Zdjęcie w tle

AlvaroSoler

Autorytet
  • 851wpisy
  • 797komentarzy
AlvaroSoler userbar

Zaloguj się aby komentować

Ktoś wie jak przenieść sejwy z Icewind Dale z androida na PC?

Piszą w internecie, że sejwy są na data/com.beamdog.icewinddale, ale jak wchodzę w ten folder to jest pusty


#android #technologia #icewinddale

AlvaroSoler userbar

Myślałem, że to prostsze będzie. Nie chcę rootować.

W sumie odkryłem pewną alternatywę. Otóż poprzez opcję łączę przez Windows mogę sobie grać

W każdym razie dzięki za chęci pomocy.

@AlvaroSoler rootowanie, jeśli nie wiesz, wymaga odblokowania bootloadera.

A proces ten resetuje słuchawę do ustawień fabrycznych, co się wiąże z wymazaniem danych.


Możesz spróbować zgrać dane z tego katalogu poprzez adb z opcją włączenia roota. Jeśli flagi kompilacji zgredoida na twojej słuchawie na to zezwalają a dostęp potwierdzisz na telefonie, powinieneś uzyskać dostęp do danych aplikacji w katalogu /data/...


Mniejszym nakładem jest synchronizacja poprzez założenie konta w grze. Nie pamiętam czy do tych danych da się dobrać z konta googla, bo z niczego takiego od lat nie korzystam.


Masz internet, łeb i hooy?

to kombinuj ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Z ciekawości dałem prompta AI napisz opowiadanie o zapomnianym wiedźminie który zaczyna się od "był bezdomny i czekał na śmierć". Oto efekt:


Zapomniany


Był bezdomny i czekał na śmierć. Leżał pod zrujnowanym młynem, gdzieś na skraju wioski, której nazwy już nie pamiętał. Deszcz bębnił miarowo o dach, wypełniając ciszę pustkowia. Był zimny, ale nie na tyle, by przynieść ulgę w rozgorączkowanym ciele. Przetrwał setki walk, potwory o imionach bardziej przerażających niż historie wiejskich bardów, a jednak nie potrafił pokonać tej jednej, najgorszej – własnej zapomnianej legendy.


Wiedźmin. Tak go kiedyś nazywano. Dziś był tylko starcem o białych włosach, cuchnącym od starości i gnijącego sumienia. Jego miecz, o ile nadal go miał, rdzewiał w kącie. Kiedyś budził respekt, teraz przynosił jedynie litość. Ludzie przestali potrzebować wiedźminów. Dzikie bestie wybiły wojska. Magowie zepchnęli ich do opowieści. Był ostatnim – i wiedział o tym.


Drzwi do młyna skrzypnęły. W mroku pojawiła się smukła sylwetka, ubrana w ciężki płaszcz. Deszcz ściekał strugami z kaptura, ale głos kobiety, która pod nim się kryła, był jak stal.


— Jesteś tym, którego szukam? Wiedźminem? — zapytała, zbliżając się powoli.

— Jeśli tak, to masz pecha — wychrypiał, podnosząc głowę. Jego oczy – kiedyś przenikliwe jak wilcze – teraz przypominały zamglone niebo. — Wiedźmini nie żyją.


Kobieta zbliżyła się jeszcze bardziej. Wyciągnęła coś spod płaszcza – niewielki worek, który wylądował obok niego z głuchym dźwiękiem. Pachniało monetą, a on znał ten zapach aż za dobrze.


— To na początek — powiedziała. — Nie będę się wdawać w szczegóły. Wioska, którą minęłaś w drodze tutaj, umiera. Nie od głodu ani zarazy, ale od czegoś gorszego. Mówią, że to czarownica, która przyzwała demona.


Wiedźmin splunął.

— Czarownice. Demony. Bajki na dobranoc. Idź do kapłana albo do straży. Ja jestem za stary, żeby polować na dziecięce strachy.


Kobieta pochyliła się nad nim, zrzucając kaptur. Jej oczy były pełne determinacji.

— Kapłani boją się jej imienia, a straż uciekła. Jeśli nie ty, to nikt.


Milczał przez chwilę. W głowie pulsowała mu myśl, że powinien ją odprawić. Ale ciężar monet obok niego i coś w jej spojrzeniu sprawiły, że znów poczuł znajome ukłucie. Nie dumy, ale obowiązku.


