komentować

Początek stycznia i powrót do pracy po urlopie to dobry czas na #podsumowanieroku

Przeczytałam moje zeszłoroczne podsumowanie i mogę powiedzieć, że mam powody do radości.

Zeszły rok był dla mnie... przełomem. Rozwiązały się wszystkie moje problemy, które miały sprawić, że bałam się jego nadejścia. Pojawiły się też nowe problemy, ale wszystkie znalazły swoje szybkie, nieoczekiwane rozwiązanie

Z rzeczy z teorii pozytywnych, w końcu przełamałam swój strach przed lataniem i w wieku 37 lat po raz pierwszy wsiadłam na pokład samolotu, obecnie mam za sobą już 5 lotów, a za 2 tygodnie wyruszam na samotny urlop do #hiszpania :3 natomiast lato przyniesie zapewne nowe loty, ale już wraz z całą rodzinką. Nie mówię, że strach przed lataniem minął całkowicie, ale już nie jest dla mnie blokadą.

Niestety ostatnia wiosna przyniosła też pożegnanie z moim kochanym #rower, którym zaliczyłam niezliczoną ilość kilometrów (oraz #rowerowyrownik) w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Co prawda jeździłam na rowerze męża ale jakoś bez przekonania, chyba musiałam przejść czas żałoby xD Na wiosnę kupię sobie nowy rower i mam zamiar nadrobić zeszłoroczne słabe kilometry.

Z porażek to nie udało się rzucić palenia ;[ Ale jest plan aby ponowić probę kiedy zacznę sezon rowerowy aby mieć coś czym skutecznie zajmę głowę.

Za porażkę uważam również zwiększenie ilości wypijanego alkoholu. Nie wiem jak to się wiąże z tym, że w tym roku w końcu skończyły się prawie wszystkie wieloletnie stresy i w końcu zaczęłam mówić, że jestem szczęśliwa? Na pewno muszę nad tym popracować.

Książek przeczytałam trochę mniej niż w zeszłym roku, ale to uważam za zaletę, bo niestety potrafiłam 2 tygodnie zimowego urlopu spędzić WYŁĄCZNIE na czytaniu, co w pewnym momencie sprawiło że niemalże traciłam kontakt z rzeczywistością xD co do książek to postaram się przeczytane pozycje wrzucać na #bookmeter, ale nie obiecuję, że nie stracę motywacji :stuck_out_tongue:

W pracy udało się przetrwać mimo kryzysu w branży i fakapie na jednym z projektów. Wciąż pracuję całkowicie zdalnie i to jest najlepsze co dała mi ta branża.

#gif przedstawia jedną z najlepszych rzeczy jakie widziałam w tym roku, nocny Dublin chwilę po starcie samolotu, może i Rzym był piękniejszy, ale ten widok chyba najlepiej opisuje poprzedni rok. Wystartowałam!

W 2025 życzę Wam i sobie aby udało się rozwiązać obecne problemy, a nowe się nie pojawiały. Oby #hejto wciąż trwało w swojej pięknej formie i pozwalało nam, anonom, dzielić ze sobą memy, newsy i przemyślenia.

3406835d-f4a9-4c2b-8f5f-7aefe3f30f27

Zaloguj się aby komentować

8 + 1 = 9


Tytuł: Dlaczego koty boją się ogórków? Czyli czego nie widać gołym okiem, a widzą to naukowcy

Autor: Agnieszka Defus

Kategoria: Popularnonaukowa

Wydawnictwo: MANDO

ISBN: 9788327731968

Liczba stron: 352

Ocena: 7/10


Bardzo przyjemna pozycja, choć trochę o wszystkim i o niczym. Zazwyczaj książki tego pokroju nie wchodzą mi z taką łatwością i przyjemnością jak w tym przypadku, co jest zasługą lekkiego i ciekawego sposobu przekazania wiedzy. Autorka rozbudza chęć aby na chwilę się zatrzymać z refleksją jak bardzo mały jest świat, który znamy, a jak wielkie jest wszystko poza.

