Zdjęcie w tle

AndzelaBomba

Fanatyk
  • 930wpisów
  • 3994komentarzy

192 + 1 = 193


Tytuł: Czerwone i czarne

Autor: Stendhal

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Wydawnictwo SBM

ISBN: 9788383481074

Liczba stron: 600

Ocena: 3/10


Liczba książek przeczytanych w 2024: 10


Francja, lata 20. XIX w. Julian Sorel, młody syn cieśli z prowincji obdarzony fotograficzną pamięcią, marzy o zrobieniu kariery i zdobyciu majątku. Po upadku Napoleona jedyną drogą awansu społecznego dla plebejuszy jest kapłaństwo. Julian zaczyna się więc przygotowywać do pracy duchownego, jednak pociąg do kobiet, którego nie potrafi opanować, szybko sprowadza na niego kłopoty.


Kolejny w tym roku klasyk literatury, który mi nie podszedł. Czerwone i czarne to nudna obyczajówka o nadambitnym karierowiczu, z naiwnymi do bólu wątkami miłosnymi i płaskimi postaciami (z wyjątkiem głównego bohatera). Być może 200 lat temu powieść robiła wrażenie, teraz to ciekawostka dla studentów romanistyki.


#bookmeter

56e7a2e0-0d53-46cf-8f3a-d5d51982b196

Zaloguj się aby komentować

@Giban Faktycznie, mogą to być pinezki, więc na szczęście drzewo aż tak nie ucierpiało, no ale jednak dla mnie drzewo to świętość.

Zaloguj się aby komentować

@AndzelaBomba ehh... granie w "snake'a" na zielonym ekranie i puszczanie sygnałów, co 20 sek ze swoją pierwszą dziewczyną...

@tomwolf "puszczanie sygnałów, co 20 sek" i to miało być takie fajne? Jedyne co tu widzę to sentyment, nic fajnego w tym nie było. Równie dobrze mógłbyś napisać - kiedyś to było, pakiet na internet się skończył to fajnie mulił

@gawafe1241 lol... Dzieciaki robią głupie rzeczy ibpo kątach z rozbawieniem wspomina się te głupotę... No żeś Amerykę odkrył xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@AndzelaBomba kilkanaście godzin temu Elon Piżmo wstawił to na Twittera. To chyba jedyny jego post, w którym można ew. nawiązać że może nawiązuje do śmierci Nawalnego. Eh... Niby taki wizjoner, ale ciekawi mnie jego zafascynowanie tym krajem, tym bardziej że ma porównanie do RPA i jak wygląda ew. bieda i zacofanie.

Zaloguj się aby komentować

170 + 1 = 171


Tytuł: Sny umarłych

Autor: Bora Chung

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

ISBN: 9788366658400

Liczba stron: 338

Ocena: 3/10


Liczba książek przeczytanych w 2024: 9


Tae-gyeong dowiaduje się, że jego kolega z liceum zginął w wypadku samochodowym. Problem w tym, że bohater otrzymuje tę wiadomość od samego denata, który bezpardonowo wprasza się do jego snu, aby poprosić o niewygodną przysługę. Za zmarłym kolegą, który z czasem zaczyna ingerować także w inne sfery jego życia, ciągnie się szereg niedomkniętych spraw z przeszłości. Widmo (z) lat młodzieńczych, już nie samo, a w towarzystwie smutnej, milczącej kobiety, co noc podsuwa Tae-gyeongowi nowe elementy układanki o feralnym dniu swojej śmierci.


Intrygujący opis, nieprawdaż? Skuszona nim, zakupiłam tę książkę, licząc na ciekawą lekturę w stylu Jonathana Carrolla. Niestety, zawiodłam się. „Sny umarłych” to rozmemłana, miałka obyczajówka z najbanalniejszymi plot twistami z horrorów i kryminałów. Jednak jej najgorszą według mnie cechą jest romantyzowanie przemocy w związku i hipokryzja, z jaką temat został ujęty. Kiedy główny bohater tłucze swoją dziewczynę, to wszystko jest git, bo koleś przecież szczerze kocha swój worek treningowy. Kiedy zaś dowiadujemy się o innym przypadku przemocy w związku w tej powieści, to jest on już opisywany jako obrzydliwe zwyrodnialstwo.


Stanowczo nie polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

64014f5a-1213-4b5e-8e9a-eb5fb5c82740

Zaloguj się aby komentować

166 + 1 = 167


Tytuł: Limes inferior

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: superNOWA

ISBN: 9788370541163

Liczba stron: 226

Ocena: 6/10


Liczba książek przeczytanych w 2024: 8


Ziemia, nieokreślona przyszłość. Społeczeństwo podzielone jest według ilorazu inteligencji na klasy, gdzie 0 to klasa najwyższa i najbardziej uprzywilejowana, a 6 najniższa. Tradycyjne metody płatności zostały wyparte przez punkty, przyznawane automatycznie według klasy i ewentualnej wykonywanej pracy. Jak można się spodziewać, w tym dość nieprzyjaznym systemie funkcjonują różnej maści cwaniacy, wykorzystujący glitche w Matrixie do nielegalnego dorabiania na boku. Jednym z takich kombinatorów jest Sneer, który swoją ponadprzeciętną inteligencję sprzedaje osobom pragnącym awansować klasowo. Seria niefortunnych i na pozór błahych zdarzeń sprawia, że dotychczas zadowolony z życia Sneer zaczyna kwestionować status quo.


Klasyka polskiej SF, przez wielu czytelników uważana za najwybitniejszą powieść Zajdla. W pewnych aspektach niezwykle prorocza (płatności elektroniczne, chiński social score). Niestety, mimo sporych oczekiwań, jakie miałam, lektura niezbyt przypadła mi do gustu. Ciężko mi nawet powiedzieć, dlaczego, bo świat przedstawiony jest interesujący, akcja wartka, a narracja skondensowana. Na minus mogę jedynie policzyć urwanie fabuły w przełomowym momencie. Wiem, że był to celowy zabieg autora, no ale nie każdy lubi otwarte zakończenia.


Chociaż z twórczością Zajdla być może jest mi nie po drodze, to i tak polecam, bo to klasyk, którego warto poznać.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

bdc1592b-1d7a-4484-b404-6fbba90de0cf

Mnie ta książka mega wciągnęła, przestawiony świat i bohater, który się w nim odnajduje: mistrzostwo. Mam jednak dysonans jak ocenić, przez 90% książka jest 10/10, potem autorowi się nie chce pisać, Deus ex machina i cyk pora na CS’a 😔 Imho i tak bardzo warta uwagi.

@AndzelaBomba Czytam sobie zarys fabuły "o kurde, chcę to przeczytać", potem czytam dalej i komentarze o tym, że zakonczenie jest urwane całą tą zabiły ten entuzjazm. Mimo wszystko dorzucę sobie do listy "chcę przeczytać", ale raczej jak będę kiedyś miał za dużo wolnego czasu

Zaloguj się aby komentować

162 + 1 = 163


Tytuł: 27 śmierci Toby’ego Obeda

Autor: Joanna Gierak-Onoszko

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Dowody

ISBN: 9788365970343

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10


Liczba książek przeczytanych w 2024: 7


Najgłośniejszy polski reportaż ostatnich lat, opowiadający o kanadyjskim systemie szkół z internatem dla dzieci rdzennych mieszkańców kraju. System powstał w latach 60. XIX wieku i funkcjonował aż do lat 90. XX wieku. Przez ten czas przez placówki prowadzone w znacznej części przez duchownych przewinęło się ok. 150 tys. dzieci. Nauczanie w szkołach ograniczało się do minimum, a zatrudnieni w nich opiekunowie często dopuszczali się wobec podopiecznych przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej. Przymusowy pobyt w szkołach z internatem, skutkujący u znacznej części wychowanków wieloletnią traumą, wpłynął destruktywnie na całe pokolenia rdzennych Kanadyjczyków, którzy do dziś borykają się ze znacznie większą liczbą przypadków uzależnień, samobójstw i przemocy domowej niż reszta grup etnicznych w kraju. Obecnie kanadyjski rząd i społeczeństwo próbują naprawiać krzywdy wyrządzone rdzennym mieszkańcom (co jak na razie wychodzi imho średnio).


