Kapnęła się, że to nie był dobry pomysł dopiero jak się zorientowała, że nie ma siły się podciągnąć z powrotem. Niby żal debila, ale jednak nie do końca. No i ciekawe, że nikt jej nie próbował wciągać z powrotem
"Aż 59 osób zmarło, a 150 zostało rannych po tym, jak w Seulu w czasie imprezy halloweenowej doszło do wybuchu paniki. Wcześniejsze informacje służb w Korei Południowej mówiły o około 100 osobach rannych i poszkodowanych. Media piszą o nagłym popłochu, jaki wybuchł wśród uczestników zabawy. Jego przyczyny nie są znane."
Tłumacząc z Euronews:
Urzędnicy twierdzą,że ludzie zostali zmiażdżeni na śmierć po tym, jak duży tłum zaczął przepychać się w wąskiej uliczce w pobliżu hotelu Hamilton, głównego miejsca imprezowego w Seulu.
Wcześniej Choi powiedział, że ponad 400 pracowników służb ratunkowych z całego kraju, w tym praktycznie cały dostępny personel w Seulu, zostało wysłanych na ulice, aby leczyć rannych.
Nagranie wideo w mediach społecznościowych pokazywało wielu ratowników wykonujących jednocześnie resuscytację krążeniowo-oddechową osób leżących porozrzucanych na ulicy.
Policja potwierdziła również, że dziesiątkom osób wykonywano resuscytację krążeniowo-oddechową na ulicach Itaewon, podczas gdy wiele innych zostało zabranych do pobliskich szpitali.
Zobaczcie wideo w spisie @cyber-biker (Daje linka, zostawcie mu plusika proszę). https://www.hejto.pl/wpis/fragment-streamu-z-wybuchu-paniki-w-seulu-to-musiala-byc-straszna-smierc-najnows Przerażające być tak stratowanym
@Wall nikomu najwyraźniej nie przyszło do głowy, że ten cały tłum zbije się w jednej lokalizacji. To dzielnica knajp, restauracji, barów, sklepów, salonów gier, generalnie wymarła w ciągu dnia i zaludniona szczególnie w weekendy, cała młodzież Seulu tam się zjeżdża poimprezować. Plus turyści, zwłaszcza na większe imprezy.
Sporo podejść, zakrętów, szerokie wjazdy do dzielnicy rozchodzą się w plątaninę małych uliczek, dodatkowo zapchanych straganami. Zwyczajnie nie widzisz, że zmierzasz w kierunku największego ścisku a za tobą kolejni się pchają z każdej strony. W sumie nie wiem, jak czemuś takiemu zapobiec. Gruchnie w mediach społecznościowych, one są tam jeszcze bardziej niż u nas rozpowszechnione, że gdzieś się coś fajnego dzieje i lecą jak muchy do miodu całymi stadami.
Znając Azjatów, wdrożą jakiś system kontroli ruchu ludności opartego o lokalizację smartfonów, żeby nie dopuścić do powtórki.
@Krystal Rozmawiałem z znajomym z Seulu mówił że zmył się stamtąd 2h przed tragedią i mówił że na ulicach Iteawonu jak wchodziłeś nie dało się chodzić wszystko stało a wyszli wcześniej bo jego dziewczyna dostawała ataku paniki na widok takiej ilości ludzi więc to i tak prosiło się o tragedie. I tez powiedział że chyba główna przyczyna to plotka że pojawił sie ktoś max znany i ludzie powariowali
"Wypadek na stoku w Białce Tatrzańskiej. Snowbordzistka ma złamany kręgosłup."
Słyszeliście o ostatnim wypadku na stoku w Białce Tatrzańskiej? Co o tym myślicie? Ja jeżdżę na desce ale uważam, że uznanie winy narciarza jest grubą przesadą. Gdybym miał ocenić to wina leży po obu stronach (a nawet bardziej po stronie snowboardzistki).
Jeżeli kojarzycie wypadek dwóch tramwajów na rondzie Starzyńskiego w Warszawie do którego doszło w zeszły piątek (26 marca) i nie było wolnej karetki do zadysponowania na miejsce zdarzenia. To teraz możecie w skrócie obejrzeć co się działo i jak ratownik medyczny po swojej służbie wraz ze strażą pożarną pomagali poszkodowanym do czasu przyjazdu ZRM.
wyrobiony śnieg (lodowa rampa) przez inne osoby, brak stopni
stres, strach przed zejściem tyłem
schodzenie bokiem i wiszenie na czekanie
brak podparcia rakami które ustawiałem bokiem i łapały tylko jedną krawędzią lub wcale - przed upadkiem poślizgnąłem się dwa razy, a kolega wyżej podpowiadał abym schodził tyłem - patrz punkt 4
brak doświadczenia, pierwsza góra zimą, patrz punkt 3
napierający tłum z góry poza kolegą, również punkt 3
w pewnym sensie jednak pośpiech, patrz punkt 7
Proszę niech każdy obejrzy sobie ten film i sam odpowie sobie na pytanie, czy jest w stanie zejść z szczytu, ponieważ łatwiej się na niego wchodzi. Osoby doświadczone wbiegną na niego, jednak osoba z doświadczeniem tylko letnim zawsze może skończyć gorzej niż ja na tym filmie. Moje obrażenia to gorączka i trzęsienie z zimna po ogromnym spaleniu słońcem na noc i w nocy, ogromny ból stłuczonych żeber z prawej strony - pierwsza noc była najgorsza, praktycznie nie mogłem kaszleć i wstać z pozycji leżącej, a także kilka siniaków i mniejszych krwiaków, na całej prawej nodze z przodu, pod tyłkiem, krwiaku i stłuczeniach na całym prawym łokciu, kilku mniejszych siniakach na całym ciele w innych miejscach. Wszystko skończyło się świetnie, poznaliśmy wspaniałą ekipę która odprowadziła nas do samych Kuźnic, dziękuję także za pomoc osobom które podeszły do mnie po upadku na śnieg tyłkiem, praktycznie do końca dnia trzymała mnie adrenalina dlatego po trasie do Kuźnic jeszcze minęliśmy wszystkie osoby, które schodziły przede mną, ale następne dwa dni chodziłem jak stary dziadek, pojechałem zrobić prześwietlenie i dostałem receptę na Ketonal, nic się nie stało, na prawdę - poza siniakami na trzeci dzień nie widać po mnie niczego, ale to wszystko mogło skończyć się dużo gorzej.
Przede wszystkim:
kask
bardzo wypchany miękki plecak na plecach - gdyby nie on, prawdopodobnie miałbym złamany kręgosłup, spadłem około 10-15 metrów (edit: chociaż osoba która do mnie podbiegła mówi że nawet 40) - stłuczenia i obrażenia, tak jak rozcięta kurtka od skały i delikatnie ręka na wysokości barku mam/miałem na prawej stronie, tam gdzie nie było już niczego takiego jak plecak, dlatego zamortyzował on mój upadek poza żebrami z tyłu po prawej, prawego pośladka i prawego łokcia
trochę farta, a przecież leciałem głową w dół
nie widać tego na filmie, ale lecąc pomyślałem tylko o tym, aby rękoma zasłonić okolice głowy i stworzyć sobie kulę ochronną wokół twarzy poza kaskiem by odbijać się nie twarzą a np. właśnie prawym łokciem, czy to, co pomyślałem na samym początku, to - jak długo będę leciał
świadomość miałem do końca, ale miałem wypadki w życiu już dwa, gdzie traciłem przytomność na kilka sekund na czarny ekran, uważajcie na siebie
wszystko jest dla ludzi, wulgarne komentarze będą usuwane
a już żartując, mówili na mnie skoczek i zazdrościli mi że najgorszą trasę mam już za sobą
całe wejście z zejściem z Giewontu i trasę na szczyt zmontuję tak do miesiąca czasu, można dodać subskrypcję to wyskoczy powiadomienie, big up, widzimy się na szlaku
Tak mi @magda-magda przypomniała o małej przygodzie, którą jakiś czas temu miałem na A4 pod Wrocławiem. Jechaliśmy z kolegą @Hackerman na warsztaty(?) #rust, kiedy tuż po przejechaniu bramek spod kół buchnęły płomienie. Jakimś cudem udało mi się zjechać z lewego pasa wyprzedzając tira i na ręcznym zahamować na poboczu (hamulce się zdążyły stopić i nie szło nimi hamować, tak przynajmniej to wszystko zapamiętałem, stres etc, rozumiecie). Kolejnym cudem było to, że uciekając z płonącego samochodu nic mnie nie rozjechało, bo oczywiście nawet nie próbowałem się rozglądać wybiegając czym prędzej.
Generalnie, nie polecam Renault Megane. A trzeba było słuchać kolegi, jak mówił, żeby nie kupować auta na "F" - Fordów, Fiatów i francuskich ( ͡° ͜ʖ ͡°)