Polecicie mi jakieś gierki czilowe typu dredge czy Dave the driver? Takie spokojne, nie wymagające wiele skupienia
Tematykę rybek już może odpuśćmy więc odpadają kolejne gierki rybkowe
Dzięki z góry
#gry #steam #steamdeck

Polecicie mi jakieś gierki czilowe typu dredge czy Dave the driver? Takie spokojne, nie wymagające wiele skupienia
Tematykę rybek już może odpuśćmy więc odpadają kolejne gierki rybkowe
Dzięki z góry
#gry #steam #steamdeck

Zaloguj się aby komentować
Dla fanów Walaszka i uniwersum Blok ekipy.
https://youtu.be/qUKR-k7c1mI?si=kpPZLE0h7Wx9Vs1m
#gry #blokekipa #steam
Zaloguj się aby komentować
Wyruszam na połów rybek może złowię jakiegoś sumiora
#gry #steam


@kopytakonia Po rybkach polecam na odprężenie https://store.steampowered.com/app/1868140/DAVE_THE_DIVER/
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jeszcze tylko głos Łęciny albo pana Wiesia i mamy komplet.
#walaszek #gry #steam #heheszki @Heheszki https://store.steampowered.com/app/3167920/Majster\_Symulator/
Zaloguj się aby komentować
Death's Door
Na swój sposób uroczy główny bohater, przyjemna rozgrywka, całkiem zabawny humor i satysfakcjonująca eksploracja. Do tego można ją ograć za (pół)darmo w GamePassie.
Gra nie należy do trudnych. Jasne, starcia z niektórymi bossami należą do wymagających, ale zrzuciłbym to przede wszystkim na ich nieznajomość. Jak poznałem już wszystkie fazy i ruchy, to kolejne podejście zazwyczaj okazywało się być tym ostatnim. Trzeba też przyznać twórcom, że nie nie utrudnili życia graczom - przed każdym bossem stoją drzwi-teleporty, więc jeśli główny bohater polegnie, to nie musimy wiele nadrabiać. Tak samo często porozstawiane zostały doniczki, w których można zasadzić leczące roślinki.
Poziom trudności zależy także od naszej chęci do eksplorowania. Do znalezienia są świątynie zwiększające życie oraz energię, dusze wykorzystywane do ulepszania statystyk postaci, nowe bronie i ulepszenia ataków dystansowych (których są cztery rodzaje). Oczywiście jak to w metroidvanii bywa, nie wszystko są dostępne od samego początku i często gęsto trzeba zrobić przebieżkę po wcześniejszych lokacjach, gdy uzyskamy nową umiejętność, która odblokowuje nam zamknięte do tej pory przejścia.
Skuteczna eksploracja ułatwia przejście gry, chociaż jestem pewien, że wystarczająco wytrwali/utalentowani gracze potrafią przejść „Death's Door” bez ulepszania czegokolwiek. :')
Mam tylko dwa zastrzeżenia:
Na szczęście twórcy ponownie nie postanowili utrudnić życia graczom i drzwi do lokacji, w których zostało coś jeszcze do zrobienia, otacza różowa poświata. Fajne rozwiązanie, dzięki któremu nie trzeba biegać jak kurczak bez głowy w poszukiwaniu tej ostatniej rzeczy, której akurat brakuje.
Zdecydowanie polecam. Jak napisałem, „Death's Door” jest dostępne w GamePassie. Tytuł można też kupić za niecałe 25 złotych na Steamie, akurat jest promocja.
#gry #steam



Zaloguj się aby komentować
Jakby ktoś chciał to na Steam jest obniżka 90% na Kingdom Come, kupiłem na potem, bo męczę Wiedźmina i Dying light 2
#gry #steam
Zaloguj się aby komentować
Panowie i Panie, chcę jak uczciwy człowiek kupić grę żonie na prezent - Dragon Age Veilguard. Pomysł jest taki, by kod z grą umieścić w kryptexie, którego hasło pozna rozwiązując zagadkę. Chciałbym otrzymać fizyczny kod, który sobie wbije np. w Steam, ewentualnie innej platformie albo nawet na xboxa. Jedyne co odnajduję to jakieś głupie "kup jako prezent" i wysyła się ten prezent na maila. Da się to ogarnąć? Jak w sprzedaży pojawiają się klucze do steama, które się po prostu wklepuje?
