Nowego sikora se znowu kupiłem. Tissot PRX, styl końcówki lat 70. Zamierzam go nosić do luźnego outfitu typu bluza. Fituje?
#watchboners #zegarki


Nowego sikora se znowu kupiłem. Tissot PRX, styl końcówki lat 70. Zamierzam go nosić do luźnego outfitu typu bluza. Fituje?
#watchboners #zegarki


Zaloguj się aby komentować
#tikutak #hobby #zainteresowania #ciekawostki #zegarki #gruparatowaniapoziomu
Poljot ”Szturmanskie”.
Idąc w dalszym ciagu tropem Pierwszej Moskiewskiej Fabryki Zegarków im. Kirowa i późniejszego Poljota, dziś prezentuję dość ciekawy obiekt, jakim jest chronograf tejże produkcji, przeznaczony dla pilotów.
Łatwo określić, czym jest chronograf: to po prostu rozbudowany stoper, albo też sekundnik, o wysokiej precyzji. Czasomierz wyposażony w taką funkcję pokazuje z dużą dokładnością pewien określony zakres wskazań, może też mieć dodatkowe zastosowania, przeznaczone do użycia w konkretnym celu. Gorzej jest mi przetłumaczyć nazwę „Szturmanskie”. Jedna z wersji, jaką znalazłem, brzmi: nawigatorski. Ale to aż się prosi o powiązanie ze szturmem, atakiem, zdobywaniem! K.O.Borchardt w powieści „Znaczy kapitan” wspomina o naszywce ze szturmańskimi kotwiczkami, która była przywilejem oficerów nawigacyjnych marynarki. Był to relikt z marynarki wojskowej, z czasów, kiedy obcy statek zdobywało się abordażem, w walce wręcz. Szturmować falę, to ustawiać jednostkę pływającą odpowiednio do kierunku wiatru i pchanej przezeń wody. Ale gdzie marynarka, a gdzie lotnictwo?
Więc dalej: w ZSRR „szturmanem” nieregulaminowo nazywało się drugiego pilota samolotu. Ciepło, ciepło. Z lektury wspomnień wojennych wiem, że zajmował się on wyliczaniem kursu na podstawie wskazań przyrządów pomiarowych i naziemnych punktów orientacyjnych (a nierzadko również na podstawie gwiazd) oraz długości trwania odcinków lotu. Pilnował również zużycia paliwa, odnosząc je do czasu lotu i przebytego dystansu, aby było możliwe zarówno osiągnięcie strategicznego celu, jak i powrót do bazy. Każdy lotnik czasu wojny był wyposażony w zegarek, a kontrakty na ich dostawę (zegarków, nie lotników
Nieco historii: w 1974 r. szwajcarska fabryka Valjoux zaprzestała produkcji swojego mechanizmu chronografu 7734. Wkrótce linię produkcyjną wraz z prawami własności, częściami i narzędziami zakupił Związek Radziecki. Mechanizm rozwinięto i udoskonalono, dokonując szeregu istotnych zmian. Przykładowo, zwiększyła się ilość kamieni (z 18 do 21), zwiększono dokładność wskazań przez zastosowanie wyższej częstotliwości wahań balansu oraz lepszych łożysk w module chronografu (podczas późniejszej produkcji dokonano zmian materiału kół zębatych chronografu, aby poprawić dokładność wskazań niezależnie od wahań temperatury), zmniejszono grubość werku, dołożono własne zabezpieczenie antywstrząsowe. Finalnie powstał mechanizm 3133 i jego pochodne, później również oznaczany jako P3133 (litera „P” od nazwy fabryki – Poljot).
Na zdjęciach widać, że pod względem mechanicznym stopień skomplikowania przekładni jest o niebo wyższy, niż w dotychczas prezentowanych konstrukcjach. Produkowano je do kilku zegarków. Najpierw był właśnie „Szturmanskie” i jego bliźniak „Okean”, „Strieła” (jeden z „kosmicznych” zegarków, wspominałem o nim w poprzednich wpisach) - chronografy przeznaczone dla oficerów lotnictwa i marynarki. Nie były dostępne w handlu, a wyłącznie w służbach mundurowych. Występowały w limitowanej ilości i były poddawane dodatkowym testom jakości, narzuconym