#wiara

2
184

Specjalnie założyłem konto tutaj, żeby opowiedzieć o swoim przypadku z egzorcyzmami z wypuszczenia filmu Egzorcyzmy Polskie i nagonce na egzorcyzmy.


Od razu mówię, że nie miałem styczności z żadnym księdzem z tamtego filmu, dlatego nie mogę nic na ten temat powiedzieć.


Moja historia zaczyna się od depresji, którą nabyłem w ok. 2014 r. Nic mnie nie cieszyło, nie miałem chęci do wstania z łóżka, spałem po 16h dziennie jeśli nie miałem nic do zrobienia.


Poszedłem do psychiatry, który zalecił mi pójście do psychoterapeuty. Wybrałem nurt CBT, terapeutka z polecenia z dobrymi opiniami. Mój stan nie poprawiał się, terapeutką zaleciła żebym odwiedził psychiatrę jeszcze raz i poprosił o leki. Dostałem leki SSRi, które trochę pomagały, ale nadal czułem, że moje życie jest do bani i na nic nie miałem ochoty. Na terapii było dużo gadania, często w przypływie emocji płakałem i czułem jakieś katharsis. Wtedy myślałem, że w końcu teraz będzie lepiej. Nie było. Tak mijał miesiąc za miesiącem, a ja nie widziałem poprawy. Może funkcjonowałem jak normalny człowiek, tzn. chodziłem do pracy itd, ale dalej nic mnie nie cieszyło.


Na psychoterapię chodziłem przez ponad 4 lata i kosztowała mnie ona ponad 30 000zł. Nie dało to żadnej poprawy, w dodatku terapeutka często mówiła mi, że z depresją trzeba żyć do końca życia i że nigdy nie wróce do dawnych czasów, kiedy byłem szczęśliwym człowiekiem bez żadnych terapii i pigułek.


Bardzo mnie to dołowało.


W międzyczasie (ok. 2017r.) poznałem pewną dziewczynę, która była wierząca, chodziła na jakieś rekolekcje itd. Nie była w moim typie i wydawała mi się dziwna, ale biło od niej szczęście. Kiedyś jej powiedziałem o moich zmaganiach z depresją i ona wtedy powiedziała mi, że zna osoby, które były w podobnej sytuacji jak ja i się wyleczyły u egzorcystów. Na początku mnie to rozśmieszyło, bo przecież ja chodziłem wtedy do psychiatry, na terapię, dużo czytałem o psychice i ch**a to dawało i niby jakieś śmieszne modlitwy miałyby mnie wyleczyć?


Ale byłem wtedy już w takim stanie, że gdyby ktoś mi polecił pójście do wróżki albo do szamana to też bym poszedł, żeby tylko wyjść z tego gówna.


Chciałem umówić się do egzorcysty na zwykłą rozmowę i okazało się, że to wcale nie jest takie łatwe. Gdyby nie ta koleżanka z kontaktami to bym się chyba nie umówił. Może teraz jest łatwiej, ale wtedy musiałem czekać ponad miesiąc.


W końcu tam poszedłem, ksiądz egzorcysta mnie wypytał o mój stosunek do Boga czy chodzę do kościoła czy były podpisywane jakieś cyrografy albo czy wywoływałem duchy. Odpowiedziałem, że do kościoła nie chodzę od kiedy jestem nastolatkiem, nie wiem czy wierzę, cyrografów nie podpisywałem, a jeśli chodzi o wywoływanie duchów to kiedyś dla beki po pijaku coś tam robiliśmy, ale żaden duch nie wyskoczył.


Potem opowiedziałem o moich zmaganiach z depresją i że chcę żyć normalnie tak jak wcześniej. Powiedział mi że nie widzi u mnie żadnego opętania, ale modlitwa nie zaszkodzi. Na modlitwę umówiliśmy się za kolejne dwa tygodnie.


Ksiądz dał mi wtedy sól egzorcyzmowaną i mówił mi, że to jest zwykła sól i można ją dodawać do potraw i żebym sobie jej używał.


