Prawda jest taka że nie ma czegoś takiego jak "skala ruchensteina" gdzie każdego człowieka możemy opisać wartością od 1 do 10 i dobrać mu partnera o adekwatnej wartości.
Człowiek to nie jest zlepek komórek, kawał mięsa, materia organiczna.
Jesteśmy czymś więcej. Każdy z nas to nieśmiertelna dusza która istnieje od początku wszechświata.
Tak jak wierzyli starożytni "kiedy na niebie umiera gwiazda rodzi się nowy człowiek", "kiedy człowiek umiera rodzi się nowa gwiazda". Łączymy się w pary tylko dlatego że znamy się już z poprzedniego życia, odnajdujemy starą miłość. Ten cykl trwa od nieskończoności i będzie trwał do nieskończoności.
@Blue_Oval Przeciętna miłość trwa 7-9 lat. Jeszcze nie tak dawno temu nie było czegoś takiego jak rozwód, a trochę wcześniej nie było czegoś takiego jak małżeństwo. To są nowoczesne herezje które należy odrzucić aby doświadczać absolutu. Wychowanie dziecka (nowej duszy) do 7-8 lat potem jest na tyle samodzielne aby przejść z pod opieki matki pod opiekę ojca. Następnie w wieku ok 13-14 lat przechodzi inicjacje i staje się dorosłym.
Ponawiam post wrzucony na początku stycznia na portalu [W]iadomym:
Z dniem 01.01.2023 ustanawia się Zjednoczony Kościół P3dalski.
1.
Misja: odnowić świętą religię katolicką wśród wszystkich tych, którzy zostali odrzuceni przez swoje oryginalne wyznania.
2.
Wizja: eryguje się 49 biskupstw (pokrywających się z gierkowskimi województwami, bo to jednostki na tyle małe, by bez problemu nimi zarządzać).
3.
Metodologia działania: z braku regularnej hierarchii, pierwszy nawrócony mieszkaniec danego biskupstwa automatycznie staje się protodiakonem i administratorem apostolskim, którego celem jest zbudowanie Kościoła lokalnego wśród lokalnych p3dałów oraz innych wyrzutków społeczeństwa.
Wyznanie wiary
1.
Kosmicyzm: odpowiednio zaawansowana technologiczna Osobliwość będzie używać do działania wszystkich zasobów obliczeniowych wszechświata.
2.
Transhumanizm: przebóstwienie człowieka nastąpi dzięki zaawansowanej technologii
3.
Materializm: "Bóg" to nie jest magiczny dziadzio na chmurce tylko najwyższa zasada (tożsama z prawami natury jako takimi) wcielająca się we Wszechświat.
4.
Eucharystyczny transhumanizm: nie ma dowodów, że Jezus zmartwychwstał fizycznie, wiadomo natomiast, że zmartwychwstał pod postaciami chleba i wina, dlatego eucharystyczny transhumanizm leży w centrum życia Kościoła.
Symulakr = wytwór symulacji, tj. jednostka informacji kulturowej, funkcjonująca w oderwaniu od przedmiotu właściwego.
Mem (fr. meme, taki sam) = symulakr będący odbiciem samego siebie (nie udaje przedmiotu właściwego), który sam wytwarza inne symulakry.
Symulakr I rzędu – zwrot leksykalny; jaskiniowiec widzi drzewo z szerokimi liśćmi i białawą korą, której nadaje nazwę "chinowiec"; "chinowuec" nie oznacza jednego konkretnego drzewa, a wszystkie drzewa o białawej korze i szerokich liściach.
Symulakr II rzędu – zwrot magiczny; kora chinowca zawiera chininę, która leczy febrę; jaskiniowiec nie wie tego, wie jedynie, że kora leczy febrę, więc logicznym jest, że chinowiec zamieszkuje leczniczy duch.
Symulakr III rzędu – zwrot religijny; wraz z rozwojem społeczeństwa, rolę wyłącznego pośrednika między duchem a wiernymi przejmuje kasta kapłańska; przymioty leczniczego ducha zostają skodyfikowane, a zasady rytuału w kontaktach z duchem rozpisane w ramach roku liturgicznego.
