Zdjęcie w tle

Aryo

Fanatyk
  • 657wpisy
  • 694komentarzy

https://aryo.blog/

Zaloguj się aby komentować

Rosyjski propagandowy kanał Dwa Majora sugeruje rosnące problemy z amunicją w rosyjskich wojskach.


Korzystanie z amunicji z 2022 r. przez Rosjan może sugerować, że zapasy rosyjskie z ZSRR idą ku wyczerpaniu i niektóre rodzaje amunicji musza zużywać z najświeższych partii. Zwykle wojsko dąży do zużywania najstarszej amunicji, ale poczekajmy do marca 2023 z takimi wnioskami.


Druga kwestia, to że świeże partie amunicji są bardziej wadliwe od starszych. To ciekawa kwestia. Może mieć to związek, ze zwiększeniem produkcji przez rosyjską zbrojeniówkę i jeszcze nie ogarnęli wszystkich problemów kontroli jakości.


Rosyjska armia i ich taktyka krąży wokół przewagi artyleryjskiej. Jeśli Ukraińcom uda się wyrównać ilość wystrzałów, to byłby przełom w wojnie na podstawie samej jakości NATOwskich systemów, których Ukraina dostaje coraz więcej.


Tłumaczenie:


Kilka myśli o wystarczalności pocisków w rosyjskich siłach zbrojnych


Szanowane kanały Telegramu wielokrotnie poruszały temat głodu amunicji w rosyjskich siłach zbrojnych. W szczególności przytaczano dane, że latem nasze jednostki wypuszczały wzdłuż całej linii frontu do 60 000 pocisków dziennie, co było jedną z przyczyn ich szybkiego zużycia.


Ponadto niektóre decyzje wysokich urzędników wojskowych o przechowywaniu amunicji artyleryjskiej w oddaleniu od jednostek działających na linii frontu, ale koniecznie w jednym miejscu i w zasięgu wrogich dronów i systemów rakietowych, również spowodowały utratę znacznej części radzieckich zapasów.


Obecnie pojawiają się doniesienia, że jednostki otrzymują 152mm pociski z 2022 roku, których jakość jest wątpliwa ze względu na dużą liczbę odrzutów w porównaniu do starszych partii.


Jednocześnie artylerzyści też marudzą na niedobór. Jednak artylerzysta, jak mówią sami frontowcy, lubi dużo strzelać do wroga. Wpada w pewien rodzaj pośpiechu. Szczególnie dobrze jest, gdy przy nie najwyższej precyzji amunicji można wydać do 300 pocisków na pokonanie 1 czołgu wroga na długim dystansie (teraz będziemy poprawiani i wyjaśniani, ale staraliśmy się pokazać sens słów oficerów frontowych).


Przy okazji, jeśli załoga jest w stanie trafić/zniszczyć wrogi czołg mniej niż 20 pociskami na dalekim dystansie, to załoga jest uznawana za doświadczoną i bardzo celną.


Rozwiązaniem tej sytuacji powinna być produkcja precyzyjnych pocisków, bezzałogowych statków powietrznych i innych rozwiązań technicznych. Bo taktyka zamieniania pola bitwy w księżycowy krajobraz nie ma już uzasadnienia, o czym świadczą posunięcia linii frontu na najgorętszych kierunkach.


Konieczna jest dywersyfikacja środków rażenia, zwiększenie ich celności i zasięgu.


Np. wróg wydaje 6-7 razy mniej amunicji ze względu na różnicę w liczebności artylerii. Celność i zasięg współczesnych pocisków NATO 155 mm są jednak lepsze niż większości naszych.


Rosyjskie siły zbrojne dysponują amunicją o wysokiej precyzji. Ale trzeba jej ich produkować wielokrotnie więcej.


źródło:


Telegram: Contact @dva_majors


a tu Romanow: Telegram: Contact @romanov_92


Dosyć ważne jest też, że inny rosyjski propagandysta Romanow też poszerzył tego posta. Romanow czasem pojawiał się na froncie, więc fakt, że zgadza się z tym co jest tu napisane może (nie musi) świadczyć, że faktycznie coś może być na rzeczy.

Zaloguj się aby komentować

Teoria od Atomic Cherry mówiąca o tym, że prędzej zobaczymy coraz większe dostawy T-55 niż Abramsy i Leopardy. Tłumaczenie:


https://t.me/atomiccherry/532


Niemal od samego początku wojny wśród państw członkowskich NATO trwa gorąca dyskusja na temat dostarczenia ZSU czołgów produkcji zachodniej: jako kluczowych pretendentów do tej roli proponuje się niemieckie Leopardy 1 i Leopardy 2. Wszelkie inicjatywy w tej sprawie nie przynoszą jednak rezultatów. Pod takim czy innym pretekstem zarówno RFN, jak i USA, jeśli mówimy o Abramsach, odmawiają Kijowowi dostarczenia swoich ciężkich pojazdów pancernych. 


