Zawsze, ale to zawsze moja aktywność fizyczna w dłuższym terminie kończy się katastrofą XD
Co nie próbuję trochę przymasować - w ciągu pierwszego miesiąca łapie mnie coś na żołądek - wymioty czy biegunka przez kilka dni i zalecenia lekkostrawnej diety na najbliższe tygodnie
Co wkręcam się w dobry cykl treningowy - to jakaś kontuzja
Od przyszłego poniedziałku rozpoczynam wyczekiwany wyjazd w Tatry? Nie ma lepszej pory na skręcenie łokcia XD
W sumie lepiej rękę niż nogę, no i moja łapa wygląda teraz jak wspomagana bionicznie, więc zawsze jakiś plus.
Naprawdę nie wiem o co chodzi, najczęściej są to jakieś randomowe wypadki/wirus przywleczony niewiadomo skąd, ale zawsze coś mi przeszkadza w pracy nad sprawnością
Dziś wrzucam z kronikarskiego obowiązku (bo jak raz nie wrzucę to znowu przestanę na miesiąc).
Nie dlatego, że mi się to zdjęcie podoba - zwłaszcza że mnie piecze strasznie fakt, że zostało zrobione takim samym teleskopem jak mój. Tyle że z filtrem do chromosfery za notabene 8k pln. Po prostu mnie boli (żeby nie powiedzieć że pali :v) fakt że taki potencjał drzemie w tej małej śmiesznej lunetce jaką jest SkyWatcher 72ed.
A na zdjęciu, jeżeli jeszcze ktoś nie wie, to mamy Słońce, największego rzułtego karła naszego Układu Słonecznego (no i znowu Jan Paweł jest drugi)
Dzisiejsze zdjęcie to mozaika Drogi Mlecznej widzianej z północnej półkuli, która powstawała przez wspomniane już 5 lat! Na te lata składa się: 100 kadrów, ponad 1200 godzin, 2 obiektywy (135 i 530mm), dwie kamery, 3 filtry (Ha, OIII, SII)
Efekt oszałamiający.
IMO obraz ma świetną dynamikę - choć poszczególne obiekty obserwowane z reguły w zdecydowanie węższym polu widzenia wyglądają 'statycznie', tak z szerszej perspektywy widzimy, że jednak "cały czas" gdzieś coś tu wybucha i się kotłuje Jak dla mnie z tego zdjęcia bije ogromy chaos, ale w takim pozytywnym sensie.
Dzisiejszy obrazek z dedykacją dla @Dziwen bo mgławica przypomina mi sowę w locie. Może to wina dopiero co przeczytanej historii z Sowiego Uniwersum, ale jestem przekonany że mieści się ono właśnie w środku tego oto kosmicznego ptaka.
A z naszego ziemskiego punktu widzenia, w centrum kadru mamy gwiazdę zmienną R Aquarii. Jak nazwa może wskazywać, i to robi, znajduje się ona w gwiazdozbiorze Wodnika (byłby to mój znak zodiaku gdybym wierzył w zabobony i magię zamiast w kosmitów).
Czyli najkrócej mówiąc, gwiazdą podwójną która świeci i nie świeci w bardzo konkretnych długościach fali. Mamy tutaj białego karła i czerwonego olbrzyma. Biały czasem kradnie czerwonemu ziem... znaczy materię, z której część czasami odrzuca tworząc rezerw... znaczy mgławicę.
W tle oczywiście widzimy spore ilości nienazwanych galaktyk (a przynajmniej nie przez dostępne dla amatorów katalogi). Im dłużej się przyglądamy, tym więcej gwiazd traci swój okrągły wygląd na rzecz malutkich dysków. Piękny widok.
Ale tekst o puchaczu zostawiam bo zawsze jakaś tam wiedza
Tymek jest uszatką (Asio otus), pospolicie występującym ptakiem drapieżnym średniej wielkości, który całkiem niedawno zaczął drzeć mordę o 3 w nocy pod oknami, a dnie spędza przesiadując moich drzewach (lub drzewach sąsiada nieboszczyka), sporadycznie robiąc rundkę wokół łąki.
Ten konkretny przypadek ma rodzinne gniazdo kilkaset metrów dalej, w drzewach przy innym pustostanie, tutaj przylatuje bo ma dobry widok i tereny do polowania - wszędzie wokół wysokie zboża, a u nas kawałek łąki i koszonej (czasem) trawy, a to wszystko do obczajania z jednej gałęzi.
Widuję go już od kilku dni w tym samym miejscu, dziś wyszedłem z aparatem i udało mi się go uchwycić. Po chwili został spłoszony (nie przeze mnie! jakiś gównoskuter zaczął pluć żarem na ulicy) i bezszelestnie przeleciał w większy gąszcz, ale dalej mogłem go idealnie obserwować, a on mnie
A z samych technikaliów zdjęcia:
Canon eos 1100D + Jupiter 37A 135mm, ustawiony na f5.6
@Oczk o zazdro, bo próbuje ściągnąć sowę na swoją działkę. Mam wysokie drzewo 75m od domu i dość dobre okna ze 2 miesiące temu kupiłem budkę dla sowy, okazała się większa od ula i dość ciężka, że na trzeźwo nie było opcji wpakować tego na 8-10m drzewa. 2 flaszki później wisiała i teraz czekam czy coś po legu się zadomowi, bo w okolicy się kręcą. Może mi troche gryzonie i inne nornice przetrzepie.
Mgławica Kocie oko, NGC 6543 to mgławica planetarna. Czym jest taka mgławica, bardzo dobrze podsumowuje fragment z Wikipedii:
obłok gazu i pyłu powstałego z zewnętrznych warstw gwiazdy kończącej etap syntezy jądrowej we wnętrzu. W centrum takiego obiektu odkrywane są zwykle białe karły, w które zamieniają się gwiazdy po utracie otoczki.
Mgławice planetarne powstają z gwiazd o masach między 1 a 8 mas Słońca wskutek nagłej ekspansji zewnętrznych warstw gwiazdy. Wnętrze gwiazdy zapada się zamieniając w białego karła (bez względu na początkową masę) o masie do około 1,4 masy Słońca. Większość materii gwiazda traci podczas takiego zdarzenia, a ta zasila ośrodek międzygwiazdowy.
Widoczna tu kompozycja to obraz powstały w wyniku zebrania 69 godzin materiału wąskopasmowego (wodoru i tlenu) oraz kolorowego, o czasie naświetlania 3-10 minut oraz z 44000 (44 tysięcy) klatek luminacji po 0.2 i 0.25 sekundy, celem zdobycia możliwie najostrzejszego obrazu środka mgławicy. Ogniskowa użyta przy fotografii krótkich zdjęć to 9750mm, kolorowe i wąskopasmowe robione w 3910mm.
W kadrze złapała się jeszcze galaktyka spiralna z poprzeczką NGC 6552, lewy dolny róg.
Sprzęt niesamowity, obróbka także. W moim sprzęcie do astrofoto byłaby to kropeczka nierozróżnialana w zasadzie od gwiazdy... :d
Na pierwszy rzut oka nie widać tu nic ekscytującego, ale jednak chłop swoim teleskopem zrobił zdjęcie na takim poziomie, jak dedykowana do badania powierzchni Merkurego sonda
A obserwacje Merkurego do łatwych nie należą, biorąc pod uwagę jego bliskość względem słońca i bardzo krótkie okna obserwacyjne (w porównaniu do innych planet)
Po prawej obraz zasymulowany z oprogramowania WinJupos
Jest to chyba najpiękniejsze zdjęcie jakiejkolwiek mgławicy, jakie kiedykolwiek widziałem. Przecudna kompozycja ukazująca Mgławicę Motyl znajdującą się w konstelacji Łabędzia. Oba skrzydła motyla to tak naprawdę jedna chmura gazu, "przecięta" optycznie z naszej perspektywy ciemną mgławicą (chmurą chłodnego pyłu).
Niesamowita ekspozycja kolorów, idealna ostrość i - już nie chyba, a na pewno - moja ulubiona paleta SHO, zwana też paletą Hubble'a - czyli obrazy przedstawiające osobno Wodór, Tlen i Siarkę połączone w jeden, każdy pierwiastek przypisany jako inny kanał w tym wypadku: Czerwony - Siarka, Zielony - Wodór, Niebieski - Tlen. W tej samej kolorystyce dostajemy zdjęcia wykonywane przez Teleskop Hubble'a
Jak kiedyś dorobię się już kamerki mono, to też będę bawił się tą paletą
Sama mgławica znajduje się obok jasnej (lekko na prawo od centrum) gwiazdy Sadr i jest częścią kompleksu mgławic Łabędzia. Ogólnie bardzo ciekawy obszar dla amatorów astrofoto, lekko przesuwając kadr możemy złapać mgławicę Rożek/Tulipan/Mózg/Ziemniaczek/Fasolka (#pdk), Mgławicę Tulipan, Amerykę północną i Pelikana czy Welon (jak coś pominąłem to przepraszam, piszę z pamięci).
@Oczk Fajnie, że ludzkie oko widzi taki zakres światła i możemy podziwiać takie ładne widoki. Gdybyśmy na czarno-biało widzieli to by było zdecydowanie mniej kolorowo
Najbardziej w win11 lubię ten moment, kiedy przy logowaniu wpiszę złe hasło, wyświetla mi się piękny napis "Welcome" i tak się to kółeczko spierdolenia kręci przez 10-15 sekund, żeby ostatecznie wyrzucić komunikat o błędnie wpisanym haśle
Galaktyka NGC 5033 to leżąca w gwiazdozbiorze Psów Gończych (okolice Wielkiej Niedźwiedzicy) Galaktyka Seyferta, czyli rodzaj galaktyki o bardzo jasnym jądrze, które posiada mniej jak rok świetlny średnicy, a swoją jasnością potrafi zdominować cały obraz galaktyki. Za taką ilość promieniowania odpowiada materia opadająca na centralną czarną dziurę. O maksymalnym rozmiarze jądra tego typu galaktyk wiemy dlatego, że jego jasność zmienia się z częstotliwością mniejszą niż rok.
5033 znajduje się ok 40 mln lat świetlnych od nas i ma średnicę ok 100 000 ly, porównywalną z Drogą Mleczną. Częsty obiekt badań profesjonalnych astronomów z uwagi na aktywne jądro i względnie duży rozmiar na niebie (10,7' X 5', niewiele mniejsza od wspomnianego wcześniej Wiru)
Praca zbiorowa użytkowników astrobin: Tim Schaeffer, Antoine Grelin, Palmito, James, Steeve Body,Florent Herrbach, Bray Falls, Lumotori, Kevin Trillsam, lokisastro, Jens Unger (linki do profili na stronie zdjęcia)
Kompozycja przedstawia pozostałość po supernowej S(uper)N(ova)R(emnant) G156.2+5.7, w skrócie SNR156. Jest to obiekt w gwiazdozbiorze Woźnicy, leży ok. 5500 lat świetlnych od nas, rozciąga się na jakieś 200, wybuch nastąpił ok 10000 lat temu.
Rzadko fotografowany ze względu na bardzo słabą widoczność w paśmie widzialnym. Z tego też powodu autorzy, by uchwycić to co widać poniżej, musieli podjąć się karkołomnego zadania zebrania naprawdę pokaźnej ilości materiału, zarówno w kolorach (monochromatyczna kamerka z filtrami LRGB) + wąskopasmowo dla wodoru i tlenu.
Na obrazku nr 2 możemy zobaczyć jak wygląda ten region nieba w paśmie widzialnym - sam materiał LRGB. Biorąc pod uwagę dużą czułość użytych w projekcie kamer i ogólnie dobry sprzęt, materiału nie jest mało - niemalże 16.5 godziny (6h5m na kolor niebieski, 4h45m na zielony, 5h30m na czerwony). I jak widać, mgławicy tam za bardzo nie widać Mamy za to pięknie ukazane obłoki chłodnego pyłu i ciemne mgławice dryfujące w przestrzeni międzygwiezdnej.
Dopiero zebranie materiału wąskopasmowego (163h wodoru i 205h tlenu!) pozwoliło wychwycić strukturę tej rozszerzającej się bańki - uważam że to naprawdę niesamowity wyczyn i prawdopodobnie najbardziej szczegółowe zdjęcie tego obiektu, jakie kiedykolwiek zostało wykonane
Za opis zdjęcia niech posłuży szczegółowy tekst napisany przez autora. Oryginał w języku angielskim dostępny pod linkiem wyżej, tu wklejam tłumaczenie:
3. czerwca miałem kolejną okazję, aby sfotografować tę piękną kometę. Mam około 30-50 minut od momentu, gdy zrobi się wystarczająco ciemno, do momentu, kiedy kometa zniknie za drzewami. Tym razem zdecydowałem się uchwycić więcej Luminacji dla struktury i sygnału, a mniej RGB. Dało to mniej zaszumiony obraz niż ten z 29 maja. Uważam również, że lepiej jest rotować filtry w trakcie, więc oto sekwencja:
GodzinaFiltrCzas
18:04 L 10 x 30 sec
18:12 R 5 x 30 sec
18:17 G 5 x 30 sec
18:21 B 5 x 30 sec
Autofocus na L
18:28 L 10 x 30 sec
18:36 R 5 x 30 secs
18:40 G 5 x 30 secs
18:45 B 5 x 30 secs
Autofocus na Lum
18:51 L 4 x 30 sec
18:53.......drzewa
Antyogon jest nadal bardzo widoczny i wykracza poza pole widzenia. Założyłem zbyt dużą długość ogona jonowego, chociaż rozciąga się on w kierunku krawędzi pola widzenia po drugiej stronie. Warkocz jonowy zanika w miarę oddalania się komety od Słońca. Trajektorie Ziemi i komety powodują, że nasza perspektywa stopniowo przesuwa się bardziej za pyłowy warkocz komety.
Moje zdjęcie z 29 maja pokazało większość pyłowego warkocza rozchodzącego się wachlarzowato poniżej komety na zdjęciu, jednak niewielką część warkocza można było zobaczyć nad kometą. Tutaj, jak widać na zdjęciu, może jedna czwarta jest powyżej i trzy czwarte poniżej. Teraz wyobrażam sobie, że będziemy dość dobrze ustawieni bezpośrednio za kometą, chociaż chmury uniemożliwiają mi sprawdzenie tego.
Przypuszczam, że antywarkocz jest najjaśniejszy, gdy jesteśmy bezpośrednio w linii i przecinamy płaszczyznę orbity komety.
Kometa wyraźnie zrzuca cząsteczki o szerokim zakresie rozmiarów. Naprawdę drobny materiał jest rozdmuchiwany przez wiatr słoneczny, ale cięższy materiał jest w dużej mierze nienaruszony i pozostaje blisko miejsca, w którym został wyrzucony przez kometę. Myślę, że utrzymuje prędkość tego wyrzutu, dlatego nie podąża za kometą, zwłaszcza że ta, będąc silnie przyciągana przez grawitację Słońca, utrzymuje zakrzywioną (eliptyczną) trajektorię. I tak, za miejscem, w którym była kometa, znajduje się zakrzywiona linia grubych cząstek, utrzymująca poprzednią pozycję komety lub być może dryfująca na stosunkowo niewielką odległość.
Gdy Ziemia przechodzi przez płaszczyznę ścieżki komety, ten grubszy pas cząstek zmienia się z rozproszonej krzywej, nie tak łatwo widocznej, w grubą linię, gdzie obszary o większej gęstości są wyrównane ze sobą. W ten sposób widzimy jasną, grubszą linię, otoczoną znacznie bardziej rozproszonymi mniejszymi cząsteczkami. Dlatego anty-ogon jest złudzeniem optycznym. Najpewniej skierowany w stronę Słońca, ponieważ widzimy, gdzie kometa wcześniej podążała, a linia ta znajduje się między obecną pozycją jądra a kierunkiem Słońca.
Piękna galaktyka widoczna poniżej komety to NGC 2124. Nie mogłem znaleźć zbyt wielu informacji na jej temat, ale na podstawie jej przesunięcia ku czerwieni szacuję, że jest oddalona o ~140 Mly i ma średnicę 120 000 ly. Uzyskanie małych galaktyk w tle jest trudne, ponieważ mają one tendencję do znikania wraz z rozmazanym obrazem bezgwiazdowej komety po użyciu StarXTerminator. Zachowałem ten obraz, aby po przetworzeniu komety i dodaniu gwiazd RGB móc przywrócić te małe galaktyki za pomocą maski w Photoshopie.