Trochę bez większego echa przeszła premiera nowego zapachu od Maksima - Cologne d’Agar.
Jest to ekstrakt, który Maksim sam opisuje tak:
Podróż zaczyna się na północnej drodze, gdzie miasto łagodnie przechodzi w mgłę, wiedzie do białej świątyni otoczonej korzeniami figowca bengalskiego, a następnie wraca, niosąc kieszeń ciszy.
Jasny akordwłoskiejbergamotyiiskrzące ciepłopieprzu syczuańskiego oczyszczają powietrze; w sercu wyrafinowanaróża tureckajest otulonazłotym szafranem, podczas gdy ręcznie barwionekadzidłounosi się niczym dym świątynny. Powrót nabiera głębi wświetlistej architekturze oudu: podwójne fasetydrzewa agarowegoz Mjanmy/Birmy i Tajlandii, z gładkimindyjskim sandałowcemi suchymcedrem wirginijskim, zaokrąglonewanilią madagaskarskąibenzoesem syjamskim, a całość jest przypieczętowana rozgrzanym słońcemhiszpańskim labdanum.
Lekki, a zarazem złożony, Cologne d’Agar równoważyiskrzącą świeżośćzwyrafinowanym rezonansem– towykwintna, współczesna interpretacjaklasycznej wody kolońskiej, stworzona docodziennego noszeniai zbudowana tak, bytrwać. (tłumaczenie AI)
Nutki:
Top Notes
– Bergamot (Italy): refreshing citrus with a bitter edge
– Sichuan Pepper (China): sparkling spice with a citrus warmth
Heart Notes
– Rose (Turkey): lush, dewy, refined
– Saffron (Turkey): golden spice with honeyed, leathery depth
– Frankincense (hand tinctured): warm resin, smoky with a citrus lift
Base Notes
– Burmese Oud: dark, resinous, smoky wood
– Sandalwood (India): smooth, creamy wood
– Vanilla (Madagascar): sweet, balsamic, enveloping
– Benzoin (Thailand): warm resin with vanilla softness
– Labdanum (Spain): amber-rich, leathery, sun-warmed
– Cedarwood Virginia (USA): dry, smoky wood with a subtle spicy edge
Chyba sobie wezmę dekancik na próbę, oby tylko róża się nie wybijała
Wzywam w międzyczasie @J.26 i @jatutylkoperfumy . Prawdopodobnie będę brał w tym miesiącu Oud Indochine, więc jeśli nadal jesteście zainteresowani to dajcie znać ile potrzebujecie. Jeśli ktoś jeszcze jest zainteresowany rozbiórką to się dogadamy, mogę zamówić dwie butle
@Earl_Grey_Blue u mnie na razie pass, z chęcią bym wziął nawet kapkę, ale po pierwsze, nie chcę kusić losu, czyli swojego nieokiełznanego nosa, generalnie wiem jak to by się skończyło, zaś po drugie, ostatnio wydatki wykroczyły poza granicę mojego portfela i teraz muszę trzymać się na wodzy.
Po rebrandingu Bortnikoffa i spróbowaniu kilku nowych pozycji, które mnie odrzuciły, jakoś nie mogę wyzbyć się sceptycyzmu do nowych „dzieł” Dimy i tego co wychodzi spod ręki jego syna (głównie pod kątem „jakości”). Ale ciekawość połączona z naiwną nadzieją powrotu „do korzeni” zawsze jest.
Jak już przetestujecie do chętnie zapoznam się z opiniami. Ciekawi mnie czy ten nowy wypust to jeszcze walka o liga artisnal czy trwały spadek do drogiej niszy (z góry przepraszam ale jakoś nie mogę odciąć Maxima od Dimy, który zresztą, kierował marka ojca podczas jego chorobowej absencji - źródło The Scent of the Past YT)
@Earl_Grey_Blue Xerjoff Zefiro. Być może na dzisiejszą okazję najbardziej by pasował Ajmal Vetiver, który ma ponoć podobny klimat do Encre Noire, w każdym razie dużo dobrej jakościowo ziemistej wetywerii, ale kadzidło też ujdzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zobaczymy po powrocie do Polski, jak bardzo mnie oscamowali w egipskiej perfumerii xd
"- Is this Musk is natural?
