Mija dokładnie 60 lat od jednej z najczarniejszych kart w powojennej historii Wielkiej Brytanii. Katastrofa w walijskim Aberfan, gdzie lawina błota i skał zabiła 116 dzieci i 28 dorosłych, do dziś pozostaje symbolem urzędniczej znieczulicy i lekkomyślności. Prezentujemy historię dramatu, który zmienił brytyjskie prawo górnicze, obnażył realną cenę rewolucji przemysłowej i na zawsze zapisał się w sercach Walijczyków.
W starych zbiorach dokumentów znalazłem notatnik mojej prababci brata który opisywał swoją pracę w pasiece. Początki notatnika datowane są na 1946 r. Papier pachnie tą datą
124 i 125 to piękna era Fiata, oba były w latach 60. bardzo nowoczesne i miały śliczne kanty, do dzisiaj szkic ich karoserii stanowi uniwersalną ikonkę samochodu. Szkoda, że komuna zrobiła z nich pośmiewisko, klepiąc je tyle lat i uwsteczniając jakość.
@Tytanowy-Owsik Ja zawsze schodzę z diagnostą do kanału, i czasem nawet sobie robię zdjęcia, udając, że zapisuję dokładnie te same usterki, które zapisałem rok temu i które sam oglądałem tydzień przed przeglądem. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Spokojną noc 3 listopada 1969 r. przerwał pożar gospodarstwa rolnego należącego do Mieczysława Lipy, sołtysa Rzepina, znajdującego się nieopodal Starachowic, obecnie w województwie świętokrzyskim. Gdy członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej oraz funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej dotarli do zgliszczy jednorodzinnego domu, odnaleźli w nim zwłoki 5-osobowej rodziny. Szybko okazała się, że wszystkie ofiary zostały zamordowane, a pożar miał na celu jedynie zatrzeć ślady zbrodni.
Oprócz wspomnianego 45-letniego Mieczysława, odnaleziono ciała jego matki – Marianny (81 l.), bratowej – Zofii (54 l.) oraz 27-letniego bratanka – Władysława. Najmłodszą ofiarą była będąca w zaawansowanej ciąży 18-letnia Krystyna, żona Władysława.
Kto mógł dopuścić się tak okrutnej zbrodni? Śledczy stanęli przed trudnym wyzwaniem, ponieważ większość śladów została zniszczona przez ogień oraz akcję gaśniczą.
„[…] Na ciele wszystkich denatów można wyszczególnić następujące rodzaje ran: rąbane, tłuczone, miażdżone głowy i twarzy. Na ciele Mieczysława Lipy dodatkowo zidentyfikowano pięć ran kłutych w obrębie klatki piersiowej. Jedna z nich, o głębokości około 3 cm, została zadana ciosem w plecy […]”.
Podczas sekcji, w płucach ofiar odnaleziono fragmenty sadzy, co oznaczało, że w momencie pożaru Lipowie jeszcze oddychali. Jednocześnie biegli zanotowali, że stan ich obrażeń był na tyle poważny, że niezależnie od wzniecenia ognia, żaden z nich nie przeżyłby kolejnych godzin.
Śledczy powrócili także do trzech niewyjaśnionych zabójstw popełnionych w okolicy. Były one o tyle zastanawiające, że ich ofiary sprawowały w okolicy wysokie funkcje urzędnicze, a dwaj zabici mężczyźni byli sołtysami pobliskich wsi.
Wśród nich znaleźli się Czesław Zakrzewski oraz jego ojciec – Józef, dwaj mieszkańcy Rzepina, okoliczni awanturnicy, wcześniej wielokrotnie notowani. Jak donieśli świadkowie, byli oni skonfliktowani z sołtysem, który ponaglał ich do spłaty zaległych podatków.
„Mały Oświęcim”, czyli niemiecki obóz dla dzieci w Łodzi
Pod pretekstem potrzeby „izolacji małoletnich Polaków i wychowywania ich poprzez pracę, aby nie demoralizowali niemieckich dzieci”, w 1942 r. Niemcy stworzyli w Łodzi przy ul. Przemysłowej obóz. Nie chodziło jednak o demoralizację, lecz to, że byli Polakami. Przez Kinder-KL Litzmannstadt przeszło od 2 do ponad 3 tys. polskich dzieci. Ze względu na dużą śmiertelność miejsce to nazywano „Małym Oświęcimiem”.
Koncepcja obozu wg pomysłu kierownika Krajowego Urzędu ds. Młodzieży w Katowicach Alvina Brockmanna pojawiła się latem 1941 r., a projektem zainteresowali się główny inspektor niemieckich obozów koncentracyjnych Oswald Pohl oraz Heinrich Himmler. Niemcy wzorowali się na funkcjonującym od 1941 r. obozie dla nieletnich Niemców w Moringen w Dolnej Saksonii, gdzie więziono również młodzież z Czechosłowacji oraz Polski.
Pierwszych więźniów przywieziono na początku grudnia 1942 r.; oficjalnie obóz został otwarty 11 grudnia. Mali więźniowie mieli mieć 12–16 lat, ale w transportach coraz częściej były umieszczane kilkuletnie dzieci. W ocenie Niemców dzieci te były potomstwem „niebezpiecznych bandytów”, co oznaczało, że ich rodzice lub opiekunowie należeli do ruchu oporu. Posługiwano się również terminem „element aspołeczny”, którym określano m.in. przestępców kryminalnych, włóczęgów, ulicznych handlarzy, chuliganów, złodziei czy osoby nieprzestrzegające godziny policyjnej i unikające pracy. Oprócz dzieci z Łodzi w obozie umieszczono
te ze Śląska, Kujaw, Wielkopolski czy Pomorza Gdańskiego.
@Tytanowy-Owsik ja pamiętam taką rozmowę z kumplami na placu, jak jeden wizjoner powiedział "zobaczycie, że jeszcze kiedyś smsy będą po 1gr" i wszyscy go wyśmiali, że przecież koszty obsługi po stronie firm telco muszą byc ogromne
Jako że mieszkam w mieszkaniu po dziadkach znalazłem w piwnicy sok malinowy domowej roboty dziadka. Jak myślicie będzie dobry? Czy poczekać jeszcze 4 lata i dopiero otworzyć xd Zakrętka wciągnięta