Anegdota Gustawa Holoubka sprzed wielu lat, a u nas po staremu...( ͡° ͜ʖ ͡°)
"Przytoczę taki obrazek obyczajowy - mówi aktor - który moim zdaniem dobrze ilustruje to, co się teraz dzieje w polskiej polityce.
W jednym z teatrów na próbie Kalina Jędrusik zapaliła papierosa. Na scenie nie wolno palić papierosów. Zbliżył się strażak i powiedział: "Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić". A Kalina jak Kalina - z wdziękiem odparła: „Odp… się strażaku". I on strasznie się zamyślił, poszedł za kulisy i tam trwał jakiś czas. Potem nabrał powietrza, wrócił na scenę, ale tam już nie było Kaliny, tylko Basia Rylska. On jednak tego nie zauważył, bo oczy zaszły mu bielmem z wściekłości, i krzyknął do Rylskiej: "Ja też potrafię przeklinać, ty k⁎⁎wo stara!".
Kompletnie zdumiona Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu. Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: "A pan jest c⁎⁎j!”. Przy czym strażak na posterunku też był już inny.
Więc tak wygląda życie polityczne w naszym kraju."
Na co dzień nie mamy możliwości objerzenia tego, co tworzymy, więc to dla mnie fascynujące zobaczyć efekty naszej pracy w profesjonalnych kadrach (więcej zdjęć w komentarzach).
Dla tych, którzy są z daleka, a podpytywali, co robimy i jak, wrzucam kilka fotek z naszego spektaklu z 17 listopada.
Dla zainteresowanych [strona Teatru Anatomia] tutaj. Zapraszamy do oglądania, a jeśli ktoś chciałby spróbować swoich sił w teatrze... to też zapraszamy.
Wielu z was pytało o to, jak poszedł nam piątkowy spektakl. Z racji tego, że emocje już trochę opadły i nareszcie udało mi się wyspać, pokrótce opiszę, jak się sprawy mają w Teatrze Anatomia.
Gdy dzień wcześniej w pocie czoła rozkładaliśmy scenografię, dostaliśmy informację, że następnego dnia na widowni będziemy gościć ludzi m.in. z dużej katowickiej fundacji, telewizji, reżysera (jak się później okazało nie jednego) z dużego teatru i lokalnego pana krytyka.
Fortepian, który stał na sali, rozstroił się z zimna, bo ktoś wepchnął go do nieogrzewanego pomieszczenia. Jeden z mikroportów zagadkowo przestał działać, a potem znowu zaczął. xD Próba generalna, jak to zawsze bywa, została przez nas perfekcynie i ceremonialnie z*ebana, więc, pomimo dużego doświadczenia i w graniu i w z*ebywaniu prób, poziom stresu zaczął rosnąć.
Nazajutrz, w dzień spektaklu na sali byliśmy od rana, żeby dodatkowo potęgować nasz stres i zużywać srajtaśmę organizatora zamiast naszej. Na sali rozstawione zostały już fotele na 150 osób, a wkrótce okazało się, że, ze względu na sprzedaną już w tamtym momencie liczbę biletów... dostawiane będą kolejne.
Pierwsza połowa poszła gładko, chociaż nie obyło się bez kilku mikrozawałów - jak np. już na scenie wydawało mi się, że nie włączył mi się mikroport (PTSD z dnia poprzedniego). Mamy w spektaklu, szczególnie w pierwszej części, kilka elementów komediowych i ze sceny słyszeliśmy, że publiczność rzeczywiście reagowała na nie śmiechem. :)
Przed spektaklem zadbaliśmy o to, żeby na scenie było pełne wyciemnienie. Jak się okazało, poradziliśmy sobie z tym świetnie i... nie widzieliśmy nic w tej ciemności. xD Ale z naszym doświadczeniem nie było to problemem, chociaż jeden kolega zaplątał się prawie w kotarę. Ale nikt tego nie widział, bo BYŁO KOMPLETNIE CIEMNO.
Już w przerwie, do garderoby przyszli ważni goście, którzy musieli zebrać się wcześniej i dostaliśmy propozycję współpracy i dofinansowania. <3 To podniosło nas na duchu, dlatego po przerwie, pewni siebie, z*ebaliśmy kilka rzeczy, ale chyba nikt nie zauważył. xD
Tak to sprytnie wymyśliliśmy, że na koniec, przy wyczytywaniu aktorów, zagram na fortepianie motyw przewodni spektaklu, żeby było tak "ą" i "ę", artystycznie i w ogóle. Jak to ćwiczyliśmy wcześniej, było OK. Niestety, w praktyce, gdy w tych ciemnościach włączyli nagle na mnie reflektor, przypomniały mi się piękne chwile z badania dna oka i mając w pamięci Steviego Wondera czy Raya Charlesa, dane było mi próbować powtórzyć ich wyczyny.
Po spektaklu dostaliśmy długie brawa i wiele miłych słów. Po występie na widowni zostało sporo osób, które chciały osobiście złożyć nam gratulacje (to upewniło nas w tym, że ciemność dobrze zadziałała i nikt nie widział wpadek). Jeden znajomy zaczął dla żartu zbierać autografy i to zapoczątkowało dziwny efekt psychologiczny popychający kolejne osoby do zrobienia tego samego.
Kilka osób powiedziało nam, że na swój sposób ratujemy w ich oczach teatr, bo stworzyliśmy coś wartościowego, co nie opiera się (jak popularne komedie) na przekleństwach i jednowątkowej fabule, że nasz kryminał wciąga, pozwala im się zatrzymać i zapomnieć o codziennym życiu, że jest zaskakujący i, że mają zamiar pojawić się na naszych kolejnych spektaklach i nas reklamować.
Wiele osób było zachwyconych wykorzystaniem połączenia muzyki, tańca, śpiewu, fortepianu, świateł, strojów historycznych i podzieleniem sali widowiskowej na dwa plany - wspomnień i sali sądowej. Ponoć to obecnie rzadkie zjawisko w teatrze. Niektórzy mówili, że gramy lepiej niż teatry profesjonalne, których spektakle widzieli i dziwili się, że teatr nie jest czymś z czego się utrzymujemy. Może kiedyś...
Dostaliśmy też wiadomość od pana krytyka, że bardzo mu się spodobał nasz spektakl i napisze o nas pozytywną recenzję i rzeczywiście tak się stało. :)
Tutaj częściowy cytat (oryginalny tekst jest długi):
"W zeszły piątek wieczór spędziłem w Starochorzowski Dom Kultury z Teatr Anatomia i na nowo zrozumiałem po co jest teatr. Po co on mnie, po co aktorom, po co ten wysiłek, energia i emocje. Na nowo przekonałem się, że są ludzie nie tylko pełni pasji, ale i zdolni. Do wszystkiego. Spektakl "Otto" był świetnym doświadczeniem i zamknięciem tygodnia pracy. Kryminalna historia z niespodziewanym finałem. [...] Zachwyciło mnie, że ktoś (a konkretnie pani Rita Reiss) potrafi taki spektakl napisać, wyreżyserować, opatrzeć muzyką i przekonująco zagrać w nim główną rolę. Jakaż to świetnie napisana i zagrana postać! Przyznać muszę - zazdrościłem... I aż mi się nogi rwały, żeby samemu na scenę wrócić, po wieloletnim pobycie jedynie pod nią w charakterze reżysera. Pani Rito - słowa wielkiego uznania! Za tę historię o marzeniach prowadzących do niemądrych decyzji, za emocje, za zaskoczenie. Oczywiście brawa także dla pozostałych aktorów: Marcina Sysło, Mirosława Stolarskiego i Anny Berzowskiej. Wyglądajcie nowych produkcji Teatr Anatomia, bo są robione z energią i pasją. I pewnie, gdyby tę energię przełożyć na konkretne działania rozwijające PKB bylibyśmy wyżej w rankingach."
I ciężko mi nawet opisać, jak bardzo wzruszeni jesteśmy tymi miłymi słowami i tak liczną widownią. To daje nam siłę, żeby tworzyć dalej, a wiele było już momentów, gdy prawie się poddaliśmy. Nie jesteśmy nowicjuszami. W tym składzie gramy już 3 lata, a poza nim wielokrotnie dłużej. Wiele mieliśmy wcześniej występów z pełną salą i gratulacjami, ale ten utwierdził nas w tym, że teatr ma sens i, że warto o niego walczyć.
Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzili nas w piątek!
Będę na bieżąco informować o kolejnych spektaklach.
Gdyby ktoś chciał śledzić nasze poczynania -> Teatr Anatomia
@lubieplackijohn Hej Dziękuję! Nagrywanie spektaklu na scenie nie miałoby sensu z powodu mikroportów, mocnych świateł i muzyki z nagłośnienia, ale planujemy w niedalekiej przyszłości nagrać spektakl w postaci zwykłego filmu. Poprzedni już nagraliśmy, ale trwa montaż. Na pewno niedługo dostaniemy zdjęcia ze spektaklu.
Będę na bieżąco informować o kolejnych spektaklach (mamy w planach grać wyjazdowo również poza Śląskiem) i filmach.
Lekki stresik przed spektaklem . Szczególnie, że mają przyjść ludzie z TV i jakieś ważne persony. Więc na pewno #srajzhejto . Nie wiem czy jesteśmy na to gotowi psychicznie. XD Trzymajcie kciuki.
"Wysoki sądzie, jeśli w tej sprawie można odczuwać jakiekolwiek współczucie, nie warto marnować go na tę kobietę."
~H. Schaffer
Już jutro o 18:00 zapraszamy do Chorzowa na kryminał "Otto".
*
Otto to intrygujący kryminał, który zabierze Cię 100 lat w przeszłość, aby przeżyć pełną zwrotów akcji historię oprawioną muzyką, śpiewem, tańcem, światłem i efektami praktycznymi.
Sztuka jest całkowicie autorska - poczynając od scenariusza, przez stroje historyczne, a kończąc na muzyce. Jest to dobra okazja do wsparcia lokalnych twórców, szczególnie, że cena jest bardzo promocyjna.
Wielu z nas narzeka na poziom sztuki w naszym kraju. Ja nie mam zamiaru. Dlatego w grupie kilku nerdów stworzyliśmy Teatr Anatomia, który od kilku lat tworzy autorskie scenariusze, z własną oprawą muzyczną, strojami, scenografią i efektami praktycznymi. Do wszystkiego doszliśmy sami, co było nie lada wyzwaniem bez znajomości ( :D), ale też wiele nas nauczyło. Od 2 lat działamy również charytatywnie na rzec osób samotnych, starszych i młodzieży.
17 listopada o 18:00 w Chorzowie ponownie gramy nasz nowy kryminał, na który serdecznie was zapraszam. To dzięki Wam i dla Was istniejemy.
"Otto" to intrygujący kryminał, który zabierze Cię 100 lat w przeszłość, aby przeżyć pełną zwrotów akcji historię oprawioną muzyką, śpiewem, tańcem, światłem i efektami praktycznymi (ocena 5/5 na Biletyna.pl).
Kiedy świat zalewa fala remake'ów i powtarzających się schematów, może warto pozwolić się zatrzymać i wciągnąć w świat zupełnie nowej i oryginalnej historii?
"1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu."
Mamy do rozdania jeszcze 6 biletów na spektakl 17.11 w Chorzowie.
"Otto" to intrygujący kryminał, który zabierze Cię 100 lat w przeszłość, aby przeżyć pełną zwrotów akcji historię oprawioną muzyką, śpiewem, tańcem, światłem i efektami praktycznymi (ocena 5/5 na Biletyna.pl).
Kiedy świat zalewa fala remake'ów i powtarzających się schematów, może warto pozwolić się zatrzymać i wciągnąć w świat zupełnie nowej i oryginalnej historii?
"1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu."
- Jakie to ma znaczenie? Czy lata w więzieniu będą mnożone przez ich liczbę? "
! UWAGA #rozdajo !
Ostatnio zrobiliśmy sobie tutaj darmową reklamę, więc tym razem mamy dla was #rozdajo na nasz drugi występ...
Dla pierwszych pięciu osób, które napiszą komentarz mamy po 2 bilety
17 listopada widzimy się znów na nagrodzonym wieloma pozytywnymi recenzjami kryminale historycznym "Otto" (ocena 5/5 na Biletyna.pl).
"1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu."
Dziękuję, że byliście wczoraj z nami. Wiele miłych osób uraczyło mnie wieloma miłymi słowami osobiście i tutaj na Hejto. Dla nas - tych, którzy tylko starają się wskrzesić polską kulturę, bardzo wiele to znaczy.
Zapraszam na kolejne spektakle, postaram się nie zawieść.
Następny już 17 listopada w Chorzowie.
Linki do poprzednich wpisów:
[Geneza] [Sądny Dzień]
Jeśli jesteś zainteresowany teatrem zapraszam na [naszą stronę] .
W sumie to właśnie wyczekiwałem jakiegoś podsumowania od Ciebie.. You nailed it! Gratulacje. Nie chcę spojlerować innym potencjalnym odbiorcom. Dla wtajemniczonych.. aż podskoczyłem. Nigdy w teatrze nie słyszałem czegoś takiego. Domyślam się że atrapa, ale zrobiło wrażenie.
Cześć, w nawiązaniu do poprzedniego wpisu, który cieszył się większym zainteresowaniem, serdecznie zapraszam na premierę historycznego kryminału "Otto" Teatru Anatomia (mojego teatru <3) już jutro o 18:00 w Chorzowie.
1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu.
Będzie i śmiesznie i strasznie, i smutno, pojawią się efekty praktyczne, taniec, intryga, stroje historyczne, a wszystko to pod autorskim scenariuszem inspirowanym prawdziwą historią.
Zależy mi na promowaniu kultury, więc dziękuję za każdą pomoc w dotarciu do większej liczby odbiorców.
Dziś próba generalna i nogi mam jak z waty. xD Jeśli macie jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem!
@ElGecko niestety, wbrew szumnym zapowiedziom, nie będę jednak mógł przyjsc. Kwestie zfrowotne. Połamania nóg czy tam zapomnienia tekstu. W kazdym razie powodzenia.
Był ktoś może na musicalu "Kopernik" w Operze Krakowskiej i chciałby podzielić się odczuciami?
Wybrałem się w weekend i się zawiodłem. Nie chodzę na ogół do opery więc nie jestem ani koneserem ani znawcą tego formatu. Wrażenie zrobiła na mnie oprawa muzyczna: orkiestra dała z siebie wszystko. Widowisko ratowali tancerze i do pewnego stopnia scenografia.
Co mnie jednak zawiodło, to treść spektaklu oraz gra aktorska. Nie siadł mi zupełnie koncept narratora - IMHO to aktorzy powinni tworzyć opowieść, ich gra i dialogi osadzać widza w fabule. Kiedy jednak to nie wystarcza to do akcji wkracza narrator. W pierwszym akcie miałem poczucie uczestnictwa w wypasionym przedstawieniu szkolnym - narrator opowiadał biografię WYBITNEGO UCZONEGO, a aktorzy inscenizowali scenki pod narrację. "Kopernik uczył się tam i tam, miał takie i takie kontakty z wujem, tu widzicie drodzy widzowie Kopernika, to jest brat. Mają takie i takie motywacje oraz ambicje". W drugim akcie dopiero pojawia się wątek miłosny który jest odskocznią od przedstawienia edukacyjnego. Nic wybitnego, ale poziom wyżej niż inscenizacja znanej biografii.
Coś przegapiłem, źle ten spektakl zinterpretowałem? W operze zawsze warstwę teatralną traktuje się po macoszemu, czy ja po prostu źle trafiłem?
@matips ło, ciekawe, ze ktos cos takiego w ogole zrobil. myslalem ze juz sie nie da.
z moich doswiadczen z operą, to raczej dosc symboliczne i okrojone jest aktorstwo. muzyka na pierwszym miejscu. ale to musical, wiec moze powinno byc inaczej, nie wiem.
@matips jak chcesz być ekspertem to sobie pooglądaj sztuki amerykanskie z Broadwayu, bo są powszechnie uznawane za najlepsze i nie bez powodu. Ostatnio oglądałem aktorów z Broadwayu improwizujących na żywo, klasa po prostu. Coś takiego jak ta narracja to właśnie ci aktorzy sami z siebie byliby w stanie zaimprowizować mając 5 sekund na przeczytanie karteczki z napisem "zaśpiewaj biografię Kopernika naśladując styl Hamleta".
Po prostu amatorka pod tym względem ale u nas tego typu widowisko nie robi nawet 1/100 takich pieniędzy co najlepsi.
@DiscoKhan Takie klasyki jak "Nędznicy" oglądałem - istotnie przepaść do "Kopernika" ogromna. Prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś na tym poziomie. Jak widać naiwnie
Ostatnio byłem na "Cabaret" w realizacji teatru STU. Rozmach znacznie mniejszy niż Opery Krakowskiej, a rozrywka angażująca i wzbudzająca emocje. Tak więc nie zarzucałbym amatorszczyzny wszystkim polskim musicalom.
@HolenderskiWafel Takie odniosłem wrażenie, ale nie wynikało tak z opisu spekataklu. Również widownia (niedziela wieczór) nie była wycieczkami szkolnymi a stanowiła raczej typowy przekrój wiekowy polaków.
Każdy materiał ma swoją wytrzymałość, pani Osterman. Czasem można naciskać na niego i wyginać wielokrotnie, a mimo to zachowuje swój kształt. W końcu jednak granica zostaje przekroczona i znienacka pojawia się szkoda dużo większa niż moglibyśmy się spodziewać.
WANDA
Czy ten wykład z fizyki do czegoś prowadzi, panie Schaffer?
SCHAFFER
Ilu kochanków miała pani w tamtym czasie?
WANDA
Jakie to ma znaczenie? Czy lata w więzieniu będą mnożone przez ich liczbę? "
***
Nie jestem typem człowieka, który szuka atencji, jednakże chcę stworzyć coś wartościowego, a do tego niezbędna jest mi pomóc publiki.
Wielu z nas, w tym i ja, narzeka na poziom sztuki w naszym kraju - poczynając od filmów, a kończąc na muzyce - sztuki często byle jakiej, dla mas, opartej na plagiacie. Nic z tym jednak nie robimy, co najwyżej narzekamy w Internecie.
Stopniowo w mojej głowie rodziła się idea stworzenia czegoś dobrego, poruszającego, czego nie trzeba będzie się wstydzić, czegoś, co będzie poruszać na żywo, a nie przez ekran telefonu, czegoś, co będzie tu i teraz. Czegoś, co pozwoli i mi uciec od szarej rzeczywistości.
Tak powstał Teatr Anatomia, który od kilku lat tworzy autorskie scenariusze, z własną oprawą muzyczną (pisaną od zera na orkiestrę), strojami, scenografią i efektami praktycznymi. Bardzo zależy nam na tym, żeby każdy aspekt sztuki był na wysokim poziomie. Nie żebrzemy o pieniądze, nie jest to dla nas priorytet i źródło utrzymania. Jesteśmy nerdami za dnia pracującymi na etacie, co jest swojego rodzaju wyzwaniem.
Idea pierwszy raz pojawiła się po obejrzeniu w profesjonalnym teatrze kolejnej komedii, której "śmieszność" wynikała głównie z przekleństw rzucanych w ciszy w kartonowej scenografii.
Do wszystkiego doszliśmy sami - poczynając od zebrania zespołu, napisania scenariuszy, a kończąc na załatwieniu sprzętu, miejsca prób i spektakli, co, jak pewnie już się domyślacie, w naszym kraju nie było takie proste. Ciężko zliczyć, ile razy rzucane nam były kłody pod nogi. Zdarzało się, że instytucje kultury, przyzwyczajone do spektakli na poziomie jasełek, początkowo nalegały, żeby realizacją dźwięku i oświetlenia zajmował się miejscowy technik. Zdarzało się, że bilety sprzedawała pani jak z PRL, która zniechęcała widzów do kupna. Na castingi przychodziły osoby, które chciały być sławne, ale nie garnęły się do ćwiczeń. Na początku naszej działalności w związku z Covidem zamknięto nam salę prób (wtedy, gdy centra handlowe i kościoły tętniły życiem).
Przetrwaliśmy.
Występujemy u nas w Chorzowie i objazdowo wszędzie tam, gdzie jesteśmy zapraszani i gdzie warunki na to pozwalają, głównie na dużych scenach.
Obecnie, 12 października, wystawiamy nowy historyczny dramat kryminalny osadzony w latach 1913-1935 i na jego premierę pragnę was serdecznie zaprosić.
Momentami można się pośmiać, czasem się wzruszyć, czasem nawet przestraszyć, pojawi się taniec, intryga, własnoręcznie szyte stroje historyczne, a to wszystko oprawione muzyką, światłem i efektami praktycznymi. Największym plusem jest oczywiście autorski scenariusz inspirowany wydarzeniami historycznymi.
"1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu."
A bilet to tylko 30 zł, bo zależy nam tylko na zwrocie kosztów.
PS: W najbliższej przyszłości rozpoczynamy również dodatkowo częściową działalność filmową i cały czas poszukujemy sumiennych osób do współpracy technicznej i aktorskiej.
W zanadrzu mam również wiele zarówno ciekawych jak i traumatycznych opowieści związanych z teatrem. Chętnie się nimi tutaj podzięlę.
PS2: Na koniec, tak trochę egoistycznie, trochę płaczliwie jak w "Mam Talent", dla osób, które śledzą tutaj moje wpisy/komentarze - od dłuższego czasu zmagam się z chorobą, z którą być może pewnego dnia przegram, więc teatr jest dla mnie dodatkowo odskocznią i czymś, co pragnę zostawić po sobie.
@ElGecko dzieki za info, kupuję bilety i wpadam. Inicjatywa o tyle szlachetna co piekielnie trudna w realizacji. Z jednej strony chcesz podnosic poziom sztuki, z drugiej powierzasz to amatorom jestem mega ciekawy efektu, zwlaszcza gry aktorskiej, ktora jest najtrudniejszym elementem w tym wszystkim, a ktora tak podniesie poziom. Dozo we Chorzowie.
@GrindFaterAnona Tak, organizacja czegoś takiego od podstaw to czasem katorga i ma się ochotę to wszystko rzucić, ale efekt końcowy, same przeżycia na scenie, wrażenie zrobienia czegoś dobrego i reakcja publiczności są na tyle satysfakcjonujące, że są najlepszą nagrodą za cały ten wysiłek. Bardzo dziękuję i do zobaczenia!