przez armię. Doszło nawet do tego, że w niektórych z nich, tak jak w przypadku mojego, brak wyraźnie podanej marki: na cyferblacie jest tylko symbol wojsk lotniczych i tyle (nazwa „Szturmanskie” była wybita na deklu). Potem pojawił się „Buran” i cywilny „Poljot”, już z napisem na tarczy. Pisałem już o tym, że wszystkie czasomierze z Pierwszej Moskiewskiej nazywały się po 1961 r. „Poljot” - wszystkie, poza eksportowymi i wojskowymi markami, tu jest właśnie widoczny ten wyjątek. Po upadku Związku Radzieckiego były jeszcze inne dziwadła – noworusy jak np. Pilot, Aviator, Junkers, Zeppelin czy reedycje „starego” Szturmana i Okeana, fabrykowane przez spadkobierców do 2011 roku, kiedy to produkcja całkowicie padła. Można dziś kupić zegarek chiński z mechanizmem Valjoux, czyli tym, od którego rozpoczęła się cała historia.
Na rynek włoski z tym samym mechanizmem trafiał Wostok.
Z ciekawostek: Poljot chrono trafiał na wyposażenie polskich pilotów wojskowych. Któryś z zegarków o tym mechanizmie – Poljot czy Okean, nie mam pewności – służył na orbitalnej stacji „Mir” kosmonaucie Walerijowi Poljakowowi, który pobił rekord długości pobytu w przestrzeni kosmicznej, 437 dni i 18 godzin. „Szturmana” miał Japończyk, dziennikarz Akiyama Toyohiro, który jako członek załogi Sojuz TM-11 był pierwszym komercyjnym pasażerem lotu kosmicznego w 1990 r. (jego stację telewizyjną kosztował ów lot 28 milionów baksów, ale kto bogatemu zabroni?).
Warto zwrócić uwagę na jakość wykonania i powtarzający się schemat: dobra zachodnia baza + armia jako siła sprawcza, w ruskim militarnym państwie wcale nie tak rzadki. Zegarek pracuje w klasie chronometru, czyli z dokładnością -10/+40 s/dobę, z uwzględnieniem możliwych skoków temperatury w szerokim zakresie i wpływu tego zjawiska na dokładność chodu. Koperta ze stali nierdzewnej ze szlifem promiennym, wersje cywilne miały kopertę i przyciski chromowane, ew. złocone. Również stalowe są przyciski (górny uruchamia centralną wskazówkę chronografu i zatrzymuje ją, dolny - kasuje wskazania) i koronki. No właśnie, koronki, bo są dwie, po obu stronach koperty. Prawa służy do nakręcania i regulacji czasu, lewa ustawia wewnętrzny pierścień wokół tarczy. To dodatkowa funkcja, dzięki której można sobie przyjąć początek jakiegoś okresu, aby móc odczytywać na bieżąco wskazania zarówno aktualnego czasu, jak też czasu akcji. Indeksy, wskazówki i początkowy znacznik wewnętrznej tarczy są widoczne w ciemności. Data na godzinie 6.00, lewa tarcza to zwykły sekundnik, centralna wskazówka to sekundnik chronografu, minuty są zliczane na prawej małej tarczy. Były też wersje z wycechowaną podziałką telemetryczną i ze stop-sekundą. W noworuskich późniejszych wersjach cywilnych bywały rozwinięcia o np. kalendarz księżycowy, wskaźnik dzień-noc, stop-sekundę itp.
Co jeszcze? Swój kupiłem jako niesprawny i sam doprowadziłem do stanu używalności. Po odwiedzeniu 3 zakładów zegarmistrzowskich i wycenach serwisu w granicach 350 - 700 zł, samodzielnie wymieniłem balans z uwalonymi czopami i skorygowałem moduł chronografu. Nie mając doświadczenia w tak skomplikowanych mechanizmach, oddałem mycie i smarowanie w ręce dość znanego majstra, po którym przyszło mi poprawiać robotę. Po różnych szczegółach wykonania datuję zegarek na 1987 rok, ale moim zdaniem wymieniono mu kilka części, posługując się dawcami narządów. Solidny, bardzo trwały, jeden z kilku moich chronografów, które mam nadzieję jeszcze tutaj pokazać.