#gry #steam
Zaloguj się aby komentować
@wewerwe-sdfsdfsdf to sieć domowa więc śmiga bez problemu. Ja mam pc na górze a tv na dole. Mam sporo gier i nie chce mi się ich kupować drugi raz na potencjalną konsolę. Laga nie stwierdziłem. Póki co pc jest po skrętce a tv po wifi, bo faktem dupy i tylko jedną skrętkę do tv piecykiem i jest ona okupowana przez dekoder. Miałem mały switch ale szybko oadł :/ Muszę cię wymyślić.
A gra cholernie trudna, nawet dla kogoś kto Ori przechodzi na trudnym.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kurde sporo i to za podstawową wersję. Wersja premium 5 stów #gry #indianajones #steam

Zaloguj się aby komentować
Każdy kto wklei swój odnośnik do profilu Steam w komentarzach dostanie (o ile starczy mi miejsca w znajomych) ode mnie zaproszenie do testów wczesnej wersji nadchodzącej gry studia Valve pt. Deadlock. Ilość miejsc ograniczona.
Aby dostać grę musisz również: zaakceptować moje zaproszenie do znajomych, poczekać kilka godzin (zaproszenie do testów nie przyjdzie od razu), zaakceptować zaproszenie do testów (tego nietrudno przeoczyć, powiadomienie pojawi się w aplikacji, mailu, aplikacji mobilnej)
#steam #valve #rozdajo #gry
Zaloguj się aby komentować
Grał ktoś w The Alters? Właśnie skończyłem demo ze Steama i zapowiada się całkiem fajna gierka.
#gry #steam
Zaloguj się aby komentować
Macie jakiś pomysł jak wyciągnąć ze Steama pieniądze? Mam na nim sporo przedmiotów, w gry już nie gram zupełnie, a kupiłbym sobie mikroskop.
#steam #mikroskop
@kodyak
Nie jesteś właścicielem.
Jestem właścicielem konta i przypisanych do niego gier jestem chyba subskrybentem, miałem już przyjemność otrzymać mail od Steama o wycofaniu gry z ich platformy. To bardzo rzadkie przypadki, najczęściej dotyczy to jakiś gownogierek z assetow napisanych w biedasikniku przez nastolatka żeby zarobić na jednorazowe papierosy i monsterka.
@wiatraczeg Na szybko przychodzi mi do głowy kupowanie gier innym osobom z twojego konta, albo po prostu kupno skinów do cs i sprzedaż ich na stonach gdzie dostajesz pieniądze tylko nie wiem jakie tam mają prowizje teraz, kiedyś jak wyciągełem tak pieniądze to ostatecznie dostałem z 50/60% z początkowej wartości skina.
Zaloguj się aby komentować
Podoba mi się ten stimdek.
Chwila grzebania i już gry z goga, epica itp. instalują mi się bezpośrednio w bibliotece Steam.
Nawet nie muszę w tryb pulpitu wchodzić.
Fajna zabaweczka, a najlepsze jest, że prawie nie gram, tylko dłubie w ustawieniach, wczoraj odpaliłem gothica, co niby nie działa xD
#steamdeck #steam #gry
@Gepard_z_Libii jak lubisz Lego to możesz za jakieś 59 zeta kupić sporo gier https://www.humblebundle.com/games/lego-worlds-collide-ultimate-assembly?hmb_source=humble_home&hmb_medium=takeover&hmb_campaign=legogamesjuly24_home
Zaloguj się aby komentować
https://www.hejto.pl/wpis/https-www-hejto-pl-wpis-calakuje-od-pewnego-czasu-tomb-raidera-2013-roku-po-tym-
Grę przeszedłem. Nie chcę już nic. Dla dociekliwych mogę odpowiedzieć na parę pytań dotyczących gry. #gry #steam #tombraider

Zaloguj się aby komentować
Dobra nikt nie odgadł zagadki, a to było w pudełku.
#steamdeck #steam #gry

Zaloguj się aby komentować
„Crysis 3”
Nie spodobała mi się ta część. Teoretycznie na papierze powinien to być ogromny sukces: trójka łączy najlepsze elementy jedynki (bardziej otwarte lokacje) z najlepszymi elementami dwójki (feeling strzelania), jednakże twórcy zbyt mocno poszli w stronę serii „Modern Warfare”.