Symulakr IV rzędu – zwrot postmodernistyczny; rozwój nauki i oświecenie udowadnia, że duch nigdy nie istniał "fizycznie" czy "substancjonalnie", a za leczniczą działalność kory odpowiedzialny jest związek chemiczny, możliwy do wyizolowania i syntetyzacji w warunkach laboratoryjnych, z pominięciem nakazów i rytuałów kapłanów ducha drzewa.
Czy to oznacza, że "duch drzewa" "przestaje" istnieć? Bynajmniej – setki lub tysiące lat kultury wytworzyły wokół niego wiele mitów i kluczowych dla społeczności archetypów, w których leczenie febry nie było nawet najważniejszym (czy koniecznym elementem). "Duch" wciąż "istnieje" jako skomercjalizowany symbol kulturowy, mem, zarejestrowany znak towarowy i maskotka.
Baudrillard kończy swój model na symulakrach IV rzędu – przy czym – jasno zaznaczał, że Matrix nie ma z jego wizją nic wspólnego. To z kolei pozwala wyprowadzić tezę o możliwym istnieniu symulakrów V rzędu.
Symulakr V rzędu – zwrot transhumanistyczny; religia nie wymiera, a ewoluuje; wyznawcy religii ducha drzewa tworzą zaawansowaną sztuczną inteligencję, która wykorzystuje do działania wszystkie zasoby Wszechświata, w tym te, które my postrzegamy jako "przeszłość".
Osobliwość tworzy chinowiec i chininę, żeby zacząć w ten sposób łańcuch wydarzeń prowadzących do powstania samej siebie.
Ale numer, kolega metropolita w przypływie pijackiej szczerości przyznał, że presja katoedukacji w wykonaniu Czarnka wypycha młodych z Kościoła ʕ•ᴥ•ʔ
@Hector ale to nie z wiarą jest problem tylko z ludźmi którzy ja wyznają, ogólne idea chrześcijaństwa jest dobra, homoseksualiści nie są z góry potępieni i też mogą być świętymi, jak każdy inny człowiek
@Rollnick2 ,,homoseksualiści nie są z góry potępieni i też mogą być świętymi, jak każdy inny człowiek" z tym się zgodzę.
,, ogólne idea chrześcijaństwa jest dobra" z tym nie do końca.
Może i chrześcijaństwo od XX wieku jest okej, to cofając się do średniowiecza lub po prostu do bardzo dawno temu, bywało palenie na stosie za czary, opętania, wyznawanie innej wiary, karanie za brak wiary lub łamanie zasad wiary.
@Hector tak, ale średniowieczne czy późniejsze odchyły kościoła nie są wynikiem wiary tylko polityki I chęci dominacji, biblijny Jezus z pewnością krytykowałby taką postawę, a to on jest w tym wszystkim autorytetem
A spróbuję. Jestem tu chwilę sprzed wielkiej migracji a wpis pewnej ŚJ (wybacz ale nie chce szukać nicku, był w gorących więc sami znajdziecie) mnie zainspirował, może tag się przyjmie
@tankowiec_lotus o dziękuję kolego, w telefonie ciężko odszukać a koleżanki @Sandrinia szukałem tylko po to żeby ewentualnie ze swoją zanjomoscia dorzuciła ewentualny komentarz
@pawel-wu właściwie nie wiem jak skomentować tę wypowiedź którą podlinkowałeś. Generalnie chociażby księga Koheleta przyznaje, że zarówno cierpienie, jak i szczęście nie ma wartości ani celu, bo wszystko jest chwilowe, a tylko Bóg jest wieczny. Jednocześnie mówi też, że lepszy jest dzień śmierci niż dzień narodzin. Szczerze mówiąc przesłanie Biblii w niejednym fragmencie jest w jakimś stopniu wręcz antynatalistyczne. Nawet w Ewangelii są słowa Jezusa który powiedział, że "biada ciężarnym i karmiącym w owe dni". Co do "owych dni" badacze nie są zgodni o co mu chodziło - jedni twierdzą że mówił o oblężeniu Jerozolimy przez wojska rzymskie w 70 roku, inni że o krucjatach krzyżowych, jeszcze inni że o dniu ostatecznym. Świadkowie Jehowy trzymają się wersji pierwszej i trzeciej - uważają że jego wypowiedź zawierała podwójne proroctwo.