Książka nie zawiera niczego odkrywczego, być może osoby zaraz po liceum będą się z nią nudzić, ale jeśli chcecie odświeżyć sobie trochę wiedzy, lub spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy to polecam jako niezobowiązującą lekturę


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki

28efe766-05bc-4593-a726-8c2cb5b2ee18

@Shivaa - czat żepete odpowiada:

Dlaczego koty boją się ogórków?

Koty boją się ogórków głównie z powodu ich naturalnej reakcji na nagłe i nieznane obiekty. Kiedy koty widzą ogórki, które są dla nich nietypowe i mogą przypominać węże lub inne potencjalne zagrożenia, mogą reagować strachem. Wiele osób nagrywa reakcje kotów na ogórki, co sprawia, że ten fenomen stał się popularny w internecie. Ważne jest jednak, aby nie stresować zwierząt dla zabawy, ponieważ może to prowadzić do niepotrzebnego lęku i niepokoju.

Dlaczego koty boją się ogórków?

@Shivaa Mój się nie boi, niezależnie od tego czy pokażesz mu go z zaskoczenia czy nie. Nawet czasem sobie podgryza ogórki.


Ale mój kot jest bardzo bojowy, kiedyś przyniósł łasicę.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przyszła kolej i na mnie abym podzieliła się radością z tegorocznej #hejtopaka 🥰

@cfaniaczeQ dziękuję ci za list który dopełnił całość paczuchy i wyjaśnił motywację każdego z prezentów (chociaż wszystko tu jest skomponowane idealnie pode mnie 😄). Spakowane było pięknie, wszystko osobno, no cudo ♥️ nieskromnie życzę sobie abym zawsze dostawała tak zapakowane prezenty xD

Wyczułeś mnie świetnie, kocham koty, kocham pizzę, a połączenie jednego z drugim to poezja xD pusheena też uwielbiam :3

Dzięki że zrozumiałeś jak bardzo ważną częścią mojego życia jest pizza xd; te pomidorki to kurde sztos, jeszcze nie miałam nigdy okazji samodzielnie robić z nich sosu, ale nawet mój mąż z uznaniem pokiwał głową na ich widok, więc będzie gotowane (i pieczone)!

Zakładka do książki była dla mnie zaskoczeniem bo nigdy nie widziałam podobnej, może nie będzie ginęła tak jak poprzednie, i zastąpi wysłużone paragony xD

Piwka super bo wyglądają na takie z których wyjdzie idealne grzane piwo, akurat miałam w planach na urlopie sobie pofolgować 😊 szanuję za wybór lokalsa!

W imieniu kocim i swoim dziękuję za wędkę bo te cholerstwa tak szybko się zużywają, albo to moje bestie są takie drapieżne 😂 ale koteły tradycyjnie najbardziej dziękują za karton i folię bombelkowa, będę tak miła i zostawię im ten rozgardiasz na cały weekend, bo to przecież idealny plac zabaw xD

Iiiii na końcu dziękuję za chyba najbardziej wyjątkowy prezent, jak sam idealnie nazwałeś łączący ciebie, okazję i moje słabości 😂 Mikołaj! I to proszę państwa nie taki byle jaki z chińskiego plastiku, tylko porcelanowy 😍 nie bój się o jego żywot bo moje gnojki może i myszy mordują ale dekoracje są bezpieczne, nawet choinkę ignorują! Mikołaj stanął na zaszczytnym miejscu, polskim centrum dowodzenia każdej chaty, na szafce pod telewizorem xD

Cały zwierzyniec wyczochrany (i szczęśliwy z kartonu 😆)

TLDR xD zrobiłeś mi dzień (i moim zwierzakom) xD

A z okazji zbliżających się świąt życzę tobie i twoim dwu i czteronożnym domownikom dużo radości, miłości i spokoju oraz szczęśliwego nowego! 🍾

Załączam zdjęcia pięknie zapakowanych prezentów, unboxingu, prezentów we własnej osobie i profitów z kartonu 😅

fea01318-2cbd-4d50-bc00-1dba575b227e
15ebef69-06a5-4273-a92f-c2d28ed92a58
ed147ac4-db83-497f-96b7-cdc2045b601b
cebe64d0-2252-4782-9450-5afd98b2ec71

Uff, bardzo się cieszę że Ci się spodobało. Mimo że byłem zadowolony z efektu, to została ta nutka niepewności czy aby na pewno spełni oczekiwania 😅 Faktycznie nie pomyślałem o tym że fajny karton sam w sobie może być dobrym prezentem 🤣

Wesołych i smacznego grzańca ✌️

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś z was grał lata temu w The Thing?