Uzasadnieniem jest cały zespół czynników: przekazanie czołgów wymagałoby radykalnej reorganizacji ukraińskiej logistyki wojskowej i przekwalifikowania licznego personelu wojskowego; większość przekazywanych czołgów jest w niezadowalającym stanie technicznym (np. według raportu o gotowości materiałowej głównych systemów uzbrojenia Bundeswehry z 2021 roku armia niemiecka posiada 137 gotowych do walki Leopardów-2 na 289 będących w służbie) i wymaga remontu kapitalnego, który w tej chwili jest trudny do przeprowadzenia. 


Jednocześnie europejskie zapasy, radzieckich T-72 są na skraju wyczerpania, natomiast Ukraina musi regularnie uzupełniać swoje rezerwy czołgów.  


Rozwiązanie tego dylematu prawdopodobnie leży na powierzchni. Wczesną jesienią Siły Zbrojne Ukrainy otrzymały partię słoweńskich czołgów M-55S. Jest to modernizacja radzieckiego T-55, a ich liczba w Europie jest znaczna. Na przykład Rumunia, która posiada ponad 800 czołgów tego typu, ogłosiła niedawno zamiar wycofania ich ze służby. Ponadto na Bałkanach znajdują się duże zapasy T-55 produkcji jugosłowiańskiej. Według różnych źródeł nawet do 1000 sztuk w magazynach. Ten czołgi podstawowe trudno nazwać adekwatnym do współczesnych realiów, ale wojskowe kompleksy przemysłowe Czech, Bułgarii i Rumunii będą w stanie naprawiać, remontować i modernizować T-55 w dużych ilościach — od 200 do 250 pojazdów miesięcznie, co samo w sobie jest poważnym argumentem za ich dostawami do ZSU.


Należy zauważyć, że armia ukraińska jest w swoich działaniach w dużym stopniu uzależniona od czołgów i ma na nie duże zapotrzebowanie. Pomagają one zrekompensować chroniczny brak artylerii, zapewniając wsparcie ogniowe piechocie z pozycji zamkniętych. W przypadku tej taktyki wiek pojazdu nie jest decydujący. Przeżywalność pojazdu zapewnia odległość, prędkość manewru i kamuflaż. 


Powinienem jednak zaznaczyć, że jest to tylko scenariusz hipotetyczny. Niewykluczone, że państwa Sojuszu obiorą inną drogę i zaczną w sposób scentralizowany kupować w Afryce i na Bliskim Wschodzie nowocześniejsze uzbrojenie typu radzieckiego lub jeszcze zaczną przywracać do służby sprzęt produkcji niemieckiej (co z pewnością będzie wymagało współpracy kompleksów obronno-przemysłowych szeregu państw europejskich).


Chciałem tu zaznaczyć, że Atomic Cherry widzi po stronie ZSU podobną taktykę jak u Rosjan, czyli czołgi są stosowane jako zamiennik artylerii. Kot Murz zwracał uwagę, że po stronie Rosjan takie działania bardzo negatywnie wpłynęły na gotowość bojową rosyjskich czołgów. Myślę, że Ukraińcy też borykają się z tym i jest ogromne obciążenie dla zakładów remontowych centralnej Europy. Długi tekst Murza można przeczytać pod linkiem: Część 1: Kot Murz napisał długi i pełny rozgoryczenia tekst - Aryo - Hejto.pl

d730c01c-0a98-48ad-8c1b-598ba45deff6

Zaloguj się aby komentować

Igor Girkin przeprowadził krótką analizę szans rosyjskiej ofensywy od strony Białorusi. O ile jego przemyślenia są ciekawe, to wciąż jest mentalnie typowym homosovieticus, gdzie wierzy zła Polska, chce anektować zachodnią Ukrainę, a przy tym jednocześnie Polska jest w sojuszu z Ukrainą, zbroi ZSU i posyła ochotników do walki z Rosją. Tego nie ogarniesz, ale tak poza tym ciekawy wpis i warto wiedzieć co myśli nasz wróg, więc dodaję tłumaczenie:


"Zryw na zachód".


Dokonam krótkiej analizy perspektyw rzekomego zamiaru przeprowadzenia przez Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej głębokiej ofensywy z terytorium Białorusi na Wołyń i Galicję (a przynajmniej tylko na Wołyń, bo do Galicji trzeba dotrzeć).