- Yes my friend, all oils natural"
Zapewne, akurat 13 dolarów za 25 ml Teoretycznie w Egipcie nie jest zabronione no ale zobaczymy co tam wyczarowali, bo miałem tylko okazję powąchać ciut ze skóry i było wygładzone.
Zwiedzanie egipskiego południa. Po opuszczeniu Luksoru spłynęliśmy Nilem do Edfu i Kom Ombo mijając w nocy cieśninę Esna, co mnie zerwało na równe nogi, bo chyba jakąś kotwice zrzucili o 2 w nocy. Podobno w kilka minut podnieśliśmy poziom o 6 metrów. W Edfu zwiedzaliśmy świątynie Horusa. Kolejny kultowy obiekt, który robi wrażenie swoim ogromem. Widać na zdjęciu, ze ludzie przy tych ścianach to małe pionki. Po załadunku popłynęliśmy dalej do Kom Ombo, gdzie wieczorem zwiedzaliśmy kompleks świątynny kilku bóstw. Świątynia dosyć zniszczona, ale można zobaczyć chociażby zmumifikowane krokodyle. Niestety zwiedzanie w tłoku. Zazwyczaj jest tak, że płyniemy flotą kilkunastu promów, które dobijają do brzegu tego samego dnia, więc wysypuje się tyłu turystów i nie wszystkie atrakcje są w stanie wszystkich pomieścić. Po powrocie na statek w nocy dopłynęliśmy do Asuanu. Tutaj brutalna pobudka o 1:30 i wyjazd godzinę później autokarem. Jechaliśmy konwojem 309(!) autokarow eskortowani przez policję na trasie do Abu Simbel, której długość wynosiła 300 km. Podobno dzien wczesniej było święto Ramzesa Wielkiego i w to miejsce zjechało się 1850 (sic!) autokarów i prezydent Egiptu. Czym jest Abu Simbel? To wykute w skale dwie swiatynie, jedna poświęcona Ramzesowi Wielkiemu, a druga jego żonie Nefertari. Strzegą ich wielkie posągi przedstawiające obu małżonków. W latach 60 przy budowie Wielkiej Tamy Asuańskiej świątyni groziło zalanie. Powstał przełomowy plan przeniesienia swiatyni wyżej, co udało sie pod kierownictwem Kazimierza Michałowskiego. Pocięto ją na kawałki i w ciągu 4 lat przeniesiono i zrekonstruowano. Z tego miejsca do Sudanu jest już tylko ok. 10 km. Po południu zwiedzanie tamy i ogrodu botanicznego na wyspie Kitchenera. Spodziewałem się więcej kwiatów, ale można było troche odetchnąć od zgiełku miasta mimo wszystko. Niestety nawet tam są handlarze ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
W końcu mam chwilę żeby coś na spokojniej napisać. Wstałem wcześnie rano, żeby przepłynąć na drugi brzeg Nilu i tam konwojem chyba z 50 rozpadających się marszutek dojechać na lądowisko. Aż do dzisiaj nie sądziłem, że lot balonem o wschodzie słońca nad Luksorem to jest coś co powinienem chociaż raz zrobić w życiu. W grupie kilkudziesięciu balonów wzbiliśmy się w powietrze obserwując pobudkę słońca oświetlającego starożytne świątynie, Luksor i Dolinę Królów. Na pewno to będzie cos czego nie zapomnę. Po powrocie na statek i śniadaniu pojechałem do Doliny Królów. Miałem bardzo mało czasu i zobaczyłem tylko grobowiec Ramzesa I, grobowiec Tutenhamona (dodatkowo płatny) i grobowiec Ramzesa IV. Zamiast Ramzesa I mogłem pójść do Ramzesa III, bo podobno znacznie bogatszy. W dolinie gorąco fest (ok. 37'C) i dzikie tłumy. Do grobowców są półgodzinne kolejki, a podobno latem potrafią mieć 3 godziny. Następnym punktem była świątynia Hatszepsut. Badana przez Polaków (nawet jest