Była to jedna z fajniejszych gier w jakie grałam i mam do niej wieki sentyment. Niestety piracka wersja którą miałam gdzieś w końcowej części gry miała buga i gra się najzwyczajniej w świecie zesrywała przez co nigdy jej nie przeszłam.

Wczoraj trafiłam na artykuł że zrobili remastera i stwierdziłam że w końcu trzeba poznać zakończenie. Nie grałam w żadne gry od kilkunastu lat, po prostu przestało być to moim typem rozrywki. Właśnie ściągam tego remastera na pleja, trzymajcie kciuki abym znów potrafiła się wkręcić i bawić tak dobrze jak za lat nastoletnich 😅

Jeśli dam radę to następny w kolejce jest Soul River ♥️

#gry #playstation

ff9e4359-8a0e-4666-b5a5-df09dd58a30f

Zaloguj się aby komentować

Ten oto słodki gnojek dorwał w nocy mysz, wypruł jej flaki i zostawił szczątki w kuchni aby człowiek z rana nie musiał jeść jakichś nudnych kanapek (bo na ten widok już przez cały dzień nic nie zje xD)

#koty #pokazkota

57feb4f9-2cf0-4bab-95b3-6893655ad681

Ja myślę, że mysz przegrała w karty i popełniła rytualne seppuku. Zdarza się.

BTW, na moim trawniku zaskakująco często dochodzi do spontanicznych eksplozji gołębi. Niestety nie było mi dane zobaczyć tego fenomenu na żywo 😢

@Shivaa

zostawił szczątki w kuchni

Łagodny pan. Mógł tak normalnie przecież, na kołdrze zostawić. A potem jeszcze wyrzygać się na dywaniku w łazience.

Zaloguj się aby komentować

Wracam do domu.

Matka krzyczy od progu, drze ryja.

– co znowu? – pytam.

– do ciebie! – odpowiada.

Niczym barman, puszcza kopertę wzdłuż stołu i wraca do robienia mizerii.

Walkę o uwagę matki przegrałem z ogórkami gruntowymi, ignoruje mnie kompletnie.

Zabieram list i zamykam się w pokoju.

„Z przyjemnością informujemy, że zakwalifikował się pan do drugiego etapu rekrutacji na stanowisko asystenta w Urzędzie Miasta.”

Od kawy bez limitu i srania na koszt podatnika dzieli mnie jedynie dzień próbny. A podobno po politologii nie ma pracy.

Eleganckie spodnie, stonowana koszula i starannie ułożone włosy. Spinki do mankietów z flamingami dla kontrastu.

Na ostatni etap idę pewny wygranej, jak kaleka w polskim talent show.

Wchodzę.

– proszę chwileczkę poczekać. – sekretarka nie oderwała wzroku od komputera.

Mhm.

– zaraz ktoś przyjdzie.

Czekam.

(Reinke, Kadlec…)

– jeszcze minutka.

– Ok.

(Kuka, Marschall, Sforza…)

Wrodzony autyzm zaczyna recytować w mojej głowie zwycięski skład Kaiserslautern z sezonu 97/98. Uśmiecham się do siebie.

Z zamyślenia wyrywa mnie miauczenie. To przyszedł kotek Wrocek, influencer i internetowy celebryta.

Próbuję zaskarbić sobie jego sympatię mielonką z kanapek matki.

– Wrocek jest wegetarianinem. – strofuje mnie baba.

– on o tym wie?

– zalecenie pana Jacka.

– to czym go karmicie?

Jagoda (bo tak ma na imię) wskazuje leżącą na ziemi miskę pełną gotowanych warzyw i makaronu w kształcie literek. Wzdycham głęboko.

– koty nie trawią skrobii. – mówię cicho. Nawet nie wiem czy to prawda.

Dębowe drzwi otwierają się z hukiem. Do pokoju wpada Prezydent Wrocławia, pan Jacek Sutryk.