Wiele dobrego powiedziano już o tej książce i ja nie będę wyjątkiem. Świetny, poruszający reportaż, otwierający oczy na temat stosunkowo nieznany w mainstreamie. Jedyna rzecz, do której mogłabym się przyczepić, to nieuporządkowana struktura. Moim zdaniem znacznie lepiej byłoby najpierw umieścić wywiady z ocaleńcami, a potem przejść do tego, jak współcześni politycy próbują naprawiać zło wyrządzone przez system przymusowej asymilacji, a nie mieszać obydwa tematy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

2073bfd4-7f56-47e9-83d5-263813520776

@alaMAkota Prusy to trochę nietrafiony przykład, bo nie kojarzę żadnej akcji odbierania dzieci polskim rodzicom i umieszczania ich w internatach na drugim końcu Rzeszy

Zaloguj się aby komentować

152 + 1 = 153


Tytuł: Atlas zbuntowany

Autor: Ayn Rand

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

ISBN: 9788382022117

Liczba stron: 1176

Ocena: 7/10


Liczba książek przeczytanych w 2024: 6


Kim jest John Galt?

To pytanie zadają sobie na każdym kroku mieszkańcy dystopijnej wersji Ameryki. Na świecie dzieje się źle – większość krajów przemieniła się w głodujące republiki ludowe, a ostatnim bastionem dobrobytu i wolności wydają się być Stany. Przy czym „wydają się” to słowo klucz, bowiem siedzący w Waszyngtonie lobbyści, przy aprobacie sporej części społeczeństwa wyznającej dziwną moralność, będącą mieszanką komunizmu i późnośredniowiecznego chrześcijaństwa, co chwila uchwalają prawa coraz bardziej ograniczające wolność gospodarczą, a których jedynymi beneficjentami są politycy wykupujący za bezcen upadłe spółki. W pogarszających się warunkach socjoekonomicznych wielu przedsiębiorców i uzdolnionych specjalistów z dnia na dzień rezygnuje z pracy i znika bez śladu. Jedynymi ludźmi, którzy niezłomnie trwają na swoich stanowiskach, są Dagny Taggart, wiceprezes przedsiębiorstwa kolejowego, oraz Hank Rearden, wynalazca i wytwórca niezwykle wytrzymałego stopu metalu. Mierząc się z kolejnymi przepisami przemieniającymi amerykański kapitalizm w gospodarkę planowaną, Dagny i Hank stopniowo odkrywają prawdę o otaczającym ich świecie.


Do Atlasa zbuntowanego podchodziłam z lekkim sceptycyzmem, ponieważ opinie o tej powieści są dość skrajne. Ostatecznie jednak pozytywnie się zaskoczyłam. Ayn Rand niewątpliwie miała talent literacki. Udało jej się stworzyć spójną, logiczną i całkiem ciekawą dystopię. Moim zdaniem umiała również w fabuła i akcja, bo pomimo znacznej objętości książki i sporej dawki filozofii, lektura mnie wciągnęła i z zainteresowaniem śledziłam losy głównych bohaterów.


Powieść ma jednak dość potężną wadę w postaci kiepsko skonstruowanych postaci. Bohaterowie pozytywni to banda pozbawionych większych wad Garych Stu i Mary Sue (brak w tym gronie Januszy biznesu czy narcystycznych odklejeńców pokroju Muska), którzy wcześniej wstają, częściej mruczą i dźwigają większy ciężar. Z kolei antagoniści, jak na klasycznych villainów przystało, są jednocześnie nikczemni do szpiku kości i na tyle nieudaczni, że ich knowania na dłuższą metę nie są w stanie zaszkodzić głównym bohaterom. Na palcach jednej ręki mogę policzyć postaci niejednoznaczne lub przechodzące podczas trwania akcji powieści przemianę.


Nie spodobał mi się też wątek miłosny. Dagny bez skrupułów zmienia jednego herosa na drugiego, na co panowie reagują zaskakująco spokojnie, w stylu „Oki, to pa!” nawet, jeśli pół strony wcześniej wyznawali ukochanej miłość aż po grób. Mam wrażenie, że już w Zmierzchu trójkąt miłosny był bardziej realistyczny psychologicznie.


Co do filozofii obiektywizmu, mam niejednoznaczne uczucia. Niektóre jej elementy uważam za błędne (przekonanie, że wszyscy przedsiębiorcy są szlachetni czy że niewidzialna ręka wolnego rynku rozwiąże wszystkie problemy), inne zaś za wyjątkowo trafne i aktualne (np. rola uniwersytetów w kształtowaniu lewackich postaw w społeczeństwie, korporacje kierujące się ideologią nawet, gdy tracą na tym finansowo). Moim zdaniem, Atlas zbuntowany to pozycja, którą warto przeczytać pomimo jej wad i nawet, jeśli nie zgadza się z filozofią autorki.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

0cea5f5e-bc97-4331-9f65-9989a6f08ff2

@szlumbergera Ja podchodziłem na 2 razy i za drugim się udało. Zdecydowanie nie żałuję, bo to świetna książka, choć mam wrażenie, że po wyrzuceniu połowy objętości mogłaby zyskać większe grono odbiroców.

Czytałem czytałem i odpuściłem gdzieś w okolicy 3/4. To pierwsza książka od lat której nie skończyłem bo miałem jej dość

There are two novels that can change a bookish fourteen-year old's life: The Lord of the Rings and Atlas Shrugged. One is a childish fantasy that often engenders a lifelong obsession with its unbelievable heroes, leading to an emotionally stunted, socially crippled adulthood, unable to deal with the real world. The other, of course, involves orcs.


-John Rogers

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@AndzelaBomba Śmichy chichy ale jak wyszedł Wiedźmin 3 i zacząłem notować na kartce te wszystkie składniki potrzebne i inne pierdoły, bo nie ogarniałem, nagle uzmysłowiłem sobie że od lat tyle ręcznie nie zapisałem.


Najśmieszniejsze że chwilami miałem odtruch Ctrl+Z żeby coś cofnąć.

Ja z kolei paskudnie pisze i nadejście komputerów było dla mnie wybawieniem. Ale jak muszę coś napisać ręcznie to mam leki że ktoś będzie akurat patrzał a tam nieznane pismo xD

Od lat piszę odręcznie tylko notatki dla siebie. Odkąd nie muszę się martwić, że ktoś inny będzie to czytał, to stało się to nawet przyjemne.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

94 + 1 = 95


Tytuł: Powrót do Reims

Autor: Didier Eribon

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Karakter

ISBN: 9788366147058

Liczba stron: 219

Ocena: 5/10


Liczba książek przeczytanych w 2024: 5


Nietypowa autobiografia, będąca zarazem historią rodziny oraz esejem socjologicznym. Autor, francuski filozof związany ze środowiskiem LGBT, przyjeżdża po śmierci ojca do swojego rodzinnego miasta. Podróż do Reims, skąd Eribon uciekł jako dwudziestoparolatek, żeby w Paryżu móc bez przeszkód realizować się jako gej i intelektualista, staje się okazją do snucia wspomnień związanych z dorastaniem w robotniczej dzielnicy w latach 50. i 60., oraz refleksji na temat sytuacji klasy robotniczej we Francji tuż przed wybuchem II WŚ i w czasach powojennych.


Podobnie jak oceniony przeze mnie wcześniej Idiota, Powrót do Reims znajdował się na mojej liście książek do przeczytania od paru lat. Sporo sobie obiecywałam po tej pozycji i jestem trochę zawiedziona. Dzieło Eribona jest przede wszystkim nierówne. Przez pierwsze 100 stron, gdzie autor opisuje środowisko robotnicze w pierwszej połowie XX w. poprzez pryzmat własnej rodziny, dostajemy wnikliwą analizę sytuacji francuskiego proletariatu i ograniczeń klasowych, jakie skutecznie utrudniały awans społeczny młodzieży wywodzącej się z tego środowiska. W tej części autor ma sporo celnych wniosków, chociaż moim zdaniem nie wszystkie wyraźnie wybrzmiewają. Druga połowa Powrotu jest zdecydowanie słabsza, to głównie lista książek francuskich intelektualistów, które Eribon przeczytał w liceum i na studiach, z okazjonalnymi wspomnieniami, jak ciężko było mu utrzymać się na studiach bądź odkrywać własną seksualność na prowincji.


Mam zastrzeżenia co do podejścia autora do analizowanego środowiska. Chociaż Eribon stara się być dość obiektywny, momentami wychodzi z niego typowy wielkomiejski inteligent, przekonany o wyższości swojego światopoglądu nad światopoglądem innych. Widać to wyraźnie we fragmentach, gdzie autor opisuje stosunek robotników do imigrantów z dawnych kolonii. Eribon bardzo łatwo przykleja całej klasie robotniczej łatkę rasistów, a antyimigranckie poglądy wygłaszane m.in. przez jego najbliższą rodzinę klasyfikuje od razu jako niedorzeczne, lub w najlepszym wypadku mocno wyolbrzymione. Brak mu chęci/odwagi, aby bliżej przyjrzeć się przyczynom niechęci Francuzów do imigrantów z Maghrebu, na czym cierpi również wątek zmiany przekonań politycznych robotników. Czy na pewno antyimigranckie nastroje były jedyną przyczyną zmiany poglądów politycznych całego środowiska i zwrotu z lewa na prawo? Cóż, tego z Powrotu już się nie dowiemy.


