Dzień 191., strona nr 513
Król lew postanowił wybudować na polanie basen dla swoich ale wymagało to to szeregu zezwoleń, wniosków i podań. Trzeba się było udać do urzędu, by sprawę załatwić, zwołał więc lew miejscową społeczność, by wybrała swego przedstawiciela. Zadecydowano w końcu, że będzie to niedźwiedź, bo duży, silny i wzbudza respekt. Po ośmiu godzinach niedźwiedź wraca z urzędu. Lew pyta go, co tam załatwił, a on mówi, że nic.
- Jak to nic? Ty taki wielki i nic?!
Wydelegowano więc lisa, wszak chytry i przebiegły i sprytu ma dużo. Ale lis wraca po ośmiu godzinach i też nic. Lew mówi:
- To może wiewiórkę? Taka delikatna, ładna, szybka i zgrabna.
Ale, podobnie jak poprzednicy, wiewiórka też nic nie załatwiła.
- No to koniec naszych marzeń - orzekł król lew. - A może ktoś jeszcze spróbuje, na ochotnika?
Zgłosił się osioł, wszyscy pękali ze śmiechu:
-Przecież ty nic nie potrafisz załatwić!
Ale osioł się uparł i poszedł. Wraca pod dwóch godzinach uradowany, z zezwoleniem. Ogólne zdziwienie, królowi szczęka opadła, wszyscy pytają, jak on to załatwił, a osioł na to:
- Gdzie otworzyłem drzwi, to ktoś z rodziny.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
#heheszki