Nie spodobała mi się fabuła. W poprzednich częściach ceniłem sobie to, że byliśmy częścią czegoś większego - amerykańskiego wojska, a my byliśmy członkami jednostki specjalnej. W dwójce to było super, gdy walczyliśmy ramię w ramię z marines, którzy wbrew pozorom nie byli bezużyteczni i bez problemu potrafili zabić kosmitów (przy czym sami byli chyba nieśmiertelni :')).
W trójce zaś jesteśmy członkami ruchu oporu, który walczy z przeważającymi siłami wroga i... odnosi zwycięstwo, jakżeby inaczej, pomimo dużych strat. Do tego dialogi pomiędzy bohaterami... myślałem, że to wina polskiego dubbingu, który jest przeokrutnie słaby i ani trochę nie pasuje do tej gry, ale w angielskim moim zdaniem nie jest lepiej.
Sama rozgrywka była okej i uważam, że głównym winowajcom był po prostu przesyt - trójkę zacząłem tego samego dnia, w którym skończyłem dwójkę i przeszedłem ją w siedem godzin w dwóch posiedzeniach. Zdecydowanie zbyt dużo, ale chciałem to mieć za sobą.
Fajnie, że twórcy dodali łuk oraz bronie cepidów. Łuk jest najfajniejszą bronią - nie dość, że podstawowa strzała zabiła pomniejszym wrogów niezależnie od tego, gdzie trafimy, to oferuje jeszcze różne rodzaje strzał, którymi możemy razić przeciwników. Fajne urozmaicenie tym bardziej, że większość arsenału znamy z poprzedniej części.
Ponownie można ulepszać kombinezon, tylko tym razem nie DNA kosmitów, a tu i ówdzie porozrzucanymi ulepszeniami. Nie muszę chyba mówić, jak głupie jest to rozwiązanie, prawda? DNA z dwójki rozumiem, ale zestawy ulepszeń do bodaj ostatniego nanokombinezonu? Ktoś tu nie podumał.
Finalnie: nie grało się źle, fabuła mogłaby być znacznie lepsza, ale po świetnej dwójce nastąpił znaczny spadek jakości. Jak do dwójki chciałbym kiedyś wrócić, tak o trójce wolałbym zapomnieć.
#gry #steam #crysis

Mnie się podobał najbardziej remaster pierwszej części. Otwarta mapa, śliczne widoki, duża swoboda, ray tracing faktycznie pomaga, zastępując przestarzałe oświetlenie (i odziwo nie morduje wydajności jak bardzo jak w innych grach!!!). Całość działa na silniku crysis 2, z lepszym schematem sterowania niż oryginał. Miło się w to pykało, tylko walka z final bossem jest kiepska
Zaloguj się aby komentować
„Crysis 2”
To może być dosyć kontrowersyjna opinia, ponieważ... druga część spodobała mi się bardziej niż jedynka.
Jednocześnie rozumiem, dlaczego mogła zawieść fanów pierwszej części. Przeniesienie akcji z otwartych lokacji na tropikalnej wyspie do klaustrofobicznego Nowego Jorku mogło się nie spodobać - no, może nie aż tak zamkniętego, bo jednak część aren jest na tyle otwarta, by umożliwić przekradnięcie się, jednakże w porównaniu do pierwszej części wypada to dość blado.
Może nie podobać się także o wiele większy nacisk na akcję. Praktycznie co chwilę bierzemy udział w strzelaninach - jak wspomniałem wcześniej, można bez problemu się przekradać i walki omijać. Prawdopodobnie wiem, dlaczego została podjęta taka decyzja - „Crysis 2” ukazał się dwa lata po premierze „Call of Duty: Modern Warfare 2”, które było jednym wielkim rollercoasterem. Prawdopodobnie twórcy stwierdzili, że ówczesnemu fanowi strzelanek mogłaby nie spodobać się spokojniejsza rozgrywka znana z „Crysisa”. Tak mniemam.
Dla mnie było to w porządku - jestem fanem starej trylogii „Modern Warfare” i nie przeszkadzało mi, że „Crysis 2” poszedł w tę stronę. Tym bardziej, że jak wspomniałem wcześniej, wciąż oferował możliwość korzystania z niewidzialności i omijania potyczek, z czego często korzystałem. Chociażby pod koniec gry.