Powrót do Reims był reklamowany jako pozwalający „zrozumieć wiele aktualnych zjawisk polityczno-społecznych, w tym protest żółtych kamizelek”. Nie przeczę, jest to książka, którą można przeczytać, żeby lepiej zrozumieć francuskie społeczeństwo i wciąż żywe post-klasowe podziały, podejrzewam jednak, że da się znaleźć w temacie znacznie lepsze i bardziej obiektywne analizy sytuacji polityczno-społecznej we współczesnej Francji z uwzględnieniem kontektu historycznego.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

a8fd18ef-2443-40e1-8b80-dbd8122a8bac

@AndzelaBomba czytałem to jakiś czas temu i niewiele zapamiętałem z tego, więc chyba podzielam opinię, że nie jest to bardzo wartościowa pozycja, jakby się z początku mogło wydawać. Albo jestem za głupi na taki bardziej filozoficzne książki.

Zaloguj się aby komentować

86 + 1 = 87


Tytuł: Idiota

Autor: Fiodor Dostojewski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zielona Sowa

ISBN: 8374350164

Liczba stron: 468

Ocena: 4/10


Liczba książek przeczytanych w 2024: 4


Rosja, XIX w. Po kilku latach spędzonych na leczeniu w Szwajcarii, do kraju powraca książę Myszkin, spadkobierca starego rodu, obecnie biedny jak mysz kościelna. Tuż po przyjeździe książę wplątuje się w niezwykłe wydarzenia, których centrum stanowi Nastazja Filipowna – dumna piękność, była kochanka arystokraty Tockiego, której ten usiłuje się teraz pozbyć, by móc w spokoju ożenić się z inną kobietą. Jak można się spodziewać, spotkanie z Nastazją Filipowną całkowicie odmieni życie Myszkina.


Idiota znajdował się na mojej liście książek do przeczytania od paru lat i dwa razy już zaczynałam lekturę, jednak nigdy nie dochodziłam nawet do końca części pierwszej. Tym razem się zawzięłam i cóż, strasznie mnie ta książka wymęczyła. Powieść składa się w 4/5 z dialogów. Dialogów teatralnych, kwiecistych, ciągnących się przez kilka stron i w gruncie rzeczy o niczym. Poza częścią 1. i połową części 4., brak wyraźnie zarysowanego konfliktu fabularnego, bohaterowie po prostu spotykają się i dyskutują o bzdetach albo się nawzajem obrażają. Filozofia Dostojewskiego, według krytyków ukazująca w pełni rosyjską duszę, a której najwybitniejszym przedstawieniem jest ponoć Idiota, to nic więcej jak ranty rosyjskiego boomera na współczesne autorowi społeczeństwo, nowoczesność i Zachód. Od fabuły nieco lepiej wypada konstrukcja niektórych bohaterów powieści. Myszkin, Rogożyn i Nastazja Filipowna to postacie wyjątkowo dobrze przemyślane i przedstawione, nie sposób ich zapomnieć i nie poczuć do nich pewnej sympatii, mimo kretyńskich lub niemoralnych czynów, których się często dopuszczają. Natomiast cała reszta bohaterów (prócz Gani, Pticynów i Tockiego) sprawia wrażenie chaotycznie sterowanych Simów, ich motywacje, poglądy, uczucia i nastawienie do innych zmieniają się jak w kalejdoskopie w zależności od chwilowego widzimisię autora, przez co ciężko kogokolwiek z nich dobrze zrozumieć, ani tym bardziej polubić. 


Idiota jest przez wielu uważany za magnum opus Dostojewskiego, jednak moim zdaniem ta powieść źle zniosła upływ czasu i z perspektywy dzisiejszego czytelnika ciężko ją dobrze zrozumieć. Jeśli ktoś chce zacząć przygodę z twórczością tego pisarza, sugerowałabym raczej Zbrodnię i karę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

a10b2ec8-6c6e-4d43-bcdb-1901f3fad84e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować