Zdjąłem go z drzewa z jego bratem 14 lat temu. Wujostwo, które mieszkało z nami w jednym budynku przygarnęło go. Od 2019 wszystko zaczęło się sypać. Najpierw w maju odszedł na raka mój pies, w czerwcu zmarła moja mama, w listopadzie wujek, w następnym roku, w marcu jego żona. W międzyczasie zmarł jeszcze mój dziadek. W listopadzie, jak byłem za granicą zmarł mój tata. Ostatni, który się ostał był mój pocieszyciel Mruczek, aż do dzisiaj.... Miał raka trzustki, od ponad 3 tygodni chodziłem z nim prawie dzień, w dzień do weterynarza próbując go ratować. W 6 lat z jednego domu zmarły 4 osoby i 2 zwierzaki, zostałem sam. Cały zeszły rok był koszmarny, ile jest w stanie znieść człowiek?
Ostatnio na fali kadzidlanych perfum narodził mi się pomysł spróbowania palenia naturalnych kadzideł. Bawi się ktoś z was w kadzidła? Jakieś porady jak zacząć, kogo znać, kogo nie znać? Co polecacie?
Jestem na nadgodzinach w robocie, zaraz przed urlopem i się męczę. Męczę się, bo mam na sobie Pekji Zeybek. Może to i zapach sianka, ale pierwsze psikniecia pachną jak zlanie się w spodnie xD Nie wiem, co Pan Turczyn miał na myśli. Może YSL zatrudni go do współpracy nad Kuoros Intense ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Miałem tego nie robić, ale c*uj, zrobiłem sobie prezent na święta.
Dwa miesiące temu, przed wyjazdem do Wietnamu wszedłem na stronkę parfumo sprawdzić, co ten kraj ma do zaoferowania w temacie perfum. Od razu wpadły mi w oko "herbaciane" perfumy, wiadomo, ale pojawił się jeszcze jeden zawodnik o groźno brzmiącej nazwie Molotov Cocktail od Sylhouette Parfumes. Sprawdzam nuty i zrobiłem wielkie oczy - benzyna, wódka, krew, guma, pot wtf.... Szybkie sprawdzenie w necie i widzę dosłownie parę recenzji podlane zachwytem i przerażeniem jednocześnie. Mówię, dobra, zobaczę na miejscu. Chodzę po różnych perfumeriach w Da Nang i wszędzie robią pikachu face. Wchodzę na fanpage producenta i piszą, że skończyli właśnie produkcję, a w Wietnamie tego nie kupię, ostatnie sztuki są na Tajwanie, w Nowym Jorku i Budapeszcie. Więcej pisałem w tym wątku.
Odpuściłem sobie temat, jeszcze mi się w tamtym czasie życie pokomplikowało, ale gdzieś z tyłu głowy to zostało. Parę tygodni temu stwierdziłem, ze dobra, kupuję je z Węgier. Niestety zostały już tylko próbki, których nie opłacało się sprowadzać. Tydzień temu wszedłem sobie na stronę sklepu, a tam... flakon znów się pojawił. Biorąc pod uwagę, że już nie będą ich produkować zrobiłem sobie kalkulację i mimo wysokich kosztów kupiłem flakon, który przyszedł po 4 dniach.
Biorąc pod uwage, że nie mam w planach nigdzie wychodzić zrobiłem dzisiaj mały oprysk. Co to jest za potężny zawodnik... Pokój mi się szybko zapełnił zapachem wojny. Palona guma, ogień, spalone wraki. Po kilku godzinach zapach nie chce zelżeć, a w głowie leci mi to https://www.youtube.com/watch?v=EKRkAEjjhpE
Sy Truong wypuścił łącznie 70 butelek. Zdobył za nie ART AND OLFACTION ARTISAN AWARD w Lizbonie, w tym roku. Możliwe, że jestem jedynym ich posiadaczem w Polsce, albo jednym z nielicznych, ale.... możecie też być kolejnymi. Dajcie znać w komentarzach, czy jesteście nimi zainteresowani, a odleję łącznie do 20-25 ml. Wysyłki robiłbym po świętach, lub na nowy rok, tylko jeszcze muszę się zorientować w odlewaniu dekantów, bo nigdy tego nie robiłem
Dawno nic na tagu już nie pisałem, a nie śpię w temacie #herbata. Nadal pochłaniam ją litrami i poznaję nowe smaki, ale numerem jeden niezmiennie jest Earl Grey Blue.
