Praca zbiorowa użytkowników astrobin: Tim Schaeffer, Antoine Grelin, Palmito, James, Steeve Body,Florent Herrbach, Bray Falls, Lumotori, Kevin Trillsam, lokisastro, Jens Unger (linki do profili na stronie zdjęcia)
Kompozycja przedstawia pozostałość po supernowej S(uper)N(ova)R(emnant) G156.2+5.7, w skrócie SNR156. Jest to obiekt w gwiazdozbiorze Woźnicy, leży ok. 5500 lat świetlnych od nas, rozciąga się na jakieś 200, wybuch nastąpił ok 10000 lat temu.
Rzadko fotografowany ze względu na bardzo słabą widoczność w paśmie widzialnym. Z tego też powodu autorzy, by uchwycić to co widać poniżej, musieli podjąć się karkołomnego zadania zebrania naprawdę pokaźnej ilości materiału, zarówno w kolorach (monochromatyczna kamerka z filtrami LRGB) + wąskopasmowo dla wodoru i tlenu.
Na obrazku nr 2 możemy zobaczyć jak wygląda ten region nieba w paśmie widzialnym - sam materiał LRGB. Biorąc pod uwagę dużą czułość użytych w projekcie kamer i ogólnie dobry sprzęt, materiału nie jest mało - niemalże 16.5 godziny (6h5m na kolor niebieski, 4h45m na zielony, 5h30m na czerwony). I jak widać, mgławicy tam za bardzo nie widać Mamy za to pięknie ukazane obłoki chłodnego pyłu i ciemne mgławice dryfujące w przestrzeni międzygwiezdnej.
Dopiero zebranie materiału wąskopasmowego (163h wodoru i 205h tlenu!) pozwoliło wychwycić strukturę tej rozszerzającej się bańki - uważam że to naprawdę niesamowity wyczyn i prawdopodobnie najbardziej szczegółowe zdjęcie tego obiektu, jakie kiedykolwiek zostało wykonane
Za opis zdjęcia niech posłuży szczegółowy tekst napisany przez autora. Oryginał w języku angielskim dostępny pod linkiem wyżej, tu wklejam tłumaczenie:
3. czerwca miałem kolejną okazję, aby sfotografować tę piękną kometę. Mam około 30-50 minut od momentu, gdy zrobi się wystarczająco ciemno, do momentu, kiedy kometa zniknie za drzewami. Tym razem zdecydowałem się uchwycić więcej Luminacji dla struktury i sygnału, a mniej RGB. Dało to mniej zaszumiony obraz niż ten z 29 maja. Uważam również, że lepiej jest rotować filtry w trakcie, więc oto sekwencja:
GodzinaFiltrCzas
18:04 L 10 x 30 sec
18:12 R 5 x 30 sec
18:17 G 5 x 30 sec
18:21 B 5 x 30 sec
Autofocus na L
18:28 L 10 x 30 sec
18:36 R 5 x 30 secs
18:40 G 5 x 30 secs
18:45 B 5 x 30 secs
Autofocus na Lum
18:51 L 4 x 30 sec
18:53.......drzewa
Antyogon jest nadal bardzo widoczny i wykracza poza pole widzenia. Założyłem zbyt dużą długość ogona jonowego, chociaż rozciąga się on w kierunku krawędzi pola widzenia po drugiej stronie. Warkocz jonowy zanika w miarę oddalania się komety od Słońca. Trajektorie Ziemi i komety powodują, że nasza perspektywa stopniowo przesuwa się bardziej za pyłowy warkocz komety.
Moje zdjęcie z 29 maja pokazało większość pyłowego warkocza rozchodzącego się wachlarzowato poniżej komety na zdjęciu, jednak niewielką część warkocza można było zobaczyć nad kometą. Tutaj, jak widać na zdjęciu, może jedna czwarta jest powyżej i trzy czwarte poniżej. Teraz wyobrażam sobie, że będziemy dość dobrze ustawieni bezpośrednio za kometą, chociaż chmury uniemożliwiają mi sprawdzenie tego.
Przypuszczam, że antywarkocz jest najjaśniejszy, gdy jesteśmy bezpośrednio w linii i przecinamy płaszczyznę orbity komety.