Dom Polski) w środku nie robi aż takiego wrażenia, a do głównego budynku nawet sie przez kolejki nie dostałem. Kolejnym miejscem była nekropolia robotników Deir El Medina. Budowniczowie Doliny Królów w wolne dni tworzyli sobie własne miejsca spoczynku wykute w skale. Ciaśniejsze i wąskie komory mają za to świetnie zachowane malowidła. Wyglądają jakby były malowane 10 lat temu, a nie 3000. Jest to niesamowite. Skąd taka jakość? Robotnicy kradli najlepsze farby z Doliny Królów dla siebie. Dalszym punktem wycieczki była świątynia Ramzesa III. Był to wojowniczy faraon, co było widać na gigantycznych hieroglifach. Wiele sie słyszy o monumentalnych budowlach, ale dopiero na miejscu człowiek zdaje sobie sprawę do czego byli zdolni Egipcjanie. Ściany świątyni były wysokości bloku z wielkiej płyty, a budowali to 3000 lat temu! Na koniec jeszcze krótki postój przy kolosach memnona, posągach na czesc Amenhotepa III. Mimo tych wkurzających, natrętnych handlarzy i dzieciaków to był naprawdę dobry dzień!
W końcu udało się dojechać do Luksoru i zobaczyć coś konkretniejszego. Na pierwszy ogień poszła świątynia w Karnaku. Jest to wielkie założenie świątynne w dawnych Tebach poświęcone głównie Amonowi. Robi naprawdę duże wrażenie, bramy i kolumny są wielkości naszych bloków z płyty, a były zbudowane kilka tysięcy lat temu. Następnie wieczorem wycieczka do świątyni Luksorskiej połączonej z Karnakiem aleją sfinksów. Druga najważniejsza w Tebach. Tłok był tu naprawdę spory, ale udało się zobaczyć kilka monumentalnych budowli i pomników. Są nawet ślady działalności Rzymian. Po zwiedzaniu przejażdżka dorożką po mieście, wątpliwe przeżycie. Ciągły hałas, wszyscy trąbią, duszące spaliny. Żal mi tych koni. Opis trochę krótki i chaotyczny, ale śpieszę się na wschód słońca, a internet mam tu kiepski.
Wszystkie podróże sobie organizuje sam, ale chciałem zobaczyć zabytki południowego Egiptu, więc wyjazd zorganizowany przez biuro to była właściwie jedyna rozsądna opcja. Przyleciałem poprzedniej nocy do Marsa Alam, do wielkiego turystycznego kołchozu i przepala mi neurony, jak myślę, ze ludzie dobrowolnie jeżdzą na takie "wypoczynki". Jestem tu na 1 dzien przed ruszeniem na objazdówkę, ale jakbym tu miał zostać tydzień lub dwa to wieźliby mnie w kaftanie do Polski. Lot niewygodnym czarterem przez 4 godziny. Przyjazd w nocy i czekanie 2 godziny aż mnie zakwaterują, bo nie przygotowali mi pokoju. Jak już przygotowali to musialem jeszcze czekać, aż przywiozą mój bagaż, bo samemu nie można ze sobą wozić. Jeszcze bagażowy wpadł z tą walizką zadowolony i czekał na napiwek. Dobre sobie.
Spanie 2,5 godziny, śniadanie i spotkanie powitalne. W resorcie jakieś 1000 osób. Głównie brzuchate Janusze i Grażyny w kolorze kabanosów rolujących się na podgrzewaczu w żabce. Ewentualnie polska smietanka intelektualna z co 2 słowem na K. Mam wyjazd o 3 w nocy do Luksoru, wiec z racji na mala ilość snu położyłem sie juz o 19, ale mam pod oknem sceny i grill bar. O 21 obudziła mnie impreza na kilkaset osób. Leciały Baby Shark, Barbie Girl, a czarę goryczy, która mnie zachęciła do tego wpisu przelało puszczenie Jesteś Szalona.