W końcu się zebrałem do opisania mojego nektaru bogów Jest to mieszanka herbaty czarnej, aromatu z bergamotki i liście bławatka.
Herbata czarna - Do tej pory miałem okazję spróbować mieszanek z 3 odmian - Cejlon, Assam i Argentinian OPA i w takiej kolejności stawiam je na podium. Cejlon nadaje się zdecydowanie najlepiej, jest wyrazisty, głęboki, świetnie współgra z resztą składników. Assam trochę mniej, ostatnio dokupiłem sobie tę mieszankę, żeby przypomnieć sobie smak i dać jej drugą szansę. Argentinian OPA to smak ziemisty i "brudny", no nie pasuje mi ¯\_(ツ)_/¯
Bergamotka - Nieodłączny element earl greyów, hybryda pomarańczy i cytryny z Kalabrii i Sycylii. W earl grey blue olejku nie żałują, absolutny killer, pięknie pachnie i smakuje, nadaje ton. Częsty składnik perfum!
Bławatek - od niebieskiego koloru tego chabra herbata wzięła swoją nazwę. W zależności od producenta dodają mniej lub więcej kwiatów do mieszanki. Na pewno atrakcyjnie wygląda, smak i tak jest zdominowany przez bergamotkę, więc się nie wypowiem Na pewno płatki stosowane jeszcze w medycynie ludowej mają wiele właściwości leczniczych, ale to samo można powiedzieć o olejku z bergamotki.
Kontynuacja testów nowych BeauFortów, dzisiaj The Grudge. Pierwszy niuch - wodorosty, ale takie wyrzucone na brzeg, śmierdzące. Drugi niuch - jakieś ładne aromaty się przebijają. Trzeci niuch - to nieprzetworzona ambra Czuję się jak wodnik szuwarek.
Czwartek, taki mały piątek. Pogoda nie rozpieszcza, jest mokro i pochmurnie, wiec to dobry moment na przetestowanie BeauFort London Cape Wrath, który nazwę zyskał po najdalej wysuniętym na polnoc krańcu Szkocji. Dominują faktycznie zapachy "mokre", algi, trawa, bryza, troche tez żywica ale nie pachnie to kostką do kibla tylko bardzo przyjemną aromatyczną mieszanką o całkiem niezłej projekcji.
@Earl_Grey_Blue to chyba drugi z tych nowych Beaufortów, które wziąłeś na testy... chyba, że coś przegapiłem. No i co tam? Dzieje się coś dalej? Wyłonił się Posejdon i zaczął ciskać rybami? Po Twoim wstępnym opisie wydaje mi się, że warto;)
Areej le Dore - Al Oud. Z każdym testem lubię coraz bardziej. Połączenie 3 rodzajów oudu sprawia, że zapach jest zmienny w czasie i mimo, że to praktycznie sam oud, wcale nie jest nudno i monotonnie
Miałem to samo pytanie niedawno w kwestii Beauforta - Lignum Vitae i podobno nic się nie bać. Sam bym go wziął ale to jest jeden z dwóch zapachów od nich co mi w ogóle nie siedzi.
Robię drugie podejście do polskich perfum, tym razem udane, bo na klatę wjechał Shihan od Piotra Czarneckiego. Otwarcie mocno korzenne, szybkie skojarzenie - grzaniec! Myślę, że na zimę będą idealne.