Zaloguj się aby komentować
Służył długo i dzielnie. RIP
Wymiana szkiełka raczej nieopłacalna, bo nowy zegarek kosztuje 300-400zl
Czy może jednak się opłacać?
To jest mój drugi zegarek - taki typowy do tyrania. Za jakiś czas będę chciał sobie kupić albo taki sam, albo jakiś inny w tym samym budżecie. Myślałem ewentualnie nad jakimś chińczykiem steeldive. Czytałem opinie i widziałem recenzje na YT i wygląda to dobrze. Ktoś może miał doczynienia?
Podoba mi się stylistyka driverów i to ma być zegarek do zadań specjalnych, żeby nie było szkoda jak coś się z nim stanie. Może ktoś ma jakieś inne propozycje w takiej samej cenie?
Może być też jakiś prosty czytelny zegarek, byle nie jakieś gshocki
#zegarki

@splash545 Jak chcesz taniego divera do tłuczenia jako drugi zegarek, to moim zdaniem lepszej opcji niż Duro nie znajdziesz. Porządny, uczciwy i markowy sikor w dobrej cenie, a w dodatku znasz go i jesteś przyzwyczajony. Steeldive spoko, ale to są automaty, więc trzeba się z nimi nieco delikatniej obchodzić, nastawiać godzinę itp., nie bardzo widzę je w takiej roli. Szafiru też bym ogólnie nie polecał, bo wprawdzie się nie rysuje, bo jest twardy, ale jak trzaśniesz to prędzej pęknie niż minerał, bo jest twardy.
Z chińczyków ewentualnie zobacz takiego Benyara. Ja swojego kupiłem dawno temu jako używkę za śmieszne pieniądze, żeby sprawdzić czy polubię ten styl. I zostawiłem go sobie, bo jak miałbym odsprzedać za jeszcze śmieszniejsze pieniądze, to wolę mieć robiący robotę zegarek