Śmieszne to dla mnie było, ale robiłem co kazał. Notabene nic ta sól nie dała chociaż używałem jej do kanapek xD


Aha, dodam jeszcze że po spotkaniu chciałem dać księdzu 150zł. Ksiądz odmówił, było to dla mnie dosyć dziwne, bo było to inne niż w przypadku psychoterapii, gdzie przy wejściu musiałem płacić kasę. Wtedy sobie pomyślałem, że ten ksiądz naprawdę chce mi pomóc, a nie leci tylko na mój hajs.


Potem przyszedł czas tej modlitwy, wtedy oprócz księdza były dwie młode dziewczyny i razem się modliliśmy. Nic mi się nie działo, ale czułem się wtedy dobrze i poczułęm takie katharsis podbne jak na psychoterapii tylko dużo mocniejsze. Tego samego dnia postanowiłem pójść na spowiedź. Przeżyłem kolejne katharsis. Wtedy poczułem Boga, wiem że to brzmi głupio, ale od wtedy zacząłem wierzyć że Bóg istnieje.


Przez kolejne dni czułem się dużo lepiej, ale nadal brałem leki SSRI. Na psychoterapię też chodziłem, opowiedziałem terapeutce o egzorcyźmie, oczywiście wyśmiała to i powiedziała, że ten mój lepszy stan psychiczny jest chwilowy i że nie mogę zrezygnować z psychoterapii bo będzie gorzej. Poszedłem do psychiatry i skonsultowałem zmniejszenie dawki leków, o dziwo zgodził się że jeśli się lepiej czuję to można odkładać. Po kolejnych kilku miesiącach całkowicie zrezygnowałem z leków.


W międzyczasie chodziłem na psychoterapię, ale nic z tych spotkań nie wynikało, bo nawet nie miałem się na co żalić. Wcześniej głównie opowiadałem o problemach i traumach. Zrezygnowałem z tej psychoterapii niedługo potem.


Od wtedy jestem szczęśliwy. To już ponad 5 lat. Nie wiem co konkretnie pomogło, modlitwa, spowiedź czy jeszcze coś innego. Ale od wtedy moje problemy zniknęły.


Co ciekawe opowiedziałem swojemu psychiatrze o tej całej sprawie gdy odłożyłem leki i on wcale nie wyśmiał mnie jak terapeutka tylko życzył mi powodzenia i żebym nigdy więcej nie musiał do niego wracać.


Wiem, że nie jestem jedyną osobą, której pomógł egzorcysta. Oczywiście nie wybielam egzorcystów którzy molestują swoich "pacjentów" i robią im obrzydliwe rzeczy takie jak w opowieści Ireny. Ale w moim przypadku egzorcysta postępował naprawdę OK i pomógł mi dużo bardziej niż terapeutka, która raczej mnie dołowała i mówiła, że nigdy nie wyjdę z depresji.


Jakby ktoś miał jakieś pytania to mogę odpowiedzieć o ile nie będą zbyt personalne.


#egzorcyzmypolskie #depresja #egzorcyzmy #egzorcysta #wiara #katolicyzm

@mazdor32 A ja Cie trochę rozumiem, bo sama byłam kiedyś bardzo wierząca i faktycznie był to dość szczęśliwy okres w moim życiu do pewnego momentu. Był pełen uniesień, wzniosłych mysli, zaufania do siły wyższej. Duży wpływ na to miało środowisko bardzo „uduchowione” - mam wrażenie, ze to podchodziło pod jakas hipnozę. Potem z kolei uwolnienie się z tych przekonań było moim katharsis

@mazdor32 to jest oczywiście pasta? Historia na temat leczenia depresji,4 letniej terapii cbt czy słów psychoterapeuty o tym że z depresją trzeba żyć do końca życia warto dopracować. Jest mało przekonywujące.

@kowalski_2022


Skoro na pierwszej wizycie shrink nie dał leków tylko polecił terapię - to nie miałeś depresji w sensie klinicznym.


Zgodnie z klinicznymi procedurami leczenia depresji Terapia poznawcza-behawioralna jest metodą leczenia pierwszego rzutu w przypadku depresji lekkiej i umiarkowanej. To że psychiatrzy dają leki to wynika z tego że idą na łatwiznę.

Zaloguj się aby komentować

Kościół Katolicki w Niemczech


W Niemczech jest około 30% katolików, a regularnie praktykuje około 30% z nich. Więc finalnie mamy 9-10% osób w państwie regularnie praktykujących. To jest dużo, biorąc pod uwagę że w kraju mieszka ponad 80 mln ludzi i jest on dużo bardziej zróżnicowany etnicznie niż Polska.


To, co najbardziej chyba odróżnia niemieckie zwyczaje koscielne od polskich to to, że właściwie wszyscy z tych 30% praktykujących przystępują do eucharystii. Jak już idą na mszę to idą do komunii. W Polsce do eucharystii przystępuje jedynie około 40% osób regularnie chodzących do kościoła (deklarujących się że chodzą przynajmniej co niedzielę)


Sakrament spowiedzi jest tam obecnie w zasadzie niepraktykowany w ogóle. Niemcy uważają, że naprawdę trudno jest zgrzeszyć na tyle ciężko, by wymagało to spowiedzi. A jeżeli nawet się to stanie - to za taki grzech karę wymierza instytucja świecka. Nie praktykuje się tam wpajania bycia winnym od małego, spowiedź dla dzieci to jest już w ogóle coś absolutnie nie do pomyślenia. No i prawidłowo, spowiedź dla 9-latków to jakaś aberracja i nie mam pojęcia, dlaczego u nas wciąż jest to powszechnie praktykowane.


#ciekawostki #kosciol #wiara

@Esubane Wpajanie bycia winnym to nie tylko religia, to styl życia i wychowania ludzi w Polsce. Co zabawne, z tego wynika niski procent przyjmujących sakrament w niedzielę. Całe życie ludziom wpajano, że jak nie jesteś bez grzechu, to nie możesz przyjąć komunii, bo się Jezus spoci. To ludzie nie biorą, bo mają jakąś świadomość, że większość czynności, które wykonują w ciągu dnia jest grzechem.


Ciekawostka: Kościół w Polsce prowadzi sobie statystykę wiernych, niezależną od CBOSwych bajek o 98% katolików. O ile pamiętam, odsetek wierzących w tych statystykach od dekad nie przekracza 60%.

Zaloguj się aby komentować

Prawda jest taka że nie ma czegoś takiego jak "skala ruchensteina" gdzie każdego człowieka możemy opisać wartością od 1 do 10 i dobrać mu partnera o adekwatnej wartości.


Człowiek to nie jest zlepek komórek, kawał mięsa, materia organiczna.


Jesteśmy czymś więcej. Każdy z nas to nieśmiertelna dusza która istnieje od początku wszechświata.


Tak jak wierzyli starożytni "kiedy na niebie umiera gwiazda rodzi się nowy człowiek", "kiedy człowiek umiera rodzi się nowa gwiazda". Łączymy się w pary tylko dlatego że znamy się już z poprzedniego życia, odnajdujemy starą miłość. Ten cykl trwa od nieskończoności i będzie trwał do nieskończoności.


Amen.


#blackpill #redpill #wiara #milosc #smierc #zwiazki #reinkarnacja #feels

339d6ddb-12bb-4b75-b5f0-25b6d236a1f8

@Blue_Oval Przeciętna miłość trwa 7-9 lat. Jeszcze nie tak dawno temu nie było czegoś takiego jak rozwód, a trochę wcześniej nie było czegoś takiego jak małżeństwo. To są nowoczesne herezje które należy odrzucić aby doświadczać absolutu. Wychowanie dziecka (nowej duszy) do 7-8 lat potem jest na tyle samodzielne aby przejść z pod opieki matki pod opiekę ojca. Następnie w wieku ok 13-14 lat przechodzi inicjacje i staje się dorosłym.


15 lat życia z jedną kobietą to herezja!!!

Zaloguj się aby komentować

Ponawiam post wrzucony na początku stycznia na portalu [W]iadomym:


Z dniem 01.01.2023 ustanawia się Zjednoczony Kościół P3dalski.


1.


Misja: odnowić świętą religię katolicką wśród wszystkich tych, którzy zostali odrzuceni przez swoje oryginalne wyznania.


2.


Wizja: eryguje się 49 biskupstw (pokrywających się z gierkowskimi województwami, bo to jednostki na tyle małe, by bez problemu nimi zarządzać).


3.


Metodologia działania: z braku regularnej hierarchii, pierwszy nawrócony mieszkaniec danego biskupstwa automatycznie staje się protodiakonem i administratorem apostolskim, którego celem jest zbudowanie Kościoła lokalnego wśród lokalnych p3dałów oraz innych wyrzutków społeczeństwa.


Wyznanie wiary


1.


Kosmicyzm: odpowiednio zaawansowana technologiczna Osobliwość będzie używać do działania wszystkich zasobów obliczeniowych wszechświata.


2.


Transhumanizm: przebóstwienie człowieka nastąpi dzięki zaawansowanej technologii


3.


Materializm: "Bóg" to nie jest magiczny dziadzio na chmurce tylko najwyższa zasada (tożsama z prawami natury jako takimi) wcielająca się we Wszechświat.


4.


Eucharystyczny transhumanizm: nie ma dowodów, że Jezus zmartwychwstał fizycznie, wiadomo natomiast, że zmartwychwstał pod postaciami chleba i wina, dlatego eucharystyczny transhumanizm leży w centrum życia Kościoła.


Wszechświat=hardware


Logos (boska substancja)=software


#religia #wiara #filozofia #chrzescinanskitranshumanizm #odnowionykosciolapostolski #neuropa

652d08d1-ddc1-4a15-b4ab-29f75fc1adf0

Zaloguj się aby komentować

Jean Baudrillard i precesja symulakrów


Symulakr = wytwór symulacji, tj. jednostka informacji kulturowej, funkcjonująca w oderwaniu od przedmiotu właściwego.


Mem (fr. meme, taki sam) = symulakr będący odbiciem samego siebie (nie udaje przedmiotu właściwego), który sam wytwarza inne symulakry.


Symulakr I rzędu – zwrot leksykalny; jaskiniowiec widzi drzewo z szerokimi liśćmi i białawą korą, której nadaje nazwę "chinowiec"; "chinowuec" nie oznacza jednego konkretnego drzewa, a wszystkie drzewa o białawej korze i szerokich liściach.


Symulakr II rzędu – zwrot magiczny; kora chinowca zawiera chininę, która leczy febrę; jaskiniowiec nie wie tego, wie jedynie, że kora leczy febrę, więc logicznym jest, że chinowiec zamieszkuje leczniczy duch.


Symulakr III rzędu – zwrot religijny; wraz z rozwojem społeczeństwa, rolę wyłącznego pośrednika między duchem a wiernymi przejmuje kasta kapłańska; przymioty leczniczego ducha zostają skodyfikowane, a zasady rytuału w kontaktach z duchem rozpisane w ramach roku liturgicznego.


Symulakr IV rzędu – zwrot postmodernistyczny; rozwój nauki i oświecenie udowadnia, że duch nigdy nie istniał "fizycznie" czy "substancjonalnie", a za leczniczą działalność kory odpowiedzialny jest związek chemiczny, możliwy do wyizolowania i syntetyzacji w warunkach laboratoryjnych, z pominięciem nakazów i rytuałów kapłanów ducha drzewa.


Czy to oznacza, że "duch drzewa" "przestaje" istnieć? Bynajmniej – setki lub tysiące lat kultury wytworzyły wokół niego wiele mitów i kluczowych dla społeczności archetypów, w których leczenie febry nie było nawet najważniejszym (czy koniecznym elementem). "Duch" wciąż "istnieje" jako skomercjalizowany symbol kulturowy, mem, zarejestrowany znak towarowy i maskotka.


Baudrillard kończy swój model na symulakrach IV rzędu – przy czym – jasno zaznaczał, że Matrix nie ma z jego wizją nic wspólnego. To z kolei pozwala wyprowadzić tezę o możliwym istnieniu symulakrów V rzędu.


Symulakr V rzędu – zwrot transhumanistyczny; religia nie wymiera, a ewoluuje; wyznawcy religii ducha drzewa tworzą zaawansowaną sztuczną inteligencję, która wykorzystuje do działania wszystkie zasoby Wszechświata, w tym te, które my postrzegamy jako "przeszłość".


Osobliwość tworzy chinowiec i chininę, żeby zacząć w ten sposób łańcuch wydarzeń prowadzących do powstania samej siebie.


https://youtu.be/\_6R94keJcHk


#filozofia #wiara #katolicyzm #religia #chrzescijanstwo #chrzescijanskitranshumanizm #odnowionykosciolapostolski

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ale numer, kolega metropolita w przypływie pijackiej szczerości przyznał, że presja katoedukacji w wykonaniu Czarnka wypycha młodych z Kościoła ʕ⁠•⁠ᴥ⁠•⁠ʔ


#katolicyzm #wiara #religia #kosciol #bekazkatoli

5e9043f8-e89d-4394-be0b-58b320428244

Zaloguj się aby komentować

@Hector ale to nie z wiarą jest problem tylko z ludźmi którzy ja wyznają, ogólne idea chrześcijaństwa jest dobra, homoseksualiści nie są z góry potępieni i też mogą być świętymi, jak każdy inny człowiek

@Rollnick2 ,,homoseksualiści nie są z góry potępieni i też mogą być świętymi, jak każdy inny człowiek" z tym się zgodzę.

,, ogólne idea chrześcijaństwa jest dobra" z tym nie do końca.

Może i chrześcijaństwo od XX wieku jest okej, to cofając się do średniowiecza lub po prostu do bardzo dawno temu, bywało palenie na stosie za czary, opętania, wyznawanie innej wiary, karanie za brak wiary lub łamanie zasad wiary.

@Hector tak, ale średniowieczne czy późniejsze odchyły kościoła nie są wynikiem wiary tylko polityki I chęci dominacji, biblijny Jezus z pewnością krytykowałby taką postawę, a to on jest w tym wszystkim autorytetem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@tankowiec_lotus o dziękuję kolego, w telefonie ciężko odszukać a koleżanki @Sandrinia szukałem tylko po to żeby ewentualnie ze swoją zanjomoscia dorzuciła ewentualny komentarz

@pawel-wu właściwie nie wiem jak skomentować tę wypowiedź którą podlinkowałeś. Generalnie chociażby księga Koheleta przyznaje, że zarówno cierpienie, jak i szczęście nie ma wartości ani celu, bo wszystko jest chwilowe, a tylko Bóg jest wieczny. Jednocześnie mówi też, że lepszy jest dzień śmierci niż dzień narodzin. Szczerze mówiąc przesłanie Biblii w niejednym fragmencie jest w jakimś stopniu wręcz antynatalistyczne. Nawet w Ewangelii są słowa Jezusa który powiedział, że "biada ciężarnym i karmiącym w owe dni". Co do "owych dni" badacze nie są zgodni o co mu chodziło - jedni twierdzą że mówił o oblężeniu Jerozolimy przez wojska rzymskie w 70 roku, inni że o krucjatach krzyżowych, jeszcze inni że o dniu ostatecznym. Świadkowie Jehowy trzymają się wersji pierwszej i trzeciej - uważają że jego wypowiedź zawierała podwójne proroctwo.

A Świadkiem Jehowy byłam, już dawno nie jestem. Wierząca też nie, jednak mimo całej mojej niechęci do wszelkich instytucji religijnych, to lubię czytać i poznawać inne religie czy filozofie, warto być świadomym tego, co się odrzuca

Zaloguj się aby komentować

Nowy Adam


art by MidiJourney


#chrzescijanskitranshumanizm


#sztuka


#sztukaai


#grafikaai


#dalle


#midijourney


#stablediffusion


#wiara #religia #chrzescijanstwo #katolicyzm

c971d847-8b25-4bef-954c-65a9f8494011

Zaloguj się aby komentować

Szczęść Boże, sporo się dzieje w związku z aferą z nową wersją wykopu, stąd moje pytanie: czy są tutaj chętni do uczestnictwa we wspólnej modlitwie pod tagiem #mikromodlitwa?


Dla tych którzy nie wiedzą czym jest #mikromodlitwa link do FAQ: https://mikromodlitwa.pl/mikromodlitwa-faq/


#religia #wiara #katolicyzm #modlitwa

2ddf0571-fe2a-4b11-9cfd-fac932cafa88

Zaloguj się aby komentować

Cześć,


tydzień temu pod tym adresem: https://www.hejto.pl/wpis/swieto-wielkiej-nocy-w-j-angielskim-to-quot-easter-quot-a-nazwa-powstala-od-imie użytkownik @Golden_rule ukuł karkołomną tezę, jakoby kult Matki Bożej był żywą kalką kultu starożytnej bliskowschodniej (Babilonia, Asyria, Kanaan, Sumer) bogini Isztar (Inanna u Sumerów, Asztarte w Syrii). Swój wywód oparł o... wydźwięk angielskiej nazwy świąt Wielkanocy - Easter. Obiecałem polemikę, a że wcześniej nie miałem czasu, to piszę teraz, w ramach piątego wpisu z cyklu Odkłamujemy Wiarę.


No więc, pierwsza sprawa - co nas katolików obchodzi, jak Wielkanoc nazywana jest po angielsku (języku formowanym 1000 lat po Chrystusie). Albo inaczej - nie obchodzi bardziej niż po polsku, rosyjsku, japońsku... albo niemiecku - das Ostern. Brzmi bardzo podobnie, rdzeń słowa jest ten sam, ale kompletnie nie da się wyciągnąć podobieństwa do bogini Isztar. W tę pułapkę językową wpadł szkocki pastor Wolnego Kościoła Szkocji - Alexander Hislop, zajadły wróg Kościoła Katolickiego, który opisał tę bzdurę w książce Dwa Babilony (The Two Babylons). Niestety, niektórzy protestanci do tej pory częto tę nieprawdę powielają, co widzimy po wpisie @Golden_rule.


Tymczasem w Kościele Katolickim do tej pory oficjalnym językiem jest łacina. Ta sama, w której mówili pierwsi chrześcijanie. No więc jak jest Wielkanoc po łacinie? Paschae, ściągnięte z hebrajskiego pesah, czyli "przejście", na pamiątkę przejścia Pana przez Egipt bądź Izraelitów przez Morze Czerwone. Nie ma tam kompletnie nic z Isztar, tak jak np. we francuskim Pâques (btw. to Francja, nie Anglia była przez długi czas określana jako Pierwsza Córa Kościoła).


We wpisie było ponadto stwierdzenie, że zajączek czy jajka wielkanocne były związane z kultem Isztar. No więc, primo, to nie jest w ogóle w liturgii, jest to tylko ludowy zwyczaj przyniesiony prawdopodobnie z Niemiec i o jajkach czy zajączkach w Wielkim Tygodniu usłyszysz w kościele dokładnie zero razy (no chyba, że proboszcz na kazaniu popłynie ;)). Secundo, nie ma żadnych historycznych tudzież archeologicznych dowodów na powiązanie kultu Isztar z jajkami i królikami. Jak masz jakieś poważne źródła, @Golden_rule, to daj tutaj. Uprzedzam, filmiki z żółtymi napisami rozpowszechniane w niszowych zborach nie są takim źródłem.


Jeszcze co do pochodzenia samego słowa Easter (Ostern). Pierwsza hipoteza, obecnie uznana za mniej prawdopodobną: od germańskiej bogini wiosny Eostre, kompletnie różnej od Isztar (nawet kompetencje mają zupełnie inne). Druga, prawdopodobna: w starogermańskim praprzodek tego słowa (staro-wysoko-niemiecki


ōstra , l.mn. ōst(a)rūn (VIII w.), średnio-wysoko-niemiecki ōster(e)n , ōster , średnio-nisko-niemiecki Österen , ang. Ēastre , Ēastro , zwykle w l.mn. Ēastron) oznaczał świt. Było to pokrętne tłumaczenie z łaciny Albae paschālēs - czyli nazwy oktawy wielkanocnej, tygodnia świętowania dla nowo ochrzczonych. Nazwa łacińska pochodzi od białych szat, jakie nosili nowoochrzczeni - łac. albus oznacza "biały", alba - białą szatę, w kościelnym użyciu także szatę chrzcielną i białą szatę kapłana. Albus w potocznej łacinie ma jeszcze jedno znaczenie - świt, wczesne światło, zorza, jutrzenka - i tutaj dochodzimy do staro-wysoko-niemieckiego ōst(a)rūn czy staroangielskiego Ēastron. Ktoś prawdopodobnie przetłumaczył nazwę szat tak jak porę dnia, bo po łacinie brzmiało podobnie. Co więcej, ma to uzasadnienie takie, że nabożeństwo wielkanocne odbywało się (i odbywa po dziś dzień) wcześnie rano, a wierni byli zwróceni ku wschodowi - tam, gdzie jest Jerozolima. Tak też dawniej orientowano kościoły - zwrócone na wschód.


Całą resztę wpisu oparłeś na tych całkowicie błędnych przesłankach z pierwszej połowy, więc tu nawet nie bardzo jest co komentować.


Tag do czarnolistowania/obserwowania -> #odklamujemywiare


#kosciol #chrzescijanstwo #wiara


Żródła:


https://www.dwds.de/wb/Ostern


https://en.wikipedia.org/wiki/Alexander_Hislop


https://blogs.scientificamerican.com/anthropology-in-practice/beyond-ishtar-the-tradition-of-eggs-at-easter/


https://en.wikipedia.org/wiki/Inanna

Zgodzę się, że słowo Easter jedynie brzmi podobnie do Isztar i etymologicznie raczej nie mają wspólnego pochodzenia te dwa słowa. Choć oczywiście Easter pochodzi od kultu pogańskiej bogini co może być mylące, gdyż Maryja jest taką "boginią".


Natomiast kult Królowej Nieba jest powszechny w wielu pogańskich religiach, jest wręcz jednym z najważniejszych pogańskich kultów, a Królowa Nieba była czczona jako Isztar, Isis, Izyda, Asztarte, Astoreth i wiele innych, a bluźnierczy kult Maryi Królowej Nieba jest oczywiście kalką tego kultu. Bóg w Biblii wprost wyrażał wrogość i pogardę do kultu Królowej Nieba, która była na przkład Bogini-matka czczona i uważana za żonę Baala, chyba największego demonicznego wroga Boga Jahwe i Zwana również "Panią Nieba" i "Królową Niebios. Ale to między innymi.


Przy bliższym Poznaniu sprawy i treści nauczania Kościoła Katolickiego przeżyłem ciężki szok, bo okazuje się, że Maryja cieszy się bałwochwalczą boską czcią i w zasadzie zastępuje miejsce Jezusa jako pośrednika, co jest herezją, bluźnierstwem, ale jest tego znacznie więcej.


Tak zwana Królowa nieba zostanie zdemaskowana niedługo ponieważ ja również potrzebuję czasu na przygotowanie materiału, a mam swoje sprawy na głowie, na przykład teraz naprawiam moduł komfortu w moim gruzie.


Pozdrawiam serdecznie.

Zaloguj się aby komentować