W zeszłym tygodniu mój tata zapił się na śmierć. Musiałem przerwać swój urlop i awaryjnie wracać z Wietnamu. Czułem, że do tego dojdzie, ale nie myślałem, że to już. W wieku 34 lat nie mam już obojga rodziców, mamę pochowałem 5 lat temu.
Nie piszę tego posta szukając atencji i współczucia. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na problem alkoholizmu. Wszystko jest dla ludzi, ale granica między drinkiem na odstresowanie i rozluźnienie, a uzależnieniem jest cienka. Moi rodzice nie widzieli problemu, a najważniejsze to samemu zrozumieć, że się już w tym siedzi i trzeba coś z tym zrobić. Nie wstydźcie się prosić o pomoc, gdy zaczynacie tracić kontrolę. Łatwo jest zniszczyć życie sobie i najbliższym.
@Earl_Grey_Blue Pełna zgoda, ja swojego Taty nigdy nie znałem a Mamę pochowałem w tym roku, ech. Z opowieści Mamy mój Ojciec się odsłonił z alko jak była blisko porodu, gdy miałem 3 miechy Matka się z typem rozstała. Ja osobiście alkoholu kijem dotykać w życiu ze względu na to nie zamierzam.
Współczuję Ci bardzo straty obojga rodziców, ta pustka, ta nicość, to przejdzie kiedyś, a przynajmniej tak chciałbym myśleć. Dobre wspomnienia niech pozostają na zawsze! Miej siły, no bo co pozostaje. Życie jest bez sensu, ale trzeba brnąć, może jeszcze coś ciekawego zobaczymy, stworzymy, przeżyjemy, może komuś się uda w czymś pomóc.
Moja matka nie żyje od 10 lat i stary też alkoholik. Był taki okres 3-4 lata temu, ze pił całkowice na umór, jak przyjezdzalem, to w chacie byl chlew, a on nieprzytomny lezal, czasami na kanapie, czasami na podlodze. Jezdzilem tam i go pilnowalem, zeby sie nie nachlal po raz kolejny i wytrzezwial, zalatwialem mu dwa razy odwyk, bo sam nic nie potrafi ogarnac, nawet jak niby chce.
Po skonczonym odwyku nie pił jakiś czas, a teraz znowu sobie popija - bez takich ekstremów, ale jak dla mnei to mała różnica, wiadomo, ze predzej czy pozniej znowu zaskoczy bo tak to dziala.
Szczerze mówiąc, jak był w takim najgorszym okresie i do niego jezdzilem, to bylem w takim stresie, ze czasami jak tam jechalem to juz mialem nadzieje ze sie zapił i będzie po wszystkim. Teraz mam silne opory żeby nawet do niego zadzwonić, bo jest ryzyko, że będzie na⁎⁎⁎⁎ny i to obudzi we mnie to całe gówno, które czułem wtedy.
Wiadomo, że to jego życie i nie jestem za nie odpowiedzialny, ale nie pomaga to osiagnac pelnego spokoju - mimo ze alkoholik, to nie byl nigdy chamem ani przemocowcem, byl niedostepny emocjonalnie i wycofany, a jak jest trzezwy, to nawet spoko gosc, wiec po prostu mi go szkoda, ale nie potrafie sie otworzyc na bliska relacje.
Za radą psychologa zapisałem się na NFZ na terapię DDA i czekam na termin rozpoczecia, w sumie juz pół roku. Okazuje sie, ze moje zachowania, reakcje i triggery oraz problemy z odczuwaniem i wyrazaniem emocji sa typowe dla dorosłych dzieci alkoholików. Mam nadzieję, że ta terapia pomoże mi nie tylko unormować mój stosunek do ojca i doprowadzic relacje z nim do wzglednej normalnosci, ale tez zaczac odczuwac jak zdrowy czlowiek - w wieku 35 mam jeszcze szanse sie wyleczyc i wiem, ze tego chce i potrzebuje.
Hejto w Mỹ Sơn. Sanktuarium hinduistyczne ludu Champa, takie mniejsze Angkor Wat. W czasie wojny Wietnamskiej zbombardowane przez USA. Kto porządkował ruiny? Polak, Kazimierz Kwiatkowski zwany Kazikiem w Wietnamie. Zrobił z Hoi An atrakcje turystyczną, a w Hue naprawiał cesarskie miasto. Jak zmarl to zrobili mu kondukt pogrzebowy godny cesarza, a jego pomnik stoi na starym mieście w Hoi An, jest tu bardzo szanowany.
Moje serduszko krwawi. Pojechałem do Wietnamu trochę z nadzieją, że uda mi się kupić unikat, Molotov Cocktail od Sylhouette Parfumes. Chodziłem po perfumeriach i nic... Wszedłem na ich fanpage i okazało sie, ze wypuścili ostatniego batcha i nie zamierzają wypuszczać kolejnego przez brak składników dobrej jakości. Napisałem do nich z nadzieją, że chociaż powiedzą, gdzie to można kupić na miejscu, ale dowiedziałem się, że nie prowadzą sprzedaży w Wietnamie (jeszcze), a male ilosci molotova są w sklepie na Tajwanie, w Nowym Jorku i na Węgrzech (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Ok, może jestem dziwny, ale ostatnio robiąc obiad smażyłem na oliwie kilka przypraw i powiem wam, że ten zapach smażonych przypraw bardzo mi odpowiada. Wiem, że jest wiele #perfumy o nutach różnych przypraw, ale czy znacie jakieś zapachy wchodzące w nuty smażonych przypraw?
Może niekoniecznie chodzi mi o Eau d'Uardo (na zdjęciu) xD
Cesarska Perła Long Zhu - Znana również, jako Jasmine Dragon Pearls. Nie jestem wielkim fanem zielonych herbat, ale to jest sztos totalny. Pozyskiwana w herbacianym zagłębiu, jakim jest chińskie Fujian (ale nie tylko), jest następnie suszona i walcowana. Formuje się z nich małe kuleczki (perły). W zależności od producenta spotyka się perły zwijane z kwiatami jaśminu, liście nasączane aromatem jaśminowym, a także produkty zarówno z jaśminem, jak i dodatkowo nasączone aromatem.
Herbatę parzy się do 2 min. w 75-80 "C. Kulki pod wpływem gorącej wody zaczynają się lekko rozwijać uwalniając aromat i słomkowy kolor, który z czasem zmienia się w lekko bursztynowy. Smak jest wspaniały, bardzo delikatny i przyjemny, jakby Jezusek gołymi stópkami przebiegł po gardziołku. Dominuje jaśminowy, kwiatowy aromat, trochę podobny do tych kwietnych herbatek, których próbowałem w Azji. O właściwościach zdrowotnych nawet nie wspomnę!
Yorkshire Tea Toast & Jam - Zdążyłem już opisać jedno z dziwactw od Yorkshire Tea (wspis tutaj https://www.hejto.pl/wpis/yorkshire-tea-malty-biscuit-czolem-herbaciane-swiry-picie-herbaty-z-torebek-to-n). Tym razem jest to również herbata czarna, tylko tym razem o smaku tostów z dżemem... Tak, dobrze widzicie. Jakimś cudem w tych torebkach ukryli 10% naturalnego aromatu. Jak to zrobili? Pozostaje to na ten moment tajemnicą...
Herbata jest jednocześnie słodsza, bardziej cierpka, pachnie może faktycznie trochę jak tosty z dżemem, ale w smaku nie jestem w stanie jej dobrze sklasyfikować. Smak łagodzi się po dodaniu mleka i chyba tak należy traktować typowe angielskie mieszanki. Na plus dobry poziom esencji, jak na herbatę z torebki, ale wersja Malty Biscuit bardziej do mnie przemawia Dobra, jako ciekawostka, gdy chcesz czymś zaskoczyć znajomych, ale może niekoniecznie Toast & Jam sprawdzi się, jako codzienna kroplówka teinowa.