15 535,93 + 10,6 + 10,6 + 11,2 = 15 568,33
To nie jest pogoda na bieganie
#sztafeta #bieganie

Lubię chodzić po górach i oglądać filmy.
15 535,93 + 10,6 + 10,6 + 11,2 = 15 568,33
To nie jest pogoda na bieganie
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
Tag do blokowania/obserwowania: #piechurslucha
Nareszcie jakaś fajna polecajka od Spotify
#muzyka #soul #folk #myzykaakustyczna
@Piechur i moja ulubiona:
https://www.youtube.com/watch?v=FngDSOuCNAA&ab_channel=MichaelKiwanukaVEVO
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Ostatnie podsumowanie #piechurwedruje
---------
115. Wpis: Schronisko PTTK na Kudłaczach
Wnioski:
116. Wpis: Lubomir
Wnioski:
117. Wpis: Babica Zachodnia, Krowia Góra
Wnioski:
ZAWSZE SPRAWDZAĆ... No, taki jest już urok Beskidu Makowskiego.
Bywa, że na szczytach leżących niedaleko szlaku znajduje się coś ciekawego (tu np. Krowia Góra z fajnie zagospodarowanym miejscem na ognisko, altaną itd.).
118. Wpis: Kamionna
Wnioski:
119. Wpis: Stare Wierchy, Maciejowa
Wnioski:
Warto popróbować chodzenie nieoznakowanymi drogami (jeśli ma się mapy, GPS itd.), zwłaszcza zimą - taka trasa może się okazać ciekawsza niż ta prowadząca szlakiem.
Dobry warun trzeba wykorzystać - wolne na żądanie i jazda w góry.
120. Wpis: Bukowiec/Lisia Góra
Wnioski:
-------
#gory #wycieczka #wedrujzhejto #pasja

Zaloguj się aby komentować
398 + 1 = 399
Dziś w #piechuroglada
----------
Tytuł: How to Train Your Dragon
Rok produkcji: 2010
Reżyseria: Dean DeBlois, Chris Sanders
Kategoria: #animowane #bajka
Czas trwania: 98 min
Moja ocena: 7/10
Mieszkańcy małej wyspy Berk od pokoleń zmagają się z atakami smoków. Pośród dzielnych wojowników, którzy od małego uczą się walki z bestiami, próbuje odnaleźć swoje miejsce młody syn wodza, Czkawka.
Sympatyczna bajka, fajny pomysł, przyjemna ścieżka dźwiękowa. Ludzie odpowiedzialni za zaprojektowanie Nocnej Furii zdecydowanie wiedzieli co robią - wygląd i zachowanie smoka oraz jego mimika i ruchy są świetne, łącząc trochę z kota, trochę z psa. No nie da się go nie polubić. Gerard Butler, użyczający głosu Stoikowi, jest ekstra, natomiast w oryginalnym dubbingu przeszkadza mi Jay Baruchel, aktor grający Czkawkę - nie jestem w stanie powiedzieć czemu, ale jego sposób mówienia jest dla mnie irytujący i nieprzekonywający. Finał filmu trzyma w napięciu i wizualnie robi wrażenie. Polecam wszystkim, nie tylko dzieciom, na wieczorny niezobowiązujący seans.
#filmy #kino #filmmeter

Zaloguj się aby komentować
14 800,75 + 22,7 + 10,6 + 10,6 = 14 844,65
Na początku tygodnia wleciało pierwsze 20+, dzisiaj po trzydniowej przerwie tragedia. Kolano zaczyna trochę rypać, ale po 5 min biegu przechodzi.
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
394 + 1 = 395
Klasyk, klasyczek w #piechuroglada
----------
Tytuł: Indiana Jones and the Last Crusade
Rok produkcji: 1989
Reżyseria: Steven Spielberg
Kategoria: #akcja #przygodowy
Czas trwania: 127 min
Moja ocena: 7/10
Znany archeolog Indiana Jones zostaje wplątany w poszukiwania świętego Graala po tym, jak zaginął jego ojciec.
Ciężko mi uczciwie ocenić ten obraz i odrzucić zupełnie okulary nostalgii. Z jednej strony pełen jest idiotycznych zwrotów akcji oraz braku konsekwencji i logiki w działaniu. Głównymi przeciwnikami znowu są naziści, czyli powrót do sprawdzonego formatu po słabszej części drugiej (Świątynia Zagłady), także trochę mało oryginalnie. Można doczepić się tu do wielu rzeczy. Jednak ten vibe... To jest po prostu kino przygodowe w najczystszej formie. Jest przygoda, jest tajemnica, są zagadki, jest akcja, tajemniczy artefakt o magicznej mocy, historia i obrazy pobudzające wyobraźnię. Spielberg i Lucas znowu dowożą. Pierwsze skrzypce gra oczywiście tytułowy Indiana Jones, zmagający się z przeciwnościami losu siłą mięśni i ducha, a także wiedzą i sprytem. Ktoś, kto wpadł na pomysł, aby w roli jego ojca obsadzić Seana Connery'ego, był geniuszem - ten duet jest genialny, łączy ich niesamowita chemia, uzupełniają się na zasadzie przeciwieństw i poza elementami humorystycznymi dodają całej historii serca i ciepła, bo to ich relacja jest największym skarbem. Motyw muzyczny oczywiście znany każdemu dziecku lat 90. Za te różne głupotki i trochę trącący myszką sposób prowadzenia akcji muszę jednak odjąć kilka punktów, ale dalej uważam, że jest to film godny uwagi. Polecam wszystkim fanom filmów przygodowych.
#filmy #kino #filmmeter

Zaloguj się aby komentować
Ech, i koniec wakacji. 4 dni z młodą w szpitalu w Rabce-Zdrój minęły jak z bicza strzelił. Badania porobione, leki odstawione, plan działania nakreślony. Co sobie pospałem i poczytałem to moje, dawno nie byłem taki wypoczęty
#gownowpis #dzieci #rodzicielstwo

