Och, jak mnie wczoraj bolało, że przy takiej pogodzie nie miałem czasu na rower. W związku z tym, stwierdziłem że spróbuję się przejechać z lokalną koniną i utrzymać koło. Wyszło całkiem ok, dałem nawet 3 przyzwoite zmiany, choć jazda dla mnie była na limicie :) Średnia przelotowa non-stop wynosiła 37-40 km/h. W każdym razie bardzo pozytywnie, raz na jakiś czas będę się pisał na coś takiego.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Gierek odwiedził Breżniewa w jego luksusowej willi. Z podziwem ogląda dom pełen przepychu, a gdy skończył oględziny, pyta Breżniewa, w jaki sposób zbudował sobie taki wspaniały dom. Breżniew pokazując widok za oknem, mówi:
- Widzisz to osiedle tam w oddali?
- Widzę.
- No właśnie. Jak je budowali, to jedna cegiełka szła tam, jedna tu...
Po jakimś czasie dochodzi do rewizyty - Breżniew przyjeżdża do Gierka. Radziecki gość jest zaskoczony pałacem, w którym rezyduje polski gospodarz.
- Słuchaj, Edward - mówi - ależ to jest oszałamiające. Taki biedny kraj, a ty masz taki pałac. Jak to zrobiłeś?
- Widzisz to osiedle naprzeciwko? - pyta Gierek
- Nie, nie widzę - mówi rozglądając się Breżniew.
- No właśnie...
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
W wyniku wczorajszych grzechów około meczowych ciężko mi się było dzisiaj zebrać, jednak wiedząc jak wysiłek fizyczny znakomicie wpływa na wydalanie z organizmu zbędnych substancji, udało mi się w końcu zmotywować. Po poprawkach kierownicy pozycja sporo się poprawiła i jedynie brakowało mi samej lemondki.
Zajrzałem sobie do mojego rowerowego excela i z dumą oświadczam, że po zsumowaniu przebiegów trenażerowych z outdoorowymi, już 12 lipca udało mi się poprawić łączny wynik z 2025 roku. A coś tam jeszcze pokręcę 😉
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@Trypsyna bandycka szakszuka, poległem na kanapie i nie mogę zebrać się na rower. Nie miałem serca liczyć kalorii, zeżarłem całą z mniejszej patelni xD
Jakiś czas temu aktywowała się we mnie polska cebula i stwierdziłem, że dopłacanie 50 zł do każdych 400 km jest przesadą, aby zrobić 40 km rowerem w koło rodzinnego domu. O tyle bowiem wzrasta zużycie paliwa, przy zamontowanym na tylnej klapie rowerze.
Jeden weekend zajęło mi serwisowanie starej szosy, w kolejnym były drobne przeróbki, a dzisiaj w końcu udało się wyjechać. Po ściągnięciu lemondki muszę ponownie ustawić jeszcze kierownicę i siodełko, ale ogólnie całkiem elegancko się kręciło.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@Solar karbonowy jest widelec, a nawet koła (chińskie) A kable w połowie wędrują wewnątrz ramy. Nie będę ukrywał, nie jeździ się tak samo, ale tak naprawdę jedyna przepaść to hamulce. Dzisiaj przy pierwszym hamowaniu myślałem, że coś nie działa xD
Wczoraj się pokręciłem po mieście, a dziś pozamieście. W końcu wpadła setka, bo tak sobie sprawdziłem, że od poprzedniej - za wyjątkiem kilku dłuższych ekscesów - minął już blisko miesiąc. Wstyd, tak trochę.
Nogi już sprawne, a cztery litery... no nadal nieco do d⁎⁎y.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Klasycznie. Wujka sąsiad oklejony cały płot pisem i nawrockim, j⁎⁎ie po Niemcach, unii europejskiej, całym zachodzie. Sam jezdzi na tirach dla tego znienawidzonego Niemca, który jest dla niego niby okupantem xD.
Helmut i Helga z Bawarii pojechali do Paryża i z grupą innych turystów zwiedzają Luwr. Przewodnik oprowadza ich po salach i udziela wyjaśnień. Wreszcie powiada:
- Może ktoś z państwa ma jakieś pytania?
Na to zwraca się do niego Helga:
- Niech mi pan powie, z łaski swojej, czym wy tu smarujecie parkiety, że się tak pięknie błyszczą?
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
W końcu udało się usiąść, ale nie było to wygodne siedzenie xD Nogi też jeszcze potrzebują trochę czasu. Wiaterek jak z piździernika. Ogólnie, tak se, choć wciąż lepiej niż nie.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Poza Varem na żądanie, nie ma drugiej takiej zmiany w piłce, na którą czekam jak na odesłanie do lamusa formuły dogrywek. 90% z nich to oczekiwanie na karne. W zasadzie jedyne ryzyko z nimi związane, jakie przychodzi mi do głowy, to potencjalne podostrzenia w końcówce meczów.