A Świadkiem Jehowy byłam, już dawno nie jestem. Wierząca też nie, jednak mimo całej mojej niechęci do wszelkich instytucji religijnych, to lubię czytać i poznawać inne religie czy filozofie, warto być świadomym tego, co się odrzuca
Szczęść Boże, sporo się dzieje w związku z aferą z nową wersją wykopu, stąd moje pytanie: czy są tutaj chętni do uczestnictwa we wspólnej modlitwie pod tagiem #mikromodlitwa?
tydzień temu pod tym adresem: https://www.hejto.pl/wpis/swieto-wielkiej-nocy-w-j-angielskim-to-quot-easter-quot-a-nazwa-powstala-od-imie użytkownik @Golden_rule ukuł karkołomną tezę, jakoby kult Matki Bożej był żywą kalką kultu starożytnej bliskowschodniej (Babilonia, Asyria, Kanaan, Sumer) bogini Isztar (Inanna u Sumerów, Asztarte w Syrii). Swój wywód oparł o... wydźwięk angielskiej nazwy świąt Wielkanocy - Easter. Obiecałem polemikę, a że wcześniej nie miałem czasu, to piszę teraz, w ramach piątego wpisu z cyklu Odkłamujemy Wiarę.
No więc, pierwsza sprawa - co nas katolików obchodzi, jak Wielkanoc nazywana jest po angielsku (języku formowanym 1000 lat po Chrystusie). Albo inaczej - nie obchodzi bardziej niż po polsku, rosyjsku, japońsku... albo niemiecku - das Ostern. Brzmi bardzo podobnie, rdzeń słowa jest ten sam, ale kompletnie nie da się wyciągnąć podobieństwa do bogini Isztar. W tę pułapkę językową wpadł szkocki pastor Wolnego Kościoła Szkocji - Alexander Hislop, zajadły wróg Kościoła Katolickiego, który opisał tę bzdurę w książce Dwa Babilony (The Two Babylons). Niestety, niektórzy protestanci do tej pory częto tę nieprawdę powielają, co widzimy po wpisie @Golden_rule.
Tymczasem w Kościele Katolickim do tej pory oficjalnym językiem jest łacina. Ta sama, w której mówili pierwsi chrześcijanie. No więc jak jest Wielkanoc po łacinie? Paschae, ściągnięte z hebrajskiego pesah, czyli "przejście", na pamiątkę przejścia Pana przez Egipt bądź Izraelitów przez Morze Czerwone. Nie ma tam kompletnie nic z Isztar, tak jak np. we francuskim Pâques (btw. to Francja, nie Anglia była przez długi czas określana jako Pierwsza Córa Kościoła).
We wpisie było ponadto stwierdzenie, że zajączek czy jajka wielkanocne były związane z kultem Isztar. No więc, primo, to nie jest w ogóle w liturgii, jest to tylko ludowy zwyczaj przyniesiony prawdopodobnie z Niemiec i o jajkach czy zajączkach w Wielkim Tygodniu usłyszysz w kościele dokładnie zero razy (no chyba, że proboszcz na kazaniu popłynie ;)). Secundo, nie ma żadnych historycznych tudzież archeologicznych dowodów na powiązanie kultu Isztar z jajkami i królikami. Jak masz jakieś poważne źródła, @Golden_rule, to daj tutaj. Uprzedzam, filmiki z żółtymi napisami rozpowszechniane w niszowych zborach nie są takim źródłem.
Jeszcze co do pochodzenia samego słowa Easter (Ostern). Pierwsza hipoteza, obecnie uznana za mniej prawdopodobną: od germańskiej bogini wiosny Eostre, kompletnie różnej od Isztar (nawet kompetencje mają zupełnie inne). Druga, prawdopodobna: w starogermańskim praprzodek tego słowa (staro-wysoko-niemiecki
ōstra , l.mn. ōst(a)rūn (VIII w.), średnio-wysoko-niemiecki ōster(e)n , ōster , średnio-nisko-niemiecki Österen , ang. Ēastre , Ēastro , zwykle w l.mn. Ēastron) oznaczał świt. Było to pokrętne tłumaczenie z łaciny Albae paschālēs - czyli nazwy oktawy wielkanocnej, tygodnia świętowania dla nowo ochrzczonych. Nazwa łacińska pochodzi od białych szat, jakie nosili nowoochrzczeni - łac. albus oznacza "biały", alba - białą szatę, w kościelnym użyciu także szatę chrzcielną i białą szatę kapłana. Albus w potocznej łacinie ma jeszcze jedno znaczenie - świt, wczesne światło, zorza, jutrzenka - i tutaj dochodzimy do staro-wysoko-niemieckiego ōst(a)rūn czy staroangielskiego Ēastron. Ktoś prawdopodobnie przetłumaczył nazwę szat tak jak porę dnia, bo po łacinie brzmiało podobnie. Co więcej, ma to uzasadnienie takie, że nabożeństwo wielkanocne odbywało się (i odbywa po dziś dzień) wcześnie rano, a wierni byli zwróceni ku wschodowi - tam, gdzie jest Jerozolima. Tak też dawniej orientowano kościoły - zwrócone na wschód.
Całą resztę wpisu oparłeś na tych całkowicie błędnych przesłankach z pierwszej połowy, więc tu nawet nie bardzo jest co komentować.
Tag do czarnolistowania/obserwowania -> #odklamujemywiare
Zgodzę się, że słowo Easter jedynie brzmi podobnie do Isztar i etymologicznie raczej nie mają wspólnego pochodzenia te dwa słowa. Choć oczywiście Easter pochodzi od kultu pogańskiej bogini co może być mylące, gdyż Maryja jest taką "boginią".
Natomiast kult Królowej Nieba jest powszechny w wielu pogańskich religiach, jest wręcz jednym z najważniejszych pogańskich kultów, a Królowa Nieba była czczona jako Isztar, Isis, Izyda, Asztarte, Astoreth i wiele innych, a bluźnierczy kult Maryi Królowej Nieba jest oczywiście kalką tego kultu. Bóg w Biblii wprost wyrażał wrogość i pogardę do kultu Królowej Nieba, która była na przkład Bogini-matka czczona i uważana za żonę Baala, chyba największego demonicznego wroga Boga Jahwe i Zwana również "Panią Nieba" i "Królową Niebios. Ale to między innymi.
Przy bliższym Poznaniu sprawy i treści nauczania Kościoła Katolickiego przeżyłem ciężki szok, bo okazuje się, że Maryja cieszy się bałwochwalczą boską czcią i w zasadzie zastępuje miejsce Jezusa jako pośrednika, co jest herezją, bluźnierstwem, ale jest tego znacznie więcej.
Tak zwana Królowa nieba zostanie zdemaskowana niedługo ponieważ ja również potrzebuję czasu na przygotowanie materiału, a mam swoje sprawy na głowie, na przykład teraz naprawiam moduł komfortu w moim gruzie.
Historyczny krzyż usunięty z miejsca spotkania G7. Decyzję wydało niemieckie MSZ.
482-letni krzyż został usunięty z Sali Pokoju ratusza miejskiego w Monastyrze, gdzie spotkali się ministrowie spraw zagranicznych państw grupy G-7 - informuje w piątek portal dziennika "Welt". Decyzję podjęto na prośbę Ministerstwa Spraw Zagranicznych RFN.
Głupie i może być ustawione ale i tak #mniesmieszy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dla niezorientowanych - ta czarna kostka na placu to Kibla w Mekce (najświętszym miejscu muzułmanów, gdzie raz w życiu mają wszyscy muzułmanie obowiązek przyjechać) mają obowiązek się w jej kierunku modlić i nawet są chowani po śmierci na boku z twarzą w jej kierunku.