Zaloguj się aby komentować
#tikutak #hobby #ciekawostki #zegarki #gruparatowaniapoziomu #pokazmorde
No witam.
Śledzących moje wpisy pozdrawiam serdecznie i przepraszam za długą przerwę, wiele rzeczy złożyło się na taką sytuację.
Już przejadł mi się „Poljot”, ale trzeba byłoby konsekwentnie przejść przez jego historię, żeby pójść dalej. Zatem, dziś nieco lżejsza lektura: zemsta Miodomira.
Pierwszymi moimi zegarkami zapamiętanymi z dzieciństwa były poniewierające się w szpargałach „Cyma” i „Zaria”, dziadkowy „Wostok” i babcina „Sława”, coś nieokreślonego, noszone przez tatę (okazało się, że to „Mir”) i „Czajka” mojej siostry. Wszystkie te zjawiska opiszę w przyszłości. Natomiast pierwszym moim własnym zegarkiem był „Poljot” budzik, otrzymany w 1986 r. z okazji Komunii jako prezent.
O „Poljocie” jako fabryce i marce już pisałem. 1. Moskiewska Fabryka Zegarków im. Kirowa, Orderu Lenina (tak brzmiała jej pełna nazwa po II WŚ) produkowała kilkanaście różnych marek. Samą fabrykę i całą jej produkcję (poza brandami eksportowymi i militarnymi), po locie Gagarina w Kosmos przemianowano na „Poljot”. Jednym z wytwarzanych tam czasomierzy był mechaniczny naręczny zegarek z budzikiem o nazwie „Signał”, który również stał się „Poljotem”.
Używał zaadaptowanego mechanizmu szwajcarskiego AS1475, a jak już wspominałem, produkowano go na zachodnim sprzęcie po przeszkoleniu przez Francuzów. Jakim cudem ta myśl techniczna zawędrowała na Wschód – nie mam pojęcia; domyślam się, że być może skopiowano całość po upłynięciu czasu ochrony patentowej. Faktem jest, że jakieś 5 lat po wprowadzeniu konstrukcji przez fabrykę A. Schild, Ruscy mieli ją już u siebie pod oznaczeniem 2612. Zasada była prosta: werk posiadał drugą koronkę do nakręcania sprężyny budzika, sprzężonego z zasadniczym mechanizmem zegarka. Jak działa budzik chyba nie potrzeba opisywać; tutaj młoteczek uderzał w trzpień po wewnętrznej stronie dekla, dając kilkunastosekundowy sygnał dźwiękowy podobny do brzęczyka. Był to jedyny radziecki zegarek naręczny z budzikiem, produkowany przez blisko 30 lat. Mój sikor był jedynym takim w podstawówce, zresztą przez całe dzieciństwo nie widziałem podobnego. Jest w wersji eksportowej, opisany „łaciną”, z klasyczną, czarno – białą tarczą i chromowaną kopertą oraz bransoletą (zrobiła się za ciasna i wymieniłem na pasek). Za bardzo go nie szanowałem; był normalnie noszony, a mojej mamie przez pewien czas służył jako budzik do porannego wstawania, zatem był to przede wszystkim przedmiot utylitarny. Wydawało mi się, że długo to trwało, ale w sumie nosiłem go może 4 – 5 lat, zanim poszedł do szuflady, zastąpiony Wostokiem. Potem jeszcze, w ramach głupoty, zdjąłem mu tarczę (podczas tych prób poległa wskazówka i pogięła się druga, przy czym źle ją obsadziłem). Zapytany na ulicy „która godzina?” odpowiedziałem: „wpół do ósmej....nie, wpół do siódmej....nie! Wpół do ósmej!!!”. Ale wszystko udało się odtworzyć. Serwis wykonał profesjonalny zegarmistrz.
Na jednym ze zdjęć #pokazmorde jest z dnia komunii właśnie w chwili oględzin zegarka w towarzystwie brata i cioci. Siedzimy i ani tamtemu mnie nie przyszło do głowy, że z winogron rosnących za moimi plecami za 30 lat będę pił niezgorsze, samodzielnie zrobione wino, a tuż obok będzie stała w przyszłości moja niewielka pasieczka, po której hulał będzie – zadomowiony w jabłonce po prawej stronie zdjęcia - MIODOMIR...
Miodomir został powołany celowo i niebacznie, na moje wyłączne pszczelarskie potrzeby i – niestety – ku późniejszemu utrapieniu. Jakie potrzeby, zapytacie? Otóż dawniej, w czasach, gdy na płocie otaczającym toczek zawieszało się zwierzęcą czaszkę jako ochronę od uroków i złego spojrzenia, każdy pasiecznik posiadał – lub przynajmniej chciał mieć – swojego prywatnego diaboła. Ten ogarniał mu najważniejsze sprawy, pilnował interesu i pomagał w zamian za karmienie. We wspomnieniach jako rzecz normalna i pospolita istnieją różne fantastyczne stworzenia, jak np. nieokreślone „coś”, pasiecznik czy rojnica, które - obłaskawione, trzymane i karmione - sprawiały, że pszczelarzowi się „darzyło”. Ten i ów wystawiał na strychu garnczek z niesoloną kaszą (niesoloną, bo sól święciło się na Wielkanoc, więc szkodziła wszelkiemu czarowi), albo na pasieczysku umieszczał kubek z namoczoną w mleku bułką – i jakoś to szło.