Na otwarcie lipca przypadł mój pierwszy start w ultra. O imprezie dowiedziałem się od znajomka, który startował rok temu ze kumpelą. No i tak się złożyło, że się zgadaliśmy na najdłuższy dystans, na początku roku nocleg został ogarnięty... a niecałe 3 tygodnie przed imprezą zostałem sam. Trudno, ich strata :)
Pogoda wylosowała się nie najgorsza, bowiem wiadomo że lepiej startować w wietrznych 20 stopniach z chwilowymi opadami, niż patelni jak tydzień i dwa temu.
Trafiło mi się miejsce w jednej z pierwszych grup startujących i miałem szczęście, że w grupie trafiłem na zawodnika, który jechał podobnym tempem do mnie (za szybkim xD). Cały czas lecieliśmy po zmianach i wybiła godzina jazdy ze średnią ponad 30. No i wtedy się zesrało, usłyszałem hałas z tyłu, a po 10 sekundach meldunek "kapeć, leć dalej". No to poleciałem, aż do 172. km mijałem tylko startujących z poprzednich grup, w tym z krótszego dystansu. Wówczas po drugim, dłuższym pitstopie, złapałem się z kolesiem ruszającym 10 minut po mnie, a po kolejnych 100 km dołączył do nas jeszcze jeden startujący. Jadąc tak po zmianach, na przedostatnim punkcie kontrolnym na 325. km średnia wynosiła blisko 31 km/h. Wiedzieliśmy jednak, że noc i gorsze warunki wietrzne nas wyhamują, a dodatkowo zdarzył się zgubiony bidon i drugi kolega z kryzysem nocnym. Do 525. km dojechaliśmy we dwóch, ale w obliczu tego, że ja musiałem coś zjeść i lekko odechnąć, a współtowarzysz wprost przeciwnie, rozjechaliśmy się. W ten sposób ostatnie ponad 80 km jechałem zupełnie sam. Przypłaciłem to kryzysem na ok. 560. km, acz był on bardziej psychiczny niż fizyczny. Dość powiedzieć, że PTJ to praktycznie ciągłe hopki, a wiele kilometrów dróg to dziura na dziurze ze żwirem. Udało mi się jednak wykrzesać chęci i z całkiem dobrą średnią (i pozycją, acz mniejsza) dojechać do mety. W życiu nie byłem taki zmęczony po rowerze, zeszłoroczna Praga klęka.
Ostatnie 200 km dłużyło się niemożliwie, siły były już mocno zredukowane. Zagrał za to ubiór, jedzenie, nawadnianie oraz stopy. Nic nie piekło, nie bolało. Kolana rzecz jasna teraz nie działają, a plecy tylko nieco trochę. Siadam z użyciem rąk, choć te też bolą, bo cała obręcz barkowa ucierpiała od dziurawych, mazurskich dróg.
Być może tu jeszcze wrócę, ale może spróbuję się na dystansie 300 km.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@Gilgamesh Hah, dzięki xD W ogóle trochę odwaliłem, bo pomiędzy Gdańskiem a PTJ, najdłuższy wypad miałem na niecałe 50 km No ale trochę pecha w tym było (i to 2x).
Tak, szosowa, ale na najdłuższym dystansie na pewno dojechał do mety jeden chłop na gravelu z kapciem 45+, a jechał też (nie wiem jak skończył) typ na rowerze z prostą kierą i... ostrym kole Organizator robi też imprezy dedykowane gravelom - Lubuska Przygoda oraz Bałtyk Bieszczady Gravel Tour.
@fonfi Tak wyszło, ale dłuższego wypadu już nie będzie w tym roku, PR zostanie do 2027 Dzięki, przy takim profilu wyszło całkiem zacnie. Teraz tylko parę dni bez bielizny... XD
@Furto nie widziałem, miszczu świata, mój idol, moja inspiracja, Pan Furto z Hejto. Jeszcze wozi dodatkowy kałdun taktyczny, co oznacza, że jakbym jeszcze trochę schudł, a on zrzucił do mojej wagi, to mógłby mnie na ramie przewieźć te 600km xD
Co do kałdunu, to już go mam trochę mniej, choć nadal za dużo. Przez cały ten sezon, odpuściłem fitatu i po prostu patrzę na talerz, a docelowo jeszcze bym chciał zbić jakoś pod 10 kg. Wówczas ważyłbym +/- tyle co typ, który skończył PTJ w kat. open na P2... no i to był prawdziwy koń pociągowy, jechaliśmy we czwórkę i co on za zmiany dawał xD
@Furto Jak zdrowie mi odpuści, to ja tobie nie odpuszczę
No wiesz, ale on koniem nadal jest też mimo wagi, a nie dzięki niej Ja czaję, że robić żyłkę i siłę jaką mają jacyś tourowcy to bez sensu, niemniej przy naszych tu amatorskich zabawach to jednak kilogramy robią swoje. '
No te 10 kilo wygląda na dobry plan. Chociaż liczenie to bym zostawił. Wiem, że jest wkurwiające, ale to nawet ja, chudzielec z natury - potrafię się wyjebać i nabrać brzucha, choć wydaje się, że gówno jem. Ja liczę w głowie kalorie xd Chwilę mi się nie chciało i nagle 5k zjedzone, 2k spalone, tak 3 tygodnie i już bęben wyjebało.
Liczenie jest spoko. Nie co do kalorii, ale takie na oko.