Zacznijmy od zadań strategicznych, które (teoretycznie) mogłyby zostać osiągnięte w wyniku takiej ofensywy. Są one oczywiste: odcięcie centralnych regionów tzw. Ukrainy, a w konsekwencji ZSU, od dostaw z Polski, z której pochodzi lwia część dostaw broni, sprzętu, amunicji i wszystkiego innego, w tym towarów konsumpcyjnych. Efekt militarny, jeśli się powiedzie, może całkowicie odwrócić losy wojny na naszą korzyść. Jeśli spojrzeć szerzej polityczno-militarne rezultaty takiej inwazji mogą okazać się zupełnie odwrotne od zamierzonych.


Po prostu sąsiednia Polska (najbardziej agresywnie ze wszystkich bloków NATO odnoszących się do Rosji i najbardziej przygotowana do prowadzenia wojny, bo dysponująca dużą armią lądową, którą buduje w gorączkowym tempie) niespecjalnie ukrywa swoje roszczenia, jeśli nie do "zjednoczenia" tych terenów, historycznie "spornych", to do "protektoratu" nad nimi, to na pewno.


Z tego powodu należy przewidywać co najmniej wysokie prawdopodobieństwo interwencji wojsk polskich i zaangażowania polskich sił zbrojnych w bezpośrednie działania bojowe przeciwko Siłom Zbrojnym RF na tym froncie. W najlepszym wypadku, wejście polskiego korpusu okupacyjnego, koniecznie i wyraźnie sprzymierzonego z tzw. "Ukrainą", "w celu obrony kresów wschodnich". Co uniemożliwiłoby skuteczne rozwiązanie powyższych zadań zablokowania Kijowa od dostaw wojskowych bez bezpośredniej konfrontacji militarnej z siłami polskimi, podkreślam — skutecznej i zdecydowanej konfrontacji.


Prawdopodobieństwo polskiej interwencji w Galicji i na Wołyniu w przypadku naszej inwazji na te tereny oceniłbym z grubsza na "3 do 1" na korzyść interwencji. Nie jest faktem, że po tym będziemy mieli "front białoruski", ale takie prawdopodobieństwo też jest bardzo obecne. - Przynajmniej będziemy musieli rozmieścić znaczne siły wzdłuż granicy polsko-białoruskiej, aby ją osłaniać.


A teraz - "uwaga! pytanie!" - skąd w rosyjskich siłach zbrojnych, nawet lekko "wspartych" przez siły zbrojne Białorusi, wzięłyby się tak ogromne siły? Polska już teraz jest w stanie wystawić 150-200 tys. żołnierzy "armii polowej" "w polu", czyli nie na froncie, a w strefie frontowej). Tylko do ich zablokowania potrzebujemy odpowiedniej liczby naszych wojsk, nie mówimy o rozgromieniu.


Ale na tym froncie przeciwko nam będą działać nie tylko polskie, ale i "ukraińskie" jednostki, a one są już dobrze "ostrzelane" i mają doświadczenie w pokonywaniu naszych wojsk.


Załóżmy, że Polacy nie interweniują. To też jest możliwe albo będą się wtrącać, ale nie będą prowadzić działań wojennych, zajmując najbardziej "smaczny" dla nich Lwów na przykład i zatrzymując się na nim.


W tym przypadku zadanie grupy uderzeniowej Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, formalnie, jest znacznie uproszczone. Teoretycznie 100 tys. żołnierzy i oficerów, liczba zastosowana na froncie i na tyłach jest czysto umowna, jest w stanie stosunkowo szybko zmiażdżyć stawiające im opór 20-30 tys. żołnierzy ZSU i "obrony terytorialnej" i przedostać się w przestrzeń operacyjną, by móc ruszyć dalej, jak to miało miejsce w lutym bieżącego roku.


Pamiętamy jednak, jak zakończył się taki szybki "marsz na Kijów". Skończyło się, delikatnie mówiąc, źle, na "deeskalacji", a jeśli nie schować się za "tolerancyjnym" językiem, na pośpiesznym i bardzo wrażliwym na straty odwrocie.


Niepowodzenie "marszu" wynikało przede wszystkim z zasadniczo wadliwej oceny sytuacji operacyjnej i, co za tym idzie, równie wadliwych wniosków i decyzji podjętych na podstawie tej oceny


Z jakiegoś powodu zakładano, że oddziały te spotkają się z lojalnością ludności albo, co najmniej, neutralnością, natomiast opór ZSU i innych struktur władzy będzie formalny i bierny, co pozwoli grupom uderzeniowym na szybkie posuwanie się naprzód, bez oblężeń i szturmów na miasta i kluczowe punkty oraz bez kierowania znacznych sił do ochrony tyłów i komunikacji.


Jak wiadomo, wszystko szło w przeciwnym kierunku. W ciągu kilku dni ofensywy nasze wojska zostały zaatakowane od tyłu i z flanki, oddziały uderzeniowe zaczęły działać, na niektórych kierunkach, w okrążeniu, bez zaopatrzenia i wsparcia, a wszystkie "ominięte" miasta były bazami operacyjnymi wojsk przeciwnika. Komunikacja była narażona na silne, i często udane, ataki, a oddziały do jej obrony były skrajnie niewystarczające.


Załóżmy, że doświadczenia z poprzedniej "deeskalacji" zostały przez nasze dowództwo uwzględnione, tym bardziej że teraz głównodowodzącym całego frontu jest ten sam Surowikin, który "sterował" grupą, która w lutym zaatakowała Kijów, czyli "zebrał już wszystkie grabie" i, teoretycznie, nie powinien już na nie nadepnąć. To oznacza, że po przełamaniu frontu nasze siły powinny albo skoncentrować się na okrążeniu i ustanowieniu pełnej kontroli nad najważniejszymi, z militarnego i politycznego punktu widzenia, punktami regionu, albo przeznaczywszy wystarczające siły na ich blokadę "pędzić do przodu". - Ale ze staranną dbałością o ochronę swoich linii tylnych i łączności z "kontynentem".


Pierwsze rozwiązanie — wykorzystanie czasu i sił zgrupowania do rzetelnego utrwalenia początkowego sukcesu jest najpewniejszym sposobem, ale całkowicie neguje czynnik zaskoczenia i ogranicza głębokość przebicia do najbliższych dużych ośrodków miejskich. Trzeba by je szturmować mocno i wytrwale, tak jak szturmowali np. Mariupol z wielkimi stratami.


Co najważniejsze, w tym przypadku nie będzie możliwe głębokie posuwanie się do przodu, ponieważ przeciwnik, po ustaleniu kierunku naszego głównego uderzenia, szybko podciągnie rezerwy i uformuje nową linię frontu. Oznacza to, że zadanie zakłócenia komunikacji Kijowa z Europą nie zostanie rozwiązane, a jedynym rezultatem ofensywy będzie powstanie kolejnego frontu na wrogim terytorium, zachodnia część tzw. "Ukrainy".


Druga opcja — powtórzenie szybkiego natarcia i ominięcie miast, ale przy użyciu znacznie większych sił w celu zablokowania węzłów oporu i kontroli zajętego terytorium. Jest, ze wszystkich punktów widzenia, korzystniejsza. Bo pozwala "zagarnąć tyle terytorium ile się da", jeśli chodzi o wojska i ich możliwości zaopatrzeniowe. Potem, po skonsolidowaniu frontu zewnętrznego, można powoli "trawić" okrążone grupy i garnizony przeciwnika. Można więc wiele wziąć i otoczyć, a przy okazji odciąć wiele ważnych dla ZSU komunikacji.


Ale... BĘDZIE TO WYMAGAŁO DUŻEJ ILOŚCI WOJSKA. W tym oddziałów do ochrony tyłów, bo trzeba będzie działać na terenie, gdzie ludność jest dotkliwie wrogo nastawiona do Rosji i wojsk rosyjskich w wyniku wieloletniej propagandy.


Czy rosyjskie siły zbrojne są w stanie skoncentrować na tym kierunku, daleko od własnych granic, zaznaczam, tyle żołnierzy i sprzętu bojowego, aby zabezpieczyć udany głęboki przełom, a następnie odeprzeć kontrataki wroga i złamać opór okrążonych grup w rozsądnym czasie, jest dla mnie wątpliwe. Wszakże dla tak głębokiej operacji w takich warunkach potrzeba już w pierwszym etapie, z dalszym dostarczaniem posiłków, przynajmniej 200 tysięcy żołnierzy ze wszystkich struktur.


I to jeszcze nie biorę pod uwagę, zauważonych przez niektórych kolegów, na przykład pana Andrieja Morozowa - "Murza", "skaz" naszej armii, takich jak mizerne wyposażenie w środki łączności dalekiego i krótkiego zasięgu, czynnik niezwykle ważny w wojnie manewrowej, bardzo słabe rozpoznanie przestrzenne i po prostu słabe rozpoznanie lotnicze, brak przewagi powietrznej i mierne współdziałanie wojsk lądowych ze wsparciem lotniczym. I tak dalej, i tak dalej.