Pszczelarz był tym, który miał Wiedzę, Umiejętność pracy z pszczołami, co dla postronnych było rzeczą osnutą aurą niesamowitości, „poznania”, świętości i magii, ale też obłaskawienia i używania do pomocy....innych istot. Pszczelarstwo, poza prozaicznym zyskiem z miodu i wosku, było Sztuką, stanięciem między sacrum (bo pszczoła była bożą istotą i w ludowych podaniach otaczano ją szacunkiem) a profanum, między ludzkim i nie-ludzkim światem, między tym, co znane i co niepojęte.
Miodomir potrzebował zatem swojego czasu i odpowiednich okoliczności. Na początku była historia opowiadana przez wujka Romka o jego sąsiedzie, który to wcale nie tak dawno, może 30 lat temu, miał swojego diabła. Stawiał mu miskę kaszy w pustym ulu – ot, taki folklor – i ja to miejsce kiedyś przy okazji pokazałem moim dzieciom.
Ja również pewnego wieczora, powróciwszy ze dwora, zasępiłem czoło i stwierdziłem, że „coś....chyba....”, nie dopowiadając najważniejszego. Raz, drugi i dziesiąty, zamyślony i mimochodem, mruczałem do siebie, że „tak jakby...” i „chyba coś jest...”. A w międzyczasie serwowałem dzieciom opowieści z życia dawnych pszczelarzy, jak to sobie gospodarzyli, pracowali....i oczywiście, jakich mieli pomocników. Na tym etapie pokazałem im dziuplę w jabłonce, która nie spodziewając się takiego zainteresowania, dochodziła swoich lat, dostarczając mi próchna do podkurzacza. Z dużym zainteresowaniem wspólnie ją obejrzeliśmy, przy czym dzieliłem się refleksją, że nadawałaby się na mieszkanie dla skrzata, chałupa jak się patrzy, pewnie tam się jakiś urządził, cwaniak, chytrus jeden. No i tak jakoś samo z siebie wyszło, że w dziupli starej jabłonki „coś mieszka”. Skoro jest, to jakoś trzeba to nazwać – w szybkim konkursie zwyciężył właśnie MIODOMIR. Od tej pory stał się on pełnoprawnym elementem codziennych zajęć.
Zaczęło się obłaskawianie Miodomira, żeby pomagał przy pszczołach. Chodziliśmy z dziećmi do dziupli powiedzieć mu „cześć” („wy k...wa normalni jesteście?” - pytał mój brat), znalezione piórka, w geście przyjaźni, ofiarowaliśmy Miodomirowi na pierzynę (nie zostały przyjęte – no ale przecież lato, ciepło, a może to jest skrzat z długą brodą, którą się przykrywa...). Przez żołądek do serca, więc częstowaliśmy go malinami i porzeczkami (nie lubił ich, huncwot, a tyle tego dostawał, że przetwory mógł z powodzeniem robić), zatem trwały poszukiwania odpowiedniego jadła. Łupina włoskiego orzecha z kaszą i – jakże by inaczej – miodem, zniknęła w całości, musiałem na gwałt dorabiać „naczyń”, taki miał spust, i napychaliśmy go kluchami, kaszą i czym tam jeszcze. Łykał wszystko bez popitki. Możecie się śmiać: raz i drugi, w pniu spróchniałym aż do korzenia, coś mignęło mi przez ułamek sekundy. Miodomir zadomowił się zatem na dobre.
Ale czego też on nie wyczyniał! Przychodząc do domu spodziewałem się pytań: „tata, a Miodomir psoci?”. Psocił, psocił, ladaco, i to jak jeszcze! Opowiadaniom nie było końca: jak to daszek na ulu był przekrzywiony, pewnie ktoś go ruszył, a może nawet po nim tańcował!? To i owo mi zginęło, pewnie hultaj Miodomir schował. Spod rąk znikały mi ramki, a znajdowałem je w drugim kącie pasieki – no kto je tam zaniósł? - wiadomo... Gdy miałem publikę, pukałem uprzejmie w pień i nie szczędziłem gorzkich słów prawdy, gróźb i dydaktycznych połajanek, lądujących w głębi jabłonkowej dziupli. Obiecywałem przetrzepanie skóry przy najbliższej okazji. Oj, nasłuchał się on ode mnie, nasłuchał! Ale miarka się przebrała, gdy zginęła mi szczotka pasieczna. Jest to jedno z najpotrzebniejszych przy pracy akcesoriów, bez niego jak bez ręki. Chodziłem, szukałem – kamień w wodę! Szczotka przepadła. Trudno! Tak mi odpłacił za strawę, przyjaźń, serce, troskę i wyjątkową tolerancję. Używałem innej, ale tego było za wiele: skończyło się babci s...anie, skończyła się pańska łaska, jedzenia już więcej nie dostał. Drań nie poprzestał na tym, bo różne przedmioty złośliwie nadal ginęły mi podczas pracy, gdy tylko spuściłem z nich wzrok. Korciło mnie – i to jeszcze jak! - żeby podrzucić do dziupli trutkę na myszy, ale raz – jestem miłośnikiem przyrody, dwa – jako stwór magiczny, ani chybi Miodomir nie strułby się, tylko rozzłoszczony odpłaciłby mi w dwójnasób. Uniosłem się zatem honorem. Nie to nie, z kumplowania nici.
Przycichł jakoś, spokorniał, może zrozumiał, a może wyniósł się do innej pasieki?
Po całym sezonie prac, grabiąc jesienią opadłe liście, spostrzegłem szczotkę wetkniętą w niemożliwy sposób między płot, ul i krzak czarnego bzu (który nie bez kozery dawniej potocznie zwano „czarcim zielem”). Jak tam się znalazła, do dziś jest to dla mnie zagadka.
To była ostatnia psota Miodomira.