Za kilka godzin powinienem sie zbierać. Jak dotąd przez 2 dni spałem 4 godziny, ale jest tak głośno, ze nie szykuje sie na więcej. Jestem juz ciekawy, co odjebie moja grupa na objazdówce, ale jeżeli przyjechali tu w celu zwiedzania, a nie brania udziału w takiej turystycznej hucpie, to jest jakaś nadzieja. O samej jakości hotelu, czy usług nie piszę, bo szkoda strzępić ryja, naprawdę. Za 2 miesiące podroz solo do Azji. To mnie trzyma przy życiu.
EDIT: muszę jeszcze dodać, że pierwszy raz w życiu spotkałem się z tym, że za WiFi w hotelu trzeba płacić xD
@Earl_Grey_Blue a gdybyś utrzymywał 2 promile to by było znośnie? Nigdy nie byłem na podobnym wypoczynku, komentarz nie jest tendencyjny ani nie ma być obraźliwy. W sensie może i wiem co to 2 promile, ale no nie zawsze można tyle wypić żeby wystarczyło, trzymaj się tam jakoś i wrzucaj fotki
@Earl_Grey_Blue dzisiaj mój blendzik wetyweriowy, nie mroczny, nie ziemisty, raczej radosny z cytrusowymi podtonami lecz wciąż głównym graczem jest wetiwer który pachnie podobnie do tego który jest nam prezentowany w perfumach Guerlain. Mixed media lecz znakomita większość to naturalsy, moim zdaniem lepsze niż Thebes. Mam zamiar zrobić mroczna wersję tego zapachu, tylko trzeba poszukać odpowiedniego wetiweru
@Earl_Grey_Blue Yamaha, z drugiej strony, produkuję lub produkowała instrumenty muzyczne, motocykle, sprzęt audio, baseny, półprzewodniki i chipy audio, łuki, roboty przemysłowe i śmigła samolotów.
W samplach zostało ok. 1.6 ml, oprócz Oud Indochine, którego wcześniej znałem i szanowałem, jest tam całość, czyli 2 ml. Brałem średnio po 4 do 6 psików, wiec można oszacować ilość pozostałych na bazie drugiego zdjęcia.
Całość sprzedam za 150 zł + KW,
Dla pełniejszego obrazu marki mogę odlać jeszcze L'Oud Marine (26zł/ml) i Bestia Sacra (19zł/ml) lub inne pozycje z niedzielnego straganu (min. 3ml).
Zestaw 6 sampli - Bible Noire, Poème Noir, Chanson Noire, Desir Noir, Soleil Noir, Romance Noire. Desir i Soleil mają trochę uszkodzone atomizery, trzeba się napompować, ale wydobędzie się sok. Więcej o tej serii pisałem tutaj:
Filippo Sorcinelli Notre Dame 15.4.2019 - 7 zł/ml - Mitomani z fragry piszą o wędzonce, spalonych ciałach i spawaniu, podczas gdy ja nic takiego nie czuję, a czuję drzewno-aromatyczne perfumy, jakie nosiła moja mama...
Sylhouette Parfum Molotov Cocktail - 30zł/ml - Perfumy dla socjopatów. Dobre, gdy chcesz unikać ludzi. Odlewam max 5 ml na osobę, nie więcej niż 20 ml łącznie.
Moja ostatneczna propozycja: 1700pln za całość widoczna na zdjeciu, a co tutaj jest? 27 ml jednego i drugiego czyli interpretacja zapachu dżungli o tej samej nazwie (Alas Purwo), oda do lotosu wzbogacona o delikatnie zielone otwarcie z pudrowym elementem w sercu za sprawą mimozy jak mniemam i do tego attarek SP Thebes Grade 1 (spokojnie powyżej pół mililitra) czyli interpretacja dawnego dzieła Guerlain Djedi (na 99,9% jestem przekonany że nikt z nas nie wie jak to pachnie a możliwe że w Polsce jest tylko dosłownie parę osób które to powąchały a i to jest mało prawdopodobne).