Na koniec nie mogę się powstrzymać od parsknięcia śmiechem, że wykazane wcześniej cechy wyższe naszych generałów nie napawają optymizmem... Prowadzenie oddziałów w wojnie manewrowej wymaga znacznie więcej talentu, profesjonalizmu, energii i elastyczności myślenia niż głupie frontalne ataki w stylu "a la Verdun-1916", praktykowane przez nasze oddziały przez całe lato i część jesieni.


W ogóle, czy wierzę w możliwość głębokiej operacji ofensywnej na zachodniej Ukrainie z terytorium Białorusi? - Tak! To jest możliwe. Zarówno teoretycznie, jak i nawet praktycznie.


Wierzy w możliwość wykonania takiej operacji, ale czy wierzy w jej sukces? :)))))


Podsumowując ostatnie teksty różnych propagandystów:


  • Porównywanie rosyjskich ataków do Verdun, czyli rzeź

  • Porównywanie rosyjskich szturmów do Rżewa, czyli rzeź rosyjskiej piechoty


Czekamy na rozwój sytuacji


źródło:


https://t.me/strelkovii/3593

4c375700-b62f-44cb-adc0-ce70723bd180

Zaloguj się aby komentować

Chciałem zwrócić uwagę na żywotność samochodów. Pamiętacie ten samochód, na jaki zebrałem środki, a potem Exen zawiózł go do 8 SSO? No to nie ma już go z nami "Nissan po ostatniej akcji jest w stanie, gdzie nie nadaje się do remontu." W skrócie zniszczony


O tym jak dotarł:


https://www.wykop.pl/wpis/67816621/nasza-navara-ze-zrzutki-dotarla-do-adresata-3-ecof/


O malowaniu u Exena:


https://www.wykop.pl/wpis/67796011/samochod-jaki-przekazalem-exen-przemalowal-na-praw/


O tym jak byłem w Szwecji po samochód


https://www.wykop.pl/wpis/67773485/doplynalem-do-gdanska-i-exen-zabral-go-razem-ze-sw/


https://www.wykop.pl/wpis/67753707/jedziemy-po-samochod-oby-nie-bylo-zadnych-niemilyc/

3ea730c9-54a5-4c3b-a62f-72672cab0714

Zaloguj się aby komentować

Update. W Sprawie Twittera to tracę wiarę w odblokowanie konta. Support odpisał coś w stylu, że złamałem zasady Twittera dotyczące praw autorskich na muzykę, bo trolle znalazły sposób na blokowanie kont, poprzez flagowanie wszystkiego co ma jakąkolwiek muzykę. Żeby odzyskać dostęp i pogadać z supportem, to muszę się zweryfikować konto. Tu już problem leży po stronie Twittera, bo nadal mam ten błąd, że "Z przyczyn Technicznych nie udało się zrealizować tej prośby. Spróbuj ponownie", a po nim mam kolejny "Zbyt wiele prób spróbuj później"


Będę kopał się z supportem pewnie dłuższy czas, żeby mi zmienili sposób weryfikacji, ale jak patrzę na te generyczne teksty od nich, to zajmie dużo czasu.. dlatego stworzyłem konto backup:


Aryo (@Aryo_backup) / Twitter

@Aryo

to muszę się zweryfikować konto


IMHO to tylko ściema żeby wyłudzić twoje dane osobowe. Firmy od lat próbują wszelkich sztuczek bo "dla twojego dobra" "dla twojego bezpieczeństwa" wyciągnąć od ciebie imię, nazwisko i nr. telefonu.


@tmg Ta.. Jak byłem gówniarzem to Gates był lansowany na zbawcę, potem goście od Googla mieli być "zbawcami" i "tymi dobrymi".

Pogódź się w końcu że to tylko słupy, front mani sił ciemności.


Musk został targetowany na tą część społeczeństwa która autentycznie się buntuje przeciw establishmentowi i jego propagandzie. Lewactwo już wykupili po tym jak się zesrali Occupy Wallstreet. Zresztą lewactwo zawsze działało im na rękę.

Pora na tzw "alt right".

@BananowyKoko miałem tylko jedno oczekiwanie - przywrócenie pełnej wolności słowa. No ale jak sam zaczął banować i wyciszać to straciłem wiarę

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Quassar Drony wyścigowe nie nadają się. Powtarzam. W terenie walk jest pełno systemów zagłuszania i taki dron poleci i spadnie. Żadnej korzyści i prawdopodobieństwo utraty jeszcze większe niż tych DJI. Zwykle na tych Mavic 3 czy Matrice 30 korzystają z wielokrotnego zoomu i starają się obserwować z daleka o ile to tylko możliwe. Szybkość drona nie ma tu większego znaczenia. To nie Call of Duty. Obserwacja dronem nie wygląda widowiskowo

@Quassar Samoróbki dronów wyścigowych wykorzystuje się czasem jak amunicję krążącą po dodaniu materiału wybuchowego, ale tak da się tylko w rejonach gdzie nie ma systemów zagłuszania. Tam gdzie walczy 8 pułk (Bachmut) zagłuszania jest pełno


https://youtu.be/pppxwz5tt0E

Zaloguj się aby komentować

XD Właśnie zostało mi zablokowane konto na Twitterze właściwie bez powodu. Odblokowanie jest oczywiście popsute. W ostatnim czasie kilka kont relacjonujących wojnę na Ukrainie zostało zablokowanych w podobny sposób. Nie, żebym coś sugerował, ale te myśli przeróżne same przychodzą mi na myśl xD

bd184daf-a923-46cf-99e8-c6c86a1dacb6

@Aryo ode mnie też chcieli numer telefonu jakiś czas temu. kupiłem prepaida za 5 zł ale się okazuje że nie działa działa chyba tylko na konto z abonamentem. pies ich chędorzył.

Zaloguj się aby komentować

Rosyjski propagandysta Vladen Tatarski, z frontu wspomina, że coś niedobrego dzieje się u Rosjan. Jeździ regularnie między Bachmutem, a Swotowo, więc nie jestem pewien, o którym odcinku frontu wspomina,


Dla mnie osobiście poranek zaczął się od złych wiadomości. Wróg zdołał wyprzeć nasze oddziały z pozycji, o które walczyliśmy przez całą jesień. Oczywiście, nie jest to zbyt duży sukces. Już trzy razy zmieniały właściciela, ale i tak...


To oczywiście nie moja sprawa, ale tak jest prawie zawsze, gdy jest jakaś dziwna rotacja. Tak jakby gdzieś w wysokim sztabie właśnie grali w backgammon i przegrywali sobie nawzajem brygady i dywizje. Tylko przyjechali i zapoznali się ze swoimi, zapoznają się z wrogiem, a potem jednostka zostaje przeniesiona na inną część frontu. Natychmiast (nowi) zostają wysadzeni na minach i tracą kilka pozycji.


Nawet wczoraj, późnym wieczorem, powiedzieli nam o jednej z naszych prób natarcia na jednym z odcinków frontu. To wszystko to klasyczny 1942 rok. Uważam, że jeśli generał dwa lub trzy razy organizował mini Rżew, to należy go zmienić, a nie pozwalać mu na to po raz dziesiąty i jedenasty. Trzeba robić "rotację głupka na głupka"


"rotację głupka na głupka" - "Jeśli jest problem z personelem, a nie ma innych osób, powinniśmy zrobić rotację 'głupiec na głupca', aby dowiedzieć się, który z nich jest mniej szkodliwy".


Aleksiej "Babka" Miesiac (1978-2022).


wspieram zrzutkę na wyposażenie zimowe dla Ukrainy


https://zrzutka.pl/88d5ug


źródło: https://t.me/vladlentatarsky/18147

e366c2e7-ebfa-41a2-92f2-97ba9b6b83ea

Motyw Rżewa ogóle zaczyna być jakiś mocno popularny w rosyjskim RU-necie. Dla osób nie kojarzących, to podpowiem "Rżewska maszyna do mielenia mięsa", "Rzeź piechoty pod Rżewem"


https://www.hejto.pl/wpis/jedno-mozna-czytac-bez-konca-jak-rosyjscy-oficerowie-i-zolnierze-rozpisuja-sie-o

Zaloguj się aby komentować

Jedno można czytać bez końca, jak rosyjscy oficerowie i żołnierze rozpisują się o tym, jak należy szukać winnych problemów z krótką trzydniową operacją specjalną, która trwa już 291 dni. Poniżej tekst Kota Murza. Zaleca m. in. wspieranie armii i naukę samemu w domu. Fajnie czyta się takie teksty, gdzie w pierwsze dni wojny było coś w stylu "upadek Ukrainy jest nieunikniony" i przechodzi to powoli do "jeśli czegoś nie zrobimy, to upadek Rosji jest nieunikniony". Tekst został powielony przez Igora Girkina aka "Demobilizer" z komentarzem poniżej:


Nie mam prawie nic do dodania.... Niuanse nie grają roli, bo ja to popieram. Jedyne na co mogę zwrócić uwagę to fakt, że problemu złodziei i niekompetentnych kretynów w kierownictwie Specjalnej Wojennej Operacji nie da się rozwiązać tylko śrubokrętami (przenośna do pomocy materiałowej od wolontariuszy przyp. @Aryo) (których organizacja "Noworosji" też dostarcza ile wlezie w trybie ciągłym)... I żadna jakość "śrubokrętów" nie jest w stanie tego "w żaden sposób" zrekompensować.


(Propagandowe o ukraińskich nazistach i inne niezbyt interesujące dygresje zostały pominięte, ale link do całości jest na dole)


Tekst murza poniżej:


Od Bojowego Murza (Kot Murz)


O winnych.


Obecnie istnieją w zasadzie dwa spolaryzowane stanowiska w tej sprawie.


Pierwsza pozycja to "Nie ma czasu na szukanie winnych! Zbierzmy się wokół prezydenta i ministra obrony w oczekiwaniu na kolejne przegrupowanie i deeskalację!".


Drugi to "Należy natychmiast zmienić całe kierownictwo! Tylko masowe rozstrzelania uratują Ojczyznę!".


(...)


Nie ma potrzeby szukania winnych, nie dlatego, że trzeba ich kryć, ale dlatego, że winowajcy są oczywiści.


Jeśli armia walczy źle, to winny jest zarówno minister obrony, jak i prezydent, który ma takiego ministra obrony.


Jeśli armia nie ma nawet podstawowych rzeczy, które powinny być na wyposażeniu, to winni są ludzie odpowiedzialni za zaopatrzenie. Znani są przynajmniej ze stanowisk, możemy sprecyzować ich nazwiska, nie trzeba ich długo i intensywnie szukać.


Jeżeli wojsko nie przyjęło pewnych niezbędnych rzeczy do prowadzenia nowoczesnej wojny lub przyjęło sprzęt, który nie spełnia wymogów nowoczesnej wojny, to ten żal ma również imiona, nazwiska, stopnie wojskowe.


Jeśli prawdziwe źródła rządzenia są przed nami ukryte, to formalnych winowajców nie ma co szukać. A wziąwszy formalnego sprawcę za miękkie siedzenie, profesjonalny śledczy szybko znajdzie także tych prawdziwych. Jedynym problemem jest to, skąd wziąć darmowego, profesjonalnego detektywa i tego, który zleci mu profesjonalne śledzenie?


Pomysł masowego rozstrzeliwania szkodników w kraju, w którym proces sądowy w sprawach karnych stał się w dużej mierze fikcją, a metody śledcze zeszły gładko do średniowiecza, jest mniej więcej tak dobry, jak pomysł dalszego gromadzenia się wokół tych, dzięki którym sprawy doszły do tego stanu. Powiem wam w zaufaniu, obywatele, że troska nie dotyczy rozpoczynania masowych strzelanin, ale tego, jak je powstrzymać, kiedy i jeśli same, niekontrolowane, zaczną.


I oczywiście we wszystkich takich rozmowach nieodmiennie wyskakuje z czyichś ust to samo pytanie: "Skoro my, naród, już raz zapłaciliśmy i płacimy za wszystko z naszych podatków do budżetu wojskowego, zapłaciliśmy za armię, zapłaciliśmy za zwycięstwo w każdej wojnie, jak nam obiecano, poza nuklearną (w której zagwarantowano nam jedynie raj), dlaczego teraz mamy za to wszystko płacić ponownie, poprzez ochotników, którzy muszą nieść na front dosłownie wszystko, od zwykłych wojskowych butów i łopat po SUVy, drony i szyfrowaną łączność radiową? "


<br />

Odpowiedź jest prosta: NIE POWINNI!


Albo chcesz wygrać tę wojnę, albo nie.


Jeśli chcesz, zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby to zrobić.


Jeśli nie, nie rób tego. Nie przygotowuj się do walki, nie pomagaj w walce tym, którzy już walczą.


I wtedy albo skończycie wezwani do biegu na karabiny maszynowe z kijami szpadlowymi, bo cała broń i ludzie, którzy wiedzieli, jak jej używać, skończyli się przed wami, więc jedyne, co wam pozostało, to biec do przodu z kijem i krzyczeć, albo nie zostaniecie wezwani na czas i zostaniecie pozostawieni, by zmierzyć się ze zwycięzcami, którymi nie będziemy my. 


<br />

(...)


Chcesz wygrać, podejmij działania. Nie musisz "wierzyć w zwycięstwo". Zastanów się jak działać skutecznie, optymalnie, systematycznie, pomyśl jak działać "na przyszłość". I działaj!