Zaloguj się aby komentować
Sternglas Hamburg. Od dawna za mną chodził
Ładny?
#zegarki #kontrolanadgarstkow #modameska



@xniorvox wiesz co...ja jestem bojówka zegarków mechanicznych, więc może napiszę subiektywnie. Zegarek ładny, stylistyka bauhausowa bardzo mi odpowiada. Ale tysiąc kilkaset zł dać za zwykłego kwarcoka, pewnie tłuczonego w Chinach (obojętnie, co pisze producent), gdzie w środku jest Ronda za 50 zł? Nawet bez łożyskowania na kamieniach? Eeeee.
Zaloguj się aby komentować
Ludziska z tagów #zegarki #garmin
Mam Garmina Phoenix 6pro (czarnego) i się zastanawiam, czy go nie wymienić na Garmin Epix (Gen 2) ... Różnią się prawie niczym, przede wszystkim Epix ma ładny wyświetlacz i w sumie to wszystko

@boogie nie znam się na wyświetlaczach garnina ale sam trzymam starego Samsunga właśnie ze względu na dobry wyświetlacz (nowe samsungi nie współpracują z Apple, a typowo sportowe modele kosztują sporo, nie uprawiam żadnych sportów).
I wyświetlacz to dla mnie najważniejszy element zegarka. Więc wymieniałbym.
Zaloguj się aby komentować
Społeczność trzeba nieco rozruszać.
Mój niedawny zakup.
Tani, pomarańczowy Casio. Całkiem solidny. Podoba mi się.
Black Friday to w ogóle ciężki okres dla portfela, w drodze już kolejny tani
Następny może będzie lepszy, ale nie obiecuję.
Ogłaszam kontrolę nadgarstków
#manwithmalamute #zegarki