– gdzie dziś pierdolnie?

– yy?

– no tramwaj jaki, która linia?

– dziesiątka.

– dziesiątka była wczoraj, ja obstawiam śródmieście. Zakład o stówę? – uścisnęliśmy sobie dłonie. Byłem jednym z nich.

Czas mijał szybko. Ekipa była wyluzowana, piliśmy kawę i graliśmy w CS’a 1.6 na LANie. Nie chciałem źle wypaść, więc stłumiłem w sobie chęć kampienia. Do pokoju wbiegła Jagoda.

– MUSICIE COŚ ZOBACZYĆ!

Podczas przerwy ukradłem kilka makaronowych literek i wcisnąłem w koci stolec tworząc napis „dajcie k⁎⁎wa mięso!” Jeżeli ktokolwiek miał się nabrać na ten kawał to właśnie ona.

Na sali poruszenie. Ludzie odeszli od biurek, de_dust2 stoi puste. Patrzą w kuwetę. Tylko ja nabijam fragi, zanim się skapną, że padli ofiarą żartu.

Nie skapnęli. Zachwycony prezydent wysłał kogoś do sklepu po mięsiwo, jeszcze inny robi zdjęcia kupy. Dziennikarz Gazety Wrocławskiej drze się do słuchawki, że to przebije Libację Na Skwerku. Dom wariatów.

Postanowiłem kontynuować przedstawienie.

Przez dobry tydzień zostawiałem im w kuwecie wiadomości w stylu: ‚wylejcie asfalt na Poznańskiej!’ czy ‚kiedy tramwaj na Jagodno?’

Jak kot walnął większą srakę mogłem sklecić dłuższe zdania i pisałem co myślę o stanie wrocławskich torowisk.

Jacek błyskawicznie spełniał postulaty sierściucha, a ja miałem realny wpływ na sytuację w mieście.

Gdy wyremontowałem sobie osiedle i drogę do pracy znudziła mi się rola kociego ghost writera, nie wiedziałem tylko jak się wycofać. Sytuacja rozwiązała się sama.

Zaprzyjaźniony dziennikarz z Wrocławskiej zorganizował pierwszy na świecie wywiad z kotem. To miał być nowy sposób promocji miasta, wizytówka. Może nawet kiedyś zastąpić krasnale?

Nic wielkiego, ot jedno pytanie i transmisja wideo ze srania, odpowiedzi znaczy.

Problem w tym, że w obecności kamer nie miałem szans wypowiedzieć się w imieniu Wrocka, więc szykowała się kompromitacja.

Cały dzień kota karmiono wyłącznie makaronem, żeby miał czym pisać.

Podniecony Prezydent od rana biegał po telewizjach żeby zaprosić ludzi do śledzenia transmisji, a ja nie mogłem spać ze strachu, że wszystko wyjdzie na jaw.

Wreszcie nadszedł czas wywiadu.

Dziennikarze wspólnie z Ratuszem stwierdzili, że lepiej nie budzić kontrowersji pytaniami na tematy polityczno-społeczne, poszli w konwencję żartu.

Wybór padł na „co sądzisz o szczurach na wrocławskim rynku?”

Wrocek jest kotem, rozumiecie?

Kot i szczury, hehe.

Naród czeka, ja prawie mdleję, a Wrocek leniwie patrzy, ani drgnie. W końcu wszedł do kuwety, okręcił się dwa razy i sra. Patrzy mi w oczy i sra. Najdłuższa minuta w moim życiu. Czas zwolnił jak podczas oglądania meczów Śląska.

Skończył i zakopał.

Kamera robi zbliżenie, Sutryk uroczyście miotełką otrzepuje kupę ze żwirku.

Nie wiem jakie było prawdopodobieństwo takiego układu liter, ale kot wysrał idealne „lepsze szczury niż Żydzi”.

Do tego przerobił makaronową Helveticę na klasyczny Times New Roman.

Sutryk blady jak ściana, ludzie krzyczą,

że wychował kota-faszystę, a Wrocek zadowolony liże się po jajach.

Gdy dzień później wróciłem złożyć wypowiedzenie załamany Jacek siedział z butelką wódki i głową schowaną w dłoniach.