Nie uciekaj od rzeczywistości, ale spójrz prawdzie w oczy, a wtedy będziesz mógł jasno zobaczyć najbliższą przyszłość. Na wiosnę, kiedy armia rosyjska masowo wycofywała się spod Kijowa, Czernichowa, Sum i Charkowa, a piechota LRL i DRL była mielona w walkach o Mariupol, Popasnę i Rubiżne, wszyscy "wierzący w zwycięstwo" jakoś w ogóle nie myśleli o tym, skąd wziąć tych, którzy to zwycięstwo wyprodukują, kiedy masowa piechota, nawet wyszkolona, się skończy. Nikt z "wierzących w Zwycięstwo" nie myślał o tym latem, kiedy pogorszenie stanu piechoty można było jeszcze zrekompensować dostępnością pocisków w artylerii. A potem przyszła jesień. Straszna jesień, "czas trudnych decyzji", kiedy wszyscy "wierni" zostali mocno zachwiani w swojej "wierze w zwycięstwo" przez poddanie Izium i Chersonia. I nikt z nich nie wiedział, że właśnie w tych dniach do druku szło nowe dodatkowe wydanie trzytomowej książki Markina do przyspieszonego szkolenia wojskowego "masowego piechura". Która w tej chwili połowa nakładu jest już wysyłana do Komisarzy Ludowych LRL i DRL, a druga połowa będzie rozprowadzana w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, głównie wśród zmobilizowanych. A stało się to możliwe właśnie dlatego, że stanęliśmy w obliczu prawdy, w obliczu faktów, w obliczu niebezpieczeństwa, ponieważ uważaliśmy i nadal uważamy tę umiejętność - stawiania czoła rzeczywistości zamiast chowania głowy w piasek - za główną przewagę strategiczną.


(...)


przewidując nieuchronność wojny i patrząc na to, jak uparcie elity Federacji Rosyjskiej starają się jej unikać, nawet w stosunkowo korzystnych warunkach militarno-gospodarczych, nie mogliśmy nie zrozumieć, że takie zachowanie będzie prorokować dla nas bardzo duże problemy w trakcie wojny, kiedy ta nieuchronnie się rozpocznie. I tak, znaczna część elity albo się wyprzeda do czasu rozpoczęcia wojny, albo pobiegnie szukać nabywców zaraz po niej. Głupotą byłoby nie przewidzieć i nie przygotować się na to, nie przemyśleć odpowiednich rozwiązań i scenariuszy. Przygotowywaliśmy się i myśleliśmy o tym.


Kim jest Kot Murz


Ksywa: Murz, Murza (grupa Goodwin). Wielokrotnie wjeżdżał na Ukrainę nielegalnie. Jest aktywnie zaangażowany w antyukraińską propagandę, zbieranie funduszy i zaopatrywanie separatystów, brał udział w operacjach bojowych przeciwko ukraińskim siłom zbrojnym jako dowódca plutonu batalionu "Avgust". Brał udział w walkach pod Debalcewem. Później był szefem służby łączności batalionu "Prizrak", 4 Brygady, 2 Armijnego Korpusu, Rosyjskich Sił Okupacyjnych. Dodatkowo 26 czerwca 2008 roku został skazany przez Dorogomilowski Sąd Rejonowy w Moskwie na trzy lata pozbawienia wolności. Zwolniony po warunkowym zwolnieniu 14 lipca 2009 r.


źródło:


От Боевого Мурза О виноватых... | Vitaly Zapara | VK

ff8218bc-7ad7-487b-82f5-f5a8f7a791ef

Zauważam tutaj również ciekawe przejście od "nie interesuj się polityką, nie interesuj się kto trzyma łapę na pieniądzach, nie zadawaj pytań, władza sama załatwia wszystkie sprawy, najlepiej wie co robi i się o wszystko zatroszczy" do "powinieneś wykazywać obywatelską podstawę, inicjatywę, pomagać i wspierać". Rozpaczliwa próba wezwania do współpracy społeczeństwa, które przez pokolenia hodowano w duchu "siedź cicho, nie odzywaj się i rób swoje". To się nie uda. Ruski pójdzie tam gdzie mu każą, zrobi co mu każą bo tak został wytresowany, ale zrobi to na odwal się, na minimum, aby się nikt nie przyczepił, jak to określił sam Girkin "apatycznie".

@Aryo czytałem, że nazwa "czarne koszule" albo "czarne wrony" ukuta została z powodu cywilnych marynarek w tym kolorze, bowiem brakło mundurów żeby odziać zmobilizowanych. Kije od mioteł to chyba mit, ale uzbrajanie ich w najstarsze modele karabinów.

Zaloguj się aby komentować