Kometa wyraźnie zrzuca cząsteczki o szerokim zakresie rozmiarów. Naprawdę drobny materiał jest rozdmuchiwany przez wiatr słoneczny, ale cięższy materiał jest w dużej mierze nienaruszony i pozostaje blisko miejsca, w którym został wyrzucony przez kometę. Myślę, że utrzymuje prędkość tego wyrzutu, dlatego nie podąża za kometą, zwłaszcza że ta, będąc silnie przyciągana przez grawitację Słońca, utrzymuje zakrzywioną (eliptyczną) trajektorię. I tak, za miejscem, w którym była kometa, znajduje się zakrzywiona linia grubych cząstek, utrzymująca poprzednią pozycję komety lub być może dryfująca na stosunkowo niewielką odległość.
Gdy Ziemia przechodzi przez płaszczyznę ścieżki komety, ten grubszy pas cząstek zmienia się z rozproszonej krzywej, nie tak łatwo widocznej, w grubą linię, gdzie obszary o większej gęstości są wyrównane ze sobą. W ten sposób widzimy jasną, grubszą linię, otoczoną znacznie bardziej rozproszonymi mniejszymi cząsteczkami. Dlatego anty-ogon jest złudzeniem optycznym. Najpewniej skierowany w stronę Słońca, ponieważ widzimy, gdzie kometa wcześniej podążała, a linia ta znajduje się między obecną pozycją jądra a kierunkiem Słońca.
Piękna galaktyka widoczna poniżej komety to NGC 2124. Nie mogłem znaleźć zbyt wielu informacji na jej temat, ale na podstawie jej przesunięcia ku czerwieni szacuję, że jest oddalona o ~140 Mly i ma średnicę 120 000 ly. Uzyskanie małych galaktyk w tle jest trudne, ponieważ mają one tendencję do znikania wraz z rozmazanym obrazem bezgwiazdowej komety po użyciu StarXTerminator. Zachowałem ten obraz, aby po przetworzeniu komety i dodaniu gwiazd RGB móc przywrócić te małe galaktyki za pomocą maski w Photoshopie.
Duża i bardzo kolorowa chmura, mekka polskiej astrofotografii. Mamy tutaj chłodny żółty pył kosmiczny, rozgrzany do czerwoności wodór, wystudzoną ciemną mgławicę no i niebieskie refleksy od jasnych gwiazd. Obiekt kompletny.
Położony w gwiazdozbiorze Wężownika, więc widoczny tylko w okolicy przesilenia letniego i to nisko nad horyzontem, jest nie lada wzywaniem dla amatorów kosmicznej fotografii. W bieszczady organizowane są całe ekspedycje mające na celu fotografię tej mgławicy.
Rozmiarów kątowych obiektu nie podam, bo ciężko powiedzieć co dokładnie jest uznawane za właściwą "Mgławicę Rho Ophiuchi" a co dodatkiem do niej - przynajmniej na moim poziomie wiedzy. Dodatkowo identyfikację utrudnia mi fakt, że każdy kadr tej mgławicy jest inny, każdy skupia się na innym fragmencie A jest tam w czym wybierać.
@Oczk jest to tylko fragment całego kompleksu, pokazuje faktyczną gwiazdę Rho Ophiuchi z 2 towarzyszami. Żółta poświata w prawym dolnym rogu to łuna wokół Antares. W całym kompleksie znajduje się jeszcze m.in. gromada kulista M4.
Obiekt trudny, bo w RGB i w Polsce nisko nad horyzontem. Najlepiej fotografować w górach. Jedyny kadr, jaki udało mi się ustrzelić z ogródka, oczywiście mono (filtr czerwony).
Patrzcie jakiego kolegę #smiesznypiesek spotkałem po powrocie do domu
Chyba jeszcze młody, całe szczęście nic mu nie było - po konsultacji dowiedzieliśmy się, że najlepiej wsadzić go w karton i poczekać czy nie odleci, jeżeli nie to dzwonić i zawieźć do ośrodka. Ale z kartonu wyskoczył natychmiastowo, kilka razy podleciał na mały dystans, wyrwał głową w trawę, trochę pokrzyczał, po czym ostatecznie wzbił się na drzewo i kontynuował darcie japy
@Oczk To jest dorosły ptak. I teraz tak, dzięcioła brać w ręce przez szmatkę bo Cię podziobie a to boli. Musisz obrócić go na plecy i obeżeć skrzydła, nóżki i czy nie ma śladów krwi. Ten wygląda jak by coś go przetrąciło. Musisz mu dać spokój. Daj mu jakieś robale i wsadź do klatki na dobe lub dwie, z wodą i jedzeniem(np czerwie wędkarskie). Ja bym tak zrobił.
68. element katalogu 100 zwartych grup galaktyk Paula Hicksona, składa się z pięciu obiektów NGC o numerach 5353, 5354, 5350, 5358, 5355. NGC 5350, 5353, 5354 i 5355 zostały odkryte przez Williama Herschela w 1788 roku przy użyciu jego 18,7-calowego teleskopu, podczas gdy NGC 5358 została odkryta przez Stephana w 1880 r. przy użyciu 31-calowego reflektora. Ta ciasna grupa galaktyk jest umiejscowiona w Canes Venatici, a dodatkowo w pobliżu mamy jasną galaktykę NGC 5371.
Grupa znajduje się około 8 stopni na południowy wschód od galaktyki Wir M51. Jako jedna z jaśniejszych grup Hicksona (HCG), większość galaktyk powinna być widoczna w teleskopie o średnicy 22 cm pod ciemnym niebem, jednak prawdopodobnie do dostrzeżenia słabszych będzie potrzebne lustro 30 cm.
Grupa znajduje się w odległości około 100 milionów lat świetlnych. A co ciekawe, NGC 5371 również znajduje się w tej samej odległości i wydaje się być fizycznie powiązana z grupą HCG 68. W takim wypadku HCG 68 może zawierać ponad 20 galaktyk. Całość leży na włóknie galaktyk łączącym gromadę w Warkoczu (AGC 1656) z gromadą w Pannie. Hickson 68 i NGC 5371 tworzą Grupę Big Lick (pochodzenie nazwy nie jest jasne)
Wracamy na nasze lokalne podwórko i dziś przyjrzymy się Aktywnemu Regionowi AR (nie uwierzycie, po angielsku ten sam skrót) 3664 czyli bydlakowi który odpowiadał za zorzowe szaleństwo z ostatnich weekendów.
Tak w skrócie, czym w ogóle są te aktywne regiony? Są to dynamiczne obszary na powierzchni Słońca o silnym polu magnetycznym. Pojawiają się razem z plamami słonecznymi (które notabene wcale nie są ciemne, tylko tak wyglądają w zestawieniu z resztą superjasnej powierzchni gwiazdy). AR odpowiedzialne są za rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy. Kiedy taki wyrzut odpowiednio przyceluje i trafi w Ziemię, mamy zorzę polarną.
I właśnie ten AR ze zdjęcia ejakulował w naszą atmosferę, dając największy w ciągu ostatnich 20 lat spektakl na niebie.
Częstotliwość występowania plam i regionów aktywnych powiązana jest z cyklem słonecznym, który trwa 11 lat, rozpoczyna się w okresie najniższej aktywności Słońca, które po ok. 3-5 latach osiąga maksimum swojej wybuchowości, po czym przez następne lata stopniowo się uspokaja. Obecny, 25. cykl rozpoczął się wg NASA w w grudniu 2019, a więc właśnie jesteśmy w jego punkcie kulminacyjnym. Teraz zapewne czeka nas kilka lat uspokajania się, po czym Słońce znowu zacznie się wściekać niczym bombelek, któremu podaliśmy sztućce w zły sposób (kto ma wiedzieć ten wie)
Na zdjęciu widzimy obiekt opisany w katalogu Sh2 (shapeless) pod numerem 27.
Katalog ten zawiera obszary H II, tj zjonizowanego wodoru i plazmy, tj. mgławice emisyjne, w teorii obiekty bez konkretnego kształtu. Ale jak widać, jakieś tam kształty mają
Katalog jak i sam obiekt nie należą do czołówki celów astrofotografii. Sh2-27 leży w pobliżu gwiazdy Zeta Ophiuchi, w kompleksie Ophiuchi, który zawiera Mekkę polskiej astrofoto, tj mgławicę Rho Ophiuchi. Z powodu takiego sąsiedztwa, ptaszek jest często pomijany zwłaszcza, że świeci słabo i w klasycznych kolorowych obrazach jakie zbiera się do Rho op. po prostu ledwo co go widać.
Autor zdjęcia musiał wykazać się nie lada umiejętnościami w postprocessingu żeby otrzymać co to widzimy poniżej.
Efekt jest imo co najmniej zadowalający
O katalogu Sh1/2 napiszę więcej w miniserii jaką planuję stworzyć o katalogach astronomicznych w ogóle. Póki co trzymajcie ten jeden fragment
#astronomia #astrofotografia
Poprawka dzięki wiedzy i uwadze @m-q : Katalog Sh nazywa się tak naprawdę Sharpless a nie Shapeless i pochodzi od nazwiska założyciela, Stewarta Sharpless - choć nie ukrywam, dalej uważam że nazwa w tym wypadku jest idealnie dwuznaczna
Mając jeszcze w pamięci szał, jaki panował poprzednim weekendem na zorzę, miło zobaczyć że to nasza, polska zorza była najpiękniejsza.