— A jeśli odmówię? — zapytał cicho.

— Wtedy umrzesz tu jak pies. Sam i zapomniany — odparła równie cicho.





Rankiem ruszyli w drogę. Jego ruchy były powolne, kości bolały, a ciało przypominało bardziej ruinę niż narzędzie śmierci. Ale w palcach czuł jeszcze ciężar miecza, a w sercu słabą, dogasającą iskrę. Wędrowali w milczeniu, kobieta prowadziła, on podążał za nią, wspierając się na starym drzewcu.


Wkrótce dotarli do wioski. Była cicha, zbyt cicha. Na ulicach nie było nikogo, a okna domów zasłonięte.


— Co tu się stało? — zapytał, zerkając na kobietę.


— Sama się przekonasz. Czeka na ciebie w karczmie.


Gdy wszedł do środka, poczuł zapach krwi i zgnilizny. W mroku na środku sali siedziała postać – wysoka, zbyt chuda, o nienaturalnie długich palcach.


— Wiedźmin — wysyczała, unosząc głowę. Jej oczy płonęły czerwienią. — Nareszcie.


A wtedy przypomniał sobie, dlaczego nienawidził wiedźmińskiego życia. Nie chodziło o potwory. Chodziło o to, że nigdy nie umierały same.


Jakie wrażenia? Dać dalszą część?

#wiedzmin #tworczoscwlasna #pisanie #ksiazki #opowiadanie

AlvaroSoler userbar

Martin nie umie skończyć Pieśni Lodu i Ognia, może powinien nakarmić prompta tym co napisał do tej pory i konspektem reszty a model by mu to uzupełnił. Potem tylko poprawki i za rok możnaby drukować.

Nie zdziwię się zresztą jeśli tak się stanie w przypadku gdy zejdzie nie skończywszy sagi.

@Kronos Jakby nakarmić AI książkami Martina, to by się zesrało od ilości niedokończonych wątków.

Niestety, Martin zakopał się w ogromie wykreowanego świata i wątków, jednocześnie nie uwzględnił smutnej prawdy. Latka lecą i z biegiem lat starość daje w kość.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@UmytaPacha @AlvaroSoler więcej mi się nie chce, tłumaczenie chat gpt, przedmiot i puenta moja. Nie śmieszy mnie po angielsku więc po polsku też słabe xDDD

Żaba wchodzi do banku i podchodzi do okienka. Na plakietce widzi, że kasjerka nazywa się Patrycja Krach. Mówi więc:

„Dzień dobry, Pani Krach. Chciałbym wziąć pożyczkę na nowy staw – mój już się rozpada.”

Patrycja, zdziwiona, pyta:

„Ile chciałby Pan pożyczyć?”

Żaba mówi: „50 tysięcy złotych.”

„To spora kwota!” – odpowiada Patrycja. „Czy ma Pan coś na zabezpieczenie tej pożyczki?”

Żaba wyciąga z kieszeni widelec w kształcie dolara i kładzie go na ladzie.

„To mój rodzinny skarb – widelec po dziadku, zawsze mi przynosił szczęście!”

Patrycja, zupełnie zaskoczona, idzie do dyrektora i mówi:

„Jest tu żaba, która chce pożyczyć 50 tysięcy na nowy staw i zostawia… widelec. Co mam z tym zrobić?”

Dyrektor patrzy na widelec, po czym uśmiecha się i mówi:

„Daj mu kredyt, Pani Krach. Widocznie spłaci w dolarach!”

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem ale ja stoję na trzecim odcinku Diuny i nie mogę tego zmęczyć. Grę o tron kocham. To jest trochę podobne a jednak usypiam po 15minutach. Filmy diuna kocham. Dziwne co?

@kopytakonia strasznie mnie Diuna zawiodła


Odarto BenenGeserit z całego mistycyzmu, zabroni im ich największą broń - dyscyplinę, plan i konsekwencje. Przewroty pałacowe są płytkie i żenujące, nie ma absolutnie żadnej gry politycznej pomiędzy stronami, a Laghnar gra wypisz-wymaluj postać z "Wychowane przez wilki".


Słabizna i niszczenie jednak pewnej diunowej legendy.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować