Duża i bardzo kolorowa chmura, mekka polskiej astrofotografii. Mamy tutaj chłodny żółty pył kosmiczny, rozgrzany do czerwoności wodór, wystudzoną ciemną mgławicę no i niebieskie refleksy od jasnych gwiazd. Obiekt kompletny.
Położony w gwiazdozbiorze Wężownika, więc widoczny tylko w okolicy przesilenia letniego i to nisko nad horyzontem, jest nie lada wzywaniem dla amatorów kosmicznej fotografii. W bieszczady organizowane są całe ekspedycje mające na celu fotografię tej mgławicy.
Rozmiarów kątowych obiektu nie podam, bo ciężko powiedzieć co dokładnie jest uznawane za właściwą "Mgławicę Rho Ophiuchi" a co dodatkiem do niej - przynajmniej na moim poziomie wiedzy. Dodatkowo identyfikację utrudnia mi fakt, że każdy kadr tej mgławicy jest inny, każdy skupia się na innym fragmencie A jest tam w czym wybierać.
@Oczk jest to tylko fragment całego kompleksu, pokazuje faktyczną gwiazdę Rho Ophiuchi z 2 towarzyszami. Żółta poświata w prawym dolnym rogu to łuna wokół Antares. W całym kompleksie znajduje się jeszcze m.in. gromada kulista M4.
Obiekt trudny, bo w RGB i w Polsce nisko nad horyzontem. Najlepiej fotografować w górach. Jedyny kadr, jaki udało mi się ustrzelić z ogródka, oczywiście mono (filtr czerwony).
Patrzcie jakiego kolegę #smiesznypiesek spotkałem po powrocie do domu
Chyba jeszcze młody, całe szczęście nic mu nie było - po konsultacji dowiedzieliśmy się, że najlepiej wsadzić go w karton i poczekać czy nie odleci, jeżeli nie to dzwonić i zawieźć do ośrodka. Ale z kartonu wyskoczył natychmiastowo, kilka razy podleciał na mały dystans, wyrwał głową w trawę, trochę pokrzyczał, po czym ostatecznie wzbił się na drzewo i kontynuował darcie japy
@Oczk To jest dorosły ptak. I teraz tak, dzięcioła brać w ręce przez szmatkę bo Cię podziobie a to boli. Musisz obrócić go na plecy i obeżeć skrzydła, nóżki i czy nie ma śladów krwi. Ten wygląda jak by coś go przetrąciło. Musisz mu dać spokój. Daj mu jakieś robale i wsadź do klatki na dobe lub dwie, z wodą i jedzeniem(np czerwie wędkarskie). Ja bym tak zrobił.
68. element katalogu 100 zwartych grup galaktyk Paula Hicksona, składa się z pięciu obiektów NGC o numerach 5353, 5354, 5350, 5358, 5355. NGC 5350, 5353, 5354 i 5355 zostały odkryte przez Williama Herschela w 1788 roku przy użyciu jego 18,7-calowego teleskopu, podczas gdy NGC 5358 została odkryta przez Stephana w 1880 r. przy użyciu 31-calowego reflektora. Ta ciasna grupa galaktyk jest umiejscowiona w Canes Venatici, a dodatkowo w pobliżu mamy jasną galaktykę NGC 5371.
Grupa znajduje się około 8 stopni na południowy wschód od galaktyki Wir M51. Jako jedna z jaśniejszych grup Hicksona (HCG), większość galaktyk powinna być widoczna w teleskopie o średnicy 22 cm pod ciemnym niebem, jednak prawdopodobnie do dostrzeżenia słabszych będzie potrzebne lustro 30 cm.
Grupa znajduje się w odległości około 100 milionów lat świetlnych. A co ciekawe, NGC 5371 również znajduje się w tej samej odległości i wydaje się być fizycznie powiązana z grupą HCG 68. W takim wypadku HCG 68 może zawierać ponad 20 galaktyk. Całość leży na włóknie galaktyk łączącym gromadę w Warkoczu (AGC 1656) z gromadą w Pannie. Hickson 68 i NGC 5371 tworzą Grupę Big Lick (pochodzenie nazwy nie jest jasne)
Wracamy na nasze lokalne podwórko i dziś przyjrzymy się Aktywnemu Regionowi AR (nie uwierzycie, po angielsku ten sam skrót) 3664 czyli bydlakowi który odpowiadał za zorzowe szaleństwo z ostatnich weekendów.
Tak w skrócie, czym w ogóle są te aktywne regiony? Są to dynamiczne obszary na powierzchni Słońca o silnym polu magnetycznym. Pojawiają się razem z plamami słonecznymi (które notabene wcale nie są ciemne, tylko tak wyglądają w zestawieniu z resztą superjasnej powierzchni gwiazdy). AR odpowiedzialne są za rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy. Kiedy taki wyrzut odpowiednio przyceluje i trafi w Ziemię, mamy zorzę polarną.
I właśnie ten AR ze zdjęcia ejakulował w naszą atmosferę, dając największy w ciągu ostatnich 20 lat spektakl na niebie.
Częstotliwość występowania plam i regionów aktywnych powiązana jest z cyklem słonecznym, który trwa 11 lat, rozpoczyna się w okresie najniższej aktywności Słońca, które po ok. 3-5 latach osiąga maksimum swojej wybuchowości, po czym przez następne lata stopniowo się uspokaja. Obecny, 25. cykl rozpoczął się wg NASA w w grudniu 2019, a więc właśnie jesteśmy w jego punkcie kulminacyjnym. Teraz zapewne czeka nas kilka lat uspokajania się, po czym Słońce znowu zacznie się wściekać niczym bombelek, któremu podaliśmy sztućce w zły sposób (kto ma wiedzieć ten wie)
Na zdjęciu widzimy obiekt opisany w katalogu Sh2 (shapeless) pod numerem 27.
Katalog ten zawiera obszary H II, tj zjonizowanego wodoru i plazmy, tj. mgławice emisyjne, w teorii obiekty bez konkretnego kształtu. Ale jak widać, jakieś tam kształty mają
Katalog jak i sam obiekt nie należą do czołówki celów astrofotografii. Sh2-27 leży w pobliżu gwiazdy Zeta Ophiuchi, w kompleksie Ophiuchi, który zawiera Mekkę polskiej astrofoto, tj mgławicę Rho Ophiuchi. Z powodu takiego sąsiedztwa, ptaszek jest często pomijany zwłaszcza, że świeci słabo i w klasycznych kolorowych obrazach jakie zbiera się do Rho op. po prostu ledwo co go widać.
Autor zdjęcia musiał wykazać się nie lada umiejętnościami w postprocessingu żeby otrzymać co to widzimy poniżej.
Efekt jest imo co najmniej zadowalający
O katalogu Sh1/2 napiszę więcej w miniserii jaką planuję stworzyć o katalogach astronomicznych w ogóle. Póki co trzymajcie ten jeden fragment
#astronomia #astrofotografia
Poprawka dzięki wiedzy i uwadze @m-q : Katalog Sh nazywa się tak naprawdę Sharpless a nie Shapeless i pochodzi od nazwiska założyciela, Stewarta Sharpless - choć nie ukrywam, dalej uważam że nazwa w tym wypadku jest idealnie dwuznaczna
Mając jeszcze w pamięci szał, jaki panował poprzednim weekendem na zorzę, miło zobaczyć że to nasza, polska zorza była najpiękniejsza.
Jednak boli mnie brak poprawnych danych akwizycyjnych. Do excela zostało wpisane raptem "1 klatka 2-sekundowa" co kompletnie nie może być prawdą, patrząc na rozmazane gwiazdy na niebie. I jeszcze bardziej rozmazane są ich odbicia na tafli jeziora...
Ten ślad gwiazd bardziej wskazuje na 2 minuty. Ale to tylko dół fotki. Góra ewidentnie zestackowana z krótszych ekspozycji.
Ciekawe, na ile dynamicznie zmienia się zorza i jak dużo materiału można użyć, żeby pozostały na foto te szczegółowe prążki, a nie tylko kolorowa plama
@Oczk Ok, zobaczyłem w pełnej rozdzielczości i mi to wygląda na kome, a nie poruszenie gwiazd. Gwiazdy w narożnikach są koncentrycznie pociągnięte, a środek nieruszony. Mam podobną sytuację w moim Irixie xD
Tak więc w nocy można było oglądać start radzieckie... znaczy kacapskie.... znaczy rosyjskiego Sojuza
Czy było warto wychodzić o 22 na dwór i wypatrywać chemtrailsów?
Kompletnie nie, start odbył się około 23:20 a rakieta leciała tak bardzo na północy, że nawet w Finlandii była lekko nad horyzontem, czego dowód mamy na zdjęciu poniżej.
Informacje o samym starcie też były ciężko dostępne z racji na blokadę informacyjną kacapstanu i na żadnym zgniłozachodnim portalu nie było oficjalnej transmisji na żywo
Jak ktoś jeszcze nie wie, to mniej więcej za pół godziny, koło 22, na północnym wschodzie mamy szansę zobaczyć startującego Sojuza - i jest jakaś szansa na ciekawe w kształtach chemtrailsy :v :v :v
moderator cieszy się ze zbanowania aktywnego użytkownika, który co by o nim nie mówić wklejał jednak materiały nie bezpośrednio z wykopu, a to rzadkie tutaj.
powód otwierania szampana? inne poglądy polityczne.
Jest to mgławica emisyjna znajdująca się w konstelacji Łabędzia - gwiazdozbioru, który w tym okresie wraz z początkiem nocy zaczyna wschodzić na naszym niebie.
W samym centrum mgławicy możemy zaobserwować (nawet na moim zdjęciu) jasną gwiazdę, opisaną jako WR 136. Jak nazwa wskazuje, jest to gwiazda Wolfa-Rayeta - bez wchodzenia w astrofizyczne szczegóły, jest to gwiazda o bardzo rzadkiej i rozległej powłoce zewnętrznej, która się rozszerza z dużą prędkością. W ciągu 10 tysięcy lat, WR 136 wyrzuca z siebie materię o masie naszego Słońca. No i właśnie ta wyrzucana materia uformowała widoczny tu Rożek.
Nie opiszę tego lepiej niż Wikipedia:
Mgławica zaczęła powstawać około 250 tysięcy lat temu, kiedy masywna gwiazda centralna wyewoluowała z fazy czerwonego karła w gwiazdę Wolfa-Rayeta. Proces ten doprowadził do zrzucania zewnętrznej powłoki przez silny wiatr gwiazdowy w tempie wyrzucania ilości materii równej masie Słońca w ciągu każdych 10 tysięcy lat. W ten sposób wiatr gwiazdowy uderzał w otaczający gaz pozostający po poprzedniej fazie, kompresując go w serie złożonych powłok oraz dodatkowo je jonizując poprzez ultrafioletowy strumień gwiazdy centralnej.
Co do technikaliów samego zdjęcia - prawdopodobnie przesadziłem z agresywną obróbką Starałem się wyostrzyć jak najwięcej detalu z mgławicy i czerwonej chmury Łabędzia (ten obłok rozciąga się przez praktycznie cały gwiazdozbiór), a przy tym mogłem przepalić jaśniejsze obiekty i zbyt uwidocznić szum.
Cóż, w nauce obróbki stosuję taktykę "no step back", następnym razem (albo jak dozbieram więcej materiału) będę delikatniejszy
I dorzucam też wersję z wyciętymi gwiazdami, bo imo dopiero to pozwala dostrzec piękno tych rozległych wodorowych obłoków
Stack na ten moment to 68 klatek po 3 minuty, ponownie bez kalibracyjnych darków. Ale za to z filtrem multinarrowband
@moll @TymczasowyNick66 nazwał to kiedyś mózgiem i w sumie przychylałbym się bardziej do Mózgu. Ale że jestem w tym momencie głodny, to Ziemniaczek też pasuje xD
4700 lat świetlnych - dla nas niewyorbażalna odległość a w skali wszechświata to praktycznie "na wyciągnięcie ręki". Ciężko to ogarnąć naszym małym mózgiem
Jeżeli masz dobrze skorygowane pole, to pokusiłbym się o zrobienie mozaiki, nie pożałujesz. Świetny program do mozaik od MS Image Composite Editor to poskłada. Jak coś poratuję instalką
U somsiada Drzazgę widzisz, u siebie zorzy polarnej nie dostrzegasz
To literalnie ja.
Tym razem nie jest to apod, ale obiekt w który wycelowałem za namową kolegi (jak mnie namówił to jeszcze nie był moderatorem) @spawaczatomowy
Był to mały eksperyment, żeby zobaczyć jak wiele można zobaczyć (:v) w Galaktyce Drzazga, bądź też NGC 5906. Albo NGC 5907. Bo chłop się machnął i dwa razy to samo do excela wpisał
Zdjęcie z kategorii tych, na których mało widać, albo jak wolę to nazwać - widać dużo, ale małych. Czyli ostatnio mój ulubiony typ
Choć wszystkie te obiekty są malutkie kątowo - Drzazga to najmniejsza galaktyka w jaką celowałem jako główny obiekt, to jest ich tu naprawdę mnogo i bardziej niż z dzielenia się takim zdjęciem, cieszę się z przeszukiwania na bardzo dużym przybliżeniu i szukania galaktyk Część oganął mi astrobin - co widać na drugim zdjęciu. Ale nie wszystkie widoczne tu obiekty znajdują się w katalogach NGC czy uzupelniającym go IC - katalogi są dość stare, a sporą część z tych obiektów pozwala zaobserwować dopiero bardzo długi czas naświetlania.
Z dużych, wartych wymienienia obiektów, w prawym dolnym rogu mamy jasną (ale także malutką kątowo) galaktykę soczewkową Wrzeciono, Messier 102
Z technikaliów to powiem od razu, że w ramach eksperymentu postanowiłem tym razem nie robić darków, tj. latek kalibracyjnych z tym samym czasem naświetlania, ale z zasłoniętym obiektywem. W teorii takie klatki mają negować szum na zdjęciu w wyniku zużycia/nagrzewania się matrycy aparatu i generalnie są bardzo pożądane, ale podobną funkcję ma spełniać Dithering, którego od jakiegoś czasu używam, a który w porównaniu do darków nie marnuje mi 1.5h sesji zdjęciowej (darki robi się w tych samych warunkach co normalne zdjęcia, żeby temperatura aparatu była podobna).
No i przyznam, że przynajmniej w tym wypadku, nie żałuję i nie widzę jakiejś gorszej jakości tła w porównaniu do sesji z darkami.
Za jakiś czas (miejmy nadzieję), jak już dozbieram sobie na chłodzoną astrokamerkę, spróbujemy ponownie trafić w ten obiekt i będzie świetne porównanie, jak mniejszy piksel i większa czułość radzą sobie z detalami
zapomniałem skasować to winny wam jestem wyjaśnienie xD
Testowałem co się dzieje po zmianie adresu w suppi na nieistniejący, bo ktoś zauważył błąd paska suppi u jednego z użytkowników, a ja poświęciłem się w imię nauki.
Rozstawiłem sprzęt w tę piękną noc, miała być fotografowana NGC 5906/07 czyli Galaktyka Drzazga i okolica, sprzęt pięknie ogarnięty, wszystko już zaplanowane, Astroberry wie co ma robić, zrobiło się ciemno - zaczynamy focenie a ja do spania bo dziś ciężki dzień - jakoś po 22 jak już spałem, na chwilę zabrakło prądu XD
I tyle z sesji zdjęciowej po 2 miesiącach przerwy XD (chyba dwóch, może trzech?)
Właśnie mam zgryz, jakiego UPS-a kupić, żeby uniknąć tego problemu. Z tego co wiem, te które zapewniają ciągły prąd przy awarii są dość drogie, a przy nawet ułamku sekundy zaniku sprzęt (m.in. mini PC podpięty do zestawu) już się resetuje.
Widziana tu na pierwszym planie galaktyka spirala z poprzeczką, skatalogowana jako NGC 2903, rozmiarami kątowymi i jasnością bardzo przypomina galaktykę Cygaro. Aż dziw, że nie znalazła się w katalogu Messiera.
Położona w gwiazdozbiorze Lwa, członkini supergromady w Pannie, odkryta 16 Listopada 1784 roku przez Williama Herschela. Początkowo określił ją mianem "podwójnej mgławicy", dopóki w XIX wieku William Parson z pomocą swojego słynnego 72-calowego Lewiatana ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Teleskop_Rosse%E2%80%99a ) nie dostrzegł jej spiralnej struktury.
Jednak tym, co mnie osobiście najbardziej urzeka na tym zdjęciu, jest malutka galaktyka karłowata skatalogowana pod nazwą KKH 51, a na kadrze znajduje się na prawo od jądra "głównej galaktyki" (wykadrowałem na drugim zdjęciu). Najpewniej jest to galaktyka satelitarna NGC 2903, a wskazuje na to niemalże ta sama prędkość radialna.
Takie malutkie obiekty lubię najbardziej i dodają imo najwięcej smaczków do zdjęcia
#astronomia #astrofotografia
--
edit: Galaktyka KKH 51 o której piszę, to jednak ta mgiełka na dole kadru. Ta wykadrowana na drugim zdjęciu to jednak jakaś galaktyka "w tle". Dalej uważam że jest śliczna ale nie jest skatalogowana jako KKH 51. Jak inaczej - nie jestem w stanie znaleźć
NGC 2903 wykazuje wyjątkowy duży poziom aktywności formowania nowych gwiazd w pobliżu swego centrum, które jest jasne również w zakresie radiowym, podczerwonym, ultrafioletowym oraz rentgenowskim
@marcin-adamczyk-2 no i generalnie to gwiazdy tworzą się właśnie z "czerwonego", czyli z wodoru, którego skupiska (tworzące właśnie czerwone "plamy") są gwiezdnymi żłobkami
IC 2220, Toby Jug Nebula, czyli upolszczając - Mgławica (Toby) Dzbana, to mgławica refleksyjna w gwiazdozbiorze nieba południowego, Kila. Znajduje się 1200 lat świetlnych od Ziemi. Czasem nazywana także Mgławicą Motyl, ale ta nazwa już jest zwyczajowo przypisana do NGC 6302, więc konkurs na nazwę wygrywa Dzban.
Widzimy tu obłok gazu i pyłu o średnicy około roku świetlnego, wyrzucany z wewnątrz przez gwiazdę HD 65750. Ten Czerwony Olbrzym ma masę ok. 5 razy większą od Słońca i jest kosmicznym bobasem - od jego uformowania się Ziemia wykonała pełny obrót wokół Słońca raptem 50 milionów razy. HD 65750 starzeje się jednak zdecydowanie szybciej niż nasze Sol i jest już w stadium wyrzucania swojej materii w przestrzeń kosmiczną. Ta następnie się schładza i zaczyna świecić światłem odbitym - i voila, mamy mgławicę refleksyjną. Jest to krótki etap życia gwiazdy, przez możemy obserwować niewiele obiektów tego typu benc
Na drugim zdjęciu obiekt od którego IC2220 wzięło swoją nazwę zwyczajową - do dzisiaj nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego XD