Jednak boli mnie brak poprawnych danych akwizycyjnych. Do excela zostało wpisane raptem "1 klatka 2-sekundowa" co kompletnie nie może być prawdą, patrząc na rozmazane gwiazdy na niebie. I jeszcze bardziej rozmazane są ich odbicia na tafli jeziora...
Ten ślad gwiazd bardziej wskazuje na 2 minuty. Ale to tylko dół fotki. Góra ewidentnie zestackowana z krótszych ekspozycji.
Ciekawe, na ile dynamicznie zmienia się zorza i jak dużo materiału można użyć, żeby pozostały na foto te szczegółowe prążki, a nie tylko kolorowa plama
@Oczk Ok, zobaczyłem w pełnej rozdzielczości i mi to wygląda na kome, a nie poruszenie gwiazd. Gwiazdy w narożnikach są koncentrycznie pociągnięte, a środek nieruszony. Mam podobną sytuację w moim Irixie xD
Tak więc w nocy można było oglądać start radzieckie... znaczy kacapskie.... znaczy rosyjskiego Sojuza
Czy było warto wychodzić o 22 na dwór i wypatrywać chemtrailsów?
Kompletnie nie, start odbył się około 23:20 a rakieta leciała tak bardzo na północy, że nawet w Finlandii była lekko nad horyzontem, czego dowód mamy na zdjęciu poniżej.
Informacje o samym starcie też były ciężko dostępne z racji na blokadę informacyjną kacapstanu i na żadnym zgniłozachodnim portalu nie było oficjalnej transmisji na żywo
Jak ktoś jeszcze nie wie, to mniej więcej za pół godziny, koło 22, na północnym wschodzie mamy szansę zobaczyć startującego Sojuza - i jest jakaś szansa na ciekawe w kształtach chemtrailsy :v :v :v
moderator cieszy się ze zbanowania aktywnego użytkownika, który co by o nim nie mówić wklejał jednak materiały nie bezpośrednio z wykopu, a to rzadkie tutaj.
powód otwierania szampana? inne poglądy polityczne.
Jest to mgławica emisyjna znajdująca się w konstelacji Łabędzia - gwiazdozbioru, który w tym okresie wraz z początkiem nocy zaczyna wschodzić na naszym niebie.
W samym centrum mgławicy możemy zaobserwować (nawet na moim zdjęciu) jasną gwiazdę, opisaną jako WR 136. Jak nazwa wskazuje, jest to gwiazda Wolfa-Rayeta - bez wchodzenia w astrofizyczne szczegóły, jest to gwiazda o bardzo rzadkiej i rozległej powłoce zewnętrznej, która się rozszerza z dużą prędkością. W ciągu 10 tysięcy lat, WR 136 wyrzuca z siebie materię o masie naszego Słońca. No i właśnie ta wyrzucana materia uformowała widoczny tu Rożek.
Nie opiszę tego lepiej niż Wikipedia:
Mgławica zaczęła powstawać około 250 tysięcy lat temu, kiedy masywna gwiazda centralna wyewoluowała z fazy czerwonego karła w gwiazdę Wolfa-Rayeta. Proces ten doprowadził do zrzucania zewnętrznej powłoki przez silny wiatr gwiazdowy w tempie wyrzucania ilości materii równej masie Słońca w ciągu każdych 10 tysięcy lat. W ten sposób wiatr gwiazdowy uderzał w otaczający gaz pozostający po poprzedniej fazie, kompresując go w serie złożonych powłok oraz dodatkowo je jonizując poprzez ultrafioletowy strumień gwiazdy centralnej.
Co do technikaliów samego zdjęcia - prawdopodobnie przesadziłem z agresywną obróbką Starałem się wyostrzyć jak najwięcej detalu z mgławicy i czerwonej chmury Łabędzia (ten obłok rozciąga się przez praktycznie cały gwiazdozbiór), a przy tym mogłem przepalić jaśniejsze obiekty i zbyt uwidocznić szum.