W drugiej części też o wiele szybciej mamy do czynienia z kosmitami, którzy zmienili kolor z niebieskiego na czerwony (więc są bardziej niebezpieczni). I rzeczywiście, na początku potyczki z nimi należały do wymagających, szczególnie na najwyższym poziomie trudności. Tym bardziej, że ludzi zabija się jednym strzałem w głowę, kosmici zaś są nieco bardziej odporni (chociaż snajperka i tak załatwia sprawę jednym pociskiem).
Dlatego też fajnie, że twórcy postanowili troszkę mieszać i po pierwszym dłuższym etapie wymian ognia z kosmitami, ponownie walczymy ze zwykłymi żołnierzami. Odczułem wtedy ulgę - bo jednak zabijanie ludzi było o wiele łatwiejsze.
Inteligencja przeciwników ponownie nie zachwyca. Ani trochę nie przejmują się tym, że ich towarzyszy umierają. Jasne, wchodzą w tryb alarmu, ale... nic to nie zmienia praktycznie i dalej można ich mordować po cichu.
Gramy jako Alcatraz - marines, który zostaje uratowany przez dobrze znanego nam Proroka. Tylko że sam Prorok niestety tego spotkania nie przeżył - strzelił sobie w łeb, żeby oddać głównemu bohaterowi swój nanokombinezon. W Nowym Jorku panuje pandemia wirusa, a po jakimś czasie miasto zostaje zaatakowane przez kosmitów i dzieją się złe rzeczy. Fabuła była całkiem w porządku - wiadomo, to strzelanka, więc oczekiwania są trochę mniejsze, ale historia na pewno nie sprawi, że będę o niej myślał wieczorami.
Nanokombinezon w drugiej części jest o wiele ciekawszy. Raz, że pomaga Alcatrazowi, informując go o różnych możliwościach taktycznych i ogółem w ograniczonym stopniu komunikuje się z nosicielem. Dwa, że odkryto, że potrafi wchłaniać DNA kosmitów, które służy do odblokowywania nowych funkcji pasywnych. Na przykład tryb pancerza zużywa mniej energii, nie słychać kroków w trybie niewidzialności i takie tam. Same tryby działają praktycznie identycznie co w pierwszej części, tylko część automatycznie - na przykład nie trzeba włączać tryby siły, żeby skoczyć wyżej, wystarczy dłużej przytrzymać spację.
Nie rozumiem za to decyzji odnośnie uzależnienia sprintu od energii. Tryb szybkości został ograniczony z powodu mniejszych lokacji, ale w jedynce wystarczyło go wybrać, by postać mogła troszkę szybciej chodzić. Dlatego sprint w dwójce powinien być „darmowy” tym bardziej, że w trybie pancerza i tak wolniej się biega.
Z tym wchłanianiem to też ciekawa sprawa, ponieważ każdy zabity kosmita zostawia DNA w różnej ilości, od 100 za najłatwiejszego przeciwnika po aż 2000 za najtrudniejszego i najrzadziej spotykanego. Jednocześnie trzeba się śpieszyć z zebraniem, ponieważ po zabiciu DNA utrzymuje się tylko przez pewien czas, a potem znika bezpowrotnie. Na szczęście DNA na spokojnie wystarczy nawet do odblokowania wszystkich pasywnych funkcji, ale i tak jednocześnie można korzystać z jednej na tryb.
A, finał także mi się bardziej podobał, ponieważ nie ograniczał się tylko do strzelania z wrogami. Większość końcowego etapu przeszedłem bez wystrzelenia pocisku - dopiero pod sam koniec musiałem zabić paru przeciwników, ponieważ fabuła nie poszłaby dalej.
Ach, przypomniało mi się też coś, na co narzekałem na początku gry. Ta jest w dużym stopniu oskryptowana (wina „Modern Warfare 2”?) i nawet jeśli się przekradamy po cichu przez pozycje wrogów, to i tak informują się nawzajem, że nas widzieli i że zmierzamy gdzieś tam. Albo jak idziemy niewidzialni, po czym włącza się cutscenka i atakuje nas przeciwnik. Zaburza to immersję.
W ogóle jest tutaj całkiem dużo cutscenek i QTE. Ale to wina czasów, w których powstała ta część. Tak samo jak znajdźki (suweniry, kluczyki do pojazdów, maile), których nie chciało mi się zbierać. Jak przypadkiem znalazłem, to brałem, ale nie szukałem ich specjalnie.
Grało się naprawdę dobrze. Najwyższy poziom trudności był wymagający tym bardziej, że pozbyto się szybkich zapisów z jedynki i gra zapisuje się jedynie po osiągnięciu checkpointa. Jednakże wystarczy grać troszkę uważniej/spokojniej, bez szarżowania na wrogów, i przestaje to być aż takim wyzwaniem. Przejście zajęło mi 9 godzin - na dołączonym screenie jest trochę krótszy, ale obawiam się, że nie liczył wszystkich powtarzanych fragmentów. :')
#gry #steam #crysis


@brain
Starałem się nie patrzeć przez pryzmat jedynki, która też była świetna, ale na swój sposób. Nie spodziewałem się też więcej tego samego po jedynce, skoro akcja działa się w mieście, więc nie zawiodłem się zmianą scenerii.
Są bardzo różne, ale każda ma swoje fajne elementy.
Ano, Alcatraz mógł być ciekawszy, ale w sumie to nie on był głównym bohaterem, a nanokombinezon.
Dla mnie „jedynka” była zdecydowanie najlepsza. Mogłem obkleić samochód ładunkami C4, rozpędzić się nim, wyskoczyć na jakimś kamieniu, tak żeby samochód spadł na budynek. Dach był zrobiony z blachy, więc samochód zapadł się do środka. A ja z dystansu odpalałem C4 i patrzyłem, jak kawałki dachu latały we wszystkie strony. Niesamowite! Każda kolejna część to już robienie z tego zwykłej strzelanki. Fizyka też była bardzo ograniczona w każdej kolejnej części. Trójka z polskim dubbingiem dała mi raka i do teraz się leczę.
Zaloguj się aby komentować
„Pentiment” to przecudowna gra, więc zróbcie sobie tę przyjemność i zagrajcie w nią.
Nie będę ukrywał, że tematyka skrybów jest bliska memu sercu. Co prawda, do kaligrafii nie mam niestety cierpliwości oraz zdolności manualnych, ale regularnie piszę piórem (stalówka z obsadką) i sprawia mi to ogromną przyjemność, tak samo jak pisanie opowiadań czy opinii, jak chociażby ta. Z tego powodu moja ocena może być nieco zaburzona ze względu na poruszanie czułych strun duszy. :’)
„Pentiment” opowiada historię alpejskiego miasteczka Tassing oraz górującego nad nim opactwa Kiersau na przestrzeni kilku dziesięcioleci i z perspektywy młodego artysty, Andreasa Malera, który przyjechał w celu pracy nad swoim arcydziełem. Po jego ukończeniu ma wrócić do Norymbergi, by zostać mistrzem i wziąć za żonę kobietę, której nigdy nie widział na oczy.
Andreas gości u chłopskiej rodziny i codziennie pracuje w opactwie. Prowadzi prawie że sielankowe życie, które zostaje zakłócone przez barona, a później przez jego nagłą śmierć, o którą niesłusznie oskarżony zostaje mentor i przyjaciel artysty. Nie godząc się na taką niesprawiedliwość, Andreas bierze sprawy w swoje ręce i podejmuje się próby rozwiązania zagadki morderstwa barona.
Jeśli ktoś ma skojarzenia z „Imieniem Róży” Umberto Eco, to jak najbardziej słusznie - Josh Sawyer jest wielkim fanem tej powieści, studiował również historię i od dawna miał ochotę stworzyć grę taką jak „Pentiment”. Całe szczęście, ponieważ powstało małe arcydzieło.
Gra zachwyciła mnie od samego początku. Oprawa wizualna przypomina średniowieczne ilustracje w książkach, ba, cała gra to praktycznie książka - gdy główny bohater przechodzi do innej lokacji, towarzyszy temu przerzucenie kartki oraz szelest papieru. Gdy postacie mówią, słychać skrobanie pióra o papier, widać także momenty, w których atrament blaknie i po chwili jest znowu bardzo wyraźny - odnosi się wrażenie, jakby ktoś w tym właśnie momencie zapisywał ich słowa. Jeszcze różni się czcionka w zależności od wykształcenia/przynależności. Chłopi mają o wiele bardziej proste pismo niż mnisi. Świetna rzecz. Są nawet takie detale, jak zupełnie inny ogonek w literze „y” u jednej tylko postaci, uzasadniony jej pochodzeniem.