Położyłem wypowiedzenie na stole i ruszyłem w kierunku drzwi.

– stój! – Sutryk sięgnął do portfela. – Wygrałeś, Twoja stówa. Pierwszego dnia, wykoleiła się dziesiątka na Legnickiej.

– a, tak.

Uśmiechnąłem się i wyszedłem.

Najłatwiej zarobiona stówa w życiu.

Jadąc na rozmowę tamtego dnia widziałem jak menele rozmontowywali torowisko.

Kota uśpili dzień później.


#jaceksutryk #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Mam taką rozkminę związaną z lataniem. Chyba wszystkie linie lotnicze posiadają swoją apkę z której można zeskanować bilet przy bramce. Jednocześnie zalecają wydruk biletu. Czy spotkaliście się kiedyś z tym aby papierowy bilet był faktycznie wymagany? Jest sens drukować czy latać tylko z apkami?

#rozkminy

a4ce0561-c34b-42d9-b4bd-8675b4d45cb0

W Gruzji w Kutaisi nie ma skanerów żadnych. Przed odlotem trzeba odebrać bilet w punkcie przewoznika. Jest to taki bilet prawie jak na obrazku. Wszystko sprawdzane jest recznie. Nie można wydrukować samemu

@Shivaa pewnie ziomek, polegaj wylacznie na apkach, przeciez mamy XXI w co nie, Oski? O nie, jak to ekran rozbity, proszem pana, ale ja mam przeciez bilet.


O ile w autobusach i pociagach w promieniu 100km nie widze potrzeby posiadania papierka o tyle latajac samolotem to jest proszenie sie o klopoty i przejaw kretynizmu, niezaleznie jak zle to nie brzmi

Zaloguj się aby komentować

halp, coś naklikałam w chrome i nie wiem gdzie mogę zmienić ustawienia.

mam w przeglądarce dwa różne konta google, jedno domyślne a drugim otwieram różne dokumenty związane z pracą.

do tej pory dokumenty otwierały się w nowej karcie z wyobrem konta z którego chcę korzystać, ale dziś mignęło mi jakieś okienko gdzie z rozpędu coś kliknęłam i teraz nie jestem w stanie w tym samym oknie otworzyć dokumentów gdzie muszę się zalogować na inne konto.

jak to zmienić?

#chrome

2f51235d-8a46-4449-ab15-ca475287ddfd

@Shivaa ewentualnie może Cie wylogowało z tego drugiego konta, i to okienko które zamknęłaś to było okienko logowania?

Zaloguj się aby komentować

Znalazłam dwa małe problemy utrudniające korzystanie z nowej apki:

1. Po zapiorunowaniu komentarza zmienia się kolejność odpowiedzi do niego

2. Piorun na dole wpisu po lewej ma na tyle mały obszar klikalny że zwykle zamiast dać pioruna, wchodzę do wpisu

@hejto

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

95 263 + 38 = 95 301

Dziś z problemami 😐 po kilku kilometrach padła mi przerzutka. Trzeba było wrócić na chatę i przełożyć gumy z jednego roweru do drugiego.

Finalnie zrobiłam założoną trasę z dwugodzinnym opóźnieniem.

Na szczęście wieczorny grill wynagrodził trudy dnia 😉

#rowerowyrownik #rower

@Shivaa co to znaczy że padła przerzutka? Zerwała się linka, rozregulowała się czy może w ogóle przestała działać? A jeśli ostatnie to jaka konkretnie?

@wonsz spadł łańcuch, przy próbie założenia go ponownie wisiał jakby był za długi, nie jestem w stanie powiedzieć co tam się zadziało ale wygląda że jej ustawienie jest niewłaściwe, nie naciąga łańcucha, teraz fotki nie wyślę bo rower już w szopie

@VonTrupka ta awaria mnie wytrąciła z równowagi i wyjątkowo nie robiłam fotek 🙄

Ale mam jedną z gościem na grillu, specjalnie dla ciebie 😁

Może powiesz jak nazywa się ten kolega bo się na robalach nie znam 😉

cdb69fbd-4943-41d6-a75c-c7eee8e133e1

Zaloguj się aby komentować