Cóż, w nauce obróbki stosuję taktykę "no step back", następnym razem (albo jak dozbieram więcej materiału) będę delikatniejszy
I dorzucam też wersję z wyciętymi gwiazdami, bo imo dopiero to pozwala dostrzec piękno tych rozległych wodorowych obłoków
Stack na ten moment to 68 klatek po 3 minuty, ponownie bez kalibracyjnych darków. Ale za to z filtrem multinarrowband
@moll @TymczasowyNick66 nazwał to kiedyś mózgiem i w sumie przychylałbym się bardziej do Mózgu. Ale że jestem w tym momencie głodny, to Ziemniaczek też pasuje xD
4700 lat świetlnych - dla nas niewyorbażalna odległość a w skali wszechświata to praktycznie "na wyciągnięcie ręki". Ciężko to ogarnąć naszym małym mózgiem
@konto_na_wykop_pl Jesteśmy przystosowani życiowo do konkretnej skali W drugą, atomową stronę odległości są niewyobrażalnie malutkie i też ciężko ogarnąć wielkość atomu
A porównując te dwie skale ze sobą, to już w ogóle mózg wysiada XD
Jeżeli masz dobrze skorygowane pole, to pokusiłbym się o zrobienie mozaiki, nie pożałujesz. Świetny program do mozaik od MS Image Composite Editor to poskłada. Jak coś poratuję instalką
U somsiada Drzazgę widzisz, u siebie zorzy polarnej nie dostrzegasz
To literalnie ja.
Tym razem nie jest to apod, ale obiekt w który wycelowałem za namową kolegi (jak mnie namówił to jeszcze nie był moderatorem) @spawaczatomowy
Był to mały eksperyment, żeby zobaczyć jak wiele można zobaczyć (:v) w Galaktyce Drzazga, bądź też NGC 5906. Albo NGC 5907. Bo chłop się machnął i dwa razy to samo do excela wpisał
Zdjęcie z kategorii tych, na których mało widać, albo jak wolę to nazwać - widać dużo, ale małych. Czyli ostatnio mój ulubiony typ
Choć wszystkie te obiekty są malutkie kątowo - Drzazga to najmniejsza galaktyka w jaką celowałem jako główny obiekt, to jest ich tu naprawdę mnogo i bardziej niż z dzielenia się takim zdjęciem, cieszę się z przeszukiwania na bardzo dużym przybliżeniu i szukania galaktyk Część oganął mi astrobin - co widać na drugim zdjęciu. Ale nie wszystkie widoczne tu obiekty znajdują się w katalogach NGC czy uzupelniającym go IC - katalogi są dość stare, a sporą część z tych obiektów pozwala zaobserwować dopiero bardzo długi czas naświetlania.
Z dużych, wartych wymienienia obiektów, w prawym dolnym rogu mamy jasną (ale także malutką kątowo) galaktykę soczewkową Wrzeciono, Messier 102
Z technikaliów to powiem od razu, że w ramach eksperymentu postanowiłem tym razem nie robić darków, tj. latek kalibracyjnych z tym samym czasem naświetlania, ale z zasłoniętym obiektywem. W teorii takie klatki mają negować szum na zdjęciu w wyniku zużycia/nagrzewania się matrycy aparatu i generalnie są bardzo pożądane, ale podobną funkcję ma spełniać Dithering, którego od jakiegoś czasu używam, a który w porównaniu do darków nie marnuje mi 1.5h sesji zdjęciowej (darki robi się w tych samych warunkach co normalne zdjęcia, żeby temperatura aparatu była podobna).
No i przyznam, że przynajmniej w tym wypadku, nie żałuję i nie widzę jakiejś gorszej jakości tła w porównaniu do sesji z darkami.
Za jakiś czas (miejmy nadzieję), jak już dozbieram sobie na chłodzoną astrokamerkę, spróbujemy ponownie trafić w ten obiekt i będzie świetne porównanie, jak mniejszy piksel i większa czułość radzą sobie z detalami
zapomniałem skasować to winny wam jestem wyjaśnienie xD
Testowałem co się dzieje po zmianie adresu w suppi na nieistniejący, bo ktoś zauważył błąd paska suppi u jednego z użytkowników, a ja poświęciłem się w imię nauki.
Rozstawiłem sprzęt w tę piękną noc, miała być fotografowana NGC 5906/07 czyli Galaktyka Drzazga i okolica, sprzęt pięknie ogarnięty, wszystko już zaplanowane, Astroberry wie co ma robić, zrobiło się ciemno - zaczynamy focenie a ja do spania bo dziś ciężki dzień - jakoś po 22 jak już spałem, na chwilę zabrakło prądu XD
I tyle z sesji zdjęciowej po 2 miesiącach przerwy XD (chyba dwóch, może trzech?)
Właśnie mam zgryz, jakiego UPS-a kupić, żeby uniknąć tego problemu. Z tego co wiem, te które zapewniają ciągły prąd przy awarii są dość drogie, a przy nawet ułamku sekundy zaniku sprzęt (m.in. mini PC podpięty do zestawu) już się resetuje.