Zaloguj się aby komentować
807 + 1 = 808
Prywatny licznik: 6/12
Tytuł: Makbet
Autor: William Shakespeare
Kategoria: tragedia
Wydawnictwo: GREG
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-7327-022-0
Liczba stron: 136
Ocena: 7/10
Makbet, tragedia w V aktach, która wcale tragiczna nie jest, a powiedziałbym wręcz, że jest odwrotnie. Czyta się bardzo szybko i sprawnie, nie dłuży się, czym prawdę mówiąc byłem dość zaskoczony, bo moje wyobrażenie o tej lekturze było takie, że pewnie podziała jak środek nasenny. Długość (czy może krótkość) utworu zdecydowanie na plus.
Ciekawie oglądało się upadek głównego bohatera, jego przemianę ze szlachetnego męża w pozbawionego skrupułów i znienawidzonego tyrana. Od początku wiadomo było, czym skończy się ta historia, jednak i tak ciekawość wzbudzało to, jak do tego dojdzie. Główni bohaterowie są wyraźni, historia jest raczej prosta, co jest dobre w przypadku utworu tworzonego z myślą o teatrze. Nie brak w nim jednak intrygujących rozwiązań i smaczków, których wyłapanie wymaga jednak jakiejś uwagi. Podobały mi się zwłaszcza echa pewnych słów, które rozbrzmiewały ironią w późniejszych aktach.
To, co najbardziej przypadło mi do gustu, to uwzględnienie elementów paranormalnych. Czarownice, mimo, że ich obecność na kartach jest raczej krótka, naznaczają nią całą opowieść, będąc katalizatorem tragicznych wydarzeń. Motyw obłędu, zarówno Makbeta jak i jego żony, również był przedstawiony w sposób pobudzający wyobraźnię. Walka, śmierć, władza, krew, okrucieństwo, podstęp, wyrachowanie - wszystkie te elementy plączą się ze sobą, łączą i mieszają wzajemnie. Fajna lektura, jestem zadowolony.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytanie #literaturapiekna #tragedia #dwanascieksiazek #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
386 + 1 = 387
Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: Alita: Battle Angel
Rok produkcji: 2019
Reżyseria: Robert Rodriguez
Kategoria: #sciencefiction #akcja #przygodowy
Czas trwania: 122 min
Moja ocena: 5/10
W dystopijnej przyszłości pewien wybitny konstruktor, zajmujący się na co dzień naprawianiem usterek w mechanicznych protezach swoich pacjentów, odnajduje na wysypisku pozostałości cyborga, które postanawia przywrócić do życia.
Ten film jest dla mnie dowodem, że żadna ilość pieniędzy wydanych na szeroko rozumiane CGI, nawet jeśli samo w sobie się broni, nie uratuje filmu, który jest zwyczajnie kiepsko prowadzony. W Alicie wszystko jest postawione właśnie na efekty komputerowe, ale cała historia poprowadzona jest zbyt szybko, próbowano upchnąć zbyt wiele w zbyt krótkim czasie, przez co skaczemy od sceny do sceny nie przywiązując się za bardzo do tego, co się dzieje. Jest kilka wątków, z których żaden specjalnie mnie nie zainteresował. Zastanawiałem się czemu i ostatecznie muszę to zrzucić na karb niesamowicie wręcz drętwej interakcji pomiędzy bohaterami. W tym filmie nie ma życia, duszy, nie ma emocji, jest sztuczny do granic możliwości. Waltz jest okropnie drewniany, jego asystentka równie dobrze mogłaby być lampą, Connelly coś chyba próbuje, ale widać, że nie czuje scenariusza. Aktor grający Hugo budził we mnie jakiś dziwny instynkt mordu, jak dla mnie idealny przykład "punchable face", no ale to już subiektywne odczucie. Efekty były w porządku, to trzeba przyznać, jednak w mojej ocenie nie ratują tego obrazu. Nie pomaga też otwarta końcówka zapowiadająca co najmniej sequel, który jak dla mnie mógłby nigdy nie nastąpić. Polecam w sumie nie wiem komu, może fanom anime?
#filmy #kino #filmmeter

Zaloguj się aby komentować
Tag do blokowania/obserwowania: #piechurslucha
Jak to wchodzi, uuuch
#muzyka #muzykaelektroniczna #electrohouse #discohouse
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Szybki wypad z młodą i tatą na jeden z pobliskich pagórków. Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Szczyt: Bukowiec/Lisia Góra (Pogórze Wielickie)
Data: 8 marca 2025 (sobota)
Staty: 8.5km, 2h35, 240m przewyższeń
Spokojna i krótka trasa, na którą zabrałem Robalka celem przygotowania do sezonu nosidełkowego.
Informacje praktyczne:
Co było fajne:
Co było mniej fajne:
Błoto w dużych ilościach na początku i na końcu trasy. Poza tym było po prostu trochę byle jak.
Na Lisiej Górze nie było ani jednego lisa.
Trasa raczej bez szału, może teraz, gdy zrobiło się zielono, jest tam fajniej. W każdym razie do celu, do którego jej potrzebowałem, nadała się w sam raz.
#gory #wycieczka #wedrujzhejto #pogorzewielickie




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
13 767,52 + 15,4 = 13 782,92
Otwarcie maja kolejnym trail runem, do poniedziałku przerwa na regenerację.
#sztafeta #bieganie