Zaloguj się aby komentować
Ktoś używał? Rodzice chcą mi na święta kupić jakiegoś smartwatcha do 1200 ziko. Mam szajsunga więc chyba ten będzie ok.
#gownowpis #zegarki #telefony
Zaloguj się aby komentować
Tomki chciałbym kupić jakiś zegarek/opaskę na łapę co przede wszystkim mierzy puls, ale fajnie by było też żeby mierzyło ciśnienie, coś niby takiego znalazłem, ale nie wiem na ile te wyniki są miarodajne. Jeśli opaska to pewnie jakiś #miband by starczył, a jeśli zegarek to wolałbym coś porządnego już jeśli faktycznie to działa. Dodatkowo jeśli warto to coś z #gps ale to drugorzędna rzecz, wolałbym bardziej budżetowo, ale żeby się sprawdzało. Możecie coś polecić?
#smartwatche #zegarki #xiaomi #technologia #zdrowie
Znalazłem coś takiego jak huawei watch d ale średnio mnie przekonuje
@beer_man pomiar ciśnienia w zegarku? To raczej nie będzie dokładne. Niektóre mają pomiar saturacji krwi SpO2. Ja mam budżetowego Amazfit'a GTR, mogę polecić. Jest GPS i jakieś tam bajery z pomiarem aktywności. Używam jako zwykłego zegarka do noszenia na co dzień. Za taką kasę polecam. Rodzicielce kupiłem inny model tej marki i też jest bardzo zadowolona.
@beer_man 1. z zegarków z własnym pomiarem ciśnienia to tylko ten huawei. on ma pompowaną bransoletę, a raczej nakładkę (podkładkę?) i działa jak normalny ciśnieniomierz. podobno strasznie niewygodne, a i tak musisz co jakiś czas sprawdzać ze zwykłym aparatem.
2 z innych zegarków to musisz je kalibrować max co 4 tygodnie. tzn, musisz sobie mierzyć ciśnienie zwykłym aparatem, wbijać dane do zegarka (i ufać, że podczas wbijania się nie zmienia, ponieważ wpiszesz np 80-120, wciskasz "enter" i zegarek liczy od tego wciśnięcia "enterem". jak masz dodatkowo duże skoki, to musisz kalibrować częściej
jak mówili wyżej, zegarki samsunga odblokowują 100% funkcji tylko z telefonami samsunga (chodzi o aplikację samsung health)
z ciekawych zegarków zdrowotnych, to możesz zobaczyć sobie WITHINGS, to hybrydy z naprawdę potężnymi możliwościami monitoringu medycznego. ale ciśnienia krwi i one nie mają. ani garminy za 1000+ euro.
doktoryzowałem się niedawno przed zakupem smartwatcha, padło na niebudżetowego garmina. jest perfekcyjny, czekam teraz aż tylko dostaną zgodę EU na odblokowanie funkcji EKG i wykrywania arytmii i będzie to mój zegarek idealny.
Zaloguj się aby komentować
Citizen wypuścił na jesień bardzo przyjemne zegarki z fazami księżyca, solarem i radio. Tu na zdjęciu BY1010-81H który wpadł mi w oko, jak z trwałością tego SuperTitanium Citizena? Warto?
#zegarki

Zaloguj się aby komentować
Uszanowanie Tomki,
Mimo że poniedziałek to mam humor gitówa bo przyjęli mnie właśnie na wyższe stanowisko za lepsze pieniądze ( ͡o ͜ʖ ͡o)
W związku z tym chciałbym zaopatrzyć się w nowy zegarek do pary z moim Seiko King Samurai którego uwielbiam ale jednak czasami wolałbym założyć coś lżejszego.
Budżet? 500 złotych piękny kawalerze
W oko wpadł mi taki oto rodzynek na promocji(z kodem wyjdzie 490):
https://www.swiss.com.pl/pl/zegarek-meski/aw1711-87l
Oraz:
Co polecacie?
#zegarki
Zaloguj się aby komentować
Zalewska i zegarek. Niemożliwe, żeby to był Cartier Pasha, bo przecież nie wpisywanie go do oświadczeń majątkowych byłoby wtedy przestępstwem.
#bekazpisu #polityka #zegarki