Jednym z najbardziej popularnych memów na subreddicie poświęconym tej grze jest ten o mężczyźnie czytającym książkę i mówiącym, że rozgrywka jest świetna. I to się zgadza - w grze nie ma dubbingu, prawdopodobnie ze względu na konieczność ograniczenia kosztów, ale dzięki temu powstał wspomniany wcześniej efekt pisania po papierze. To też jest fajne, ponieważ jak postać krzyczy, to słychać, że narrator mocniej przyciska pióro, a wokół słów pojawiają się kropki atramentu. I kolejna świetna rzecz - narrator czasem się myli i widać poprawianie słów, na przykład końcówki męskie na żeńskie et cetera.
Rany, baaardzo podobają mi się takie smaczki.
Podobało mi się także przedstawienie średniowiecznej mentalności chłopów, mieszczaństwa i duchowieństwa. Niestety, nie posiadam aż tak dokładnej wiedzy historycznej, by móc ocenić wiarygodność, jednakże całość uważam za autentyczne - nic mi się tutaj nie gryzło.
Sama rozgrywka nie jest wymagająca i rzeczywiście przypomina czytanie książki, ponieważ gra w większości opiera się na chodzeniu po lokacjach, rozmowach i wyborze opcji dialogowych. Dzięki temu można niejako wpływać na zachowanie Andreasa tym bardziej, że po niektórych opcjach pojawia się dymek z informacją, że dana osoba zapamięta to, co powiedzieliśmy. Prowadzi to do późniejszych prób przekonania - przykładowo: jeśli wyraziliśmy się kilkukrotnie negatywnie o życiu w klasztorze lub chwaliliśmy życie świeckie, będziemy mogli podjąć próbę przekonania młodej siostry zakonnej do wystąpienia z klasztoru.
Rozgrywka podzielona jest też na pory dnia, podczas których pracujemy, jemy i śpimy. Same rozmowy nie przyspieszają czasu, jednakże podczas śledztwa możemy podjąć się kilku czynności, które zajmują trochę więcej czasu i przenoszą nas do kolejnej pory dnia. Czas jest ograniczony - na pierwsze śledztwo mamy zaledwie dwa dni i nie wystarczą, żeby zbadać wszystkie tropy. A jest ich trochę i potrafią być mylące - na tyle, że do samego końca nie byłem pewny, czy wskazałem odpowiednią osobę.
Andreas po skończonej pracy musi udać się na posiłek i często jest zapraszany przez różne rodziny. Spodobało mi się, że wszyscy się wtedy zbierają i prowadzą rozmowy podczas spożywania potraw. Te też są różne, zależnie od zamożności gospodarzy.
Na początku gry można dokonać paru wyborów dotyczących na przykład przeszłości Andreasa (co wpływa na jego znajomość różnych języków i odniesień kulturowych), jego charakteru, tego co studiował oraz ulubionych przedmiotów studiów. Czy ma to ogromne znaczenie dla przebiegu rozgrywki? Trudno powiedzieć, ponieważ przeszedłem grę tylko raz, jednakże według słów twórców wszystkie kombinacje rozwiązań et cetera można osiągnąć niezależnie od wyboru cech.
Jako że gra opiera się na fabule, różnych zaskoczeniach i tym podobnych, nie chcę o niej więcej opowiadać, żeby nie psuć niespodzianek.
Przejście gry zajęło mi 20 godzin. Tytuł jest dostępny w abonamencie GamePass, z którego zresztą skorzystałem, jednakże myślę o tym, żeby kupić ją na Steamie na „własność”. Chciałbym kiedyś wrócić do tej wspaniałej przygody, ale muszę trochę odczekać, żeby zapomnieć większość fabuły. :’)
#gry #steam #ksiazki



Zgadzam się, naprawdę świetna gra. Dodam jeszcze od siebie, że w dialogach pojawiają się pojęcia historyczne, religijne, kulturowe i inne, które niekoniecznie są każdemu znane. Np. „Landsknecht”, czy „Perchta”. Takie wyrażenia są podkreślanie i po kliknięciu na nie, gracz dostaje objaśnienie na ich temat. Dzięki temu można też się czegoś przy grze nauczyć.
Zaloguj się aby komentować