Zaloguj się aby komentować
@Piechur
Zastanawiałem sie nad Instinct 3 ale prócz mini zmiany wyglądu i większej efektywności panelu nie warto dopłacać. Wersja Amoled znowu nie ma solara wiec nie dla mnie....
Mi bateria trzyma minimum miesiąc a w ciepłych miesiącach nawet 45+ dni więc upgrade niezbyt potrzebny.
Będąc w Hiszpanii na urlopie na dzień mialem jakies +1% baterii więc teoretycznie ladowanie było by zbędne.
@kejdzu U Ciebie tyle trzyma bez nagrywania czy z? Ja co kilka dni nagrywam trasy, więc leci. 20 kwietnia naładowałem na full, pokazywał 40 dni, od tego czasu nagrywałem 16h30 (głównie biegi, więc GPS + kilka siłowych), sporadycznie LED i timer. Dzisiaj, czyli po 12 dniach, pokazuje mi jeszcze 12 dni.
@Piechur
Z rejestrowaniem (rzadziej rower z GPS + częściej orbitrek lub spacer bez GPS ) , sporadycznie LED , ekstremalnie rzadko jakaś płatność. Ostatnie 7 dni to jakieś 3-3,5h zapisu w tym jakieś 45min z GPS .
Aktualnie przy 79% pokazuje mi 34dni. Non stop połączony z telefonem przez BT.
Używam tylko ciemnych "skórek"

Zaloguj się aby komentować
13 424,59 + 10,5 + 15,7 = 13 450,79
Do statystyk na kwiecień. Z rańca pyknąłem pierwszy trail run - było lepiej niż się spodziewałem. Część ostrzejszych podejść wchodziłem, ale reszta trasy lekkim biegiem, także pełen luz i relaks
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
Hello
Zaloguj się aby komentować
754 + 1 = 755
Prywatny licznik: 5/12
Tytuł: Cierpienia młodego Wertera
Autor: Johann Wolfgang Goethe
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: GREG
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-7327-161-6
Liczba stron: 108
Ocena: 6/10
Historia nieszczęśliwej miłości Wertera do zaręczonej kobiety opowiedziana za pomocą listów, które bohater pisze do swojego przyjaciela Wolfganga (pierwsze dwie części), oraz noty "Wydawca do czytelnika", która zawiera w sobie informacje na temat ostatnich dni zakochanego przekazanych za pomocą narracji trzecioosobowej, a także urywków listów i notatek.
Staram się obecnie nadrobić zaległości z czasów szkolnych, gdy większą część obowiązkowych lektur omijałem szerokim łukiem. Nie mogę powiedzieć, że żałuję, iż nie przeczytałem Cierpień... wcześniej. Nie uważam się za człowieka pozbawionego romantyzmu i jakiejś wrażliwości na piękno, ale z Werterem trudno było mi się utożsamić, a ze względu na formę powieści trochę ciężko mi się ją przyswajało.
Werter jest bohaterem wrażliwym, porywczym, uczuciowym, spędzającym większą część czasu w swojej głowie, skupiając się głównie na uczuciach i odczuciach. Jest przy tym niezwykle naiwny, romantyzując na temat pracy chłopskiej, samemu będąc dość uprzywilejowanym i posiadającym aż nadmiar wolnego czasu. Jest raczej dobry, a przynajmniej lubi tak o sobie myśleć, jednak bez opamiętania wpycha się pomiędzy narzeczeństwo - Lotę i Alberta - stając się jednym z wierzchołków miłosnego trójkąta, choć dobrze zdaje sobie sprawę, że nie powinien tego robić. Możemy go sobie określić jako bohatera tragicznego, współczuć mu i żałować, co zresztą narracja z jego perspektywy ma chyba ułatwić, jednak czuję, że gdyby ktoś podobny pojawił się w moim otoczeniu, to zamiast na litość mógłby raczej liczyć na niezbyt przyjemne traktowanie (Albert był bardzo cierpliwy i wyrozumiały).
Co do samej formy, to uważam ją za interesującą - zarówno listy jak i powieść szkatułkową zamykającą dzieło. Wszystko zmienia się w miarę rozwoju uczuć bohatera, pojawiają się motywy cierpienia, beznadziei, obłąkania. Same listy czytało się raz lepiej, raz gorzej. Najcięższy fragment (na szczęście krótki) pojawia się pod koniec w formie pieśni Osjana, które są opowieścią w opowieści - nie mogłem się zorientować, co się właściwie dzieje i kto jest kim.
Ogólnie uważam, że Cierpienia młodego Wertera spokojnie można sobie odpuścić. Na ich korzyść działa mała ilość stron - nie wyobrażam sobie czytania tego dzieła, gdyby było choć dwukrotnie dłuższe. Nie mogę też powiedzieć, że czytało się to dzieło źle - niekiedy trochę mnie nudziło, ale w miarę zbliżania się do punktów kulminacyjnych nabierało tempa i mocy. Ale jako lektura obowiązkowa? Hmm...
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytanie #literaturapiekna #dwanascieksiazek #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
359 + 1 = 360
W #piechuroglada
----------
Tytuł: Short Term 12
Rok produkcji: 2013
Reżyseria: Destin Daniel Cretton
Kategoria: #dramat
Czas trwania: 96 min
Moja ocena: 6/10
Demony przeszłości zaczynają krążyć nad kobietą pracującą w ośrodku wychowawczym dla trudnej młodzieży, gdy dowiaduje się, że jest w ciąży.
Film ogląda się w porządku. Na jego plus działa to, że nie jest długi, a kilka wątków dość zgrabnie wypełnia półtorej godziny seansu tak, że się nie dłuży. Historia jest jednak do bólu przewidywalna i oklepana, mam wrażenie, że upchnięto do niej wszystkie banały, jakie się dało. Poza tym końcówka jest dość naiwna, co nie do końca mi się podobało, ale powinno pasować komuś, kto potrzebuje takiego upbeat story, nawet jeśli nie do końca ma sens. Spreparowane sceny mające wzruszyć czy wstrząsnąć nie zadziałały na mnie (może poza jedną) właśnie przez to, że zwyczajnie się ich spodziewałem. Aktorsko poprawnie, ale bez jakichś specjalnych fajerwerków: Brie Larson dość nudna i bez wyrazu (w Room była świetna), John Gallagher Jr. chyba najlepszy, Rami Malek - po co on tam w ogóle był? Podsumowując: meh. Polecam osobom lubiącym się wzruszyć, które jednocześnie łatwo się wzruszają, i nie boją się mimo wszystko niełatwej tematyki.
#filmy #kino #filmmeter