Z góry przepraszam purystów Bortnikowych, ale dużego doświadczenia w oudach i zwierzach nie mam, bo poruszałem się w innych klimatach, a widzę, że do kreacji syna Dimy da się wyczuć pewien dystans. Możecie się z moimi subiektywnymi opiniami nie zgodzić, ale macie teraz szansę sami się przekonać dzięki #rozbiorka
Chłop się robi stary i jebnięty, więc z okazji zbliżających się urodzin zamówiłem przesyłkę specjalną z Tajlandii.
Bestia Sacra - Polowałem głównie na nie ze względu na różnego rodzaju żywice. Kadzidło somalijskie, indyjskie, mirra, benzoes, a do tego lubiane labdanum, mech dębowy, bergamotka, czy drzewo sandałowe. Pytaniem było nasycenie zwierzem, w tym wypadku cywet, piżmo i kastoreum. Po pierwszym psiknięciu czuć przez chwilę bergamotkę, ale szybko jest zeżarta przez zwierza. Pamiętam, jak za dzieciaka byłem w ZOO i tak pachniała klatka z hienami czy innymi guźcami. Ciężko to opisać, ale ten zapach jest taki "suchy", wręcz szorstki. Zwierzak dominuje, a żywice są tylko lekkim ubarwieniem w tle. Raczej niespecjalnie wyjściowy, ale poszedłem tak wczoraj do pracy. Parametry średnie, ale jest to EDP. Swoją drogą Maksim się walnął i włożył to do pudełka podpisanego extrait.
Cena: 19 zł/ml
Do rozlania: 40 ml
L'Oud Marine - Górnolotnie nazwany zapachem morskim, bo glony są tylko akcentem przy dominującym oudzie z kakao. Co ciekawe, próbowałem go dwukrotnie i mam dwa różne odczucia. Za pierwszym razem wykręciło nos, bo zapachniało świeżym krowim plackiem, ale dzisiaj już poczułem głównie kakao i wosk. W ogóle to zadziwiająco przypomina lubianego Oud Indochine, który jest bardziej świeży i przyprawowy, a L'Oud Marine jest bardziej zgniły i kleisty (może to właśnie te glony?). Wspólnym mianownikiem jest jednak mocny aromat oudu i kakao. Parametry lepsze, ale to już faktycznie extrait.
Cena: 26 zł/ml
Do rozlania: 30 ml
Do cen doliczam koszt wysyłki. DPD (10 zł) lub inPost (12zł)
Odlewam od 3 ml, możliwe opakowania to 5 ml, 10 ml i 20 ml.
Można również coś dobrać z niedzielnego straganu. Wysyłki będę robił prawdopodobnie jutro.
"W międzynarodowy dzień czekolady sam stań się czekoladą" - Sun Earl Grey.
No siemanko. Doszła do mnie wczoraj taka mała laleczka. Mayan Chocolate od Aether Arts Perfume. Jak sama nazwa wskazuje czekolada pełni tu główną rolę, a wszystko musuje z ostrymi przyprawami i słodkim akcentem w pierwszej fazie. Są to moje pierwsze #perfumy w kulce i muszę się zaprzyjaźnić z ciemnymi plamami jakie zostawiają na moim bladym licu.
Mayan Chocolate było finalistą The Art and Olfaction Awards w 2022.
@Earl_Grey_Blue zwierz dzisiaj, chyba najbardziej zwierzęcy zapach w mojej kolekcji i chyba najlepiej zwierzęco pachnący zapach jaki poznałem. Jest swojego rodzaju skóra, która prawie idealnie trafia w moje gusta i piżmowa zwierzęcość gdzie tynktura z wora gra główne skrzypce (tutaj jest tego z dwa razy więcej niż w Khuloos, którego ten zapach właśnie poniekąd mi przypomina), są też jakieś kwiatki, jest trochę Kraskowo i oczywiście solidna dawka oudu - kolor soku wyjątkowo ciemny ale za sprawą za⁎⁎⁎⁎⁎tego atomizera mogę nakładać tak że nie widać przebarwień na skórze