Zaloguj się aby komentować
https://www.facebook.com/Made_In_China-100505779100368
https://www.facebook.com/groups/369624776916851
Na FB dostępne wszystkie okazje.
Wysyłka z magazynu: PL
Seiko Zegarek męski, 41 mm SSC769P1
Cena z VAT: 1044,94 Zł
Link ---> https://amzn.to/475Jg0v
Darmowa wysyłka Prime
Najtaniej w PL ---> https://fas.st/vw66O
#aliexpress
#promocje #MadeInChina #amazon #amazonprime #zegarki #seiko #modameska #moda

Zaloguj się aby komentować
#zegarki #kontrolanadgarstkow
Ogłaszam kontrolę nadgarstków na pokaz mody cmentarnej

Zaloguj się aby komentować
Smartwatch?
Warto to kupić?
nie wiem po co mi to do szczęścia ale widzę że wszyscy wokół kupują.
#smartwatche #elektronika #apple #android #zegarki

Nie lubię smartwatchy i nie noszę. Nie mam życzenia, żeby zegarek co chwilę mnie atakował powiadomieniami, wystarczy że telefon to robi. Zegarek ma tylko pokazywać godzinę, żebym nie musiał się rozglądać ani sięgać do kieszeni jak przyjdzie mi ochota sprawdzić, a jednocześnie robić za biżuterię, do czego smartwatche się po prostu nie nadają.
Zaloguj się aby komentować
9 miesięcy czekałem na wolny slot u zegarmistrza, ale w końcu się doczekalem i mi zrobił. Teraz jestem już właścicielem w pełni działającej Omegi.
#zegarki

Zaloguj się aby komentować
Hej, zegarek i paski przyszły więc #chwalesie
Osobiście jestem bardzo zadowolony z stosunku jakości do ceny. Nie jest też w cale taki głośny jak wszyscy ostrzegali. Całkiem spore wrażenie zrobiło na mnie to podświetlenie tarczy, bo myślałem że to będzie jakaś zwykła luma, a tu taka kosmiczna technologia xD. Te jednoczęściowe paski bardzo wygodnie się wymienia, więc pewnie będę to robił często.
Które zestawienie kolorów podoba wam się najbardziej i co myślicie?
#timex #zegarki




@MPTH Moim zdaniem najlepiej mu na paskach czarnych. Ten pomarańczowy też spoko, tylko jasne sprzączki psują efekt, nie bardzo pasują do ciemnej koperty. Ja bym do niego dobrał coś z ciemnymi/czarnymi sprzączkami, może czarny nato z jakimiś kontrastującymi pasami, albo jasnobrązowy zamsz?
Cieszę się że nie jest głośny, może Timex się ogarnął. Niech się dobrze nosi, pozdrawiam!
Zaloguj się aby komentować
Obserwuj mnie na #MadeInChina lub na FB
https://www.facebook.com/Made_In_China-100505779100368
https://www.facebook.com/groups/369624776916851
Na FB dostępne wszystkie okazje.
NAVIFORCE Military Watch
Kod: OCTUP3
Obniżka sklepu 1/16
Cena z VAT: 22,56 $
Link ---> https://s.click.aliexpress.com/e/\_DEzlI7p
Darmowa wysyłka
#aliexpress
#promocje #MadeInChina #amazon #amazonprime #zegarki #naviforce #modameska #moda

Zaloguj się aby komentować
Obserwuj mnie na #MadeInChina lub na FB
https://www.facebook.com/Made_In_China-100505779100368
https://www.facebook.com/groups/369624776916851
Na FB dostępne wszystkie okazje.
Wysyłka z magazynu: PL
HUAWEI Watch GT 4 46 mm
Cena z VAT: 1019,41 Zł
Link ---> https://amzn.to/3tKwbeB
Darmowa wysyłka Prime
Najtaniej w PL ---> https://fas.st/C1V\_-
#aliexpress
#promocje #MadeInChina #amazon #amazonprime #huawei #zegarki #smartwatche

Zaloguj się aby komentować
Tissot Gent XL, ref. T116.410.37.047.00 – a trafił się w promocji
#zegarki #modameska #kontrolanadgarstkow





Zaloguj się aby komentować