Zaloguj się aby komentować
Siema,
Pomysł na przyjemny wypad w Gorce. Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Szczyt: Stare Wierchy, Maciejowa (Gorce)
Data: 18 marca 2025 (wtorek)
Staty: 15km, 5h, 530m przewyższeń
Zaległy urodzinowy wypad w góry z żoną. Tempo bardzo niespieszne z długimi przerwami w schroniskach - ale po co się spieszyć, jak warunki takie piękne?
Informacje praktyczne:
Samochód można zostawić w Ponicach na parkingu za remizą strażacką (zachęcał do tego jeden ze strażaków).
Po drodze schronisko PTTK na Starych Wierchach oraz bacówka na Maciejowej (moja ulubiona).
Część trasy prowadzi nieoznakowaną drogą.
Co było fajne:
Pogoda dopisała: rano mroźno, prawie bezchmurnie, świetna przejrzystość, a w poprzednich dniach poprószyło śniegiem, który drobnymi iskierkami opadał z gałęzi drzew. Klimat był magiczny, w komentarzu dodaję film pokazujący namiastkę tego, jak to wyglądało.
Najfajniejszym odcinkiem trasy (przynajmniej w tych warunkach) była właśnie nieoznakowana droga łącząca szlak zielony z niebieskim, na końcu której czekał piękny widok na Tatry.
Nareszcie spędziliśmy z żoną wspólnie trochę czasu nie związanego z obowiązkami domowymi...
Co było mniej fajne:
Polecam tę trasę: była bardzo sympatyczna, niespecjalnie wymagająca, oferująca ładne widoki i przytulną leśną atmosferę. Żona, która często w górach nie bywa, twierdziła, że długość i ilość przewyższeń były w sam raz. Dodatkowo, jeśli ktoś jedzie w stronę Krakowa, można zahaczyć o zajazd Wilczy Głód - pyszny kotlet i golonko, a sezonowo genialne zsiadłe mleko.
#gory #wycieczka #wedrujzhejto #fotografia #gorce





Zaloguj się aby komentować